Studiowanie vs rynek pracy

02.07.12, 16:12
krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425,12053984,Studiuja_filozofie_i_buddologie__Kto_ich_potem_zatrudni_.html
Cytat:

"W szkołach nikt ich nie uczy selekcjonowania informacji, analizowania ani weryfikowania. Mają dostęp przez internet do najnowszej wiedzy, ale nie potrafią jej wykorzystać. Brakuje im umiejętności społecznych, nie potrafią pracować w grupie, źle się komunikują. Pracodawcy jakoś się ratują. Na stanowisku speca od finansów zatrudniają np. biologa albo fizyka, a dyrektorem ds. eksportu zostaje niedoszła lekarka. Szukamy myślących samodzielnie, uczciwych i odważnych. Polska szkoła takich nie wypuszcza" - pisał Andrzej Klesyk. Wielu pracodawców podpisało się wkrótce pod jego słowami
    • balamuk Re: Studiowanie vs rynek pracy 02.07.12, 18:41
      > Cytat:
      > "W szkołach nikt ich nie uczy selekcjonowania informacji, analizowania ani weryfikowania.

      Ja, prawdę mówiąc, ni cholery nic już nie rozumiem. Tego, co tu piszą (wybór - analiza - synteza, z weryfikowaniem było nieco trudniej z uwagi na tzw. inne czasywink) uczyli mnie z całkiem dobrym skutkiem w liceum. Na studiach mogłam sobie spokojnie korzystać, na dodatek wykładowcy dalecy byli od myśli, że mają nas uczyć rzeczy podstawowych. To po primo.
      Po drugie - dobrowolnie wybrałam kierunek mocno dziwaczny, oprócz mnie jeszcze parę osób, i nikomu z nas do głowy nie wpadło, że ktoś ma nam ZAPEWNIĆ zatrudnienie po studiach. Wręcz przeciwnie, wszyscy bylismy świadomi, że będzie trudno i trzeba coś jeszcze umieć na wszelki wypadek. A działo się to w czasach komuny, takiej bardziej schyłkowej, ale jednak. Moi znajomi z kierunków uznawanych za normalne też mieli problemy ze znalezieniem pracy, no cóż u diabła, teraz sugerują, że dawniej na tacy dawali. Chcesz iść na religioznawstwo - no problem, dalej sam sobie poradzisz.
      Zdenerwowałam się. sad
      • skuter44 Re: Studiowanie vs rynek pracy 07.07.12, 06:45
        Niby tak ale..... czy puszczenie na wodę nie umiejących pływać jest normalne ?
        Państwo powinno jakoś analizować rynek pracy i prognozować. Po oszacowaniu potrzeb kadrowych w głównych zawodach można i trzeba oddziaływać na profil szkolnictwa zawodowego .
        To jest nie spełniane dziś zadanie państwa. To , że absolwent nie musi pracować w zawodzie to insza inszość. Chodzi o to, żeby nie było (jak jest) bezrobocia strukturalnego, wielkiej nadprodukcji zasobów pracy w jednych zawodach a jednocześnie wielkiego niedoboru w innych.
        Do tego nasze nierządy i mądrzy biznesmeni szkół wyższych doprowadzili.
        • kapitan_marchewa Re: Studiowanie vs rynek pracy 07.07.12, 18:06
          Skuter, jakich znowu nieumiejących pływać?
          Abo się studiuje dla przyjemności, abo dla fachu.
          Zduna, cieśli i zbrojarza to nie dotyczy, tudzież operatora frezarki CNC.
          Ale lekarz tak. Dla fachu. Prawnik pewnie też, choć tu do końca pewny nie jestem.
          Kto jeszcze?
          Rozumiem, że musimy mieć archeologów ( wkurza mnie tylko czasem, ze nie wiedzą kto zacz Kazimierz Michałowski). Wkurza mnie, że fachowców żadnych nie ma na forum --słownictwo gwarowe--, że poza kilkoma fanatykami nie ma nikogo na forum --herbata z musztardówki---,
          że żaden prawnik ani tzw nikto nie interesuje się forum --rozwód i co dalej--..
          To jest ten internet ważny czy nie?
          Wkurza mnie w procedurach przetargowych, że jedyna możliwość kontaktu to FAX1111111111111
          Dobrze kurna, ze nie gołębie albo znaki dymne111111111111
          Sorry za długi wywód..
          Czyli z jednej strony mamy skostniałą infrastrukturę, która młodemu człowiekowi każe np przejść kurs BHP. Mam swoje zdanie, proszę pytać jakby co, ale to tragedia i wiek XIX.
          Z drugiej strony młodzi szybko klikający, ale już zagubieni w tekście pisanym, albowiem nie ma autokorektora.
          Nie chce mi się dalej pisać, jak ktoś odpisze to popolemizujemy..
          • balamuk Re: Studiowanie vs rynek pracy 07.07.12, 19:34
            Eeetam, Michałowski. Żeby nie było, mam atak czarnego humoru. sad
            Nieumiejących pływać też nie rozumiem. A z Kapitanem chętnie bym popolemizowała, problem w tym, że się z Kapitanem zgadzam...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja