eudajmonia
08.01.09, 14:27
Kot był przez Święta sam w domu, doglądany przez znajomą. Po
powrocie odkryliśmy z pewnym niepokojem, że pogryzł gumę (a w
zasadzie taką piankę, z jakiej robi się karimaty) z ekspandera. No
ale nic, mały kawałek się znalazł, jakoś nikt nie pomyślał, że kot
mógł zjeść resztę, Kot wesół, głodny, wszystko ok. 10 (!!!) dni
póżniej, hyc!, trzy wielkie kawały gumy wyrzygane. Trwoga wielka,
tożto azbestowy żołądek, ale co robić? Kot dalej wesoły, kupę robi,
zjada, bawić się chce. Przedwczoraj, chlup!, następny kawałek
gumy... Daje to już prawie cały zjedzony obiekt, ale wczoraj kot
znowu zwymiotował (samo jedzenie, ale może starał się wyrzygać i
resztę gumy?) i zaczynamy się naprawdę, naprawdę martwić.
Oczywiście, gdyby zaraz po przyjeździe przyszło mi do głowy, że kot
to zeżarł, nie mogłabym spać i pewnie już dawno poszlibyśmy do weta.
Dowiedziałam się dopiero, jak już dużą część zwrócił, prawdę mówiąć
myślałam, że to już wszystko i dziękowałam Bogu, że nie padł od
tego, ale co robić teraz? Skąd ma wiedzieć, czy coś tam jeszcze ma w
tym swoim pancernym żołądku? Weterynarz? Operacja???!!! Jeśli
jeszcze cokolwiek zostało, to raczej nieduży kawałek. Czekać aż
jakoś wyjdzie? Pomóżcie proszę....