złodziejska opowieść

31.01.12, 15:32
wczoraj.
na zakupie będąc w sklepie odległym...
dwie panie sprzedające.
siakieś podenerwowane.
-Coś się stało?-pytam
-A bo tuż przed panem ZŁODZIEJA MIAŁYŚMY i takie jesteśmy roztrzęsione.
Myślę- napad z bronią w ręku, to niefajnie jest...
Wyjść? Zostać?
Użalam się i współczuję...
-A na policję już panie dzwoniły?-pytam
-Tak ale nie możemy się dodzwonić. Mamy go nagranego na kamerę-odpowiadają , jedna przez drugą, szanowne sprzedawczynie..
-O! to jest szansa że go złapią-myślę sobie-bo wioska nasza uboga w ludność...
-A dużo zdołał ukraść?- pytam...i tu pada magiczne zaklęcie, po którym zdębiałem
i w zdębieniu trwam do dziś...
-Chleb! -po chwili dorzuca jedna z pań-i to z ziarnem!!!!

....

    • old.bear Re: złodziejska opowieść 31.01.12, 15:42
      No bo chleb bez ziarna mniej atrakcyjny do zajumania jest. I to wszystko.
      • stefcia41 Re: złodziejska opowieść 31.01.12, 18:27
        Do czego???
    • damakier1 Re: złodziejska opowieść 31.01.12, 16:36
      A ja kiedyś takie złodziejstwo popełniłam:
      zjadłam sobie obiad we stołówce pracowniczej, wzięłam z wieszaka kożuszek, założyłam i wyszłam. Doszłam do przystanku tramwajowego, stoję i czekam. I nagle dotarła do mnie myśl, że przeciez dzisiaj to ja z domu nie w kożuszku, a w płaszczu wyszłam i Bóg wie, czyje odzienie mam na sobie! Na miękkich nogach z powrotem do stołówki sie skradałam cichcem kożuch odwiesić i na swój paltot podmienić. Udało się, ale jakby mnie właścicielka na przystanku tramwajowym w jej kożuchu przydybała, to nie wiem, jakby się to skończyło.
      • stefcia41 Re: złodziejska opowieść 31.01.12, 18:28
        Ale 7 ziaren? wink
        • drzejms-buond Re: złodziejska opowieść 31.01.12, 20:36
          ale nie o to nie o to nie o to.. Mięł sięł rozchodzi o to,że to co było tragedią jednych NAGLE stało się tragedią drugich. Bo to nie była flaszka,kilo schabu.. CHLEB. Taki symbolik.. A ja kiedys byłem na zakupach w Leroy'u ze szlachetnym jubilatem, któremu akurat utrafiłem prezent tamże. I co zrobiłem żeby nie widzial? Oczywiscie schowałem do kieszeni,żeby dopiero przy kasie wręczyć. To cud źe mnie ochrona nie shaltowała.
          • tygrysgreen Re: złodziejska opowieść 01.02.12, 08:55
            no tak
            kradzież chleba, dobrze że teraz już nie posyłają za to na galery
            dla pań sklepikarek jest problem bo to one za to zapłacą, a chleb z ziarnami jest droższy niż zwykły
    • tygrysgreen Re: złodziejska opowieść 31.01.12, 20:35
      a ja kiedyś samochód ukradłam o1
      też przez pomyłkę, bo kto to widział ustawiać się takim samym tuż obok mojego i kluczyk w stacyjce zostawiać? no kto?
      i co z tego że mój był zielony a tamten czerwony?
      • ladyhawke12 Re: złodziejska opowieść 01.02.12, 08:58
        Tygrysku, ja tez kiedyś prawie odjechałam nie swoim autkiem, koło siebie stały i kluczyk pasował, i odpaliłam tylko cos mi nie pasowało, okazło sie że to nie moj maluszek. Facet ze sklepu wybiegł i myslał ze kradne mu auteczko, a ja do niego ze takie same (kolorek identyczny), kluczyk pasował, oboje smialismy sie z tego.
        • dzidzia_bojowa Re: złodziejska opowieść 04.02.12, 11:06
          A ja prawie okradłam lekarzasmile Po dość długiej prywatnej wizycie, badaniu usg, wypisywaniu recept po prostu wyszłam nie zapłaciwszy. A to było w gabinecie, gdzie płaciło się bezpośrednio lekarzowi, nie w rejestracji. Lekarz mnie nie gonił, nie wzywał, nie telefonował. Chyba pogodził się ze stratą. Ja jednak w domu przypomniałam sobie, że nie zapłaciłam za wizytę więc wróciłam i uregulowałam cała w pąsach i ze skruchą. Lekarz był miły i rozbawiony sytuacją. Bardzo go od tamtego czasu polubiłam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja