Dodaj do ulubionych

Restauracje włoskie w waszych miastach

11.11.02, 17:25
Ciekawa jestem jakie są, czy zasługują na miano "włoskich", czy produkty
używane do potraw są oryginalne, jak kształtują się ceny.
We Wrocławiu jest ich kilka, ale najlepsza jest wg mnie w Warszawie, mowa
oczywiście o Chianti. Tam tiramisu' jest najbardziej zbliżone do oryginału.
Dokończę później, jak znajdę swój wątek o restauracjach na Forum Wrocławskim.
Czekam na wasze refleksje, a przy okazji dowiem się, skąd jesteście :)
Obserwuj wątek
    • isis! Re: Restauracje włoskie w waszych miastach 11.11.02, 23:41
      Znacie "Casa Patio" we Wrocławiu?
      To z archiwum:

      Re: Pyszne jedzonko we Wrocku cd. (is)
      Autor: isis!@NOSPAM.gazeta.pl
      Data: 13-12-2001 00:28
      --------------------------------------------------------------------------------
      Nareszcie, po wielu tygodniach wybrałam się wczoraj na obiad do ukochanej Casa
      Patio. Moje macaroni (różne rodzaje, z szynką i szpinakiem zapiekane pod
      parmezanem) były dobre, ale tylko dobre. Świetnie pachniały tortellini con
      funghi, pałaszowane przez moją przyjaciółkę i chyba jej zazdrościłam wyboru.
      Wino było lepsze niż zwykle (domowe, beczkowe) - pełne aromatu i z
      pewnością "niechrzczone". Ale najlepszy był deser - rewelacja. Gruszka wenecka
      podana na gorąco z śnieżnobiałym kremem i lodowymi kulami. Gruszka pływała w
      przepysznym sosie o lekko galaretowatej (kisielowatej?)konsystencji koloru
      pomarańczowego, a obok krem (nie mdły!) i lody dające chęć do życia - o smaku
      czarnej porzeczki, prawdziwe mniam. Wszystko polane czekoladą i posypane
      płatkami migdałów. Ludzie - niebo w gębie. I niedrogie. A na zakończenie jak
      zwykle poczęstunek od firmy - tym razem grappa. Nawet się zmartwiłam, bo nie
      cierpię organicznie tego trunku - ba! - odrzuca mnie nawet sam zapach.
      Żałowałam, że to nie amaretto. A tu - niespodzianka. Grappa była "przyjazna
      człowiekowi" i cudownie pachniała świeżymi winogronami a nie bimbrem.
      Zapomniała zapytać o jej nazwę, bo to była jedyna grappa w moim życiu
      (związanym z Italią i kuchnią włoską), którą dało się wypić.
      Nawet nie było mi głupio, że byłyśmy w lokalu same - miałyśmy wrażenie, że
      zarezerwowany był cały dla nas, a kelnerzy byli tylko na nasze usługi. Pod
      koniec w drugiej sali chyba ktoś się pojawił, ale pustki jak zwykle. Dlaczego
      nie doceniacie tego lokalu? Wystrój bardzo gustowny, w tle Pavarotti, Zucchero
      i tym podobne kawałki, a kibelek na poziomie. Przyznaję duże MNIAM MINUS (za
      makaron, bo i szynki w nim spodziewałam się parmenskiej, a nie zwykłej).
      Pozdrowienia dla smakoszy.

      • hania_76 Re: Restauracje włoskie w waszych miastach 12.11.02, 18:06
        isis! napisała:


        > Wino było lepsze niż zwykle (domowe, beczkowe) - pełne aromatu i z
        > pewnością "niechrzczone".

        A co to jest wino "niechrzczone"? Czy "domowe" oznacza, ze pochodzi z winnic
        podwroclawskich? Czy beczka byla bardzo wyrazna?

        A na zakończenie jak
        > zwykle poczęstunek od firmy - tym razem grappa. Nawet się zmartwiłam, bo nie
        > cierpię organicznie tego trunku - ba! - odrzuca mnie nawet sam zapach.
        > Żałowałam, że to nie amaretto. A tu - niespodzianka. Grappa była "przyjazna
        > człowiekowi" i cudownie pachniała świeżymi winogronami a nie bimbrem.

        SWIEZYMI winogronami? Cos nie tak... BIMBREM?? Jeszcze bardziej nie tak...
        Jestes pewna, ze w pierwszym i drugim przypadku chodzilo o grappe?


        • isis! Re: Restauracje włoskie w waszych miastach 12.11.02, 21:55
          hania_76 napisała:

          > A co to jest wino "niechrzczone"?

          Jak to co... rozwodniane... nie znasz słowa? bieeedna...

          > Czy "domowe" oznacza, ze pochodzi z winnic
          > podwroclawskich?

          Bywasz ty kobieto w restauracjach? Piłaś wino "domowe"? Pełne aromatu, świeże,
          dopiero po zbiorach? Tańsze, bo świeże, co nie znaczy, że gorsze. Odczep się od
          wrocka, bo nie o nim mowa...

          > SWIEZYMI winogronami? Cos nie tak... BIMBREM?? Jeszcze bardziej nie tak...
          > Jestes pewna, ze w pierwszym i drugim przypadku chodzilo o grappe?

          A moge zapytać czym dla ciebie pachnie grappa?
          • gagapisa Re: Restauracje włoskie w waszych miastach 13.11.02, 08:30
            isis! napisała:

            >
            > Bywasz ty kobieto w restauracjach? Piłaś wino "domowe"? Pełne aromatu,
            świeże,
            > dopiero po zbiorach? Tańsze, bo świeże, co nie znaczy, że gorsze. Odczep się
            od
            >
            > wrocka, bo nie o nim mowa...
            >
            Moze i bywasz w restauracjach, Isis, ale jesli chodzi o wino "domowe", to
            mylisz pojecia. Vino di casa to w restauracjach wino tansze niz butelkowane, a
            nalewane jest (czasem z metalowych beczek) do karafek, fiasco, dzbankow. Jakosc
            moze byc rozna, od "sikaczy" do calkiem przyjemnych, poprawnych win.
            I czas produkcji tego wina nie ma tutaj zadnego znaczenia.
            To, o czym piszesz powyzej "swieze, dopiero po zbiorach", to vino novello,
            ktore moze byc sprzedawane we Wloszech, o ile pamiec mnie nie myli od 6
            listopada kazdego roku i dotyczy mlodych win z biezacego winobrania. Mnie vino
            novello nie smakuje, ale o gustach nie dyskutuje.

          • hania_76 Re: Restauracje włoskie w waszych miastach 13.11.02, 10:45
            isis! napisała:

            > hania_76 napisała:
            >
            > > A co to jest wino "niechrzczone"?
            >
            > Jak to co... rozwodniane... nie znasz słowa? bieeedna...

            Nie rozumiem dlaczego mam być bieeeeeedna, skoro nie spotkałam się z praktyką
            rozcieńczania wina wodą w restauracjach?

            >
            > Bywasz ty kobieto w restauracjach? Piłaś wino "domowe"? Pełne aromatu,
            świeże,
            > dopiero po zbiorach? Tańsze, bo świeże, co nie znaczy, że gorsze. Odczep się
            od
            >
            > wrocka, bo nie o nim mowa...

            Vino della casa nie jest winem swiezym dopiero po zbiorach. Wino swieze po
            zbiorach to vino novello albo beaujolais nouveau. Ale na nie dopiero nadejdzie
            czas w tym miesiacu. A poza tym nie rozumiem Twojej agresji. Chyba, ze nie
            uznajesz zadnej krytyki, nawet kiedy nie masz racji. Nie ma ludzi nieomylnych.

            >
            > > SWIEZYMI winogronami? Cos nie tak... BIMBREM?? Jeszcze bardziej nie tak...
            >
            > > Jestes pewna, ze w pierwszym i drugim przypadku chodzilo o grappe?
            >
            > A moge zapytać czym dla ciebie pachnie grappa?

            Nie tylko dla mnie, ale dla szerokiego grona osob dobra grappa pachnie
            rodzynkami, czasami leciutenko drewnem.

            Pozdrawiam.
    • isis! Re: Restauracje włoskie w waszych miastach 11.11.02, 23:50
      Stosunkowo niedawno powstała Toscana.
      Z archiwum:

      Toscana
      Autor: isis!@NOSPAM.gazeta.pl
      Data: 06-06-2002 12:42
      --------------------------------------------------------------------------------
      Skuszona przez Gazetę, ja – wielka miłośniczka kuchni włoskiej, jak na
      skrzydłach pobiegłam w jednej z nielicznych w czasie sesji wolnych chwil do
      Toscany – nowej włoskiej knajpki na ulicy Św. Doroty.
      Stwierdzam, że choć nie jest to szczyt wykwintności, a przypomina raczej
      trattorię niż restaurację – warto się skusić. To, co zapewne jest ważne dla
      wielu forumowiczów, to bardzo przystępne ceny. Takie ceny były tylko w
      zlikwidowanej ponad 2 lata temu „Ciao Italia” na Bogusławskiego. Ale wystrojem
      obie włoskie knajpki nie mogły się równać. Ciao Italia pod nasypem, z
      obrzydliwymi łukami w stylu arabskim (pozostałość po poprzedniej knajpie) i
      niezbyt eleganckimi stolikami, zaś Toscana – miły, zaciszny kącik w tonacji
      rudo – brązowo – czerwono – pomarańczowej, z cienistymi salkami i niezłym
      ogródkiem.
      Z braku czasu na razie udało mi się skosztować jedynie dwóch przystawek
      (anipasti), wina i deseru. Odradzam spinaci alla toscana – z Toskanią ma
      niewiele wspólnego (ze względu na składniki – oprócz szpinaku feta i oliwki), a
      i smak pozostawia wiele do życzenia. Jest to po prostu niewielkich rozmiarów
      placek z ciasta, a na nim szpinak (fety i oliwek można szukać pod lupą).
      Dużo lepsza okazała się mozarella w cieście, choć sos do niej (do wyboru:
      czosnkowy, ziołowy lub pikantny pomidorowy) przypominał gotowy dip.
      Jako czekadełko skosztowałam grzanek nieco przypominających toskańskie
      bruschetty bez dodatków (zresztą bruschetty też figurują w karcie).
      Wino domowe (karafka mniejsza za 21 zł.) niezłe, raczej oryginalne włoskie (bo
      w innych knajpach zdarza się kelnerom wlewać do karafki Sofię – sama
      widziałam!).
      Niestety – wielkim rozczarowaniem okazało się moje ukochane Tiramisu... W
      Wyborczej podkreślono, że jest z prawdziwego mascarpone – ja tego nie wyczułam,
      krem przypominał raczej wnętrze wuzetki. Ciasta było za dużo (w prawdziwie
      domowej wersji powinny to być biszkopty, a był biszkopt gotowy, kupny), za mało
      nasączone było likierem, a kawa zamiast przewijać się w środku, pokrywała
      wierzch ciastka (normalnie na wierzchu powinna być czarna czekolada lub czarne
      kakao). Takie dziwne Tiramisu kosztowało 8,50,- (w Ciao Italia u Maura tylko 4
      zł, a jakiż był jego smak...!)
      Na więcej nie starczyło mi czasu między egzaminami, ale wypatrzyłam w karcie
      kilka dań, na które z pewnością w najbliższym czasie się wybiorę – przede
      wszystkim dość duży wybór makaronów, z opisu składników przyrządzanych wg
      szkoły włoskiej, zuppa del giorno, carpaccio verdure grigliate, salmone
      (łosoś), scaloppine al limone, no i... „sola alla Toscana”. To był jedyny
      większy błąd w karcie – „sola” znaczy „sama”, zaś ryba sola to po
      włosku „sogliola” J.
      Rachunek był zaskakująco niewielki, rekompensujący niedoskonałości (kto chce
      jeść doskonale na styl włoski ma do wyboru La Scalę czy Splendido), a klimat
      Toscany jak żywo przypominał mi trattorie, w których żywiłam się podczas
      ubiegłorocznego stypendium w Sienie. Nawet wizytówka jak skopiowana
      z „Tamburino”... Ach, wtedy to ja byłam „sola in Toscana”...
      Radzę: wypróbujcie Toscanę zanim (broń Boże) zbankrutuje (niskie ceny, dobre
      położenie, a więc pewnie duży czynsz)... SMACZNEGO!

      Re: Toscana
      Autor: isis!@NOSPAM.gazeta.pl
      Data: 14-08-2002 00:16
      --------------------------------------------------------------------------------
      Gość portalu: Eva napisał(a):

      > Cześć Isis
      > Ależ Ty lubisz jeść ! no i znasz się na jedzeniu.
      > Miło Cię poczytać . Ciao

      Ciao, ciao! Ano lubię...

      Od tamtego czasu troche sie zmieniło - jadłam też makaron z grzybami - był
      świetny. Ale koleżanka miała makaron z orzechami i sosem smietanowym - fuj..,
      nie wspominając o skorupkach. Łosoś męża - pyszny. Moja sola - mniej (wcale nie
      na styl włoski, a poza tym - gdybym wiedziała, że z oliwkami, nie
      zamówiłabym!). Wino maja naprawdę świetne (piszę o domowym - pije się jak wodę,
      a potem czuje się w nogach, hehe) - młode, ale nie kwaśne, z przyjemnym
      bukietem, bez goryczki. Tiramisu sie poprawiło, ale jak zdradziła mi kelnerka -
      zależy od dyżurnego kucharza... Co jeszcze...? Nie pamiętam, musze pójść raz
      jeszcze, aby odświeżyć pamięć. Ale Pia mnie trochę przestraszyła opowieściami o
      zatruciu... Łe....

      Re: Toscana. Wędzonka...
      Autor: Gość: isis! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl
      Data: 06-06-2002 23:14
      --------------------------------------------------------------------------------
      Gość portalu: wędzonka napisał(a):

      > Hej, Isis, a gdzie mozna zjesc najlepsze, wedlug Ciebie, tiramisu? Pierwszy
      raz
      > zjadlem cos takiego w Casa Patio, i tak mi posmakowalo ze zawsze gdy trafi
      sie
      > wyjscie do knajpy staram sie to zamawiac. Ale nastepne byly gorsze, a do Casa
      > Patio chyba predko sie nie wybiore...

      Hej, wędzonko. Faktycznie w Casa Patio jest dobre, ale nie jest to mistrzostwo
      świata. W Splendido lepsze, choć nieco droższe. Najlepsze we Wrocławiu było u
      Mauro (w zlikwidowanej "Ciao Italia"). Zaś poza wrockiem - w Sienie w
      trattorii "Da Cice", w Tarvisio w restauracji Hotelu Valle Verde, w Vercelli w
      pizzerii "Piedigrotta" :), a bliżej - w Warszawie w "Chianti". Mniam.
      Sama też umiem zrobić, ale mi sie nie chce...



    • melinek Re: Restauracje włoskie w waszych miastach 12.11.02, 22:46
      Z Wloskich restauracji znam Positano, bo akurat mieszkam w Warszawce i to
      niedaleko ul. Kasprowicza, przy ktorej zanjduje się jedna z czterech
      restauracji tej sieci. Wybralam się tam raz na makaron i pizze. Wrazen
      smakowych nie pamietam. Jedno co mi utkwilo w pamieci to wystroj wnetrza, duzo
      luster pewnie w celu optycznego powiekszenia lokalu, ale sprawialo to chlodne,
      nieprzytulne, troche ascetyczne odczucie. Obsluga szybaka, może za szybka.

      --
      + + +
      No co ty, na zartach sie nie znasz?
      • giorgio_primo Re: Restauracje włoskie w waszych miastach 13.11.02, 13:16
        Po pierwsze:

        Do Isis:
        Piszesz, ze mnie znasz. Ciekawe, bo ja nie i nie wydaje mi sie, zebym znal
        kogos kto ma taki "oglad" swiata.

        I w temacie watku:

        Moim zdaniem jest tylko jedna naprawde dobra knajpa wloska w Polsce: Amarone w
        Hotelu Pod Roza w Krakowie. Ich filia to Biblioteka w Warszawie, ale tam jest
        gorszy szef kuchni i to sie czuje.

        pzdr.

        --
        GP
        • isis! Re: Restauracje włoskie w waszych miastach 13.11.02, 13:46
          giorgio_primo napisał:

          > Do Isis:
          > Piszesz, ze mnie znasz. Ciekawe, bo ja nie i nie wydaje mi sie, zebym znal
          > kogos kto ma taki "oglad" swiata.

          Znam Twoje posty z Forum wino i Kuchnia. A za wczoraj - sorry - za dużo wina w
          knajpce greckiej :) A na marginesie - zaskoczylo mnie w niej tiramisu'! Lepsze
          niż w niejednej włoskiej!
          Nie sądź mnie po kilku postach, giorgio...

          > Moim zdaniem jest tylko jedna naprawde dobra knajpa wloska w Polsce:
          > Amarone w Hotelu Pod Roza w Krakowie. Ich filia to Biblioteka w Warszawie,
          > ale tam jest gorszy szef kuchni i to sie czuje.

          Podaj jakieś przykładowe dania. Co jest ich specjalnością? Jaki region Włoch
          dominuje?
        • hania_76 Do Giorgia o Amarone i Bibliotece 13.11.02, 14:39
          giorgio_primo napisał:

          >
          > I w temacie watku:
          >
          > Moim zdaniem jest tylko jedna naprawde dobra knajpa wloska w Polsce: Amarone
          w
          > Hotelu Pod Roza w Krakowie. Ich filia to Biblioteka w Warszawie, ale tam jest
          > gorszy szef kuchni i to sie czuje.
          >
          > pzdr.
          >

          Amarone jest wspaniała i ma b. dobrą kartę win (jak na mój dyletancki gust,
          oczywiście). Jedyna wpadka - risotto z karczochami z puszki. Jeśli nie
          sprowadzają świeżych karczochów, może warto nie psuć sobie opinii puszkowanymi
          warzywami? Za to carpaccio z jagnięciny.... Poemat!!!
          Biblioteka - dlaczego używają tego samego sosu na bazie gorczycy do WSZYSTKICH
          mięs? Czy wieprzowina niczym się nie różni od cielęciny? Niemili i
          nieprofesjonalni kelnerzy ("czy możemy prosić o rachunek?", odpowiedź
          kelnera: "97 złotych") ;-) Ale podoba mi się wystrój restauracji.
          Pozdrawiam.
          • giorgio_primo Re: Do Giorgia o Amarone i Bibliotece 14.11.02, 14:17
            To jest chyba problem Biblioteki... niestety "zdalne sterowanie" z Krakowa
            chyba sie nie sprawdza no i nie ten szef co w Amarone. Ma byc lepiej w Wawce,
            ale zobaczymy. Nastepna knajpa bedzie w Katowicach.

            Nie chce mi sie az wierzyc w te karczochy Haniu... no ale skoro tak piszesz...

            Wiem, ze transport produktow z Wloch jest kilka razy w tygodniu, wiec to musial
            byc jakis zbieg okolicznosci. No ale szkoda i tak.

            )))

            --
            GP
            • hania_76 Re: Do Giorgia o Amarone i Bibliotece 14.11.02, 14:59
              giorgio_primo napisał:


              >
              > Nie chce mi sie az wierzyc w te karczochy Haniu... no ale skoro tak piszesz...

              Mnie też się nie chciało wierzyć, ale niestety... Karczocha żywego od
              puszkowego odróżnić nie sztuka ;-) Ale był to pierwszy i ostatni zgrzyt w
              ofercie Amarone. Poza tym absolutnie bez zarzutu! Pewnie tak jak piszesz -
              zbieg okoliczności, przypadek. Bywa i tak!

              >
              > Wiem, ze transport produktow z Wloch jest kilka razy w tygodniu, wiec to
              musial
              >
              > byc jakis zbieg okolicznosci. No ale szkoda i tak.
              >
              > )))
              >
              Pozdrawiam!
    • melinek Szczegolnie polecam ... 16.11.02, 00:25
      Jedna kanjpka samoobslugowa szczegolnie mi sie spodobala. Jest ona
      w Gdansku-Oliwie przy ulicy Celestow 11, niedaleko tamtejszej katedry.
      Nazwa sie Margheria. Urzadzona na parterze domku. Dwie niewielkie salki
      kazda z czterma stoliczkami. Za kontualrem jest oryginalny piec do pizzy
      i podplomykow. Na scianach pod sufitem poleczki zastawione karafkami
      z warzywami i kolorowymi octami i innymi slicznymi przykuwajacymi uwage
      bibelotami.
      Jedzenie dla mnie było pycha. Apetycznie podane. Jadlam podplomyki
      nadziewane .... hmmmm zabijcie mnie nie pamietam czym, pizze i miske
      salaty z dodatkiem oliwek, ogorkow, pomidorow, sera feta, zolek.
      Ta salata to może nic nadzwyczajnego, ale zawierala to co lubie.
      Podplomyk i pizza byly przygotowane w piecu opalanym drewnem,
      czyli tak jak powinno byc w prawdziwej pizzerii.
      Z napoi w karcie było piwo, wino i polskie na pitki typu herbata, kawa
      i te z koncernu coca-cola. Nie pytajcie mnie o szczegoly. Piwa ani wina nie
      pilam – wyrzeczenia z powodu bycia kierowca.


      --
      + + +
      No co ty, na zartach sie nie znasz?
    • isis! Bravissimo 29.01.03, 15:30
      Skuszona przez niejakiego pana Pułkę zajrzałam tam wczoraj. Wystrój niezły,
      belki, te sprawy, kelnerki miłe i uśmiechnięte, pomocne przy odpieraniu ataków
      ze strony dwóch panów przy barze zamroczonych alkoholem w postaci "najtańszego
      piwa". Cóż - po takiej reklamie na szybie to normalne, że tam ściągają. I ci
      panowie (spierający się o to czy pójść czy nie do agencji towarzyskiej) - to
      był jedyny minus sympatycznej knajpki.
      Żarełko pyszne, bezpretensjonalne i tanie. Mniam czekadełko (2 zł) w postaci
      bułeczek i rogalików własnego wypieku z masłem czosnkowym. Potem gorąca
      przystawka - spinacci e broccoli zapiekane pod "parmezanem". Mimo tego
      cudzysłowu - niezłe, podane na oryginalnych deseczkach z pnia drzewa. Potem
      sałatka Bravissimo - z łososiem i jajkiem (jak dla mnie za dużo kapusty
      pekinskiej, reszta w porządku, nawet zdziwiłam się sporą ilością łososia...).
      W deserach można przebierać i wybierać - wszystko robione jest na miejscu,
      wygląda świeżo i cudnie, a jak pachnie... jak smakuje? Wiem na razie tylko o
      babeczce Bravissimo: spód cudnie kruchy, pachnący, na tym świeże owoce i bita
      śmietana (nie z "dezodorantu"). Na drugi raz skuszę się na Tiramisu, które jak
      zapewniano robione jest z mascarpone. Chociaż sernik i szrlotka też kusiły, oj,
      kusiły......
      Domowe wino jest cieniutkie, ale smaczne i tanie (karafka 9 zł). Może to była
      pomyłka, ale za trzecią nam nie policzono :))))))
      Niestety - jadłyśmy z przyjaciółką to samo, więc na razie mam mało do
      opisywania, ale w menu jest kilka interesujących pozycji (oprócz pizzy w 22
      rodzajach), która jest tania i wygląda na oryginalną włoską), m.in. dyży wybór
      makaronów i dań mącznych w baaardzo przystępnych cenach. Dziwią niektóre
      zestawienia, np. barszcz czerwony z mini pizzą calzone - takie połączenie
      kuchni polskij i włoskiej, zupa cebulowa zapiekana z parmezanem (tu odzywa się
      kuchnia francuska) albo "sopa criola" - peruwiańska zupa gulasz z chili con
      carne... Zastanawia mnie busecca, zupa, którą określono "flaki po włosku". ja
      znam flaki po włosku pod nazwą trippa...
      Podsumowując- jeszcze tam się wybiorę, z nadzieją, że nie będzie zbyt wielu
      amatorów taniego piwa...
      • annie76 Re: Bravissimo 30.01.03, 18:43
        a dokladnie to gdzie bravissimo rezyduje? i pytanie drugie czy toscana
        splajtowala czy to tylko remont - choc przyznaje ze zbyt dlugo sie ciagnie
        pzdr
        a
        • timit Re: Bravissimo 30.01.03, 19:17
          podobno presto w wawie jest porzadne..i nie ten poziom cenowy co
          chianti/biblioteka....na forum wawskim/kuchnia jest duzo o wloskich
          miejscowkach w stolicy...ostatnio jakos nigdzie nie bywam nie mowiac o wloskich
          lokalach...
          --
          nie czytaj, jesli nie znasz geometrii!
        • isis! Re: Bravissimo 30.01.03, 23:20
          annie76 napisała:

          > a dokladnie to gdzie bravissimo rezyduje?

          Ulica Stysia 43/45 na parterze nowego długiego bloku, za kościołem. Okolica
          taka sobie, ale w środku wystrój OK. Aha, zapomniałam dodać, że muzyczka włoska
          obowiązkowo. Oprócz nowych kawałków także Romina Power i Al Bano, Ricchi e
          Poveri, Toto i inni...

          > i pytanie drugie czy toscana splajtowala czy to tylko remont

          Oj, zaskoczyłaś mnie - tak dawno nie byłam (przez te trujące łososie), że nie
          wiem nic o remoncie... Musze sprawdzić! pzdr :)
    • magdzie Re: Restauracje włoskie w waszych miastach 03.02.03, 12:11
      ja tez jestem z wrocka, gdybys mogl/la podaj mi warte odwiedzenia restauracje.
      ostatnio zastanawialam sie gdzie sie wybrac z moim chlopakiem ktory przyjezdza
      w maju z wloch ( jest wlochem) i nie wiem czy warto wybierac kuchnie wloska
      czy tez pojsc moze do innych np. egipskich:)) pozdrawiam
      magda
      • isis! Re: Restauracje włoskie w waszych miastach 03.02.03, 13:06
        magdzie napisała:

        > gdzie sie wybrac z moim chlopakiem ktory przyjezdza
        > w maju z wloch ( jest wlochem) i nie wiem czy warto wybierac kuchnie wloska
        > czy tez pojsc moze do innych np. egipskich:))

        Ojej, dla mnie to bez sensu - prowadzić Włocha do restauracji włoskiej - chyba
        że jest tak ograniczony jak jeden mój znajomy Włoch, który niczego innego
        oprócz pasty nie weźmie do ust i za Chiny nie pójdzie do restauracji innej niż
        włoska. Jeżeli zalicza się do tej kategorii - prowadź go do Splendido czy La
        Scali, ewentualnie Casa Patio (zwłaszcza jeśli on płaci :)
        Jeżeli jest otwarty na nowe doznania - weź go do restauracji z kuchnią polską
        (w końcu zastanów się - czy Ty przyjeżdżając do Włoch szukasz restauracji
        polskich???). Niech zje pierogi, golonkę, barszcz...
        Ale egipska??? Skąd ci to przyszlo do głowy? (abstrahując od poziomu tych knajp
        we Wrocku). Już prędzej Sankt Petersburg...
        • isis! Bravissimo po raz drugi :))) 16.03.03, 13:15
          A więc odwiedziłam raz jeszcze. Tym razem z mężem i teściową. I było... jeszcze
          smaczniej! Teściową namówiłam na spinaci e broccoli al forno, była zachwycona
          (czosnkowy posmak i liście szpinaku, a nie rozgotowana papka) oraz lasagne.
          Jadła je po raz pierwszy i była pod wrażeniem. Spróbowałam - jak prawdziwe,
          włoskie, choć minusem jest to, że podane na płaskim talerzu, a nie w naczyniu,
          w którym się zapiekały. Ale smak na piątkę. Mąż zaczął sałatką wiejską (z
          cudownym chrupiącym boczkiem, ziemniaczkami, pomidorami, ogórkami, cebulą i
          kapustą, niestety, pekińską), po czym skonsumował potrząsając uszami filetto
          alla cremma con pepe verde. Spróbowałam samego sosu, bo wołowiny nie lubię. Był
          rewelacyjny, faktycznie kremowy - z kawałkami ogórków, no i pieprzem
          oczywiście! Ja wepchnęłam spaghetti carbonara. Sam makaron bardzo smaczny,
          ugotowany ja trzeba - al dente, boczek cudnie chrupiący, może nieco za mało
          śmietanowego sosu, ale w sumie - mniam. Dwie karafki wina dosć szybko się
          skończyły - wino, mimo że z włoskiego kartonika, o ciemnoczerwonej, nasączonej
          barwie, żaden tam sikacz, bardzo "przyjazne człowiekowi" :) Mąż raczył się
          beczkowym "Żywcem".
          Ale najlepsze miało nadejść w postaci deseru. Wspominałam już, że ciasta
          wypiekają na miejscu. Szarlotka z lodami waniliowymi (potem powtórzyłam jeszcze
          same lody) - niebo w gębie! Na wierzchu szarlotki orzechy włoskie,
          wspaniała "kruszonka", a masa jabłeczna z cynamonową mgiełką. Myślałam, że nic
          jej nie pobije, ale sernik był równie wyśmienity! Puszysty, leciutki,
          rozpływający się w ustach. W masie serowej bakalie (nie tylko rodzynki, ale i
          jakieś suszone owoce w kolorach czerwonym, pomarańczowym i zielonym), ale
          niezbyt dużo. Na wierzchu - lukier i polewa czekoladowa. Yesooooo, coś
          niesamowitego!!! Nieco brakuje mi w tej knajpce tiramisu, skoro w reklamie
          określają swoją kuchnię jako włoską, ale cóż...
          A przy deserze - skoki narciarskie na dużym ekranie, specjalnie na tę okazję
          spuszczonym. Niektórzy klienci na rezerwowali stoliki na skoki. Tu dygresja -
          przy stoliku obok męskie towarzystwo - z ośmiu panów w wieku ok. 30-40 lat przy
          pizzy, sałatkach i piwku. Wszystko fajnie, ale co robiły wtedy ich kury (sorry,
          żony!)? Nie sądzę, aby miały równleglą imprezę damską... Chociaż - mogę się
          mylić...
          Espresso jak zwykle mocne, aromatyczne i w sam raz - na dwa łyki. Ale najmilszą
          niespodzianką był rachunek - za to wszystko tylko nieco ponad 90 zł.
          I na koniec groźba: "jeszcze tu wrócę!!!"
    • bellavecchia Re: Restauracje włoskie w waszych miastach 16.03.03, 20:41
      w poznaniu, jeszcze zanim poznalam blizej jakichkolwiek
      wlochow i sprobowalam wloskiego jedzenia "na zywo"
      chodzilam bardzo czesto, kilka razy w miesiacu, do
      luigiego na woznej.

      knajpka maksymalnie kiczowata, w piwniczce namalowany
      kominek farba na scianie, widokowki z wloch w ramkach
      itp., ale jedzenie zawsze, albo prawie zawsze super.

      bolognese za 5 zlotych zawsze szlo na przystawke albo
      tortellini z serami a potem pizza naprawde jak nalezy,
      cienkie chrupiace ciasto, lekko mokre na srodku, harmonia
      skladnikow itp. ceny bardzo dobre rowniez. niestety miesa
      ani ryb tam nie probowalam, moze troche rozczarowana
      salatkami, duzo z puszki i chyba normalna oliwa nie z
      oliwek...lasagna lekko rozgotowana, za to miesko i sos
      pyszne...

      dzis rano piemontese kazal sobie zrobic zdjecie z noga
      kurczaka, ktora zmontowal w bialym winie tak byl dumny ze
      swojego soczystego dziela. ma hopla na punkcie jedzenia.
      ale kurak byl rzeczywiscie wysmienity nie tluszcz ze
      skora na kosci jak w polsce tylko naprawde pyszne
      aromatyczne miesko.natomiast nie moge sie przekonac do
      melanzane na zmino w czosnku i innych przyprawach, jakies
      takie, zbyt duzo octu. pzdr,
      smacznego
      • isis! Re: Restauracje włoskie w waszych miastach 17.03.03, 01:09
        bellavecchia napisała:

        > natomiast nie moge sie przekonac do melanzane na zmino w czosnku
        > i innych przyprawach, jakies takie, zbyt duzo octu.

        No co Ty! Takie pyszności! W Sienie mialam ulubiona knajpkę "Da Cice", gdzie
        właściciel serwował mi je gratis na przystawkę, tęsknię za nimi...
      • isis! Gliwice 29.04.03, 01:59
        Byłam w weekend, odwiedziłam nowy włoski lokal "Il Palazzo". I skomentowałam na
        Forum Gliwice:


        isis! napisała:

        > Byłam, pogadałam z faciem z Rzymu, opiszę wieczorem. Jedno pewne - jeśli
        nadal
        > będą się upierać przy tych cenach to długo nie pociągną.

        Uściślając - ceny nawet nie są przesadne, ale porcje nieprzyzwoicie małe jak na
        te ceny. Zestaw serów był śmieszny. 3 kawałki wielkości orzecha włoskiego
        zwykłego polskiego sera z papryką w środku (typu texas albo salami z
        przyprawami), 3 kawałki niezłego żółtego typu szwajcarskiego i 3 mikroskopijne
        kawałki parmezanu, a raczej grany. Obiecanej przez kelnera mozarelli nie było.
        Do tego gałązka małych koktajlowych pomidorków (sztuk 5). Bruschetty niezłe,
        czosnkowe, jak należy skropione oliwą z oliwek, pachnące piecem i
        przypominające Toskanię. Szkoda, że nie podają innych rodzajów (choćby z
        pomidorami). Woda mineralna - ok. 200 ml - 8 zł. Hmmm... Na szczęście chianti z
        1998 roku nie powaliło ceną za butelkę, szkoda, że na dnie osad z korka :(
        Honor ratuje wyśmienite tiramisu', któremu niewiele brakuje do najlepszego
        jakie jadłam w życiu (a było to w Sienie w trattorii "Da Cice"). Szkoda, że
        kelner jak większość Polaków wymawia z niemiecka "tiramizu", choć szef kuchni
        jest przecież Włochem... Ponieważ byłam najedzona nie kosztowałam ani makaronów
        ani innych dań, ale z pewnością następnym razem nie popełnię tego błędu i nie
        dam się nakarmić w rodzinnym domu.
        Aha, jeszcze kwestia zapłaty - jeszcze nie mają opcji płacenia kartą, co byo
        dla mnie dość krępujące (zaprosiłam przyjaciółkę i musiałam pożyczać od niej
        coś na napiwek, bo mi zabrakło)

        A na marginesie - we Wrocławiu też mamy Palazzo.
    • ana_75 Kraków 04.05.03, 15:51
      Jeśli chodzi o knajpki włoskie w Krakowie to znam tylko "Cherubino". Moze nie
      jest to typowa knajpa włoska, bo oferują tam różnorakie jedzenie, ale głównie
      kuchnie włoską i polską. Niestety byłam tylko raz i do tego jadłam
      tylko "polską" potrawę, więc nie będę komentować. Może ktoś z Was był i może
      napisać co sądzi o ich menu.
      Natomiast chciałabym Wam powiedzieć o włoskim sklepiku w Krakowie. Znajduje się
      na ul. Starowiślnej, zaraz za Pałacem Pugettów (idąc od Rynku) - wchodzi się do
      niego po kilku schodkach. Znalazłam w nim wiele produktów, których trudno
      szukać w naszych polskich sklepach. Wszystko oryginalne włoskie. Problemem są
      tylko dość wysokie ceny. Nawet produkty, które występują w naszych sklepach
      (np. oliwa Monini, którą czasem kupuję) są droższe niz w zwykłych sklepach.
      Pomimo to zachęcam wszystkich do odwiedzenia tego sklepiku. Ja akurat bardzo
      lubię gotować i napewno jaeszcze nie jeden raz tam wstąpię aby wyczarować w
      domu "kawałek włoskiego klimatu".
      Pozdrawiam Wszystkich wielbicieli przepięknych Włoch.
      Ana

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka