kapitan_marchewa
18.08.12, 12:54
Tekst powstaje z wkurwienia, przepraszam..
Otóż mama mojej dziewczyny(pani T.), emerytowana nauczycielka z wyższym wykształceniem, osoba inteligentna i w życiu stanowcza i wygadana (każdy element opisu ważny) opiekuje się od czasu do czasu w zastępstwie mocno starszą panią. Starsza pani jest mocno chora, nie ma rodziny w Polsce, polega na swojej głównej opiekunce-pani A., która ma klucze do jej mieszkania i dba o wszystko.
Dziś około 11 pani T. będąc umówioną do opieki wiele minut dzwoniła i waliła do drzwi starszej pani, która to pani ZAWSZE bez problemu otwierała. Dziś nie otworzyła.
Co robi normalny człowiek? Wg mnie dzwoni po pogotowie, a pogotowie po straż, wyważają drzwi, sprawdzają co się dzieje.
A pani T. zadzwoniła do pani A.
Pani A. powiedziała ze spoko i że już jedzie z kluczami- tramwajem z drugiego końca Łodzi.
Trwało to godzinę, przyjechała.
I co? ZAPOMNIAŁA WZIĄĆ TYCH KLUCZY111. Ale powiedziała, ze nie ma się co przejmować, starsza pani na pewno śpi, obudzimy ją i będzie git.
Wróciła po klucze, tym razem taksówką.
Jeszcze jej nie ma, sprawę relacjonuję na bieżąco.
Pani T. dzwoniła tu do nas kilka razy - od razu mówiłem: wzywać pogotowie i straż, wyważać drzwi, włazić przez okno, może jeszcze dycha..