Zaraz bede wyc....zabieraja mi tymczaski,buuuuu

30.06.09, 22:43
W czwartek zabieraja je do PetSmart,do klatek...Jedyna pozytywna
wiadomosc to taka,ze sklep jest bardzo "ruchliwy" i szansa na
adopcje duza. Ale jak ja to przezyje??? Czy Wy tez tak
przezywalyscie rozstanie z tymczaskami,czy to ja jakas nadmiernie
uczuciowa jestem??? Normalnie lzy mi sie pchaja do oczu...Maz mnie
jeszcze kusi,zeby zostawic Miffy ale oboje wiemy,ze ona taka slodka
i malutka jest tylko teraz a potem bedzie taka,DUZA .-)))) a
cala "slodkosc" w tym kociatku...Juz nawet Buddy(nasz
wlasny,starszy) polubil kociaki i gania z nimi...a tu
KONIEC...Bosz...jakie to trudne...wiedzialam,ze tak bedzie,bo ja
takie "mietkie" serducho mam wiec doope twarda musze miec! No
nic...moje zadanie wykonane.Teraz czas na innych.Pocieszcie mnie....
    • r.kruger Re: Zaraz bede wyc....zabieraja mi tymczaski,buuu 30.06.09, 22:45
      pewnie pierwszy raz jest najtrudniejszy
      bądź dzielna smile myślę że kociaki szybko wpadną komuś w oko i serce i wszystko
      będzie dobrze
      • wladziac Re: Zaraz bede wyc....zabieraja mi tymczaski,buuu 30.06.09, 22:49
        nie potrafię Cię pocieszyć,tak będzie za każdym razem,jak znajduje
        zdjęcia kociaków które "wydałam" to i tak buczę chociaż one teraz
        mają np kilka lat,ale pozdrawiam
        • gacusia1 Re: Zaraz bede wyc....zabieraja mi tymczaski,buuu 30.06.09, 22:57
          To takie moje "dzieci"...i chcialabym wiedziec do jakich rodzin
          pojda ale to raczej niemozliwe...Jesu...alez to trudne...
          • mist3 Re: Zaraz bede wyc....zabieraja mi tymczaski,buuu 01.07.09, 20:38
            też myślę, że pierwszy raz najtrudniejszy - przy Miśku płakałam chyba przez
            tydzień. Teraz może inaczej do tego podchodzę, nie wiem - zawsze szkoda, bardzo
            bardzo szkoda - ale jak nie można inaczej...
            • sigyn Re: Zaraz bede wyc....zabieraja mi tymczaski,buuu 01.07.09, 20:47
              ja przeżywam to samo -wczoraj oddałam Biszkopcika. Co prawda będzie u mojej
              koleżanki którą dobrze znam i wiem że kotkowi będzie tam dobrze. Ale strasznie
              mi smutno - a zwłaszcza gdy patrzę na jego zdjęciasad((((
              • gacusia1 Gdybym jeszcze wiedziala,ze 02.07.09, 01:48
                Odrazu ktos je zabierze do milutkiego domku....ale NIE! One najpierw
                musza spedzic nie wiadomo ile czasu w klatce w sklepie.Potem jak sie
                znajdzie KTOS,ktobedzie chcial maluszka,to musi zlozyc formularz
                adopcyjny,potem rozpatrzenie sprawy...koszmar!!! Dam znac co i
                jak...Moze uda mi sie namowic meza,zeby w poniedzialek pojechac do
                tego sklepu,odwiedzic maluszki??? Bo to 60km od nas...
                • wladziac Re: Gdybym jeszcze wiedziala,ze 02.07.09, 08:02
                  też nie podoba mi się to trzymanie w klatce Twoich pieszczoszków i
                  trzymam kciuki za to żeby szybko znalazły się dla nich domki,są
                  takie śliczne
                • borysa Re: Gdybym jeszcze wiedziala,ze 02.07.09, 08:59
                  Jeśli tam pojedziecie, to dopiero będziesz rozpaczała widząc je w klatce.
                  Przepisy faktycznie bezduszne ; dobrze, że są jakieś regulacje dot. adopcji, ale
                  nie można było zostawić je u Ciebie i wszelkie formalności załatwić bez
                  "oklatkowania" kociąt ?!
                  • gacusia1 Tak strasznie mi ciezko... 03.07.09, 21:24
                    Nie chce pokazywac tego rodzinie,bo maz powiedzial na
                    poczatku,ze "wie jak to sie skonczy",czyli ze bede plakac...
                    Najbardziej mi zal Miffci... Te jej wilkie,zdziwione oczka w
                    transporterku...Nie moglam spac dzis w nocy. Teraz gdy to pisze to
                    mi lzy leca. Ciezko na serduchu...
                    • wladziac Re: Tak strasznie mi ciezko... 04.07.09, 11:37
                      boleję razem z Tobą,ale jednak mam nadzieję że ślicznoty szybko
                      znajdą się w nowych domach,dla mnie widok kota w klatce jest
                      straszny i okropnie przeżyłam kiedy musiałam po sterylizacji dziczek
                      przetrzymać je w klatce chociaż wiedziałam że to tylko
                      chwila,trzymaj się
                      • gacusia1 Dzieki,Wladzia... 05.07.09, 21:39
                        Maz sam zaproponowal,ze pojedziemy jutro je "odwiedzic" w sklepie.
                        Powiedzial "Tylko nie rycz!" No ale jak mam nie ryczec??? Mam do
                        wyboru,albo ryczec nie widzac ich albo ryczec
                        widzac,dotykajac,tulac... Wybieram druga opcje.Chociaz dzis
                        pomyslalam,ze to egoistyczne z mojej strony,bo narobie kociakom
                        nadziei(jesli w ogole jeszcze mnie pamietaja) ze zabiore je do
                        domu,a potem sobie pojde... Klac mi sie chce na ta chora procedure.
                        Wiesz,gdyby one prosto z "ulicy" trafily do klatki,potem do klatki w
                        sklepie,to OK.(nie ok,ale rozumiesz) A tak,gdy najpierw z ulicy
                        trafily do mnie,do takiej "wariatki" co je tlila, calowala,
                        glaskala,miziala,dupki wycierala,butelka karmila,jak swoje dzieci
                        traktowala...a potem trafiaja do klatki. To chore,glupie,bezduszne i
                        co tylko jeszcze mozna zlego na temat tego procederu powiedziec!
                        • wladziac Gacusia 05.07.09, 21:51
                          jedyna pociecha w całej tej sytuacji to jest to że masz wspaniałego
                          Męża,wyrozumiały i uczuciowy,mam nadzieję że nie będziesz miała
                          powodu do płaczu jak pojedziecie do maluchów,trzymam kciuki za
                          Ciebie i koteczki,może nie zgadzaj się więcej na ten typ
                          tymczasowania i wybierz inny bo tak za każdym razem będzie,trzymaj
                          się
Inne wątki na temat:
Pełna wersja