Dodaj do ulubionych

Jedna z tych rzeczy...

14.01.05, 12:40
Są takie rzeczy, które potwierdzają moja wiarę w stałość wszechświata -
inaczej określane Prawem Murphy'ego. Np. kiedy jadę autobusem w upalny dzień,
z gigantyczna migrena, jest rzeczą najzupełniej oczywista, ze:
1) będzie tłok
2) nade mną trzymając się górnej poręczy będzie stal typ traktujący mycie się
pod pachami jako burżuazyjny przesąd
3) na wysokości mojej twarzy znajdzie się jakaś pani w leciech z wyjątkowo
obfitą czupryną względnie nad wyraz kanciasty plecak młodziana nikczemnego wzrostu
4) w miarę możliwości jak najbliżej uplasuje się zachwycona swym oseskiem
młoda mamunia, który to bobas będzie wydawał z siebie dźwięki o niespotykanej
dotychczas dla ludzkich strun głosowych częstotliwości

albo
Gdy spotkasz po latach osobę, w której byłeś/łaś śmiertelnie zadurzony w
wieku powszechnie uważanym za cielęcy, jest rzeczą stuprocentowo pewną, ze:
a) w przypadku kobiet napotykających
mężczyzn: będzie mżawka z tendencja do ulewy oraz wiatr zimny i porywisty, co
zaskutkuje fryzura będącą surrealistyczna wariacja na temat snopka siana,
zadziwiająco głębokim odcieniem czerwieni w przypadku nosa i makijażem w stylu
nocnego koszmaru Marylin Mansona (dwie pary ust gwarantowane)
; b) w przypadku mężczyzn
napotykających kobiety: będzie to dzień po megagigahiperpopijawie z okazji
braku okazji (opcjonalnie przegrany/wygrany mecz w dowolnie wybranej
dyscyplinie lub wieczorek kawalerski pierwszego z licealnej/ studenckiej/
wojskowej paczki), zatem zapewnione będzie intensywne uczucie przesunięcia
względem rzeczywistości na rzecz własnego świata oszałamiającej migreny, zgagi
i mdłości.
W obydwu wariantach jest oczywiste, ze przy okazji będziemy mieli rozładowaną
komórkę i ani kawałka papieru - zresztą dołożymy wszelkich starań, by rozmowa
obfitowała w spłoszone spojrzenia na boki i chwile napiętego milczenia
(kobiety) tudzież niepowstrzymany bleblok o jakości dzień wcześniej spożytych
trunków (mężczyźni).

Albo: wszyscy basiści i wszystkie bibliotekarki, które znam maja zepsute zęby.
Albo :po wybuchu zawsze zostają dymiące buty....
Albo: autobus w TAMTA stronę jeździ szybciej i częściej.
Albo: gdy zmienię kotu kuwetę, natychmiast ja zanieczyści.
Albo: na moim pasie ruchu zawsze jest korek.
Jeśli tylko usiądę w autobusie/ tramwaju, natychmiast zmaterializuje się nade
mną rycząca 40-tka, która wepchnie mi na kolana w miarę możliwości drapiącą
siatę [UWAGA! jeśli mam rajstopy, zwłaszcza szczególnie przepiękne,
prawdopodobieństwo, ze siata ma zadziory wynosi 100%]

tekst wrzuciłam kiedyś na JM, a dzisiaj na FoFFMa - ciekawam, gdzie się
rozwninie :)
Obserwuj wątek
    • lolik2 muszę powiedzieć kategoryczne NI!!!!!! 14.01.05, 12:48
      a) w przypadku kobiet napotykających
      > mężczyzn: będzie mżawka z tendencja do ulewy oraz wiatr zimny i porywisty, co
      > zaskutkuje fryzura będącą surrealistyczna wariacja na temat snopka siana,
      > zadziwiająco głębokim odcieniem czerwieni w przypadku nosa i makijażem w stylu
      > nocnego koszmaru Marylin Mansona (dwie pary ust gwarantowane)



      jakoż dni parę nazad wychodząc prosto od fryzjera napotkałam byłam takiegoż właśnie osobnika dawno temu znanego i:
      - była piękna bezwietrzna pogoda
      - niu herkat był śliczny


      :)))))
    • dziad_borowy dziadowe coć niecoś 14.01.05, 12:49
      Gdy szukasz czegos znajdziesz to na ostatnim przeszukiwanym miejscu.

      U mnie jest to doprawdy niespotykanie rozwiniete. Czasem szukajac czegos
      zastanawiam sie gdzie dotarlbym na koncu i zajmuje sie tym miejscem. Jednak
      dziadowe cos niecos jest na tyle sprytne, za akurat jest na miejscu, na ktorym
      szukalbym na poczatku. I tak, tak czy inaczej, szukajac wersja standard czy
      wersja "najpierw ostatnie miejsce", znalezisko jest okupione sporym wysilkiem.
      Dzierżbora nie da się oszukać!!!
      • aard To jest tautologia 14.01.05, 17:39
        Bo ZAWSZE szukana rzecz znajduje się w ostatnim miejscu, w którym jej szukasz z
        tej prostej przyczyny, ze dalej juz nie szukasz ;-)
        • oldpiernik Re: To jest tautologia 15.01.05, 14:33
          Niby tak, ale dlaczego to miejsce NIGDY nie jet pierwszym?
          • aard Bywa pierwszym, bywa 16.01.05, 17:55
            W przybliżeniu w takiej części przypadków, ile jest MOŻLIWYCH miejsc, w których
            mogłeś schować :-)
            • dziad_borowy Otóż właśnie nie 16.01.05, 18:50
              I na tym polega dziadowe coś, ze rachunek prawdopodobienstwa sie nie sprawdza.
              Dzierżżż!!!!
              • aard Czyli w Borach jest dziura powszukiwawcza 16.01.05, 19:09
                i zmarła wodna jakowaś pewnikiem.
                • frau007 A jak to jest ze zgubieniem? 25.02.05, 13:50
                  Zgubienie to jest zbiór zamknięty z jednym elementem. Jesli zgubisz w tym jednym
                  jedynym miejscu, dopiero wtedy otwiera się nieskończoność miejsc potencjalnego
                  odnalezienia. I czym wtedy jest to właściwe miejsce? Właśnie znalazłem ten wątek
                  w otchłani innych - czy ktoś go szukał? To mi uzmysławia, ile jest we
                  wszechświecie rzeczy zgubionych, a nie odnalezionych, a nawet nie szukanych.
                  Zgubić łatwo - cała przeszłośc jest w jakimis sensie zgubiona. A gdy ją
                  znajdziemy, staje się terażniejszością, o czym świadczy data, godzina i miejsce.
                  Amen.
                  • aard A właśnie 25.10.05, 11:45
                    to piękny wątek i piękny wpis Frau007 jest. Niechże dynda na szczycie.
    • b00g13 Re: Jedna z tych rzeczy... 25.02.05, 14:14

      b00g13 :: 14:13:46
      nie miałem ani grama tytoniu a palić mi si chciało jak 150


      b00g13 :: 14:14:00
      poszedłem do babci, ukradłem jej szczyptę


      b00g13 :: 14:14:07
      i ochota na palenie mi przeszła


      b00g13 :: 14:14:13
      to jedna z tych rzeczy
    • h8red Jedna z tych rzeczy... 21.10.05, 11:47
      ...jakie chwilowo mnie irytują to taka, że nie mam własnego pokoju :-/
      • huann Re: Jedna z tych rzeczy... 22.10.05, 01:00
        lepiej mieć cudzy pokój, niż własną wojnę!
      • aard Ty masz wymagania 25.10.05, 11:45
        Co Ty głównym inzynierem jesteś, czy co?! :p
        • h8red Re: Ty masz wymagania 25.10.05, 12:10
          aard napisał:

          > Co Ty głównym inzynierem jesteś, czy co?! :p

          Nie, ale swój pokój to bym chciał mieć :> Nie można chcieć? :>
          • aard chcieć można 26.10.05, 12:37
            też bym chciał. Mogę se pochcieć. Niedługo mogę nawet nie mieć swojego biurka :/
            • szprota marudy 26.10.05, 12:47
              ja od blisko dwóch lat mam biurko rotacyjne i nawet to lubię :)
              • h8red o?! 26.10.05, 12:50
                komp funguje?
                • aard zapewne 26.10.05, 16:07
                  tak, bo im tam za wiele na tym kompie nie wolno, a jeszcze mniej się da :p
              • aard jest różnica 26.10.05, 16:06
                moja firma nie pracuje zmianowo. Brak własnego biurka oznacza brak biurka w
                ogóle :/
                • szprota wiem! [taktylkopodpierdalam] 26.10.05, 16:12

                  • aard wiem, że wiesz /innymtłumaczę :p 27.10.05, 09:46

    • szprota aha 28.10.06, 01:07
      tego jedynego dnia w tygodniu, gdy koledzy z pracy zaniemogą i trzeba do niej
      jechać samej, szlag trafia całe mpk. stanowczo z tymi kierowcami ktoś z
      łódzkiego pogotowia powinien jeździć. dla zwiększenia motywacji.
      • vauban Re: co do basistów 28.10.06, 08:47
        bassmanów i bassetów, niestety, racja. Reszta też na ogół się potwierdza. Z tego
        wnoszę, że pogląd o solipsyźmie nie ma racji bytu, tzn. żyjemy w świecie realnym
        i intersubiektywnie sprawdzalnym. Kurwa, zero złudzeń, zero złudzeń.
        • szprota ach, nie 28.10.06, 11:45
          zawsze jest jeszcze piana złudzeń i całkiem niezła karma ;]
          • huann mrau mrau? 29.10.06, 22:37
            szprota napisała:

            > całkiem niezła karma ;]

            gdzie gdzie? :>
            • szprota w KFC w czwartek, Huasiu :* [nt] 29.10.06, 22:52

              • huann i Rybum! 29.10.06, 23:00
                w sosiednium Nortfiszum! :>>>
                • szprota i Wedle rozkażru! [i na the clerks2] 29.10.06, 23:03

                  • huann no 29.10.06, 23:04
                    ba!
    • szprota winda 28.10.06, 12:05
      RUwnie dobrze mogę to wrzucić na wątek w blogiej świadomości, bo chodzi o pracę.
      Otóż, pracuję w czteropiętrowym budynku, który ma parter z dość sympatycznymi
      ochroniarzami oraz jedną ochroniarką, z którymi w większości jesteśmy na ty,
      tajemniczą serwerownią (którą widać przez okienko z zewnątrz budynku; piją ci
      informatycy sporo kawy, jacobsa golda, i to pewnie też jest jedna z tych
      rzeczy), wucetem dla niepełnosprawnych oraz właśnie windą. Na pierwszym piętrze
      są sale szkoleniowe i konferencyjne z hot@spotem, na drugim i trzecim po prostu
      sala hotlajnu (z pokojami kierowników zmiany, najlepszego analityka świata i
      asystentką), na czwartym chyba jakiś magazyn - nigdy nie miałam czasu, by się
      na nie zapuścić.
      Należy nadmienić, że odkąd przeszłam na techniczną - czyli od sierpnia zeszłego
      roku - do rzadkości należy luksus przypisanego boksu na drugim piętrze.
      Zazwyczaj najlepszy analityk świata umieszcza nas na trzecim i trwają
      dociekania, czym jest w tych decyzjach powodowany. Być może pewien wpływ na nie
      ma fakt istnienia na trzecim piętrze tajemniczej szafeczki, gdzie są umieszczone
      telefony testowe (w810i akurat nie mamy), przydatne do weryfikacji trafności
      opisów w obrębie naszego intranetu lub nieograniczonej fantazji klientów.
      Lub przeprowadzania video-rozmów. a co.
      Nadmieniając, że drugie piętro to luksus, miałam na myśli głównie przerwy.
      Robimy je sobie z koleżanką Olą i koleżanką Anią średnio co półtorej - dwie
      godziny, w założeniu mające trwać około 10 minut - to wystarczający czas na to,
      by pobrać kawę (lub mleko kawowe w przypadku Oli) z automatu, zjechać na dół,
      wypalić szlużka i wrócić. Przy dużym stopniu sprawności wypalania zdąży się
      jeszcze zahaczyć o toaletę bądź dolać sobie wody do kubeczka (woda musi być. po
      pierwsze: klimatyzacja; po drugie: osiem godzin omal nieustannego gadania; po
      trzecie: papierosy). I tu zmierzam do nakreślenia jednej z tych rzeczy; otóż
      jest więcej niż pewne, że gdy wychodzimy na tę ostatnią przerwę, która z
      przyczyn niezależnych potrafi być krótsza od reszty, winda staje na parterze i
      nie chce ruszyć. gdy rusza, zatrzymuje się na każdym piętrze, przy czym mniej
      więcej w połowie wypadków nikt do niej nie wsiada. względnie wsiada pani
      sprzątaczka, która jakkolwiek całkiem sprawnie się porusza, z nagła zapada na
      nogi i musi koniecznie to jedno pięterko przejechać, z obowiązkową butlą ajaksu
      w dłoni, przy czym jest dla niej problemem pojechać z nami na nasze docelowe
      trzecie, woli wcisnąć guziczek drugiego i zmarnotrawić nasze cenne przerwowe
      sekundy.
      • aard Hehe 28.10.06, 19:31
        Moja pracowa winda też tak ma, że się zawiesza na każdym levelu, a zazwyczaj
        nikt nie wsiada. Dlatego w domu mam '98 :p
        Aha, a przerwy w pracy mam nielimitowane :p
        • szprota Re: Hehe 29.10.06, 16:13
          aard napisał:

          > Aha, a przerwy w pracy mam nielimitowane :p
          i tego ci najbardziej zazdroszczę.
      • nata82 skoro o widzie mowa, to 29.10.06, 21:01
        moze ja o swojej.
        Winda w moim bloku - po remoncie zeszłorocznym jest juz tak zdewastowana, że aż
        wstyd zapraszać ludzi. Pieski wiecznie robią sobie z niej toaletę, co chyba nie
        gorszy właścicieli ów piesków (wrrrr) bo zdarza się to notorycznie! Czasami jak
        do niej wchodzę to muszę jechać niemal na wdechu :/ Echhh, szkoda gadać.

        Zdarza mi się jeździć windą w akademiku. Czysto, ładnie i schludnie :),może
        momentami trzeba za długo na nia czekaćale i tak jest stoo razy lepsza niż ta
        śmierdząca blokowa.
        • huann takie to już zmienne czasy... /wind of windows 29.10.06, 22:39

        • dziad_borowy Re: skoro o widzie mowa, to 30.10.06, 11:32
          Odnosnie akademikowej windy. Kiedys z kumplem wstawilismy sobie do windy
          siedziska i rozpoczelismy imprezke. Ludzie do nas wsiadali, my jezdzilismy,
          popijalismy, konwersowalismy, bylo bardzo fajosko:-)
          Dzierżżż!!!
          • aard a co z poręczmi? 30.10.06, 13:32
            jeździły szybciej, wolniej czy tak samo? :)
            • dziad_borowy hehe 30.10.06, 13:35
              Porecze zawsze jezdza szybciej. Lub wolniej.
              Dzierżżż!!!
              • aard poręcze jeżdżą parami /na XPU S.Tym! :) 30.10.06, 13:36

    • lavinka tak było dzisiaj,ale to już szczyt 13.02.07, 23:22
      Byłam umówiona na 9tą z moim pacodawcą na pl.Bankowym, w związku ze spotkaniem z
      klientem zlecającym nam modernizację. Spotkanie miało odbyć się w hotelu Saskim.
      Oczywiście wyszłam o czasie.Zaden autobus nie przyjechał zgodnie z rozkładem.
      Potem utknęłam w korku na 100m przed wejściem do metra. Mero na szczęście się
      spisało i jechało 4minuty.Na pl.Bankowym 9.09(oczywiście było mokro i wietrzno)
      okazało się,że to miał być hotel Praski nie Saski i musieliśmy już samochodem
      zachrzaniać na Pragie. Oczywiście jechaliśmy prawym pasem,bo na lewym jeżdżą
      tramwaje(jak w Łodzi). Oczywiście autobus się zakneblował tuż za tunelem trasy
      WZ. Na szczęście jakoś się nam udało dotrzeć. o 9.30.
      lav
      p.s. i ja się dziwię,że mam migrenę... za dużo stressu...
      • szprota przepraszam 14.02.07, 20:38
        napisałaś "stresu" czy "seksu"? ;>

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka