siliana1
25.10.08, 23:06
Amerykańscy naukowcy odkryli, że posiadanie zwierzęcia może istotnie
zmniejszyć ryzyko wystąpienia częstych nowotworów. A to jeszcze nie
wszystko.
W tym miesiącu pojawiły się kolejne dowody na to, że posiadanie
zwierzaka jest dobre dla naszego zdrowia. Nowe badanie opublikowane
w czasopiśmie Cancer Epidemiology Biomarkers and Prevention
wykazało, że trzymanie zwierząt w domu może zmniejszyć ryzyko
wystąpienia relatywnie częstego nowotworu układu odpornościowego -
chłoniaka nieziarniczego - niemal o jedną trzecią.
- Hipoteza, że dobre zdrowie i posiadanie zwierząt są ze sobą
powiązane pochodzi sprzed 20 lat – wyjaśnia dr June McNicholas,
psycholożka, która badała zależność między ludźmi a ich zwierzętami.
Wszystkich korzyści dla zdrowia nie da się wyjaśnić jedynie
regularnymi spacerami z psem.
W badaniu sugerującym, że osoby, które są właścicielami zwierząt,
mają lepszą kondycję kardiologiczną jednym z istotnych czynników,
który miał wpływ na szybkość dochodzenia do zdrowia po zawale serca,
było posiadanie zwierzęcia. I nie chodziło jedynie o psa. Odnosiło
się to również do kotów - wspomina McNicholas.
Oto kilka sposobów, w jaki dowodzono, że zwierzaki poprawiają naszą
kondycję zdrowotną.
Posiadanie zwierząt służy zdrowiu serca
Instytut Medycznych Badań Naukowych Baker w Australii poddał badaniu
6 000 ludzi i wykazał, że ci, którzy posiadali zwierzęta, mieli
niższe ciśnienie tętnicze krwi i niższy poziom cholesterolu, co
wiąże się z mniejszym ryzykiem wystąpienia zawału serca.
Inne badanie - przeprowadzone na Uniwersytecie Minnesota, a
opublikowane na początku roku donosiło, że właściciele kotów byli
narażeni na o 40 procent niższe ryzyko wystąpienia u nich
śmiertelnego zawału serca w porównaniu z osobami, które kota nie
miały. Adnan Qureshi, profesor neurologii, który prowadził to
badanie na niemal 4 500 uczestników uważa, że osoby, które głaszczą
koty doświadczają mniej stresów i niepokojów, a zatem są obciążone
niższym ryzykiem wystąpienia u nich chorób sercowo-naczyniowych.
Zwierzaki pobudzają układ odpornościowy
Ogłoszone w tym miesiącu badanie autorstwa naukowców z Uniwersytetów
Stanford i Kalifornia wykazało, że regularny kontakt z psem lub
kotem może zredukować zagrożenie chłoniakiem nieziarniczym. Uważa
się, że ekspozycja na alergeny - psa czy kota - może pobudzać system
immunologiczny.
Kontakt ze zwierzętami jako czynnik stymulujący układ odpornościowy
jest zagadnieniem, które od dawna bada McNicholas. W 2002 roku
przebadała ona 256 uczniów szkoły podstawowej i wykazała, że dzieci
w wieku od 5 do 7 lat, które miały w domu zwierzę, uczęszczały do
szkoły trzy tygodnie dłużej niż te, które nie miały zwierzaka.
- Wykazaliśmy, że dzieci wychowywane w domu ze zwierzęciem mają
bardziej stabilny układ odpornościowy. Istnieją także inne badania,
które sugerują, że u dzieci urodzonych w domach, w których już jest
pies lub kot, występuje mniejsze prawdopodobieństwo rozwinięcia się
astmy. Umiarkowane narażenie na alergeny będzie stymulować rozwój
układu immunologicznego.
Tymczasem badanie z Japonii wykazało, że 65-letni i starsi
właściciele zwierzaków niemal o jedną trzecią rzadziej odwiedzają
swojego lekarza pierwszego kontraktu niż osoby w tym samym wieku,
które ich nie mają.
Psy mogą ostrzegać przed problemami zdrowotnymi
Claire Guest po dwudziestu latach pracy w organizacji charytatywnej
Hearing Dogs for the Deaf została poruszona historią koleżanki,
której pies obwąchiwał znamię na jej nodze, zanim zostało ono
zdiagnozowane jako złośliwy czerniak. Guest rozpoczęła badania z
naukowcami ze Szpitala Amersham w Buckinghamshire, aby przekonać się
czy psy można wyszkolić, by wyczuwały raka pęcherza moczowego w
próbkach moczu. Okazało się, że można.
Podobnie w roku 2006 centrum badań nad rakiem z Kalifornii
opublikowało badanie, które donosiło, że zwykłe psy trzymane w domu
można wyszkolić tak, by wąchając oddech wyczuwały wczesną postać
raka piersi i płuc z czułością 88 do 97 procent - uważa się, że te
konkretne komórki rakowe wydzielają bardzo niewielkie ilości
ulotnych zapachów, które psy potrafią wychwycić. Po tym, jak
zostanie ustalone, jakie zapachy są wyczuwane przez psy i jakie
nowotwory je wydzielają, można by opracować narzędzie diagnostyczne.
Guest trenuje także psy, by ostrzegały właścicieli chorujących na
cukrzycę typu I przed zbliżającą się hipoglikemią – niskim poziomem
cukru we krwi – o czym zwykle informują swoich panów podskakując.
- Nie wiemy dokładnie, jak psy to robią, ale muszą wyczuwać jakiś
zapach, ponieważ zanim zdecydują czy ostrzec właściciela czy nie,
obwąchują go. Ponieważ są związane ze swoim właścicielem, mogą też
odbierać inne znaki.
Zwierzęta mogą zwiększać pewność siebie i zmniejszać ryzyko depresji.
- Istnieją badania, które sugerują, że właściciele zwierząt mają
większe poczucie własnej wartości i rzadziej cierpią z powodu
samotności i depresji – wyjaśnia dr Deborah Wells, starszy
wykładowca psychologii na Uniwersytecie w Belfaście, która
prowadziła kilka badań nad korzyściami wynikającymi z posiadania
zwierzęcia. - Psy wydają się przynosić ludziom najwięcej korzyści –
trzeba codziennie z nimi wychodzić i spacerować. Mogą one działać
jak społeczny katalizator.
Wells mówi, że zwierzęta są szczególnie dobre dla dzieci. -
Zwierzęta mogą stać się, żeby użyć dobrego słowa, terapeutami.
Dzieci, które są prześladowane w szkole lub przeżywają rozwód
rodziców nie zawsze chcą rozmawiać z dorosłymi, ale często zwierzają
się ze swoich problemów zwierzętom.
Organizacja charytatywna Pets As Therapy działa od 25 lat i
dysponuje 4 000 psów oraz 106 kotami, które każdego tygodnia
odwiedzają 120 000 osób w szpitalach, hospicjach, domach opieki,
domach opieki dziennej i szkołach dla dzieci specjalnej troski.
- Zaczęliśmy zabierać psy do domów opieki, ponieważ starsze osoby
musiały zostawić swoje zwierzaki, kiedy trafiły do ośrodków i to
sprawiało, że czuli się przygnębieni i często chorzy – tłumaczy
Maureen Fennis, dyrektorka organizacji. - W jednym z domów opieki
mieszkała pewna pani, która zwykła mówić, że te wizyty są dla niej
powodem, dla którego pozostaje przy życiu.
Rutynowe obowiązki związane z posiadaniem zwierzaka mogą pomóc
osobom cierpiącym z powodu traumatycznych wydarzeń, takich jak
strata bliskiej osoby czy rozpoznanie śmiertelnej choroby. W jednym
z badań McNicholas wykazała, że osoby mające zwierzęta, o które się
troszczą, łatwiej radzą sobie ze śmiercią kogoś bliskiego niż ludzie
nieposiadający zwierząt.
- Żyjemy w społeczeństwie, w którym nie lubimy płakać przy ludziach,
ale istnieje sporo osób, które wypłakują się przed swoimi
zwierzętami – dodaje.
portalwiedzy.onet.pl/4868,11127,1514595,1,czasopisma.html