Witam serdecznie po raz pierwszy :-)

31.07.08, 09:41
Od niedawna z mężem mamy kotka, upragnionego, rasowego - "pełną
gębą" dachowca - Łupaszkę. Przecudowny kocurek, zawładnął nami do
szczętu wink. Oczywiście nie obędzie się bez pytania na wstępie,
jesteście tu ogromną skarbnicą wiedzy, lecz takiego pytania jak moje
nie znalazłam w archiwum. Niedługo wyjeżdżamy do teściów. Bierzemy
Łupaszkę ze sobą - kotek nie boi się nowych miejsc, szeleczki na
sobie ignoruje, w samochodzie zachowuje się spokojnie. Ale jak na
razie jego podróże samochodowe trwały góra 10 minut - nie było
żadnych problemów. Zastanawiam się, jak przygotować kota do podróży,
która będzie trwała 2-3 godziny? Czy podać mu rano posiłek?
(wyjeżdżamy wcześnie rano), czy zostawić "na głodzie"? Nie chodzi o
załatwianie się kotka w podróży, bo kuwetka będzie stała sobie z
tyłu, ale o "spokojność" kocura. Łupek po najedzeniu się wydaje się
spokojniejszy i senny. Macie doświadczenia z Waszymi "podróżującymi
kotami"? Będę wdzięczna za jakiekolwiek sugestie. Pozdrawiam. Natalia
    • nioma Re: Witam serdecznie po raz pierwszy :-) 31.07.08, 09:45
      witaj Natalio,
      Przed podroza kotka nie karm, w czasie drogi tez nie.
      Moja kota znosi bardzo dzielnie podroze, najdluzsze to prawie 1000km
      w jedna strone, stawiamy jej klatke z tylu i jedyny warunek jaki
      musi byc spelniony to pozostawienie otwartych drzwi do tejze klatki,
      jak Kota wie, ze w kazdej chwili moze wyjsc to lezy spokojnie i
      spi smile
      Podobno dobrym sposobem jest pojscie z kotem przed podroza do
      samochodu i pozwolenie mu na zwiedzenie calego auta, zeby zapoznal
      sie z kazdym katem i wiedzial, ze nie ma tam nic zlego.
    • uli Re: Witam serdecznie po raz pierwszy :-) 31.07.08, 10:34
      Cześć smile

      Moje kocury lubily podróżować, jadły przed podróżą. Jeden siedział u mnie na
      kolanach na smyczy i wygladał przez okno, a drugi siedział w transporterze. Ten
      drugi się zagrzebywał i nigdy nie wychodził, raz tylko wpadł mi do głowy ten
      pomysl, żeby sprobowac ze smycza, ale kot wszedł tak głęboko pod fotel, że
      trzeba było ptrawie ten fotel wyciągnąć, żeby go wyjąć...
      Drugi uwielbiał podróże.

      Co kot, to obyczaj wink

      Szerokiej drogi,

      U
Pełna wersja