kotapsota
01.08.08, 21:22
Dzień dobry.
Miśka, czarna ok 3 lata.Przedwczoraj wyszła z domu i nie wracała.
Już wypłakałam łzy, ale pocieszałam się,że rok temu polazła i
pojawiła się po czterech dniach. Misiek tygrys chodził za mną,
szukał, piszczał-mimo,że na co dzień nie darzą się jakąś wielką
miłością.Zrobił sie strasznie przytulasty, wczoraj siedział mi na
płucach, a pod sofą przed moimi gałami mysz latała w najlepsze...
Z nerwów wysprzątałam cały dom, jak na święta, wykarczowałam chwasty
w ogródku, nakisiłam ogórków na całą zimę, wymalowałam werandę [byle
się czymś zająć] i w międzyczasie wołałam kotę. Dziś wieczorem
wywieszałam pranie, a tu patrzę-siedzi ten czarny małpiszonek w
trawie u sąsiada, zawołałam, to z wielką łaską papatrzyła na mnie
tymi zielońcami i łaskawie przylazła przez dziurę w płocie na
kolację. Chyba ona gdzieś się stołuje, czy co? Chociaż ostatnio
obydwa wracały z myszami i przynosiły mi je na łóżko o 2 w nocy
[żywe].
Pozdrawiam wszytskie koty wychodzące i życzę właścicielom jak
najmniej nerwów przez te ich wędrówki

Joanna z Misiami