bunt? dojrzewanie? a może (odpukać) choróbsko?

14.01.09, 12:09
Od niedzieli 4 stycznia Iśka jest z nami w nowym mieszkaniu. Do tej pory
wszelkie zmiany otoczenia przyjmowała z entuzjazmem (jazdy samochodem nie
licząc). Teraz każdy dzień przynosi niemiłe niespodzianki:
1) Niedziela, poniedziałek, pół wtorku - nie może zrobić kupy, idzie w ruch
pasta odkłaczająca w ilościach większych i masaże, kot wniebowzięty bo obie
rzeczy uwielbia. W końcu jest.
2) Środa, czwartek, piątek - kupy 2 razy dziennie, ale nie w kuwecie. Dwa
ulubione miejsca: łóżko w sypialni i dywanik w łazience. Nie ma rady,
przestawiamy kuwetę z kuchni do łazienki (przez co sami z trudnością
korzystamy z kibelka - łazienka metr na metr). Działa. Ufff.
3) Sobota, niedziela - nie je prawie nic. Podtykam smakołyki - zero reakcji.
Nie chce się bawić, śpi. Obmacuję kota na wszystkie strony, nie wygląda na to
żeby coś bolało. Zaglądam w paszczękę (może zmiana zębów?) - nic złego nie
widzę, ale to mój pierwszy kot i w sumie nie wiem jak uzębienie winno
wyglądać. W poniedziałek planuję już lekarza, rano jednak kiciuś biega, mruczy
radośnie, je pięknie. Wieczorem wracam z pracy - micha pusta, kupa w kuwecie,
zwierzak radosny.
4) Wtorek - wieczorem kupa na łóżku w sypialni - drzwi prawie cały czas były
zamknięte, chwilę nieuwagi wykorzystała. Je ładnie, skora do zabawy.
Nas traktuje jak zwykle, wskakuje na kolana, budzi traktorzeniem nad ranem.
Dziwnie zachowuje się w jednym pokoju, powiedzmy "salonie" - wchodzi jak
najwyżej się da i patrzy w sufit z pomiaukiwaniem. Duchy czy co???
Co jej może być? Obstawiam stres związany z nowym miejscem (nigdy dotąd go nie
miała, ale kto wie?), zmianę zębów, pierwszą ruję (nie miauczy przeraźliwie i
się nie tarza, ale przecież ruja może i bez tego przebiegać)... Lekarz mi się
rozchorował, ale mam nadzieję że w tym tygodniu da radę wpaść i ją obejrzeć.
    • tralalumpek Re: bunt? dojrzewanie? a może (odpukać) choróbsko 14.01.09, 13:03
      najprawdopodobniej zmiana miejsca tak dziala
      u nas w zeszlym roku mielismy przeprowadzke, wczesniej NIGDY nie
      bylo kupy kociej nigdzie poza kuweta, od jakiegos czasu pojawia sie
      kupa obok kuwety w nowym domu, wszystko pasuje -kuwety czyste,
      sprzatane, myte, zwirek zmieniany...
      nie mozemy nakryc ktory to kot

      kupa jest tylko w pomieszczeniu z kuwetami
      • wladziac Re: bunt? dojrzewanie? a może (odpukać) choróbsko 14.01.09, 22:52
        nowe mieszkanie to tym razem duuuuuża zmiana w życiu kota i może być
        przyczyną że na razie kotka się boi nieznanego otoczenia ale
        stopniowo przywyknie,dywanik z łazienki moze czasowo zlikwiduj a w
        pokojach w miejscach gdzie robi kupki mozna położyć skórki z cytryny
        lub pomarańczy,a może wciśniesz gdzieś w dyskretny kącik jeszcze
        jedną nawet małą kuwetkę,trzymam kciukasy za maleńką żeby się szybko
        zaaklimatyzowała
        • capuccino_days Re: bunt? dojrzewanie? a może (odpukać) choróbsko 15.01.09, 10:56
          a mieszkanie nie jest może większe od poprzedniego?
          moja stara, 4 letnia baba bała się sama chodzić po nowym mieszkaniu, bo było
          większe i miało zupełnie inny układ - taki kot-zuch smile
    • ashton Re: bunt? dojrzewanie? a może (odpukać) choróbsko 15.01.09, 11:05
      Dziękuję bardzo smile Jak to miło mądrych posłuchać smile
      Kociątko jest spryciula - wczoraj w czasie wizyty lekarza zachowywała się jak
      najzdrowszy i najszczęśliwszy zwierzak pod słońcem, zaraz po badaniu pobiegła
      grzecznie do kuwety, później bawiła się wesoło, a po wyjściu lekarza znów leżała
      z cierpiętniczą miną. A ja nie po raz pierwszy zostałam nazwana panikarą.
      To jeszcze nie ruja (wydaje mi się że jeszcze trochę dzieciństwa przed nią, jest
      mała i szczuplutka), zęby owszem wychodzą ale bez wielkich sensacji (i dobrze!),
      czyli jednak stres na nowym mieszkaniu.
Pełna wersja