dokocilem sie

20.07.09, 15:26
wlasnie wrocilem ze schroniska z dwuletnia koteczka, ktora ma byc
najlepsza kolezanka naszej Kropki podczas naszej nieobecnosci. Na
razie Kropka wlazla za kanape i za nic nie dae sie namowic do
wyjscia. Za to nowa dziewczyna czuje sie juz jak u siebie. Bylo tez
juz wstepne prychanie. Chociaz nowej to wyraznie zwisa. Wszystko
zalezy od Kropki. Mam nadzieje, ze zaakceptuje sytuacje, bo mnie
zona zabije. Dopiero po dlugich namowach zgodzila sie na drugiego
kota.
    • kena1 Re: dokocilem sie 20.07.09, 15:36
      Gratulacje smile A jakieś zdjęcia będą?
      • macarthur Re: dokocilem sie 20.07.09, 15:39
        jakby nie patrzeć równouprawnienie postępuje smile
      • ashton Re: dokocilem sie 20.07.09, 15:40
        Jak żona nie zabije to pewnie będą wink Chociaż to zwykle jest tak że te oporne
        drugie połówki po bardzo krótkim czasie nie wyobrażają sobie życia bez
        kota/drugiego kota/n-tego kota big_grin
        • wladziac Re: dokocilem sie 20.07.09, 16:25
          mam nadzieję że wszystko się dobrze ułoży,po dokoceniu potrzebny
          jest czas i jeszcze raz czas dany kotkom na oswojenie się ze
          sobą,powodzenia
          • michal02 Re: dokocilem sie 20.07.09, 18:54
            Na razie nie widac otwartej wojny. Nie wiem czy to dobrze czy nie.
            Nowa olewa Kropke, a ta widac, ze ma po prostu ogromnego cykora.
            Wiec siedzi schowana a kiedy ciekawosc zwyciezy to idzie poprychac
            na Nowa. A ja siedze, patrze i sie denerwuje
            • wladziac Re: dokocilem sie 20.07.09, 22:00
              nie denerwuj się,sytuacja rozwija się prawidłowo,prychania,warczenia
              a nawet łapoczyny są dozwolone przy zaznajamianiu się kotów,głaskaj
              naprzemiennie raz Kropkę a raz Nową żeby ich zapachy wymieszały się
              w jeden,Nowa pachnie nie po domowemu i to odstrasza Kropkę,ten nowy
              zapach to coś nieznanego i nie wiadomo kotu co niesie ze sobą,będzie
              dobrze,musi być dobrze,trzymam kciuki
              • peggy1 Re: dokocilem sie 20.07.09, 23:30
                Hehehe - ja tez ze wszystkiego najbardziej bałam sie ze mnie druga polowka zaije
                jak sie koty nie dogadaja ;p

                U nas 3 dni bylo ciezko (a moze troszke to wyolbrzymiam) - prychanie, warczenie,
                stroszenie a w koncu lapoczyny. Po tygodniu juz razem sie pieknie bawily. Po
                dwoch tygodniach ja z jedna pojechalam do weterynarza to jedna wyla w
                transporterze a druga pod drzwiami naszego domu (relacja z domu meza). teraz to
                one sobie bez siebie zycia chyba nie wyobrazaja smile
                • wiesia.and.company Re: dokocilem sie 21.07.09, 00:01
                  Oczywiście, teraz najbardziej poszkodowana jest rezydentka, bo nie dość, że na
                  jej teren, to przyszła nowa, bezstresowa i zbiera spojrzenia wszystkich, a kto
                  wie, czy nie zabierze całej miłości.
                  Trzeba domową bidulinkę odstresowywać, brać na ręce, szeptać czule do uszka, w
                  bardzo widowiskowy wręcz sposób dowartościowywać. I tak, żeby nowa kotka to
                  widziała, ostentacyjnie. To bardzo podnosi na duchu starszą kotkę - jest jak z
                  dziećmi, gdy starsze jest złe o niemowlaka i zainteresowanie nim.
                  Oczywiście, nowej kotce też się miłość należy, tylko trzeba utwierdzić
                  rezydentkę, że w jej życiu nic się nie zmieniło, a pojawiła się nowa towarzyszka
                  na samotne godziny.
                  • michal02 Re: dokocilem sie 21.07.09, 10:16
                    Dzieki za podbudowujace informacje. Noc minela bez wiekszych
                    przygod, a teraz Kropka postanowila wyjsc z ukrycia i na kazdym
                    kroku atakuje Nowa. Az mi jej szkoda, bo widac, ze sie boi.
                    • wladziac Re: dokocilem sie 21.07.09, 19:40
                      cierpliwości to dopiero kilka dni,nic się kotce nie stanie,muszą
                      ustalić między sobą hierarchię i zapanuje spokój ale potrzeba na to
                      czasu,gdybym tak się denerwowała przy przyjmowaniu w sumie 5 kotów
                      do domu to pewnie zabierałabym raczej myszy,owszem jak mam jakiegoś
                      malucha na tymczasie to tak to wtedy bacznie zwracam uwagę co się
                      dzieje,trzymam kciuki żeby jak najszybciej się zaprzyjaźniły,trzymaj
                      sie Michałku
                      • michal02 Re: dokocilem sie 21.07.09, 20:47
                        Denerwuje sie, bo bardzo kocham moja Krolewne i chcialbym zeby
                        zrozumiala, ze wzialem jej kolezanke dla jej dobra. Od poczatku roku
                        moja zona zaczela pracowac i Kropka siedziala calymi dniami sama.
                        Mialem wrazenie, ze popada w depresje: siedziala calymi wieczorami
                        na oknie, przestala reagowac na zachete do zabawy. Po lekturze
                        Waszego forum doszedlem do wniosku, ze drugi kot jest jedynym
                        wyjsciem. Gdyby tylko chcialy sie zaprzyjaznic, to rozwiazywaloby
                        wiele problemow.
                        A tak na marginesie: z kotami to calkowicie jak z dziecmi. U nas
                        pierwsza to taka nieplanowana wpadka, druga pojawila sie z pelna
                        premedytacja
                        • the_dzidka Re: dokocilem sie 21.07.09, 21:23
                          Cześć, Michale,
                          świetnie postąpiłeś, decydując się na dostarczenie towarzystwa
                          Królewnie. Jeszcze świetniej, że przygarnąłeś koleżankę ze
                          schroniska smile
                          Ja dokociłam się 4 miesiące po przyjęciu do domu Lucka-rezydenta.
                          Kierowały mną te same pobudki: kotek jest jeden, całe dnie siedzi
                          sam, więc przyda mu się towarzystwo, a poza tym on jest młodym
                          kotkiem, który chce się biegać, bawić i tłamsić, a ja po pracy to
                          wiesz - zgon na kanapie i "kot, odczep się, jak chcesz to się
                          przytul, ale daj mi spokój z tymi zabawkami" smile
                          Mimo wszystko miałam wyrzuty sumienia, że robię Luckowi taki numer,
                          że nagle dorzucam mu drugiego, żywego i miauczącego kota, że burzę
                          nasz porządek życia smile
                          Skoro Królewna "ożyła" i zaczyna reagować na Nową, atakując ją - to
                          dobrze! smile To jest zwykła kolej rzeczy przy dokocaniu. Będzie dobrze.
                          Nie martw się nawet, jeśli zaczną się "bić" - dopóki tarzają się z
                          wrzaskiem i wydzierają sobie kłaki, ALE nie ma krwi - to także jest
                          jak najbardziej naturalne.
                          Jak zwykle nie chciałabym, żeby ktokolwiek uznał, że oto mam kolejną
                          okazję do promowania swojego bloga o kotach - ale z drugiej strony,
                          tamte spisane przeze mnie rok temu doświadczenia są istną skarbnicą
                          dla początkujących dokacających się - a zatem, jeśli chcesz, to
                          zajrzyj tutaj, to są opisy pierwszych tygodni mojego dokocenia:
                          dzidkotek.blox.pl/html/1310721,262146,169.html?2
                          I pozdrawiam, na pewno będzie dobrze! smile
    • anina-1 Re: dokocilem sie 22.07.09, 13:56
      u mnie trwały 3 dni za nim kotka zaczęła ignorować małego, a za kilka dni już
      byli najlepszymi przyjaciółmi.
      Wcześniej była bardzo agresywna jak go zobaczyła.
    • jarka63 Re: dokocilem sie 22.07.09, 15:27
      A ile lat ma Kropka? Bo ja,myśląc o dokoceniu,też widzę dorosłą
      towarzyszkę dla mojej 4-latki.
      • michal02 Re: dokocilem sie 23.07.09, 19:03
        Kropka skonczyla niedawno 5 lat. Nowa podobno +/- 2. Nie bralem pod
        uwage malego kociaka, bo Kropke wychowalismy od dwumiesiecznego
        kociecia i wiem, co to znaczy. Poszedlem po najmniejszej linii oporu
        uznajac, ze schronisko daje mi poniekad gwarancje zdrowia kota, a i
        moge sie im poprzygladac zanim wezme do domu.
        I przyznam sie ze zaczynam byc zadowolony. Ostatnio agresja troche
        zmalala, Panie zaczynaja etap wzajemnej ignorancji. Choc juz wczoraj
        przyuwazylem, ze powachaly sie wzajemnie przez chwile. Nawet jedna
        druga zaczepia do zabawy, ale "dwoje nie chce na raz".
        • lylith Re: dokocilem sie 23.07.09, 19:17
          piękniesmile zupełnie jak z Kari i Polą.
          Z tym że Kari była niespełna roczną kotką, kiedy została z ulicy przygarnięta Pola (na oko weterynarza tez ok roczna, może trochę starsza). Na początku było prychanie i syczenie oraz delikatne szturchanie, ale bez poważnego bicia się. Minęło kilka miesięcy a kobitki współpracują ze sobą w każdej dziedziniesmile
          Powodzenia, będzie dobrzesmile
          • wladziac Re: dokocilem sie 23.07.09, 21:22
            mam nadzieję że będzie tandem jak się patrzy
    • jarka63 Re: dokocilem sie 24.07.09, 12:22
      No cóż, trochę optymizmu we mnie tchnąłeś na temat
      dokocenia.Poprzedni właściciele mojej Kai twierdzą,że nie toleruje
      innych kotów, ale widzę,że ona u mnie jednak inaczej się zachowuje
      niż u nich, nie wszystko co mówili się potwierdza. Kiedy widzi
      osiedlowe koty pod oknem, zaczyna mruczeć i bardzo chce do nich
      wyjść, więc może podobałby się jej towarzysz/ka.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja