Dodaj do ulubionych

Do Polek mieszkających we Włoszech....

17.04.05, 12:16
Nie wiem czy to pytanie już kiedyś tutaj padło, jeśli tak, to postaram się je
odszukać.

Chciałabym się dowiedzieć czy mieszkając we Włoszech nadal ubieracie się po
polsku, czy już po włosku?
W sumie to samo pytanie można skierować i do Polek mieszkających w Polsce,
ale często jeżdżących do Włoch.
Myślę, że prawie wszyscy będą wiedzieć o co mi chodzi...
Pozdrawiam.



--
www.coucou.hk.pl/
Obserwuj wątek
    • julie_bella2001 Re: Do Polek mieszkających we Włoszech.... 17.04.05, 16:34
      Hej Koraliki :-)) Zadalas bardzo fajne pytanie.Ja jestem jedna z tych ktore
      czesto do Wloch jezdza i coz...pozostalam przy swoim stylu ubierania. Wloszki
      sa eleganckie i chyba zadene inne kobiety w Europie nie potrafia z taka gracja
      paradowac na wysokich obcasach przez caly dzien :-) Ja jednak jestem
      dosc "sportowym" typem co nie znaczy ze chodze w wytartych dresach :-))) ale
      non stop na obcasach nie dalabym rady.Jestem zaprzeczeniem Wloszki.Prawie sie
      nie maluje albo mam dyskretny makijaz.
      Pamietam ze z rok temu ja i moj facet zostalismy zaproszeni na wesele.Jego
      mama zrobila przeglad mojej garderoby :-) i wydala nastepujacy wyrok :-)) Nic
      nie jest wystarczajaco wloskie :-) Pobieglysmy do krawcowej szyc sukienke potem
      buty torebka rajstopy fryzjer-bylysmy na probie fryzury u kilku :-)i makijaz.W
      rezultacie kiedy spojarzalam na siebie rankiem w dniu wesela wygladalam
      slicznie,jak Wloszka ( tylko ze z blond wlosami i niebieskimi oczami :-) )
      tylko ze...to nie bylam ja..Ale coz to bylo jakies doswiadczenie :-) Pozdrawiam
    • pulma Re: Do Polek mieszkających we Włoszech.... 17.04.05, 17:48
      I jedno i drugie.
      Nie rezygnuję z moich przyzwyczajeń ale patrzę co noszą inne i adaptuję to do
      mojego stylu.
      Z wielu rzeczy zrezygnowałam a wiele innych wprowadziłam.
      Najbardziej bawi mnie,że ubrania kosztują tu niewiele tzn.nie stanowią dużego
      wydatku dla budżetu rodzinnego.
      Dzięki temu,że nie są tak drogie,mogę "skupić się" i powydawać więcej na
      buty,kolczyki fryzjera czy kosmetyczkę.
      Najbardziej bawi mnie,że uchodzę za bardzo elegancką osobę i wiele moich
      koleżanek kupuje sobie takie same jak ja kurtki czy buty.
      W każdym bądz razie radzę nie przesadzać z makijażem,rozmiarem biżuterii,zbyt
      krótkimi spódnicami i zbyt dużymi dekoltami
      Pozdrowienia.
      Ciao!!A
    • funghettino Re: Do Polek mieszkających we Włoszech.... 17.04.05, 18:58
      pol na pol...np na niedzielny spacer po miescie ubieram sie elegancko, to samo
      gdy wychodze gdzies wieczorem, wstyd sie przyznac ale nawet do glupiego kina w
      szpileczkach lece...natomiast na codzien pozostalam przy moim lekko hipisowskim
      stylu i staram sie cos z niego wkrecic takze w elegancje...aaaa no i occhiali
      da sole...zawsze i wszedzie...zarazilam sie...
      --
      I've got a right to be wrong
    • koraliki Do daisy123 i krówkiśmieszki 18.04.05, 13:27
      Jak widać ktoś jednak moje pytanie zrozumiał....
      Ale może wyjaśnię....
      Jak chodzicie po ulicy we Włoszech to nie zauważacie od razu kto jest
      przyjezdny??? Bo ja zauważam, i o to mi właśnie chodziło.
      Według mnie od razu widać kto jest z krajów, w których z takich czy innych
      powodów (np. bezguście wrodzone danego narodu albo czynnik finansowy) ludzie
      ubierają się po prostu brzydko i najczęściej nawet tego nie zauważają, bo dla
      nich to jest normalne. Do tego grona zaliczam, oprócz Niemiec (które są na 1
      miejscu) również i Polskę. I nie chodzi mi oczywiście o pojedyncze egzamplarze
      jako tako dbające o siebie i swój wygląd, lecz mówię o 99% ludności obu płci.
      Wydawać by się mogło, że młode pokolenie mające do wyboru o wiele więcej ubrań
      niż kiedyś, będzie z tego korzystać.
      Z przykrością jednak stwierdzam, że np u mnie na roku (krówkośmieszko już słyszę
      twoją krytykę :-) jest wiele dziewczyn, które ubierają się beznadziejnie,
      pomimo, że często jeżdżą do Włoch, a jeśli nie jeżdżą to jakiś kontakt z tym
      krajem i z tą kulturą na pewno mają.

      Ale oczywiście każdy może robić co mu się podoba, jeżeli nikogo tym nie
      krzywdzi. Dlatego i ja też pozwoliłam sobie trochę pokrytykować...




      --
      www.coucou.hk.pl/
      • krowkasmieszka Re: Do daisy123 i krówkiśmieszki 18.04.05, 15:13
        ha! udal sie sprowokowac koraliki do dluzszej wypowiedzi ;-) nie czuje sie juz
        jak na kozetce u psychologa ;-) wlasciwie to zrozumialam Twoje pytanie, ale nie
        moglam sobie darowac malutkiej prowokacji ;-)
        co do plci pieknej na boskim wydziale - hmmm no coz, masz racje. niby nie szata
        zdobi czlowieka, ale to fakt ze stroje czesto nie sa zbyt mile dla oka... ponoc
        o gustach sie nie dyskutuje ;-) ale przy odrobinie checi za naprawde niewielkie
        pieniadze mozna wygladac naprawde ladnie. widac naszym kolezankom nie zalezy na
        tym, albo moze brak im odwagi by zamienic szaro-buro-szare na wiosennie
        kolorowe.

        a co do stylu "wloskiego" - ja swojego za takowy absolunie nie uwazam i raczej
        go nie zmienie... smiesza mnie wloszki meczace sie np. calu dzien w szpilkach
        albo zima w kusych spodniczkach i deklotach do pasa, tylko po to by wygladac
        jak panienki z wybiegu. to co bardzo mi sie rzuca w oczy i niesamowicie
        denerwuje jest nagminne modne ubieranie sie wloszek, mimo iz w czyms zle
        wygladaja. nie uwazam sie za miss puszystych, ale supermini albo bluzeczki
        odkrywwajacej brzuch nie zalozylabym, bo nie na moja figure takie cuda. a w
        italii raczej sie tym nie przejmuja (chociaz pod wzgledem bezkompleksowego
        podejscia do stroju nikt na glowe nie pobije angielek).

        buona giornata a tutti!
    • stokrocja Re: Do Polek mieszkających we Włoszech.... 19.04.05, 10:25
      Hm... Bylam we Wloszech tylko raz, ale teraz czeka mnie przeprowadzka. Niezbyt
      mi sie usmiecha, ale coz... Moze jakos wytrzymam... Czy mozecie calkowitemu
      laikowi wytlumaczyc na czym polega ten "kobiecy styl wloski" - czyli co? Duzo
      bizuterii (nienawidze jak jestem czyms obwieszona - toleruje zaledwie
      pierscionek zareczynowy i "jakies" ;) kolczyki ;))) Oprocz bizuterii szpilki
      lub inny obcas + wlosy od fryzjera + pelen makijaz + spodniczki + sukienki etc?
      Tak? Po prostu jestem ciekawa ;) Hmmm ale w tlumie na 100% mnie poznacie ;)))))
      • funghettino Re: Do Polek mieszkających we Włoszech.... 19.04.05, 13:38
        a wiec w skrocie wloski styl kobiecy wyglada tak: gdziekolwiek bys nie szla,
        nawet na spacer z psem badz do warzywniaka musisz byc ubrana( w naszym
        rozumieniu) na jakies wazne wyjscie. czyli zaczynajac od gory: fryz jezeli nie
        prosto od fryzjera to chociaz taki co sprawia takie wrazenie, makijaz pelny
        (aczkolwiek przyznam ze nie jest on bardzo mocny...),
        sweterek/koszulka/zakiecik wszystko obcisle i w miare krotkie, spodnie
        waskie/ew. spodniczka tez waska, obcasik( w zimie i na wiosne a takze wczesnym
        latem kozaczki koniecznie na spodnie dlatego tez spodnie musza byc waskie) no i
        okulary sloneczne. ja nie mowie ze to zle wyglada ale od rana do nocy w
        szpilkach?????a poza tym wszystkie takie same...
        --
        I've got a right to be wrong
        • maruda79 Re: Do Polek mieszkających we Włoszech.... 19.04.05, 14:18
          :) Hmmm :) Rozumiem :) Coz... Ja sie raczej nie zmakaronizuje :) Nie jestem
          typem kobiety, ktora jesli nie ma "wloska do wloska" ;) i zamiast wlsow
          fryzure ;) A obcasy kiedys bardzo lubilam z tym ze zrezygnowalam dla lubego :)
          i wcale nie zaluje (Coby ukochany nie czul sie glupio ze jestem wyzsza ;) A co
          do okularow To albo gubie (te drozsze) albo lamie - ta tanioche ;) w tej chwili
          posiadam jakies badziewne hi hi hi Bedzie widac zem nietutejsza ;)
          Coz...Pozdrawiam wszystkie dziewczyny, ktore nie daja sie zwariowac i wszystkie
          te, ktore lubia "wloski styl" :)
          • cuciolo Re: Do Polek mieszkających we Włoszech.... 19.04.05, 22:36
            Chwileczke chwileczke. To wlasnie wloszki w obecnym swiecie uchodza za kanon
            mody. To co w nich podziwiam to zawsze fantastycznie ulozone i piekne wlosy
            Faktem jest ze ubieraja sie na jedno kopyto ale ciuchy wloskie sa naprawde
            piekne. O butach nie wspomne. I te dodatki. Ja mysle ze kazda z nas bierze cos
            z wloskiego swiata zachowujac wlasciwa doze swojego prawda? A okulary no coz to
            jest niebotyczne slonce i wzglad praktyczny kaze nosic je caly czas moze nie
            wtedy gdy pada deszcz.
            Pozdr
            • stokrocja Re: Do Polek mieszkających we Włoszech.... 20.04.05, 07:50
              No wlasnie... Ale jest pewna granica miedzy "malpowaniem" i nasladownictwem (za
              wszelka cene), zeby "nie odstawac" ;) a wlasna osobowoscia, mozliwosciami
              (finansowymi, rodzinnymi) itd :) Grunt to nie dac sie zwariowac :) PRzeciez nie
              chodzi o to by na sile "robic z siebie Wloszke" ;) czy tez na sile demonstrowac
              swoja "inność" ;))) np. tlustymi wlosami (fuj;), niechlujnym strojem itd.
              • viki2lav Re: Do Polek mieszkających we Włoszech.... 20.04.05, 08:42
                a u mnie w szafie takie: robta co chceta! 10 par dzinsow,marynarki i galimatias
                raz przychodze do pracy w zakieciku, raz jak corka clinta eastwooda:-) raz jak
                pastuszkowie przybywajcie, wczoraj jakbym dopiero spadla z motoru a dzis znow
                wdziecze sie w dlugiej do kostki spodnicy i dopasowanej marynareczce. roznie to
                bywa, ciuchy sa zwykle wloskie ale jak jestem w Polsce to chetnie sobie cos
                kupuje i u nas. Uwielbiam tez wakacyjne zakupy gdziekolwiek.
            • cuciolo Re: Do Polek mieszkających we Włoszech.... 20.04.05, 13:16
              ja na przyklad abstrahujac od mody wloskiej wynaszam moja spodnice z polaru
              zima ktora mam o hohoho bo ja lubie i jest ciepla. Ja nie widzialam tu zeby
              ktos nosil bluzy z polaru co nie? Na przemian czarnej modzie nosilam sie na
              czerwono i zacietrzewieniem nosze buty tymberland czyli trapery i dzinsy bo
              tylko w ten sposob dogonie moje dziecko
              Nosze bezrekawniki seksowne golfiki ale przy malym dziecku cenie wygode i
              szczerze mowiac mam w nosie roz czy cytryne tak modne w sezonie.
              Swego czasu 2 lata temu mialam odruchy wymiotne widzac mlodziez paradujac w
              modnym zestawie: biale spodnie szerokie z lancuszkowymi pasami na biodrach
              wsadzone w wysokie na obcasach kozaki brrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr wszyscy na jedno
              kopyto
              • dorrit Re: Do Polek mieszkających we Włoszech.... 20.04.05, 13:30
                No jak to - nikt nie nosi bluz z polaru? W metrze w chlodnej porze roku je
                widuje, zarowno jako ubranie wierzchnie, jak i pod kurtkami; sama mam dwie,
                maz - trzy. Co nie znaczy, ze nosimy je zawsze i wszedzie! Raczej w warunkach
                nieformalno-domowych.
                --
                We are heading for the next millenium.
                • cuciolo Re: Do Polek mieszkających we Włoszech.... 20.04.05, 13:45
                  ojejejjjjjjjjjjjjj pewnie polar jest do noszenia w warunkach nieformalnych
                  domowych a nie na sobotniej kolacji ale jak jest zima albo tu na poludniu jak
                  zawialo od morza to i tak nikogo nie widzialam w bluzie z polaru
                  a w rodzinie meza tez nie widzialam nokogo kto by sie ogrzewal w domu polarem
                  choc za cieplo nie bylo
                    • a02091980 Re: Do Polek mieszkających we Włoszech.... 20.04.05, 15:34
                      mnie włoszki kojarzą się przede wszystkim z ciemnymi okularami nawet w porze
                      nocnej. Nie mieszkam we włoszech, ale mój amore jest Włochem więc jeżdżę do
                      niego na południe. Z tego co zaobserwowałam generalnie style mody tam panujące
                      można podzielić na dwa rodzaje jeden szpilki + kiecka drugi jeansy +adidasy
                      (trochę przypomina angielską młodzież tylko że bardziej są to wyrafinowane
                      ciuchy). w oby przypadkach nienaganna fryzura i makijaż dość ostry na mój gust
                      ale może dlatego że ja generalnie mało się maluję.
                      co do mojego stylu ubierania się, noszę to co lubię i trendy raczej nie mają na
                      mnie wpływu. Poza tym mój facet nie cierpi stylu ubierania siętypowej włoszki :)
        • testardo Re: Do Polek mieszkających we Włoszech.... 20.04.05, 22:44
          Zgodze sie co do szpilek. Ale przyznac musze, ze co jak co,ale chodzic w nich to
          potrafia. Nie widze tu tylu "koslawcow" co u nas. Poza tym bardzo popularne sa
          tez wersje plaskoobcasowe modnych butow, np tych ze szpicami na pol metra.
          Mnie smiesza kurteczki takie krotkie,ze nerki na wierzchu. Mnie to tam zimno jak
          mam pod kurtka koszulke, ktorej nie moge porzadnie w spodnie wcisnac,a tu
          dziewuchy z cialkiem na wierzchu. I jak ktos slusznie zauwazyl - niewazne czy
          figurka jest czy sie tluszcz z rozstepami znad paska spodni wylewa, ale co tam -
          fajnie jest!
          Ostatnio pojawily sie tez (albo ja wczesniej nie widzialam) spodnie typu
          bryczesy - wygladaja przeokropnie - niesamowicie pogrubiaja,a do tego sprawiaja
          wrazenie jakby ktos na czas do toalety nie zdarzyl.
          Podstawa jednak jest tutaj pewnosc siebie - najwieksze szkarady sa przekonane o
          swej niezwyklej urodzie i to czyni je atrakcyjnymi.
          A` propos wyrozniania "obcych" w tlumie to faktycznie nie trudno. Niby nic,ale
          sloma czesto z butow wystaje. Najbardziej mi przykro jak po samym stroju
          rozpoznaje rodakow. Jakeis to takie rozmemlane zawsze....
    • stokrocja Re: Do Polek mieszkających we Włoszech.... 21.04.05, 12:50
      :) nasunął mi się jeden wniosek :) Na pewno nie będę na siłę robila z
      siebie "Wloszki" ;) zeby "nie odstawac", ale... Tak naprawde to nie mam
      warunkow, zeby naprawde elegancko sie ubrac. Mam kilka b ladnych spodnic na
      chlodniejsze dni, ale u mnie w biurze jest taki przeciag, ze ze wzgl
      praktycznych decyduje sie na portki ;) To samo z praca... Jak wychodze rano
      jest tak zimno wiec spodniczka odpada, a w biurze latam od tel do tel (redukcja
      etatow) i kurcze prawie wyeliminowalam obcasy ze wzgledow praktycznych Moze
      przeprowadzka do Wloch dobrze mi zrobi - ciepelko :) luz :) Przynajmniej na
      poczatku :) Pozdrawiam :)
      • krowkasmieszka Re: Do Polek mieszkających we Włoszech.... 21.04.05, 14:17
        no i wazne jeszcze zeby stroj byl adekwatny do sytuacji... nie jestem
        absolutnie za przywroceniem fartuszkow szkolnych, ale wloszki przychodzace na
        uniwerek odpicowane jak do dyskoteki po prostu przyprawialy mnie albo o mdlosci
        albo histeryczny atak smiechu. taki styl rzuca sie coraz bardziej rowniez u nas
        (no moze nie wsrod kolezanek na roku), szczegolnie u mlodszej mlodziezy...
    • bella_rossa Włoszka w Polsce, Polka we Włoszech :) 07.05.05, 13:28
      Do Włoch zaczęłam jeździć w 95 roku, na Południe.
      Głęboko przekonana, że „umrę” w tamtejszym klimacie z gorąca obcięłam moje
      piękne rude włosy, bo okrutnie grube i ciężkie i wydawało mi się ,że nawet w
      związanych nie przeżyję tej wilgoci i 40stopni; jak wielkie było moje
      zdziwienie gdy ujrzałam tamtejsze dziewczyny z wielkimi „szopami” kręconych
      długaśnych włosów, swobodnie rozpuszczonych nawet na upalnej plaży : ) czasami
      koleżanki używały ołówka (pierwsza rzecz jaką od nich ściagnęłąm gdy włosy już
      odrosły) do przytrzymania tejże burzy włosów, sprytnie przeplatając go między
      kosmykami.
      Potem zdziwiło mnie bardzo (nie wiem czy to tylko ja byłam taki dzikus ale
      chyba nie ,bo inne koleżanki z Polski miały takie samo zdanie), jak wielką wagę
      do eleganckiego ubioru przykładali tam wszyscy gdy nadchodził wieczór (okres
      letni). Ja byłam przekonana, ze po całym dniu pracy w „mundurku” jedyne o czym
      się marzy to wygodne lniane spodnie i t-shirt a moje włoskie koleżanki dopiero
      zaczynały odżywać! Pełny makijaż jak na imprezę, spódniczki, sandałki, ażurowe
      sweterki na biustonosz itd... byłam w szoku! Usłyszałam wtedy od jednej z mniej
      sympatycznych koleżanek: „Tu sei troppo polacca, apposta non capisci!” Zrobiło
      mi się przykro ale stylu ubierania nie zmieniłam : ) pewnie dlatego mój obecny
      małżonek nie zwracał na mnie uwagi, chociaż bardzo się starałam : ) jak sam mi
      potem wyznał „nie byłam w jego typie” czyli te wszystkie loczki do pasa,
      bransoletki i „Tapeta” na twarzy ;) Sezon się skończył i wróciłam do domu, do
      Polski na studia. Przez zime włosy odrosły (zawsze nosiłam się długo), troche
      schudłam, dokupiłam kilka sukienek (ale nie mini) i wróciłam na wiosne w to
      samo miejsce. Wszyscy byli w szoku, łącznie z moja niemiłą koleżanką, której
      narzeczony nagle nabrał ochoty na „ pokazanie mi okolicy” : ) Oczywiście tego
      który mnie nie chciał szybko przekonałam, ze się mylił, no i jest jak jest :)
      Nigdy tak naprawdę nie zmieniłam swojego stylu, zawsze uważałam, ze na bycie
      elegancka na codzień będę miała czas po 50-tce, ale teraz tez nie wiem, czy się
      przekonam i w tym wieku : )
      Uwielbiam wygodę i sportowy styl ubierania, ale nie trawię tzw.stylu „na
      studenta” czyli polar, jakieś buciska i blada twarz. Pomieszałam styl włoszek i
      polek i wydaje mi się, zę wygladam świetnie bo od moich włoskich koleżanek
      często słyszę na mój widok: „Caspita! Ma dove hai comprato questo??” I pędzą na
      złamanie karku, żeby kupic sobie cos takiego samego : )) Włosy mam do ramion
      (ze względu na kolor wzbudzam ogólne poruszenie, czego nie rozumiem, bo to
      blondynki robią szoł), makijaż zawsze, ale w miarę dyskretny; dekolt i mini na
      co dzień odpadają, wzbudzają jakąś chorą sensacje i poruszenie na Południu,
      zwłaszcza starszych panów : ) chociaż na wakacjach nad morzem i tak wszyscy
      chodzą półnago wiec i ja szaleję :) )
      Wiele się od Włoszek nauczyłam, ale ta wieczorna elegancja bez powodu jakoś do
      mnie nie przemówiła mimo złośliwych komentarzy koleżanek: ) ubieram się jak
      chcę i jak mi jest wygodnie ale koleżanki z Polski i siostry „widzą” różnicę i
      informują mnie o tym : ) )
      Pozdrawiam


    • jolakonarska Re: Do Polek mieszkających we Włoszech.... 22.01.19, 06:24
      Włoszki mają swój nie powtarzalny styl, ale wydaje mi się, że musi to też pasować do typu urody. Włoskie kobiety mają zazwyczaj ciemne włosy i oczy, taką dość mocną, charakterystyczną urodę, więc pasują im czerwone usta, czarne ubrania i biżuteria. Nie do każdego to pasuje. Ale za to włoscy mężczyźni (www.delonghi.com/pl-pl/strony-funkcjonalne/uzupelniajce-linki-naglowka/dolce-vita-lekcja-2-styl) achhhh! Uwielbiam jak mężczyzna ma swój styl i umie o siebie zadbać. Pozdrawiam!
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka