gazeta_mi_placi
20.12.12, 09:48
Wczoraj musiałam podjechać gdzieś taksówką.
Pan taksówkarz najpierw marudził na korki, potem (mijaliśmy targ na którym były już żywe karpie do sprzedaży) marudził, że znowu męczą ryby. Zaczęliśmy rozmawiać i zaczął mówić, że kiedyś łowił ryby, ale w tym roku mu się w ogóle nie chce, jest jakoś zniechęcony do wszystkiego.
Potem marudził, że nie cieszy się w tym roku ze świąt. Potem marudził na kierowcę przed nami, chwilę potem na innego kierowcę który akurat parkował.
Potem były wiadomości w radiu i znowu że morderca (tu akurat miał rację) dostał taki niski wyrok. Następnie marudził, że on od 3 w nocy jeździ.
Potem, że nie będzie śniegu na święta, a jeszcze potem że może i dobrze bo on nie lubi śniegu, chlapy itp.
Na koniec życzył mi Wesołych Świąt