Dodaj do ulubionych

potrzymacie kciuki za mojego psa?...

11.03.09, 09:05
mój 12-letni pies przedwczoraj odmówił wstawania... ma jakiś potężny niedowład
tylnych łap, z wczorajszych badań u weta: zwyrodnienie kilku kręgów w dolnym
odcinku kręgosłupa i ucisk na nerw... Dostał sterydy, po których wczoraj nie
było żadnej reakcji sad, ale lekarz kazał czekać 24h, czyli do dzisiejszego
wczesnego popołudnia, kiedy ma dostać drugą serię. Jeśli nie podejmie nawet
próby wstania, to koniec sad((
Ma zrobione wszystkie badania (mocz, krew, usg jamy brzusznej, serca, rtg płuc
i kręgosłupa) - jest zdrowiutki, żadnych zmian nowotworowych. Przytomny,
widzi, słyszy i - jak zawsze - bardzo emocjonalnie reaguje na wszystko i
wszystkich, musiał wczoraj zostać w szpitalu, lekarz dyżurny mówił, że po
naszym wyjściu był bardzo nerwowy i musiał dostać coś na uspokojenie (wygryzł
sobie wenflon), jak przyjechaliśmy z ojcem pod wieczór, z pięknych wielkich
oczu płynęły łzy... i cały się trząsł.
Nie możemy go zabrać do domu, dopóki nie podejmie choćby próby wstania: waży
więcej niż ja, nawet go nie przełożę na drugi bok sama...
Zaraz do niego jadę.
Proszę, potrzymajcie kciuki i za starego Fostera... nie chcę, żeby odchodził,
jeszcze nie...
Obserwuj wątek
    • nioma Re: potrzymacie kciuki za mojego psa?... 11.03.09, 09:08
      z calych sil trzymam kciuki
      wiesz, pies mohc bylych tesciow tez byl juz jedna lapa na tamtym
      swiecie po podobnej diagnozie, ale po rozpoczeciu leczeniu przezyl
      jeszcze ponda rok chodzac samodzielnie. szansa jest zawsze i trzeba
      w to wierzyc.
      Sciskam mocno i pozdrawiam
    • borysa Re: potrzymacie kciuki za mojego psa?... 11.03.09, 09:13
      Pewnie, że potrzymamy, może to tylko jakiś chwilowy niedowład ?! Wszystkie
      badania i wyniki prawidłowe, cóż to może być ?
      Napisz, jak będą nowe wieści, mam nadzieję pomyślne...
    • annb Re: potrzymacie kciuki za mojego psa?... 11.03.09, 09:18
      trzymam
      Foster walcz
    • ashton Re: potrzymacie kciuki za mojego psa?... 11.03.09, 09:20
      Trzymamy! Co to może być skoro wszystkie badania OK?...
      • anmanika Re: potrzymacie kciuki za mojego psa?... 11.03.09, 09:21
        3-mam. Znalam jednego Fosterkasmile
        • wladziac Re: potrzymacie kciuki za mojego psa?... 11.03.09, 09:27
          trzymam i to mocno za Twojego wspaniałego przyjaciela i za Ciebie
        • barba50 Re: potrzymacie kciuki za mojego psa?... 11.03.09, 09:29
          Mocno, bardzo mocno trzymam! Foster walcz psiaczku!
      • the_dune zwyrodnienie kręgów w dolnym odcinku kręgosłuoa 11.03.09, 09:29
        to prawdopodobny winowajca - na 99% uciska nerw, powodując ból i niedowład.
        Nie-paraliż, bo czucie jest w łapach.
        Dzwoniłam do ojca: stan bez zmian, czyli nie wstaje, na razie. Lekarz
        powiedział, że czasem dają i trzecią dawkę sterydów, Foster chyba dostanie tę
        trzecią szansę, z uwagi na ogólny dobry stan zdrowia.
        Ojciec był u Fosterka 40 min i pojechał do pracy, teraz ja.

        dzięki za kciuki i słowa otuchy, potrzebne nam bardzo.
        • borysa Re: zwyrodnienie kręgów w dolnym odcinku kręgosłu 11.03.09, 09:34
          Jak to jest zwyrodnienie, to może jakaś rehabilitacja by pomogła ? Masaże ?
          Basen czy coś ?
          • felicja83 Re: zwyrodnienie kręgów w dolnym odcinku kręgosłu 11.03.09, 09:43
            Bardzo mocno trzymam kciuki.
            Myślami jestem z Wami
          • the_dune Re: zwyrodnienie kręgów w dolnym odcinku kręgosłu 11.03.09, 09:55
            on jest bardzo duży... problem jest w zaniesieniu go czy podniesieniu w ogóle,
            gdyby ruszył choć odrobinę, możliwa byłaby rehabilitacja, a tak: wczoraj
            nosiliśmy go (mieszkanie-samochód-wet) we trójkę: ojciec, brat i ja, ja tylko
            pomagałam przy najcięższych momentach (auto, schody), problem w tym, że każde z
            nas mieszka osobno i to daleko od siebie, nigdzie nie ma 2-3 dorosłych silnych
            osób, które mogłyby go kilkanaście razy dziennie przenieść.
            Ciężkie refleksje mam nie od dziś: powinno się brać takie zwierzę, które można
            samodzielnie "obsłużyć", kiedy ono z jakichś powodów niedomaga. Tyle, że ja
            Fostera dostałam w prezencie...
            I tak nie wykluczam, że go zabiorę do siebie (normalnie mieszka z rodzicami), ja
            przynajmniej jestem w domu, nie czułby się samotny...
            • wladziac Re: zwyrodnienie kręgów w dolnym odcinku kręgosłu 11.03.09, 10:07
              mam nadzieję że uda się rozwiązać problem pozytywnie i nadal trzymam
              kciuki
            • basset2 dune...musi być dobrze 11.03.09, 10:15
              Foster jest dużym psiakiem więc sterydy wolniej docierają
              do komórek objętych stanem zapalnym
              To przecież starszy pan więc i metabolizm wolniejszy
              powolutku obrzęk powinien sie zacząć zmniejszać

              nie mniej trzymam mocno kciuki
    • mary4 Re: potrzymacie kciuki za mojego psa?... 11.03.09, 10:15
      jestem z Wami,
      3maj sie piesku,
      myśle pozytywnie...
      • r.kruger Re: potrzymacie kciuki za mojego psa?... 11.03.09, 10:33
        trzymam kciuki, mocno
        • nioma Re: potrzymacie kciuki za mojego psa?... 11.03.09, 10:48
          a moze medycyna niekonwencjonalna?
          masaze, akupunktura?
          • the_dune do Nioma! 11.03.09, 10:55
            Od zaprzyjaźnionego mam lek homeopatyczny, zaraz lecę do apteki na Puszczyka.
            Znasz kogoś w W-wie, kto zająłby się akupunkturą u psa?
            Ja bardzo chętnie medycynę i konwencjonalną i niekonwencjonalną przyjmę, byle
            Foster wstał i ruszył... Wszystko. Bo zasługuje na to.
            • anmanika Re: do Nioma! 11.03.09, 12:30
              Nie znam jej jako weterynarza autopsyjnie bo nie leczylam jeszcze akupunktura
              ale znam ja osobiscie.
              www.bbvet.pl/
              sluchaj jakby co to sluze pomoca w niesieniu psa. Jestem z Wawy.
              • r.kruger Re: do Nioma! 11.03.09, 20:50
                co z psem? lepiej trochę?
                • kirke18 Re: do Nioma! 11.03.09, 20:54
                  trzymam kciuki, ale co z nim?
                  • the_dune Foster bez zmian, niestety 11.03.09, 21:29
                    Byłam u niego długo, tyle ile mogłam sad
                    On chyba najgorzej znosi sam szpital...
                    Na razie zero poprawy, przy mnie dostał drugą dawkę sterydów i zastrzyki
                    witaminowe (osobiście kupione) oraz przywiezioną homeopatię. Powiedziałam mu
                    setki razy, żeby walczył.
                    Mam nadzieję, że będzie chciał żyć.
                    Chyba go zabiorę, bo ojciec postanowił czekać jedynie do piątku...
                    Wykorzystam każdy kontakt: akupunkturowo-jakikolwiek.
                    Dawajcie znać na pocztę gazetową najlepiej.

                    dziękuję za kciuki i proszę o jeszcze...
              • the_dune Re: do Nioma! 11.03.09, 22:01
                Nioma! Dzięki za ten link, wykorzystam go jutro z samego rana, choć ciągle mam
                nadzieję, że jutro będzie po prostu lepiej...
                Foster jest w klinice na Ursynowie (ja mieszkam na Bemowie, i to ja mam blisko
                do tej pani dok...), jeśli będzie jakakolwiek szansa, zabieram go stamtąd i
                wiozę na Powst.Śl. - dzięki za ofertę pomocy w noszeniu Doga smile Mam nadzieję, że
                sobie poradzę, jakby co.
                Cały czas w myślach do niego gadam, żeby wreszcie wstał...
              • the_dune do Anmanika! 12.03.09, 09:31
                nie wiem, czy dość wyraźnie Ci podziękowałam - bardzo bardzo dziękuję za ten
                link i kolejną nadzieję wraz z nim. Rozmawiałam już z panią doktor, nie daje
                jakichś specjalnych szans 12-letniemu psu, ale jest tego samego zdania, co ja:
                dopiero jak się zrobi wszystko, co leży w zasięgu rąk i umysłu i to nic nie da,
                można powiedzieć sobie, że zrobiło się wszystko (no, prawie...)... Rodzice się
                poddali, najpóźniej jutro zabieram psa ze szpitala, zabieram do siebie. Od
                poniedziałku będzie miał robioną akupunkturę. Mam nadzieję, że samo zabranie psa
                do nas, do domu, doda mu sił psychicznych, może spróbuje powalczyć.
                Dzwoniłam dziś rano do szpitala, stan bez zmian. Dziś popołudniu dostaje 3 i
                ostatnią przewidzianą w takich przypadkach dawkę sterydów. Medycyna
                konwencjonalna już się z nim żegna, podobnie moi rodzice. Ja jeszcze nie.
    • the_dune chciałam Wam pokazać Fostera... 11.03.09, 22:47
      miłośnika kotów (wychował się w towarzystwie moich dwóch pierwszych znajdek, obecnie otoczył opieką półroczną koteczkę rodziców) i ludzi smile
      To jest Ten, za którego trzymacie kciuki, za którego bardzo proszę o trzymanie kciuków dalej...

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/rb/qb/6eds/msCh0ASfpNRP5DHqOA.jpg
      tu był jeszcze w pełni sił smile
      • nioma Re: chciałam Wam pokazać Fostera... 12.03.09, 08:54
        witaj
        link nie byl ode mnie, wiec podziekowania mi sie nie naleza.
        ja niestety nie znam nikogo kto zajmuje sie medycyna
        niekonwencjonalna, ale moze warto popytac na dogomanii i forach
        typowo psich? moze ktos mial podobna sytuacje i moze pomoc?
        mam nadzieje, ze dzisiaj nastapi poprawa.
        z calego serca wam tego zycze
      • ewik1976 Re: chciałam Wam pokazać Fostera... 12.03.09, 09:36
        Mocno trzymam za "psinkę" kciuki, oby wszystko poszło dobrze...
        • wladziac Re: chciałam Wam pokazać Fostera... 12.03.09, 09:41
          trzymam kciuki za zdrówko Fostera
          • r.kruger Re: chciałam Wam pokazać Fostera... 12.03.09, 11:21
            dwa i pół roku temu walczyliśmy z chorobą dużego psa, nam się nie udało bo była
            to białaczka.
            Wiem że nie jest łatwo się zajmować kimś tak ciężkim. Ale wy macie pewne szanse
            na poprawę, warto walczyć...
            Masaż nie pomoże? choć odrobinę?
            Wiem że można zrobić wysięgnik, takie ramię z pasami jak dla konia. Pozwala to
            przenosić zwierzę, zapobiega odleżynom i można hmm, dawać nocnik (u nas tak było)
            Kciuki trzymam, bardzo mocno. Chciałabym wam pomóc, nie wiem jak.
          • anmanika Re: chciałam Wam pokazać Fostera... 12.03.09, 11:22
            3 mam kciuki za Fostera. Jakby co, to ponawiam chec pomocy.
    • the_dune info z dzisiejszego popołudnia :((( 12.03.09, 17:01
      przed chwilą dzwoniła lekarka opiekująca się Fosterem... powiedziała, że stan
      Psa się pogarsza, że to postępujący paraliż, że na pewno Go bardzo boli. O ile
      wczoraj lekarze byli zdania, że Foster powinien dostać 3 steryd, to dziś
      popołudniu już nie widzą sensu sad((
      Odwołuję więc wszystko, jedziemy do szpitala, zostaliśmy poproszeni o...
      rozmowę, wiadomo o czym sad
      Jestem załamana zupełnie, przygotowałam się właśnie na przyjęcie do domu
      leżącego psa i wizytę w poniedziałek u specjalistki od akupunktury, tymczasem
      ursynowscy lekarze twierdzą, że przedłużamy jedynie cierpienie psa... Przecież
      nie chcę, żeby cierpiał, wczoraj nie było tak źle...
      Jak rozpoznać tę cienką granicę? Gdzie jest jeszcze próba ratowania Stworzenia,
      a gdzie przedłużanie cierpienia???
      ...
      nic nie wiem już
      boję się
      • ashton Re: info z dzisiejszego popołudnia :((( 12.03.09, 17:05
        Jeszcze nie byłam w takiej sytuacji... ale czytałam tu na forum że zwierzak sam
        daje znak, że TO JUŻ CZAS sad
        • wladziac Re: info z dzisiejszego popołudnia :((( 12.03.09, 17:13
          strasznie przykro i współczuje
          • gosiownik Re: info z dzisiejszego popołudnia :((( 12.03.09, 17:33
            Bardzo wspolczuje...
    • the_dune zabrałam Fostera do domu :) 13.03.09, 00:05
      w szpitalu wylałam morze łez, na szczęście mam cudownego i przytomnego męża,
      który chodził, rozmawiał z lekarzami, dzwonił do poleconej nam dr BB. i
      konsultował z nią całą historię Fostera. Ja czułam tylko jedno: "Zabierzcie mnie
      stąd..." Więc postanowiliśmy, że zabieramy. Zdziwieni byli bardzo wszyscy, że po
      co nam taki kłopot, że to naprawdę koniec Psa, że... itd. Powiedzieliśmy, że
      Foniek ma taki sam wyraz oczu, jak zawsze, że - jak dla nas - oznacza to, że
      chce żyć i chce być w domu i od tego momentu wszyscy patrzyli na Niego innymi
      oczami: dali mu 3 dawkę sterydu, nas obdarowali zdjęciami, wypisami, zastrzykami
      i kazali meldować, co z Psem, pomogli wynieść do auta, bo takich 70kg (jak się
      okazało) to nawet mój mąż nie udźwignie i rozstaliśmy się w przyjaźni. Pies w
      domu (naszym, nie-do-końca-jego, bo Dog mieszkał z moimi rodzicami) to zupełnie
      nie ten sam pies: podnosi się na przednie łapy - ani śladu przykurczu, którego
      objawy miał w szpitalu, nasłuchuje, szczeka, wypił michę wody, jest wręcz
      WESOŁY. Kochani, nawet jeśli zabraliśmy go, żeby móc się pożegnać i żeby
      odchodził w atmosferze miłości - WARTO BYŁO! Warto było postawić się lekarzom i
      zabrać żywego Psa... Wymył się sam na ile mógł sobie pozwolić, teraz leży przy
      kominku i bacznie obserwuje nasze koty (a one jego), których przecież nie zna
      (znał poprzednie dwie) i nie wiem, czy to kumple jego Warii (małej koteczki
      moich rodziców), czy można im zaufać, czy lepiej się mieć na baczności.
      Teraz łzy mi płyną z radości i wzruszenia, nawet jeśli to chwilowe, to jest
      cudnie. Na jutro jesteśmy umówieni z panią dok od akupunktury, że może uda jej
      się przyjechać, jeśli nie - Foster ma rezerwację na poniedziałek. Ale im
      wcześniej, tym lepiej. Dostaje homeopatię, która oczywiście przy sterydach i
      antybiotyku ledwo działa pewnie, ale niech działa! Załatwia się "pod siebie",
      ale najważniejsze, że się załatwia w ogóle.
      Nadzieja umiera ostatnia..
      Wszystkim bardzo dziękuję za kciuki i proszę o jeszcze trochę... jeśli ten Pies
      wstanie i pójdzie, to pewnie będzie cud w kategoriach medycznych, dla mnie
      będzie to pewnie jeden z najwspanialszym momentów w życiu.

      dziękuję z całego serca i cieplutko pozdrawiam smile
      • alus59 Re: zabrałam Fostera do domu :) 13.03.09, 01:17
        Mocne, bardzo mocne kciuki za zdrowie Fostera.
        The_dune - brak mi słów żeby ocenić to co zrobiliście dla Fostera smile
        Mam pomysł - piszę Ci PW
        • nioma Re: zabrałam Fostera do domu :) 13.03.09, 08:49
          Dziewczyno> zrobilas najlepsza rzecz na swiecie, zabralas Fostera do
          domu i dalas Mu szanse, wierze z calego serca, ze chłopak da rade.
          Musi. Juz zreszta widac, ze jest lepiej. Moze Mu potrzebny byl ten
          powrot do domu zeby uwierzyl, ze nie jest spisany na straty i eraz
          nabral checi do walki o siebie?
          Zycze wam z calego serca powodzenia.
          Pisz na biezaco.
          • r.kruger Re: zabrałam Fostera do domu :) 13.03.09, 08:56
            podkłady kupiłaś czy pieluchy?
            u nas lepiej było jak podstawialiśmy "nocnik" czyli miednicę, tyle że łatwiej
            podnieść 30kg niż 70.
            Trzymam kciuki nadal bardzo mocno
            • wladziac Re: zabrałam Fostera do domu :) 13.03.09, 09:01
              mam nadzieję że razem z Wami będzie walczył,trzymam kciuki nadal a
              właściwie jeszcze mocniej bo teraz bardzo ważny moment nastąpi
      • ashton Re: zabrałam Fostera do domu :) 13.03.09, 09:27
        Tego Fosterowi i Wam było trzeba smile
        • salimis Re: zabrałam Fostera do domu :) 13.03.09, 09:42
          Póki jest wola życia trzeba walczyć a wasz psiuno taką wolę przejawia.Życzę z
          całego serca aby stanął o własnych siłach na swoich łapach. smile
      • borysa Re: zabrałam Fostera do domu :) 13.03.09, 10:00
        Podjeliście najlepszą decyzję, zabierając Fostera do domu - jak dobrze, że nie
        ulegliście namowom lekarzy !
        Kciuki nadal trzymam !
        • basset2 Re: zabrałam Fostera do domu :) 13.03.09, 10:15
          mocne,mocne kciuki!
    • the_dune Fosterek :) 13.03.09, 19:28
      Jest z nami - co najważniejsze, cieszy się na nasz widok, pije wodę, trochę je
      (mało chyba), jak dziś otworzyłam drzwi na taras, aż się trząsł i popiskiwał,
      tak go ciągnęło na zewnątrz...
      Jest szansa, że może pani wet (ta od akupunktury) będzie mogła przyjechać do nas
      jutro (zawsze to 2 dni wcześniej). Na pewno nie ma już przykurczu w przednich
      łapach (oby to była trwała poprawa), unosi się na nich, przekłada głowę, czasem
      leży w swojej ulubionej pozycji, czyli głowa między przednimi łapkami. Umyłam
      stworzenie, bo po szpitalu było hmmmm.... lekko zanieczyszczone własnymi
      odchodami. Masuję kręgosłup i łapy. Czekam na panią vet i na dalsze instrukcje,
      oczywiście czekam na każdy znak, że coś się zmienia na lepsze.
      Stan jest stabilny, ciągle daleki od tego, o jakim pewnie marzy Foster i my też.
      Ale jest na pewno lepszy od tego sprzed 24h.

      Potrzymajcie kciuki jeszcze trochę, proszę...
      i bardzo dziękuję za wszelkie rady, słowa otuchy, wsparcia, za wszystko, po
      prostu smile
      jesteście kochani!

      ściskam...
      • nioma Re: Fosterek :) 13.03.09, 19:33
        jak sie ciesze, ze jest poprawa!!! caly dzien myslalam dzisiaj o
        Fosterze.
        Kciuki trzymam nieustannie!!!!
        Aha, wiem, ze gdzies w sieci jest forum o dogach, niestety nie mam
        adresu, moze tam znajdziesz jakies wskazowki?

        Usciskaj Fostera i powiedz mu, ze my tu wszyscy jestesmy razem z nim
        myslami i sercem i ze musi byc dzielny i musi walczyc o siebie.
        Z calego serca zycze Mu zdrowia.
        • alus59 Re: Fosterek :) 13.03.09, 20:38
          www.dogomania.pl/forum/
          Kciuki za Fosterka są przez cały czas.
      • kromisia Re: Fosterek :) 13.03.09, 19:33
        the_dune, sledze watek od samego poczatku i tez mocno trzymam
        kciuki. Fosterek jest slicznym "malenstwem"... czy to dog angielski
        ( nie jestem mocna w rasach )?
      • gattara Re: Fosterek :) 13.03.09, 22:00
        Z calego serca zyczę dobrej, spokojnej nocy i zdrowego rana. I
        wogóle trzymam kciuki za całkowiy już powrót do zdrowia. Zabranie go
        do domu było najlepszą decyzją. Głaszczę pieska, a Ciebie z Mężem
        pozdrawiam.
        • nioma Re: Fosterek :) 14.03.09, 09:56
          Napisz jak minela noc.
          Calym sercem jestem z Fosterem
          • kasia.grecja22 Re: Fosterek :) 14.03.09, 11:08
            Też trzymamy kciuki i pazury.
    • mary4 Re: potrzymacie kciuki za mojego psa?... 15.03.09, 16:12
      jestem z Tobą i psem,
      poglaszcz go odemnie..
      9-mcy temu tez to przeszlam... wiem co czujesz...
      3majcie sie cieplo bedzie dobrze wink
      • nioma Re: potrzymacie kciuki za mojego psa?... 15.03.09, 19:03
        jak Foster? Mam nadzieje, ze brak wiadomosci oznacza, ze jest dobrze, a
        przynajmniej troszke lepiej
        • the_dune Re: potrzymacie kciuki za mojego psa?... 15.03.09, 21:34
          Brak wiadomości oznacza: bez zmian, ale nie pogarsza się, przeszliśmy w stan
          Oczekiwania... na panią dok od akupunktury (jutro 17:00) i na cud smile Obejrzałam
          sobie wózki dla psów w necie, jeśli nie będzie żadnej poprawy, Foster dostanie
          wózek smile)) Być może będzie wzbudzał pewną sensację, na pewno będzie szczęśliwy.
          Jest przekochany, acha, jak się mocno spręży albo zdenerwuje zabiegami wokół
          niego (mycie, przekładanie z boku na bok, wymiana kocyka, itp.), to potrafi
          nawet w pełni USIĄŚĆ!
          Pije, je, cieszy się, jak dla mnie - jest naprawdę ok, byle go trochę podnieść,
          zanim pojawią się odleżyny albo jakieś nieciekawe następstwa braku ruchu...
          marzę, żeby było już jutro, 17-ta....
          Zastrzyki dajemy, masujemy....
          Poprosiłam o pomoc ojca, żeby przyjeżdżał i trochę mnie wymieniał, bo przez
          ostatnie dni zaniedbałam i dzieci i koty i dom sad Więc od jutra mam pomoc do Psa smile
          Jeszcze jedna niefajna rzecz: tu, gdzie mieszkamy (a jest to cudny dom z cudnym
          ogrodem) będziemy max do końca kwietnia i musimy wrócić do naszego małego
          mieszkania w W-wie, na pierwszym piętrze, bez windy... była rozmowa z rodzicami,
          że jeśli Foster będzie na wózku, lub nie do końca sprawny, zabiorą go niestety
          znów do siebie - tam mają wszędzie windy, pies nie pokonuje żadnego schodka...
          Przykre cholernie, no, ale na pewne aspekty rzeczywistości nie ma się wpływu...
          Oby do jutra, oby było dobrze...

          dziękuję w imieniu Fonia za wszystkie dobre myśli, życzenia i kciuki i pazurki smile
          • r.kruger Re: potrzymacie kciuki za mojego psa?... 15.03.09, 22:45
            będzie dobrze
            • nioma Re: potrzymacie kciuki za mojego psa?... 16.03.09, 08:33
              Pewnie, ze bedzie dobrze!
              • kromisia Re: potrzymacie kciuki za mojego psa?... 16.03.09, 13:12
                no jasne, ze bedzie dobrze. Daj znak jak przeszla wizyta smile
                • mrumru81 Re: potrzymacie kciuki za mojego psa?... 16.03.09, 14:48
                  Też trzymam za niego. Też to przerabiałam. Przez 2 lata nosiłam psa na
                  trzecie piętro na rękach. Póki nie cierpi to trzeba próbować. Wierzę w
                  doktór BB z Ursynowa. Może zstrzyki B kompleks? Pozdrawiam,
                  już bez psów.
    • the_dune akupunktura za nami - dalej nic nie wiadomo 16.03.09, 23:12
      w dużej mierze z naszej winy: brak zdjęć rtg na dzisiejszym zabiegu - w tym
      chaosie po prostu zapomnieliśmy.
      Pani wet nie daje jakichś wielkich nadziei, gimnastyka po kilkanaście razy
      dziennie, masaż i akupunktura (1 raz w tyg) i o ile rdzeń nie jest uciskany
      permanentnie, jest jeszcze szansa dla Doga. Przy gimnastyce jest też szansa, że
      poradzi sobie na wózku. Foster jest w naprawdę niezłym stanie, jak na 12-latka,
      to jest 100% sprawności wzrokowej, słuchowej, no, rzekłabym: psychicznej. Dziś
      zaczął powarkiwać na nasze koty i w ogóle przejawiać jakieś własne reakcje:
      podoba mu się coś albo nie podoba i to pokazuje smile Mam nadzieję, że to dobry
      znak. Mąż twierdzi, że już widać zmiany w zachowaniu Psa, po tej jednokrotnej
      akupunkturze smile Oby.
      Będę dawała znać, jak tylko cokolwiek się zmieni...
      za kciuki dalej dziękuję i dalej proszę smile

      pozdrawiam wieczornie...
      • borysa Re: akupunktura za nami - dalej nic nie wiadomo 16.03.09, 23:18
        nawet o kciuki nie proś - to oczywiste, że trzymam !
        • wladziac Re: akupunktura za nami - dalej nic nie wiadomo 17.03.09, 07:28
          pozostaję w nadziei na cofnięcie się choróbska i nadal trzymam
          kciuki,trzymajcie się
          • salimis Re: akupunktura za nami - dalej nic nie wiadomo 17.03.09, 07:34
            Poprawa zdrowia w dużej mierze zależy od samopoczucia,mam zatem nadzieję że
            wszystko jest na dobrej drodze.
            • nioma Re: akupunktura za nami - dalej nic nie wiadomo 17.03.09, 08:50
              Trzymamy nadal
      • r.kruger Re: akupunktura za nami - dalej nic nie wiadomo 17.03.09, 10:42
        smile silny jest, walczy osiebie
        • br0mba Re: akupunktura za nami - dalej nic nie wiadomo 17.03.09, 21:56
          co slychac u Fostera?
          • the_dune Re: akupunktura za nami - dalej nic nie wiadomo 17.03.09, 22:17
            gorszy dzień dzisiaj... na razie winię pogodę...
            że jest taka, że psa z domu...
            ale dziś nie zamerdał nawet ogonem sad
            nie chciał ćwiczyć ani się podnosić, zwalał się jak kłoda na bok, pił i jadł na
            leżąco i co jakiś czas się trząsł - dałam przeciwbóla, bo myślałam, że ta
            trzęsawka może być z bólu, ale mu nie przeszło sad
            Teraz poszczekuje, to juz jakaś odmiana po ciszy dnia dzisiejszego.
            Okropnie dołujący dzień.
            Niech już będzie jutro.
            • kromisia Re: akupunktura za nami - dalej nic nie wiadomo 17.03.09, 23:58
              trzymam kciuki za lepsze jutro smile
            • borysa Re: akupunktura za nami - dalej nic nie wiadomo 18.03.09, 09:03
              Już jest jutro, i mam nadzieję, że będzie to lepszy dzień dla Fostera !
              • salimis Re: akupunktura za nami - dalej nic nie wiadomo 18.03.09, 09:22
                the dune podziwiam cię za to co robisz dla swojego przyjaciela oraz to ze się
                nie poddajesz.U mnie w kamienicy dwie rodziny miały duże psy,jeden to wilczur a
                drugi ... nie mam pojęcia.W każdym bądż razie rasowy.Obydwa zaniemogły na tylne
                łapy co w pewnym wieku u duzych psów się zdarza.Myślisz że ludzie zadali sobie
                trud aby jakoś im pomóc ?
                Wet stwierdził że najlepiej uśpić bo po co mają się męczyć a więc uśpili,bez
                żadnej walki.Niby tacy kochający swoje pieski.Nie minął miesiąc od śmierci
                tamtych a w domach pojawiły się ich następcy,szczeniaki.No i to mnie w
                "przyjaciołach" zwierząt wkurza że gdyby chodziło o ludzkie życie to walczyliby
                do upadłego a tu taki pies czy kot.Nie będzie ten to będzie inny.
                Tak więc cały czas ściskam kciuki żeby było lepiej,jeśli natomiast nic się nie
                zmieni to będziesz miała świadomość że zrobiłaś wszystko by ratować
                przyjaciela.W końcu jest tego wart.
                • the_dune Salimis... 18.03.09, 18:24
                  Dog jest przyjacielem, członkiem rodziny, najwspanialszym Psem, jakiego znałam
                  więc inaczej nie mogłam zrobić.
                  Chciałabym mieć tylko więcej przekonania, czy dobrze robię...
                  chciałabym, żeby Pies powiedział mi jakoś, czy czerpie jeszcze jakąkolwiek
                  przyjemność z takiego życia, jakie wiedzie od 10 dni...

                  dzisiaj jest tak jak wczoraj, mam wrażenie, że Psina się poddaje sad
                  Nie chce ćwiczyć, próby posadzenia go, bądź podnoszenia na kocu (pod brzuchem)
                  powodują jedynie to, że przechyla przód ciała próbując się... położyć.
                  Smutek w oczach, bezwład w ciele...
                  już mu się nie chce/ nie ma siły wspinać na przednie łapy sad
                  czasem merdnie ogonem, czasem zawarczy na kota, ale radości czy chęci walki brak...
                  Być może jest tak, że zabraliśmy Go jedynie po to, żeby pożegnał się z nami,
                  pobył trochę w domu, żeby to nie był szpital...
                  Pani dok nie widzi szans, żeby stanął na łapach sad
                  Ma już widoczny zanik mięśni (mimo tylu ćwiczeń...)

                  tak mi przykro...

                  mam nadzieję, że nie boli Go za bardzo, ale nie skarży się, na wszelki wypadek
                  dostaje przeciwbóla raz na dobę...

                  nic nie wiem, naprawdę
                  żaden powód do podziwiania
                  wiem, że na pewne rzeczy nie mamy wpływu, niestety, czuję to coraz mocniej.
                  wciąż mam odrobinkę nadziei

                  pozdrawiam....
                  • kromisia Re: Salimis... 18.03.09, 19:21
                    the dune trzymajcie sie cieplo, myslami jestesmy z Wami. Moze to
                    tylko chwilowe, moze juz jutro psinka zechce od nowa cwiczyc.
                    Trzymam mocno kciuki za lepsze jutro
                    • mary4 Re: Salimis... 18.03.09, 21:04
                      tak mi przykro,popłakałam się...
                      moje ciężkie przeżycia z psem ciągle wracają, też walczyłam,,,
                      ale teraz już jestem dobrej myśli, jestem z Wami, jeśli tylko mogłabym pomóc,
                      ehh próbuj dalej, nadzieja umiera ostatnia
                      • nioma Re: Salimis... 18.03.09, 21:26
                        moze to przez pogode?
                        tak bardzo bym chciala jutro przeczytac, ze jest lepiej.
                        ale...
                        jesli moge, przepraszam, ze to napisze, ale... gdyby mialo nastapic najgorsze:
                        dajcie Mu odejsc w domu, nie wiezcie Go juz do lekarza
    • the_dune Foster... 19.03.09, 23:40
      z trudem piszę, ale tak chciałabym z kimś pogadać, chyba tak naprawdę wypłakać
      się, nie gadać...
      nie ma już z nami Fosterka i choć wiem, czuję i wierzę, że jest w zdecydowanie
      Lepszym Miejscu, choć czuję, że jest wolny i szczęśliwy, nie ogranicza go
      bezwład, ból, chore stare ciało, to nic nie poradzę, że tak strasznie mi Go brak...
      Słyszę jak mówi, że był z nami i tak długo, za długo, dłużej niż to możliwe...
      podarował nam jeszcze tydzień, ten ostatni, kiedy mogłam być blisko, tak blisko
      mojego Psa, jak na samym początku, kiedy pojawił się w moim życiu jako
      3-miesięczne cudo, ogrom łagodności, radości i szczęścia. Nie wybierałam sobie
      Psa, dostałam Go, podarunek od losu, uśmiech od psich aniołów, najpiękniejsza
      Psia dusza, jaką znałam.
      W głowie mam tysiące obrazów: pierwszy jest z tego wieczora, kiedy Fosterka
      przywiózł mój ex, wyszłam do auta, a stamtąd niezgrabnie gramoliło się moje
      czarne szczęście, na tych swoich długaśnych łapach, wielkie dziecko smile które
      miało zwyczaj w chwilach strachu lub poczucia zagubienia wskakiwać mi na
      kolana... pamietam, jak tłumaczyłam już całkiem sporych rozmiarów Psu, że nie
      dam rady i że mnie zgniecie kiedyś więc potem pchał się już tylko przednimi
      łapami i wielkim czarnym łbem... i chował się przed światem...
      Drugi obraz, seria obrazów, to żywa torpeda wypuszczana na łąkę, tam gdzie
      rodzice mają działkę... uwielbiał to miejsce, nareszcie miał przestrzeń
      odpowiednią dla swoich potrzeb i możliwości! Zataczał kręgi, ósemki, a wszystko
      z taką prędkością i nisko przy ziemi, żywy pocisk smile Cudo.
      Trzeci: jest staruszek Bari, owczarek rodziców i jest szczeniak, choć wyrośnięty
      - Foster. Bari juz nie widzi, ze słuchem kiepsko, potyka się więc Foster trzyma
      w zębach smycz Bariego i prowadzi go na spacer. Wiem,trudno w to uwierzyć,
      ludzie się zatrzymywali i z niedowierzaniem dopytywali, o co chodzi, a Foster po
      prostu taki był, od początku, opiekuńczy wobec słabszych, bardzo empatyczny i
      bardzo przeżywający wszystko wokół (bardzo się bał, kiedy ktoś płakał albo gdy w
      domu były jakieś kłótnie - cały się trząsł wtedy). Kiedyś starego Bariego
      zaatakował młody wilczur, Fostera przy nim nie było, był dużo dalej, wszak to
      spacer, poszedł coś-tam węszyć sobie, wystarczył pisk Bariego, w kilkunastu
      wielkich susach był na miejscu i nagle skowyczał ten drugi pies, a Bari
      bezpiecznie zmykał do domu...
      Nie wiem, kim dla Niego byłam... Pierwszą istotą poza domem, w którym się
      urodził? Jedną z ostatnich odprowadzających Go do tego Lepszego Świata? A
      pomiędzy początkiem i końcem? Nie wiem, jego Panem był mój ojciec, cudowny
      człowiek, którego kochają dzieci i zwierzęta. A ojciec zawsze mówił, że może on
      jest dla Fostera panem, ale miłością jestem ja... Ilekroć odjeżdżałam po wizycie
      u rodziców i ojciec z Psem mnie odprowadzali do samochodu, Pies stał i
      wystarczyło, że zawołałam, zrywał się z miejsca i meldował przy samochodzie,
      gotów jechać ze mną i... tęsknić za swoim panem. 10 lat rozdartego serca sad
      Mojego też, bo ciągle nie miałam możliwości, żeby Go zabrać do siebie, zresztą i
      tak byłby "rozdarty", bo wówczas tęskniłby za moim ojcem. Tak źle i tak niedobrze.
      Kiedyś biegł za moim autem parę km drogą w lesie (wracałam do w-wy od rodziców,
      z działki, pies przeskoczył ogrodzenie i mnie dogonił), w końcu zobaczyłam
      wielką czarną kulę w lusterku i tuliłam Go potem długo tłumacząc, że muszę
      jechać, a on zostaje, musiałam go odwieźć, wytłumaczyć i dopiero wtedy został...
      Obraz ponad obrazami: gdziekolwiek pojawiał się Foster, ludzie się uśmiechali,
      dzieci go głaskały i tuliły, bo to kompletna dobroć i łagodność, mówiliśmy o
      Nim, że to przyjaciel całego świata... To niesamowite, ale poczułam dziś, że mój
      ukochany Pies zmienił kawałek świata na lepszy, ten kawałek, który składał się z
      iluś-tam spotkań z ludźmi, którzy na Jego widok się uśmiechali, którzy go witali
      na spacerach i których On witał, jak starych, dobrych znajomych smile
      Nie uwierzycie, a ja wiem, bo widziałam, jak może być lubiany Pies, przez
      ochronę osiedla i dozorców, właścicieli innych psów, moich znajomych, całkiem
      obcych ludzi. Dog zjednywał sobie w zasadzie wszystkich z kotami włącznie
      (wychował się z moimi dwiema przybłędami, które nieraz zadrapały mu nos, ale
      koniec końców obie oswoił i sypiali sobie później razem). Mój mąż znał Fosterka
      6 lat, znał Go jako dorosłego Psa, dziś płakał i powtarzał, że nigdy nie zapomni
      Doga, że to najmądrzejszy i najlepszy Pies, jakiego znał. I to on, nie ja, miał
      możliwość być z Fosterem do Końca tego-co-tutaj.
      Łzy lecą wszsystkim, córka płacze, ojciec płacze, nawet moja mama, którą Foster
      przekabacił w końcu na swoją stronę...

      Przepraszam, przepraszam, Piesku, że nie byłam w 100% od Początku do Końca, że w
      tak wielu momentach mnie nie było, że nie mogłam być dziś przy Tobie, byłam
      myślami cały czas... Nigdy Cię nie zapomnę, bo zapisałeś się śladami wielkich
      łap w mojej duszy, miejsce na ogromny, piękny łeb jest ciągle gdzieś pod
      łokciem, możesz leżeć u mnie na kolanach kiedy tylko chcesz, choć zawsze będę
      zadziwiona, że to właśnie tu czujesz się bezpiecznie... Aksamitny Dog... Tęsknię
      za Nim ogromnie...
      Jeszcze wczoraj usypiał, gdy Go głaskałam... taki biedny, taki bezbronny.
      Tak bym chciała móc Go przytulić, tak bym chciała umieć oprzeć się o myśl, że
      teraz jest Mu lepiej, że nie cierpi, że jest mu lekko i biega Tam Gdzie Chce,
      ale jeszcze nie umiem. Jeszcze nie umiem, jeszcze nie dziś. Choć będę się
      starać. Wiem, że to chciał powiedzieć: "na mnie już czas, najwyższy czas smile
      Musicie nauczyć się żyć beze mnie, uśmiechać beze mnie"... Będę się starać,
      obiecuję...
      Na razie nie wiem, co robić, na razie czuję się straszliwie samotna i jakaś
      obolała. Jak dziecko.

      Przpraszam za ten bełkot, w ogóle za mój Pieski wątek na kocim forum, choć wiem,
      że większość z Was zrozumie... strasznie mocno bardzo Wam dziękuję za Wszystko,
      co dla Fonia zrobiliście, za zainteresowanie, za słowa, za nadzieję, za dobrą
      energię, którą dostał w ostatnich dniach, za kontakty do wetów...
      Foster też by podziękował i wielkim, ciepłym jęzorem znienacka dał temu wyraz...

      Zawsze będziesz moim najwspanialszym Psem, Przyjacielem całego świata, spokojnym
      kochanym i pięknym swoją dobrocią... nie ma takiej możliwości, żebym
      kiedykolwiek zapomniała tego, czego mnie nauczyłeś, nie ma możliwości, żebym
      zapomniała Cię, Piesku...
      • ewik1976 Re: Foster... 19.03.09, 23:52
        Beczę razem z Tobą i mocno przytulam.
        • barba50 Re: Foster... 20.03.09, 08:21
          Pięknie napisałaś o Fosterze i życiu z nim. Też beczę.
          Przytulam mocno, a Forest już nie cierpi, patrzy na Was z wysoka i uśmiecha się
          wspominając wszystkie dobre chwile.
          • anmanika Re: Foster... 20.03.09, 08:33
            Poryczałam się. Nie będę pisać nic więcej, bo słow brak.
            • nioma Re: Foster... 20.03.09, 08:36
              Poryczalam sie.
              Jest mi bardzo przykro. bardzo.
              • basia_2804 Re: Foster... 20.03.09, 09:24
                i ja też się poryczalam ... bardzo mi jest przykro, to są bardzo
                trudne chwile, kiedy ochodzi ktoś bliski sercu, trzymaj się ...
                • kromisia Re: Foster... 20.03.09, 09:27
                  Napisalas sliczne pozegnanie, tez sie poplakalam. Fosterek jest juz
                  za teczowym mostem, nic go nie boli. Na pewno bedzie czuwal nad
                  Toba i Twoja rodzina. Sciskam Cie mocno. Trzymaj sie.
                  • salimis Re: Foster... 20.03.09, 09:35
                    Współczuję bardzo,Foster miał w tobie Wielką przyjaciółkę.
      • borysa Re: Foster... 20.03.09, 09:40
        Pięknie o Nim napisałaś...

        Przytalam tak ciepło, jak potrafię...
        nie tylko Wy płaczecie...
        • wladziac Re: Foster... 20.03.09, 09:50
          rycze razem ze wszystkimi i mocno utulam,trzymaj się, dałaś tyle
          miłości i w zamian otrzymałaś więcej
        • basset2 Re: Foster... 20.03.09, 09:56
          skradł Ci kawał serducha smile
          tak na zawsze...
          przytulam
      • mary4 Re: Foster... 20.03.09, 09:48
        płacze razem z Tobą...
        widze Foxtera, mojego Morisa......
        moje koty...
        wierze, ze za TM jest mi lepiej niż z nami...
        3maj się, czasem ból będzie mniejszy...
        mój już bedzie zawsze...
      • r.kruger Re: Foster... 20.03.09, 20:57
        20września 2006roku nasz Derwisz przegrał trudną walkę z ostrą białaczką, ból
        był nie do zniesienia
        pustka do dziś przechadza się po domu, ból wraca falami
        13października 2008roku pożegnałam 15letnią Shelly. Najwierniejszą przyjaciółkę.
        Do dziś słyszę jej kroki, moje myśli przepełnione są jej obrazami
        Za kazdym razem ból był inny, dlatego nie wiem jak się czujesz, ale wiem że jest
        Ci trudno.
        Pożegnania nie są łatwe.
        Los trzeba zaakceptować.
      • alus59 Re: Foster... 23.03.09, 20:54
        Przytulam mocno - pięknie napisałaś o Fosterku. Bardzo się
        spłakałam sad
    • ajakajadwa Re: potrzymacie kciuki za mojego psa?... 23.03.09, 21:58
      Bardzo Ci współczuję. Trzymaj się.
      Fosterek już nie cierpi.
      • gattara Re: potrzymacie kciuki za mojego psa?... 24.03.09, 23:32
        Kilka dni mnie tu nie było i dopiero dziś przeczytałam, że Fosterka
        już nie ma. Takie to smutne, też się popłakałam. Wiem, jak to boli,
        bo mam zwierzaki od lat (psy i koty)i niestety musiałam też przez to
        przejść. Przytulam bardzo mocno.
        • anmanika Re: potrzymacie kciuki za mojego psa?... 25.03.09, 08:56
          Bardzo mi się spodobała ta historyjka:
          Pewnego razu Pan Bóg przechadzał się po Rajskim Ogrodzie.
          Nagle za krzaka wyszedł Diabeł:
          - Słyszałem, że stworzyłeś człowieka... - zagadnął Szatan.
          - Tak, już żyje na Ziemi. Może mieć partnera i dzieci, na razie uczy
          się rozpalać ogień i budować miejsce na nocleg, ale za tysiące lat
          będzie władcą całego globu.
          - I co z tego - prychnął Diabeł - nawet za te tysiące lat i tak będzie
          SAMOTNY.
          Zasępił się Pan Bóg, podrapał w długą, siwą brodę i powiedział:
          - Więc stworzę mu przyjaciela! Wybiorę jedno ze zwierząt, które
          uczyniłem, aby go strzegło i było mu poddane, ale jednocześnie oddało mu całe swoje serce.
          - To niemożliwe! - Diabeł się roześmiał i gdzieś przepadł.
          Pan Bóg natomiast zwołał zwierzęta z każdego gatunku i wybrał PSA.
          - Odtąd będziesz ogrzewał człowieka swoim ciepłem, uspokajał
          spojrzeniem, kochał z całego serca, nawet, kiedy on Cię znienawidzi.
          - Dobrze - odparł dobry pies.
          - Chociaż będziesz musiał znosić wszystkie upokorzenia, staniesz się
          też jego najlepszym przyjacielem. To bardzo zaszczytna rola. Niestety
          Twoje serce będzie musiało bić dwa razy szybciej i nie będziesz mógł żyć długo....
          - Ale powiedz mi, czy człowiek nie będzie cierpiał, gdy odejdę do Ciebie?
          - Właśnie o to chodzi.
          - Jak to? - zdumiał się pies.
          - Będzie cierpiał i będzie wiele dni nie utulony w bólu. Ale to Ty
          nauczysz go odchodzenia i przemijania, Ty nauczysz go kochać i
          odchodząc zostawisz wielką miłość w jego sercu. Jesteś aniołem,
          którego powołałem, aby niósł radość i nadzieję, ale także uczył
          wiecznego prawa przemijania, aby ludzie wierzyli, że po ich życiu,
          jest życie TUTAJ. Kiedy to zrozumieją, nie będą płakać, bo będą
          wiedzieć, że spotkają Ciebie znów.
          I w ten sposób Pies stał się aniołem, który przybrał skórę zwierzęcia i trafił na ziemię, aby uczyć Człowieka miłości, wierności i przyjaźni, ale także przemijania. Nauczyć, że jest TU i TERAZ, ale
          także TAM i POTEM..."
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka