Dodaj do ulubionych

POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka

07.09.09, 18:30
30 sierpnia przed południem we wsi Sołtmany, gmina Kruklanki
zaginęła 12-letnia bura kotka. Trzydniowe poszukiwanie nie dało
żadnego rezultatu. Musiałam wracać do domu, do Warszawy. Kicia
wędruje na południe, w stronę domu albo błąka się gdzieś w okolicy.
Proszę o pomoc w odnalezieniu kotki. W sobotę jadę tam na 3 dni i
znowu będę jej szukać. Jeśli ktoś zna dobrze psychikę kotów, proszę
o rady. Więcej o Kici:
forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=99359&start=0
www.domowe-tygrysy.info/ogloszenia,zaginal_kot_kotka,9,1,zaginela_12_letnia_bura
_kotka,81.html?PHPSESSID=c7e50a6215fd35b2027fe72a26d867a3
i zdjęcia:
fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
Obserwuj wątek
      • kotka-bura Re: POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka 07.09.09, 22:23
        To jest wieś i mówiłam o nagrodzie, pisałam też w ogłoszeniach. Na
        forum oczekuję raczej informacji jak jej szukać, rady jakiegoś
        kociego psychologa. Mimo, że kotkę mam od 12 lat nie mam zielonego
        pojęcia gdzie teraz może się znajdować. Czy błąka się w okolicy, czy
        raczej wędruje na południe w kierunku domu. Ile taki kot może
        przejść dziennie? Czy wyżywi się żabami i pasikonikami. Ptaka już
        nie złapie jest za mało zwinna. Czy będzie szukać pomocy u ludzi?
        Same znaki zapytania.
          • kotka-bura Re: POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka 07.09.09, 22:40
            To była kotka wychodząca, czasem potrafiła włóczyć się pół nocy i
            wracać nad ranem. Wiem, że koty mają wyczucie kierunku, dlatego
            napisałam o tym południu. A jak jest naprawdę nie mam zielonego
            pojęcia. Gdyby była gdzieś w pobliżu to chyba by się odezwała jak
            jej szukaliśmy. Chociaż teraz niczego już nie jestem pewna. Poza tym
            w nowym miejscu była już 3 dni i wydawała się być już spokojna. Nie
            rozumiem dlaczego uciekła. Jedyne wytłumaczenie to, że chciała
            wrócić do domu.
                • wiesia.and.company Re: POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka 09.09.09, 00:21
                  Moja kotka uciekła pierwszego dnia z domku letniskowego w lesie. Przez 11 dni
                  widywano ją (sąsiedzi), potem ja ją widywałam i nawoływałam, potem karmiłam pod
                  niezamieszkałym domkiem (tam się kotka melinowała). Wydawało się, że mnie
                  rozpoznawała, ale ani nie podchodziła na moje wołanie, na moje podstawianie
                  miski, nie odzywała się do mnie, nie wychodziła na mój głos, a raczej ode mnie
                  uciekała. Była nieufna. Dopiero kiedy bezradnie ukucnęłam na ścieżce, bo
                  opuściła mnie nadzieja, że ją złapię przed wyjazdem, wtedy dopiero mnie sama
                  zaczęła okrążać i tak za którymś okrązeniem podeszła do mnie i się przytuliła.
                  Jedno co wiem, kot przestraszony i po prostu zagubiony nie przyjdzie na wołanie.
                  To nie pies. Trzeba dać czas na to, by kot się odważył wyjrzeć. Trzeba nawoływać
                  ciepło, z zachętą. I stać (lub siedzieć np. na składanym stołeczku). I wołać i
                  rozglądać się. Ale stać w miejscu, nie przemieszczać się. I czekać i wołać.
                  Żadnego pośpiechu, żadnego biegania, przemieszczania się z miejsca na miejsce,
                  żadnych nerwów. Stać, słuchać i patrzeć. No i oczywiście zrobić wywiad u
                  miejscowych i u dzieci. A potem czatować i zachęcać miseczkami z jedzeniem.
                  Trzymam kciuki.
                  --
                  Wiesia + 9
                  • kotka-bura Re: POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka 09.09.09, 08:58
                    Dziękuje za rady. Gdybym tylko ją mogła zobaczyć. Problem polega na
                    tym, że nikt jej nie widział. Zapadła się pod ziemię.Okolica jest
                    bardzo trudna do przeszukiwania. Obok mojej działki są trudno
                    dostępne chaszcze, dojście do jeziora jest strome i też porośnięte
                    krzakami. Zobaczyć w nich kota niesposób. Kicia ma jeszcze ochronny
                    bury kolor i naprawdę jest trudna do wypatrzenia. Może zgłodniała
                    odważy się wyjść do ludzi. Na wszystkich podwórkach są psy ale
                    ostatnie trzy lata mieszkała z psem i mam nadzieję, że już tak ich
                    się nie boi jak kiedyś. Kicia była kotem wychodzącym ale unikała
                    otwartych terenów. Była odważna, kiedy wypatrzyła mnie z ogródka
                    spacerującą z psem. Wtedy przełaziła przez siatkę i leciała do mnie
                    przez trawnik głośno miaucząc.I to był koniec spaceru , bo łasiła
                    się i nie pozwalała mi iść dalej. Była nawet taka odważna, że do
                    domu wracała razem z nami przez klatkę schodową.
      • wladziac Re: POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka 21.09.09, 12:05
        śliczne zdjęcie,aż samej chce mi się płakać,ale wierzę że istnieje
        szansa na jej znalezienie,na pewno jest już dość zimno ale nie ma
        jeszcze mrozów zagrażających życiu a kotka z pewnością znalazła
        lokum,jakąś stodołę czy coś innego,wierzę że Twoje wysiłki przyniosą
        dobry efekt,trzymaj się
        • kotka-bura Re: POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka 21.09.09, 12:18
          Dziękuję. Kicia nie przepadała za Piratem, była o niego bardzo
          zazdrosna, a on chciał się z nią zaprzyjaźnić. Najczęściej
          przepędzała psa, żeby być sama na kolanach. Z czasem pogodziła się z
          myślą, że jemu też trochę pieszczot się należy i zdarzało się zrobic
          im zdjęcie razem.
          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/FM1iPOZV6tjWgDCsMB.jpg
            • kotka-bura Re: POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka 21.09.09, 16:39
              Po drodze zatrzymaliśmy się na krótko tylko raz w lesie. Mąż wyszedł
              na chwilę z psem a ja siedziałam z Kicią w samochodzie. W promieniu
              kilku kilometrów nie ma tam żadnej wsi. Chcieliśmy jak najszybciej
              dojechać do celu, bo Kicia była bardzo spanikowana. Prawie cały czas
              była u mnie na rękach. Tylko na początku podróży była w kontenerku i
              na samym końcu. W drodze nie chciała pić, zjadła tylko trochę szynki
              z mojej kanapki. Ogłoszenia ze zdjęciami i nr tel do zerwania o
              zaginięciu Kici rozwiesiłam na trasie od Kruklanek do Orzysza
              włącznie.
              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/6QguuydaroccKcjEbB.jpg
                • kotka-bura Re: POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka 23.09.09, 23:10
                  Dla mnie jest najładniejsza, najmądrzejsza i najbardziej niezależna.
                  Już nigdy nie będę miała takiego kota. Brakuje mi jej strasznie.
                  Wieczorem, po długim tuptaniu wtulała się we mnie a potem zaczynała
                  się myć. Nieraz byłam na nią zła bo nie mogłam zasnąć. Codziennie
                  rano myślę, ze przyjdzie do mnie do łóżka, poliże, pacnie łapką i
                  jeśli nadal nie wstanę, to lekko ugryzie mnie w policzek: mamo
                  jestem głodna, obudź się w końcu i daj mi jeść. Suchą karmę zawsze
                  miała w miseczce ale rano zawsze czekała na coś lepszego.
                  --
                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
    • kotka-bura Re: POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka 02.10.09, 11:48
      --
      Wiesia + 9
      Wiesiu, jest bardzo mądrą kotką, zna zycie na swobodzie bo była już
      całkiem sporym kociakiem zanim przyszła do mojego domu. Wiele
      przyzwyczajeń z tamtego okresu jej zostało. Nigdy nie chciała
      zostawać sama w mieszkaniu, bezpieczniej czuła się w ogródku. Tylko
      zimą i przy brzydkiej pogodzie zostawała sama w mieszkaniu. W letnie
      wieczory miałam często problem bo nie chciała wracać do domu i
      później nad ranem robiła nam pobudkę, miaucząc głośno na parapecie.
      Ale jest już nienajmłodsza, brakuje jej części zębów. Poza tym w
      miastach są śmietniki, sporo osób dokarmia dzikie koty, psy
      najczęściej chodzą na smyczy. Na wsi mało kto dba o koty, z reguły
      ma wystarczyć im miska mleka a o resztę muszą zadbać same. Nawet
      te, które mają jakiś "dom?" boją się ludzi, bo najczęściej nie
      spotkało ich nic dobrego ze strony człowieka. Minął już miesiąc i
      zrobiło się zimno ale chciałabym wierzyć, że masz rację i Kicia
      wróci do mnie.
      fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html

      --
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
    • kotka-bura Re: POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka 07.10.09, 11:06
      Błysnęła jakaś nadzieja. Sąsiedzi widzieli jakiegoś duzego, burego,
      wychudzonego kota na działce. Kot nie daje się złapać. Poprosiłam,
      żeby wystawili pod schodami chrupki, które zostawiłam. Może uda mi
      się wyjechać tam pod koniec tygodnia.
      --
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
      http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
    • kotka-bura Re: POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka 24.10.09, 12:58
      Bardzo dziękuję wszystkim za wsparcie i dobre słowa. To Wy
      pomogliście mi ją odnaleźć, podtrzymując mnie na duchu, dzięki Wam
      uwierzyłam, że wróci do mnie i nie ustawałam w poszukiwaniu. Kicia
      jest w bardzo złym stanie. Kiedy ją przyniosłam do domu, wydawało mi
      się, ze nie jest tak źle: Trochę zjadła i prawie cały czas tuliła
      się do mnie i spała, chodziła normalnie, bez problemów. Następnego
      dnia okazało się, że kuleje na tylną łapkę a wieczorem przestała
      jeść. Rano pojechaliśmy z nią do pobliskich Wydmin, do lekarza.
      Dostała zastrzyki na wzmocnienie, antybiotyk i przeciwbólowy.
      Powiedział, że powinny pomóc, ale jeśli coś niepokojącego będzie się
      działo, to mamy przyjechać jutro. Na razie piła tylko wodę i śpi
      koło mnie. Jutro, po południu wracamy do Warszawy, trochę boję się
      podróży, bo Kicia cały czas w samochodzie się denerwuje.--
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
      http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
      • kotka-bura Re: POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka 24.10.09, 13:06

        JAK SIĘ ZNALAZŁA
        W czwartek koło 9 wyszłam z psem na spacer i jak zwykle ją
        nawoływałam. Kiedy przechodziłam koło bagienka (to taka podmokła
        działka gminna z rowem melioracyjnym, pełna chaszczy, pokrzyw,
        chmielu, krzaków, drzew i zamieszkana głównie przez ptaki i jeże i
        na dodatek zaśmiecona szkłem, puszkami, drutem kolczastym i innymi
        szpargałami) usłyszałam miauczenie. Poszłam w tamtym kierunku,
        nawołując ją. Nie mogłam wejść do środka, bo oprócz dwumetrowych
        pokrzyw, wszędzie rósł chmiel i nie pozwalał wejść w głąb. Kicia
        miauczała, ale bała się wyjść. Pomyślałam, że boi się hałasu
        robionego przez Pirata, więc zaprowadziłam go do domu a zabrałam ze
        sobą kawałki kiełbasy. Wołałam ją znowu, ale długo się nie odzywała.
        W końcu odezwała się w takim miejscu, do którego mogłam się dostać.
        Ukucnęłam i znowu ją wołałam, przez moment nawet zobaczyłam burego
        kota w zaroślach, ale kiedy się podniosłam, żeby podejść bliżej,
        uciekła i przestała się odzywać. Zostawiłam jedzenie w okolicy i
        wróciłam do domu po klatkę pułapkę, jaką od tygodnia rozstawiałam w
        najbliższej okolicy bez efektu (łapały się wyłącznie miejscowe koty,
        większość po kilka razy). Ustawiłam klatkę w pobliżu miejsca, gdzie
        ją widziałam a sama usiadłam na stołeczku i znowu ją nawoływałam,
        ale bez efektu. Zmarzłam i wróciłam do domu trochę się rozgrzać.
        Wróciłam, położyłam w kilku miejscach kiełbasę, usiadłam i znowu
        wołam bez efektu. Dopiero po dłuższym czasie usłyszałam miauczenie
        zupełnie z innej strony. Już nie wstawałam, tylko wołałam i
        czekałam. W końcu się pokazała, znalazła kawałek kiełbasy, próbowała
        zjeść ją na miejscu, ale znowu uciekła zjeść ją gdzieś dalej. Po
        kilkunastu minutach znowu ją zobaczyłam i wołałam ją z kawałkiem
        kiełbasy w ręku. Przyszła do mnie i usiadła na kolanach a ja
        zaczęłam ją głaskać i tulić. Kiedy dałam jej kawałek kiełbasy, znowu
        uciekła z nią w krzaki. Po paru minutach wróciła do mnie na kolana i
        wtedy przytuliłam ją mocno i zabrałam do domu. Cała operacja trwała
        od 9 rano do 4 po południu. W domu zjadła trochę swojej ulubionej
        karmy z saszetki i parę kawałków piersi z kurczaka. Kupę i siku
        zrobiła dopiero następnego dnia po południu. Niestety później
        dostała rozwolnienia. I to wszystko, resztę napisałam wcześniej.
        Napiszę jeszcze z domu jak zniosła podróż i odnalazła się na starych
        śmieciach. W przyszłym tygodniu zamieszczę na fotoforum nowe zdjęcia
        Kici.
        Jeszcze raz wszystkim Wam dziękuję.
        PS
        koło bagienka przechodziłam wołając ją, kilka razy dziennie za
        każdym razem kiedy byłam na wsi.
        --
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
        http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
        • scrivo kotka bura znaleziona!!! 24.10.09, 13:16
          brawo, co za fantastyczne zakończenie waszej przykrej przygodysmile bardzo mi zal koteczki, nacierpiała się ogromnie i z pewnością ta trauma będzie się za nią wlokła całe jej kocie życie. ale jest z wami, bezpieczna. trzymamy kciuki i pazury za jej dojście do formy i gratulujemy wytrwałosci w poszukiwaniachsmile
          --
          kotofilia jest jedną z najpiękniejszych patologii.
          • anmanika Re: kotka bura znaleziona!!! 24.10.09, 16:28
            Ja wiedziałam, że się znajdzie, bo musiała z taką zawziętą panią. Strasznie się cieszę, bo jej los chwytał mnie mocno za serce, bo kiciunia jest tak podobna do mojej Mimuni.
            https://img257.imageshack.us/img257/5599/mimcia.jpg
            --
            Nigdy nie dyskutuj z idiotą... Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona wcześniej zdobytym tam doświadczeniem.
            • kotka-bura Re: kotka bura znaleziona!!! 24.10.09, 19:01
              po prostu: bure koty są najpiękniejsze.
              gdyby tylko potrafiła powiedzieć co się z nią działo przez tyle dni.
              Jakim cudem przeżyła nie korzystając z opieki człowieka?
              --
              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
              http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
          • wladziac Re: POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka 24.10.09, 16:38
            dobrze że udało się złapać kotkę przed zimą,biedula może nie znalazłaby
            schronienia na tyle ciepłego żeby przeżyć,po powrocie do domu może przydałoby
            się zrobić generalny przegląd u weta,powrotu do dobrej formy życzę koteczce i
            szerokiej drogi powrotnej,trzymajcie się
            • kotka-bura Re: POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka 24.10.09, 17:15
              Do weterynarza na szczgółowe badania pojadę w poniedziałek. Nie jest
              z nią dobrze. Większość wczorajszego jedzenia dziś po południu
              zwymiotowała i od rana nic nie chce jeść tylko pije odę. Na forum
              miau poradzono mi surowe żółtko ale nie chciała nawet spróbować.
              Kiedy doałam do niego odrobinę mleka to liznęłka kilka razy i
              wmusiłam w nią 3 łyżeczki. Ugotowałam też pierś z kurczaka z
              odrobiną ryżu, bardzo rozdrobniłam i troszkę przed chwilą zjadła.
              --
              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
              http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
              • wiesia.and.company Re: POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka 24.10.09, 17:46
                Myślę, że ma zaciśnięty żołądek. Na pewno jadała sporadycznie. Puste ścianki
                żołądka nie przyjmują teraz bardziej treściwego pokarmu. Zapewne ma podrażnioną
                wątrobę w wyniku niedożywienia. Ale ta karma w postaci płynnej (żółtko z
                mlekiem) jest łatwiej przyjmowana przez żołądek. Powoli zaczną pracować soki
                żołądkowe. Wiesz, tak jak zagłodzonym ludziom, należałoby podawać malutkie
                porcyjki w częstych odstępach czasu. Jeśli już troszeczkę zjadła kurczaka
                rozdrobnionego z ryżem, to jest doskonałym początkiem.
                Osłabiona jest na pewno, niedożywiona, zimno przecież, może mieć kłopoty z
                pęcherzem i mogła przechodzić jakieś przeziębienia. Jeśli już je - to sądzę, że
                to początek rekonwalescencji. Trzymaj ją w cieple,ona sobie teraz może pozwolić
                na słabość, bo wie, że ma opiekuna i jest bezpieczna. A jutro zobaczymy, co
                zaleci weterynarz.
                Jestem dobrej myśli.
                --
                Wiesia + 9
                • kotka-bura Re: POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka 24.10.09, 19:13
                  Z pęcherzem raczej wszystko w porządku, nie sika bez przerwy. 2-3
                  razy miała w swoim życiu z tym kłopoty i wiem jak to wyglądało.
                  Problemem chyba jest żołądek i wątroba. Zjadła bardzo mało, wypiła
                  cały rosołek, nie wymiotowała i nie korzystała z kuwety od 4-5
                  godzin. lekarz mierzył jej temperaturę ale z tych nerwów nie
                  zapytałam się czy ma wysoką gorączkę. Radził tylko karmic małymi
                  porcjami i tym, co lubi.
                  --
                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
                  http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
      • ewa8a Gratuluję wytrwałości. 25.10.09, 11:17
        Ten przypadek to najlepszy przykład na to, że nawet po 50 dniach nie
        należy tracić nadziei. Podziwiam za determinację - tak zachowywać
        się może tylko ktoś pozytywnie zakręcony na punkcie kotów.
        I cieszę się bardzo, że tak się to zakończyło.
        • macarthur Re: Gratuluję wytrwałości. 26.10.09, 00:11
          ewa8a napisała:

          tak zachowywać
          się może tylko ktoś pozytywnie zakręcony na punkcie kotów.

          nie chcę się czepiać ale pozytywnie zakręconym to można być na
          karuzeli, wydaje mi się że tutaj chodzi o coś innego


    • kotka-bura Re: POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka 26.10.09, 14:21
      Od wczoraj jesteśmy już w domu. Kicia coraz lepiej je, już nie
      wymiotowała. Obudziła mnie o 7 bo chciała jeść. Waży 3,5 kilograma,
      to chyba nienajgorzej, jak na blisko 2 miesiące tułaczki. Chcę jej
      zrobić wszystkie możliwe badania i dlatego na wizytę u weta mogłyśmy
      zapisać się dopiero w środę. Będę miała tylko problem z przyłapaniem
      jej na robieniu kupy.
      --
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
      http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
        • the_dune cudne wieści :) cieszę się razem z Wami... 26.10.09, 18:28
          przyznaję się do śledzenia Twojej historii od początku i strasznie się cieszę,
          że taki jest jej finał.
          Oby Kicia wróciła do zdrowia smile

          trzymajcie się cieplutko smile

          --
          "World peace must develop from inner peace. Peace is not the absence of
          violence. Peace is the manifestation of human compassion..." [Dalai Lama]
            • kotka-bura Re: cudne wieści :) cieszę się razem z Wami... 27.10.09, 10:59
              Czuje się w miarę dobrze. Je niewielkimi porcjami ale dość często.
              Nawet zrobiła małą kupkę, niestety w ogródku (niestety, bo nie wiem
              czy taką kupkę można zanieść jutro na badanie). Tak mnie prosiła, że
              chce wyjść, że nie miałam sumienia jej nie wypuścić. Ona strasznie
              nie lubi kuwety. Oczywiście napiszę, co powiedział lekarz i jak
              wyszły badania.
              --
              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
              http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
              • jottka Re: cudne wieści :) cieszę się razem z Wami... 27.10.09, 11:22
                zasadniczo jak te bobki nie są przesadnie zapiaszczone czy w czymś utytłane, to
                bym zaryzykowała - i tak do badania bierze się próbkę "środkowego" kału (tj. nie
                pierwszy bobek i nie ostatni), więc można - o ile konsystencja jest w miarę
                prawidłowa - wydobyć szpatułką czy łopatką trochę surowca ze środka, tam gdzie
                nie jest zabrudzony ziemią czy czym tam.

                ewentualnie czatować dzień cały na wielką chwilę i w momencie, jak przysiada w
                ogródku, coś podstawić i łapać materiał porównawczysmile aha, nie wiem, na co
                chcesz kici bobki badać, ale np. na pasożyty to trzeba zebrać po bobku z
                kolejnych 3 wypróżnień. może zadzwoń do weta i się upewnij, co i jak.

                i mizianki dla bohaterkismile
                • kotka-bura Re: cudne wieści :) cieszę się razem z Wami... 27.10.09, 12:11
                  Chcę zbadać Kicię, żeby wiedzieć czy i jak zaszkodziła jej ta
                  tułaczka. Może potrzebe będzie specjalne karmienie, może jakieś
                  leki. Teraz znalazłam 2 bobki wielkości fasoli, nie bardzo da się
                  coś z tego wydłubać. Kicia je po troszku i mam nadzieję, że nastepne
                  kupy będą lepsze. Teraz mi się nie uda zdobyć 3 kup pod rząd,
                  porozmawiam z weterynarzem i dostarczę materiał następnym razem.
                  Bedzie miała pobieraną krew i USG.
                  --
                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
                  http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
                  • jottka Re: cudne wieści :) cieszę się razem z Wami... 27.10.09, 15:27
                    no to pierwsze dokładne info będzie z badań krwi, a i tak założyć trzeba, że
                    musi być odrobaczona, acz dobrze wiedzieć na cosmile pogadaj z wetem, ale pewnie
                    możesz w spokoju zaczekać, aż kici się trawienie poprawi i łatwiej będzie
                    cennego bobka zdobyć bez stresowania obu stron. póki się załatwia i nie sprawia
                    jej to trudności, to tylko masaż brzuszka, o ile lubismile
    • kotka-bura Re: POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka 28.10.09, 16:14
      Właśnie wróciliśmy od lekarza. Wątroba i nerki w dobrym stanie,
      stosownie do wieku Kici. Mogę jej dawać wszystko, na co ma ochotę.
      Jutro będą wyniki badań krwi i wtedy będę wiedziała więcej. Siku nie
      udało się wycisnąć i mam zanieść do badania, kiedy tylko mi się uda
      ją zlapać na sikaniu. Kiedy zaniosę kupę, dostanie odpowiednie leki
      na odrobaczenie.
      --
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
      http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
    • kotka-bura Re: POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka 29.10.09, 10:58
      Wyniki badań krwi są w normie ma tylko lekką anemię i badania trzeba
      będzie za miesiąc powtórzyć. Żeby tylko w końcu zaczęła więcej jeść.
      Czy mogę jej podawać surową wątróbkę drobiową? Kiedyś bardzo ją
      lubiła.
      Widać, że cieszy sie z powrotu do domu. Zwiedziła wszystkie kąty i
      obwąchała cały ogródek. Śpi ze mną w łóżku jak dawniej. Pewnie
      lepiej by było gdyby nie było tu innych kotów. A w domu mam nowe
      lokatorki: Balbinę, 8-letnią kotkę, którą oddano z powodu alergii
      dziecka i szylkretowe maleństwo uratowane z obory. Obie starsze
      kotki się stresują, tylko maleństwo jest radosne. Szukam dla niej
      domu, ale jakoś nie mogę się zebrać, żeby założyć jej album i zrobić
      ogłoszenia.Maleńka wygląda już dużo lepiej niż w dniu, w którym ją
      wzięłam, wczoraj dałam jej tabletkę na odrobaczenie ale robaków w
      kupie nie widziałam. Ma ogromny apetyt i wielką radość życia mimo
      koszmaru jaki przeszła. Była wyziębiona, wygłodzona, pokaleczona
      przez szczeniaka i miała biegunkę.
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
      http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
        • jottka Re: POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka 29.10.09, 13:46
          właśnie, kotkobura, pytaj swojego weta, bo tu ci można odpowiedzieć ogólnie, że
          tak, ale może się zdarzyć, że dla twojej kici to akurat jeszcze będzie zbyt
          obciążające. mój kocur jest z gatunku wrażliwych na brzuszku i przy różnych
          zaburzeniach trawiennych ma nakazane od pani wet sparzonego, drobno siekanego
          kurczaka i nic poza tym aż do odwołania, ale może kicia już w lepszym stanie i
          nieco wątróbki może przekąsić?smile
      • kotka-bura Re: POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka 29.10.09, 16:02
        Właściwie lekarz powiedział, że nie są konieczne jakieś
        ograniczenia. A wątróbkę w końcu podałam wymieszaną z mieloną,
        surową piersią z kurczaka. W pierwszej kolejności wybierała
        wątróbkę. Gotowane mięso chciała jeść tylko pierwszego dnia po
        wymiotach. A i tak zjadła wtedy niewiele, wypiła tylko cały rosołek.
        Dałam jej też 2 łyżki parafiny (po uzgodnieniu z wetem), bo chyba
        jednak ma problemy z wypróżnieniem. Wczoraj na USG było widać kał,
        dziś próbowała się załatwić o nic z tego nie wyszło.
        --
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
        http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
          • kotka-bura Re: POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka 29.10.09, 20:23
            Dobrze, że napisałaś o tej wątróbce, bo na razie ta parafina nie
            zadziałała. Kicia bardzo lubi wątróbkę, bardziej jej smakuje niż
            kurczak a wołowiny nie chce wcale jeść. Przedtem miałam obawy, żeby
            jej dawać surowe mięso ale wątroba jest zdrowa i na pewno jej
            wątróbka nie zaszkodzi.
            --
            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
            http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
            • wiesia.and.company Re: POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka 30.10.09, 00:14
              Wątróbka działa rozwalniająco, to fakt. Może zamiast drobiowej podaj jej wątrobę
              wołową? Bo jednak drobiowa zawiera dużo chemii, czasem się wręcz rozpada w
              rękach (to znak, że po prostu była wręcz chora), kurczaki są faszerowane
              antybiotykami i sterydami, żeby nie chorowały i szybko przybierały na wadze).
              Dlatego lepsza jest wątroba wołowa.
              Acha, a może nerki wołowe? Jeśli zna i lubi to też są rozluźniające.

              Jeśli będzie chciała to byłoby dobrze, gdyby miała w miseczce jogurt naturalny.
              I możesz jej podać Lakcid. To też dobrze robi na florę bakteryjną. Możesz jej do
              rozgotowanego jedzonka albo posiekanego surowego dodać trochę kupionego w
              sklepie błonnika. Przemycić w jedzeniu, bo błonnik przyspiesza perystaltykę jelit.
              Ale spokojnie, ona dopiero teraz zaczyna dobrze jeść, dopiero jej się reguluje
              trawienie. Nie martw się, ruszy, ruszy. smile
              --
              Wiesia + 9
              • wiesia.and.company Re: POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka 30.10.09, 00:19
                Zapomniałam napisać chyba najważniejsze, chociaż pewnie jest to jasne.
                Ona miała okresy niedojadania, była wygłodzona, organizm musiał inaczej radzić
                sobie z metabolizmem, musiał spowolnić. Na początku Waszego spotkania miała
                kłopoty z przyjmowaniem pokarmu przez żołądek, potem jadła malutko żeby jej się
                przyswajało. Nie miała z czego tworzyć tego wytworu przemiany materii. I nie ta
                flora bakteryjna. Skoro nie było jedzenia, żeby formować "odrzuty", to nie było
                normalnej kupki. Teraz będzie. Trzymajcie się! Idzie ku normalności!

                --
                Wiesia + 9
                • kotka-bura Re: POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka 30.10.09, 08:57
                  Jogurt jej dawałam juz drugiego dnia, owocowy i kawowy, bo taki
                  miałam. Ona zresztą zjada tylko te słodkie, naturalnego nie lubi.
                  Wątroby wołowej też nie je. Na pierś z kurczaka też już zaczyna
                  warczeć i wybiera samą wątróbkę. Kiedyś jadła serca wołowe, ale
                  teraz dawno ich nie widziałam w sprzedaży. Jeśli je wyłącznie mięso,
                  to chyba większość przyswaja i tej kupy też nie będzie tak dużo i
                  często. W domu mam colon c , gdzieś czytałam, że to jest dobry
                  środek poprawiający perystaltykę. Spróbuję jeszcze podać jej lakcid.
                  Dziękuję za dobre rady, zawsze co więcej głów, to nie jedna.
                  --
                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
                  http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
                  • jottka Re: POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka 30.10.09, 09:07
                    kotka-bura napisała:

                    > Na pierś z kurczaka też już zaczyna warczeć i wybiera samą wątróbkę.


                    i ty sie czymś martwisz? przecież to ewidentny objaw powrotu do zdrowiasmile

                    a lakcid, jak pisze wiesia, to faktycznie dobry pomysł, koty lubią, a na pewno
                    pomoże w tej sytuacji.
                      • wiesia.and.company Re: POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka 30.10.09, 23:17
                        No i przypomniało mi się dopiero teraz: przecież się daje jeszcze siemię lniane!
                        Jeśli dalej nie będzie efektów, to po prostu zalej wrzątkiem troszkę siemienia
                        lnianego, niech ostygnie. Potem te gluciki z ziarenkami siemienia wmieszaj do
                        karmy. Po tym siemieniu lnianym ślizga się jak po parafinie. A niektóre koty
                        bardzo lubią po prostu z talerzyka te gluciki sobie wylizywać (naprawdę! ja sama
                        mam odrzut jak widzę tę galaretkę, a moja Wikcia wychłeptywała to z kubeczka,
                        odganiać bestyjkę musiałam, żeby starczyło dla potrzebującego). smile
                        PS. Parafinka to musi być na czczo i przed każdym jedzeniem, żeby ono się po
                        parafinie ślizgało. Tak dodaję na wszelki wypadek, bo czasem się o zasadzie
                        podawania nie pamięta, gdy człowiek zdenerwowany i czeka na kupkę jak na jakieś
                        objawienie smile
                        --
                        Wiesia + 9
                        • kotka-bura Re: POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka 31.10.09, 09:50
                          Dziś rano w kuwecie były 3 kupki, każda inna. Chyba wszystkie trzy
                          koty zrobiły swoje. A siemię faktycznie dobrze działa na przewód
                          pokarmowy. Kicia ma już całkiem dobry apetyt. Je małymi porcjami,
                          ale coraz częściej. Czy może być siemię mielone, odtłuszczone, takie
                          z apteki? Mam takie w domu, bo czasem sobie parzymy. Dziękuję za
                          rady, bardzo się przydają.
                          A maleńka przed chwilą próbowała upolować srokę, która usiadła na
                          kracie.
                          --
                          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
                          http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
                          • anmanika Re: POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka 31.10.09, 10:21
                            Kochana burasińska z wielką wolą walkismile
                            Moja też taką ma. Miała drobną infekcję, byliśmy u weterynarza, za oknem
                            siedziała lecznicowa kotka i polowała na szczypawy, moja wyrywała się do niej z
                            mordem w oczach, nieważne, że weterynarz, że zastrzykismile
                            --
                            Nigdy nie dyskutuj z idiotą... Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a
                            potem pokona wcześniej zdobytym tam doświadczeniem.
                              • wiesia.and.company Re: POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka 31.10.09, 16:05
                                Myślę, że jakikolwiek len (siemię lniane) nawet odtłuszczony, jest na pewno
                                pomocny. Pewnie lepszy ten nieodtłuszczony, bo na pewno jeszcze lepiej się
                                ślizga, ostatecznie to jest chyba olej lniany.
                                Dosyp do jedzonka i wymieszaj, może dodaj kropelkę oleju rzepakowego.
                                Ale może już nie będzie potrzebne? Odkorkowało ją, widać po tych trzech różnych
                                "urobkach", że "magazynowała" w jelitach przerób różnego jedzenia z kilku dni,
                                teraz to już poleeeeeci śmigiem
                                wink
                                --
                                Wiesia + 9
                                • jottka Re: POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka 31.10.09, 17:13
                                  znaczy ja bym ani parafiny, ani siemienia nie dawała, bo to chyba nie jest
                                  potrzebne - parafinę się daje przy zatwardzeniu, czyli kiedy kot ma czym zrobić
                                  te bobki (da się w brzuszku wymacać), ale nie ma siły ich zrobić, a one
                                  "kamienieją" w jelitach i sprawiają ból przy wypróżnianiu, co dodatkowo
                                  zniechęca kota do tegoż. siemię podobnie, bo ta galaretka pełni funkcję
                                  osłaniającą. ale kicia nie ma, o ile rozumiem, problemów z wypróżnianiem się
                                  jako takim, tylko z niewielką "produkcją" w tym zakresie.

                                  lakcid przez jaki tydzień na pewno się przyda, bo to wspomożenie osłabionej czy
                                  zaburzonej flory bakteryjnej przewodu pokarmowego, póki się nie zregeneruje, ale
                                  środki poślizgowe moim zdaniem sensu nie mają. regularne a niewielkie posiłki,
                                  masaż brzuszka, ew. leki zalecone przez weta, lakcid na kolację i będzie jak nowasmile

                                  • kotka-bura Re: POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka 01.11.09, 12:15
                                    żadnych leków weterynarz nie zalecił. Nerki i wątroba są w porządku
                                    i praktycznie nie ma żadnych przeiwskazań co do diety. Krew wykazała
                                    niewielką anemię. Chyba ma jednak problemy a wypróżnianiem, bo
                                    wczoraj przyjmowała pozycję, ale nic nie wychodziło. Wczoraj kupiłam
                                    wątrobę wołową. Woli co prawda kurzą ale tę też je małymi porcjami.
                                    Myślę, że problemem mogą być też zęby. Wet powiedział,ze znowu część
                                    trzeba usunąć. Poprzednio miała usuwane w narkozie a teraz chyba
                                    jeszcze jest zbyt osłabiona. Z ząbkami od dawna był problem a nie
                                    chciała jeść nic oczyszczającego zęby. Dopiero teraz dowiedziałam
                                    się, że mogą być pomocne kurze szyjki.
                                    --
                                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
                                    http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
                                      • kotka-bura Re: POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka 16.11.09, 11:48
                                        Jest coraz lepiej, ma już apetyt i raczej muszę pilnować, żeby nie
                                        przesadziła z jedzeniem. Już pierwszego dnia chciała koniecznie
                                        wyjść do ogródka, ale wolałam, żeby taka osłabiona nie wychodziła na
                                        zewnątrz. Teraz już wychodzi a w ładniejsze dni, to nawet wygrzewa
                                        się na słoneczku. Największy problem mam z tym, że Kicia woli być
                                        jedzynaczką. Nie pamiętam, czy pisałam w kocim zakątku, że kiedy
                                        szukałam Kici i szukałam porad na różnych forach, to natrafiłam na
                                        forum MIAU, na ośmioletnią kotkę Balbinę, której nikt nie chciał.
                                        Właściciel musiał ją oddać z powodu silnej alergii syna. Balbinka
                                        też była jedynaczką i przez całe swoje dorosłe życie nigdy nie
                                        opuszczała mieszkania (oczywiście nie licząc wizyt u
                                        weterynarza).Chyba nawet nigdy nie widziała psa, bo do Pirata od
                                        początku podchodziła z zainteresowaniem. Przez dość długi czas była
                                        bardzo zestresowana, a kiedy już się zaaklimatyzowała, to ja do domu
                                        przywiozłam Kicię i na dodatek 2-3 miesięczną szylkretkę. Szylkretkę
                                        wzięłam z obory, kiedy poszłam do gospodarzy po mleko, bo nie
                                        przeżyłaby nawet kilku dni.Jest już odrobaczona, zaszczepiona i
                                        dostaje floxal, bo ma niewielki kk. Kocice na siebie syczą, warczą i
                                        raczej starają się nie wchodzić sobie w drogę. Za to obie solidarnie
                                        najbardziej zwalczają młodą. Nie wiem ile czasu musi minąć, żeby
                                        kotki się zaakceptowały. Ja na pewno bardziej faworyzuję Kicię, ale
                                        staram się, żeby Balbinka za bardzo tego nie odczuła. Może na forum
                                        coś mi poradziecie, jak mam postępować, żeby kotki jak najmniej się
                                        stresowały. I jeszcze jedno: Balbina od kiedy jest Kicia też chce,
                                        tak jak ona wychodzić na dwór. Pozwoliłam jej kilka razy wyjść na
                                        balkon pod nadzorem i bardzo nie chciała wracać do mieszkania. Nie
                                        lubi zakładania uprzęży, ale potem już jej nie przeszkadza chodzenie
                                        na smyczy. Jest bardzo ciekawska i widać, że wszystko nowe bardzo ją
                                        interesuje. Może sobie sama znaleźć trawkę, jaką chce zjeść.
                                        --
                                        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
                                        http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
                                        • mary4 Re: POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka 16.11.09, 13:03
                                          cieszę sie że kicia czuje sie już fajniej,
                                          co do porad to w moim przypadku gdy przy dokoceniu na siebie
                                          warczały to chodzilo o zapachy,
                                          tj, kicia z kocińca pachniała inaczej i po momo ze w tym samym dniu
                                          były oby dwie to warczała...
                                          przypadkowo ta "pachnącą inaczej" potarłam wilgotna szmatką i ta
                                          sama wytarłam w kotkę "czystą" aby zapachy sie mieszały, to pomogło
                                          i tak kilka dni po kilka razy, nie wiem podejrzewam, ze smrodki się
                                          pomieszały i tyle..
                                          a u Wam hmm mieszkają razem wiec teoretycznie juz powinny pachniec
                                          identycznie no ale,,,
                                          może zatem jaka aromo terapia kroplami (chyba Bacha tak sie chyba
                                          pisze)czy Freeway zapach (znowu może pisownia inna i ja nigdy nie
                                          miałam z tym doczynienia)
                                          może jeszcze ktoś inny podpowie wink
                                          --
                                          Pozdrawiam
                                          Maria i Ogonki: Cleopatra i Ramzes
                                          fotoforum.gazeta.pl/5,2,mary4.html
                                          • kotka-bura Re: POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka 16.11.09, 16:34
                                            Balbinka czuła zapach Kici, kiedy u mnie zamieszkała. Na drugi dzień
                                            obwąchiwała całe mieszkanie i wszystko intensywnie zaznaczała swoim
                                            zapachem. Jeszcze nie widziałam, żeby kot tak bez przerwy o wszystko
                                            się wycierał. Kicia, kiedy przywiozłam ją do domu, była zaskoczona
                                            widokiem obcego kota, ale tylko zawarczała, zasyczała i robi to do
                                            dziś jak tylko się spotkają (choć rzadziej niż na początku). Chyba
                                            wie, że to jest jej dom i nie czuje potrzeby zostawiania wszędzie
                                            swojego zapachu. Nie jest bardzo źle, ale chciałabym, żeby choć
                                            trochę się polubiły. Kicia była jedynaczką, nie miała rodzeństwa i
                                            może właśnie dlatego niezbyt dobrze czuje się w obecności innych
                                            kotów. Chociaż parę lat temu trochę zaprzyjaźniła się z kotem
                                            sąsiadki, który czasem odwiedzał nasz ogródek. Poczekam jeszcze
                                            miesiąc i jeśli się nie poprawi, to spróbuję chemicznych metod.
                                            --
                                            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
                                            http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
                                              • wiesia.and.company Re: POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka 20.11.09, 19:36
                                                Dla mnie to niesamowite! Wykazałaś się niesłychaną determinacją w poszukiwaniu
                                                swojej ukochanej Kici. Skuteczną. I jeszcze dałaś dom dwóm kotkom! Bardzo się
                                                cieszę tym obrotem sprawy, i tym że sytuacja się normuje.
                                                Myślę, że Kicia najszybciej poradzi sobie z nieoczekiwanym towarzystwem. Na
                                                pewno podczas swojej nieobecności natrafiała na inne koty i nauczyła się życia
                                                obok nich. Pewnie korzystała z ich źródeł pożywienia. Wie, jak żyć obok stada.
                                                Najmłodsza z towarzystwa po prostu się nauczy, z którą kotką, w jakim być
                                                układzie. Dla niej jest to naturalne, że młodszy (póki co) musi się
                                                podporządkować starszemu.
                                                Balbinka będzie się uczyć nowego miejsca, nowych zapachów, nowych stadnych
                                                zachowań. Może będzie próbowała nawet rządzenia, ale naturalne będzie raczej
                                                przywództwo Kici, doświadczonej w różnych sytuacjach, i na swoim terenie. Koty
                                                taką kotkę obdarzają swoim szacunkiem i nie wchodzą zanadto w drogę.
                                                Dotrą się, wymiana zapachów już się dokonuje. Gdyby młodsze usiłowały zrobić
                                                próbę sił, to wtedy interweniuj troszkę i rozpędzaj towarzystwo, a Kicię wtedy
                                                weż na ręce,utul i pokaż, że ona tu rządzi i ma Twój szacunek i wsparcie. To się
                                                przenosi na koty... wink Jestem spokojna, że dasz sobie radę w trudnych
                                                sytuacjach, a i Twoja Kicia jest wyjątkowo zrównoważona i mądra, nie będzie
                                                wojen... smile
                                                --
                                                Wiesia + 9
                • kotka-bura Re: POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka 20.11.09, 21:44
                  Na dzień dzisiejszy sytuacja ma się tak: obie buraski starają się
                  nie wchodzić sobie w drogę, za to solidarnie przeganiają maleństwo.
                  Malutka tym za bardzo się nie przejmuje, bo ma już swoje kryjówki a
                  poza tym jest szybka jak błyskawica. Chyba jednak potrzebuje
                  bliskości innego zwierzaka-futrzaka, bo bardzo chce zaprzyjaźnić się
                  z psem. Pirat trochę się boi kocich pazurów i ząbków, dlatego na
                  wszelki wypadek powarkuje, kiedy mała chce się bawić jego raczej
                  długą sierścią na łapach i pysku. Ona raczej się tym nie przejmuje i
                  jeśli Pirat nie ucieknie od niej, to po małej chwili zasypia
                  przytulona do niego.
                  Balbina jak tylko zobaczyła, że Kici wolno wychodzić na balkon i do
                  ogródka, zrobiła się niemożliwa. Ona też chce wychodzić. Przez
                  pierwsze tygodnie jej nie pozwalałam, ale ona cały czas próbowała
                  się wydostać z mieszkania. Dwa razy uciekła do ogródka, ale jakoś
                  udało mi się ją złapać. W końcu kupiłam jej obróżkę z adresem i
                  telefonem i po rozmowie z poprzednim właścicielem powiedziałam
                  niech się dzieje wola boska. Ja i mój mąż jesteśmy palaczami, ale
                  nie palimy w mieszkaniu, tylko na balkonie. Kicia bardzo często
                  potrafi 3 razy w ciągu godziny wychodzić i wracać. Nie mam
                  możliwości upilnowania Babinki. Pierwsze 2 dni latałam za Balbiną po
                  podwórku, bo poczuła wolność i nie pozwalała się złapać. Kiedy jej
                  się znudziło wróciła sama do domu. Teraz już wychodzi tylko do
                  ogródka, trochę powącha tu i tam, naje się trawy i wraca do domu. Od
                  kiedy je trawę kupki zrobiły się ładniejsze (nie takie twarde i
                  zakłaczone) i przestała wymiotować. Jednak natura jest lepsza niż
                  różne pasty odkłaczające. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze,
                  bo Balbisia bardzo polubiła wychodzenie. Przedtem, kiedy widziała
                  mnie na balkonie, miauczała tak rozdzierająco, jakby ją ktoś ze
                  skóry obdzierał.
                  Balbina chyba poznała po zapachu, że Kicia była wcześniej niż ona.
                  Coraz rzadziej na nią syczy i jeśli Kicia położy się na jej miejscu,
                  po prostu odchodzi i kładzie się gdzie indziej. Za to Kicia jest
                  chyba jednak jeszcze trochę obrażona, bo jeśli jest ze mną w łóżku
                  albo na kolanach, to jeśli przyjdzie mała, natychmiast odchodzi. Ale
                  ona już taka jest. Pirat jest z nami ponad trzy lata i potrafi go w
                  dalszym ciągu przeganiać ode mnie. Tylko, kiedy siedzę przy
                  komputerze na fotelu, a Kicia siedzi za mną to syczy na małą: tu nie
                  wolno. Mała jest bardzo przytulaśna i każdą chwilę chętnie spędza na
                  kolanach. Jeśli Kicia przepędza ją z lewej strony, to wejdzie z
                  prawej.
                  Sytuacja się normuje, chyba wszystko będzie dobrze. Mała jeszcze nie
                  ma imienia, bo szukam dla niej domu, ale bez przekonania i chyba w
                  końcu zostanie.

                  --
                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/ca/wb/e5ox/V407buU17H2ZB8h1xA.jpg
                  http://fotoforum.gazeta.pl/u/kotka-bura.html
      • wiesia.and.company Re: POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka 21.11.09, 02:05
        Dziękuję za obszerną relację. Lubię takie opisy, wczuwam się w sytuacje, jakbym
        to wszystko sama widziała. I wcale Ci się nie dziwię, że pozwalasz Balbinie na
        chodzenie po ogrodzie i znikanie z pola widzenia. Ważne jest, że wie co stanowi
        jej terytorium i wypuszcza się na samotne spacery, wie gdzie ma wrócić i gdzie
        jest dla niej bezpiecznie i dobrze.
        Pooglądałam zdjęcia na fotoforum (nie chciało mi się otworzyć, ale sobie
        wstukałam w adres witryny i otworzył mi się cały album). Kiedy zobaczyłam Kicię
        na parapecie okna, taką dostojną (wręcz Królową-Matkę) to szczerze mówiąc, ja
        bym się jej też podporządkowała bez buntu smile Wzbudza szacunek. Balbina zatem
        instynktownie trzyma pełną respektu odległość. A mała zadziora jeszcze dopiero
        się uczy życia, dzieciaki na ogół wydają się bezstresowe, ale też więcej im
        wolno, bo dorosła kotka skarci, ale obejdzie się bez walki. Fajne masz teraz
        towarzystwo, nie ma miłości (jak na razie) ale koty razem z psem zaczynają już
        tworzyć stado, z kółkami zainteresowań (amatorki pieszych wędrówek) i grup
        wsparcia (mała anektuje Pirata jako ewentualnego opiekuna, bo duży może więcej,
        spryciula smile
        --
        Wiesia + 9
        • maryshaa Re: POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka 21.11.09, 15:59
          Dopiero teraz przeczytałam całą Waszą "rozmowę" i poznałam historię kici...
          jest niesamowita i wzruszająca. Koty mają w sobie tyle wytrwałości i potrafią
          przetrwać najtrudniejsze warunki. Znam historie kotów, które wracały same wiele
          kilometrów do domu...
          Sama kiedyś byłam "bohaterką" takiej kociej historii...
          Przygarnęłam kotka, który około 2 tygodni z relacji dzieciaków błąkał się po
          terenie Domu Dziecka gdzie pracowała moja mama... tam nie można było kota
          przygarnąć ze względu na alergie dzieci i przepisy... Wzięłam piękną niebieską
          (!) koteczkę do domu i od razu dałam ogłoszenie na forum gazetowym mojego miasta
          i rozwiesiłam zdjęcia kota po mieście... bo wtedy nie mogłam jej zatrzymać w
          domu...(męża urobiłam na kota kilka miesięcy po tym zdarzeniu dopiero)
          Na drugi dzień dostałam maila... pisała dziewczyna... opisała gdzie i jak
          zaginął jej kot (wielki sosnowy las, pojedyncze zabudowania)...TO BYŁ TEN KOT!!
          okazało się, że nie było go 2 miesiące!!... oni go szukali po lesie ale bez
          skutku i w końcu pogodzili się ze stratą. Pani była tak zaskoczona i wzruszona
          jak zobaczyła zdjęcie swojego kotka, że nawet podczas przekazania wyglądała na
          zszokowaną... a kot, nie wiem jakim cudem po takim długim czasie od razu ją
          poznał, i strzelał "byczki", mruczał i widać było że całe stresy z niego
          zeszły... Piękna kicia i trochę mi szkoda, że nie mogłam jej zatrzymać ale z
          drugiej strony jestem niesamowicie szczęśliwa, że tak przez taki zwykły
          przypadek zagubiony kotek po dwóch miesiącach znalazł swój domek...

          Przepraszam, że wtryniam się tutaj, ale te opowieści mają trochę wspólnego i
          obie są zakończone happy endem!!

          Nigdy nie trzeba tracić nadziei, trzeba szukać... bo nigdy nic nie wiadomo.
          --
          Nowa strona już gotowa!
          • wladziac Re: POMOCY!!!! na Mazurach zaginęła bura kotka 21.11.09, 18:06
            mam podobną sytuację w gromadce kociejskiej jak u Ciebie,no oprócz malucha,ale też są spięcia bo jedna z kotek jest wychodząca a pozostałe nie i trudno im się do tego przyzwyczaić a jak kotka wraca ze mną do domu to przynosi obce zapachy innego kota a właściwie dwóch,no ale nie da rady inaczej bo ona nie wytrwa w domu tyle godzin,była przyzwyczajona do włóczęgostwa przez wiele lat i jak tylko wstanę to biegnie pod drzwi i chcący nie chcący wychodzę z nią na podwórko,u mnie też powoli się sytuacja stabilizuje ale trwa od stycznia kiedy to zabrałam chorą kotkę do domu i zburzyłam porządek i spokój kotom,czasami tak bywa że dla dobra jednego kota trzeba zrobić coś co innym niekoniecznie się podoba,trzymajcie się

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka