tamara30
02.08.08, 16:08
Otoz mam problem. Wlasciwie to nie problem , kurcze zaczne jakos sensownie.
Mam kota- kastrata lat 3, mam tez psice lat prawie 10. Mam tez meza i dziecko
lat 8. No i mam tez braci sredniego i mlodszego. Problem dotyczy sredniego
brata , jego zony i ich ciazy /6m-c/, oraz mojego zwierzynca. Otoz zaprosilam
brata z bratowa do nas w odwiedziny. W odpowiedzi moj brat oznajmil mi ze to
jest niemozliwe bo mam kota i psa, ewentualnie przyjada jak zrobie kotu i psu
badania, w kierunku toksaplazmozy/ jak to sie pisze ??/ itd.
I teraz ja mam do Was pytanie czy ja jestem beztroska, niemyslaca zapraszajac
ich na obiad, kawe i ciasto, kiedy bratowa w ciazy?? Czy moze mojemu
braciszkowi lekko w glowce sie poprzestawialo z powodu ciazy jego zony?
Bo mi sie wydaje ze jak maja takie obawy itp. to wystarczyloby , zeby ona
zrobila sobie badanie w tym kierunku i mialaby pewnosc co i jak. Zreszta ani
kota nie karze glaskac, karmic ,sprzatac kuwety / kot chowa sie w ciemny kat
jak "obcy" dla niego- przyjezdzaja. Ani tez nie wymagam tego w stosunku do psa.
bo ze mi zrobili przykrosc wysuwajac swoje zadania to jedno. A ze ja mam opory
jechac teraz do matki to drugie , bo zawsze jade z psem i tym razem tez by tak
bylo. Nie daj boziu by sie przytrafilo bratowej i dziecku to byloby na mnie,bo
przyjechalam na pare dni zpsem i on zarazki itp. roznosi. Pomine fakt ze matka
wierzy synkowi jak wyroczni ;/. Jak ja mam sie do tego ustosunkowac?
Moje prywatne zdanie takie, ze bratu ciaza zony w glowce poprzestawiala?
A moze sie myle ??? Oswieci mnie ktos???