Powiedzcie mi,drogie kobiety

06.11.08, 15:15
ile tak pi razy oko kosztuje operacja kota na kamien na nerce? Na
szczescie nie chodzilo o moje kociary ale cena mnie powalila...
Wlasciciel kotki zdecydowal ja uspic... Powiem szczerze,ze mialabym
naprawde ogromny dylemat w takiej sytuacji. On kotke mial zaledwie 2
m-ce wiec nie zdazyl sie do niej AZ TAK przywiazac. No ale tak czy
siak,wybierac miedzy uratowaniem kociaka a jego usmierceniem to nie
do pozazdroszczenia.
    • siliana1 Re: Powiedzcie mi,drogie kobiety 06.11.08, 19:22
      moje zwierzeta sa czescia mnie. niedawno sie zadluzylam, zeby
      ratowac mojego ukochanego kota. moj maz mial operacje kamicy w
      nerce. zyje sie potem zdrowo i dlugo.
      • scrivo operacja 06.11.08, 19:30
        tego typu nie powinna przekroczyć 500 PLN max. Choc nawet trudno jest mi sobie to wyborazić. Dowiem się jutro w mojej klinice, gdzie za kastrację chcą 80zł. A ja sama na ratowanie Norki, o czym był osobny wątek jakis czas temu, wydałam okrągły 1000 co przed BOżym Narodzeniem było nie lada problemem, przynajmniej dla mojej rodziny. Ale nikt nie miał wątpliwości.
        • gacusia1 Ok.. 06.11.08, 19:38
          to w przeliczeniu,operacja kosztowalaby ok.250$ canadyjskich.Jest to
          wydatek do przelkniecia. Jednak wydatek 1300-1500$ to juz jest
          naprawde klopot. Za te pieniadze utrzyma sie czlowiek przez miesiac
          i do tego jeszcze placac czynsz za mieszkanie w bloku...Tu po prostu
          koszty uslug sa kosmiczne. Pofarbowanie wlosow-pasemka(balejaz)
          kosztuje 140$. To horror ale za to wiele innych rzeczy,typu zabawki
          dla dzieci,ubrania sa tanie.Az strach pomyslec o tym,ze kociary moga
          zachorowac...
          • asica74 Re: Ok.. 06.11.08, 21:19
            To ja sie wlacze, moze nieco OT. Wlasnie takie koszty opieki nad
            zwierzetami powstrzymuja mnie przed stalym posiadaniem moich kotow.
            Majac za soba organizacje charytatywna, ktora pokrywa takie wydatki,
            czuje sie o wiele pewniej.
            Nie wiem ile dokladnie kosztuja takie operacje, ale ida w tysiace
            funtowsad na przyklad niedawno znaleziono kicie z polamana miednica i
            tylnimi nogami. Zlozenie jej kosztowalo ok 1500 funtow, ktore i tak
            juz bylo po kosztach, bo robil to znajomy weterynarz.
            Wiec tak sobie mysle, i przeliczam, ze naprawde nie bede oceniac
            ludzi, ktorzy usypiaja zwierzeta. Bo gdyby to byl moj kot, po prostu
            nie mialabym tych pieniedzysad
            • gacusia1 Re: Ok.. 06.11.08, 21:42
              Tez sobie tak dumam i od rana,odkad wiem o tym kociaku,nie schodzi
              mi z mysli. No i doszlam do wniosku,ze gdybym miala jakiegos
              rasowego kota,za ktorego zaplacilabym 1000-2500$ to pewnie stac mnie
              by bylo na zaplacenie 1500$ na operacje.Mam dwa,mieszance.Jeden
              przybleda,drugi przygarniety od kogos...ale czy dalabym 1500$ za
              operacje???Nie wiem...To dla mnie naprawde duze pieniadze...
              • annb Re: Ok.. 06.11.08, 21:45
                niedawno fundacja ktorej od czasu do czasu pomagam ratowala polamanca
                zwyklego dachowca
                malo marketingowego
                to nie o rase chodzi ale o milosc do zwierząt
                • gacusia1 annb 07.11.08, 00:14
                  FUNDACJA jest od tego,zeby ratowac .-) a pojedynczy wlasciciel
                  OSOBISCIE odpowiada za swojego zwierzaka. To wlasciciela sumienie
                  ucierpi badz nie...
                  • annb nie do konca sie z tobą zgodze 07.11.08, 08:04
                    fundacja to nie jest jakis magiczny twor ktory w piwnicy ma maszynkę
                    do robienia pieniedzy
                    fundacja to ludzie
                    ludzie ktorzy zakladaja aukcje na allegro
                    ludzi ektoryz swoje rzeczy oddaja n akocie bazarki ze wskazaniem na
                    tego konkretnego kota
                    ludzie ktorzy poswiecaja swoj czas aby kota rehabilitowac/wozic po
                    lekarzach za swoje pieniadze
                    ludzie
                    rozumiesz
                    a poza tym nie ma obowiazku pracowac w supermarkecie i jeczec ze na
                    leczenie nei m apieniedzy
                    mozna poszukac lepszej pracy
                    wszystko mozna
                    bo wziecie kot ato swiadomy wybor
                    i trzeba sie liczyc z tym ze kot chorowac ma prawo
                    i kot chorowac moze
                    • gacusia1 Re: nie do konca sie z tobą zgodze 07.11.08, 14:20
                      I tu masz calkowita racje. Leczenie badz uspienie kota
                      (jakiegokolwiek zwiarzaka) lezy w gestii wlasciciela. To do niego
                      nalezy decyzja. Dlatego wsrod nas sa ludzie,ktorzy oddaliby wszystko
                      za zycie pupila i sa tacy,ktorzy mysla inaczej...
                      CO do fundacji,to doskonale wiem,ze maszynki do pieniedzy nei ma a
                      zdobywa je od innych-dobrych ludzi.
                      Mimo,ze dyskutujemy tu od wczoraj,to ja osobiscie nie wiem jak bym
                      postapila na miejscu wlasciciela kotki... Gdyby TO mialo zdarzyc sie
                      dokladnie w tym momencie to naprawde mialabym OGROMNY problem zeby
                      taka kase wytrzasnac. Sa lepsze i gorsze dni w roku pod wzgledem
                      finansowym .-)
                      Nie zycze NIKOMU podejmowania takich decyzji!
              • vauban Pewnie gdzieś jest taka granica, 07.11.08, 00:02
                za którą zawahałbym się, czy opłaca się leczyć zwierzaka. Póki co, na wydatek
                mnie stać. Jasne, powyżej jakichś kwot zwątpiłbym, ale jeszcze nie doszedłem
                nigdy aż tam...
                Lolo był chory dość długo : orientacyjny koszt 500 PLN. Przy obecnym kursie to
                jakieś 250 $ kanadyjskich. Tanio.
                No, niestety, weterynaria leci z kieszeni klienta (tu faktycznie, w
                przeciwieństwie do polskiej służby zdrowia, PACJENT nic nie płaciwink. Ale to i
                tak wygląda na to, że nie jest u nas tak źle...
          • siliana1 Re: Ok.. 06.11.08, 21:47
            rany, po co przeliczac zycie kota na utrzymanie, czynsz, czy
            fryzjera? ja wydalam prawie miesieczna pensje i wydalabym wiecej,
            gdyby trzeba bylo. tylko nie trzeba bylo, bo moj kotunio umarl.
            zrobilismy wszystko, co sie dalo, przegralismy z choroba. teraz
            powolutku zaczne splacac dlug wziety na leczenie. niczego nie
            zaluje. gdy biore zywe stworzenie pod swoj dach, to na dobre i na
            zle. kocham moje zwierzaki, jak sa szczesliwe i chore, grzeczne i
            jak rozrabiaja. one sa moja rodzina. z moim kotem cos we mnie umarlo.
      • gacusia1 Re: Powiedzcie mi,drogie kobiety 06.11.08, 19:33
        Wiesz...to dobrze swiadczy o Tobie. Ja nie oceniam decyzji
        znajomego. Ta operacja miala kosztowac tyle co miesieczna pensja
        pracownika supermarketu w Kanadzie. To nie jest malo. To,powiedzmy
        tyle co 15 razy wykastrowac kota,znaczy wykastrowac 15 kotow ,-)
        Dlatego pytam ile kosztuje w PL,czy tez sa takie relacje? W Pl
        mialam swojego kumpla weta i nie musialam placic za nic,no a poza
        tym mialam TYLKO szczury i krolika.
        • macarthur jak mój kot stracił wzrok po kastracji 06.11.08, 21:42
          też słyszałem rady "przyjaciół" żeby go uśpić tymczasem ślepota się
          cofa a koszty leczenia nie są jakieś astronomiczne
          notabene ci co mi tak doradzali zostali wykluczeni z kręgu moich
          znajomych
          ci co usypiają zwierzęta z błahego powodu pewnie swoich rodziców na
          starość wywożą do lasu
          • kromisia Re: jak mój kot stracił wzrok po kastracji 06.11.08, 22:51
            nie chce sie tutaj z nikim klocic, ani mowic, czy ktos dobrze
            zrobil czy nie. Chce tylko powiedziec, ze tak jak Silvana, dla
            mnie, dla nas ( bo chop tez znakomicie sie pod to podpisuje ), koty
            sa czescia rodziny.
            I gdyby ( odpukac ) cos sie zdarzylo, to zadluzylabym sie, stanela
            na glowie, wyzebrala te pieniadze na operacje czy cos innego. W
            takich momentach nie myslalabym czy starczy mi na chleb, na
            oplaty... wazniejszy bylby kot. Nie wyobrazam sobie tego inaczej.
            Alex nigdy nie mial zadnego zwierzaka, nie wyobrazal sobie
            zamieszkania z kotem ( i pewnie wcale nie myslal o 3 smile... a teraz
            zrobi wszystko w naglych wypadkach.
            Jak Cessna miala zapalenie pecherza, to na syrenie przyjechal z
            pracy i powiozl nas do weta. A potem przez 2h jezdzil po Bxl i
            szukal nocnej apteki, ktora mialaby akurat ten lek. W jednej pani
            powiedziala, ze zamowi na nastepny dzien, a on jej mowi, ze tutaj
            kot nie bedzie czekal, ze to wazne.smile

            Ale tak tylko od siebie dorzucilam, nikogo nie oceniam.
            Pozdr.
          • gacusia1 Kanadyjskie powiedzonko 07.11.08, 00:09
            Badz dobry dla swoich dzieci.To one wybiora ci dom starcow.
            Dla Ciebie cos moze byc blahym powodem dla innych moze to byc wybor
            pomiedzy wykarmieniem rodziny a uratowaniem kota.
            • rrooda Re: Kanadyjskie powiedzonko 07.11.08, 08:51
              gacusia1 napisała:

              > Badz dobry dla swoich dzieci.To one wybiora ci dom starcow.

              Wiesz, ja po to teraz pracuję, żeby móc sama sobie wybrać w razie
              czego dom starców, a nie zmuszać do tego dzieci.
              Ja mam kota ze schroniska, od 2 miesięcy, bez jednego oka-według
              Twoich kryteriów powinnam poświęcić na niego kwotę porównywalną z
              balejażem,a potem uśpić?
              Jak już ktoś powyżej pisał-tak jak na dzieci, na zwierzę musi Cię
              być stać.Skoro są dylematy między operacją kota a najzwyklejszym
              wykarmieniem rodziny, najwidoczniej nie ma pieniędzy na żadne z nich.
              W PL najniższa płaca to ok 900PLN, marketanki zarabiają jakieś 1200-
              1400 PLN.
              Określ proszę na tej podstawie granicę opłacalności leczenia
              zwierząt.
              • annb Re: Kanadyjskie powiedzonko 07.11.08, 09:55
                rrooda otoz to
                dom starcow sobie sama wybiorę
                smile
                i będę pogodną staruszką w koronkowych rękawiczkach
                i nie bede liczyla nikomu jego pieniedzy ani nie sprawdzala cudzych
                rachunków
                mam chorego kota z kociej umieralni
                pomogę mu przejsc za TM jesli lekarze rozlozą ręce a nie wtedy jak
                mnie bedzie wygodniej
                Nigdy, przenigdy nie komentowałam cudzych zachowan odnosnie leczenia
                zwierząt
                ale wiem ze ludzie mający zwierzeta niejednokrotnie uslyszeli-tyle
                dales za leczenie?za to moglbys sobie kupic nowego

                bywa
                • siliana1 annb 07.11.08, 18:19
                  a ja uslyszalam - 1 ci umarl? ale masz jeszcze 2. od wlasnej mamy sad
              • gacusia1 To nie jest kwestia Oplacalnosci 07.11.08, 14:24
                tylko kwestia sumienia i serca czlowieka. NIKT tu nie pisal slowa o
                tym,czy sie OPLACA kota wyleczyc,czy uspic. Chodzi o to,ze z pewnych
                powodow ktos podjal decyzje o uspieniu.
            • siliana1 Re: Kanadyjskie powiedzonko 07.11.08, 18:18
              gacusia, nie przesadzaj. nikt nie umarlby z glodu, bo wowczas tym
              bardziej nie mialby jak ratowac kota.
    • macarthur do gacusi 07.11.08, 09:04
      jak szukasz rozgrzeszenia to idź do księdza , celem forum jest
      ratowanie zwierząt a nie żonglowanie sumieniem
      • gacusia1 Prosze? 07.11.08, 14:26
        Jakiego rozgrzeszenia? Moje koty maja sie swietnie .-)))) A ksiedza
        to ja wole z daleka omijac ,-))))
    • ashton proponuję ROZEJM!!! 07.11.08, 09:14
      "Tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono".
      Skoro nie ma się smutnych - ale i szczęśliwych gdy kociak wyzdrowieje -
      doświadczeń z ciężkimi chorobami futrzastych domowników, nie można chyba z góry
      zakładać "zrobię wszystko dla jego ratowania" albo "zrobię wszystko do pewnej
      granicy"...
      • gacusia1 Dokladnie tak 07.11.08, 14:28
        Nigdy nie wiemy,co tak naprawde zrobimy w sytuacji,ktorej nie
        przezylismy.
    • kawka74 Re: Powiedzcie mi,drogie kobiety 07.11.08, 10:57
      On kotke mial zaledwie 2
      > m-ce wiec nie zdazyl sie do niej AZ TAK przywiazac.

      To po co ją brał? Po co zdecydował się wziąć odpowiedzialność za zwierzę, żeby
      potem olać sprawę?
      Na leczenie wszystkich moich kotów wydałam już tyle forsy, że mogłabym
      mieszkanie wykupić. Ale to są żywe stworzenia, które czują, cierpią, chorują i
      radują się jak my, a ja podjęłam się opiekować nimi i walczyć o ich zdrowie i
      życie.
      Raczej nie miałabym dylematu w takiej kwestii.
      • gacusia1 No i brawo dla Ciebie,Kawko! 07.11.08, 14:39
        i po to ten watek caly...Te dziewczyny,ktore mialy przyker
        doswiadczenia z leczeniem kociarow,staja murem za postawieniem
        swiata na glowie by zdobyc kase. Inne,ktore rozpatruja sprawe
        teoretycznie,nie sa w stanie jednoznacznie okreslic swojej postawy-
        do nich ja naleze.
        Jeszcze jedno...Uogolnie ale w Kanadzie jest bardzo luzne podejscie
        do wszystkiego. Ludzie "kochaja" zwierzaki,opiekuja sie nimi ale gdy
        koszt ich utrzymania przekracza jakies granice(ustalone
        indywidualnie) to podejmuja decyzje o oddaniu zwierzaka do
        schroniska lub uspieniu.Wtedy znajduja sie inni,ktorzy ratuja ze
        schroniska ale tez do pewnego momentu...i tak w kolko.Taki boedny
        kot czesto przechodzi przez kilka domow,by skonczyc w krematorium...
        Jak sie komus popsuje TV to wyrzuca i kupuje nowe a nie idzie z tym
        do naprawy.Taka jest mentalnosc. I tyle z tego,ze sobie z Wami
        pogadalam...
        P.S. Dziwne jest to,ze jeszcze nie widzialam bezpanskiego psa. Koty
        sa powiedzmy takie "panskie" zablakane-jak nasz Buddy.

        Milego weekendu,dziewczyny!
        Dla zmiany tematu napisze,ze pogoda wczoraj i dzis taka piekna,ze w
        krotkim rekawku biegamy...a dzis nad Niagare jedziemy co by
        popatrzec na SILE NATURY.
        • macarthur Re: No i brawo dla Ciebie,Kawko! 07.11.08, 18:07
          Gacusiu1
          w tej sytuacji może twoje rozterki lepiej byłyby zrozumiane na forum
          kanadyjskim, spróbuj tam się zarejestrować i szukać zrozumienia bo
          na chwilę obecną widzę w twojej główce bałagan jak u cyganki w
          tobołku
          • gacusia1 Zachowaj zlosliwosci dla kogos kogo znasz 07.11.08, 18:13
            o mnie nie wiesz nic. Forum jest ogolnodostepne i forumowac bede
            nadal. Po czym wnioskujesz,ze nie zarejestrowalam sie na kanadyjskim
            forum? Jakies kocie duszki ci podpowiedzialy,czy jak? ,-)))
            • vauban Słuchajcie, dosyć tego, OK ? 08.11.08, 01:49
              Od razu mówię - nikt nie jest winny, ani założycielka wątku, ani my. Po prostu,
              dżentelmeni (dżentlewomanki ? jako samiec, jestem tu w mniejszości) nie powinni
              dyskutować o pieniądzach. Ani o przeliczeniach etyki na walutę. Mam owszem
              moralniaka, bo jednak trochę dałem się wciągnąć - wszak czytam na bieżąco - w
              dyskusję, która nie powinna w ogóle zaistnieć. To jest wszak forum miłośników
              kotów. Mam rację ? A zatem zgadzamy się co do tego, że futra są WAŻNE dla nas,
              użyszkodników tego forum. Ważne do tego stopnia, że planujemy własne ruchy pod
              koty, ustępujemy kotom miejsca w tramwaju, płacimy za nie (och, jednak
              pieniądze) kary za zjedzone gołębie rasowe, wybite szyby, no w ogóle. Koty
              siedzą nam na głowach i w nich.

              Dranie puchate jedne, więc jednak zawładnęły światem - a przynajmniej jego
              częścią. A wyglądają tak niewinnie...

              No, skoro już mają nas w garści, to nie ma co dyskutować o kosztach opieki:
              stało się. Mają nas na tacy. Nie podskoczymy. Będziemy bulić, bulić, bulić, i
              wymyślać nowe sposoby, jak dogodzić naszym futrom. Zaraz, zaraz, jakim znów
              "naszym" ? To my jesteśmy ich własnością, nie odwrotnie...

              Taaak, teraz się zdemaskowałem: agent kotów w przebraniu, zdalnie sterowana
              maszynka do naciskania klawiszy komputera... Po co ma się męczyć kot, skoro
              wystarczy wysłać telepatyczny sygnał do jego mózgu, by człowiek za kota pisał
              to, co pisze ? Człowiek to narzędzie, automat do głaskania i otwierania puszek,
              kombajn po prostu wink

              Nie no, serio: jeśli ktoś naprawdę lubi koty, to zrobi dla nich wszystko, nawet
              więcej, niż mu się wydawało, że może. Wystarczy byle jaki powód. A każdą odmowę
              działania - będzie po sto razy obracał w umyśle, dręcząc się: mogłem przecież
              pomóc, ale... nie mogłem, nie chciałem, nie było mnie stać... Przecież inni mogą
              i robią. I wtedy jest głupio, i źle, i sumienie boleć będzie.
              To wszystko znaczy, tak jest w przypadku człowieka z sumieniem. Bo reszta
              przejdzie mimochodem. Jedynym zadośćuczynieniem może być świadomość, że przy
              najlepszych nawet chęciach nie zbawi się całego świata, tylko tyle, ile można, i
              że się chociaż od czegoś zaczęło. To wiele.

              No, to już nie mówmy o pieniądzach. Kocie mruczenie: bezcenne, ze resztę
              zapłacisz kartą big_grin
        • siliana1 Re: No i brawo dla Ciebie,Kawko! 07.11.08, 18:22
          nie wiedzialam, ze Kanadyjczycy sa takimi zimnymi i cynicznymi
          ludzmi.
        • siliana1 gacusia 07.11.08, 18:25
          > i po to ten watek caly...

          no wlasnie, sama go zalozylassad
          • kromisia Re: gacusia 07.11.08, 21:52
            "Kanadyjczycy kochaja zwierzeta".... taaa, zwlaszcza jak wyrywaja
            pazury kotom, zeby nie drapaly ich pieknych mebli....

            • gacusia1 Re: gacusia 08.11.08, 04:23
              Bylo napisane "kochaja" ,-)))) Tak wlasnie wyglada ta MILOSC...
              • kromisia Re: gacusia 09.11.08, 10:38
                a to przepraszam, nie dopatrzylam sie wink
    • gacusia1 Z tymi pazurami to jest tak... 09.11.08, 15:39
      Jak np. jakies dziecko podrapie nasz wlasny kot i pojdziemy z
      dzieckiem do lekarza(niekoniecznie w zwiazku z podrapaniem!) to
      lekarz moze podac nas do specjalnej instytucji,ktora naszego kotka
      zabierze i ...uspi...Tak wiec nie tylko Kanadolom o te ich mebelki
      chodzi. Z psami jest tak samo. Jak tylko jakikolwiek pies-
      szczepiony,lagodny do bolu...ugryzie(!) dziecko/doroslego to idzie
      do uspienia.Nie ma zadnej szansy na to by psa od tego uchronic jesli
      pogryzienie wyjdzie na jaw. Takie sa przepisy.
      • siliana1 Re: Z tymi pazurami to jest tak... 09.11.08, 17:54
        przesada w kazda strone jest chora.
        • gacusia1 Re: Z tymi pazurami to jest tak... 09.11.08, 18:10
          No i coz poradzic....?
          • siliana1 Re: Z tymi pazurami to jest tak... 09.11.08, 18:27
            nic, to tylko moje przemyslenie. do tej pory myslalam, ze kanada to
            cywilizowany kraj. teraz zmienilam zdanie.
            • gacusia1 Re: Z tymi pazurami to jest tak... 09.11.08, 20:25
              No wlasnie ta CYWILIZACJA posuwa sie zbyt daleko i za bardzo
              ingeruje w nature. Zapewniam Cie,ze to nie tylko Kanada,USA rowniez
              i wiesz...veci sa za wyciaganiem pazurkow .-(
              • siliana1 Re: Z tymi pazurami to jest tak... 09.11.08, 20:36
                o ile dobrze kojarze, to w naszym kraju jest to na szczescie
                zabronione.
                • siliana1 gacusia? 09.11.08, 21:57
                  a jak kanadyjczycy traktuja inne slabsze istoty - dzieci,
                  niepelnosprawnych, starszych? z taka bezmyslna mentalnoscia mysle,
                  ze nie moga dobrze traktowac ludzi, skoro tak zle traktuja zwierzeta:
                  (
                  • gacusia1 Wyobraz sobie,ze... 10.11.08, 01:10
                    o niepelnosprawnych dbaja bardzo. Np.w autobusach jest tak,ze jak
                    ktos wjezdza na wozku lub takim elektrycznym pojazdem,to
                    kierowca "przegania" pasazerow i podnosi laweczke by zrobic miejsce.
                    Opuszcza kladke i niepelnosprawny ma piekne miejsce. Nie mam pojecia
                    jak jest od innej strony bo nie mam nikogo niepelnosprawnego
                    znajomego. Jak np. niewidomy chce wysiasc tam,gdzie nie ma
                    przystanku,to po prostu kierowca sie zatrzymuje.
                    O zwierzeta sie dba w taki sposob,ze nie biegaja bezpanskie po
                    ulicach.Nie widzialam nigdy,zeby ktos je lapal(hycel). Wszelkie
                    schroniska dla zwierzat swietnie prosperuja.Wszedzie pobierane sa
                    oplaty za adopcje zwierzaka i jest to kwota za kota od 120-350$.W to
                    wchodza szczepienia i czesto kastracja(jesli jest to kot dorosly).
                    • siliana1 Re: Wyobraz sobie,ze... 10.11.08, 10:55
                      to juz nic z tego nie rozumiemsad ci ludzie sie jakos pogubili, skoro
                      tak traktuja ukochanego kota. jak mozna wylaczyc emocje, jak kot,
                      ktorego sie ma kilkanascie lat, nagle choruje? ja tego w zyciu nie
                      zrozumiem...
                      • gacusia1 Re: Wyobraz sobie,ze... 10.11.08, 15:36
                        Powiem CI wiecej szokujacych rzeczy,ktore wczoraj wyszperalam na
                        portalu ogloszeniowym. Sama jestem w szoku.Ludzie zamieszczaja
                        ogloszenia,ze oddadza 6,5 letniego Golden Retrivera,bo powieksza im
                        sie rodzina .-((( Przeciez Goldenki to cudowne pieski dla dzieci!
                        Inny maz napisal,ze zona spodziewa sie dziecka i chca oddac 12-
                        letnia kotke .-( Po prostu szok! Wiesz,nie mam na to
                        wplywu,zadnego...ale serce sie kraje gdy czyta sie takie rzeczy.
                        Druga sprawa jest taka,ze te kotki,pieski znajduja opiekunow ale na
                        jak dlugo??? Sa traktowane,jak zabawki-jak sie znudzi,to zegnaj!. To
                        jest po prostu mentalnosc ludzka. Tu wszystko przychodzi naprawde
                        latwo. Zycie jest na luzie i tak tez ludzie podchodza do zwierzakow-
                        na luzie. Kiedys mieszkalam w domu,gdzie nad nami sasiedzi mieli
                        wielkiego psa(nie znam rasy,ale rasowy byl). Nie dosc,ze pies calymi
                        dniami sam byl i wyl z tesknoty to jeszcze mial zaropiale oko,az
                        patrzec nie mozna bylo. Ludzie NIBY normalni... Pies juz nie
                        zyje.Zostal uspiony-tyle sie dowiedzialam od innej sasiadki.
                        Natomiast inni sasiedzi,mieli persa. Tej nocy gdy przyblakal sie do
                        nas Buddy,akurat sasiad wracal z pracy. Zaoferowal
                        kuwete,zwirek,jedzenie...bo my nie mielismy nic a wlasnie stalismy i
                        dumalismy co z tym kociakiem zrobic,skoro wszyscy mamy alergie .-)
                        No i tak postanowilismy,ze na jedna noc zostanie...zostal do dzis ,-)
                        i zostanie na zawsze!!! A sasiedzi od persa,przygarneli inne dwa
                        kociaki-rodzenstwo. No i tez,niby super,prawda??? ALe gdy
                        przychodzila pod nasze domy ciezarna kotka,to zlapali ja,zawiezli do
                        veta na aborcje(byloo 6 kociatek) a kotke oddali do adopcji... No i
                        takie historyjki z zycia wziete o ludziach i zwierzetach w
                        Kanadzie.Oczywiscie nie wiem,jak jest w innej prowincji,bo kazda
                        rzadzi sie innymi prawami.
                        • annb Re: Wyobraz sobie,ze... 10.11.08, 18:23
                          ale co ty masz do sterylizacji aborcyjnej?
                          bo ja jestem za tym aby kastrowac cięzarne koty
                          • gacusia1 Re: Wyobraz sobie,ze... 10.11.08, 18:52
                            Nie,zle zrozumialas.
                            Jestem za sterylizacja. Tyle,za sasiedzi poddali ABORCJI
                            kotke.Kocieta byly wtedy w polowie ciazy.
                            • annb Re: Wyobraz sobie,ze... 10.11.08, 18:59
                              jednak dobrze zrozumialam
                              ja nie jestem przeciwnikiem sterulizacji aborcyjnych

                              napisze ze jestem za
                              tak dlugo jak dlugo beda pekac w szwach schroniska tak dlugo bede za
                              • siliana1 Re: Wyobraz sobie,ze... 10.11.08, 19:45
                                to jest mniejsze zlo. taki swiat, ze tych zdrowych malych puszystych
                                kulek jest wiecej, niz chetnych im domow. dochodzi mnostwo ciezko
                                chorych i rannych.
                                • pola_negri Re: Wyobraz sobie,ze... 11.11.08, 15:01
                                  Można oczywiście snuć opowieści o złych Kanadyjczykach, którzy pozbywają się
                                  goldenków i wyrywają pazury kotom, jednak wiem, że jest to procent populacji
                                  porównywalny, a raczej niższy, do tego, który w naszym kraju oddaje stare psy do
                                  schroniska, młode psy i koty, gdy rodzi się dziecko, albo np. robi z psów
                                  smalec. Czy ci prymitywni Kanadyjczycy też robią sobie okłady z sadła psiego?
                                  Trudno odpowiadać z sensem i wzruszać się dylematami moralnymi, gdy stawiasz
                                  przed czytelnikami cennik uwzględniający zrobienie pasemek u fryzjera. Jakoś
                                  ratowanie kota i pójście do fryzjera nie idą ze sobą w parze. No, chyba, że
                                  analogię tę zaproponował właściciel chorego kota - można wtedy na niego zwalić
                                  tę niestosowną i głupawą uwagę.
                                  • siliana1 Re: Wyobraz sobie,ze... 11.11.08, 15:23
                                    co do traktowania zwierzat przez polakow, ja nie mam watpliwosci, ze
                                    uzytkownicy tego forum to wyjatki. tzw. zachod wydawal mi sie
                                    bardziej cywilizowany w kazdym wzgledzie.
                                  • gacusia1 Re: Wyobraz sobie,ze... 11.11.08, 15:38
                                    O cenie pasemek napisalam aby KOBIETOM nakreslic wysokosc cen uslug.
                                    Co z tego,ze napisalabym o cenie pralni publicznej gdy w PL tak
                                    znikomy procent z tego korzysta a nawet powiem,ze innej niz pralnia
                                    tzw.chemiczna nie widzialam.
                                    Nie wiem czy Kanadyjczycy robia oklady z psiego sadla? Wiem
                                    natomiast,ze Chinczycy mieszkajacy w Kanadzie zjadaja koty.Czy to
                                    tez nalezy do prymitywu? Czy nalezy zaliczyc do TRADYCJI
                                    kulturowych?
                                    Wszedzie na swiecie sa milosnicy zwierzat i ci,dla ktorych zwierzak
                                    nie znaczy nic. Tak bylo,jest i bedzie.
                                  • gacusia1 Czepiajac sie .-) 11.11.08, 16:28
                                    "Jakoś
                                    ratowanie kota i pójście do fryzjera nie idą ze sobą w parze. "

                                    Czy sugerujesz ,ze osoba ratujaca zwierzeta nie zasluguje/nie ma
                                    prawa/nie powinna/nie przystoi chodzic do fryzjera?Czy taka osoba
                                    MUSI poswiecic dorobek swojego zycia na ratowanie zwierzat
                                    doprowadzajac tym samym siebie i wlasna rodzine do ruiny? CHyba
                                    nalezaloby wyposrodkowac,prawda? Wiem,ze sa takie osoby,dla ktorych
                                    nie ma swiata poza kotami/psami. To jest rowniez znikomy procent
                                    populacji,taki sam moze a moze mniejszy niz Ci,ktorzy "pozbywaja sie
                                    goldenkow". Nie ma sensu sie sprzeczac i nie ma sensu naskakiwac na
                                    mnie za to,ze podaje PRZYKLADOWA cene uslug fryzjerskich. .-) W
                                    koncu i zwierzaki korzystaja z USLUG,prawda?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja