wyjazd 9-11 listopada - co "zrobić" z kotem?

03.11.08, 08:51
Wiem wiem, mogłam pomyśleć zanim zdecydowałam się na kota, ale... no dobra,
niech będzie że nie pomyślałam smile
Tak czy tak rzadko wybywamy na weekendy z racji studiów mojego męża, w
najbliższy weekend też ma zjazd, ale w niedzielę jakoś się urwie wink W planie
wyjazd w okolice Kłodzka, daleko zatem, kota by się nie brało nawet gdyby się
dobrze w aucie czuł - a maleństwo niestety choruje w samochodzie baaardzo. Raz
już została sama na ponad dobę, sąsiad do niej zaglądał - ale teraz to będzie
dłużej, sąsiad też może wyjechać na weekend, znajomi wszyscy albo wyjeżdżają
albo mieszkają daleko (my na warszawskich Włochach).
Nie wiem, po prostu nie wiem co robić. Pewnie nigdzie nie pojedziemy, tak to
się skończy.
Poradźcie coś dobre dusze smile
    • wadera3 Re: wyjazd 9-11 listopada - co "zrobić" z kotem? 03.11.08, 10:21
      Poprosić kogoś równie zaprzyjaźnionego, do zamieszkania na kilka dni?
      • ashton Re: wyjazd 9-11 listopada - co "zrobić" z kotem? 03.11.08, 10:37
        Na pewno nie chciałabym malucha zostawiać w domu - weekend ma nie być ciepły, a
        o przebojach z ogrzewaniem pisałam w innym wątku. Po pracy zajrzę na Miau, coś
        mi świta że jest tam dział o "wypożyczaniu" kotów.
        • basia_2804 Re: wyjazd 9-11 listopada - co "zrobić" z kotem? 03.11.08, 10:47
          ja jak wyjezdzalam wiozlam kota do znajomych, dla kota to byl stres
          ale nie mialam wyjscia. Sprobuj na petsitter.pl, jest tam duzo
          ogloszen, probowalam, ale potem jednak byla opcja znajomi.
        • katia.seitz Re: wyjazd 9-11 listopada - co "zrobić" z kotem? 03.11.08, 10:52
          Najlepszym wariantem jest chyba taki, gdy ktoś może u was zamieszkać przez ten
          czas - wtedy kotek ma stałą opiekę, a opiekun nie musi dojeżdżać. Wariant z
          "wypożyczeniem" kotka komuś jest o tyle kłopotliwy, że wiele kotów źle się czuje
          w obcym mieszkaniu i bardzo takie przeniesienie przeżywa (np. może się skończyć
          tym, że spędzi te trzy dni schowana pod łóżkiem wink Różnie też mogą ułożyć się
          kontakty pomiędzy ewentualnym kotem-rezydentem a kotem-na-przechowaniu.
          Niektóre koty znoszą jednak takie przenosiny dobrze - kwestia indywidualna. MSZ
          gra (zostawianie kotka u kogoś) jest warta świeczki, gdy wyjazd jest na dłużej.
          Albo gdy już wiemy, że kotek znosi to dobrze. Albo gdy nie mamy innego wyjścia wink
          Ja niestety nie pomogę, choć jestem w Warszawy, bo też wyjeżdżamy (i ktoś będzie
          u nas pomieszkiwał).
          • nioma Re: wyjazd 9-11 listopada - co "zrobić" z kotem? 03.11.08, 11:18
            moja kota zostawala sama pod opieka sasiadki
            najdluzej dwa tygodnie
            sasiadka przychodzila kilka razy dziennie, dawala jesc, sprzatala w
            kuwecie, troche posiedziala. Nic sie zlego nei stalo. Naprawde,
            chociaz ja oczywiscie mialam straszny stres i wyrzuty sumienia.
            teraz mam dwa koty, w ostatnie wakacje zostaly na trzy tygodnie same
            pod opieka sasiadki i tez bylo wszystko ok a jak wrocilismy to nie
            bylo nawet obrazy tylko wielka radosc.
            Koty wola swoje miejsca wiec sadze, ze lepiej bedzie pod opieka
            sasiadki niz w obcym miejscu.
        • barba50 Re: wyjazd 9-11 listopada - co "zrobić" z kotem? 03.11.08, 10:58
          ashton napisała:
          >Po pracy zajrzę na Miau, coś
          > mi świta że jest tam dział o "wypożyczaniu" kotów.

          Nie o "wypożyczanie" kotów chodzihttps://kolobok.us/smiles/big_standart/mocking.gif
          Jest na miau wątek Forumowa pomoc - catsitting wątek organizacyjny /aha tylko ten wątek jest na Koci Łapci, tylko po zalogowaniu/ - taki pomocowy wątek, że ludzie świadczą takie usługi /np. opieka nad kotami na czas wyjazdu/ zupełnie bezinteresownie /trzeba oczywiście zapewnić wszystko co kotu potrzeba/.
          Oprócz tego z ubiegłego roku skopiowałam wątek o hoteliku dla kotów, znajomi korzystali bodajże w tym roku w czasie urlopu i byli zadowoleni. Spróbuj zatelefonować, choć nie wiem czy to aktualne, poza tym bardzo bliski termin. Akurat we Włochach.


          "Pani Ewa prowadzi hotelik dla kotów. Mogą również skorzystać z gościny króliki i świnki w klatkach. Dom jest piętrowy , koty nie mają możliwości wyjścia.
          Pieszczota i dobre słowo gratis. Noc w hotelu 15 zł. Wielu już skorzystało, nasze forumowe koty też. Polecam. Telefon 022- 863 89 32. Dom ok.200 m kw. Koty są luzem- przemieszczają się wszędzie , góra - dół bez ograniczeń. Pani jest muzykiem , więc kojący koncert można zamówić do poduszki. Orientacyjny adres Warszawa- Włochy, ul. Chrobrego."
          I opinia innej forumowiczki:
          "Tak hotelik p. Ewy wart polecenia, przy tym sama właścicielka jest po prostu super ,rozumie zwierzęta ,zna je i kocha"
          Powodzenia!
    • macarthur Re: wyjazd 9-11 listopada - co "zrobić" z kotem? 03.11.08, 12:00
      wydaje mi się że mógłbym wam kota przetrzymać przez kilka dni o ile
      sie nie pogryzie z moim jednakże warunek jest taki że mój kot w
      razie czego mógłby u was pobyć przez kilka dni
      moja poczta
      macarthur@gazeta.pl
      • wadera3 Re: wyjazd 9-11 listopada - co "zrobić" z kotem? 03.11.08, 12:02
        O i to mi się podobasmile
        • barba50 Re: wyjazd 9-11 listopada - co "zrobić" z kotem? 03.11.08, 12:08
          Catsitting na Zakątku big_grin Wspaniale!
      • macarthur Re: wyjazd 9-11 listopada - co "zrobić" z kotem? 03.11.08, 12:05
        nie doczytałem wątku z hotelem może to lepsze rozwiązanie ale gdyby
        się nie udało to mogę pomóc
        • wladziac Re: wyjazd 9-11 listopada - co "zrobić" z kotem? 03.11.08, 12:56
          najlepszy hotel jest gorszy od opieki indywidualnej i towarzystwa na
          początek jednego kota a nie dziesięciu w obcym miejscu,poza tym
          dobrze poznać kogoś na kogo wzajemnie można liczyć w
          nieprzewidzianych sytuacjach,pozdrawiam
    • ashton Re: wyjazd 9-11 listopada - co "zrobić" z kotem? 03.11.08, 14:22
      To jeszcze jedno pytanie wyjazdowoweekendowe wink Brać kota na weekend 14 (a
      raczej 15 rano) - 16 listopada do moich rodziców (2 godziny w jedną stronę bez
      korków, w korku ponad 3)? Wyjechalibyśmy rano z przegłodzonym kotem, dostałaby
      jakieś środki uspokajające i może dałoby radę... Na pewno pojedzie z nami tam na
      Boże Narodzenie, więc chyba lepiej wcześniej ją przyzwyczaić do jazdy autem,
      obcego miejsca i obcego kota. Ale tak się biduśka męczy w samochodzie...
      • nioma Re: wyjazd 9-11 listopada - co "zrobić" z kotem? 03.11.08, 14:53
        o rany wspolczuje
        moja kota starsza moglaby mieszkac w samochodzie, jezdzi z nami
        regularnie w tym minimum dwa razy do roku do Niemiec (prawie tysiac
        kmw jedna strone)
        w tym roku jedziemy na swieta do Niemiec i po raz pierwszy bierzemy
        mlodsza kote, nie wiem jak ona bedzie sie zachowywac w aucie, jedyna
        podroz jaka miala w zyciu to przyjazd do warszawy z Lublina i w
        czasie tej drogi byla grzeczna.
        • kadrel Re: wyjazd 9-11 listopada - co "zrobić" z kotem? 10.11.08, 03:49
          Nioma, a Ty nie masz przypadkiem kota ode mnie, tego lubelskiego...?
      • yoma Re: wyjazd 9-11 listopada - co "zrobić" z kotem? 03.11.08, 19:42
        Ja bym ją wzięła, do rodziców znaczy

        skoro BN i tak wchodzi w grę, to rzeczywiście, niech się przyzwyczaja.
    • the_dzidka Re: wyjazd 9-11 listopada - co "zrobić" z kotem? 03.11.08, 16:47
      Jestem w domu. Mogę psigarnąć w razie czego smile
    • siliana1 Re: wyjazd 9-11 listopada - co "zrobić" z kotem? 03.11.08, 17:18
      skad jestes? ile km mielibyscie do przejechania? koty czesto nie
      lubia podrozy, ale jestem zdania, zeby je do tego przyzwyczajac - im
      starsze, tym czesciej trzeba jezdzic do weta...
    • yoma Re: wyjazd 9-11 listopada - co "zrobić" z kotem? 03.11.08, 19:41
      Będę przypuszczalnie w Warszawie prawobrzeżnej. Mogę przygarnąć, jeśli się z
      moją Marcel nie zjedzą.
    • ashton Re: wyjazd 9-11 listopada - co "zrobić" z kotem? 03.11.08, 20:05
      Mój mąż skłania się ku temu miejscu:
      www.hoteldlakotow.pl/hotel
      Dzwonił - chętnie kociambra przyjmą. Cena przystępna. Zaryzykować?
      • paulina.galli Re: wyjazd 9-11 listopada - co "zrobić" z kotem? 03.11.08, 20:15
        ja na twoim miejscu - bezczelnie wykorzystalabym dobre serce dzidki i niomy
        • paulina.galli Re: wyjazd 9-11 listopada - co "zrobić" z kotem? 03.11.08, 20:15
          yomy smile przepraszam smile
          • yoma Re: wyjazd 9-11 listopada - co "zrobić" z kotem? 03.11.08, 20:32
            Nie ma za co smile Nie tylko Dzidki i moje, właśnie miałam napisać, że czyż to nie
            jest miłe, że się ustawiła cała kolejka do kota w potrzebie smile
            • katia.seitz Re: wyjazd 9-11 listopada - co "zrobić" z kotem? 03.11.08, 20:48
              Popieram paulinę, kotce, zwłaszcza takiej malutkiej, lepiej będziej u kogoś w
              domu (zwłaszcza u takich miłośników kotów, jak ci co się zadeklarowali), niż w
              hotelu, gdzie kotów jest masa i mała może przeżyć duży stres.
      • basia_2804 Re: wyjazd 9-11 listopada - co "zrobić" z kotem? 03.11.08, 22:50
        ashton, ja też chyba chciałabym spróbować przygarnąć Twoje kocio,od
        jakiegoś czasu myślę o drugim kocie, może to dla mnie sygnał żeby
        spróbować? Mam jedno kociszcze, może się nie zjedzą,jestem w tym
        czasie w domu,mieszkam w wawie (Ursus). Będę dbała jak o
        własne ... smile Decyzja oczywiście należy do Ciebie
      • sarna73 Re: wyjazd 9-11 listopada - co "zrobić" z kotem? 05.11.08, 13:29
        nie oddałabym kota do hotelu za nic w swiecie,
        napewno lepiej bedzie sie czuł w domu, nawet sam, pod opieką sasiada, moj kot
        wiekszosc czasu podczas naszej nieobecnosci poprostu przesypiał,
        najlepsze rozwiazanie to zeby ktos u ciebie na ten czas zamieszkał, albo tylko
        nocował.
    • ashton Re: wyjazd 9-11 listopada - co "zrobić" z kotem? 04.11.08, 07:37
      Nie no, jestem zaskoczona i wzruszona smile Iśka, kolejka się po ciebie ustawia,
      jeszcze nie wiedzą żeś Ty piekielnica wink
      Kogo tu wybrać... Zależałoby mi żeby jednak jak najbliżej naszego domu - w
      niedzielę swobodnie się przeleci przez Warszawę, ale we wtorek wszyscy będą
      wracać i możemy utknąć z maleństwem w korkach. Basia, jeśli jesteś z Ursusa i
      nie obawiasz się trzech dni z czarnym kociątkiem na głowie, szyi, plecach bądź
      uczepionym u nogi i nie dającym spać po nocach to ja się baaaardzo ładnie
      uśmiechnę smile))
      --
      kocia sprawa
      ...radź sobie sama sobie radź...
      • basia_2804 Re: wyjazd 9-11 listopada - co "zrobić" z kotem? 04.11.08, 10:33
        ashton, życie to pasmo wyzwań ... smile proponuje reszte na maila
        gazetowego (do Ciebie też na gazetowego?), pozdrawiam
        • basia_2804 Jedna kuweta czy dwie? 04.11.08, 11:22
          wygląda na to że chyba wygralam casting na catsitter kotka Ashton smile
          Szczegoly domawiamy, poradzcie kociary : jednak kuweta czy dla
          każdego kota jego wlasna? Czy kot przywiazuje sie do swojej (swoj
          zwirek)? Z miejscem w mieszkaniu nie ma problemu ...
          • wladziac Re: Jedna kuweta czy dwie? 04.11.08, 11:34
            ale cudownie i jeszcze Kociary poznacie się osobiście i na
            przyszłość może się okazać że wzajemne "usługi" się
            przydadzą,kotecka bierz z kuwetą i swoim żwirkiem i zaznajom go od
            początku gdzie stoi,trzy dni to nie tak dużo dacie radę,trzymam
            kciuki za powodzenia akcji i mam nadzieję że wszystko opiszesz jak
            wyglądało dokocenie,pozdrawiam
            • ashton Re: Jedna kuweta czy dwie? 04.11.08, 11:48
              No to kociambra przyjedzie z kuwetą, a raczej w kuwecie, zważywszy na chorobę
              lokomocyjną wink
              • yoma Re: Jedna kuweta czy dwie? 04.11.08, 18:18
                Moja się cieszyć akcja się udać smile
                • basia_2804 Re: Jedna kuweta czy dwie? 04.11.08, 20:41
                  akcja się udać na stówkę.. smile ja się ciesze z długiego weekendu
                  pełnego wrażeń, dwa koty w domu, super ... smile
                  • yoma Re: Jedna kuweta czy dwie? 04.11.08, 20:46
                    Szczerze mówiąc proponując też miałam na myśli małą prywatę, a mianowicie, może
                    z drugim kotem pod bokiem Marcel nie latałaby do wroga za miedzę smile
                    • ashton Re: Jedna kuweta czy dwie? 05.11.08, 17:04
                      Na przyszły weekend robimy kolejną próbę przewozu kociambry na dalszą odległość
                      - jak zwierzak wciąż będzie tak cierpiał w samochodzie to rada nierada będę co
                      jakiś czas komuś go podrzucać wink
                      • yoma Re: Jedna kuweta czy dwie? 05.11.08, 17:34
                        OK, oferta aktualna po uzgodnieniu. Po tym długim weekendzie będę przeważnie w
                        lewobrzeżnej Warszawie, bez miedzy i wroga smile
                      • basia_2804 Re: Jedna kuweta czy dwie? 05.11.08, 22:27
                        ashton, czekam na Twoja Iśkę ... smile W niedzielę, tak ?
                        • ashton Re: Jedna kuweta czy dwie? 06.11.08, 09:50
                          W niedzielę przed południem smile
    • basia_2804 Iśka i Aslan 09.11.08, 12:53
      Iśka przyjechała, rozglądneła się ciekawie po domu. Państwo
      pojechali no i: Iśka siedzi w przedpokoju wtulona w moje adidasy,
      jest bardzo zestresowana, próby pogłaskania kończą się prychaniem.
      Aslan równie zestresowany siedzi w duzym pokoju.Próba zbliżenia się
      kotów skończyła się wzajemnym prychaniem i warczeniem. No cóż
      zobaczymy, nic na siłę ...
      • macarthur Re: Iśka i Aslan 09.11.08, 13:02
        koty to jednostki aspołeczne
      • basia_2804 Re: Iśka i Aslan 09.11.08, 17:37
        Iśka opanowała mieszkanie, biega wesoła i cały czas miałczysmile Aslan
        tkwi przez cały czas w jednym miejscu obserwując Iśkę, zbliżenie się
        kotów na odległość mniejszą niż pól metra skutkuje wzajemnym
        syknięciem,ale nie jest źle smile Na razie krew się nie leje smile
        • siliana1 Re: Iśka i Aslan 09.11.08, 17:56
          do takich akcji przydalby sie feliway - emituje on kocie hormony
          szczescia. ja wlasnie po raz I probuje - dziala u mnie.

          animalia.pl/produkt,6265,Feliway_Dyfuzor.html
          • yoma Re: Iśka i Aslan 09.11.08, 20:37
            Na ciebie? smile
            • siliana1 Re: Iśka i Aslan 09.11.08, 20:40
              nie, ten preparat pomaga im uporac sie ze smiercia ich i mojego
              ukochanego 3 kota.
              • yoma Re: Iśka i Aslan 09.11.08, 22:03
                Przepraszam.
          • scrivo Re: Iśka i Aslan 09.11.08, 20:41
            moja starasza rezydentka Norka dostała w prezencie małego Franka 2 mieisące temu. Dzis juz jest w normie ale na początku:
            -ona patrzyła z niedowierzaniem, on nie patrzył nigdzie tylko ganiał jak szalony
            -ona furczała i uciekała w kąt, on miauczał nieco żałośnie nieco radośnie i panoszył się wszędzie
            -ona się zaszywała na spanie w mysią dziurę, on opanował wszystkie fotele i koszyki

            ergo: moze lepiej taka postawa nieufności rezydenta i zaufania przybysza na początku, bo wrózy dogadanie sie. gorzej byłoby gdyby było pranie się po futrze od początku albo demonstracje typu siku w kapciu etc.
            • basia_2804 Re: Iśka i Aslan 09.11.08, 21:05
              Jest dobrze, koty sie co prawda omijają,ale otwartego konfliktu nie
              ma, Iśka gania i jest wesoła (ależ z niej gaduła smile, Aslanek troche
              przyczajony, raz po raz fuknie ale agresji nie ma, generalnie tak
              jak Scrivo opisałaś, rezydent nieufny, przybysz hasa wesoło smile Raz
              na jakiś czas koty sie zbliżają do siebie ... zobaczymy co będzie w
              nocy wink
              • basia_2804 Re: Iśka i Aslan 10.11.08, 18:51
                koty spędziły noc w jednym pokoju,bez jakiegokolwiek konfliktu.
                Aslan chodzi przez cały czas za Iśką (przedtem przed nią
                uciekał),ona jednak nie przejawia chęci do wspólnej zabawy,żadne
                jednak już nie prycha!Iśka jedzie jutro do domku,przekonana jednak
                jestem że gdyby została dłużej koty by się ze sobą dogadały... smile
                • wladziac Re: Iśka i Aslan 10.11.08, 19:17
                  taak,Iśka pojedzie,Aslan będzie tęsknił,dopiero co się
                  zaprzyjaźniły,co za życie,pozdrawiam i wymiziaj maleństwa
                  • basia_2804 Re: Iśka i Aslan 10.11.08, 22:52
                    fotoforum.gazeta.pl/photo/1/pc/oj/hatx/6155ul8GqhbDcC0QmB.jpg" border="0" alt="fotoforum.gazeta.pl/photo/1/pc/oj/hatx/6155ul8GqhbDcC0QmB.jpg">
                    • basia_2804 Re: Iśka i Aslan 10.11.08, 23:05
                      może teraz
                      https://images31.fotosik.pl/397/36bbfc2a1bddfe88med.jpg
                      • scrivo pierwsze koty za płoty 11.11.08, 10:20
                        no to już wiesz jak moze zareagować Aslan na przybysza. Mam jednak wrażenie ze musi byc pewien warunek: to powienien byc przybysz młody, hasający, na którego twój poważny rezydent spoglądac bedzie z lekkką wyższościa a potem moze łaskawie wyrazi zainteresowanie i opiekę. Choc jak wiadomo nie ma reguł w sprawie kocich przyjaźni. Trochę mi szkoda Aslanka, pewnie nieco zateskni, moze będzie miał żal do Was że ta zadziwiająca zabaweczka juz sobie poszła... Ciekwa jestem jak Iśka po powrocie do domu... Ale młodziaki mają tyle wrażeń wkoło ze szybko zapominają.
                        • wladziac Re: pierwsze koty za płoty 11.11.08, 11:11
                          cudownie razem wyglądają i z osobna też,pozdrawiam słonecznie i
                          ciepło
                        • basia_2804 Re: pierwsze koty za płoty 11.11.08, 12:17
                          Kolejna spokojna noc za nami, ,koty już się fajnie razem bawia i
                          ganiaja po całym mieszkaniu, Aslanek pozwala małej na wszystko, ona
                          mu wyżera mokre z jego miski, on nic.. siada na jego ulubionym
                          miejscu na drapaku, on nic... Taki opiekuńczy, czy taka
                          pierdółka? smile
                          • sarna73 Re: pierwsze koty za płoty 11.11.08, 15:04
                            moze sie zakochał ?
                            • macarthur Re: pierwsze koty za płoty 11.11.08, 15:48
                              sarna73 napisała:

                              > moze sie zakochał ?

                              i ucieknie z domu w poszukiwaniu damy serca
                              czyż to nie romantyczne?
    • ashton Operacja się udała, pacjenci żyją :-) 12.11.08, 10:00
      Kociambra jest już z nami - w mieszkaniu pokręciła się, stwierdziła że ma za
      mało przestrzeni i poszła spać smile
      Tyle że chorowała nam w drodze powrotnej - raptem 15 minut jazdy! - wiadomo
      zatem że nie ma co brać jej na dłuższe trasy. Zamiast kota rodziców poznawać
      będzie warszawskie koty, jeśli nadal będą chętni na zajęcie się małą.
      Dziękuję Basi i Aslanowi za opiekę nad kociambrą smile
      --
      kocia sprawa
      ...radź sobie sama sobie radź...
      • wladziac Re: Operacja się udała, pacjenci żyją :-) 12.11.08, 13:45
        Isia i Asłan przeżyli przygodę i to jaką miłą,pewnie jeszcze się
        spotkają,jak dobrze mieć zaprzyjaźniony domek gdzie awaryjnie można
        spokojnie "podrzucić"kocinkę,pozdrawiam
        • kromisia Re: Operacja się udała, pacjenci żyją :-) 13.11.08, 10:36
          ale wam zazdroszczesmilemiec taki awaryjny domek w Brukseli... ale
          byloby fajnie. No ale powiezc TAKA trojce do kogos, to jak rozpetac
          wojnesmile
          Pozdr.
          • capuccino_days Re: Operacja się udała, pacjenci żyją :-) 13.11.08, 11:13
            z odwiedzinami całej trójki to byśmy musiały ponegocjować (bo ja swego chopa
            lubię i nie chce na schodach sypiać smile)
            ale jakieś dokarmianie na tym Waszym końcu świata ...
      • basia_2804 Re: Operacja się udała, pacjenci żyją :-) 13.11.08, 12:02
        Ashton, cala przyjemnosc po mojej i Aslanka stronie. Serce roslo
        patrzac jak sie koty zaczynaja lubic i razem bawic, jak to
        powiedziec, przyjechaliscie za wczesnie smile Jeszcze dwa dni a koty by
        ze soba spaly... Jak bedziecie planowac nastepny wyjazd, pamietaj ze
        do mnie macie najblizej smile
        • ashton Re: Operacja się udała, pacjenci żyją :-) 13.11.08, 15:17
          No właśnie wciąż się zastanawiam czy brać małą w podróż na ten weekend, tak jak
          było w planie. Zamówiłam Feliway, ale do jutra na pewno nie dojdzie, a kociak
          umiera ze strachu na sam warkot silnika samochodu sad
          • basia_2804 Re: Operacja się udała, pacjenci żyją :-) 13.11.08, 15:37
            dawaj do mnie, nie szkoda Ci kociaka?
            • wladziac Re: Operacja się udała, pacjenci żyją :-) 13.11.08, 17:01
              dawaj do Basi,nie szkoda Ci kociaka?też zapytam i pozdrawiam
          • yoma Re: Operacja się udała, pacjenci żyją :-) 13.11.08, 19:59
            Możesz i do mnie, tylko ja pewnie znowu w prawobrzeżnej Wawie.
            • kromisia Re: Operacja się udała, pacjenci żyją :-) 13.11.08, 23:43
              Cappucinno, jakiz to koniec swiata... toz to rzut beretem do Wassmile
    • ashton i znów chodzę po prośbie :-) 04.12.08, 11:56
      Najbliższy weekend, niestety łącznie z poniedziałkiem - czy jakaś dobra forumowa
      dusza z Warszawy przygarnie moją Iśkę?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja