gacusia1
17.10.08, 20:30
Jeszcze sie trzese z lekka. Wieszalam zaslony na drzwiach od
ogrodu.W ogrodzie bawil sie synek.Mialam zasunieta siatke,co by koty
nie zwialy bo one indoor sa. Nagle wrzask w niebo glosy i placz.
Rzucilam zaslony,biegne do synka.Urzadlila go osa w skron. Matko i
corko,placz nieziemski.Zlapalam go i do domu,cebule przylozylam i po
kilku minutach juz bylo lepiej. Patrze,siatka na drzwiach
uchylona.Bosze....koty zwialy. Nie,tylko starszy,mlody spi na
krzesle. Slysze,ze pies sasiadow szczeka wiec pewnie kot przebiegl
przez ich ogrod.Wylecialam z domu,synka samego zostawilam. Biegne w
strone ogrodu ale od drugiej strony i co widze??? Moj Buddy zza rogu
kroczy,tak jakby do domu sie wybieral.Jak mnie zobaczyl,to susa dal
i tylko widzialam jak po plotach skacze. W te pedy do domu lece,zeby
go w ogrodzie zlapac.Wchodze,patrze a ten sobie po plocie spaceruje
i patrzy jak tu znow zwiac ale psa sie bal. Jak wrzasnelam -Buddy do
domu!!!- -to odrazu wrocil.
Co za menda z niego,no! Tydzien temu tez zwial i wtedy w pizamie i
kapciach lecialam za nim.Mlody nie ma zapedow na ucieczki ale
Starszy tylko czeka na dobry moment. Kiedys to tylko pod deck sie
chowal a teraz,skubany przez ploty skacze.
A z ta siatka na drzwiach to taka historia,ze nawet jak zamkne,to on
i tak otworzy wiec musze zawsze na zameczek zamykac.
Boje sie,zeby pod samochod nie wpadl albo,zeby nie spanikowal i sie
nie zgubil .-(((
Uff...wygadalam sie...