balamuk
08.02.13, 18:57
Jakby mi kto wyjaśnił samo pojęcie wypalenia?
gazetapraca.pl/gazetapraca/1,95288,13351541,Wypalenie_zawodowe__przez_to_gospodarka_traci_300.html
Bo kiedy czytam coś takiego:
Wypalenie zawodowe ma związek z trzema aspektami: wyczerpaniem emocjonalnym, wycofaniem oraz obniżeniem samooceny. Ich kumulacja sprawia, że praca staje się źródłem frustracji i zmęczenia. Wyczerpanie emocjonalne pracownika zapoczątkowuje wypalenie, a w wyniku wycofania dochodzi niechęć do relacji z otoczeniem. Kolejny etap to poczucie ciągłego niezadowolenia z pracy, co w konsekwencji prowadzi do znacznego obniżenia zaangażowania. To wszystko wpływa negatywnie nie tylko na samopoczucie pracownika, ale i na kondycję całego przedsiębiorstwa, to mam wrażenie, że ktoś mi wciska pseudopsychologiczny bełkot. I dalej:
Według badań przeprowadzonych w USA, z powodu narastającego problemu wypalenia zawodowego, gospodarka kraju traci rocznie aż 300 mld dolarów. Dzieje się tak głównie z powodu absencji i spadku wydajności pracowników oraz ciągłych zmian w zatrudnieniu.
Absencje w wyniku wypalenia? A te ciągłe zmiany w zatrudnieniu to co?
Nie wiem, jakieś to wszystko niejasne. Z jednej strony problem, bo nie ma miejsc pracy i rośnie bezrobocie. Z drugiej strony alarmujące newsy, że dwudziestoparolatek czuje się wypalony po trzech latach pracy. Ale jakoś nie wypowiadają się tutaj górnicy dołowi, sprzątaczki, suwnicowi, posłowie, profesorowie uniwersytetów, listonosze i leśnicy też nie. Ani hodowcy wielbłądów, chyba jakoś tak u Bukowskiego było. No to o co chodzi?
Ech, sama się zalątałam, ale przynajmniej sobie pomarudziłam.