Zaginął mi kot :(

26.03.09, 12:41
Kocica, Łaciata znaczy. W nocy koty na chwile wyszły na taras, żeby potowarzyszyć wujkowi przy papierosku. Wyszły 2, wrócił 1 sad Łaciata zwiała, choć nigdy nie miała takich narowów. Czekaliśmy na nią (zawsze miauczy przy szybie jak chce wejść), a tu nic. O 6 rano rozpoczęły się poszukiwania i cały czas trwają. Porozwieszałam ogłoszenia, oblatałam kilkakrotnie osiedle, zawiadomiłam schronisko i zostawiłam tam swoje namiary, to samo u weterynarza. Co jeszcze mogę zrobić? Dosłownie tracę zmysły. Kocica wysterylizowana, więc nie powinna się marcować. Drani męczących zwierzaki raczej u nas nie ma - przynajmniej tyle dobrego.
Bardzo proszę o ciepłe myśli.
    • kromisia Re: Zaginął mi kot :( 26.03.09, 13:09
      co mozesz jeszcze zrobic? Przede wszystkim zabezpieczyc balkon
      przed nastepnymi takimi wybrykami i szukac, szukac i jeszcze raz
      szukac. Trzymam kciuki za lapanke. Daj znak o postepach
      • ewik1976 Samo napisanie na forum 26.03.09, 13:19
        pomogło, bo właśnie miałam telefon i doprowadziłam pannicę. Zaliczyła kolejno miskę i kuwetkę smile Potem wszystko dokładnie opiszę, bo muszę lecieć, dzięki wieeelkie za kciuki, pomogły natychmiastowo smile
        • ashton ufff! 26.03.09, 13:58
          Może to "unieruchomienie" ubrankowe spowodowało że Łaciatej się wolności
          zachciało? moja po zdjęciu kubraczka rwała się na klatkę schodową od razu dwa
          piętra w górę, po czym siadała na czyjejś wycieraczce i żałośnie miauczała "co
          ja narobiłam".
          Jak dobrze że jest już w domu smile
    • gacusia1 Re: Zaginął mi kot :( 26.03.09, 16:50
      "Co jeszcze mogę zrobić? " Nigdy wiecej nie wypuszczac zadnego kota
      na dwor bez smyczy!!! Wrrrrrrrrrrrrr.....przykro mi ale jak czytam
      te zale to mi sie nerw budzi jak cholera!
      Zrobilas juz wiele. Ogloszenia sa,schronisko powiadomione. Moze
      pochodz po sasiadach? Moze kocia poleciala za jakims kociastym
      lobuzem i wroci jak zglodnieje? Trzymam kciuki!
      • miriam_73 Re: Zaginął mi kot :( 26.03.09, 17:26
        No przecież się znalazła....
        • gacusia1 No teraz juz widze ,-))) Ciesze sie bardzo!!!! 26.03.09, 18:29

          • r.kruger Re: No teraz juz widze ,-))) Ciesze sie bardzo!!! 26.03.09, 18:47
            Na przyszłość - dla wszystkich bo zniknięcia czasem się zdarzają nie z naszej
            winy. Myślę że warto by kot miał chip (ja czekam w kolejce choć gotowa jestem
            zapłacić) oraz obrożę z adresem
            tatuowanie swojego numeru telefonu wydaje mi się...drastyczne
            1. plakat ze zdjęciem - w sklepach, u weterynarzy (wszystkich w mieście)
            2.sąsiedzi - powiadomić
            3.straż miejska, schroniska i lokalne fundacje
            4. ważne - radio !

            ktoś jeszcze jakiś sposób ma/zna - poleca?
            • aaaguniaaa Re: No teraz juz widze ,-))) Ciesze sie bardzo!!! 26.03.09, 20:17
              ja poszlam do weterynarza i chipa dostal w 5min. troche trwalo zanim
              zarejestrowali ale mozesz to sama chyba za 30zl zrobic.
          • r.kruger Re: No teraz juz widze ,-))) Ciesze sie bardzo!!! 26.03.09, 18:48
            cieszę się że jest z powrotem cała i zdrowa
            Nasza urządza manewry jak tylko słyszy klucz w zamku - biegnie, przewija się
            między nogami i musimy ją gonić na 2,3piętro. Dziwne że w dół nie biegnie...
            • ewik1976 Re: No teraz juz widze ,-))) Ciesze sie bardzo!!! 26.03.09, 20:31
              Mam dla kotów obroże z adresownikami; wczoraj pechowo nie założyłam bo przecież pod opieką i na chwilkę, to na pewno nic się nie stanie (no i mam za swoje). Poza tym, nigdy do tej pory żaden kot poza taras nie wyszedł (to już wiem że mogą zwiać). Też myślę o chipach, za dwa dni mamy wizytę u weta to ustalę szczegóły.
              Mamy duży taras, wspólny z sąsiadami, latem jest cały otwarty z mikro-placem zabaw dla dzieciaków (wszyscy mamy małe dzieci i wyszła taka wspólna inicjatywa), koty są tam mile widziane przez wszystkich. Zresztą całkowite utrzymanie ich w domu graniczy z cudem, szczególnie jak cały dzień drzwi są otwarte i dzieciaki biegają w te i we wte. Muszę lepiej zadbać o informację, koty brać na taras tylko w moim własnym towarzystwie, no i oczywiście oznaczyć, zaczipować.
              Co do mojej pannicy - wlazła na taras w sąsiednim bloku i rozpaczała straszliwie (bloki takie same, kocica nieobyta, to i się dziewczynie pomerdało). Zadzwoniła do mnie kobieta, która przeczytała ogłoszenie; poleciałam przez śniegi w kapciochach, ze szczęścia się niemal poryczałam. Kocica trochę nieładnie pachniała, ale już się wytarzała w geranium i znowu pachnie cytrynką smile
              Już teraz żadne kocie płacze mnie nie przekonają do wypuszczenia arystokracji choćby na minutkę, jeśli już to tylko pod nadzorem.
              Jeszcze raz dzięki za wsparcie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja