mosame
08.09.08, 22:31
Przypomniała mi się zasłyszana niedawno rozmowa dwóch pań. Obie stały w kolejce i kupowały "jeście" dla kotów. Jedna z nich opowiadała o jednym ze swoich kotów, który długo chorował. Nie udało się go wyleczyć.
Pani nr 1 : Ileż pieniędzy kosztowało mnie to leczenie, to sobie pani nie wyobraża. No ale o te kilka lat mu życie przedłużyłam.
Pani nr 2: No, to jakiś rasowy musiał być...
Pani nr 1: A gdzie tam. Zwykły dachowiec.
Pani nr 2 (całkowicie osłupiała): Dachowiec?!
Pani nr 1 (z pobłażliwym uśmiechem kiwa głową): Tak. Ale co to był za kot!
Widać, felinoterapia nie u wszystkich skutkuje.