Ustępowanie biednym dzieciętom

09.09.11, 20:29
Wątek sarkastyczny.

Wsiadam ci ja do metra, a drugimi drzwiami wsiada dziecię, lat na oko 8, z mamusią, lat na oko 30. Obie filują w stronę jedynego wolnego miejsca.

Bez żenady zajęłam owo miejsce, bo kręgosłup mnie łupie od stania i chodzenia, a staruszki ani staruszka nie było w zasięgu wzroku.

Następnie wstaje młodzian siedzący na lewo ode mnie i... ustąpił miejsca biednemu dziecięciu. Dziecię nie zdziwiło się wcale, przyjęło to jako należny przywilej.

Nie koniec na tym. Wstała osoba siedząca obok młodziana (płci nie pomnę) i... ustąpiła owej 30-35-letniej matce.

I teraz pytanie:

Czy ja, stojąc jako ośmiolatka i w tym wieku USTĘPUJĄC STARSZYM, padłam ofiarą znęcania się nad dziećmi, czy może obecnie jest coś nie tak?

    • maria421 Re: Ustępowanie biednym dzieciętom 09.09.11, 20:39
      Obecnie jest cos nie tak.
      Za moich czasow w polskich tramwajach i autobusach ustepowanie miejsca osobom starszym, matkom z dziecmi na reku, kobietom w ciazy, kalekom bylo obowiazkiem, podstawa dobrego
      wychowania. Tego nawet w szkole uczono.
    • fan.club Nie jest aż tak źle... 09.09.11, 21:03
      skoro w ogóle ktoś ustąpił miejsca komukolwiek.

      Dykteryjka aproposowa:
      Pesymista narzeka: Oj, niedobrze, niedobrze. Jest tak źle, że gorzej już być nie może.
      Reakcja optymisty: Głowa do góry, nie trać nadzieji!
      • maitresse.d.un.francais Re: Nie jest aż tak źle... 09.09.11, 21:08
        fan.club napisał:

        > skoro w ogóle ktoś ustąpił miejsca komukolwiek.
        >
        Ale dlaczego ośmiolatce? Niedługo staruszki będą ustępować dzieciom.
      • maitresse.d.un.francais Re: Nie jest aż tak źle... 09.09.11, 21:09

        > Dykteryjka aproposowa:
        > Pesymista narzeka: Oj, niedobrze, niedobrze. Jest tak źle, że gorzej już być ni
        > e może.
        > Reakcja optymisty: Głowa do góry, nie trać nadziei!

        eee a gdzie pointa?
      • jureek Re: Nie jest aż tak źle... 09.09.11, 23:31
        fan.club napisał:

        > Dykteryjka aproposowa:
        > Pesymista narzeka: Oj, niedobrze, niedobrze. Jest tak źle, że gorzej już być ni
        > e może.
        > Reakcja optymisty: Głowa do góry, nie trać nadzieji!

        Dobre :)
        Natomiast jeśli chodzi o ustępowanie, to namówił mnie kiedyś znajomy Czech na fajny happening. Mieliśmy wtedy tak trochę po trzydziestce i ustępowaliśmy w praskim metrze i tramwajach miejsce takim plastykowym, dwudziestoletnim laluniom, po których było widać, że bardzo dbają o linię. A wredne z naszej strony było to, że gdy lalunie zdziwione nie chciały siadać, wyjaśnialiśmy - "ależ niech pani siada, w ciąży trzeba dbać o siebie". Na pewno potem jedna z długą były załamane, że nie są jeszcze wystarczająco szczupłe, skoro ktoś bierze je za kobiety w ciąży.
        Vladimir to w ogóle był jajcarz. Przewoził kiedyś tramwajem taki stojący wieszak na ubrania. Gdy wsiedliśmy do tramwaju, poprosił mnie, żebym chwilę potrzymał ten wieszak, a on w tym czasie zdjął płaszcz i powiesił na nim. Cztery przystanki dalej ubrał płaszcz, wziął wieszak pod pachę i wysiedliśmy.
        Jura
      • jureek Re: Nie jest aż tak źle... 09.09.11, 23:35
        fan.club napisał:

        > Dykteryjka aproposowa:

        Może mniej apoprosowo, ale tak mi się luźno skojarzył dialog masochisty z sadystą.
        Masochista prosi - zbij mnie, maltretuj. A sadysta twardo - NIE.
Pełna wersja