Dodaj do ulubionych

KIKA - uciekła wczoraj.

18.08.08, 08:23
Słuchajcie, mieszkam w kamienicy i wczoraj Kika skoczyla na klamkę i sobie
poszła. Zawsze drzwi są zamknięte na klucz ale Bartek miał siatki i wchodzil
do kuchni , ja tez byłam w kuchni, potem zobaczyliśmy uchylone drzwi. calą noc
co godzinę jej szukaliśmy, przed domem czasem jest drugi kot, dla ludzie
bardzo ok ale goniący inne koty. Boimy się, że kika wyszła z klatki i ta druga
kocica ją pogoniła. Boję się, że Kika chce wrócić ale nie pamięta gdzie
mieszka. Kika ma dwa lata, pierwsze pół roku była dzikim kotem, przychodziął
do znajomych na działkę aż ją wzieli a potem dali nam. Teraz Kika jest
wysterylizowana od roku, czy jest szansa, że jej trochę instynktu zostało i
znajdzie dom??
Przeszukałam całe Włochy, gdzie mieszkam. Chodziąłm z miską z jedzeniem i
sypałam jedzenie, na co Kika zawsze przybiega w domu.
Jeżeli ktoś mieszka we Włochach i zobaczy czarną pulchną kotkę z białym
pyszczkiem, skarpetkami i kołnierzykiem - proszę o informację i złapanie jej i
zatrzymanie. Oto mój numer 512 255 881.
Dodam, że od miesiąca jest z anmi kotka tekla, może Kika się obraziła , że
jest drugi kot i celowo sobie poszła? Czy w takiej sytuacji jest szansa że
wróci jak zgłodnieje?
Przepraszam, że pisze bez ładu i składu ale nie wiem co mam robić dalej, teraz
idę do pracy a po pracy rozkleimy ogłoszenia.
Obserwuj wątek
    • uli Re: KIKA - uciekła wczoraj. 18.08.08, 10:38
      Trzymam kciuki, pewnie ze jest szansa.
      Wysterylizowane koty zazwyczaj nie odchodza dalej niz 100 m od domu, trzeba
      szukać, najlepiej wieczorem, i wołać po imieniu. Zajrzec do piwnic, czy kot tam
      gdzies nie utknął i może nie miec co pić. Zaopatrz się w latarkę, jest pomocna smile
      Mój kocio zgubił sie miesiac temu, po 2 tyg go odnaleźlismy, na parkingu pod
      budynkiem.

      Kocica na pewno da sobie radę, była juz duzym kotem jak żescie ją przygarnęli.
      Nie wiem czy uciekła z powodu drugiej kotki - może, Ty pewnie wiesz najlepiej
      jak między nimi było. Koty po gigantach zazwyczaj jednak doceniają dom po
      powrocie smile Więc trzymam kciuki, mysl pozytywnie.

      Udanych łowów

      U
      • xixx Re: KIKA - uciekła wczoraj. 18.08.08, 10:52
        Kurcze, przejrzałam w nocy każdy krzaczek, chodziliśmy oczywiście z latarką i
        miską, żeby było słychać sypiące się jedzenie. Rano obeszłam dalszą okolicę. Ale
        skoro mówisz, że 100 m zaraz po pracy obejdę jeszcze dom 500 razy. Do piwnicy
        też znowu zejdę. Najbardziej boję się tego, że Kika wyjrzała z klatki, ta druga
        biała kocica ją pogoniła i Kika w strachu gdzieś popędziła i teraz nie pamięta
        drogi d domu. Czy kot nawet w takiej sytuacji byłby w stanie odnaleźć dom??
        Tak bardzo chciałabym ją jeszcze dzisiaj znaleźć.
          • xixx Re: KIKA - uciekła wczoraj. 18.08.08, 12:38
            cholera, dziś wywozili śmieci! Ale by chyba wyskoczyła jakby tam była?? Do
            kontenerów nie miała jak wejść bo są zamykanie i u nas stoją odgrodzone, każdy
            pilnuje żeby były zawsze zamknięte.
        • uli Re: KIKA - uciekła wczoraj. 19.08.08, 12:04
          Jak szukałam kota, rózni ludzie opowiadali mi różne historie.
          Wet powiedział mi, że dla kota tydzień to jest NIC. Że koty zazwyczaj po
          tygodniu się znajdują. A teraz historia na pokrzepienie.

          Pewnej pani kot imieniem Willy wypadł z balkonu. Pani chodziła codziennie,
          szukała, wołała, grzechotała. Nic. 8 dnia wyszła, zawołała i coś jej
          odmiałkneło. Z góry. Willy. Przesiedział tydzien na drzewie i ani pisnął!

          W dzien raczej nie ma sensu, koty wychodzą w nocy, ale wiem jak to jest - cięzko
          usiedziec do wieczora.

          Trzymam kciuki!

          Uli
    • siliana1 Re: KIKA - uciekła wczoraj. 18.08.08, 12:26
      krotki poradnik, co robic, jak sie zgubi/znajdzie zwierzaka:

      www.warszawianka.waw.pl/?15,11,691
      wprawdzie pisza w nim o psach i wwie, ale jest kilka cennych
      wskazowek


      "1. Ogloszenia obowiazkowo w sklepach zoo i u weterynarzy w okolicy.
      Jesli ktos ja przygarnal to predzej czy pozniej zajdzie do sklepu
      czy lecznicy.
      2. obowiazkowa rozmowa z osobami ktore dokarmiaja okoliczne koty.
      Jak sie dobrze rozejzysz to na pewno kogos takiego znajdziesz.
      Opowiedz im jak kotka wyglada, jak sie zachowuje, co lubi jesc.
      Zostaw im numer telefonu do Ciebie i popros o kontakt gdyby ja
      zauwazyli.
      3. Warto tez porozmawiac z "psiarzami"... Oni obowiazkowo robia
      minimum trzy rundy po okolicy wiec moga zauwazyc blakajacego sie
      kota/psa."

      www.psianiol.org.pl/kontakt.htm

      grupa dyskusyjna pl.regionalne, pl.rec.zwierzaki.koty i
      pl.rec.zwierzaki.

      forum: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=35892
    • xixx Re: KIKA - uciekła wczoraj. 18.08.08, 12:46
      Najbardziej boję się de facto dwóch rzeczy:

      - że się obraziła że jest drugi kot i celowo sobie poszła = już nie wróci
      - że ją kot pod domek pogonił, w popłochu gdzieś pobiegła, nie zapamiętała drogi
      = nie wróci

      Czy takie obrażone koty o nowego kota w domu się potem odbrażają i wracają? I
      czy jest szansa że jak ją kot pogonił to mimo wszystko wróci? Zadbałam, żeby
      tego kota nie było u nas na podwórku dzisiaj, jego właścicielka obiecała trzymać
      go w domu pod kluczem.
    • capuccino_days Re: KIKA - uciekła wczoraj. 18.08.08, 16:06
      nie chce straszyć, ale może obdzwoń najbardziej medialne lecznice w Warszawie, jeżeli ktoś ją znalazł, a coś jej się stało to raczej zawiózł w pierwsze miejsce, które w googlu wyskoczyło niż do osiedlowego weta
      mam nadzieję, że kici nic nie jest, ale przynajmniej to wykluczycie

      i trzymam kciuki smile
      • xixx Re: KIKA - uciekła wczoraj. 18.08.08, 21:05
        Właśnie wróciłam do domu, nigdzie nie ma Kiki sad Inne koty widziałam po 100
        razy a jej nie ma, jakby się rozpłynęła. Wchodziałm do wszytskich otwartych
        piwnic, wpuszczano mnie do ogrodów willi, nigdzie jej nie ma. połowa sąsiadów
        szuka ze mną, panie ze sklepu, pan z salonu RTV, mnóstwo ludzi chce pomóc ale
        nikt na nią nie trafił. Położę dziecko spać i idziemy dalej szukać.
          • xixx Re: KIKA - uciekła wczoraj. 18.08.08, 23:54
            Wróciłam własnie do domu, już się dziś poddalamsad Chodziłam z latarką i miską z
            suchym, o 4.30 Bartek wstaje i robi obchód, potem ja 0 6.00. Sciągnełam też
            wielce obrażoną panią administrator kamienicy żeby pootwierała mi wszystkie
            pomieszczenia piwniczne - nigdzie kota nie ma. Wiele osób z pobliskich domów
            pomaga mi szukać, porobiłam mini wersję ogłoszenia i daję ludziom do ręki. pParę
            osób zdeklarowało się też do szkania w ciągu dnia jutro. ogloszenie wisi też u
            weterynarza, we wszystkich sklepach, na przystankach i na wszystkich słupach a
            także na wielu klatkach. Wiedzą o poszukiwaniach panie dokarmiające koty i
            ludzie wyprowadzający psy. Jednak kot jak kamień w wodę. Ma na noc otwarte
            drzwi na klatkę więc jak będzie chiała wrócić to nie ma problemu. Padam na
            twarz, nie spałam od 40 godzin, muszę się wyspać i jutro od nowa. Licze na to,
            że ona się ujawni, tyle osób już o niej wie, nie da rady jej przegapić jak się
            ujawni. Mam nadzieję, że nie odeszła gdzieś daleko sad Słyszałam, że koty jednak
            często nie akceptują drugiego kota i sobie idą w siną dal. Oby Kiki to nie
            dotyczyło, z niej jest przecież taki piecuch. Trzymajcie kciuki za nią!
            • misia007 Re: KIKA - uciekła wczoraj. 19.08.08, 09:06
              Nie rezygnuj .Jak czytam twoje posty to przypominają mi sie poszukiwania
              Niny.Bylo dokladnie tak samo, mnóstwo kotów a ona jak kamień w wodę.Po kilku
              dniach przestałam wierzyć, ze ja odnajdziemy ba zaczęłam powoli godzić sie z jej
              utratą.Zmęczenie, stres, brak efektow robily swoje i nagle po 10 dniach
              JEST.Trzymam kciuki.
    • xixx Re: KIKA - uciekła wczoraj. 19.08.08, 20:27
      Dziś około 6 rano nasza sąsiadka, która karmiła Kikę gdy byliśmy na wakacjach -
      widziała na 90% Kikę na naszym podwórku, wołała ją ale Kika zwiała. Rano także
      Pani wyprowadzająca psa widziała ją w pobliskich krzakach i o 7 rano inna
      sąsiadka zadzwoniła domofonem, ze widziała Kikę przebiegającą pod samochodami na
      naszym wewnetrznym parkingu - więc KOT JEST! Dziś przyjmuję inna strategię,
      teraz się położę a o 12 wstaję i szukam jej całą noc. Posiedzę sobie na podwórku
      także, pewnie przyjdzie. Dziś Kika musi się znaleść, mam przeczucie. Pokrzepiają
      mnie Wasze historie, gdzie koty się znajdowały. Trzymajcie kciuki dziś w nocy!
      Dziś Kika znajdzie się smile
        • kotapsota Re: powialo optymizmem:) 19.08.08, 20:54
          Wszyscy my tu trzymamy kciuki, łapki, pazurki za Kikę i Ciebie-
          musicie się wreszcie znaleźć!
          Moja Misia, jak polazła na wagary rok temu, to tydzień jej nie było,
          a w tym roku-trzy dni. Ech te baby... Kocur Misiek zawsze wraca. A
          mówią,że koncurynki trzymają sie domku-czasy się zmieniły, czy jak?
          Trzymamy kciuki i wznosimy westchnienia do św. Franciszka
          i...Antoniego
          Pozdrawiam
          Joanna z Misiami
          • xixx Re: i jak poszukiwania nocne? 20.08.08, 10:03
            Jestem już w pracy a kota nie ma sad Ponadto zaczynamy mieć wątpliwości czy ktoś
            ją wogóle widział. Dziś idąc d pracy minęłam się z moją mamą która zajmuje się
            moim synkiem, za 3 minuty mama dzwoni, że znalazła Kikę po drodze do domu w
            krzakach. Ja pędzę, dzwonię do szefa że się spóźnię bo się kot znalazł, a moja
            mama stoi przed ogródkiem gdzie z trawy wystaje czarny kot. Kika jest czarna ale
            ma białą mordkę, kołnierz, łapki, poza tym to był młody kociak, zupełnie czarny.
            I dlatego tracę nadzieję, że ktoś widział naprawdę Kikę skoro nawet moja mama,
            która ją tak dobrze zna, pomyliła się tak bardzo...
            Poza wszystkim padam na twarz, spałam 3 godziny, Bartek to samo, robiliśmy
            obchody, z latarką, bez latarki, z miską, bez miski, wołając, w ciszy. Potem
            poprostu nad ranem wzięłam książkę i usiadłam w ogrodzie wystawiając miskę, tam
            gdzie podobno była widziana wczoraj rano. Kot sę nie pojawił.
            Dziś po pracy bierzemy dziecko i idziemy na pobliskie działki (około 300 - 400 m
            od nas), tam powrzucam na każdą działkę ogłoszenia, nakleję nowe bo część jakieś
            miejscowe szmaty już pozrywały (co komu przeszkadza ogłoszenie o zaginięciu
            kota??!!).
            Poza tym ja się muszę wyspać, dziś muszę iść normalnie spać, wstanę za to około
            5 i będę szukać dalej.
            Naprawdę tracę nadzieję, gdzie ona się podziewa??
            • uli Re: i jak poszukiwania nocne? 20.08.08, 10:44
              Nie trać nadziei. Myslę, że Kika się jeszcze nie wyszumiała. Kika - to imię
              zobowiązuje wink To z Almodovara?
              Myslę, że to ona szaleje po podwórku, ale nie chce jeszcze wracać. Jak
              zglodnieje i jej się znudzi, to pozwoli się znaleźć, że tak powiem. Mój kot po
              tych dwóch tygodniach to sam, po namowach co prawda, sam do mnie przyszedł, tzn
              mój mąż dostrzegł go w ciemnościach, Maurycy czmychnął do wielkiego zamykanego
              garażu pod budynkiem, takiego jak są w hipermarketach, tylko zamykanego blaszana
              brama. Mąż tam zaglądał i swiecił i nic. Nie wiedzielismy nawet czy to nasz kot.
              Chociaż ja spotkałam tego draba już parę razy koło domu i za każdym razem
              uciekał! Tylko mój jest czarny i czarne koty są jednak do siebie podobne.
              Pospacerowalismy na okolo, wróciliśmy za 10 minut, połozyłam się na ziemi i
              poświeciłam latarką przez taką szczelinę 5 cm pod bramą. Siedział na drugim
              końcu za motocyklem i na mnie patrzył. Wołałam go i grzechotałam, i przyszedł! I
              zjadł chrupki big_grin I wrócilismy do domu.
              Nie trać nadziei. Koty już takie są - to wagabundy. Nie siedziałabym całej nocy
              na podwórku, lepiej zajrzeć raz na czas we wszystkie mozliwe dziury i wrócić do
              domu. I powtarzac to co jakis czas. Powiem Ci, że 90% zgubionych kotów po prostu
              któregoś dnia (jak pisalam , zazwyczaj tydzien w górę) się ujawnia (jeśli nie
              mieszka się koło autostrady uncertain ).

              Nie trać wiary,

              Uli
              • wladziac Re: i jak poszukiwania nocne? 20.08.08, 11:13
                może czasowo wybrała życie na wolności która dla kotów wiele
                znaczy,jest lato,ciepło,może znajduje jedzonko które
                wystawiasz,wagary?nie daj kotu wyczuć zdenerwowania w
                nawoływaniach,będzie się gorzej bała bo chyba wie,że nabroiła,a może
                odeszła zbyt daleko i nawet nie wie,że ją szukasz,ale wróci bo wie
                gdzie jest dobrze,powodzenia
                • xixx Re: i jak poszukiwania nocne? 20.08.08, 11:35
                  No właśnie, jeżeli odeszła za daleko to czy wróci? Będzie pamiętała gdzie?
                  Przecież to kot domowy, nie chadzał po podwórkach poza pierwszymi miesiącami
                  życia ale to było 1,5 roku temu i nie była wtedy wysterylizowana.
                  Ja jej nie zostawiam na noc jedzenia bo plącze się tu kot sąsiadów, który i tak
                  sam wszystko wyżre. Ja misę stawiam tylko wtedy kiedy siedzę przed domem i w ten
                  sposób kuszę ją żeby przyszła.
                  • wladziac Re: i jak poszukiwania nocne? 20.08.08, 12:09
                    trzeba mieć nadzieję,że będzie pamiętać gdzie ma wrócić lub znajdzie
                    się w okolicy i zetkniecie się ze sobą w trakcie poszukiwań,ta
                    sytuacja może trochę potrwać,rozumię Twoje zdenerwowanie i
                    zatroskanie,ale jak kot wyrwie się na wolność to jednak przez jakiś
                    czas nie chce wracać,a może jest jednak przestraszona i siedzi
                    gdzieś w okolicznej piwnicy,reakcji kota nie da się
                    przewidzieć,pozostaje dalej szukać,nawoływać,może zgłodnieje i
                    wyjdzie,oby
                    • misia007 Re: i jak poszukiwania nocne? 20.08.08, 12:33
                      Moim zdaniem trafi.Koty orientują sie w terenie słuchem.Mają jakby w głowie mapę
                      znajomych odgłosów.Nasza poprzednia kotka Misia była z tych uciekających.Wracała
                      zazwyczaj po tygodniu a gdzie była mimo poszukiwań nigdy się nie
                      dowiedzieliśmy.Myśle,że ona za jakiś czas pokaże sie w pobliżu domu.
                    • wladziac Re: i jak poszukiwania nocne? 20.08.08, 14:22
                      mnie spotkała sytuacja,że kotka która uciekła z okna na pierwszym
                      piętrze w sąsiedniej kamienicy pewnej starszej pani,wróciła po około
                      7 latach na stare śmieci,pani bardzo przeżyła ucieczkę kotki,szukała
                      jej cała okolica,pani zmarła i myślę,że ta sytuacja przyczyniła się
                      do tego również bo bardzo kochała kotkę i strasznie tęskniła,teraz
                      ja ją dokarmiam i odrobaczam,żyje na wolności,gdzie się podziewała
                      czy ktoś wziął ją do domu i znów zwiała nie wiem nic,natomiast na
                      mój teren zjawiła się około 3 lata temu i zaraz ją poznałam bo to
                      trikolorka z carną kreską w formie wykrzyknika na nosie
    • xixx Re: KIKA - uciekła wczoraj. 20.08.08, 23:52
      Nikt dziś nie widział Kiki - dwie wiadomości okazały się chybione - na działkach
      jest podobny kot i na jednym podwórku także podobny ale to nie Kika. Dziewczyny
      mimo tego co piszecie zaczynam tracić wiarę, że ona wróci. Boję się że jst już
      gdzieś bardzo daleko, że nigdy się nie poajwi. Oczywiście wstanę jutro o 5 i
      zrobię obchód ale coraz mniej mimo wszytsko wierzę sad
    • xixx Re: KIKA - uciekła wczoraj. 21.08.08, 11:44
      Dziś rano po 8.00 nasza sąsiadka znów widziała kikę pod naszymi balkonami a
      potem pani która sprząta też ją widziała, chciała złapać ale kika uciekła.
      Wszystko się zgadza, opisała ją jako krótką tłuściutką kotkę - jutro rano już
      na pewno ją znajdę. Wynika z zebranych informacji, że już dwa raz pojawiła się
      pod domem między 6.00 a 8.30 więc od 6.00 do 8.00 posiedzę pod domem z książką i
      michą wystawioną.
    • xixx Re: KIKA - uciekła wczoraj. 22.08.08, 10:19
      Miłam dziś Kikę na rękach i mi zwiała!!! O 6 rano zadzwonili ludzie z domu zaraz
      obok nas że jest kot, poszłam z miską - była, zawołałam, podeszła, zaczęła jeść,
      zaczęłam głaskać i za szybko wzięłam na ręce - podrapała mnie i zwiała.
      Zaniosłam do tego domu do ogrodu 2 miski, pani jak już poszłam do pracy dwa razy
      jeszcze widziała ją obok misek ale ja już byłam w pracy. Jutro rano od 6 Bartek
      idzie siedzieć tam w ogrodzie i tym razem on ją złapie. Myślę tez o pożyczeniu
      klatki z fundacji do złapania kota, gdzie można wypożyczyć w wawie taką klatkę?
      Kika strasznie nie lubi byc brana na rece nawet w domu jest z tym problem...
      • paulina.galli Re: KIKA - uciekła wczoraj. 22.08.08, 11:21
        > Miłam dziś Kikę na rękach i mi zwiała!!

        Uhhh w tym watku sa takie emocje ze normalnie od rana do niego zasiadam - lepsze
        niz kawa smile
        Czyli widocznie kotce na gigancie dobrze jest - cieplo, wolnosc pelna gebą ,
        ludzie pewnie dokarmiaja.
        To kocica ma wakacje i nie ma ochoty wracac smile
        Ale zlapac trzeba bo jednak zawsze istnieje ryzyko psa, samochodu czy wrednego
        "człowieka"
        Trzymam nieustawicznie kciuki zeby sie udało


        ps. mi wczoraj wieczorem Gringo prysnał na klatke schodowa, polecial na parteri
        prawie ze wyskoczyl przez uchylone okno na klatce parteru na taki wielki
        dziedziniec z parkingiem podziemnym pewnej szacownej instytucji ktorej jestem
        sasiadka.
        Zlapalam w ostatniej chwili - az sie spocilam co by bylo gdyby tam wyskoczyl.
        Co prawda teren zamkniety ale duzy i strzezony nie wiem jak i czy naklonilabym
        straznika zeby mnie wpuscil (przez okno nie moglam - bo kraty - kot sie
        przecisnie ale ja juz nie smile)
          • biljana xixx 22.08.08, 11:31
            załozyłaś watek na kotach? Gdzie mieszkasz? Spróbuje się
            skontaktować z jedną dziewczyna z miau, napisz mi na priva jakiś
            kontakt do ciebie w razie czego, gdyby udało się namierzyc osobę,
            która ma klatkę.
              • orchidka77 klatka-łapka 22.08.08, 12:14
                Witaj,
                Mam klatkę i mogę pożyczyć, ale musiałabyś podjechać po nią do Pruszkowa, bo nie mam jak Ci podwieźć gdziekolwieksad
                Klatkę możesz też pożyczyć z fundacji Canis.

                Proponuję jednak na początek spróbować złapać Kikę do transporterka.
                Tak łatwiej i mniej stresująco dla kota...
                Wkładasz ulubione jedzonko do otwartego transportera i jak kotka wejdzie to zamykasz za nią.

                Opcją jest też złapanie w podbierak (taki rybacki), ale to wyższa szkoła jazdy i raczej dla kogoś doświadczonego...
                • xixx Re: klatka-łapka 22.08.08, 12:21
                  Właśnei mam już zaklepną klatkę z CANIS, Bartek wieczorem po nią pojedzie.
                  Postawimy ją o 5.00 w ogrodzie i usiądziemy sobie daleko, żeby obserwować. Poza
                  tym weźmiemy transporter, jak Kika do nas podejdzie to złapiemy ją do
                  transportera. Tak czy siak wolę aby była tam też klatka.
                  • xixx Re: klatka-łapka 22.08.08, 12:34
                    Tak sucho na szybko napisałam, dzieki dziewczyny za taką szybką pomoc! Ta pani z
                    canis bardzo dokladnie mnei przeinstruowala z uzycia klatki i bartkowi zrobi
                    jeszcze na miejscu szkolenie, poza tym dala nam namiary do pani z włoch ktora
                    wie jak lapac, mam nadizeje ze uda sie bez klatki ale chce ja miec w zanadrzu.
                    Dziś od 5 rano lapiemy na pyszne jedzonko. Oby dzis byl juz koniec tej
                    historii...Dziś poryczalam sie z bezsilnosci jak mi kika uciekla, zostawila mi
                    tylko na pamiatke porzadne drapniecia
                    • misia007 Re: klatka-łapka 22.08.08, 12:48
                      Nina tez przed nami uciekała, to było cholernie dołujące ale zrozumiałam,ze jest
                      w takim stresie ze nas z tym miejscem nie kojarzy.Dala sie bez problemu wziąść
                      na ręce karmicielce, która widać pamiętała sprzed 2 lat.W domu dopiero zaczęła
                      się tulic do mnie.Trzymam kciuki, oby weszła do tej klatki.Raz tak łapalam
                      kota.Poradzono żeby do klatki włozyc puszkę tunczyka taką ludzką ze względu na
                      zapach.Zadziałało bez pudła.
                      • wladziac Re: klatka-łapka 22.08.08, 12:56
                        do tego łapania musisz podejść spokojnie bo na nerwowo może Ci się
                        coś poknocić i kot wyczuje Twój stres,mając wszystkie przyrządy do
                        łapania musisz ją dołapać więc dodaj jeszcze spokój i będzie dobrze
                      • xixx Re: klatka-łapka 22.08.08, 13:01
                        Dzięki z tym tuńczykiem, faktycznie Kika lubi tuńczyka. Chyba taki w oleju jest
                        najbardziej łakomym kąskiem dla kota prawda? Opanuję stres, Bartek jest bardzo
                        spokojnym człowiekiem - myślę, że tym razem już się uda.
                      • orchidka77 Re: klatka-łapka 22.08.08, 14:09
                        Tuńczyk lub whiskas są najlepsze do łapania bezdomniaków, bo najbardziej pachną (a najczęściej łapie się koty z kocim katarem, które prawie nie czują zapachów przez zapchany nos).
                        Jeśli Kika lubi tuńczyka to tuńczyk sie nadasmile Jeśli jednak ma inne ulubione mokre jedzonko to też proponuję je wziąć jakby sie na tunczyka nie skusiłasmile

                        PS Pamietaj, że tunczyk z puszki nie jest zdrowy dla kota, bo zawiera mnóstwo soli, która kotom szkodzisad
                        • xixx Re: klatka-łapka 22.08.08, 14:28
                          Jasne ale taka jednorazowa porcja jej nie zaszkodzi? Niedużo tego wyłożę, ale
                          tyle, żeby pachniało. Whiskasa też wezmę bo jednocześnie będziemy próbowali ją
                          złapać na miskę i do transportera - dziś rano bez problemu podeszła do mnie i do
                          miski z chrupkami mimo że chrupki nie pachną. Dała się głaskać, więc Bartek jak
                          będzie taka sama sytuacja, złapie ją za kark a ja będę nadzorowała transporter.
                          Klatka w tym czasie będzie stała także w ogrodzie, aby było kilka możliwości
                          złapania uciekiniera.
                          • orchidka77 Re: klatka-łapka 22.08.08, 16:36
                            Jednorazowa na pewno nie zaszkodzismile W końcu ludzie tez czasem jedza w Mcdonalds i nie umierająsmile

                            Wiesz, kotka jest przerażona, ale to jednak Twoja domowa kotkasmile Na pewno będzie łatwiej niż z bezdomniakamismile

                            Trzymam kciuki!smile
                    • paulina.galli Re: klatka-łapka 22.08.08, 13:01
                      xixx napisała: ..Dziś poryczalam sie z bezsilnosci jak mi kika uciekla,...

                      Nie rycz smile najwazniejsze ze kot jest i nic mu sie nie stalo.
                      Rozumiem oczywiscie frustrację ale to ze ja zlapiecie to tylko kwestia czasu.
                      Trzymam tradycyjnie kciuki (tak jak wczesniej pisalam ze mam przeczucie ze
                      kotka sie pojawi tak teraz mam przeczucie ze szybko sie zlapie smile)
                      • misia007 Re: klatka-łapka 22.08.08, 13:23
                        Tez mam dobre przeczucia.To ze krąży w pobliżu, przychodzi świadczy niezbicie o
                        chęci powrotu.Jednak z kotami nic nie jest proste i oczywiste.Robią jednocześnie
                        krok w przód i dwa w tył.
          • biljana KLATKA 22.08.08, 11:53
            Klatke można wypożyczyć z Urzedu Dzielnicy Praga Polnoc na ul.
            Kłopotowskiego. Trzeba pojsc do wydziału ochrony środowiska , szefem
            jest pan piotr banaszkiewicz. W podaniu dane z dowodu osobistego.
            Najlepiej najpierw zadzwonic czy klatka jest. Mozesz powołac się na
            dziewczyny z Mafi Tarchomińskiej wink

            ul. Ks. I. Kłopotowskiego 15 pok. 427
            03-708 Warszawa
            tel. (22) 59 00 091
            Naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska
            Piotr Banaszkiewicz
            e-mail: piotr.banaszkiewicz@praga-pn.waw.pl


            powodzenia!
            • nioma Re: KLATKA 22.08.08, 14:41
              a jutro rano jak zajrze na forum to chce przeczytac wiadomosc, ze
              Kika juz jest szczesliwie w domu.
              Trzymam za was kciuki kochani.
      • xixx Re: KIKA - uciekła wczoraj. 23.08.08, 10:24
        Nie. Nie weszła do klatki. Bartek wieczorem ją złapał i niósł za kark ale jak
        zobaczyła ulicę, wyrwała mu się. To było głupie, wiem. bartek nei zdawał soebie
        sprawy w jakeij ona jest panice. Dziś byłam tam, głaskałam Kikę, widzę, że chce
        do mnei na głaski przyjść ale boi się łapanki. Zabraliśmy wszystkei miski,
        została tylko klatka ze świeżym tuńczykiem - może wejdzie, musi już byc nieźle
        glodna. Za chwilę idę znowu ją obłaskawiac pieszczochami, ciężki przypadek z tej
        mojej Kiki ale całe szczęście że trzytma się tego ogrodu i że tacy mili ludzie
        tam mieszskają - kibicują nam, pomagają niezmiennie.
        • capuccino_days Re: KIKA - uciekła wczoraj. 23.08.08, 10:33
          oj, najważniejsze, że nic jej nie jest,
          może jak dzisiaj przy wolnym dniu tam z nią posiedzicie to się uspokoi bardziej?
          albo będzie chciała z wami do domu wracać

          wiem z własnego doświadczenia, że taki zagubiony kot nawet jeśli sam podejdzie
          do właściciela, to się potem wyrywa sad

            • wladziac Re: KIKA - uciekła wczoraj. 23.08.08, 10:44
              też tak kiedyś zrobiłam jak łapałam własnego wychodzącego kota
              wzięłam go w pobliżu bramy na ręce i wtedy przechodził obok
              niepełnosprawny umysłowo facet który mieszka w pobliżu jest bardzo
              głośny,myślałam że kot oszaleje na rękach bo się przestraszył i
              chciał uciekać o moich rękach nie wspomnę,od tej pory wiem że
              przestraszonego kota nie bieże się na ręce,dalej trzymam kciuki musi
              się udać
              • xixx Re: KIKA - uciekła wczoraj. 23.08.08, 11:37
                Do klatki właśnie złapał się inny kot uncertain Bartek poszedł go uwolnić. Boję się,
                że jeżeli Kika to wiedziała to z łapania do klatki juz nici... tak czy siak
                działamy dalej, na miejscu jest też transporter i koc, może się uda jednak
                bezklatkowo.
                • uli Re: KIKA - uciekła wczoraj. 23.08.08, 22:00
                  Mój mąż każe Ci przekazać, że to i tak sukces - on złapał tylko dwa jeże do
                  klatki łapki.

                  Bydzie dobrze!

                  Nie możecie jej zapakować do transportera jak ją już złapiecie??

                  U
                  • xixx Re: KIKA - uciekła wczoraj. 23.08.08, 22:06
                    Załamię się, byłam tam teraz zeby nalac jej wodę do miski i postawić pry wejściu
                    do tej klatki łapki. Kiki tam obecnie nie ma lub ja jej nie widziałam. Scieżka
                    składająca się z mikroskopijnych okruszków szynki także nie została zjedzona 9ta
                    ścieżka ułozona jest poczynając od brzegu klatki - wejścia do zapadki. Na końcu
                    lezy już większa ilośc szynki po którą Kika ma się schylić.
                    Problem ze złapaniem jej w inny sposób jest taki, że ja zwyczajnie w życiu nie
                    złapałam kota za kark więc watpie żeby za pierwszym razem wyszło z sukcesem
                    zwłaszcza przy spanikowanej Kice, na widok bartka natomiast po tym jak raz ją
                    złąpał i mu się wyrwała - Kika ucieka. Oczywiście pod schodami w tej willi stoi
                    nasz transporter, koc i recznik do owinięcia ręki łapiącego ale nie widze tego
                    za bardzo. Oczywiście jak zacznie świtać a Kika do klatki się nie złapie to
                    będzie trzeba próbować - ja będę głaskać, Bartek jakoś będzie musiał spróbowac
                    złapać a transporte jest trzy kroki dalej schowany pod schodami jak mówiłam.
                    jednak największą gwarancją sukcesu jest ta klatka... jak znów nam się nie uda
                    jej złapać i się wyriwe z ręki, może już nie wrócić w to miejsce...Kika jest ta
                    blisko a jednocześnie taka nieosiągalna sad Aż dziw bierze bo w domu to typowy
                    piecuch był, ciągle siedziała Bartkwoi na kolanach, jak ją spychał czasem to
                    wracała znowu do niego patrząc na niego z wyrzutem. A na dworze to nie ten sam
                    spanikowany kot sad
    • borysa Re: KIKA - uciekła wczoraj. 23.08.08, 18:38
      Też trzymam kciuki za złapanie Kiki !
      Moje koty są wychodzące, ale czasami muszę stosować środki "przymusu
      bezposredniego" - Borys raz jeden tak chciał się wyrwać, że na mojej
      ręce długo były widoczne sznyty, kurtka była porwana, Mufka do tej
      pory jest nieufna (natura bezdomniaka dalej w niej jest), najlepiej
      udawało mi się ją łapać w zwykłych skórznych rękawiczkach, nie są
      tak śliskie. Też dawała się głaskać.

      Jestem pewna, że Wam też się uda !
      Ważne, że kota zdrowa i na miejscu.
    • xixx Re: KIKA - uciekła wczoraj. 23.08.08, 20:37
      Kika własnei pojawiła się obok klatki,do której godzine temu włożylam świeżą
      szynkę. Podobno (wiem to od pana u ktorego w ogrodzie akcja się rozgrywa) chodzi
      wokół klatki i wącha, próbowąła nawet łapą sobie wyjąć, tyle że chodzi od tej
      strony gdzie jest jedzenie a nie próbuje nawet wejść od tej drugiej strony -
      gdzie są te uniesione drzwiczki. podobno chwilowo się poddałą i siedzi obok tej
      klatki i patrzy. Myślicie że wejdzie?? Że załapie że to od drugiej strony
      trzeba?? Dobieri zmierzcha, cała noc przed nią a jest przeciez bardzo głodna.
      Nie chcę tam chodzić teraz, żeby jej nie spłoszyć. pan jej nie ploszy bo
      potajemnie wygląda z za zasłony.
      Swoją drogą Kika lepiej nie mogła wybrać ogrodu do przebywana, ci mili Państwo
      przeżywają to co najmniej tak samo jak my.
        • xixx Re: KIKA - uciekła wczoraj. 23.08.08, 20:54
          Juz się wczoraj nie zlamała, whiskas jej widocznie nie podszedł ale wtedy nawet
          nei chodziła wkolo klatki. Dziś na tuńczyka rano złamał sie inny kot uncertain Teraz
          Kika cały dzien nic nie dostała, w klatce jest szynka - jej przysmak, musi się
          złamać. Oby tej nocy! denerwuję się starsznie ale jestem dobrej myśli smile
          • capuccino_days Re: KIKA - uciekła wczoraj. 23.08.08, 21:14
            trzymam kciuki, jak nie w ten sposób, to w inny - w najgorszym razie musicie ją
            potraktować siłą - założyć jakieś stare i mocne ciuchy, żeby dużo krzywdy nie
            zrobiła, a żeby można było ją za pazuchę schować i zanieść jednak ją do domu,
            nawet jeśli się wyrywa sad
            • mist3 Re: KIKA - uciekła wczoraj. 23.08.08, 21:20
              Ja bym zwołała większą ekipę (jak się na szynkę nie załapie). Ty głaskasz i
              chwytasz, mąż pomaga utrzymać wyrywającą się kotkę a trzecia osoba w
              strategicznym momencie wyciąga transporter. Próba przyniesienia wyrywającego się
              kota do domu raczej na pewno nie odniesie sukcesu, a transporter czy klatka na
              miejscu to lepsze rozwiązanie.
                • kotapsota Re: KIKA - uciekła wczoraj. 23.08.08, 22:09
                  Pewnie to durnowaty pomysł-może w nocy, jak jest ciemno poświecić z
                  daleka silnym laserkiem po trawie obok klatki-jak Kika jest w
                  pobliżu-może by poszła za tym światełkiem do klatki?
                  Podziwiam Waszą determinację, wszyscy my tu z gałami w monitorach
                  przed tym Forum i oczekujemy na wieści, a Wy z mężem już chyba
                  zapomnieliście, co to w ogóle jest sen.
                  Cieszę się,że Kika JEST, że ją widzicie, tylko niech już Ona będzie
                  z Wami!Trzymamy łapki, pazurki, wszystko trzymamy-żeby już była z
                  Wami!!!!
                  A takiego sąsiada to ze świecą...
                  Joanna z Misiami
          • paulina.galli Re: KIKA - uciekła wczoraj. 23.08.08, 23:12
            xixx - jak wam nie wyjdzie z klatka to sprobujcie moze skombinowac skads grube
            skorzane rekawice.
            I zlapac kotke - ale nie za kark tylko tak normalnie za boki.
            I mocno trzymac (bedzie pewnie drapac i grysc ale nie powinna was pokaleczyc)
            Tylko trzymac mocno a nie tak byle jak bo to delikatny kotek jest.
            Potem wpakowac do transportera na sile i zamknac drzwi
            \
            Caly czas trzymam kciuki
            • xixx Re: KIKA - uciekła wczoraj. 24.08.08, 10:14
              Wiesz klatka została właśnei przestawiona w inne miejsce, gdzie z obserwacji
              pana domu kika czesciej bywa. Ja mam ją wieczorem lapac za kark (prtzetestowalam
              na Tekli - biedna Tekla) i mam mieć zaweiniętą rękę ręcznikiem. Mnie się Kika
              nie boi i chce do mnei iść, transporter jest zakamuflowany w pozycji pionowej
              przy schodach więc musze tylko złapać i 3 kroki przenieć. Na Tekli już mi to
              dobrze wychodzi, więc może się uda.
    • xixx Re: KIKA - uciekła wczoraj. 24.08.08, 11:09
      dziś trzeci raz Kilkę mialam - głaskałam ją, bardzo się łasiła, jak załapałam za
      kark - wyrwała mi się i spruła. Sa dwa pomysły - Panstwo u których rzecz się
      rozgrywa, zaproponowali zeby otworzyć jej pralnę - wchodzi się na nią z ogrodu,
      tam dac miski i nawet całą noc czekać, jak wejdzie zamknąć pralnię i łapać już w
      pralni. Drugi pomysdł - Kika daje mi się głaskać więc w zoologicznym kupiłam bym
      szelki kocie i głaszcząc ubrałabym ją w te szelki i smycz ni i wtedy już będzie
      złapana. Jak działac? Poradźcie bo dziś wieczorem muszę obrać którąś drogę.
    • xixx KIKA JEST W DOMU!!!!:-))))) 24.08.08, 12:16
      Szliśmy na spacer z małym i zajrzalam do ogrodu głównei po to zeby jednak
      zabrać pozostawioną miskę skoro mam w nocy wabić kota na jedzenie do tej pralni.
      A tutaj NIESPODZIANKA - Kika w klatce! Została już przeniesiona do domu, obeszła
      wszystkei kąty, rzuciła się na plecy i kazała wydrapać w brzuch, na ręce do
      tulenia wzięłam ją bez problemu (a bałam się że zdziczała na gigancie). Teraz
      napełnia pusty brzuszek w kuchni a my idziemy na spacer.
      Tak się cieszę!
      A Wam dziewczyny bardzo dziękuję, za konkretne rady i za wsparcie psychiczne, bo
      tego naprawde było mi trzeba.
    • xixx Re: KIKA - uciekła wczoraj. 24.08.08, 22:36
      A proszę bardzo, to jest własnie ten szatan, prawdziwy tygrys który zamienił się
      po przestapieniu progu domu spowrotem w koteczka, co nowe - po gigancie uwielbia
      być brana na ręce! Może to brak pieszczot spowodował ale tak czy siak to mega
      nowość u tego rozbujnika. A tak ten zbój wygląda:

      img395.imageshack.us/my.php?image=kikaobuzjedenat0.jpg
      Prawda, że groźnie?
      • xixx Re: KIKA - uciekła wczoraj. 24.08.08, 22:40
        Z sąsiadami wyszło bardzo fajnie, nowa bardzo miła relacja, mam nadzieję że w
        mniej dramatycznych okolicznościach będziemy sobie nadal bardzo pomocni. Ludzie
        świetni, nie chcieli nawet wziąć prezentu ale zapowiedzieliśmy, że nie pójdziemy
        sobie jak nie wezmą więc wzieli smile
        • wladziac Re: KIKA - uciekła wczoraj. 24.08.08, 22:52
          ja osobiście na zdjęciu widzę aniołeczka,a nie zbója chyba,że jest
          gdzieś ukryty,a sąsiadów nie strasz że z tej wielkiej radości
          wprowadzisz się do nich,miło czytać Twoje już spokojne posty życzę
          Ci dobrego wypoczynku po takich przejściach wreszcie się
          wyśpijcie,dobranoc
        • uli Podwójny happy end 24.08.08, 22:59
          Hehe gratuluję!
          Wczoraj jak pisałam do Ciebie na forum, to mój latawiec znowu skoczył przez
          okno! Zamknęłam mu juz wszystkie balkony, zostal tylko jeden, z ktorego nie sie
          isc do sasiadow (pasja mojego kota).
          Latawiec chciał przeskoczyc chyba z balkonu na balkon...To było bardzo głupie.
          No i zrobił "wypad".

          Ale tym razem poszukiwania trwały tylko godzinę, a nie dwa tygodnie. Mniejsza o
          szczegóły...Koniec balkonikowania kota.

          Podwójny happy end jak dla mnie smile

          Pozdrawiam Kikę

          Właścicielka lotopałanki w przebraniu kota
    • xixx Re: KIKA - uciekła wczoraj. 25.08.08, 10:57
      Chcę Wam tylko powiedzieć, że Kika całą noc spała wciśnięta między mnie i Bartka
      i mruczała całą noc niezmiennie. Bez problemu dała sobie też podać tabletkę
      odrobaczającą, można ja brać na ręce, po prostu inny kot smile
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka