Dodaj do ulubionych

Mój kot zwariował albo go opetał diabeł.

19.08.09, 22:17
O czwartej nad ranem moja mama szla do toalety, kot sie napuszyl,
zaatakował ją. Pogryzł do krwi w paru miejscach. Wszyscy domownicy
domu zerwali sie z łozka i wrzask mamy/ Kot Zaczął wydawac bardzo
dziwne i bardzo głosne dzwieki tak ze caly blok to chyba słyszal.
Nie mozna bylo podejsc do niego nawet na metr. Kota jakby szatan
opetał. Zamknelismy go w pokoju bo sie balismy. Minely dwie godziny
i ojciec wszedl do pokoju. Kot juz byl w miare spokojny, ale na
widok mojej mamy czy mnie to glosno mialczy i syczy, tak jakbysmy mu
cos zrobily. Cos sie z nim dzieje. NIe wiem co mam robic. Dzwonilam
do weterytnarza ale ma wylaczona komorke. Co robic? Co to moze byc?
KOt nie wychodzi z domu, wiec wscieklizne wykluczam ( kiedys moze z
2 miesiace temu byl na dworze raz). Prosze pomozcie bo jestem w
wielkim szoku, jeszcze czegos takiego na oczy nie widzialam. Owszem
kot mial jazdy codziennie, jak kazdy kot ze szybko latal po domu i
podobne, ale to co dzisiaj zrobil jest niewytlumaczalne dla mnie.
Nie wiem czy zwariował, czy szatanm w niego wstapil..? W domu
wszyscy przezywamy horror, mama powiedziala ze chce go uspic bo sie
najzwyczajniej boi kota. Mówi ze jak go nie uspimy to sama go z domu
wyrzuci. Przezyla traume. Ja zreszta tez, bo bylo to okropne. KOt
zachowywal sie jak dziki zwierz.

Tato o 8 nad ranem wywiozl go z domu do domku letniskowego zeby tam
pobyl sam.
Kot ma 3 lata. Jest to kotka, sterylizowana byla. Nie mam pojecia
dlaczego tak sie zachowała. Martwi mnie to. Boje sie ze sytuacja
moze sie powtorzyc. A cala rodzina jest w traumie po tym wydarzeniu,
nie chcemy podobnej sytuacji juz. Kocham mojego kota, jak i cała
rodzaina, ale to co zrobil jest bardzo niepokojące. On zachowywał
się jak dziki zwierz, jak opetany człowiek. Gdybysmy nie wyszli
szybko z pokoju to zaatakowałby kogos jeszcze. Jak tak piszczał
potwornie na nas to zrobil tez kupke. Nie wiem czy to ma zwiazek
jakis z tym. Potem jak juz sie uspokoil i ojciec juz normanie z nim
rozmawial, dal mu jesc i pic. Jadl duzo z apetytem. Ale wciaz
mialczal na nas i syczal- na mnie i na mame. Mama chce go uspac, boi
sie go. Powiedziala ze nie wyobraza sobie zeby kot byl w domu- boi
sie ze znow ja pogryzie- a rany naprawde ma spore- do krwi. Gdybysmy
szybko nie powstawali z lozek to kot chyba zagryzlby ja na smierc.
Boze.. wiem ze to co pisze wydaje sie byc niemozliwe.. Sama jakbym
to czytala a nie przezyla czegos takiego to wydawaloby mi sie to
podkoloryzowane. Ale to naprawde bylo straszne..

Wieczorem pojechalismy do domku- kota nie ma.. Rano zostawilismy go
na ogrodzie. Ale nie bylo go tam. Nie wiemy czy gdzies sie schował i
nie chce wyjsc ze strachu czy gdzies sobie poszedl w sina dal
przechodzac dziura w bramie..

Czy mój kot zwariował tak jak czlowiek moze zwariowac?


Obserwuj wątek
    • jottka Re: Mój kot zwariował albo go opetał diabeł. 19.08.09, 22:29
      do weta jak najszybciej, a nie wyrzucać samej kotki na działkęsad schorzeń
      neurologicznych, które mogą dać takie efekty, cała masa, z nowotworem
      uciskającym mózg na czele. albo padaczką czy padaczkopodobnymi atakami - ale to
      wet musi ocenić i zwierzęciu pomóc!

      poza tym wizyta u weta jest konieczna również dlatego, żeby w razie czego podać
      odpowiednie leki twojej mamie - i nie rozumiem, jeden wet jest w twojej okolicy?
      nawet jeśli masz do tego jednego zaufanie, to sytuacja nagli, szukaj innego i
      znajdź kotkę przede wszystkim.
    • r.kruger Re: Mój kot zwariował albo go opetał diabeł. 19.08.09, 22:31
      skoro kotu puściły zwieracze to chyba jakiś objaw chorobowy, może jakiś nowy
      zapach kota pobudził?
      nie wiem, ale z całą pewnością przed eutanazją trzeba kotkę zbadać - może
      zwyczajnie zachorowała i trzeba ją leczyć

      Czy wy go zostawiliście w ogródku ? kotkę nie wychodzącą ? podejrzaną o chorobę,
      wariactwo lub opętanie ??? To nieodpowiedzialne, bo zwierzę może sobie nie
      poradzić, jeśli choruje to padnie w przykry sposób, jeśli napotka ludzi których
      się wystraszy może nie uciec a zaatakować!
    • gacusia1 Re: Mój kot zwariował albo go opetał diabeł. 20.08.09, 00:18
      Po pierwsze-niewychodzacy kot na wolnosci ma niewielkie szanse,tym
      bardziej jesli jest chory,a jest z cala pewnoscia!
      Po drugie-nalezy kota natychmiast zlapac i zawiezc do weta.
      Po trzecie-mamie sie nie dziwie,ze w szoku. Powiem szczerze,ze na
      jej miejscu juz chyba nie zgodzilabym sie na powrot kota do domu.
      Kiedys zaatakowala mnie kotka mojej kuzynki.Pogryzla mi kostke ale
      na szczescie mialam dzinsy.Kotka podczas ataku na mnie wygladala jak
      lampart.SYczala jak "dziki zwierz" jak to napisalas. Na szczescie
      domownicy szybko zamkneli kotke w odosobnieniu. Dodam tylko,ze ta
      kotka taka juz jest-strach sie bac normalnie.
    • circa.about Re: Mój kot zwariował albo go opetał diabeł. 20.08.09, 08:15
      Jakiś czas temu moja kotka miała podobną "jazdę" - pisałam nawet o tym na forum,
      ale w tej chwili nie działa wyszukiwarka, więc nie mogę podać linka.
      W jej wypadku powodem takiego zachowania była nieoczekiwana wizyta kota
      sąsiadów, który widząc Kinię "biegnącą na placach" (była tak wściekła, tak
      najeżona, że wyglądała dokładnie jakby biegła na plecach smile) wział nogi za pas,
      a cała jej złość została wyładowana na naszym kocurze i na nas.
      Trwało to chyba ze 3-4 dni - kotka polowała na Kocura za każdym razem jak
      pojawił się w jej polu widzenia, a przy próbach skarcenia prychała też na nas.
      Rzucać się z pazurami też próbowała, ale była pacyfikowana przez branie za futro
      na karku i ostrą przemowę dyscyplinującą. Też nie wiedzieliśmy co robić, bo
      doszło do tego, że kocur bał się wychodzić do kuwety - musiałam go nosić kilka
      razy dziennie do łazienki i pilnować, by Młoda w tym czasie go nie zaatakowała.
      Nie byliśmy z nią u weta, bo był to weekend, ale gdyby w poniedziałek jej nie
      przeszło, na pewno bysmy poszli. Na szczęście jej przeszło, ale co to było, nie
      mam pojęcia.
    • zwiatrem Re: Mój kot zwariował albo go opetał diabeł. 20.08.09, 09:55
      jesli kotki nie ma to pewnie nie bedziecie miec juz z nia kontaktu, nie sadze
      zeby wrocila, bardzo nierozwazne bylo pozostawienie jej na wolnosci, w domku
      bylaby chroniona i potenjalne przyszle ofiary rowniez, a w sytuacji ktora
      opisalas, tylko Wam zdjety zostal i to chwilowo problem z glowy
      • maruda2 Może to co powiem 20.08.09, 10:40
        wyda się komuś głupie czy krzywdzące, ale tak mi się pomyślało
        bezpośrednio po przeczytaniu posta autorki wątku - wyraża się Ona o
        swoim kocie strasznie bezosobowo, ani razu nie padło imię kota,
        więcej - dopiero po kilku zdaniach można się było dowiedzieć, że to
        kotka. Autorka pisze, że kocha zwierzaka, ale... Wydaje mi się, że
        tak bezosobowo o zwierzaku mówi się wtedy, gdy nie bardzo się je
        zna, albo darzy większą obojętnością niż ciepłym uczuciem.
        Współczuję oczywiście tej pogryzionej Pani, ale tak się ze
        zwierzakiem nie postępuje uncertain
        • 0ffka Re: Może to co powiem 20.08.09, 10:57
          Heh.. trudno mi mówić co ja bym zrobiła w takiej sytuacji, bo nie byłam, ale
          pewnie kota zamknęłabym w jednym pokoju i pojechała do weta na konsultację.
          Myślę że dałby mi coś na uspokojenie kota i kazałby go przywieźć, albo zgodziłby
          się na wizytę domową!
          Kiedyś jedna z kotek (wtedy jeszcze niewysterylizowana) miała czasami akcje
          wariactwa, kiedy trochę jej się bałam.
          Biegała po całym domu i chciała się na mnie rzucać, skakać i gryźć w zabawie.
          Byłam w takich akacjach stanowcza. Udawałam, że się jej boję! Mówiłam do niej
          spokojnie i stanowczo, że nie wolno!
          Raz ścierki użyłam dając jej po zadku (zabijecie mnie za to na forum). Innym
          razem pokratkowałam spryskiwaczem z wodą.
          Po sterylce zrobił się z kotki baranek boży. Jest najspokojniejsza w dom.
          • 0ffka errata - nie boję się* 20.08.09, 10:59
            0ffka napisała:
            > ....
            > Byłam w takich akacjach stanowcza. Udawałam, że się jej boję!
            > ...
            Poprawiam tekst:

            Byłam w takich akacjach stanowcza. Udawałam, że się jej NIE boję!*
    • annb Re: Mój kot zwariował albo go opetał diabeł. 20.08.09, 10:49
      sugestia o szatanie brzmi jak ponury żart.
      nalezy się cieszyc ze zamiast proby wody wypuszczono ją "tylko" na
      dzialke.

      I problemu nie ma
      można zapomniec
      kotka zniknela
      swoją drogą ja bym sie wcale nie zdziwila gdyby taka niekoniecznie
      ją wywiozl na dzialke
      szkoda koty


      może byc wiele powodow zachowania kota
      Czy mama nie zaczela przyjmowac lekow na walerianie?albo bierze
      nasenne?
      albo zmiany neurologiczne
      albo nowy kot w bloku
      albo
      teraz sie juz nie dowiecie
      szkoda
    • marzenia11 Re: Mój kot zwariował albo go opetał diabeł. 20.08.09, 11:42
      Kiedyś moja kotka mnie walnęła (mówiąc wprost) łapą w nos tak, że miałam kilka dni siniaka i strupy. Wystraszyłam się okrutnie, zostawiłam ją w spokoju i zaczęłam się zastanawiać co się takiego dla niej stało. Zaanalizowałam sytuację, wyciągnęłam wnioski, wprowadziłam zmiany i jak dotąd to się nie powtórzyło. Jednocześnie wiem, że gdy Mała śpi na górze w szafie to jest to JEJ ŚWIĘTE MIEJSCE i absolutnie nie można jej wtedy dotykać (co najwyżej mogę zajrzeć, czy tam jest). Gdy teraz, po powrocie po 2 tygodniach zajzrałam do niej do szafy i - taka stęskniona - chciałam ją delikatnie poglaskać od razu na mnie syknęła.

      Kot ma swoje miejsca, swój czas na różne rzeczy w którym nie ma miejsca dla człowieka. Trzeba to wiedzieć i uszanować. Poza tym, moim zdaniem, po prostu się wystraszyła nagłym wybudzeniem. Nie wpsominając o tym,że mama mogla faktycznie nadepnąć jej na ogon, łapę itp nawet o tym nie wiedząc.

      szkoda kici, ale cóż..
    • zwiatrem Re: Mój kot zwariował albo go opetał diabeł. 20.08.09, 11:42
      takie pytanie mi sie narzucilo: co bedzie gdy kotka ponownie dostanie ataku i
      wyladuje sie na innej ofierze?
      Zazwyczajnie nie spodziewamy sie atakow zwierzat, spacerujac po okolicy lub
      przyjmujac pod dach "znajde", owszem dopuszcza sie taka mysl ale generalnie nie
      w opisanej skali. Postepek kotki "wyrzucony" z zasiegu waszego problemu odda
      problem innym no i nie pomoze kotce, a jesli kotke przygarnie ktos do domu z
      malym dzieckiem tez moze byc roznie,
    • librero Re: Mój kot zwariował albo go opetał diabeł. 20.08.09, 13:04
      Pozwoliłaś wywieźć domowego kota i zostawić go samego na działce? Gratuluję. Nie
      przyszło Ci do głowy, że to nie sprawka szatana, tylko kot mógł się przestraszyć
      albo źle poczuć i lepiej zrobiłaby mu wizyta u weta? Mam nadizeję, że nie
      zdecydujesz się już na innego zwierzaka.

      Gdyby inny członek rodziny zaczął się dziwnie zachowywać, też wywiozłabyś go na
      działkę na przeczekanie?

        • kontik_71 Re: A tak w ogole, to... 20.08.09, 14:42
          Smiem watpic aby ona w ogole byla na cokolwiek chora.. Ta opowiesc jest
          jak kot.. wydaje sie byc straszna i okropna, tak jak duzym i grubym
          wydaje sie kot w suchym futrze. Chcialbym ja uslyszec w wersji "mokre
          futro", czyli bez histerii i wybujalego poczucia iz mamusi stala sie
          tragedia...
      • basset2 Re: A tak w ogole, to... 20.08.09, 14:47
        kontik_71 napisał:

        > proponuje zadzwonic do egzorcysty.. moze to diable vel szatan
        byl...

        ...nie jest to zabawne, bo tragizm sytacji jest po obu
        stronach
        a takimi radami jest piekło wybrukowane
        • kontik_71 Re: A tak w ogole, to... 20.08.09, 14:53
          To nie jest rada a jedynie ironia w czystej postaci.. Autorka
          histeryzuje i z innej wypowiedzi w watku wynika, ze to samo pisze w
          innych miejscach.. Nasze rady z cala pewnoscia nie zostana uznane za
          wartosciowe, wiec moze ironia i wysmianie ich reakcji cos zdzialaja...
      • basset2 Re: Mój kot zwariował albo go opetał diabeł. 20.08.09, 14:59
        agresja u zwierzaka jest między innymi objawem
        bólu
        (proces chorobowy; mogła spaść,uderzyła się itd
        strachu
        np przeażliwie sie czegoś przestraszyła

        a w tych okolicznościach akurat trafiła sie Twoja mama i teraz kotka
        tak ją kojarzy

        rozumiem, że jesteście w szoku ale pozostawienie jej w ten sposób
        i bez pomocy jest okrutne

        ochłońcie, przeanlizujcie jeszcze raz całą sytuację, nic sie nie
        dzieje bez przyczyny
        ona potrzebuje Waszej pomocy
          • basset2 kontik... 20.08.09, 15:18
            kontik_71 napisał:

            > jak mozesz dawac takie rady skoro mamusia sie boi wielkiej,
            okrutnej,
            > wscieklej, opetanej przez diabla, pragnacej ludzkiej krwi
            kici.... ?

            powiem wprost
            nie podoba mi sie Twój sarkazm bo i tak on nic nie wniesie
            a tylko pogorszy sytuację i tak juz jak z horroru

            widziałeś kiedy kolwiek atak agresji u kota?
            więc jeśli nie, to wiedz że takiego małego puszka "opętuje diabeł"
            (czytaj dostaje tzw szału)i jest podobny do agresji psiej

            aha... i można po takiej ekstremie być w szoku

            ważne jest to aby właściciele zaczeli racjonalnie myśleć
            i pomogli swojej kotce


            • kontik_71 Re: kontik... 20.08.09, 15:48
              Wiesz, widzialem kiedys atak kota bengalskiego na sedziego w czasie
              wystawy.. po tym ataku sedzia zostal wywieziony karetka na szycie ran
              twarzy. I wiem jak moze wygladac atak paniki kota, bo dokladnie z tym
              mielismy tam do czynienia. Nalezy dodac, ze sedzia sam sprowokowal
              atak swoim kretynskim zachowaniem i kot musial sie bronic bo
              tak mu dyktowal instynkt.
              Z drugiej strony potrafie rozpoznac stan histerii czlowieka i wlasnie
              z tym mamy do czynienia w tym watku. Autorka histeryzuje i
              najprawdopodobniej cala jej rodzina robi dokladnie to samo.
              W takich wypadkach glaskanie po glowce jest raczej malo pomocne.
              Owijanie w bawelne nie jest moja metoda i nigdy nie bylo
              • 0ffka Re: kontik... 20.08.09, 16:59
                Moje koty siedząc mi na kolanach i będąc raptem przez kogoś nastraszone też
                potrafią przejść pazurami po twarzy sad Heh... raz miałam nos i policzek rozorany
                w ten sposób. Dobrze że nie straciłam oka! Kot nawet klapsa za to nie dostał bo
                był przerażony! Spał mi na kolanach i ktoś z domowników gwałtownie wszedł do
                mojego pokoju...
    • mysiulek08 Re: Mój kot zwariował albo go opetał diabeł. 20.08.09, 17:48
      > Wieczorem pojechalismy do domku- kota nie ma.. Rano zostawilismy go
      > na ogrodzie. Ale nie bylo go tam. Nie wiemy czy gdzies sie schował i
      > nie chce wyjsc ze strachu czy gdzies sobie poszedl w sina dal
      > przechodzac dziura w bramie..

      Zostawiajac trzyletnia, niewychodzaca kote ot tak sobie w ogrodzie, skazaliscie ja na powolna, okrutna smierc. Przeciez zwierzak sobie sam nie poradzi! Przyzwyczajona do swojej miski, swojej kuwety nie potrafi zapolowac i byc moze nawet siusiu nie zrobi bez swojego piasku! To jest nie tyle szczyt lekkomyslnosci to po prostu zwykle bestialstwo!
      Lepiej by juz bylo zafundowac jej uspienie, nie meczylaby sie.

      Mamusia pewnie w sposob niezamierzony wystraszyla kociambre (jak ktos wspominal moze na ogon nadepnela) i zareagowala jak zareagowala.
      Wielkie krwiawiace rany okazaly sie w koncu zadrapaniami, skrwawionymi, ale niegroznymi (kto z nas nie mial obrazen pokocich?). Tatus w obronie bezpeczenstwa rodziny wywiozl szatana na dzialke (domyslam sie, ze bez jedzenia i picia) by sobie przemyslal.

      Tatusia bym z checia wywiozla gleboko do lasu i pozostawila samemu sobie.

      Mam nadzieje, ze krzywda jaka wyrzadzili bezbronnemu, byc moze choremu zwierzeciu, do nich wroci.

      P.s
      Wybaczcie, jesli komus (oprocz migotkapsotki) moje wypociny nie przypadly do gustu.O ile rozumiem tragiczne wypadki, w ktorych kot (czy inne zwierze) traci zycie, tak historie powyzsze powoduje u mnie agresje.
    • lu221 Re: Mój kot zwariował albo go opetał diabeł. 20.08.09, 17:50
      Dziewczyno.

      Normalnie nie wierzę.

      Tak, to na pewno był szatan we własnej osobie.
      Wywiezienie niewychodzącego kota na działkę to był najlepszy pomysł, na jaki
      mogłaś wpaść.
      Może kot Cię tym szatanem zaraził i
      eh

      nie chce mi się nawet więcej pisać na ten temat.

      szkoda kota
    • kena1 Re: Mój kot zwariował albo go opetał diabeł. 20.08.09, 21:34
      Wywieźliście domowego kota "do domku letniskowego" i zostawiliście w ogródku??
      Zamiast zawieźć do weta? Są kliniki weterynaryjne całodobowe, no ale skoro wasz
      wet miał wyłączoną komórkę, to oczywiście nic innego wam nie zostało tylko
      wyrzucić kota na dwór?!! To takie samo okrucieństwo, jak bezmyślne i bez
      wcześniejszych badań, automatyczne uśpienie zwierzaka. No, ale twoje sumienie
      przynajmniej jest uspokojone... Tatuś wywiózł, więc nawet nie musiałaś sama
      osobiście wyrzucać "kochanego" zwierzaka uncertain
      Nie mogliście kotki odizolować w innym pokoju do czasu zbadania jej przez
      weterynarza? Jeśli to guz w mózgu, lepiej kota było uśpić niż wyrzucać na dwór,
      by atakował innych, głodował i cierpiał. No żesz, k..wa, nóż się w kieszeni
      otwiera na taką bezmyślność i ludzkie wygodnictwo, a w efekcie okrucieństwo.
      • migotkapsotka Re: Mój kot zwariował albo go opetał diabeł. 20.08.09, 22:40
        Nie bede juz wiecej wypowiadala sie w tynm watku bo i tak mi to nic
        nie da, Siedza tutaj osoby ktore nigdy w zyciu czegos takiegio nie
        przezyly i prawdopodobvnie nie przezyja. Sami weterynarze nie
        spotkali sie z takim przypadkiem. W zwiazku z tym zakanczan topik.
        Nie mam zamiaru przekonywac was ze bylo tak jak bylo czyli HORROR w
        100%, Koncze opowiadanie, nie informuje o dalszym ciagu zdarzen bo
        nie ma sensu. I tak tego nikt nie zrozumie.
        • smolimo Re: Mój kot zwariował albo go opetał diabeł. 20.08.09, 23:12
          Najwygodniej się obrazić a mi tylko kota żal. Nie życzę Wam abyście
          naprawdę zobaczyli i przeżyli Horror w 100%. Daną sytuację tak się
          opisuje jak komu wygodniej. Rany się wygoją, wiem to z własnego
          doświadczenia. Cały opis sytuacji wskazuje na wielkie
          wyolbrzymienie, te komentarze o zagryzieniu na śmierć, szkoda mi
          tego czytać. Biorąc zwierzę do domu, podobnie jak w przypadku
          każdego członka rodziny decyduję się być z nim na dobre i na złe.
          Podobnie jak w przypadku ludzi, których się kocha, żeby z nimi być
          trzeba ich poznać. Tak samo ze zwierzęciem, trzeba poznać jego
          naturę, nie można jego zachowania odnosić do zachowań ludzkich ani
          przesądów. U zwierząt to są instynkty, a nie złośliwości czy inne
          mało przyjemne ludzkie powody. Zwierzęta są często mniej
          skomplikowane od ludzi, wystarczy znać ich naturę i przemyśleć
          sytuację, a wytłumaczenie się znajdzie. Zwierzęta nie robią czegoś,
          bo takie miały widzi mi się. To ludzkie zachowania trudniej
          wytłumaczyć, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę ich najwyższy
          poziom rozwoju w tym całym ekosystemie.
        • vauban Re: Mój kot zwariował albo go opetał diabeł. 20.08.09, 23:40
          <sigh>
          Społeczeństwo złożone jest z jednostek oraz instytucji społecznych.
          Jednostki są czasami średniowieczne, a instytucje starożytne.
          I jak tu się dziwić, że jest jak jest ?
          Biedna kota. Jej winą jest, że nie lubi ganiającej ją zapewne szmatą po
          mieszkaniu megiery sad (obraza wkalkulowana EOT
        • princessofbabylon Re: Mój kot zwariował albo go opetał diabeł. 21.08.09, 17:51

          Dziewczyno, o czym Ty piszesz? Jak nie ma sensu? Jak się nie
          spotkały? Przecież ludzie Ci piszą, że nie raz im się przytrafiło
          coś podobnego, że kota wystraszyli i przez chwilę zachowywał się
          jako oszalały. Zresztą czytając tę historię pierwszą myślą jest
          właśnie ta, że kot się wystraszył i zgłupiał. Jesli nawet nie to, to
          wywożenie jej poza dom i zostawienie jej nie było najszczęśliwszym
          rozwiązaniem. I wszyscy Ci mówią i radzą, bo przecież tego chciałaś,
          a za chwilę się szczeniacko obrażasz? To chcesz się podzielić
          historią i usłyszeć nasze opinie, czy też nie? Zastanów się.
          Mieliśmy się nie odezwać, czy pochwalić postępowanie, czy co? To
          może napisz co Ci mamy powiedzieć i wtedy się przynajmniej nie
          będziesz obrażać. Przykre. Tylko kocieja żal.
      • migotkapsotka Re: Mój kot zwariował albo go opetał diabeł. 21.08.09, 23:14
        Szukalam jedynie na obejsciu domku i wkolo wolalam jego imie. Nie
        chodzilam po wiosce, nie pytalam ludzi czy nie widzieli. Boje sie..
        boje sie bo nawet jak go znajde to nie wiem w jakim stanie. Caly
        czas rycze, widze ze popelnilam blad ze go dalam na wies w
        odosobnieniu. Bardzo tego zaluje, i serce mi sie kraja.. Nie moge
        spac odkad go nie ma.
        • maruda2 Re: Mój kot zwariował albo go opetał diabeł. 21.08.09, 23:28
          Jeśli naprawdę ci na kocie jeszcze zależy i żałujesz tego, co się
          stało, to szukaj go intensywnie, a nie tak " na pół gwizdka". Wystaw
          miseczkę z jedzeniem i wodą, to może to go przyciągnie. i poszukaj
          dobrze w domku. Przerażony kot może się schować nawet w bardzo małą
          dziurę, tam, gdzie nikt nie podejrzewa jego obecności
          • migotkapsotka Re: Mój kot zwariował albo go opetał diabeł. 21.08.09, 23:33
            Zalezy mi na nim! Juz napisałam ogloszenie i dam je na tej wsi na
            tablicy ogloszen. Moze ktos widzial cos.. Boje sie tylko reakcji
            rodzicow, bo sa przekonani ze nie powinno sie go szukac..

            W domku na pewno go nie ma, a ogród jest taki duzy ze nie jestem w
            stanie go przeszukac. jest tam tyle zakamarkow roznych ze nie ma
            szans. Mysle jednak ze wyszedl poza teren ogrodu i poszedl moze do
            lasu pobliskiego albo gdzies w trawy.. Boze co ja mam robic?? Jak go
            odnalezc?? Co jeszcze moge zrobic?? Myslalam zeby udac sie do
            jasnowidza ktory moze by wskazal miejsce w ktorym kot jest.
            Napisalam do jasnowidza Jackowskiego, ale nie odpowiada sad Komorka
            tez nie odpowiada
            • smolimo Re: Mój kot zwariował albo go opetał diabeł. 21.08.09, 23:39
              Mam nadzieję, że post Offki jest prawdziwy, jasnowidz Jackowski
              jakośc mnie w tym utwierdza. Mam nadzieję, że ktoś ma niezłą zabawę,
              a opisywany przypadek nie miał miejsca.
              - Kot opętany przez szatana
              - Kot, który ma zagryźć właściciela na śmierć
              - Weterynarz, którego komórka nie odpowiada
              - Jasnowidz, który ma pomóc w poszukiwaniu kota i którego komórka
              też nie odpowiada...


              migotkapsotka napisała:

              > Zalezy mi na nim! Juz napisałam ogloszenie i dam je na tej wsi na
              > tablicy ogloszen. Moze ktos widzial cos.. Boje sie tylko reakcji
              > rodzicow, bo sa przekonani ze nie powinno sie go szukac..
              >
              > W domku na pewno go nie ma, a ogród jest taki duzy ze nie jestem w
              > stanie go przeszukac. jest tam tyle zakamarkow roznych ze nie ma
              > szans. Mysle jednak ze wyszedl poza teren ogrodu i poszedl moze do
              > lasu pobliskiego albo gdzies w trawy.. Boze co ja mam robic?? Jak
              go
              > odnalezc?? Co jeszcze moge zrobic?? Myslalam zeby udac sie do
              > jasnowidza ktory moze by wskazal miejsce w ktorym kot jest.
              > Napisalam do jasnowidza Jackowskiego, ale nie odpowiada sad Komorka
              > tez nie odpowiada
              • macarthur Re: Dziewczyny nie kramcie TROLLA ! 22.08.09, 18:13
                niestety autorka wątku nie jest trollem a historia jest prawdziwa,
                w sumie jej wina w gruncie rzeczy jest pośrednia, bo jako osoba
                bardzo młoda nie potrafiła się przeciwstawić rodzicom,
                a co do zachowania kota przedstawionego na filmie,
                nie ma w nim nic niezwykłego jest to typowe zachowanie kota w stanie
                zagrożenia, chociaż przyznam że kiedy pierwszy raz miałem styczność
                z dzikim kotem i po raz pierwszy zobaczyłem taką reakcję też byłem
                nieźle wystraszony chociaż jestem już "dużym chłopcem"
                • wadera3 Re: Dziewczyny nie kramcie TROLLA ! 22.08.09, 20:03
                  macarthur napisał:

                  > niestety autorka wątku nie jest trollem a historia jest prawdziwa,
                  > w sumie jej wina w gruncie rzeczy jest pośrednia, bo jako osoba
                  > bardzo młoda nie potrafiła się przeciwstawić rodzicom....


                  Mam odmienne zdanie, autorka występowała na forach już jako studentka,
                  niepracująca od lat pielęgniarka, magister anglistyki oraz zaawansowana mężatka,
                  więc ani chybi troll.
                    • migotkapsotka Ostatnie moje słowa juz naprawde. 22.08.09, 21:08
                      Nie bede sie tlumaczyla z tych wszystkich zawodów. Owszem jestem
                      studentka, mieszkam z rodzicami. Ich zdanie jest wazniejsze. I co z
                      tego ze ja bym chciala szukac kota jak oni mi zabraniaja bo boja sie
                      o moje zycie- ze mnie zaatakuje, itp?

                      A do jasnowidza pisalam i dzwonilam inie widze w tym nic
                      nienormalnego. W koncu duzo ludzi odnalazl a ponoc zwierzeta tez
                      odnajduje i skradzione dziela sztuki nawet.

                      Jak nie wierzysz nie musisz.

                      Dalam mojej matce do przeczytania co tutaj piszecie i jest zalamana
                      jak mozna tak pisac nie znajac sytuacji. Ona jest zdania ze kot nie
                      byl przestraszony tylko po prostu zwariował. Bo nawet jak sie
                      uspokoil juz troche to nadal byl nie swój, wąchał wszystkie miejsca
                      jakby ich nigdy nie znal, i syczal na mnie i na matke. Nie moglysmy
                      wyjsc z pokoju bo by na nas skoczyl. ojciec jedynie z nim rozmawial,
                      glaskal itd ale sam sie bal. Dla niego byly to tez chwile zgrozy.

                      Jakkolwiek, kotka nie ma. Przepadl sad Nie moge o nim zapomniec,
                      rycze codziennie na mysl ze gdzies z glody umiera albo jest na
                      drzewie z którego nie potrafi zejsc.. albo co gorsza został
                      zaatakowany przez inne koty które wyczuly ze jest po sterylizjacji i
                      odrzucily sad
    • zwiatrem Zakonczmy ten topik. 22.08.09, 23:25
      Migotka psotka, kotke zwie kotem, my piszemy o niej ona o nim, kto tu ma zly
      obraz sytuacji? My, bo nie poznamy prawdy, ktora zna autorka watku.
      No ja przepraszam jesli kogos uraze ale dosc tego - powinnas sobie zdac sprawe z
      tego, ze sie osmieszasz. Szukalas kotki, ktorej sie pozbylas, sadzisz, ze wroci
      z wlasnej woli gdy odczytala taki przekaz, ze jej nie chcecie? Madrzejsza od was
      niestety i skorzystala z wolnosci.
      Jednak to wy wykazaliscie sie nieodpowiedzialnoscia.
      Moglas w kazdej chwili zapobiec jej wywiezieniu, oddac do kwarantanny, zawiezc
      na zastrzyk uspokajacy, ale nie lepiej topi teraz pisac. Topik juz skonczmy dobrze?

      Przemysl co jeszcze tutaj robisz?
      Jakie ma znaczenie dla ciebie pisanie= tutaj?
      Co mozesz dac temu forum i ty mu dajesz.

      Moze stworz pamietnik pisany wieczorem do szuflady i tam bez narazania sie na
      krytyke, zdobiesz poklask.
    • lu221 Re: Mój kot zwariował albo go opetał diabeł. 27.08.09, 19:13
      Przepraszam Was, musze jeszcze raz podniesc ten watek. A nuz to jednak nie troll
      i moze sie czego nauczy...
      Moze jeszcze raz sprobuje zapukac do rozumu zalozycielki watku.

      Migotko, nie interesuje mnie kim jestes, z kim mieszkasz i co porabiasz w zyciu.
      Z prosba o pomoc nalezalo sie zwrocic przed tym, jak kot zostal wywieziony i
      wypuszczony na wolnosc. Z pewnoscia znalazlby sie ktos, kto by nawet po tego
      kota pojechal i niezbyt sie przejal jego warczeniem itp itd. A potem w
      profesjonalny sposob postaral sie przywrocic go do normalnosci.

      Nie mow, ze nie wiem, bo nie widzialam, bo wiem, gdyz wlsanie widzialam. I to
      nie jedno.
      Ludzie tez szaleja. Ale nie wywozimy ich do lasu i nie zostawiamy na pastwe
      losu.Zle zrobiliscie i tyle.

      Ludzie na tym forum sa odpowiedzialnymi wlascicielami i szukaja podloza
      problemow. A nie po prostu pozbywaja sie ich.
        • migotkapsotka KOT WROCIL 26.10.09, 19:41
          Słuchajcie ten kot wrócil.. Przedwczoraj..

          Ten kot (mówie kot - mam na mysli KOTKE- dla tych co sie nie
          domyslaja i interpretuja, ze po latach sobie zdałam sprawe ze to
          kotka, a nie kot), który w sierpniu skoczyl na moja mame, wrócil. Z
          tym, ze nie wiem co mam o tym myslec.. Chciałabym go zabrac do
          weterynarza, ale wiem ze bedzie to dla niego duzy stres.. Dlatego
          chce poczekać, z dwa tygodnie, az sie przyzwyczai na nowo. Teraz
          jest w domku letniskowym- tam tato jezdzi codziennie na siedem
          godzin i dowozi mu jedzenie. Niepokoi nas to, ze kotka strasznie
          urosła. Ma dokładnie 2 lata i trzy miesiace ( myslalam ze ma 3 lata-
          ale popatrzylam w ksiazeczke zdrowia i ma 2 lata i 3 miesiace-
          pomylilam sie i pisalam ze ma 3 lata) i.. ona byla normalna kotka
          mała- a teraz jest bardzo duza- urosła w ciagu tych 2,5 miesiaca
          bycia na dworze z połowe tego jaka byla. Niepokoi mnie to.. Z
          poczatku pomysłalam ze to nie ona i ze tato sie pomylil, ze to obcy
          kot.. Ale rozmieszczenie łat zgadza sie- a łaty byly
          charakterystyczne.. Kotka była sterylizowana, jadla saszetki Whiskas
          i Kitekat i karme Whiskas.

          Myślicie ze to normalne zeby kot tak urósl w ciagu 2,5 miesiaca? Czy
          to normalne? Czy jest jakas choroba która objawia sie szybkim
          wzrostem masy ciała? Czy to raczej normalne ze tyle urósl?

          Pytam całkiem powaznie. Prosze nie zamieszczać głupic odpowiedzi,
          nie robic sobie dialogów pod tym postem, bo zasmiecacie forum, a i
          tez nie pomagacie.

          A najlepiej jezeli ktos cos wie na ten temat, to prosze o odpowiedz
          na maila tygrysica25@tlen.pl ( wiadomosci prywatne na tym forum do
          mnie nie dochodza-wiec lepiej przez maila).
          • anina-1 mam pytanie 26.10.09, 20:16
            z tego względu, że osoba, która to wszystko pisze celowo wkręca i wywołuje
            zamieszanie na forum. Chyba ma z tego niezły ubaw.

            Czy jest jakaś możliwość zablokowania tej osoby?
          • justyna_w24 Re: KOT WROCIL 28.10.09, 14:21
            Kotka była sterylizowana, jadla saszetki Whiskas
            > i Kitekat i karme Whiskas.


            i zagadka rozwiazanasmile kotka miala dosc podlego zarcia, wsciekla sie
            i dala noge, a teraz wrocila tylko zeby pokazac wam jak jej dobrze
            sie powodzi big_grin
            • wiesia.and.company Re: Tak naprawdę to o co Ci chodzi? Do 25-letniej 28.10.09, 17:30
              studentki, tygrysicy25, vel migotkipsotki czy co tam jeszcze na innych forach ma
              Cię charakteryzować.
              Piszesz do nas z prośbą o pomoc i zadajesz pytania:
              1) Myślicie ze to normalne zeby kot tak urósl w ciagu 2,5 miesiaca?
              2) Czy to normalne?
              3)Czy jest jakas choroba która objawia sie szybkim
              wzrostem masy ciała?
              4) Czy to raczej normalne ze tyle urósl?


              Odpowiadam poważnie:
              1) Tak
              2) Tak
              3) Nie. U ludzi słoniowatość.
              4) Tak
              Odpowiedziałam na Twoje pytania. I już. Twój problem został szybciutko
              wyjaśniony. I konkretnie.

              Natomiast co do kotki w wieku 2 lat i 3 miesięcy (to było w sierpniu, gdy nam to
              podałaś) to ona jest teraz o prawie 3 miesiące starsza i może wydawać się
              większa, gdyż na pewno zmienia szatę na zimową. Sądzę też, że po prostu ktoś
              ją karmił na działkach czymś, co jej pasowało. To nie był Kitekat i Whiskas i
              karma Whiskas.
              (to cytat z Twojej wypowiedzi.
              Mam nadzieję, że uzyskałaś odpowiedzi na nurtujące Cię męczące pytania i
              proponuję, żebyś zostawiła kotkę na działce. Ty jej nie chcesz pomóc, a poza tym
              masz nowego kotka, prawda?, i masz z nim problem bo kotkowi śmierdzi z pupy, bo
              chyba mu wypada odbyt.
              Zostaw kotkę na działce, może ktoś się nią zaopiekuje. Ta rada jest całkowicie
              sprzeczna z moją etyką, ale to jest lepsze dla kotki niż gdybyś miała jej
              organizować życie.
              Przeczytaj wypowiedź kontika oraz innych osób, które poświęciły Ci czas i
              podzieliły się swoimi doświadczeniami. Pamiętaj, jeśli jedna osoba Ci mówi, że
              jesteś chora - to może nie być prawdą. Ale jeśli Ci to mówią wszyscy - to
              przyjmij to za pewnik. Współczuję zwierzętom i ludziom, którzy się na Ciebie
              natkną, tylko że ludzie mogą decydować świadomie i podejmować działania. Pozwól
              kotce żyć i nie rób nic. Twój Tata może ją dokarmiać. Ty nic nie rób.

              Przypomnę Ci wypowiedź kontika z 20.08.09:
              Wiesz, widzialem kiedys atak kota bengalskiego na sedziego w czasie
              wystawy.. po tym ataku sedzia zostal wywieziony karetka na szycie ran twarzy. I
              wiem jak moze wygladac atak paniki kota, bo dokladnie z tym mielismy tam do
              czynienia. Nalezy dodac, ze sedzia sam sprowokowal atak swoim kretynskim
              zachowaniem i kot musial sie bronic bo tak mu dyktowal instynkt.
              Z drugiej strony potrafie rozpoznac stan histerii czlowieka i wlasnie
              z tym mamy do czynienia w tym watku. Autorka histeryzuje i
              najprawdopodobniej cala jej rodzina robi dokladnie to samo.
              W takich wypadkach glaskanie po glowce jest raczej malo pomocne.
              Owijanie w bawelne nie jest moja metoda i nigdy nie bylo
              i jeszcze offka z 20.08.09
              ... i dodam jeszcze jedno- koty ze STRACHU potrafią siusiać i pewnie też robić
              kupę.

              A swoje sugestie, że kot został opętany przez diabła ?!!! wydają się w ogóle nie
              na miejscu na kocim forum. Pisz o tym na odpowiednich
              kościelno-dewocyjnych-średniowiecznych forach. Tam będziesz się czuła zrozumiana.
                  • migotkapsotka Re: Pan dr Kawski z Animalii także to zauważył :) 28.10.09, 22:26
                    Nie kolezanko. To typowinnas sie leczyc, skoro nie pojmujesz co pisze

                    To samo z pozostalymi osobami co pisza ze histeryzuje ja i cala moja
                    rodzina. ludzie. Ile razy mam pisac ze nie histeryzuje, ze kot
                    skoczyl na matke bez powodu- NIE NADEPNELA GO! Szla z ubikacji, kot
                    byl oddalony o 2 metry i dziwnie na matke patrzyl- poczula dziwny
                    strach i cos jej powiedzialo zeby zamknac drzwi przed nim- ale nie
                    zdarzyla bo kot rzucil sie na nia! I wiecej nie bvede powtarzac ze
                    to byl horror, ze kot wydawal takie jeki, ze ja jeszcze na uszy
                    swoje takich jekow kota nie slyszalam, ze zachowywal sie jak
                    opetany, czy jakby zeswirowal. Wiecej nie bede tego tlumaczyla.
                    Myslcie sobie co chcecie.

                    Co do odpowiedzi wandy-dzieki za konkretna odpowiedz.
                    • basset2 migotkapsotka... 30.10.09, 11:38
                      w końcu załapiesz że atak może być
                      procesem chorobowym
                      przerażeniem i strachem
                      zrobiłaś cokolwiek żeby znaleźć przyczynę????

                      teraz wypytujesz o jakieś pierdoły czy możliwe
                      że kota urosła????


                      słuchaj...histeryczko
                      jak dostaniesz odwału to Cię matka wywiezie na działkę
                      czy pójdzie do lekarza dowiedzieć co mogło go spowodować????

                      faktycznie jak Ci wcześniej napisano pomóż sobie a kote zostaw w
                      spokoju bo zaczynasz

                      ps.nooooo... można dostać w tym wątku szału
                      • wiesia.and.company Re: migotkapsotka... 30.10.09, 23:03
                        Uffff... Basset2, masz rację z tym wywiezieniem przez matkę na działkę autorki tych dociekliwych pytań "1) czy to jest normalne zeby kot tak urósl w ciagu 2,5 miesiaca? 2) Czy to normalne? 3)Czy to raczej normalne ze tyle urósł? I jak sobie wyobrażę, że matka uzna ją za opętaną przez diabła i postanowi uśpić to piwo
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka