katia.seitz
03.11.08, 15:28
W zasadzie od tego kota wszystko się zaczęło

Przebywaliśmy przez parę miesięcy w Wietnamie i mieszkaliśmy pod jednym dachem z kotem naszych gospodarzy. Jak widać na załączonych obrazkach, przepięknym rudzielcem.
Kotek bardzo nas polubił, a zimą wręcz przepadał za przebywaniem z nami - niebagatelną rolę odgrywał fakt, że nasz pokój jako jedyny w domu miał ogrzewanie (a zimy w Wietnamie potrafią być zimne

Po powrocie z Wietnamu stwierdziliśmy, że nie wyobrażamy sobie domu bez kota, i tak trafiła do nas Netinka.
A oto bohater naszej opowieści, o imieniu Suphu:
Bardzo lubił spać sobie, wciśnięty w różne zakamarki:
Kolor rudy jest chyba najpopularniejszym umaszczeniem kota w Wietnamie - stosunkowo rzadko widuje się popularne u nas buraski.
A tutaj jeszcze bonusowo malutka wietnamska trikolorka, mieszkająca w ośrodku wczasowym, która towarzyszyła nam podczas pobytu nad morzem:
Tak ogólnie rzecz ujmując, los większości kotów w Wietnamie jest ciężki, znacznie cięższy niż u nas - choć u nas też w przypadku wielu zwierząt nie wygląda różowo. Nasz Suphu był jednak szczęściarzem, mieszkał u kochającej go rodziny i miał się dobrze. Oby coraz więcej kotów w Wietnamie i innych krajach Dalekiego Wschodu spotykał taki los, a nie mieszkanie w klatce bądź uwiązanie na sznurku...