drzejms-buond
31.01.12, 15:32
wczoraj.
na zakupie będąc w sklepie odległym...
dwie panie sprzedające.
siakieś podenerwowane.
-Coś się stało?-pytam
-A bo tuż przed panem ZŁODZIEJA MIAŁYŚMY i takie jesteśmy roztrzęsione.
Myślę- napad z bronią w ręku, to niefajnie jest...
Wyjść? Zostać?
Użalam się i współczuję...
-A na policję już panie dzwoniły?-pytam
-Tak ale nie możemy się dodzwonić. Mamy go nagranego na kamerę-odpowiadają , jedna przez drugą, szanowne sprzedawczynie..
-O! to jest szansa że go złapią-myślę sobie-bo wioska nasza uboga w ludność...
-A dużo zdołał ukraść?- pytam...i tu pada magiczne zaklęcie, po którym zdębiałem
i w zdębieniu trwam do dziś...
-Chleb! -po chwili dorzuca jedna z pań-i to z ziarnem!!!!
....