Dokacanie - jak to jest w praktyce ?

10.07.09, 20:22
Pewnie większość z Was ma po kilka kotów. My mamy na razie jednego,
ale wciąż (od kilku miesięcy) rozważam wzięcie drugiego (mieliśmy
już brać jednego rudzielca, ale znalazł się inny domek). Jednak
straszny mamy dylemat i wiele wątpliwości, bo co zrobię gdy kocica
nie zaakceptuje 'nowego'? Przecież go nie wyrzucę, nie miałabym
sumienia. Ponadto wolałabym raczej dorosłego (acz młodego 2-5 lat)
kota, ale jak mieliśmy na tymczasie kociaka (jedną noc) to mi go
kocica ofukała, naprychała na niego i obrażona była dwa dni uncertain (nie
pozwoliliśmy jej do niego podchodzić z obawy, że mogłaby mu coś
zrobić). Kolejny problem to problem pomieszczeniowy smile, kotka ma
dostęp do jednego pokoju z aneksem, łazienki (tam jest kuweta) i
przedpokoju, drugi pokój odpada, bo tam trzymamy rzeczy które kotka
mogłaby zniszczyć smile Z tego zamykana jest tylko łazienka, nie mam
opcji zamknięcia kota w kibelku, bo moja zacznie mi lać tam gdzie
nie powinna uncertain No i jak tu zostawić dwa obce sobie koty same, jak
idę do pracy i nie ma mnie min. 10 h?? Napiszcie jak sobie
poradziliście, jak to u Was wyglądało. Czy dokacaliście się dorosłym
kotem czy kociakiem? Po jakim czasie koty się zgodziły ze sobą? Czy
faktycznie konieczne są dwie kuwety czy obejdzie się z jedną dużą
(znów problem pomieszczeniowy)
My się wciąż wahamy, z jednej strony chcemy pomóc, a z drugiej
obwiamy się, że nie damy sobie rady.
    • jarka63 Re: Dokacanie - jak to jest w praktyce ? 10.07.09, 21:23
      Podepnę się, bo mam identyczne pytania i dylematy. Dodatkowo jestem
      drugim właścicielem mojej Kai,w poprzednim domu podobno przez jakis
      czas miała towarzyszkę, ale była zazdrosna,zaczęła sikać do łóżka
      itp. Teraz pod naszym balkonem co wieczór przesiadują dwa osiedlowe
      koty,na widok których Kaja radośnie mruczy i dostaje małpiego
      rozumu,więc sama juz nie wiem... I czy płeć ma znaczenie?
    • bezola Re: Dokacanie - jak to jest w praktyce ? 11.07.09, 09:21
      ofukanie nowego przybysza to zupelnie normalna sprawa. ona wynika z kociej
      natury. do tego maluchy robia rzeczy z punktu widzenia doroslych obrzydliwe -
      patrza na nie, zblizaja sie za blisko, chca sie przytulic, dotykaja ich zabawek.
      2-tygodniowe fukanie i walenie lapa ze schowanymi pazurami to norma. moim
      zdaniem najmniejsze ryzyko "odrzucenia" jest przy wzieciu malucha. nigdy nie ma
      gwarancji, ze koty sie polubia, ale wowczas co najwyzej schodza sobie z drogi. z
      moich doswiadczen - milosc nastepowala zawsze, gdy byly brane mlode koty
      jednoczesnie.
      • mysh84 Re: Dokacanie - jak to jest w praktyce ? 11.07.09, 10:00
        No niestety biorąc kota, nie przewidzieliśmy że kiedyś będziemy
        chcieli mieć dwa. Ba, mieliśmy obawy przed wzięciem jednego
        (wyremontowane mieszkanie, nowe meble etc). Ale co się stało się nie
        odstanie, czasu nie cofniemy żeby zabrać dwa kociaki. Nasza to
        kotka, po sterylizacji, i prawdę mówiąc chcielibyśmy chyba drugą
        koteczkę, tyle że planowałam wzięcie dorosłego kota - nasza
        niespecjalnie lubi głaski, i chcielibyśmy kota miziastego, co
        niestety trudno przewidzieć w przypadku malucha, ponadto dorosłe
        koty mają mniejsze szanse na dom. Tylko że jest też mniejsza szansa
        że dorosłego przyjmie nasza kocica sad No nic, może życie samo
        rozwiąże nasz problem i na naszej drodze kiedyś stanie jakaś bida wink
        Bezola, napisz mi prosze, czy przez te załóżmy dwa tygodnie kiedy
        koty jeszcze się nie akceptują, zostawiasz je same w domu? Ja się
        bardzo obawiałam żeby nasza kocica nie zrobiła krzywdy tymczasowi, i
        prawdę mówiąc gdyby miał zostać u nas dłużej to bałabym się zostawić
        je same, nie mam możliwości odseparowania kotów, a do pracy chodzić
        muszę. Jak rozwiązałaś ten problem?
        • basset2 Re: Dokacanie - jak to jest w praktyce ? 11.07.09, 10:57
          rzadko zdarza sie brak akceptacji drugiego kota...ale sie zdarza
          to tak jak z ludzmi nie znasz człowieka ale budzi anytpatię

          W istocie dokacanie dorosłym kotem jest kwestią osobniczą smile
          w domach tymczasowych są koty socjalizowane przez grupę,nauczone
          życia w kolonii wiec szansa na akceptację bardzo duża smile

          dokacanie nie takie straszne jak go malująsmile)))

        • kamisiunia Re: Dokacanie - jak to jest w praktyce ? 11.07.09, 12:21
          mysh, mogłabyś mi napisać na pocztę jak poradziłaś sobie z kotem na
          wyremontowanym mieszkaniu? Mam taką sama sytuację, chcę wziąć dwa koty na nową
          chałupę i wolałabym jak najbardziej uchronić nowe meble i ściany przed kocimi
          pazurkami smile Dzięki z góry smile
          • kontik_71 Re: Dokacanie - jak to jest w praktyce ? 11.07.09, 12:31
            Jesli dasz kotom odpowiednia mozliwosc do drapania, czyli duzy drapak
            plus jakies dywaniki, to nie beda drapaly nic innego. Ewentualne proby
            drapania kanapy nalezy wyeliminowac przy pomocy glosnych sygnalow
            dzwiekowych... u mnie dziala glosne syczenie smile
            • mysiulek08 Re: Dokacanie - jak to jest w praktyce ? 12.07.09, 19:47
              > Jesli dasz kotom odpowiednia mozliwosc do drapania, czyli duzy drapak
              > plus jakies dywaniki, to nie beda drapaly nic innego. Ewentualne proby
              > drapania kanapy nalezy wyeliminowac przy pomocy glosnych sygnalow
              > dzwiekowych... u mnie dziala glosne syczenie smile

              To sie uda pod warunkiem, ze koty nie wyszydza owych drapakow i bede nimi zainteresowane. Kicia na drapaki obite skora (ktora uwielbia, uwagi nie zwraca)

              > drapania kanapy nalezy wyeliminowac przy pomocy glosnych sygnalow
              > dzwiekowych... u mnie dziala glosne syczenie smile

              Ale wbijanie pazurkow w skore kanap daje takie fajny dzwiek smile

              Dwustronna tasma jest wrogiem, ktorego nalezy zedrzec i zamordowac.

              Woda ze spraju owszem i mokra, ale co tam, otrzepie sie i juz.

              Drobniaki w metalowej puszcze robia okropny halas a Kicia spoglada i wzrok zdaje sie mowic ' i o co ten halas?' a syczenie mowiac krotko 'zlewa'. Jedynie fizyczna ingerencja czyli oderwanie kota od kanapy i zajecie jej zabawa w bojke przynosi skutek.

              Drugi kot bylby rozwiazaniem, ale dwa koty w aucie i na wakacjach by nas przerosly smile
          • mysh84 kot w nowym mieszkaniu 11.07.09, 19:51
            U nas problem sam się rozwiązał, bo kotka jest niesamowicie grzeczna
            i spokojna. Przez pierwsze 4-5 miesięcy życia kotka była bardzo
            słaba i chorowita, prawie non stop na jakichś lekach, więc sądzę że
            nie miała po prostu sił by cokolwiek zniszczyć. Jedyne co ją
            interesowało to firanki (mamy poszarpane na długości ok 40 cm od
            ziemi i tak sobie wiszą), kwiatki (nawet ich nie gryzła ale robiła
            sobie w nich legowiska, więc zostały tylko 3 które stoją wysoko) i
            kable np. od laptopa czy ładowarek (są pogryzione, ale nie
            poprzegryzane). Misza miała etap kiedy łaziła po szafkach, siadała
            na regle pod sufitem, ale po sterylce jej przeszło. Teraz skacze
            tylko na łóżko i oparcie kanapy gdzie śpi, czasem się śmiejemy że
            ona ma chyba lęk wysokości albo nie umie skakać wink Kanapę mamy starą
            i kocica jej nie rusza, aczkolwiek czasem 'szuka' czegoś w szparze
            między oparciem a siedziskiem wink Dywan kupiliśmy niedawno, i to taki
            tani 'na próbę', niestety musimy kupić lepszy drapaczek (mamy taki
            leżący - deseczkę ze sznurkiem) bo kotka próbując ostrzyć pazurki
            niestety o dywan zahacza.
            Właściwie większych zniszczeń nie mamy, zero obdrapanych mebli czy
            ścian, kot nie wisi mi na żyrandolu jak mnie niektórzy ostrzegali,
            czasem biegnąc porozrzuca buty stojące w przedpokoju, albo skotłuje
            dywanik wink No i rozlewa swoją wodę, owielbia pacać w nią łapą, ale
            na to też mamy sposób - elgancka tacka pod miski wink
            Nie wiem, ale albo trafił nam się wyjątkowo grzeczny egzemplarz
            kota, albo ma wystarczajaco dużo innych atrakcji (zabawki, widoki za
            oknem, wstążki przywiązane do krzeseł, itd) i po prostu nie
            niszczy smile
            • mysh84 i jeszcze jedno 11.07.09, 19:53
              raz na tydzień-dwa obcinamy kocicy pazurki (przyzwyczailiśmy ją już
              od początku mimo że za tym nie przepada), może to też klucz do tego
              żeby nie było zniszczeń.
        • bezola Re: Dokacanie - jak to jest w praktyce ? 11.07.09, 12:47
          pewnie, ze mozesz je zostawiac same. moze to nawet przyspieszy zapoznawanie, bo
          nie bedziesz im przeszkadzac wink
          • kontik_71 Re: Dokacanie - jak to jest w praktyce ? 11.07.09, 13:42
            O to to... nie nalezy ingerowac w kocie sprawy i trzeba dam im wolna
            lapke smile One lepiej wiedza co i jak zrobic smile
            • wladziac Re: Dokacanie - jak to jest w praktyce ? 11.07.09, 14:25
              ja tam wybrałam metodę izolacji i przy niej zostanę,wolę nie
              prowokować losu i nie zostawiać w kocich łapach, spokojnie pracować
              jak idę do pracy a nie myśleć o tym czy zastanę w domu wszystko w
              porządku czy jakieś naderwane ucho czy uszkodzone oko
              • mysh84 Re: Dokacanie - jak to jest w praktyce ? 11.07.09, 19:37
                No właśnie tego się obawiam - że koty zrobią sobie krzywdę albo że w
                domu zastanę pobojowisko uncertain
                A co z kuwetami? Stawiać dwie, czy liczyć na to że będą robić do
                jednej? Jak mieliśmy tymczassa to kocica robiła do swojej normanie,
                aż tak się nie zbuntowała, ale może dlatego że mały miał swoją
                minikuwetę w kontenerze.
                No i co zrobić jak jednak się nie zaakceptują? Bo o ile małemu kotu
                łatwiej znaleźć dom to co z dużym (wynika chyba z tego że muszę
                wziąć małego)? Przecież nie oddam go spowrotem do schroniska sad(
                • wladziac Re: Dokacanie - jak to jest w praktyce ? 11.07.09, 20:49
                  ja proponowałabym wzięcie urlopu na dokocenie tak chociaż z
                  tydzień,zachowanie Twojej kotki na widok nowego kota jest
                  nieprzewidywalne w chwili obecnej no niestety wszystko się okaże w
                  realu,prychanie i parskanie dwóch kotów jest normalne a nawet
                  łapoczyny i to musisz przyjąć do wiadomości bo inaczej napewno nie
                  będzie w pierwszych dniach ich wspólnej egzystencji,mogłabyś
                  natomiast dowiedzieć się co nieco o nowym kotku gdybyś nawiązała
                  kontakt z wolontariuszkami w Twojej miejscowości które biorą kotki
                  ze schroniska i są to tzw domy tymczasowe w których przygotowuje się
                  kotki do domków stałych,dużo kotków znajdziesz na forum
                  miau.pl,takiej osobie która ma kotka już jakiś czas u siebie łatwiej
                  jest określić czy dany kociak nadaje sie do takich czy innych
                  warunków i jaki jest jego chakter,dowiesz się czy jest zdrowy ewent
                  na co chorował,czy jest szczepiony i odrobaczony,na początek pobytu
                  nowego domownika dałabym dodatkową kuwetę którą można zlikwidować po
                  okresie próbnym bo jeżeli weźmiesz dość małego kotka może nie umieć
                  trafić w nowym miejscu do kuwety i wtedy trzeba ją zostwiać jak
                  najbliżej miejsca gdzie przebywa nowy i stopniowo przesuwać w
                  kierunku łazienki aż załapie lokalizację
                • kontik_71 Re: Dokacanie - jak to jest w praktyce ? 11.07.09, 21:20
                  Wezcie nowego kota w piatek i obserwujcie ich zachowanie w ciagu
                  weekendu. Prawdopodobienstwo, ze "poleje sie krew" jest minimalne jesli
                  w ogole istnieje.
                  • wladziac Re: Dokacanie - jak to jest w praktyce ? 11.07.09, 21:45
                    może i weekend wystarczy,krew się raczej nie poleje ale zapoznanie
                    może być stresujące dla dwóch stron i wtedy jest możliwość temu się
                    przyglądnąć i wysnuć wnioski
                    • kontik_71 Re: Dokacanie - jak to jest w praktyce ? 11.07.09, 22:09
                      A przy tym stresie wlasnie my jestesmy najmniej potrzebni.. Koty same
                      wiedza co i jak maja robic, my mozemy jedynie przeszkadzac przez
                      nieswiadomosc zachowan kotow i mechanizmow jakie nimi steruja
                      • foxie777 Re: Dokacanie - jak to jest w praktyce ? 11.07.09, 22:28
                        Ja sie dokocilam porzadnie.
                        3 dorosle koty musialy zaakceptowac 2 maluszki.
                        No i co ?. Super.Czarusia nie akceptuje nikogo wiec nie ma problemu.
                        Foxie olewa wszystko i jest bosem
                        Jedynie Bullet troszke przezywa bo sie chce z nimi bawic,ale
                        nie wie jak.
                        Maluszki bawia sie ze soba i respektuja doroslych,ale
                        co sie bedzie dzialo jak Zbyg dorosnie i zechce byc bosem nie
                        moge przewidziec..
                        Dla mnie troszke wiecej pracy z kuwetkami.No problem.
                        Zycze powodzenia
                        pozdr
                        • kontik_71 Re: Dokacanie - jak to jest w praktyce ? 11.07.09, 22:38
                          Pewnie jak Zbyg dorosnie to bedziesz miala podobnie jak ja mam..
                          Czasami sa gonitwy przez caly dom i futro lata.. ale ja twardo nie
                          ingereuje.. one same musza wiedzec jak sobie stosunki ulozyc.. Od
                          wyrwanej kepki futra jeszcze zaden kot nie umarl smile
                          • mysh84 Re: Dokacanie - jak to jest w praktyce ? 11.07.09, 23:33
                            Bardzo dziękuję za porady. Jak już się dokocimy, napewno napiszę.
                            Najprawdopodobniej jakimś maluchem, bo nie chcemy ryzykować z
                            dorosłym kotem, ech...
                            • foxie777 Re: Dokacanie - jak to jest w praktyce ? 12.07.09, 16:44
                              Kontik,zgadzam sie absolutnie i nie ingeruje.To jest sprawa
                              miedzy nimi.Trudno.
                              pozdr
                              • wladziac Re: Dokacanie - jak to jest w praktyce ? 12.07.09, 18:00
                                mój kocur niestety jest zagrożeniem dla maluchów i nie da rady
                                mogłoby być bardzo źle przynajmniej w pierwszych dniach
                                • korhana Re: Dokacanie - jak to jest w praktyce ? 12.07.09, 20:40
                                  Mam jeszcze pytanie ,czy często koty buntują się sikaniem ? Bo
                                  jedyne ,co mnie martwi ,a też myślę o nowym przybyszu ,że mój dość
                                  charakterny kocur będzie podsikiwać ,by oznajmić swoje
                                  niezadowolenie sad( były takie przypadki ..i czy długo to może
                                  trwać ??
                                  • kontik_71 Re: Dokacanie - jak to jest w praktyce ? 12.07.09, 21:30
                                    Na to pytanie to raczej nikt Ci nie bedzie mogl dokladnie
                                    odpowiedziec... uncertain Np u mnie najstarsza kotka zareagowala na zmiany
                                    wylizywaniem brzuszka do krwi uncertain
                                    • wladziac Re: Dokacanie - jak to jest w praktyce ? 12.07.09, 21:36
                                      zdaża się sikanie ale nie ma reguły,u mnie nigdy żaden kot tak nie
                                      robił ani obrazy żadnej na mnie, za to pranie po pyszczku było i bywa
                                      • wiesia.and.company Re: Dokacanie - jak to jest w praktyce ? 14.07.09, 02:02
                                        Żeby uniknąć ewentualnego podsikiwania potrzebna jest dodatkowa kuweta. Rezydent
                                        będzie miał swoją, nowy kot tę dodatkową i to postawioną bliżej czasowego
                                        miejsca pobytu przybysza. Na tyle blisko, żeby rozeźlony rezydent nie próbował
                                        odciąć drogi do kuwety nowemu kotu (albo żeby się zanadto gorliwie nie pchał z
                                        nosem do obwąchiwania wysadzanego kuperka).
                                        A z dokacaniem to różnie bywa. Maluch przyjmuje się do grona bardzo szybko,
                                        dorosły kocur niekastrowany dłużej. Ale co dom to historia.
                                        U mnie było trochę tych historii wink, są historyjki pogodne, i komediodramaty,
                                        ale zawsze tworzy się stado (bywa że trochę skłócone, czasem zajęcia w
                                        podgrupach, ale nie jest nigdy nudno) smile
                                  • frotka23 Re: Dokacanie - jak to jest w praktyce ? 14.07.09, 09:25
                                    Kurcze u nas podsikiwanie też miało miejsce, ale to chyba z naszej winy!
                                    Mieliśmy jedną kuwetę. Nie wiem dlaczego nie wpadłam na pomysł, że dwa koty to =
                                    dwie kuwety. Frotka do dziś nie chce się załatwić po Bąblu... No w każdym razie
                                    dodanie kolejnej kuwety problem rozwiązało no i jescze kilka dodatkowych
                                    przytulańców i czochrańców i się skończyło!
                                    • kirke18 Re: Dokacanie - jak to jest w praktyce ? 14.07.09, 10:09
                                      Dokocilismy się w lutym. Przy wyborze towarzysza Axli mieliśmy
                                      niewielkie dylematy- wzięliśmy 4miesięcznego kocurka (kastrowanego)
                                      dużej rasy. Przede wszystkim dlatego, że nawet gdyby kocica za
                                      bardzo mu się dawała we znaki to wkrótce on byłby większy i niedałby
                                      sobie zrobić krzywdy. Chyba nieźle poszło smile. Axla nie kocha Edzika,
                                      ale lubią się ganiać i uprawiać zapasy. Często to ona zaczyna.
                                      Na początku nie było większego fukania i stroszenia z jej strony,
                                      ale na wszelki wypadek Edzia izolowaliśmy na noc (spał z synem) w
                                      małym pokoju, tam też miał swoją kuwetę. Szybko zaczął korzystać z
                                      dużej, stojącej w kuchni za lodówką.
                                      Edzik jest jeszcze dzieciakiem i widać, że czasem chciałby się
                                      pomiziać z Axlą, ale jak do tej pory nie widziałam żadnych
                                      czułości sad Teraz Edzik jest od Axli większy (ona 5, on 7.5 kg),
                                      ale nie ma to specjanego znaczenia.
                                      Ważne jest, aby rezydentkę dopieszczać, pierwszą karmić, a oba
                                      głaskać naprzemiennie, żeby ich zapachy się mieszały.Powodzenia.
                                      Więcej informacji tu
                                      forum.miau.pl/viewtopic.php?t=89550&highlight=axla+iedek
                                      • wiesia.and.company Re: Dokacanie - jak to jest w praktyce ? 15.07.09, 23:55
                                        Ach, jak miło mi było poczytać sobie wiadomość od Ciebie, kirke! No i
                                        oczywiście, to dopieszczanie kota rezydenta, żeby mu powiedzieć, że jest kochany
                                        cały czas, że się dla niego nic nie zmieniło. I ten link bardzo mi się przyda,
                                        pooglądam z przyjemnością smile Mizianki dla Axli i Edzika!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja