Dodaj do ulubionych

Wątek obowiązkowo impreskowo pilny!!!!

04.09.03, 12:46
Wykorzystując niewątpilną okazję chciałabym w imieniu swoim oraz swoim
poinformować o niezwykle ważnej okoliczności, która nastąpi, a której
okoliczności wytłuszczam oto tu:

Od dnia 26.09.2003 godz. około 21.00 do dnia 28.09.2003 godz. zupełnie
nieokreślona, odbędzie sie supersurrimpreska u Maginiak w Warszawie.
Zaproszeni są wszyscy, którzy mają ochotę z Łodzi do Warszawy tudzież z
Katowic do Warszawy tudzież z Warszawy do Warszawy się wybrać (mam nadzieję,
żem nikogo nie pominęłła, a jeśli tak to przeprraszam i też zaprraszam:-))).

Bardzo proszę o kontakt kto, kiedy i z kim oraz w ogóle ogólnie.
GG Maginiak jest takie: 3384247 (jakby coś).
No, nie muszę dodawać, że obecność jest niestety obowiązkowa!!!!
Kto nie przyjedzie, będzie skazany na pójście pod pręgież lub na pohybel lub
na Sybir.
Obserwuj wątek
    • aard Ja też zapraszam! 04.09.03, 13:06
      Jak surrimprezca u Maginiac, to jaja knajbardziej! Zwłaszcza, żem
      współodpowiedzialny za termin jej roz-poczęcia jezd :-)

      No i zapowiada się niezłe, a obiecane pookanko, a tego już NIE MOŻECIE
      przepuścić!!

      Dzierżbórr wątek porrnograficzny i Maginiaki, i surrimprezca, i Katowice, i
      Warrszawy, i Łodzie, i dwa nagie miecze, i niezła biba po!
    • dziad_borowy Dziada głos 08.09.03, 15:15
      Glos Dziada mial sie nie ukazywac na razie, ale w obliczu pewnych, ze tak
      powiem okolicznosci, ukaze sie. Otoz Dziady nic nie wiedza na temat swej
      najblizszej przyszlosci i ustosunkowac sie hłehłe na razie nie moga. Co nie
      oznacza, ze za zaproszenie nie dziekuja oczywiscie.
      dzierżżżżżżborem lasem!!!
      • maginiak Re: Dziada głos 09.09.03, 10:52
        Dziaduniu! Przykro mi, ale tego typu usprawiedliwionka nie będą uwzględniane.
        Ja na ten przykład też nic a nic nie wiem o swojej przyszłości, a przyjadę.
        Dzierrżbórr nieuwzględnianie pokrętnych usprawiedliwionek!!!

        P.S. Gdyby mi się nie spieprzyło GG opieprz byłby pieprzniejszy i sroższy:-)
        Dzierrżbórr stopniowanie niestopniowalnych przymiotników!
    • neochuan Re: Wątek obowiązkowo impreskowo pilny!!!! 09.09.03, 11:10
      A ja będę... Hen, hen i tylko myślą tam gdzie powinienem, a nie będę... :(
      Wypiję (symbolicznie) kubeczek wody z Warty, choć być nad nią z powyższego
      wynika, że nie warto. Symbolicznie, bo gdybym chciał naprawdę, musiałbym się
      najpierw ubezpieczyć w War... Unice. Wtedy mógłbym się tą wodą... unicestwić.
      Tak, czy inaczej: Zajęcze Wielkie (taki Nadwarciaski Gród), ach, zajęcze...
    • szprota1 Powyjaśniam 09.09.03, 18:19
      Dlaczego bardziej nie mogę niż mogę z powodów. Już taki niemugol jestem.
      Primo,przypuszczalnie będę miała wtedy mamę w szpitalu (dowiem się dokładnie 17-
      ego bieżącego i dam sygnał znak)na dość poważnej operacji serca.
      Secundo, pracinguję w piątkowe wieczory, acz nie wykluczam namówienia kogoś na
      zastąpienie mnie.
      Tertio, mam szprotkanie licealnego babskiego gangu czyli postwieczorek
      postpanieński, z którego niezbyt chętnie.
      Quatro, Kota sama sobie nie zmieni kuwety przez trzy dni.
      Quinto... nie pamiętam. Chyba chciałam zaszpanować umiejętnością liczenia po
      łacinie.
    • maginiak KOCHANI! NIESTETY MUSZĘ 12.09.03, 11:11
      Moi Drodzy,
      Myślę jakby tu.....Może tak: Muszę do Muszyny. Słuzbowo. W terminie 24.-26.09.
      Okazało się właśnie, że szans brak, abym 26.09. wcześniej niż ok. 23 lub
      później do Warszawy powrócić zdołała.
      Dlatego trzeba by na sobotę impreskę przenieść.
      Smutno mi bardzo ale to naprawdę nie moja culpa tylko real się o mnie tak
      zawzięcie upomina:-(((.....Buuu!!! No więc. Mam nadzieję, że się nikt na
      Maginiak za ten nierozsądek i nieprzemyślenie wcześniejsze tylko poniewczasowe
      dopiero nie zagniewa za zbytnio...
      Antydzierrżbórr bycie zmuszanym do takich rzeczy!!!
        • maginiak To zależy jaka wola 12.09.03, 12:09
          Myślałam o przesunięciu terminu rozpoczęciu o jeden dzień wtyłnaprzód. Ale
          jeśli wolimy ipreskować o jeden dzień dłużej niż krócej w tygodniu wcześniej
          uzgodnionym, to możemy przesunąć jak sugerujesz Aardzie. Mnie pasuje w oba
          łikendy już na 100 złotych.

          Pozostawiam do rozstrzygnięcia ogółu. Bo może natenprzykład Szprotce pasowałoby
          bardziej w ten tydzień naprzód ale może Zamkowi by nie było. No i Aardowi być
          może też nie wiem. A i Dziadowa obecność wciąż zagadką pozostaje.
          Tak więc proszę o się ponowne wypowiedzenie swojego własnego zdania.
          A może by tak Finneznam??? Co on na to?? Co Ty na to Finneznamie? Czy Cruachu??
          Czy jak wolisz?? Czy do Warszawy Ci bliżej, czy zbyt dalej jednak?
          I czy a może jednak?
          • finneznam To zależy czy Wola Fabryczna 12.09.03, 12:31
            maginiak napisała:
            [...]
            > A może by tak Finneznam??? Co on na to?? Co Ty na to Finneznamie? Czy Cruachu??
            > Czy jak wolisz?? Czy do Warszawy Ci bliżej, czy zbyt dalej jednak?
            > I czy a może jednak?

            Cruach, o ile go znam, będzie cały czas siedział nad książkami i nigdzie się nie ruszy.
            (Aż kilt nań nie pasuje, bo był szyty na miarę. Gdy był grubszy. (W gębie, heh).
            Natomiast Finneznam? W ten łykend jedzie do Stolicy Opolskiej Piosenki. W następłyk end jedzie gdzieś w Galicję.
            W po(po..)następny twórczo dyskutować trza. Kłopot nie w tym jak zajechać, tylko jak wrócić!
            (I mieć czas, żeby przekonać żony i kochanki, że to nie skok w bok! I gdzieś przekimać. Albo piat' pijackie szansony :))
            Natomiast różnica między Wawą a Łodzią jest taka, że w Wawie był Finneznam raz
            • maginiak Wola LokoMokotowska Jezd! 12.09.03, 13:01
              Do Działa więc!
              Czasu Ci u nas od sasu do lasu doparostatek, więc dyskutujmy zatem:
              Wrócić? Ale wracając? Nie...Powroty zostawmy na koniec. Jak już po wszystkim
              będzie:-))). I się marwić wtedy będziem. A nie na zaś.
              Finneznama Mama, Żona i Kochanka też zaproszone oczywiście!!! Miejsca u
              Maginiak w Bródno, więc nie ma problemu ni tyci tyci ani ani ani. A więc???
              Ale by było fajosko!!!!
              P.S. Cruach?? Książki i Nieruszaniesię?? Cruach czaczy impreskowej nie kuma???
              Dzierrżbórr Czacza skumana przez Cruacha.
              Ale i Dzierrżbórr książki i kilty ponadmiarę szyte!!
              • finneznam Volo non valeo, dixit Boris Vallejo 12.09.03, 13:38
                No otóż to. Cruach stary pierdoła. Cruach nie tańczy! (Disco-Pogo...ale to praaahistoria...)
                Cruach nie pali! Nie pije! Nie pieprzy! Głupich kawałów! Tylko siedzi nad ksiązkami i zarabia.
                A na co zarabia? No, skoro żona, skoro kochanka, a nie jedna, nie jedna, oj nie ma Maginiak
                przegościnny tyle liebensraumu ;)) bo toć dziewczyna rzekłbym w każdym, komputerowym
                rzecz jasna, porcie, skoro dzieci, legalne, nielegalne, księdze po kolędzie, partie polityczne,
                składki członkowskie, a w dodatku skoro jam nierób i leń, to Cruach musi.
                Bo ktoś musi zarabiać, żaby Finneznam mógł zjość, heh ;)
    • aard Ja wysiadam!! 12.09.03, 15:25
      Jak czytam dyskusję uroczej Maginiak z Finneznamem, to skręcam się ze śmiechu i
      już wiem, że godnych nastepców forumowego surrealizmu przy piersi wyhodowałem i
      spokojnie na rednaczową emeryturę odejść mogę. Bliski jestem tej decyzji tym
      baardziej, że wtedy mógłbym tym ochotniej imprezowaniu u Maginiac czy też pod
      innymi ewentualnie adresami się oddać, wiedząc, że godne ręce bór tudzież
      forumowy surreal dzierżą. Ale o tym jeszcze sza!

      Dzierżbórr dyskusje odjchane lokomokotywą wbrew swojej Woli!!
        • finneznam A ja wręcz dokładnie, wyjdę... 15.09.03, 12:48
          ...wyjdę (kur walonka) z siebie, albo zawołam Cruacha i on sobie pogada!...Co to (kur fajans) Aardzie
          (kur wesele) kochany znaczy, że Ty cicho sza, szarże zdajesz!...Ty pamiętaj sobie, że syndrom
          wypalenia to można mieć po paczce Gitanesów bez filtra! (pleo? są jakieś z filtrem?)
          ...i pamiętaj (kur winiary dobre pomysły dobry kokodak wammać!) że jak jeden może rezygnować
          z red nacza...to inny może z tak zwanego członka!!...Wrrrr.
      • maginiak Ja Ci .../awruK wysiądę!!!! 16.09.03, 11:37
        A wracając do innej beczki: Co z meritum??? Czy termini od trzeci do piąty
        dziesiąty jest wporzo?

        No i wracając ponownie do beczki:
        Dzierrżbórr RedNasz!!!! I ani słowa więcej w tym meritum, bo wyjdę!
        • finneznam Ja Ci .../awruK O/T 16.09.03, 13:33
          Ekhem, nie wiem czy ci to przypadek, ale gdybyć nie przypadek, to Dalekosiężny Szpital Położniczy
          donosi, że zostaliśta Matką.

          Pomysłu: www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=63&w=8004718&a=8004718
          Albo co najmniej posialiśta nasienie (idei). Kuj chwale ojczyzny!
              • aard W ogóle polecam Ci Zdecydowane PLUM :-) 16.09.03, 14:09
                finneznam napisał:

                > Maginiak może być matką, Ty musisz
                > być ojcem a ja
                > najwyraźniej cierpię na przedwczesny wypost.

                Czyli wszystko się kręci wokół obiecanej przez Maginiac łóżka prezentacji i
                spodziewnego niezłego pukanka :-))

                Dzierżbórr niemogęsiędoczekać!!
                • finneznam Back on Top[ic] = A propos pukania... 16.09.03, 14:21
                  ...do imprezowych drzwi, to przedwczoraj vel onegdaj rzuciłem swojemu Fraucymesowi
                  pytanie, co Fraucymes myśli o eskapadzie nach Łódź, bo ja się tam już ponad rok znam
                  z co po, co nie, którymi, a na to mój Fraucymes, zamiast strzelić mi w pysk bez uprzedzenia,
                  że coś ty, a co z dziećmi ślubnymi, nieślubnymi, księdzem po koględzie, itepe, itede i tę de
                  mi nie zawracaj ni gitary, to mówi spokojnie, że cymu ni, do Łodzi jest autostrada jak w pysk
                  mój niewstrzelony strzelił, no i na to to ja już w ogóle zgłupiałem, bo od tej strony to ja swego
                  Fraucymesu nie poznałem, choć wzrok mam dobry, z drugiej zajty to nawówczas był Fraucymes
                  w dobrym humorze a co będzie dzisiaj przy złym humorze to ja nie wiem ale zapytam a co mi tam
                  a najwyżej dostanę kapciem ze skóry byka albo z kapciury kury bykowcem...(oooch oooch)

                  > Dzierżbórr niemogęsiędoczekać!! (Aard)
                  Dzierżbór niemogędłuziejciekać!! (Przedwczesny Wypost)
                    • finneznam Subwątek ontopologiczny 16.09.03, 14:46
                      aard napisał:
                      > No to dzierżbór pełen, jeno, że majbliższy termin nie w Łodzi, jeno w Wawie się
                      > szykuje. Rozważ zatem, czy-li Ci i Twojej Frau Maginakowy na Służewcu Zimmer
                      > odpowiednim się wyda.

                      No toć pisałem, że bywszy w Warszawie tylko raz, i to podstawówkowiczem wywiezionym
                      na top PeKiNu, skąd nie chciało mi się gapić bo chciało mi się rzygac, w nieświadomości
                      żyłem błogiej, że Wawa jest dzielnicą Łodzi ;)

                      Wawa czy Łodziawa, jeden kraj, byle mi się Fraucymes zgodził, bo to Fraucymes zawiaduje
                      a szoferuje autem. Subpytanie: czy do Wawy się jedzie przez Łódź czy niekoniecznie, czy auto
                      stradą czy niekoniecznie i czy Zimmer na Służewcu to tam gdzie konie skaczą a panie pukają
                      się w wykwintne kapelusze czy już mi się całkiem pierszkoci?
                      • maginiak No to HURRRRA!!! 16.09.03, 14:58
                        Co do Służewcu to się wszystko zgadza. Co do kapel i uszów - może być i tak.
                        A co do reszty: Hurrraaa!!!
                        Dzierrżbórr Łódź z PKiN widoczna i szczegółówwszelkichwkrótcewysyłanie!
                        • cruach C89.5 17.09.03, 10:54
                          Cruach, wbrew bredniom (luisa de) finneza-niech-go-nie-znama, stwierdza,
                          wglądnąwszy w memuary elektroniczne z ostatnich dekad, że w Wawie był nie raz.

                          Otóż dwa razy był on tak, że zajechało po niego luks auto z ciemnymi szybkami, gdzie
                          trzeba zawiozło, a po fakcie niejednym, z powrotem odwiozło.

                          Ale raz nic po Cruacha nie zajechało i udał sie pieszo na przystanek na autobus na
                          ulicę, niech sprawdzę, Smulikowskiego, ale że nie wiedział Cruach czy już wychodzić
                          czy na następnym, to wywiozło go w Żerań, pod Daewoo i inne prerie, gdzie nad brzegami
                          rzeki Wisła siadłem i płakałem, bo byłem umówiony a komórka świeżo kupiona na
                          podróż przestała działać a potem Cruach nawet nocował w Hotelu, niech sprawdzę, Belfer,
                          i tam jeździły auta w liczbach niepomiernych, więc Cruach włączył na noc radio i wtedy się mu
                          spało jako tako dobrze, ale zanim się spało, to się okazało że Cruach ma w Wawie ciocię-bacię
                          która mimo wieku przedwojennego świetnie pamiętała, że Cruach był gościł u niej w zupełnym
                          pacholęctwie i w zoo nawet był i u cioci-babci łapkę jeszcze niepiśmienną w akwarium wsadzał
                          i dziwił się był że rękaw mokry i dziwi się czego to człowiek nie notuje. A właśnie, notuje jeszcze, że
                          Cruach nazajutrz opuścił Hotel Belfer a ruszył pod PeKiN jeść, jeść i jeście jaść jeść, aż się nie mógł
                          ruszać, więc się nie ruszał, a potem się ruszał, bo patrzyli na niego smutni panowie narodowości
                          niepolskich z nie wiedzieć jakimi atutami ostrymi w rękawach, więc się Cruach ruszył, kupił bilet (*)
                          i zanotował w memuarze, że tego dnia, a było to w niedzielę 26 III 2000, "Czas dostał przesunięcia,
                          Putin dostał prezydenturę, Wajda dostał Oskara a ja dostaję coraz bardziej dokuczliwego kaszlu".

                          (*) Bilet przypomniał mi, że byłem i jeszcze jeszcze jeden raz co najmniej w Wawie, kiedy to
                          odprowadzałem Fraucymes (wtedy Cymes bez Frau) na lotnisko, bo Cymes uciekał do USA, a szybciej
                          była ona w tym USA niż Cruach był z powrotem w mieście dajmy na to Opole. Ale com się naoglądał
                          w poczekalni biedy ludzkiej smarkającej mi do bułki i com się naoglądał programu telewizyjnego (**),
                          to moje. A raczej to byłoby moje bo przez osiem czy ile tam godzin czekania to Cruach raczej
                          automatycznie żuł bułki i smotrył w tv, a bardziej rozmyśliwał dlaczego się odważył boćknąć z uczuciem
                          Cymesu na pożegnanie w usta albo choć w polico albo choć w rękę ano dlatego że taki był z niego tchórz
                          (wersja pozytywistyczna) nieśmiały (wersja romantyczna) no ale tak chciał los widocznie bo wszak to nie
                          Cruach ale finnez jest bezczelnym plejbojem, plejgerlem i plejbaczem owiec.

                          (**) Tu mi się zaś przypomina, że radio w Hotelu Belfer jak odkręciłem gałkę, to usłyszałem program telewizji
                          publicznej numer jeden, czyli było więcej reklam a mniej piosenek niż zwykle.

                          Okazuje się że z Cruacha Warszawiak Stołuczny ale cóż z tego?
                          • finneznam Re: C89.5 17.09.03, 11:10
                            ..."Ale cóż z tego", zakończył Cruach, i mnie przekazał pałeczkę, żebym ja odkrakał wieść niemyłą.
                            Imaginiakujcie sobie, że Łódź i Wawa to jednak nie jeden kruj, bo Fraucymes uznał, że do Wawy
                            za daleko a na sugestię że może by zamiast autikiem jakim espresso sie pobrać a dosugerowanie
                            że w onym wariancie mógłby Frau pić nie tylko wodę źródlaną Fraucymes odparł że ceny espresso
                            są takie że już by i na tę wodę nie starczyło == niepociągającym sutkiem czego == w płacz głaszam
                            że pisząc się na cokolwiek w mieście stołecznym na Ł, muszę się odpisać na miasto łodeczne na W
                            ...wybaczcie...nie mogę dalej...idę nad brzeg rzeki papierowych chusteczek siąść i buczać..:(((
                            • maginiak Re: :eR 17.09.03, 12:17
                              Ano i piłeczka przekazana została. Ale za daleko i wnietę stronę wcale.
                              I barmanka samozabójcza padła. I trup się niemiłościernie ścierał. Pomimo że
                              barmanka była już łóżko ścielała i drunki już gotować poczęła i wogóle. A tu
                              nico wyszło. I ta w płacz i w historię. I że przecież to nie tak miało być. I
                              że przecież wszystko się jeszcze jakoś ułoży, i że a może jednak i że wspólnymi
                              siłami...I jak antydzierżbóbr ryczeć wniebogłosy poczęła.
                              Ale taki Ci już los jej widać jest i być widać musi. I wiatr Ci jej zawsze w
                              oczy i pod górę. I nadzieje Ci jej i nie ino tylko jej rozwiane. Ano więc.
                              Antydzierrżbobrowo jest.

                        • tulka Służewiec? 17.09.03, 22:56
                          Jeśli wolno spytać, (a nawet jeśli szybko), to gdzie konkretnie Maginiac raczy
                          na Służewcu zamieszkiwać? Bo niewykluczone, że są to okolice mi znane, a może
                          nawet i lubiane?
                          Z ciekawości pytam, która pierwszym stopniem jest.
                          • aard Usunałem Maginiakowy post nastepującej treści 19.09.03, 13:28
                            Służywce zasłużonymi na służewieckich ziemiach są i służą nader doskonale. A i
                            Carsbergów fabryki w okolicy niedalekiej (i na te oto właśnie fabryki z
                            maginiakowych okien widoki się rozpościerają.) A prócz fabryk Carsbergów widoki
                            na takie HandelsZentrum Galeria Babilon (czy jak jej tam) są. I cóż jeszcze:
                            wyścigowe tory, na których gonitwy się regularnie odbywają a i rekordy bite są
                            jak monety z arcypodobizną arcyksięcia Ferdydurke bite niegdyś zapewne by były
                            gdyby się nie zbyły. A i salomoty lądujące z częstotliwością nader czestą
                            oglądać można. Są i kościoły, wyjątkowe nader, bo z makulatury zrobione czyli
                            ekologiczne, ale to już dłuższa historia i na miejscu ją objaśnić bym musiała,
                            gdyż do jej zrozumienia pełnego, okazanie się kościołu owego w pełnej krasie
                            niezbędnym jest. A co do dokładnych maginiakowych adresów: Maginiac więc przy
                            ulicy mieszka. Ale jakiej! Ulica owa na cześć ludów wędrownych nazwana
                            została. Ale jakich! Ludy te to ludy żadne inne jak Jadźwingowie. A kto oni?
                            Jadźwingowie to szczep z litewskich ziem się wywodzący. Lud ten dziki,
                            napastniczy i bitny, ze swego gniazda (którem były bagniste puszcze i brzegi
                            jezior w okolicy dzisiejszego Rajgrodu, położone na północ rzeki Leki,
                            przezwanej następnie Łykiem), korzystając z pasma lasów, odgraniczających
                            Mazowsze od Rusi, wbijał się ku południowi po tym szlaku klinem między
                            Mazowszan i Ruś. Bory Graniczne (zwane również Borami Dziadowymi), to jest
                            nieszeroki pas kraju od Biebrzy, czyli Bobry, i wpadającej do niej rzeki Leki,
                            czyli Łuku, ciągnący się ku południowi przez Narew i Bug aż ku ziemi
                            Łukowskiej, były naturalnym szlakiem, którym napastnicze plemię podchodziło
                            znienacka i najeżdżało rolnicze tereny małopolskie. Wiele wieków później,
                            Jadźwingowie najazdami i bałwochwalstwem znużeni okolice do zasiedlenia dla się
                            najodpowiedniejsze wybrać postanowili. Tym oto prostym sposobem w okolicy
                            służewieckich torów w mieście stołecznym się osiedlili. I tak już zostało po
                            dziś dzień.

                            Dokładniejsze dane teleadresowe co najwyżej via e-mail.

                            moderaardor
                      • aard Re: Subsubwątekwątek subsubwątkowywątkowy 17.09.03, 10:43
                        finneznam napisał:

                        > Subpytanie: czy do Wawy się jedzie przez Łódź czy niekoniecz
                        > nie, czy auto
                        > stradą czy niekoniecznie

                        Niekoniecznie, jednakowóż. Można przez Łódź, co nadłożeniem drogi w granicach
                        50 km skutkuje, ale umożliwia zabranie po drodze aarda i Szprotki, o ile
                        miejsca w bagażniku są :-) O ile nie ma, to jedzie się auto-gierko-stradą przez
                        Piotłków Tłybunalskii Ławę Mazowiecką.
    • tulka A, to jednak znane i lubiane.... 18.09.03, 11:14
      Toż i ja owe przez Jadźwingów zasiedlone okolice znam... Zwłaszcza ichni targ
      nieraz przemierzyłam, położony w pobliżu miejsca, gdzie mędrcy obeznani ze
      sztuką leczenia chorób wszelakich lud przyjmują i z owych uzdrawiają. A teren
      od Obrzeżnej po Gotarda to dawne terytorium łowieckie małżonka mego, który
      jednak w poszukiwaniu dorodniejszej zwierzyny przeniósł się w Bory Łódzkie,
      gdzie po dziś dzień żyje.

      Pozdrowienia dla Krajanki!
    • aard Kolejno odlicz 25.09.03, 13:11
      To już za tydzień i dizeń!

      Lista obecności:
      1. Maginiac
      2. aard
      3. Dominika z Maćkiem (aarda przyjaciółka warszawska z Nowym Facetem)
      4. kto jeszcze?
      Trwa oczekiwanie na deklaracje od: Szprotów, Dziadów co najmniej i wszystkich
      pozostałych (najchętniej).

      Jedziemy do Maginiak - zapraszam!!
    • maginiak Jezdem spokołowrotem!!!! 29.09.03, 08:59
      Magniac oto góralskowywczasowana powróciła i się kolejnych abstrakcji, (które
      już przecież w najbliższy piątek) doczekać nie może i listę obecności
      uzupopełnia, w kolejności analfabetycznej:
      Szprotka
      Dominika
      Magda (od Maćka)
      Maciek (od Dominiki)
      Maciek (od Magdy)
      Zamek
      Aard
      Maginiak
      oraz
      dwie_kobiety i dwóch_mężczyzn, o których Aard omieszkał zapomnieć i którzy mam
      nadzieję pomimo stawią się tłumnie lub w tajnym komp-lecie, choć to jesień już.
      Oczekuję Was z nie-cierp-liw -ością!!!

    • dziad_borowy Re: Wątek obowiązkowo impreskowo pilny!!!! 29.09.03, 11:48
      Niestety Dziad w zwiazku ze zblizajacym sie zakupem czegos co zakupic planowal
      juz od czasu pewnego ma, nie bojmy sie tego slowa ZAPIERDOL:-( Weekendy sluza
      teraz pracy niestety i tak powinien wygladac takze weekend najblizszy. Sytuacje
      komplikuje, i to sporo, fakt, ze najprawdopodobniej w piatek w Lodzi bedzie
      dawna przyjaciolka Dziada, ktora przyjechala from London ze swym dwutygodniowym
      angielskim mezem i na spotkanie wspominkowo-slubno-oblewajace fest namawia. I
      jesli ona bedzie w piatek w Lodzi i Dziad jednak zdobedzie sie na porzucenie
      pracy chocby na ten weekend to bedzie Dziad zmuszony spedzic weekend w Lodzi.
      Niezaleznie od wyniku Katowice-Lodz nie bede niestety obecny u Maginiaczka i
      zaluje, ze nie dane mi bedzie powtorzenie przepysznej lodzkiej imprezki.
      Dzierżbór :-( !!!
      • maginiak Kochany Dziaduniu! 29.09.03, 12:05
        Kochany, mimo wszystko, ale: Ale jest mi bardzo przykro.
        Bo się Dziaduniu umawialiśmy (Aard może zaświataczyć) a niedotrzymywanie jest
        nieładne. I dlatego tym bardziej. Nieładnie Dziaduniu...nieładnie, Chlip Chlip..
        Antydzierżbórr Chlip Chlip i Buuu Buuu!!!
      • aard aard zaświatacza i się zatacza apriorycznie 29.09.03, 15:35
        Smutno mi Dziadzie,
        że gdy się aard do maginiaczkowego łóżka kładzie
        to na brzegu łóżka tego
        nie leżą Dziady, mój kolego
        a że bez nich imprezka w nieładzie
        smutno mi Dziadzie.

        Dzierżbór wątek pornograficzny i antydzierżbór Dziada obowiązki liczne!!
      • maginiak Drogi Pijawie spotykamy się w Wawie!!!! 30.09.03, 08:45
        W związku z fucktem owym,w wątku niniejszym powielostokroć wytłuszczonym,
        cieszę się przeogromnie, żeś się Pijawie zgłosił przed fucktu nastąpieniem.
        Wyrazić nadzieję śmiem, że zarówno Pijaw jak i Jego Małżonka Szacowna zaprosić
        się do Maginiak pozwolą. Tym bardziej w wizytę Małżeństwa Pijawowego wierzę, iż
        podług informacji w maginiakowe posiadanie się niegdyś dostanych, dużo krótszą
        niż długą drogę na ów Służewiec, w porównaniu do większości reszty gości, Pijaw
        ma. Byłoby wspaniale, gdybyście zawitać zechcieli. Czekam na wartką odpowiedź,
        wartką jak nurt rzeki i choć nie rzeką a drogą do Wawy przybywającej Łodzi,
        która choć pływa to chodzi. I o to właśnie chodzi!!!
      • aard Krótko mówiąc, Pijawie 30.09.03, 09:33
        Jeśli się nie (w)stawicie, to macie prze...
        Zwłaszcza, że do wyboru jest termin piątkowy i sobotni (z silnym wskazaniem na
        obydwa), więc chyba nie możecie twierdzić, żeście zajęci...

        MACIE BYĆ I JUŻ!!
        aA
        Rd z całą mocą swego Red Natchostwa i Przewodnictwa Kapitule, do której Pijaw
        należy, czy tego chce czy nie!

        Dzierżbórr czy tego chce czy nie!
    • szprota1 Resume: 27.10.03, 14:44
      Maginiak zaprosiła do Aarda.
      Aard do Maginiak.
      Ja do Cruaszka (kameralnie z przyczyn)
      Wychodzi, że teraz Pijaw powinien zaprosić do Neochułana albo Dziad_Borowy do
      Zamka:)
    • maginiak.i.yavorius W związku z tym ( przepraszam, z czym?) 16.11.04, 18:49
      W każdym (tak, właśnie tak: w Każdym razu) informujemy z przyjemnością, że
      zaprószamy do stolnicy, najlepiej w dniu, a jeszcze lepiej w nocy. Kto jest za?
      Dziękuję. Kto jest przeciw? Nie widzę. Kto się wstrzymał? Nie, dziękuję.
      Tak czy inak, Wasz opór jest bezcelowy, i tak zostaniecie przyjechani.
      Zaznaczywszy niniejszym a wręcz przede wszystkim, że mile widziany jest każdy,
      kto jest miły i sympatyczny, jako i wszyscy Ci, których matka była chomikiem,
      nie wyłączając leszcza oraz wszystkich krewnych i znajomych Bulinka.
      Termin proponowany to 3-5.12.2004. Skargi i wnioski przyjmuje Stara Baśń.