Smotno:(

23.07.08, 09:58

Nasi ochroniarze osiedlowi przygarneli kotkę. Kotka była córką kota
pewnej pani - karmicielki z osiedla, ale nie o tym. Kotka była z
nimi 5 lat, miała schronienie w pomieszczeniu ochrony, ale
oczywiście była wychodząca. Robiła z nimi obchody osiedla!
2 dni temu zaprzyjaźniony ochroniarz po kilku dniach poszukiwania
znalazł ją w krzakach przy bloku - martwą. Nie miała śladów krwi,
uderzenia, lezała całkiem wyprostostowana.
Czy możliwe, że jakiś skurw...syn ja otruł?
Niektórzy debile z osiedla ciągle wieszają kartki, jak to koty
biegające po ogródkach im przeszkadzają i że uprawa się o
pilnowanie.
Dręczy mnie los tej koteczki i tak mi smutnosad
    • smolimo Re: Smotno:( 23.07.08, 17:34
      Bardzo mi przykro ze lzami w oczach. Niestety mysle, ze to mozliwe,
      ze zostala otruta. Tego nam wlasnie najbardziej w Polsce brakuje
      zmiany tej bezmyslnej mentalnosci ludzkiej i braku uczuc do
      zwierzat. Ja teraz trafilam nawet na dobre osidele, pozwalaja
      dokarmiac bezpanskie koty, jest takie wydzielone miejsce i Pani
      ktora tutaj nie mieszka, ale ma swoj dom i tutaj tylko przyjezdza je
      dokarmic, jak sie dowiedzialam to tez im podrzucam jedzenie, tylko
      mnie sie boja, a ta pania juz znaja. Moj kot wychodzi na dwor, ale
      jeszcze nikt mi nic z lego nie powiedzial, a nawet teraz latem ktos
      mu miske z woda wystawil. W pierwszej chwili sie wystraszylam, bo
      zaraz na mysli mialam trucizne, ale jednak nie to byla woda, bo
      zanim zdazylam zadzialac kot sie napil. Teraz wystawiam mu wlasna
      miske. Stoi przy wejsciu do klatki i nikt sie nie oburzyl.
      Ochroniarze ktorzy mieli serce, chronili ludzi na osiedlu ktorym
      tego serca zabraklo i ktorzy wcale nie zaslugiwali na te ochrone....
Pełna wersja