Na jakiego...

05.07.12, 00:36
wyborcza.pl/1,75478,12072975,Co_Polak_robi_z_psem_na_wakacje__Wyrzuca_i_odjezdza.html
Staram się nie być skrajna i rozumiem, że ktoś może nie lubić zwierząt. Na przykład sama nie lubię ptaków w domu i nigdy bym sobie takiego skrzydlatego nie kupiła. Ale mieć zwierzaka na własne życzenie i wyrzucić go, bo chwilowo przeszkadza? To po co było brać? Przerasta mnie.
    • tetika Re: Na jakiego... 05.07.12, 07:11
      ja tez tego nie rozumiem i bilabym do zywego miesa takiego sukinsyna.
      przeciez sa schroniska mozna oddac....tego sie nawet nie chce komentowac
      • ewa9717 Re: Na jakiego... 05.07.12, 23:52
        Jak nie jestem msciwa i krwiożercza, to bym jak Tetika z takim skurwielem plamistym postąpiła.
        • stefcia41 Re: Na jakiego... 06.07.12, 13:35
          Zawsze mówiłam,że są ludzie i taborety, ale ci bandyci nie zasłużyli nawet na określenie taboret confused
          • kapitan_marchewa Re: Na jakiego... 07.07.12, 14:19
            Mieszkam pod jednym dachem z przeuroczą panią o niby gołębim sercu, która jednakowoż od zawsze twierdzi, że człowieka by była w stanie nawet zabić, a zwierzęcia by nigdy nie skrzywdziła.
            I dodaje, że by zabiła szczególnie takiego człowieka co zwierzę potrafi skrzywdzić..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja