A to ci dopiero charakterek.. :)

20.09.08, 18:31
Odwiedził nas dzisiaj kotek sąsiadów. To taki blokowy włóczykij -
gdy tylko zobaczy otwarte drzwi, zaraz czuje się zaproszony. No i
dzisiaj wpadł do nas po raz pierwszy. Mój stary kocur (15 lat) z
zainteresowaniem podniósł się ze swojego posłania, podszedł by sie
przywitać. A kotka (1,5 roku) dostała histerii - obudził się w niej
koci agresor, obrońca domostwa przed nieproszonymi gośćmi. Jak
torpeda, bez jakiegokolwiek ostrzeżenia rzuciła się z pazurami na
biednego kota-sąsiada. Najeżona, w jakimś dziwnym zgięciu, z uszami
położonymi po sobie i oczywiście pazurami na wierzchu. Kotek z
płaczem zwinął manatki i uciekł do siebie, a kota wyładowała swoją
złość na bogu ducha winnym naszym kocurze, który po całej akcji
siedział przerażony przez kilka godzin pod sofą. Co mnie najbardziej
zaskoczyło i jednocześnie przeraziło, to że wariatka przez pół dnia
nie dała sie dotknąć, jeżyła się na każdy gest z naszej strony. Czy
ktoś może wie co jej się stało? Nasza córka stwierdziła, ze się jej
boi i zwiała na dwórsmile
Wiele kotów przewinęło sie przez mój dom, ale takiego czegoś w życiu
nie widziałam. Jako że kocur to już starowina, myślelismy o zakupie
naszego wymarzonego rosyjskiego niebieskiego, co by kota miała
towarzystwo do zabawy, a my pociechę estetyczną, ale po dzisiejszej
akcji dokocenie naprawdę stoi pod znakiem zapytania.. Bo co będzie
jak menda go zeżre? A tak wogóle to chcieliśmy zacząć wypuszczać ją
na dwór, ale to chyba też nienajlepszy pomysł..
Pełna wersja