Dodaj do ulubionych

kot z padaczką - szukam weta

05.07.09, 09:05
Przejrzałam wątki na naszym forum i widzę, że sporo z was dziewczyny (wiesia,
minerwa, barba) miało doświadczenie z kocią padaczką.
Doradźcie proszę dobrego weta, który dobrze zdiagnozuje kocicę (Artemidę) i
ewentualnie ustali leczenie. Nie chciałabym iść z nią do pierwszego lepszego
lekarza, bo nie chcę w nią bez sensu pchać diazepamu lub luminalu. Do kogo z
nią pójść? Słyszałam (chyba od wiesi) o prof. Lechowskim z sggw, ale czy do
niego z padaczką?
Artemida ma ataki bardzo rzadko (raz na rok, na kilka miesięcy) ale warto
byłoby dowiedzieć się, co jest ich przyczyną i zaopatrzyć się w doraźne leki,
gdyby ataki się powtarzały częściej (ostatni był dziś rano). Nie chcę ją
faszerować czymś na zapas, bo czytałam, że to więcej szkody niż pożytku w
przypadku rzadkich ataków (leki rozwalają wątrobę i nerki, a to nerkowiec jest
tak jak Gucio).
Obserwuj wątek
    • macarthur Re: kot z padaczką - szukam weta 05.07.09, 12:58
      jak chcesz albo ktoś inny w Polsce, to mam do oddania za darmo (
      miał Ramzes brać ale choroba minęła ),
      termin ważności do 2010 roku
      1 szt. - Diazepam 5mg
      1 op.(10szt) - Luminalum 15 mg
      w razie potrzeby wyślę na wskazany adres na mój koszt
    • wadera3 Re: kot z padaczką - szukam weta 07.07.09, 10:14
      Nie chcę się wymądrzać, ale z ludzkiego punktu widzenia leki podaje się po to,
      żeby nie dopuszczać do jakichkolwiek ataków, albo spowodować żeby powtarzalność
      się zmniejszyła, bo każdy atak padaczkowy, to nieodwracalne zmiany w mózgu.
      Myślę, że tak samo jest w przypadku kotów(np).
      Ja bym leki dawała.
      Co oczywiście nie przeszkadza w szukaniu jak najlepszego specjalisty w tej
      dziedzinie.
      • biljana Re: kot z padaczką - szukam weta 07.07.09, 10:55
        Dziewczyny dzięki za odzew smile Będę czekać na konkretne info. Polecono mi dra
        Lenarcika jak dotąd, ale chcę zebrać jak najwięcej danych.

        Mieszkmy na Kabatach, ale możemy do specjalisty dojechać bez problemu. Do
        kabackich wetów mam takie sobie zaufanie.

        Co do podawania leków profilaktycznie, to mam inne danie na ten temat. Z tego co
        czytałam na temat kociej padaczki, jeśli ataki są bardzo rzadkie,tak jak u
        Artemidy, to leki mogą wyrządzić więcej szkody niż pożytku. Tym bardziej, że
        musimy uważać na Artemisi nerki i wątrobę.
        Dla mnie priorytetem w tej chwili jest właściwe zdiagnozowanie kota, wtedy w
        razie czego nie będziemy jak dzieci we mgle.
          • mrumru81 Re: kot z padaczką - szukam weta 07.07.09, 11:13
            Dawno temu dała mojej znajomej buldożkę francuską, poważnie chorą na
            padaczkę. Leczyła ją za darmo przez 15 lat. Specjalizuje się w
            padaczce. Bardzo miłe miejsce, pomagają komu mogą. Kiedyś umawiałam
            się tam z uczuleniem Zuźki, ale trafiłam do Dembele. Rozmawiałam
            wcześniej z nimi i brzmieli zachęcająco. Spróbuj. Nie są drodzy.
          • basia_2804 Re: kot z padaczką - szukam weta 07.07.09, 11:21
            biljana, mnie polecono taką lecznicę (Bielany). Wskazania na
            konkretnego lekarza nie mam, ale ponoć są tam dobrzy lekarze,
            również w przypadku padaczki (odpowiedniego weta Ci sami polecą)
            Ja od siebie nie mogę ich ocenić, bo z ich uslug nigdy nie
            korzystalam:
            www.myszkin.eu/
              • wiesia.and.company Re: kot z padaczką - szukam weta 07.07.09, 23:46
                Biljana, ja bym na razie do profesora Lechowskiego jeszcze nie próbowała się
                zamawiać. Są dobrzy lekarze w Multiwecie, mój Uranek był leczony przez dr. Olgę
                Gójską (świetna jest, tylko teraz zmieniła nazwisko, nie pamiętam na jakie Z....
                coś tam i była chwilowo na urlopie macierzyńskim, ale może wróciła), polecam w
                Multiwecie dr Marka Smolaka, dr Macieja Mikłusza i dr Marka Turosa. Pracują tam
                już od 1998 roku, praktykę mają długoletnią i także szpitalną (dr Gójska).
                Przede wszystkim do nich chodzę, chociaż korzystałam także z wiedzy innych
                lekarzy, ale do kotów polecam właśnie tych (przepraszam innych lekarzy wink
                Mój Uranek przyjmował właśnie Luminal w czopkach w dawce dla dzieci i to tylko,
                gdy zaczynał się atak (widziałam to najpierw po źrenicach, a potem po ślinieniu
                się). Do innych leków nie doszliśmy.
                Wszystkie namiary znajdziesz tu:
                www.multiwet.com.pl
                Jako konsultant prof. Lechowski, chociaż i Lenarcik ma bardzo dobrą opinię -
                nawet samych lekarzy wet., bo jest ich wykładowcą.
                Pozdrowionka i trzymajcie się!
                    • wiesia.and.company Re: kot z padaczką - szukam weta 08.07.09, 23:59
                      Biljana, opisz proszę, co Ci powiedział dr Lenarcik. Bo to wcale nie takie
                      proste zdiagnozowanie, a potem ustawienie leczenia. Czasem objawy są nieswoiste,
                      u psów jest łatwiej, ale u kotów... one mają zupełnie inny metabolizm,
                      wytrzymałość, no i reakcje. Trzymam kciuki.
                      • biljana po wizycie u dra Lenarcika 10.07.09, 11:20
                        wiesia.and.company napisała:

                        > Biljana, opisz proszę, co Ci powiedział dr Lenarcik.

                        Byliśmy u Lenarcika wczoraj. Po wizycie mam mieszane uczucia. Obejrzał dokładnie
                        kota, zbadał jej neurologiczne odruchy (w porządku) raz wszystkie badania z
                        ostatnich lat.
                        Jego zdaniem Artemida ma za wysoki poziom erytrocytów i to (czyli tzw.
                        czerwienica) najprawdopodobniej wywołuje ataki.
                        Co do leczenia, to powiedział, że leczenie tych podwyższonych erytrocytów jest
                        bardzo inwazyjne i dopóki ataki się nie nasilą, on nie będzie wprowadzał
                        leczenia. Kazał nam nagrać komórką kolejny atak, jeśli się powtórzy i mu pokazać.
                        Mam wrażenie, że jesteśmy w tym samym punkcie, co poprzednio.
                        Nie wiem, czy dalej coś z tym robić, czy po prostu obserwować kota.
                        • mrumru81 Re: po wizycie u dra Lenarcika 10.07.09, 12:40
                          Spróbuj z Lancetem. Wydaje mi się, że są niegłupi. Ja jednak tam się
                          udam z Zuźką, bo repertuar obecnego weta mnie zniechęca. Mocny steryd
                          co parę miesięcy, żadnego dociekania dlaczego są kolejne rzuty
                          choroby, żadnych badań. Muszę wziąć wydruk i z kociną spróbować
                          szczęścia gdzie indziej.
                        • paulina.galli Re: po wizycie u dra Lenarcika 10.07.09, 13:11
                          Biljano - ale moze to własnie najlepszy sposób? Z tego co pisałaś ja zrozumiałam ze kotka ma ataki bardzo rzadko .
                          Moze faktycznie nawet sporadyczne ataki raz, dwa razy do roku sa mniej szkodliwe dla kocicy niz leczenie farmakologiczne?
                          Gybam oczywiście - bo nigdy nie miałam kota z padaczką i zupełnie nie wiem "jak to się je"
                          Tak czy siak - trzymam kciuki za wyjasnienie wszelkich watpliwości i znalezienia odpowiedniej opieki wet smile
                          • wiesia.and.company Re: po wizycie u dra Lenarcika 13.07.09, 18:13
                            Biljano, uważam że to doskonały pomysł dr Lenarcika. On nie chce zaczynać
                            leczenia skoro nie wie, jak leczyć i co leczyć. Po objawach może do czegoś dojść
                            - jest przecież wyspecjalizowany w neurologii właśnie. To świetne rozwiązanie,
                            żeby nie męczyć kotki wizytami u lekarza (jeśli to jest coś neurologicznego to
                            niesłychanie ważne jest unikanie stresu). Nie ma po co leczyć objawowo tylko
                            przyczynowo. Dr Lenarcik bardzo mądrze tu zdecydował, bardzo mi się podoba to
                            podejście. Nie szkodzić pacjentowi, nie wyciągać pieniędzy udając, że się leczy
                            (skoro nie wiadomo z czym się ma do czynienia).
                            Przy chorobach neurologicznych postawienie diagnozy, a potem dobranie właściwego
                            leku jest niesłychanie trudne, próbuje się to tego to tamtego aż się utrafi.
                            Jestem pod wrażeniem profesjonalizmu dr Lenarcika (wiele słyszałam słów uznania
                            na jego temat, także od weterynarzy). Uważam, że to dobre rozwiązanie -
                            poszukiwanie przyczyn, obserwacja objawów bez faszerowania jakimiś nietrafionymi
                            lekami. Trzymaj się, trafiliście w dobre, fachowe ręce.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka