Odważna osoba z miłym kotem - poszukiwana :)

13.08.08, 20:04
Hm, hm hm ...
Jakby tu zacząćsmile
Może od faktów
Mam kota. Kot jest "jedynakiem". Dosyć dominującym jedynakiem - dodam.
Odważnym, takim "hop do przodu" i "co to nie ja" i "jestem panem swiata" smilesmilesmile
Chciałabym mieć drugiego kota. Najchetniej - kocurka (coś model a'la Dzidka
smile) ale nie koniecznie.
Mysle że było by to dobre i dla mnie i dla kociska - które mimo ze jego Pani
jest fajna (to o mnie smile)- nie moze poświecić non stop czasu kotu.
A dwa koty w domu - to fajna sprawa.

Jest jeden minus . Podobno moje kocisko było swego czasu dosyc agresywne w
stosunku do innych kotów (Byli to koci rezydenci w domu gdzie trafił zanim ja
go zabrałam do siebie - w dodatku starsi . Podobno spuścił im niezłe wciry i
dziewczyna która go zabrała - zmuszona była go oddać)

Nie wiem jak ale musze sprawdzić czy Gringo to przypadek beznadziejny - i musi
zostać jedynakiem czy może te opowieści były mocno przesadzone. Nie moge
ryzykowac że wezme jakaś kocia bide ze schroniska i po paru dniach ja oddam bo
bedzie fatalnie.

Wymysliłam - nie wiem , bo może to generalnie głupi pomysł- że może znalazła
by sie na forum jakas osoba ( z warszawy) z miłym i spokojnym i
zrównoważonym kotem / kotką - która zgodziła by się w warunkach kontrolowanych
oczywiscie - przeprowadzic mały eksperyment, jak kot reaguje na inne sierściuchy?

Ew - jesli pomysł głupi - to podpowiedzcie jak sprawdzić czy kot sie w ogole
nadaje na dokocenie?

ps. w schronisku w boksie z wieloma kotami Gringo nie był agresywny - raczej
taki obijetny i zblazowany i wycofany.
Natomiast ja widze ze ma zdecydowanie dominujacy i stanowczy charakterek i
"niezłe" z niego ziółko.

    • nioma Re: Odważna osoba z miłym kotem - poszukiwana :) 13.08.08, 20:29
      jesli takie rzeczy sie robi (nie wiem) to ja mam taka mala, odwazna
      14 miesieczna zadziorke i jestem z wawy
      ale mloda nie jest wysterylizowana
    • siliana1 Re: Odważna osoba z miłym kotem - poszukiwana :) 13.08.08, 20:39
      paulina, moim zdaniem to bardzo zly pomysl, ten test. koty bardzo
      strzega swojego terytorium, to nie jest kwestia nawet agresji, tylko
      kocich zachowan spolecznych. wejscie obcego kota na terytorium
      rezydenta oznacza stres dla obu - po co je narazac dla takich prob?
      na pewno bedzie syczenie, fukanie, smutek w oczach. moze zdarzyc sie
      walka na pazury i zeby. to jest do przewidzenia, a wcale nie
      swiadczy o tym, ze kot jest agresywny i nie mozesz miec 2 kota.

      koty rezydenci najlepiej znosza maluchy - male kotki, takie pedraki
      np. 8-tygodniowe. rezydent musi troche pofukac, bo malego uczy
      kociej kultury. wet mi mowil, ze poki w gre nie wchodza pazury i
      zeby, to wszystko idzie "po bozemu". moze zdarzyc sie pacniecie
      lapa, pokazanie kto tu byl I, ale taka lapa ma schowane pazurki.
      poczatkowo jest tez omijanie sie z daleka, poznawanie. to trwa od
      kilku dni do kilku tygodni.

      przykladowo ja mam od 2 tygodni 9-tygodniowego kota tymczasowego. 1
      moj kot polizal go i wykazywal przyjazne uczucia po 3 dniach,
      pozostale do dzis go omijaja z daleka, ale nie sa wrogie, bardziej
      obojetne i chca miec swiety spokoj. uwazam, ze to polizanie malucha
      przez mojego kota po 3 dniach to bardzo szybko. dlatego nie ma sensu
      stresowac i twojego i kolezanki kota na odwiedziny. jezeli miedzy
      nimi nie odbyla sie jakas bojka, sprowokowana przez rezydenta, to
      byloby bardzo dziwne.

      ryzyko, ze dotychczasowy kot nie zaakceptuje nowego, zawsze jest,
      ale z moich doswiadczen - im kotek mniejszy, tym to ryzyko jest
      mniejsze.

      powodzenia, ja wierze, ze sie uda!
      • paulina.galli Re: Odważna osoba z miłym kotem - poszukiwana :) 13.08.08, 21:35
        siliano - no wlasnie tez sie tego obawiam - chociaz moja kicia dosyc pewnie sie
        czuje na obcym terytorium. I znam takie koty ktorym obcy teren niestraszny.

        Ew. sprawdzian chcialabym przeprowadzic u siebie - bo moze kocio w "gosciach"
        bedzie niesmialy a u siebie , na swoim terenie inny?
        To co nioma? Wpadniesz do mnie na kawe z kotką?smile

        • paulina.galli Re: Odważna osoba z miłym kotem - poszukiwana :) 13.08.08, 21:38
          Jeszcze jedno - wiem ze taki "test" moze byc niemiarodajny ale to chyba lepsze
          wyjscie niz branie kota totalnie na "ryzyk fizyk" ?

          ps. z kotem Felkiem sprawdziany przeprowadzic niestety nie moge. Nie wiem jak
          gringo ale felek jest zdecydowanie agresorem - bylo to pare razy sprawdzane
          |(Nie z naszej woli- dodam)
          • siliana1 Re: Odważna osoba z miłym kotem - poszukiwana :) 13.08.08, 21:53
            moim zdaniem test bedzie niemiarodajny i niepotrzebnie zestresuje 2
            koty. chyba, ze nioma zostanie u ciebie co najmniej na dlugi
            weekendsmile ale jesli sie zdecydujecie na ten test, to napiszcie o
            efektach. bardzo ciekawe sa takie opisy, bo nie ma 2 identycznych
            kotow.
            • paulina.galli Re: Odważna osoba z miłym kotem - poszukiwana :) 13.08.08, 22:29
              wpadlam jeszcze na inny pomysl - zeby byc tzw. domem tymczasowym
              tzn wziąć jakąś kocinę zeby nie trafiła do schroniska (ale zeby był ktoś kto tez
              ew. mógłby ja na "tymczas" zabrac do siebie)
              Jakby sie dogadały to "dom tymczasowy" stałby sie "domem stałym" smile a jak nie to
              zeby była jakaś alternatywa w postaci innego domu....
              Moze to lepszy pomysł , hm?
              • kasikk_29 Re: Odważna osoba z miłym kotem - poszukiwana :) 13.08.08, 22:50
                paulina, weż malucha do twojego kocura
                kastraty kocury są podobno najlepszymi wujkami dla takich brzdąców
                mam w domu żywy przykład
                moim zdaniem nie ma co kombinować
                tylko wybierz temperamentnego i pewnego siebie, żeby nie siedział pod łózkiem
                przez 2 miesiące ze strachu przez rezydentem
                • siliana1 Re: Odważna osoba z miłym kotem - poszukiwana :) 13.08.08, 23:03
                  ja tezsmile
              • siliana1 Re: Odważna osoba z miłym kotem - poszukiwana :) 13.08.08, 23:03
                to jest o wiele lepszy pomyslsmile zobacz tu masz kotki, transport
                zwykle da sie zorganizowac, bo wiele jezdzacych ludzi chetnie bierze
                koty.

                usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.rec.zwierzaki.koty&tid=39746&MID=%3Cg7ncd9%24ifg%241%
                40nemesis.news.neostrada.pl%3E
                • paulina.galli Re: Odważna osoba z miłym kotem - poszukiwana :) 14.08.08, 08:40
                  Ew. dokocenie - najwczesniej po moim urlopie - czyli koniec wrzesnia/ pocz
                  pazdziernika.
    • lidia1001 Re: Odważna osoba z miłym kotem - poszukiwana :) 14.08.08, 09:06
      Myśle, że nie powinnaś się przejmować nawet jeżeli na początku
      będzie bardzo źle. U nas dokocenie było bardzo trudne.
      Nasza Zuzia po wprowadzeniu malucha (7tyg)zachowywała się potwornie
      agresywnie przez długi czas. Była wściekła nie tylko na maleństwo,
      ale też na nas. Nie było z nią żadnej dyskusji- cały czas siedziała
      zła w szafie i potrafiła porządnie przywalić, jak sie do niej
      podeszło.O dopuszczeniu do malucha nawet mowy nie było, bo pewnie od
      razu by go zagryzła (dlatego wizyta innego kota nie jest dobrym
      pomysłem).Było to bardzo przykre- myślałam, że zawsze już będzie
      taka obrażona i wiedziałam, że cierpi,bo teraz wolimy małego od
      niej. Po kilku pierwszych dniach chciałam malucha oddać, ale
      wytrzymaliśmy. Po jakimś miesiącu zaczęliśmy wypuszczać młodego z
      pokoju (oczywiście pod nadzorem) i w ślimaczym tempie
      doprowadziliśmy do stanu tolerancji. W rezultacie Zuzi to wyszło na
      dobre, bo więcej się rusza w gonitwach i chyba lubi towarzystwo,
      mimo, że potrafi nie na żarty pogonić młodego (skończył niedawno
      rok) Nie ma miedzy nimi wielkiej miłości, ale nie jest źle.
      Tak więc musisz spokojnie przetrwać ten pierwszy etap i uważać, zeby
      duży nie zrobił krzywdy małemu- nie zostawiać ich samych i uważnie
      obserwować.
      Może sie też okazać, że u Ciebie będzie , jak u Dzidkismile)
      powodzenia
    • mary4 Re: Odważna osoba z miłym kotem - poszukiwana :) 14.08.08, 09:57
      powiem tak, po doswiadczeniach z moimi kotami (mieszkam w bloku) na
      poczatku tego samego dnia wzielismy 2kotki małe (wątek dwie kotki)
      jedna bardziej oswojona Felisa prychała i warczala na przerazona Cleo
      (młodsza o tydzień z kocińca) trwało to 3-4dni, pozniej została Cleo
      i oswoiła sie na psotke jedynaczke do dzis wszedzie jest jej pełno,
      wiec dokocilismy sie o Ramzesa 4-5miesiecy i Cleo 3dni warczala na
      niego a on nic podwórkowiec wychowany z kotami, a dzis po 2tyg bawia
      sie i spia razem, ogólnie wet mowił mi o przypadku gdzie koty
      docierały sie 2-3tyg a czasem nigdy wiec nam zalecał dogadac sie z
      ludzmi aby jak cos nie hallo móc oddac kota,
      co do pozyczania kota to moja przyjaciólka miała 1,5dnia Ramzesa u
      siebie w bloku przed tym jak trafił do nas i jej kot Iki warczał poł
      dnia a wieczorem bawili sie, wiec wszystko kwestia charakterów kotów
      trzeba probowac i tyle, aha z moich doswiadczeń Cleo ciszej ale
      bardziej dynamiczniej bawiała sie z Felisa a Ramzes mocniej ja goni
      i ona czesciej piszczy bo on ja skubie wiec jest zła... wiec moze
      płec kota w jakim stopniu tez wpływa na sposób bycia ich w domu
      pozdrawiam
    • krokodyl_13 Re: Odważna osoba z miłym kotem - poszukiwana :) 14.08.08, 10:11
      Ja dokacałam dwa razy przy czy najpierw dokacałam 30 kg psa. Zawsze
      byłam psiarą i koty mnie nie interesowały. Z psem mogę wszedzie sie
      ruszuć, wychowałam moja Sunie na porządne psisko tak, że jeżdzi ze
      mna wszedzie, chadza na spotkania do kanjpki i na iprezy do
      znajomych, którzy nie lubią zwierzat. Pewnego dnia na spacerze
      znalazłam z moją przyjaciółką czarnego półrocznego kociaka i ukradł
      mi serce. Wziełam do domu był zapchlony i miał świerzba usznego. W
      trakcie kwarantanny (pchły sypały sie z niego jak śnieg w Grudniu)
      nie miały ze sobą zwierzaki kontaktu. A potem był horror, który
      trwał dwa tygodnie, Su chciała go zerzreć żywcem. Byłam załamana,
      latałam po forach i szukałam sposobu. Na całe szczęście Sunia była
      ułożona i nie ma myśliwskiego charakteru. Drobnymi kroczkami plus kg
      żółtego sera na nagrody i udałao się. Su jest terytorialna i biorąc
      kota myślałam, że będą mieć różną nisze ekologiczna i najwyżej bedą
      sie mijać. Nic bardziej mylnego, bawią sie teraz na całego wydaje
      sie że Su pożera go w całości, a on wypychą ją z legowiska i je z
      jej miski.
      Drugie dokocenie było moze mniej drastyczne dla nas, ale bardziej
      długotrwałe. Przywlokłam Safirę małą 3 miesięczną kotkę (beszczelną,
      narwaną nastolatkę) Su była szczęśliwa chodziła koło niej jak koło
      zgniłego jajka a Syriusz obraził sie na cały świat. Lał ją równo,
      przeganiał ale mała ma charakterek. Teraz mija rok i jest jako tako.
      Choć od kilku miesięcy zaczeli się bawić na całego wszystko fruwa w
      mieszkaniu. A jeśli do tego dołącz się 30 kg Su no to lepiej
      schodzic im z drogi. Ale długo trzeba było na to czekać. I jeszcze
      teraz zdarza sie że mała oberwie z wiadomego im tylko powodu ale ma
      to wnosie, lub chowa sie pod szafę, a wtedy interweniuje Su
      przychodzi do mnie i ciągnie mnie do miejsca uwięzienia i muszę ją
      ratować. Syriusz odchodzi dumnie.
      • siliana1 Re: Odważna osoba z miłym kotem - poszukiwana :) 14.08.08, 12:24
        krokodylku, to skradzione serce mnie urzeklosmile
        • krokodyl_13 Re: Odważna osoba z miłym kotem - poszukiwana :) 14.08.08, 12:30
          Jest jeszcze gorzej, Syriusza wychowałam na porzadnego psa, nie
          chodzi po stolach, miałczy pod drzwiami jak chce iść na spacer.
          Chodzi na smyczy nawet do 3 km z Sunią niezaleznie od pogody. Jest
          dystyngowana czarną pumą. Mała Safira ukradła mi serce i rozum.
          Wolno jej wszystko, kradnie z siatki parówki i żeby nie było na nią
          z rzuca na podloge dla psa i Syriusza. Jest gadającym kotem, pyskuje
          walczy o swoje jak harpia z trudem udało mi sie oduczyć ją rzucania
          sie na moją kanapkę. Ma tyle uroku i jest namłodsza, że zgłupiałam
          do reszty i na razie nie dokacam i niedopsiam bo nas czwora i
          zwierzyniec na 50 m kw to max. Dobrze, że mam duży zabudowany balkon.
    • kotbert Re: Odważna osoba z miłym kotem - poszukiwana :) 14.08.08, 17:14
      Ja bardzo bym chciała, żebyśmy dokocili się po raz kolejny i myślę,
      że ta chwila się zbliża. Jedyna wątpliwość jest taka, że ja
      chciałabym wziąć do domu dorosłego kota - bo takim trudniej o
      adopcję, ludzie biorą raczej kociaki. Mój mąż natomiast obawia się,
      że nasz wariat Rudy oraz dziewczyny mogą dorosłego kota nie
      zaakceptować.
      Czy któraś (któryś) z Was dokacała się kiedyś dorosłym kotem? Jak
      to wyglądało?
    • pinezka75 Re: Odważna osoba z miłym kotem - poszukiwana :) 19.08.08, 19:50
      witam.wydaje mi się że to dobry pomysł.ja miałam ten sam problem tyle że z moją
      kotką.przez pół roku była sama a kiedy w domu pojawił się kocurek na początku
      było żle prychanie syczenie i zaczepianie.ale po 2 tygodniach znudziło się jej i
      zaczęły się tolerować. a teraz żyć bez siebie nie mogą.więc życzę powodzenia.
Pełna wersja