Dodaj do ulubionych

Z netu...tak sadziłam

13.08.12, 10:36
Zaskakujące konsekwencje stosowania chemioterapii odkryli amerykańscy naukowcy – ich zdaniem ten rodzaj terapii przyczynia się do pobudzenia wzrostu nowotworu, a nie jego zwalczenia.

Dr Peter Nelson i jego współpracownicy z Fred Hutchinson Cancer Research Center w Seattle sami byli zaskoczeni wynikami swoich badań. Prowadzili eksperymenty mające na celu zbadanie przyczyn uśpienia nowotworu w ciele człowieka, a zamiast tego odkryli, że stosowany powszechnie rodzaj chemioterapii zamiast osłabiać komórki rakowe, pobudza je do wzrostu.
Obserwuj wątek
    • mort_subite Re: Z netu...tak sadziłam 13.08.12, 22:11
      To nadmierne uproszczenie. A może nawet przekłamanie. Najgorszego sortu, bo w 90% zgodne z prawdą, co czyni e wiarygodnym.
      Ad rem:
      Badacze odkryli istnienie mechanizmu, sprawiającego że zdrowe komórki, sąsiadujące z tkankami zrakowaciałymi, doznają w toku chemioterapi uszkodzeń DNA, które prowadzą do wytwarzania przez uszkodzoną komórkę szeregu czynników, stymulujących wzrost guzów litych.
      Krótko mówiąc - chemioterapia nie pobudza komórek rakowych do wzrostu wprost, ale - jako skutek uboczny terapii - stwarza warunki, które sprzyjają wzrostowi komórek rakowy. Jeśli nowotwór przetrwa chemioterpię, może dość szybko się na powrót rozwinąć, przez co rośnie oporność guza na terapię. Jeśli nie przetrwa - pacjent jest zdrowy, choć oczywiście musi się poddawać regularnym kontrolom onkologicznym.
      Ergo - chemioterapia nadal pozostaje ważną metodą leczenia nowotworów. A sianie paniki nikomu choremu nie pomoże. Może być wręcz szkodliwe. Są bowiem tacy, którzy - nabiwszy sobie głowy bzdetami o szkodliwości współczesnej medycyny - zamiast leczyć się w zachodnim znaczeniu tego słowa, szukają pomocy u szamanów, sprowadzają za ciężkie pieniądze tajemnicze zioła Apaczów czy innych dzikich ludów znad Amazonki i w efekcie żyją znacznie krócej, niż mogliby.

      Źródło moich rewelacji: www.fhcrc.org/en/news/center-news/2012/08/peter-nelson-lab-chemotherapy-resistance-mechanism.html
      • maria88 Re: Z netu...tak sadziłam 14.08.12, 13:45
        Ja uważam tak. Wszystko zależy od organizmu i zawansowania choroby.
        Ale stwierdzam z przykrością,że w Polsce tylko w duzych miastach,
        gdzie są Kliniki Onkoliczne ludzie mają szansę sie leczyć
        u dobrych fachowców, dobrymi lekami i korzystania z dobrego
        sprzętu. Wiekszość ich usytuowana jest w Polsce środkowej na połnocnym zachodzie i zachodzie.
        Pozostała Polska częśc kraju Polska B nie daje takim szans pacjentom
        chorym onkologicznie.
        • mort_subite Re: Z netu...tak sadziłam 14.08.12, 14:03
          Jak najbardziej. Reakcja na chemię zalezy od indywidualnych cech danego organizmu.
          A specyfika tego leczenia (trucie z założeniem, że nowotwór podda się szybciej, niż pacjent) w zasadzie z założenia nie przewiduje możliwości sensownego (w znaczeniu - z szansami na wyzdrowienie) zastosowania chemioterapii u osób, które są już bardzo dotknięte nowotworem. Wycieńczony organizm prawie na pewno nie przetrwa chemioterapii.
          "Polska powiatowa" na pewno ma trudniejszy dostęp do skomplikowanych terapii, nie tylko onkologicznych. Oddziały tego rodzaju to kosztowne przedsięwzięcia i raczej nie jest możliwe, by udało się stworzyć gęstą sieć placówek tego typu. Ekonomia podpowiada, żeby lokować je tam, gdzie są duże skupiska ludzkie, a tych chyba jednak jest więcej w centralnej i zachodniej Polsce. Proza życia, niestety.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka