Antoni (dotychczasowo Łapek) - relacja

06.09.09, 20:13
Już jesteśmy w domu. Podróż przebiegła bezproblemowo, mimo, że pociąg miał godzinę opóźnienia.
Kiciuś miauczał tylko w samochodzie w drodze z Milanówka do Warszawy. W pociągu siedział grzecznie cały czas w torbie, gapił się przez okno albo na współpasażerów.

W mieszkaniu już obwąchał wszystkie kąty, zjadł 2 chrupki, otworzył sobie szafę w przedpokoju, wskoczył na płaski telewizor, blat w kuchni i parapet z kwiatkami.

Zaznaczył swoim zapachem i powcierał się we wszystkie miejsca, w których lubił leżeć Brysio.

Skorzystał z miotełki i piłeczki Bryśka. Wołany - przychodzi do wyciągniętej ręki, już wie, że to ja tu mieszkam, a nie tata, który też nami przyjechał.

Jest nieźle.
    • mama.rozy Re: Antoni (dotychczasowo Łapek) - relacja 06.09.09, 20:25
      ale fajnie(u nas jest Puchatek)!!!
      dawaj znać jak tam u małegosmile
      a wiadomo coś o Gacku?
      • siamese67 Re: Antoni (dotychczasowo Łapek) - relacja 06.09.09, 20:31
        No cóż, na razie chyba nic... Jak przyjechałam dziś po Łapka, to wzięłam Czarnego na rączki, przytulił się natychmiast, mruczał, miział się, mówił coś do mnie cichutko na ucho. Chyba też chce być mój...
        A ja się zastanawiam...
        • the_dzidka Re: Antoni (dotychczasowo Łapek) - relacja 06.09.09, 20:56
          Witaj ponownie smile
          Bardzo było mi miło Cię poznać, nawiasem mówiąc, i Antoniego
          Łapińskiego również smile
          Co do Czarnego - to pamiętaj, o czym rozmawiałyśmy. Przywiozę Ci go
          do samiutkiego Białegostoku, jeśli tylko się zdecydujesz.
          A cudny on jest, i tak bardzo spragniony dotyku człowieka, i gdybym
          mogła mieć więcej niż dwa...
          • p.aulinka Re: Antoni (dotychczasowo Łapek) - relacja 06.09.09, 21:03
            Bardzo sie cieszę!
            Antonio jest cudowny i przesliczny smile Wiedziałam że bedzie bardzo grzeczny w
            podróży smilesmilesmile
            Czekamy na zdjecia!!! smile
            • barba50 Re: Antoni (dotychczasowo Łapek) - relacja 06.09.09, 21:14
              Cieszę się bardzo, ze już jesteście razem, w domu. Czeka Was z pewnością dużo wspaniałych chwil. Do imienia Antoni mam stosunek entuzjastyczny, bo mój Antek choć dorosły chłop, ale zawsze moje dziecko big_grin
              A o czarnym myśl - jakoś nie bardzo lubiłam czarne koty do czasu kiedy nie trafił do nas powypadkowy Zawada. Drugiego takiego nie było, nie ma i nie będzie (nawet Gucio choć kochany ma swoje grzeszki smile )
        • marzenia11 Re: Antoni (dotychczasowo Łapek) - relacja 06.09.09, 21:16
          Trzymam kciuki za Czarnego.. żeby znalazł dom u Ciebie i swojego kumpla..
          Tak mi żal dorosłych, niechcianych do adopcji kotów..
          • mama.rozy Re: Antoni (dotychczasowo Łapek) - relacja 06.09.09, 21:28
            jakbym mogła mieć więcej niż 4 to Gacek byłby u nas,najstarsza córka się w nim
            zakochała.bierz go kobieto bo teraz już sam tam został...
            • siamese67 Re: Antoni (dotychczasowo Łapek) - relacja 06.09.09, 22:01
              Wiecie, ja bym Czarnego bardzo chciała... ale najpierw trzeba wyrównać stan konta po Brysiowym leczeniu...

              Antonio już wie, w którym łóżku i z kim się śpi, skorzystał z moich nóg jako podgłówka i w ogóle się spokojnie zadomawia.

              Fajny jest smile

              Bardzo serdecznie dziękuję Dzidce i Paulinie za pomoc.
              • the_dzidka Re: Antoni (dotychczasowo Łapek) - relacja 06.09.09, 22:04
                siamese67 napisała:

                > Wiecie, ja bym Czarnego bardzo chciała... ale najpierw trzeba
                wyrównać stan kon
                > ta po Brysiowym leczeniu...

                Siamese, piszę do Ciebie maila na gazetową pocztę.
    • katikot Re: Antoni (dotychczasowo Łapek) - relacja 06.09.09, 22:50
      Bardzo się cieszę, że Antoni tak bezproblemowo się zadomawiasmile
      • macarthur Re: Antoni (dotychczasowo Łapek) - relacja 07.09.09, 00:04
        super że tak wszystko ładnie poszło,też się bardzo cieszę
        • wiesia.and.company Re: Antoni (dotychczasowo Łapek) - relacja 08.09.09, 23:44
          Jak tak gładko poszło to może i dalej pójdzie równie gładko... a do zakochania
          jeden krok.... (i to mówię z własnego doświadczenia, a dziewiąta kotka już nawet
          była obfotografowana żeby puścić je na forach adopcyjnych i tak się świetnie
          wpasowała w kocie towarzystwo, bezkonfliktowo, ujęła i koty, i mnie). No i w
          końcu mam adoracje dziewięciu cudownych towarzyszy życiowych smile smile smile I
          przecież nie tylko ja tak mam... smile
    • siamese67 Antoni - ciąg dalszy 09.09.09, 09:35
      Kolega Tosiek zapałał miłością wielką i namiętną do draceny. I do kwiatków w ogóle. Także do trującego bluszczu (już skonfiskowany).
      Miłość była tak wielka, że zmusiła mnie do małego przemeblowania.

      Wczorajsza i przedwczorajsza noc - nieprzespane. Zganiałam co chwila kota z parapetu, na którym ten jeden kwiatek został. Albo Tosiek sam zeskakiwał, robiąc raban. Raz wklinował się między pudło i ścianę. Było jakieś 10 minut ciszy...

      Ale chyba już się powoli aklimatyzuje. Wczoraj wieczorem spokojnie obejrzał z nami 2 filmy, udało mu się też NIE WSKOCZYĆ na płaski telewizor - prawdopodobnie nadludzkim wysiłkiem musiał się opanować (ciekawe, czy jakby telewizor wisiał na ścianie, to też kot by wskakiwał?).

      Dziś w nocy spał. Po prostu spał... Dziwne...
      Wlazł sobie pod moją kołderkę, mruczał i grzał mi kolana. A potem plecy. A potem to już było mu za ciepło i spał na kołdrze. Chrapie strasznie. I mówi coś przez sen wink
      Oczywiście o piątej rano była pobudka. Ale to i tak całkiem nieźle, nie?
      • marzenia11 Re: Antoni - ciąg dalszy 09.09.09, 09:38
        siamese67 napisała:

        > I mówi coś prz
        > ez sen wink

        Pewnie opowiada Czarnemu jak tu jest fajnie... i że mocno stara się, abyś go pokochała i z miłości tej sprowadziła mu jego ulubionego kumpla smile)
        Piąta rano to wręcz sukces!! pozdrawiam ciepło
        • siamese67 Re: Antoni - ciąg dalszy 09.09.09, 09:46
          Sukces, nawet wziąwszy pod uwagę, że poszliśmy spać o drugiej...
      • aaaguniaaa Re: Antoni - ciąg dalszy 09.09.09, 10:48
        moj kot wskakuje na wiszacy na scianie telewizor, wiec nie mysl ze powieszenie
        go cos pomozesmile no moze jakos bardzo blisko sciany bo my mamy na takim ruchomym,
        ustawianym w rozne strony wiec i dosc odsunietym od sciany.
        a telewizor jest na scianie bo obawialismy sie ze kot jest w stanie przewrocic
        wazacy ponad 20kg tv - jakos malo stabilne wydawala nam sie podstawka do niego.
        • siamese67 Re: Antoni - ciąg dalszy 09.09.09, 14:31
          Ja tuż nad telewizorem będę mieć półkę szczelnie zapchaną filmami i płytami, więc może chłopczyna zrezygnuje z tego pomysłu...
          Przecież jakąś ocenę wzrokową, czy da się skoczyć, to on przeprowadza?
          • r.kruger Re: Antoni - ciąg dalszy 09.09.09, 15:54
            nie wiem jak inne koty, ale moja z analizy zawsze wyciąga wniosek "plan B,
            idziemy na żywioł" i próbuje się wkomponowywać w miejsca niemożliwe
            gdyby mogła zajęła by miejsce między kartkami książek
            • siamese67 Re: Antoni - ciąg dalszy 09.09.09, 16:09
              > gdyby mogła zajęła by miejsce między kartkami książek

              No tak, to jest całkiem słuszna koncepcja.
              I jak tych gadów małych za to nie kochać? No jak???
              • wiesia.and.company Re: Antoni - ciąg dalszy 10.09.09, 20:36
                Hehehe rozbawiła mnie trafność spostrzeżenia kociej natury "moja z analizy
                zawsze wyciąga wniosek "plan B,idziemy na żywioł" i próbuje się wkomponowywać w
                miejsca niemożliwe gdyby mogła zajęła by miejsce między kartkami książek."
                Wiadomo, że rozwiązywanie krzyżówek staje się przy kotach niemożliwe. Zawsze
                usiądą w centrum mojego zainteresowania czyli dokładnie na tej właśnie
                obrabianej krzyżówce.
                No, ta sztuka udaje się tylko, gdy koty pójdą do łóżka a ja mantykuję.
                Ale świetnie mi się czyta wieści o wzajemnym poznawaniu się ludzi i Antosia. I
                poprosiłabym o więcej smile
                • siamese67 Re: Antoni - ciąg dalszy 10.09.09, 21:41
                  Ależ proszę bardzo:
                  Antoś jest chłopak cudowny.
                  Dziś wróciłam rano z dyżuru. Pan kot leżał na moim fotelu komputerowym (korzysta z niego jako karuzeli). Przywitał się i widać było, że już jestem jego. Potem spaliśmy ze 3 godzinki i przytulał się cały czas.

                  A wieczorem poszliśmy do weterynarza, na wstępny przegląd techniczny. Dałam mu kilka dni na przyzwyczajenie się do nowego miejsca, a nie tak z marszu - bo po pierwsze nie znam go i trzeba było poobserwować, co i jak, a po drugie, niech się nieco przyzwyczai do mnie.

                  Już wiem, że Tosiek nie lubi jeździć samochodem. Na pewno. Więc tylko w tamtą stronę pojechaliśmy taksówką, a z powrotem - pieszkom. Drobne 3-4 kilometry. Do transportu mam fajną miękką torbę, specjalną do transportu kota, którą mogę wziąć na ramię, więc dobrze się go niosło.

                  Na miejscu Kicuś został zważony orientacyjnie (bo razem z transporterką). Jakieś 6 kilo z kawałkiem. Razem z torbą - 6,7 kg. Fajnie, co?

                  To jest w ogóle bardzo miły i spokojny kot, pozwala obcym ludziom się dotykać i nie histeryzuje jak nieodżałowany Brysio, mimo, że było pełno nieznanych zapachów, zwierzaków i ludzi.

                  U pani doktor był bardzo grzeczny, tabletkę na robale łyknął jak należy, ząbki też pokazał i wszystko inne, gdzie mu zaglądano. Niestety, czeka go czyszczenie zębów z kamienia pod narkozą, bo strasznie mu narósł. Może dlatego nie bardzo chce jeść.

                  Powrót na piechotę zniósł z godnością. W domu sprawdził starannie, dokąd go znowu zanieśli. Wyraźnie się ucieszył, jak się okazało, że chyba do domu.

                  Poprosił o kolację i zjadł trochę sosiku z gurmecika. Teraz odpoczywa. Drzemie pod kołdrą. Oczywiście łóżko jest wspólne.

                  Aha - i jeszcze ślicznie podśpiewuje jak mruczy. Jak ktoś słyszał, to wie, o co chodzi.
                  • mama.rozy Re: Antoni - ciąg dalszy 10.09.09, 22:40
                    a włazi ci do szafy?bo Puchatek,jego były brat,namiętnie to robi.ale też fajnie
                    mruczysmilemoże to u nich rodzinnesmile?
                    • siamese67 Re: Antoni - ciąg dalszy 10.09.09, 22:47
                      Do szafy - namiętnie. Ale tata wymyślił zamknięcie, bo to szafy z przesuwanymi drzwiami, więc kocie zapędy zostały ukrócone. Pewnie wolno im było to robić w poprzednim domu...
            • aaaguniaaa Re: Antoni - ciąg dalszy 10.09.09, 22:52
              moj sie wkomponowuje miedzy kartkismile nie da sie przy nim czytac ksiazki czy
              gazety, rozwiazywac sudoku. no chyba ze spi. na szafie, 20cm pod sufitemsmile a
              wskakuje na nia wskakujac najpierw na lozko a pozniej na otwarte drzwi - takiego
              akrobaty jeszcze nie nie maialm (tzn,z rodzicami bo to moj pierwszy osobistysmile
    • mary4 Re: Antoni (dotychczasowo Łapek) - relacja 11.09.09, 08:50
      bardzo cieszę sie że sie wszystko układa należycie wink
      zdrówka i dużej radości życze
      • wiesia.and.company Re: Antoni (dotychczasowo Łapek) - relacja 13.09.09, 14:09
        No świetny kot! A jak ma u Ciebie dobrze! Nic dziwnego, że potem uszczęśliwiony
        i spokojny mruczy głośno. Uwielbiam taką kocią muzyczkę.
        Ale też swoje waży! No no no, podziwiam, taką trasę przebyć z kotem u boku -
        torba transportowa z takim wypełnieniem jest ciężka!Sama to wiem, bo nosiłam
        Leosię ze sklepu we wsi 2,5 km, a Leosia to właściwie jak koteczek-dzieciak. No
        i że Twój Antosiek pozwolił się spokojnie nieść, bo to jednak trochę się torba
        przemieszcza na ramieniu i obija (no i trzeba czasem zmienić ramię).
        Niewiarygodnie domowy i ufający Ci kot!
        • siamese67 Re: Antoni (dotychczasowo Łapek) - relacja 13.09.09, 16:47
          No, porządne z niego kocisko.
          Bardzo "user-friendly", że się wyrażę w obcym języku przy niedzieli.

          Tak naprawdę to w tej torbie może się przemieścił ze 2 razy - i dobrze, że tylko tyle, bo przy takiej masie to mię gibło w jedną i drugą stronę, jak się wiercił.

          Jestem przyzwyczajona do noszenia ciężkich zakupów, więc nie trzeba było zmieniać ramienia, na szczęście.

          Nadal za to nie możemy ustalić ze sobą, jaka to mianowicie dieta by mu najbardziej pasowała.
          Wychodzi na to, że - jego zdaniem - parówki są najwłaściwsze. I ostra kiełbasa swojska. Oczywiście najlepiej ściągane własnołapnie z mojego talerza, kiedy się odwrócę.
          Ja jednak uważam, że coś bardziej kociego też powinno się znaleźć w menu.
          Kompromis osiągnęliśmy przy piersi z kurczaka. Z tym, że on wyraził przekonanie, że to ma być główne dania, a ja, że jednak tylko deser...
          Ech, życie... sad
          • mama.rozy Re: Antoni (dotychczasowo Łapek) - relacja 13.09.09, 19:46
            z ich dietą w ogóle było chyba coś nie tak.Puchatek rzuca się na jakiekolwiek
            słodycze,o parówkach nie mówiąc.jest potwornie spasiony,waży ponad 10 kg,ciągle
            łazi głodny i stąd może nasz problem,o którym w inny wątku...
            • siamese67 Re: Antoni (dotychczasowo Łapek) - relacja 13.09.09, 19:59
              Może i tak. Tosiek potwornie spasiony to jeszcze nie jest, ale wielki na pewno. I tłuściutki też. Bryś był dużo smuklejszy przy podobnych wymiarach, a przecież już nosił małe woreczko brzuszne. Ale malutkie.

              Z Tośkiem jest tak, że owszem, dostał kawałeczek parówki przy niedzieli, ale jego dieta NA PEWNO nie będzie się składała z samych parówek.

              Skoro (podobno ukochanej) wołowiny jednak nie chce, będzie dostawał pierś z kurczaka w ilości niedużej i chrupki. Jutro mam dyżur, rano dostanie na śniadanie trochę surowego mięska i zostawię mu miseczkę chrupek. Zobaczymy, ile z tego zje przez 24 godziny.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja