Równi i równiejsi?

29.01.12, 08:07
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11050068,Jerzy_Stuhr_o_walce_z_rakiem__Pokonuje_chorobe.html?lokale=lodz
Pan Jerzy Stuhr. Aktor. Rektor. Rozpoznawalny. Cieszący się autorytetem.
Ale w szpitalu nie będzie chodził w szlafroku - buty, spodnie, marynarka..
Nie będzie rozmawiał z innymi pacjentami.
Z ciekawości: pewnie żarcie też nie szpitalne, tylko z restauracji przynoszą, wszak to PAN STUHR.
Nie cenię zbytnio wywyższających się, kimkolwiek by nie byli. I tyle..
    • ewa9717 Re: Równi i równiejsi? 29.01.12, 08:29
      Bredzisz jak potłuczony! No i fajnie, że nie poddaje się marazmowi i rozmemłaniu w byle jakim szlafroku! Byłeś kiedy na onkologii? Ja bywałam, kiedy mama sie leczyła. I też nie łaziła w rozmemłanej koszuli, byle jakim szlafroku! Co dzień ubierała się ładnie, miała piękną fryzurę i lekki makijaż. I od razu lepiej się czuła!
      • stefcia41 Re: Równi i równiejsi? 29.01.12, 08:33
        Oj Kapitanie...ja tez nie lubiłam rozmawiać z innymi pacjentami.
        A żadna gwiazda ze mnie.
        a co do stroju to Ewa ma rację
    • damakier1 Re: Równi i równiejsi? 29.01.12, 10:34
      Puknij się w marchewę, Kapitanie!
      • dzidzia_bojowa Re: Równi i równiejsi? 29.01.12, 10:47
        Jak ja go rozumiem! Stuhra oczywiście. Kilka lat temu ciężko zachorowałam, leżałam w szpitalu trzy razy w jednym roku. Nienawidziłam piżamy i jak tylko mogłam zakładałam cywilne ciuchy zaraz po porannym obchodzie. Z innymi pacjentami też nie rozmawiałam, walczyłam z bólem, bezsilnością a rozmowy z innymi bynajmniej mi nie pomagały, raczej drażniły.
        Kapitanie, z całym szacunkiem, nie powinno się osądzać nie znając wszystkich faktów.
        • tygrysgreen Re: Równi i równiejsi? 29.01.12, 10:53
          a jedzenie to wszystkim troskliwe rodzinki przynoszą, najczęściej gotowane w domku.a z restauracji same sobie zamawiałyśmy jak leżałam te kilka dni.
        • kapitan_marchewa Re: Równi i równiejsi? 29.01.12, 11:01
          Grudzień 2002, walczę ze śmiercią, szpital Kopernika, miasto Łódź.
          Pytam czy mogę założyć swoje ciuchy, bo ta pidżama i szlafrok..
          Słyszę "a kim pan k..wa jest, to jest SZPITAL a nie jakieś zachciewajki, a może jaśnie panu jeszcze jedzenie z restauracji nosić"
          Zapamiętałem to, stąd skojarzenie.
          Może powinienem się nazywać Stuhr.
          Wybaczcie jeśli kogoś uraziłem.
          Może nie leżeliście w szpitalu,a może leżeliście i zakładaliście buty, garnitur i wam pozwalano.
          • ewa9717 Re: Równi i równiejsi? 29.01.12, 11:07
            No OK, ktoś paskudnie postąpił wobec ciebie, ale to nie znaczy, że musisz oddać innemu.
            • stefcia41 Re: Równi i równiejsi? 29.01.12, 11:24
              A ja uważam,że Stuhr "odwala" dobrą robotę, że tak napiszę.
              Czas zrozumieć, że chorować można "ładnie" .

              • ewa9717 Re: Równi i równiejsi? 29.01.12, 11:28
                Otóż to!
                Czasem nawet wbrew warunkom.
                • drzejms-buond Re: Równi i równiejsi? 29.01.12, 11:50
                  a ja rozumiem Marchewke. Postawa: ja nie choruję,mnie to nie dotyczy. Jest wlasciwa! Szkoda,ze inni pacjenci nie maja takiej mozliwosci. Ta opowiesc jest o warunkach szpitalnych nie o aktorze. O tym ,ze trzeba byc kims by cie lepiej traktowano w szpitalu.
                  • stefcia41 Re: Równi i równiejsi? 29.01.12, 12:45
                    <Postawa: ja nie choruję,mnie to nie dotyczy. Jest wlas
                    > ciwa>
                    a dlaczego jest właściwa?
          • damakier1 Re: Równi i równiejsi? 29.01.12, 11:52
            Leżałam i nie zakładałam garnituru, ale miałam bardzo ładna koszulke z Triumpha, bardziej przypominającą dzianinowa sukienkę, niz koszulę nocną i rekacje były różne. Jedna lekarka mi zwróciła uwagę, że powinnam miec piżamę, a inna powiedziała "o, jaka ładna!". Tak było, gdy leżałam 'przykuta" do łóżka. A innym razem, gdy byłam "chodząca", wychodząc do szpitalnego ogrodu wkładałm zamiast szlafroka rozpinaną, kolorową letnią sukienkę. Tu juz było gorzej, bo rzucał się na mnie tłum pielęgniar, ale spokojnie prosiłam aby mi wytłumaczyły dlaczego muszę być w szlafroku i sie poddały.
            Nie życzę Ci, Kapitanie, abyś jeszcze kiedykolwiek znalazł się w szpitalu, ale jesli sie tak zdarzy, to może własnie dzięki Stuhrowi będziesz się prezentował pięknie i okazale w kapitańskim mundurze pod wszystkimi orderami.

            Jak ze wszystkim, tak i w cywilnych strojach w szpitalu nie należy przesadzać. No i gdzie wchodzą w gre względy natury medycznej, tam nie ma zmiłuj.
          • tygrysgreen Re: Równi i równiejsi? 29.01.12, 11:55
            leżałam w 2003, na prowincji gdzie nowinki z wielkiego świata docierają naprawdę ze sporym opóźnieniem. piżama i szlafrok swoje jak najbardziej, o ubieraniu się nikt nie myślał bo wszystkie musiały leżeć.

            wybitnie pechowo trafiłeś, poza tym minęło 10 lat , świat naprawdę się trochę zmienił.

            w roku 1991 to dopiero miałam szpitalną traumę, ale było minęło. pół roku później ten oddział wyglądał i funkcjonował zupełnie inaczej, aż byłam zła że te pół roku nie poczekałam wink
    • tojabogdan takie czasy 29.01.12, 12:57
      zarabia się i na umieraniu, łamie się tabu, odziera z intymności, prezentuje swoje rany i odchody wszem i wobec, tak zwane serwisy społecznościowe typu facebook, mnożą się jak króliki w australii, to i publikowanie swoich wrażeń staje się czymś normalnym. A aktorzy, z definicji histerycy, mają szczególne potrzeby mówienia o sobie. Oczywiście osoby znane mają łatwiej w takich sytuacjach, zwłaszcza, gdy mówią otwarcie i chętnie o sobie, bo to chyba już kolejny wywiad stuhra. Akurat fakt ubierania się w swoje ciuchy w szpitalu, w mojej branży, jest normalnością, a jedzenie? Nie wiem, jak teraz jest. Jako student medycyny miałem miesięczną praktykę po pierwszym roku w branżowym szpitalu. Jadło się tam po królewsku, wszyscy tak jedli, pacjenci i personel. Potem bywało różnie.
      • kapitan_marchewa Re: takie czasy 29.01.12, 17:10
        Poruszyłem niewygodny temat.
        Bo lepiej go zamieść pod dywan, lepiej nie mówić.
        No cóż, po pierwszych wypowiedziach, mało dla mnie przyjemnych, okazuje się ze w szpitalach ubieramy się jak chcemy.
        Nie wiedziałem, może w Łodzi jest wyjątkowo.
        Bo normalnie każdego ranka pacjent przywdziewa lakierki, garnitur, ci lepsi nawet smoking i muchę dobierają itp. I tak paraduje po szpitalu.
        A panie obowiązkowo sukienkę i makijaż. I szpilki.
        Ktoś tu jest normalny?
        A jedzenie oczywiście z domu.
        A inni pacjenci są be. Kto by tam z nimi gadał.
        Czekam na komentarz, że lekarz to idiota. A salową się wywala ze swojego pokoju, bo czymś śmierdzącym myje. I przeszkadza w założeniu garnituru..
        Z zaznaczeniem "swojego" pokoju, bo to wstyd leżeć z innymi pacjentami razem..
        • old.bear Re: takie czasy 29.01.12, 17:19
          Oj bardzo niewygodny Kapitanie, bardzo.
          W sumie zgadzam się z tezą że w Polsce są równi i równiejsi. Jaskrawo to widać w kwestiach opieki medycznej. Dla dociekliwych - można w necie wyszperać historię pobytu pewnego hierarchy kościelnego w łódzkim szpitalu MSW.
          • stefcia41 Re: takie czasy 29.01.12, 17:39
            A dlaczego niewygodny?
            Kto zamiata pod dywan?
            I dlaczego pierwsze wypowiedzi były niemiłe dla Kapitana?
            Bo ktoś miał czelność się nie zgodzić z Kapitanem?
            Ja nigdzie nie napisałam,że służba zdrowia w Polsce jest super.


            ps.
            A tam przy okazji.....przy moich kilku pobytach w szpitalu zawsze się zastanawiałam dlaczego panowie uparcie noszą powyciągane piżamy, rozklapciałe kapcie i ogólnie wyglądają niechlujnie. Nie chciało się? Bo ONI są chorzy? I to nie ma nic wspólnego ze służbą zdrowia.
        • damakier1 Re: takie czasy 29.01.12, 17:55
          To w końcu o co Ci, Marchewo, biega? że nie pozwalają nosić w szpitalu cywilnych ciuchów? Czy, że Stuhrowi pozwolili, a Tobie w 2005. się dostało za samo zapytanie?

          Oczywiście, że generalnie w szpitalach ludzie sie nie stroją. Przede wszystkim dlatego, że nawet ci "chodzący" co chwilę polegują i nie chce im sie przebierać. No i lekarzom i pielegniarkom wygodniej i sprawniej jest "obrabiać" pacjenta bez czekania az rozdzieje liczne szaty. Ale w każdym wypadku, gdzie trzymanie człowieka w piżamie 24 godziny na dobę nie ma jakiegoś konkretnego uzasadnienia medycznego, a cywilny strój wyraźnie poprawi mu samopoczucie, czym pomoże w walce z chorobą - nie ma o co kruszyć kopii.
          O co chodzi z tym jedzeniem z domu, to nie rozumiem. W większości wypadków rodziny przynoszą chorym coś do jedzenia, nawet jak chory im stanowczo tego zabrania.
          Lezeć razem z innymi pacjentami to żaden wstyd, ale człowiek ciężko chory i dodatkowo wystraszony, często pragnie samotności, spokoju i drażnią go inni ludzie. jesli stać go na "swój" pokój, to czemu ma leżeć na sali ogólnej?
          • kapitan_marchewa Re: takie czasy 29.01.12, 18:07
            Ależ racja Damo.
            Nie ma o co kruszyć kopii - skoro pidżama nie ma uzasadnienia, dla lepszego samopoczucia pacjenta - dajmy mu łazić w butach i marynarce. Damo droga, podpowiesz choć jeden szpital w naszym kraju gdzie to jest praktykowane? Poza prywatnymi klinikami, gdzie płacisz i wymagasz..
            Pewnie pan Stuhr w takiej jest.
            Wtedy znika temat jedzenia z domu, ubioru i innych pacjentów.
            Książę jest sam...
            • damakier1 Re: takie czasy 29.01.12, 18:27
              Myślę, że to nie jest praktykowane ani w kraju, ani nigdzie. Przede wszystkim dlatego, że mało któremu choremu człowiekowi, większość dnia leżącemu w łóżku, chce się przebierać za każdym razie, kiedy idzie siku. I własnie dlatego, że nie jest to żaden problem natury ogólnej, jesli zdarzy się pacjent, zwłaszcza z ciężką chorobą onkologiczną, któremu założenie normalnego ubrania poprawi samopoczucie, nie ma powodu mu tego zabraniać. Niestety, podejrzewam, że w odróżnieniu od pana Stuhra, pacjent "zwykły" takiej zgody by nie dostał, a nawet nie osmieliłby sie o cos takiego prosić. Dlatego dobrze się stało, że pan Stuhr powiedział o tym głośno.
              Jeśli rzecz dzieje się w prywatnej klinice, to rzeczywiście pacjent otrzymuje, a przynajmniej powinien otrzymać to, za co zapłacił. I nie ma powodu się nad nim wyzłośliwiać tylko dlatego, że go na to stać.
          • tetika Re: takie czasy 29.01.12, 18:11
            powiem ci kapitanie z pozycji pielegniarki
            jakbym miala cos robic gosciowi w garniturze i zaplamilabym jego krwia jego bosko drogi garnitur to balabym sie ze nie daj boze kaze mi zaplacic za niego z mojej pielegniarskiej pensyjki

            a ze nie rozmawia z innymi? moze nie chce aby sie z nim ktos "zaprzyjaznial" bo moze nie lubi pospolstwa, a moze tak przezywa wlasna chorobe. ludzie sa rozni i nigdy do konca nie wiemy co siedzi w drugim.
            ja tez oceniam zaraz na poczatku i zdarza sie ze na niekorzysc zeby potem jednak zmienic zdanie, ale czlowieka poznaje sie po zachwaniu najszybciej w sytuacjach kiedy jest zdany na czyjas pomoc i laske i naga prawda wylazi szybciej nizby sie czlowiek spodziewal. i od razu widac czy buc czy normalny , ale sie bojacy.
            • igor_uk Watek do kosza. 29.01.12, 18:55
              A zalozycielu dac bana.
    • panda_zielona Re: Równi i równiejsi? 29.01.12, 23:12
      Wiesz co Kapitanie, wstrętne jest to co napisałeś. Szkoda, że niewiele zrozumiałeś z wywiadu.
      • ladyhawke12 Re: Równi i równiejsi? 30.01.12, 07:16
        Byłam w szpitalach w róznych okresach czasu, pierwszy raz ok 25 lat temu, i wtedy w skostniałych procedurach mozna było ubrać np bluzke swoją, bo przełozona oddziału uważała że jak jest kolorowo i ma się cos swojego to szybciej sie zdrowieje. I tez niedawno i nie było przeciwskazań zeby zeby byc w kolorowym podkoszulku, ładnej koszulce, czy pidzamie, wcale nie trzeba było zakładać jakiegoś burego szlafroka, można było sukienke nawet załozyć zapinaną . Panie niektóre nawet oko sobie strzelałay, czyli jakiś tusz. Wydaje mi sie ze to zależy od szpitala, oddziału, i personelu.
        Co do Stuhra jest sławny i uwielbiany, ciężko na to pracował, dzięki temu więcej osób go wysłucha moze przekazać wiedzę o chorobie, o walce co w tym złego. Ci równiejsi też cierpią, i umierają przykład Krzysztof Kolberger, Agata Mróz-Olszewska. Czy to że ktoś wybrał taki a nie inny zawód, to ze kogoś widac innych nie, to nalezy kopać bo mają czelność mieć swoje zdanie, fanabarie. Nie uwierzę kapiatnie że nie kozystasz ze swoich przywilejów, i znjomości, czyli też jesteś równiejszy jak nie wtej to w innej dziedzinie.
    • gat45 Re: Równi i równiejsi? 30.01.12, 11:31
      Pan Sthur nie leży w szpitalu, tylko przychodzi na zabiegi. Do wlewu chemii czy do położenia się pod bombą kobaltową nie wkłada się szpitalnej odzieży. Nie tylko on, żaden pacjent. Przy tej terapii nie wchodzi się w zaklęte rewiry teoretycznej sterylności.

      Poza tym ja zupełnie inaczej zrozumiałam to jego zdanie o ubraniu. On tego pacjenta przychodzącego z zewnątrz i nie mającego ze szpitalem nic wspólnego gra dla samego siebie, do środka, nie na pokaz. To go trzyma. Każdy musi się w tej sytuacji czegoś trzymać. Ci, którzy niczego takiego nie mieli, już nie mają okazji tego napisać.

      No a już najlepszy dowód całkowitego niezrozumienia tematu dałeś mówiąc o jedzeniu z restauracji. Chory na raka krtani, z naświetlaniami i chemią, po prostu NIE JE. Tak, mój drogi. Nawet, gdyby mu sprowadzono do Krakowa kucharza z La Tour d'Argent i ,ów by mu pichciłą codziennie swoje największe osiągnięcia kulinarne, to pan Sthur zjadłby dwa kęsy z grzeczności, natychmiast przeprosiłby towarzystwo i je wyrzygał na osobności. Męcząc się, bo rzyganie przy raku krtani nie należy do najprzyjemniejszych zabiegów.

      Równi i równiejsi, powiadasz. Tak, jest niesprawiedliwość. Chorzy i zdrowi.

      Twojemu tekstu zaś mówię zdecydowane i pełne przekonania FUJ
      • maria88 Re: Równi i równiejsi? 30.01.12, 19:26
        Moze dlatego że mam swoje lata to stwierdzam,że tak było , jest i będzie.
        Nie ma tak by wszystkim było równo i każdy mógł robić co chce. Tylko to jest
        czasem przykre, że jednym coś się należy a innym o tych samych parametrach nie.
        Na tym stanowisku, gdzie kiedyż pracowałam osoby przeszły na emeryturę tylko kilka lat póżniej
        i mają znacznie więcej, chociaż dostali nawet mniejszy zakres czynności i mieli mniejszą
        odpowiedzialność.
        • ladyhawke12 Re: Równi i równiejsi? 31.01.12, 09:24
          Każdy nas, kiedyś miał taka sytuacje że był równieszy. Jakoś tak jest że jak mamy możliwość cos załatwić szybciej taniej, to to robimy, i nie ma co się oszukiwac ze jest innaczej. Ludzie maja jakąś taka dziwna tendencje ze koniecznie muszą znajdować dziure w całym, zamiast przestać stale narzekac, zacząć cieszyć sie tym co sie ma, starać sie zdobywac nowe obszary. I nieśmiertelne, "żeby tylko inni nie mieli lepiej niz ja",lub "żeby to sąsiadowi zdechła krowa nie mnie". Ja tam nie zazdroszczę Stuhrowi jego równieszego garnituru w szpitalu, wole swoja nierówność w swetrze na kanapie, i w miarę zdrowa. Bądźmy bardziej przyjaźni to nic nie kosztuje.
          • damakier1 Re: Równi i równiejsi? 31.01.12, 16:16
            Ludzie maja jakąś taka dziwna tendencje ze koniecznie muszą znajdować dziure w całym, zamiast przestać stale narzekac, zacząć cieszyć sie tym co sie ma,

            Z drugiej strony, nazwa "Forum dla marudnych" do czegoś zobowiązuje...
            • igor_uk Tylko tym mozno wytlumaczyc. 31.01.12, 16:39
              damakier1 napisała:
              Z drugiej strony, nazwa "Forum dla marudnych" do czegoś zobowiązuje...

              Kapitan pokazal sie,jako wyborny maruda i proponuje na tym ten temat zamknac.
            • ladyhawke12 Re: Równi i równiejsi? 01.02.12, 07:32
              damakier1 napisała:

              > Ludzie maja jakąś taka dziwna tendencje ze koniecznie muszą znajdować dziure
              > w całym, zamiast przestać stale narzekac, zacząć cieszyć sie tym co sie ma,

              > ]
              >
              > Z drugiej strony, nazwa "Forum dla marudnych" do czegoś zobowiązuje...

              Dama kajam się, masz rację. Składam szanowne grono samokrytykę, i obiecuje że wyrobie 200% normy w marudzeniu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja