Niemcy lamia prawa czlowieka

02.11.11, 19:16
Czym?

Tym ze uznaja znajomosc niemieckiego za najwazniejszy warunek do integracji.

Tak zdecydowal Erdogan z okazji 50 rocznicy werbunku tureckich Gastarbeiterow do Niemiec.
Nie omieszkal tez skrytykowac Niemcow za zbyt male wysilki w integracji Turkow a takze zazadal zeby Niemcy wreszcie poparly przystapienie Turcji do UE.

www.faz.net/aktuell/politik/tuerkischer-ministerpraesident-in-deutschland-erdogan-warnt-tuerken-vor-assimilation-11514889.html
    • jureek Re: Niemcy lamia prawa czlowieka 02.11.11, 19:42
      Czy asymilacja to to samo co integracja? Bo widzę, że używasz tych pojęć zamiennie.
      Jura
      • maria421 Re: Niemcy lamia prawa czlowieka 02.11.11, 19:44
        jureek napisał:

        > Czy asymilacja to to samo co integracja? Bo widzę, że używasz tych pojęć zamien
        > nie.
        > Jura

        Jurku, czy moglbys, prosze, przeczytac zalinkowany tekst? Moze wtedy to pytanie skierujesz do Erdogana, nie do mnie.
        • jureek Re: Niemcy lamia prawa czlowieka 02.11.11, 20:26
          maria421 napisała:

          > Jurku, czy moglbys, prosze, przeczytac zalinkowany tekst?

          Już dawno to zrobiłem, poza tym słuchałem w południe relacje w radio DLF.

          > Moze wtedy to pytanie
          > skierujesz do Erdogana, nie do mnie.

          Nawet gdyby Erdogan siedział teraz obok mnie, nie miałbym najmniejszej ochoty na jakieś rozmowy z tym nacjonalistą (biedna Angela). Ale może jedną rzecz bym mu powiedział - że o ile ma rację potępiając wymuszanie asymilacji, to tak samo paskudne jest to, co on sam robi - czyli potępianie tych Turków, którzy sami z siebie chcą się asymilować. Jeżeli jakiś Turek mieszkający w Niemczech chce zapomnieć o swoich tureckich korzeniach, to jest to tylko i wyłącznie jego sprawa, a Erdoganowi nic do tego.
          Jura
          • maria421 Re: Niemcy lamia prawa czlowieka 02.11.11, 20:41
            Asymilacji nie da sie wymusic.

            Erdogan mowi ciagle to samo, ale mnie bardziej denerwuje to cale swietowanie 50 lecia Turkow w Niemczech. Co tu swietowac?
            • jureek Re: Niemcy lamia prawa czlowieka 02.11.11, 21:00
              maria421 napisała:

              > Asymilacji nie da sie wymusic.

              Ale samo próbowanie jej wymuszania jest tak samo godne potępienia jak próby jej zakazywania ze strony Erdogana.
              I nie mów mi, że nie ma takich prób, bo widzę, że są. Choćby na przykład pojawiające się raz po raz żądanie, aby imigranci także w sytuacjach prywatnych mówili po niemiecku. Nikomu nic do tego, w jakim języku rozmawiam z moimi dziećmi, albo do tego, że moja córka z moim synem na podwórku szkolnym w czasie przerwy rozmawiają po polsku. To jest sfera prywatna i państwu od niej wara.

              > Erdogan mowi ciagle to samo, ale mnie bardziej denerwuje to cale swietowanie 50
              > lecia Turkow w Niemczech. Co tu swietowac?

              Okrągłą rocznicę. Nie ma co zamykać oczu na rzeczywistość. Tej daty nie da się wymazać z historii Niemiec.
              Jura
              • maria421 Re: Niemcy lamia prawa czlowieka 02.11.11, 21:08
                Czlowiek sie nie asymiluje przez to ze w czasie przerwy mowi po niemiecku.

                OK, mamy okragla date, ale co tu swietowac?
                Czym sobie zasluzyli Turcy ze to ich 50-lecie wlasnie sie swietuje, a nie swietowano minionego juz 50 lecia werbunku Wlochow czy Hiszpanow?
                • jureek Re: Niemcy lamia prawa czlowieka 02.11.11, 21:14
                  maria421 napisała:

                  > Czlowiek sie nie asymiluje przez to ze w czasie przerwy mowi po niemiecku.

                  Ale wymaganie, aby w sytuacjach prywatnych mówił po niemiecku, to domaganie się zerwania więzi z krajem pochodzenia, czyli jest to element asymilacji. I każde takie włażenie z butami w sferę prywatną jest godne potępienia.

                  > OK, mamy okragla date, ale co tu swietowac?
                  > Czym sobie zasluzyli Turcy ze to ich 50-lecie wlasnie sie swietuje, a nie swiet
                  > owano minionego juz 50 lecia werbunku Wlochow czy Hiszpanow?

                  Widocznie za mało słuchasz niemieckiego radia, bo ja pamiętam, że świętowano.
                  A Turków jest po prostu najwięcej wśród gastarbeiterów, więc nie dziwota, że rozmiar świętowania większy.
                  Jura
                  • maria421 Re: Niemcy lamia prawa czlowieka 02.11.11, 22:36
                    jureek napisał:

                    Ale wymaganie, aby w sytuacjach prywatnych mówił po niemiecku, to domaganie się
                    > zerwania więzi z krajem pochodzenia, czyli jest to element asymilacji. I każde
                    > takie włażenie z butami w sferę prywatną jest godne potępienia.

                    Bez przesady. Rozmowa w szkole , nawet w czasie pauzy, po niemiecku nie jest zadnym domaganiem sie zerwania wiezi z krajem pochodzenia.

                    > Widocznie za mało słuchasz niemieckiego radia, bo ja pamiętam, że świętowano.

                    Musisz miec doskonala pamiec jezeli pamietasz co mowili w niemieckim radiu 5 lat temu.

                    > A Turków jest po prostu najwięcej wśród gastarbeiterów, więc nie dziwota, że ro
                    > zmiar świętowania większy.
                    > Jura

                    Ale CO wlasciwie jest do swietowania? Czy fakt ze liczba Turkow rozrosla sie do rozmiarow ktorych nikt 50 lat temu nie przewidzial? Czy tez moze fakt, ze w przeciwienstwie do Wlochow i Hiszpanow stanowia oni wiekszy problem integracyjny?
                    • jureek Re: Niemcy lamia prawa czlowieka 03.11.11, 16:12
                      maria421 napisała:

                      > Bez przesady. Rozmowa w szkole , nawet w czasie pauzy, po niemiecku nie jest z
                      > adnym domaganiem sie zerwania wiezi z krajem pochodzenia.

                      Jeżeli domaganie się wyrzeczenia języka ojczystego w sytuacjach prywatnych nie jest próbą asymilacji, to bardzo proszę, żebyś dała przykład, co według Ciebie byłoby taką próbą?

                      > Musisz miec doskonala pamiec jezeli pamietasz co mowili w niemieckim radiu 5 la
                      > t temu.

                      To już 5 lat? Wydaje mi się, że w zeszłym roku były reportaże i wspomnienia z przyjazdu pierwszych Włochów chyba do Niemiec.

                      > Ale CO wlasciwie jest do swietowania?

                      Ci, którzy wtedy przyjechali, coś chyba jednak dla tego kraju i jego dobrobytu zrobili.
                      Jura
                      • maria421 Re: Niemcy lamia prawa czlowieka 03.11.11, 17:00
                        jureek napisał:


                        > Jeżeli domaganie się wyrzeczenia języka ojczystego w sytuacjach prywatnych nie
                        > jest próbą asymilacji, to bardzo proszę, żebyś dała przykład, co według Ciebie
                        > byłoby taką próbą?

                        Teren szkoly nie jest terenem prywatnym uczniow.

                        > To już 5 lat? Wydaje mi się, że w zeszłym roku były reportaże i wspomnienia z p
                        > rzyjazdu pierwszych Włochów chyba do Niemiec.

                        Nic nie bylo, Jureek. Nie bylo zadnych wizyt na najwyzszym szczeblu , zadnego swietowania, moze zaledwie jakas krotka wzmianka. Bo i po co skoro Wlosi i Hiszpanie nie sprawiaja problemow?
                        >
                        > Ci, którzy wtedy przyjechali, coś chyba jednak dla tego kraju i jego dobrobytu
                        > zrobili.
                        > Jura

                        Zrobili cos glownie dla wlasnego dobrobytu i dla dobrobytu wlasnych krewnych w Turcji ktorym posylali zarobione w Niemczech pieniadze.
                        • jureek Re: Niemcy lamia prawa czlowieka 03.11.11, 17:36
                          maria421 napisała:

                          > Teren szkoly nie jest terenem prywatnym uczniow.

                          Ale rozmowa mojej córki z moim synem na przerwie jest chyba rozmową prywatną, a nie służbową?
                          Ulica też nie jest terenem prywatnym. Czyli Twoim zdaniem państwo miałoby prawo zabronić mi rozmawiać z żoną na ulicy po polsku?
                          Poza tym prosiłem o przykład, co dla Ciebie byłoby próbą wymuszania asymilacji, jeżeli domaganie się, aby w prywatnych sytuacjach nie rozmawiać w języku kraju pochodzenia.


                          > Nic nie bylo, Jureek. Nie bylo zadnych wizyt na najwyzszym szczeblu , zadnego s
                          > wietowania, moze zaledwie jakas krotka wzmianka. Bo i po co skoro Wlosi i Hiszp
                          > anie nie sprawiaja problemow?

                          Tak, tak, masz rację. Ubzdurałem sobie te reportaże.

                          > Zrobili cos glownie dla wlasnego dobrobytu i dla dobrobytu wlasnych krewnych w
                          > Turcji ktorym posylali zarobione w Niemczech pieniadze.

                          A czy jedno przeszkadza drugiemu? Zrobili coś dla siebie i dla Niemiec. Podatki od zarobionych w Niemczech pieniędzy płacili jednak w Niemczech. A co zrobili z tymi uczciwie zarobionymi i opodatkowanymi pieniędzmi, to już tylko ich sprawa. Wiesz ile zarobił niemiecki telekom na samych rozmowach telefonicznych do Turcji? To wszystko nakręcało koniunkturę. Ponieważ gastarbeiterzy pochodzili przeważnie ze słabo rozwinietych rejonów Turcji, telekomowi opłacało się nawet zainwestować w rozwój sieci telefonicznej w Turcji po to, żeby tureccy imigranci mieli dokąd dzwonić.
                          Jura
                          • maria421 Re: Niemcy lamia prawa czlowieka 03.11.11, 17:45
                            jureek napisał:

                            > Ale rozmowa mojej córki z moim synem na przerwie jest chyba rozmową prywatną, a
                            > nie służbową?

                            Jureek, tu nie chodzi o prywatna rozmowe Twojej corki z Twoim synem, tu chodzi o to ze dzieci mowiace po niemiecku w szkole, nawet w czasie przerwy, maja wieksze szanse nauczyc sie niemieckiego i sie zintegrowac , nie tworza klik etnicznych. Takie jest zalozenie tego pomyslu a nie zaden tam przymus asymilacji.

                            > Ulica też nie jest terenem prywatnym. Czyli Twoim zdaniem państwo miałoby prawo
                            > zabronić mi rozmawiać z żoną na ulicy po polsku?

                            Nie, bo w przeciwienstwie do szkoly, panstwo nie jest odpowiedzialne za Twoje wychowanie na ulicy.

                            > Poza tym prosiłem o przykład, co dla Ciebie byłoby próbą wymuszania asymilacji,
                            > jeżeli domaganie się, aby w prywatnych sytuacjach nie rozmawiać w języku kraju
                            > pochodzenia.

                            Alez nikt Ci nie zabrania mowic na ulicy po polsku! Nikt Ci nie zabrania mowic w domu po polsku , mozesz chodzic na polskie msze, nalezec do polskiego klubu, czytac polska prase, wiec gdzie masz to wymuszanie asymilacji?

                            > Tak, tak, masz rację. Ubzdurałem sobie te reportaże.

                            Dobrze ze sie przyznajesz :)

                            > A czy jedno przeszkadza drugiemu? Zrobili coś dla siebie i dla Niemiec. Podatki
                            > od zarobionych w Niemczech pieniędzy płacili jednak w Niemczech. A co zrobili
                            > z tymi uczciwie zarobionymi i opodatkowanymi pieniędzmi, to już tylko ich spraw
                            > a. Wiesz ile zarobił niemiecki telekom na samych rozmowach telefonicznych do Tu
                            > rcji? To wszystko nakręcało koniunkturę. Ponieważ gastarbeiterzy pochodzili prz
                            > eważnie ze słabo rozwinietych rejonów Turcji, telekomowi opłacało się nawet zai
                            > nwestować w rozwój sieci telefonicznej w Turcji po to, żeby tureccy imigranci m
                            > ieli dokąd dzwonić.
                            > Jura

                            Zrobili cos wiecej niz Wlosi i Hiszpanie w tamtych czasach??? Oprocz wiekszych problemow, oczywiscie.
                            • jureek Re: Niemcy lamia prawa czlowieka 03.11.11, 18:38
                              maria421 napisała:

                              > Nie, bo w przeciwienstwie do szkoly, panstwo nie jest odpowiedzialne za Twoje w
                              > ychowanie na ulicy.

                              Poprzednio podnosiłaś argument terytorialny, że teren szkoły nie jest terenem prywatnym, więc do niego się odniosłem.
                              A co do odpowiedzialności za wychowanie, to każdy nie-lewak szanujący rodzinę powie Ci, że za wychowanie dzieci odpowiedzialni są przede wszystkim rodzice, a nie państwo. I jeżeli ja tłumaczę dzieciom, że palenie papierosów jest be, ale nie powinny się wstydzić tego, że są z Polski, a potem w szkole widzą, że dla palaczy jest palarnia, ale jeżyk polski nawet na przerwie jest zabroniony, to państwo w niedopuszczalny sposób wpieprza mi się w wychowanie. Nawet od Prezesa Deutsche Bank nie wymaga się, aby w sytuacjach służbowych rozmawiał po niemiecku (bo on tego języka nie zna po prostu), a czepia się prywatnych rozmów na przerwie. Doskonale rozumiem, że na lekcji powinno się mówić po niemiecku, ale nie na przerwie.

                              > Alez nikt Ci nie zabrania mowic na ulicy po polsku! Nikt Ci nie zabrania mowic
                              > w domu po polsku , mozesz chodzic na polskie msze, nalezec do polskiego klubu,
                              > czytac polska prase, wiec gdzie masz to wymuszanie asymilacji?

                              Ja nie twierdzę, że wymuszanie asymilacji ma miejsce (poza tym wtrącaniem się w prywatne rozmowy), ja tylko twierdzę, że zarówno wymuszanie jak i zakazywanie asymilacji jest godne potępienia. To są suwerenne decyzje jednostek, czy zechcą się odciąć od swojego pochodzenia, czy nie i nikomu nic do tego.

                              > > Tak, tak, masz rację. Ubzdurałem sobie te reportaże.
                              >
                              > Dobrze ze sie przyznajesz :)

                              Widzę, że będę musiał dodawać na wszelki wypadek wyjaśnienie, że coś jest ironią czy sarkazmem.

                              > Zrobili cos wiecej niz Wlosi i Hiszpanie w tamtych czasach??? Oprocz wiekszych
                              > problemow, oczywiscie.

                              A tylko, gdyby zrobili więcej, należałyby im się obchody 50 rocznicy?
                              Jura
                              • maria421 Re: Niemcy lamia prawa czlowieka 03.11.11, 19:15
                                jureek napisał:

                                > A co do odpowiedzialności za wychowanie, to każdy nie-lewak szanujący rodzinę p
                                > owie Ci, że za wychowanie dzieci odpowiedzialni są przede wszystkim rodzice, a
                                > nie państwo. I jeżeli ja tłumaczę dzieciom, że palenie papierosów jest be, ale
                                > nie powinny się wstydzić tego, że są z Polski, a potem w szkole widzą, że dla p
                                > alaczy jest palarnia, ale jeżyk polski nawet na przerwie jest zabroniony, to pa
                                > ństwo w niedopuszczalny sposób wpieprza mi się w wychowanie. Nawet od Prezesa D
                                > eutsche Bank nie wymaga się, aby w sytuacjach służbowych rozmawiał po niemiecku
                                > (bo on tego języka nie zna po prostu), a czepia się prywatnych rozmów n
                                > a przerwie. Doskonale rozumiem, że na lekcji powinno się mówić po niemiecku, al
                                > e nie na przerwie.

                                Oczywiscie ze za wychowanie dzieci odpowiedzialni sa w pierwszym rzedzie rodzice, ale rodzice powierzaja swe dzieci szkole na 6-7 godzin dziennie i w tym czasie szkola jest odpowiedzialna za dzieci, za ich edukacje, bezpieczenstwo i wychowanie. Rodzice maja tylko swoje dzieci na wychowaniu, szkole zostaja powierzone dzieci wielu roznych rodzin, i sa to czesto dzieci z wielu nacji, mowiace w domu roznymi jezykami. Szkola musi stworzyc wspolna plaszczyzne dla tych dzieci, musi je traktowac jednakowo a one musza sie do wymagan szkoly dostosowac. Przypominam ze mowimy o szkole w NIEMCZECH, gdzie jezykiem urzedowym jest NIEMIECKI i ze w interesie tak Niemcow jak i migrantow jest to, zeby dzieci migranckie mowily po niemiecku tak, jak dzieci niemieckie.
                                W Niemczech sa szkoly gdzie dzieci migranckie sa w olbrzymiej wiekszosci. Wyobraz sobie jak sie czuje niemieckie dziecko kiedy w szkole we wlasnym kraju znajduje sie nagle w mniejszosci jezykowej.
                                Moja corka , tu urodzona, mowi pieknie po polsku, choc w szkole mowila tylko po niemiecku, wiec nie wmawiaj mi ze wymaganie any dzieci w niemieckiej szkole mowily po niemiecku jest wymuszaniem asymilacji.

                                > Ja nie twierdzę, że wymuszanie asymilacji ma miejsce (poza tym wtrącaniem się w
                                > prywatne rozmowy), ja tylko twierdzę, że zarówno wymuszanie jak i zakazywanie
                                > asymilacji jest godne potępienia. To są suwerenne decyzje jednostek, czy zechcą
                                > się odciąć od swojego pochodzenia, czy nie i nikomu nic do tego.

                                No to po co wyjechales z tym "wymuszaniem asymilacji" skoro nie ma ono miejsca?
                                A co do wtracania sie w prywatne rozmowy, to tez nie masz racji. Jedna Polka, kasjerka w supermarkecie, kiedys sie skarzyla ze klientka zwrocila jej uwage zeby z kolezanka , tez Polka, mowila po niemiecku. Uwazam ze slusznie.

                                > A tylko, gdyby zrobili więcej, należałyby im się obchody 50 rocznicy?
                                > Jura

                                Nie.
                                • jureek Re: Niemcy lamia prawa czlowieka 03.11.11, 19:59
                                  maria421 napisała:

                                  > musi je traktowac jednakowo a one musza sie do wymagan szkoly dostosowac. Przy
                                  > pominam ze mowimy o szkole w NIEMCZECH, gdzie jezykiem urzedowym jest NIEMIECKI

                                  Nie wiem, po co przypominasz mi te oczywistości. Przecież wiele razy pisałem, że wymaganie, aby w sytuacjach urzędowych używać języka niemieckiego jest jak najbardziej uprawnione (poza Łużycami).

                                  > i ze w interesie tak Niemcow jak i migrantow jest to, zeby dzieci migranckie m
                                  > owily po niemiecku tak, jak dzieci niemieckie.

                                  Jestem jak najbardziej za tym, żeby każdy mieszkaniec Niemiec (w tym prezes Deutsche Bank) mówił dobrze po niemiecku.
                                  Nie uważam jednak, że jeśli dzieciom imigranckim da się do zrozumienia, że język kraju ich pochodzenia jest gorszy, to wtedy lepiej będą się uczyły niemieckiego.

                                  > W Niemczech sa szkoly gdzie dzieci migranckie sa w olbrzymiej wiekszosci. Wyobr
                                  > az sobie jak sie czuje niemieckie dziecko kiedy w szkole we wlasnym kraju znajd
                                  > uje sie nagle w mniejszosci jezykowej.

                                  A po tym zakazie tego nie zauważy?

                                  > Moja corka , tu urodzona, mowi pieknie po polsku, choc w szkole mowila tylko po
                                  > niemiecku, wiec nie wmawiaj mi ze wymaganie any dzieci w niemieckiej szkole mo
                                  > wily po niemiecku jest wymuszaniem asymilacji.

                                  Jest sygnałem wysyłanym dziecku - Twój język jest gorszy.

                                  > No to po co wyjechales z tym "wymuszaniem asymilacji" skoro nie ma ono miejsca?

                                  Po to, żeby powiedzieć, że wymuszanie asymilacji jest złem.
                                  Nie można przed czymś ostrzegać wcześniej? Wolno tylko reagować?

                                  > A co do wtracania sie w prywatne rozmowy, to tez nie masz racji. Jedna Polka, k
                                  > asjerka w supermarkecie, kiedys sie skarzyla ze klientka zwrocila jej uwage zeb
                                  > y z kolezanka , tez Polka, mowila po niemiecku. Uwazam ze slusznie.

                                  Co? Klientka wchodzi w nie swoje kompetencje i zabiera się do pouczania pracowników i Ty uważasz, że słusznie? Od ustalania reguł gry w supermarkecie jest jego kierownictwo, a nie klienci.
                                  Jura
                                  • maria421 Re: Niemcy lamia prawa czlowieka 03.11.11, 21:48
                                    jureek napisał:


                                    > Nie wiem, po co przypominasz mi te oczywistości. Przecież wiele razy pisałem, ż
                                    > e wymaganie, aby w sytuacjach urzędowych używać języka niemieckiego jest jak na
                                    > jbardziej uprawnione (poza Łużycami).

                                    A szkola jest po to zeby nauczyc niemieckiego i ma prawo wymagac zeby na jej terenie uzywany byl tylko niemiecki.

                                    > Jestem jak najbardziej za tym, żeby każdy mieszkaniec Niemiec (w tym prezes Deu
                                    > tsche Bank) mówił dobrze po niemiecku.

                                    Tylko mi nie mow ze Ackermann nie mowi dobrze po niemiecku.

                                    > Nie uważam jednak, że jeśli dzieciom imigranckim da się do zrozumienia, że języ
                                    > k kraju ich pochodzenia jest gorszy, to wtedy lepiej będą się uczyły niemieckie
                                    > go.

                                    Co za kolosalna BZDURA!

                                    > A po tym zakazie tego nie zauważy?

                                    Przynajmniej zrozumie co mowia jego koledzy z klasy.

                                    > Jest sygnałem wysyłanym dziecku - Twój język jest gorszy.

                                    Jureek , to jest B Z D U R A, to jest tak kolosalne glupstwo wynikajace z jakiegos kompleksu chyba, ze nawet nie warto tego komentowac.

                                    > Po to, żeby powiedzieć, że wymuszanie asymilacji jest złem.
                                    > Nie można przed czymś ostrzegać wcześniej? Wolno tylko reagować?

                                    Skad wiesz ze jest zlem, jezeli go nie ma??? :-))))
                                    >
                                    > Co? Klientka wchodzi w nie swoje kompetencje i zabiera się do pouczania pracown
                                    > ików i Ty uważasz, że słusznie? Od ustalania reguł gry w supermarkecie jest jeg
                                    > o kierownictwo, a nie klienci.
                                    > Jura

                                    Jureek, jeszcze w PRL byly w sklepach napisy "klient nasz pan". Tak, klient ma prawo zwrocic uwage kasjerce jezeli jej zachowanie mu sie nie podoba, a przypominam ze rozmowa z inna osoba w obecnosci klienta w jezyku ktorego klient nie rozumie jest oznaka braku wychowania.
                                    • jureek Re: Niemcy lamia prawa czlowieka 04.11.11, 11:20
                                      maria421 napisała:

                                      > > Jestem jak najbardziej za tym, żeby każdy mieszkaniec Niemiec (w tym prez
                                      > es Deu
                                      > > tsche Bank) mówił dobrze po niemiecku.
                                      >
                                      > Tylko mi nie mow ze Ackermann nie mowi dobrze po niemiecku.

                                      Nie miałem na myśli Ackermana, tylko jego następcę Anshu Jain.

                                      > > Nie uważam jednak, że jeśli dzieciom imigranckim da się do zrozumienia, ż
                                      > e języ
                                      > > k kraju ich pochodzenia jest gorszy, to wtedy lepiej będą się uczyły niem
                                      > ieckie
                                      > > go.
                                      >
                                      > Co za kolosalna BZDURA!

                                      Bzdura? Czyli uważasz, że gdy nie będą mogły na szkolnym podwórku rozmawiać z rodzeństwem, czy kolegami w języku kraju pochodzenia, to lepiej będą się uczyły niemieckiego?

                                      > > Jest sygnałem wysyłanym dziecku - Twój język jest gorszy.
                                      >
                                      > Jureek , to jest B Z D U R A, to jest tak kolosalne glupstwo wynikajace z jakie
                                      > gos kompleksu chyba, ze nawet nie warto tego komentowac.

                                      Co Ty możesz wiedzieć, jak taki zakaz odbiera dziecko? Byłaś w takiej sytuacji, że z taką pewnością siebie piszesz, że to bzdura? Zero empatii. Otóż ja byłem w takiej sytuacji, gdy nauczyciele (niektórzy) w podstawówce nie pozwalali nam rozmawiać na przerwach z kolegami po śląsku, więc wiem, jak dziecko może taki zakaz odebrać.

                                      > Skad wiesz ze jest zlem, jezeli go nie ma??? :-))))

                                      Ludożerstwa też w Niemczech nie ma (z małymi wyjątkami), a wiem, że jest złem.

                                      > Jureek, jeszcze w PRL byly w sklepach napisy "klient nasz pan".

                                      Oj, tak, niektórzy to bardzo lubią poczuć się panem (lub panią), czyż nie tak?
                                      Im ktoś sam mniej znaczy, tym bardziej lubi wtedy pokazać swoją wyższość i powyżywać się na kasjerkach czy sprzedawczyniach.

                                      > Tak, klient ma
                                      > prawo zwrocic uwage kasjerce jezeli jej zachowanie mu sie nie podoba, a przypom
                                      > inam ze rozmowa z inna osoba w obecnosci klienta w jezyku ktorego klient nie ro
                                      > zumie jest oznaka braku wychowania.

                                      Wtrącanie się do cudzej rozmowy też o dobrym wychowaniu nie świadczy. Co innego, gdyby ta kasjerka zamiast obsługiwać klientkę ucinała sobie pogaduszki z koleżanką. To byłoby naganne, ale jeżeli na boku rozmawiała sobie z koleżanką po polsku, to klientce nic do tego.
                                      Niedaleko mojej firmy jest piekarnia, w której sprzedaje Czeszka. Zawsze, gdy idę tam coś kupić na śniadanie, rozmawiam ze sprzedawczynią po czesku (korzystam z okazji, żeby nie zapomnieć języka). Nie zdarzyło się jeszcze, żeby ktoś z czekających w kolejce zwrócił nam uwagę. Gdyby to zrobił, to zaoferowałbym mu przetłumaczenie na niemiecki, o czym mówiłem ze sprzedawczynią, skoro tak bardzo interesuje go podsłuchiwanie cudzych rozmów.
                                      Co do lubiących bardzo pouczać i zwracać uwagę, to przypomniało mi się niedawne zdarzenie:
                                      Jadę sobie rowerem przez jakieś osiedle domków jednorodzinnych, prawą stroną drogi, nie środkiem pasa, lecz prawidłowo przy krawędzi jezdni. Dojeżdża do mnie jakiś dziadek golfem, ale zamiast wyprzedzić, jedzie równolegle do mnie, otwiera prawe okno i zaczyna mi opowiadać, że po lewej stronie drogi jest ścieżka rowerowa. Grzecznie dziadkowi podziękowałem i powiedziałem, że na pewno z tej ścieżki skorzystam, gdy będę wracał.
                                      Jura
                                      • maria421 Re: Niemcy lamia prawa czlowieka 04.11.11, 13:40
                                        jureek napisał:


                                        > Nie miałem na myśli Ackermana, tylko jego następcę Anshu Jain.

                                        Jak juz przed chwila pisalam, pomyliles Deutsche Bank z Deutsche Bundesbank.

                                        > Bzdura? Czyli uważasz, że gdy nie będą mogły na szkolnym podwórku rozmawiać z r
                                        > odzeństwem, czy kolegami w języku kraju pochodzenia, to lepiej będą się uczyły
                                        > niemieckiego?

                                        Bzdura jest ze wymaganie od dzieci zeby w na szkolnym podworku mowily po niemiecku jest uznaniem ze jezyk ich rodzicow jest gorszy.
                                        Sam wiesz ze sprawnosc jezykowa zalezy od cwiczenia, od poslugiwanie sie tym jezykiem, wiec oczywiscie ze im wiecej sie dzieci posluguja niemieckim, tym lepiej nim wladaja.

                                        > Co Ty możesz wiedzieć, jak taki zakaz odbiera dziecko? Byłaś w takiej sytuacji,
                                        > że z taką pewnością siebie piszesz, że to bzdura? Zero empatii. Otóż ja byłem
                                        > w takiej sytuacji, gdy nauczyciele (niektórzy) w podstawówce nie pozwalali nam
                                        > rozmawiać na przerwach z kolegami po śląsku, więc wiem, jak dziecko może taki z
                                        > akaz odebrać.

                                        I co? Zostal Ci kompleks na cale zycie, czy tez nauczyles sie polskiego literackiego?

                                        > Ludożerstwa też w Niemczech nie ma (z małymi wyjątkami), a wiem, że jest złem.

                                        Porownujesz przymus asymilacji do ludozerstwa? :)

                                        > Oj, tak, niektórzy to bardzo lubią poczuć się panem (lub panią), czyż nie tak?
                                        > Im ktoś sam mniej znaczy, tym bardziej lubi wtedy pokazać swoją wyższość i powy
                                        > żywać się na kasjerkach czy sprzedawczyniach.

                                        Nie uwazam zeby zwrocenie uwagi bylo od razu "wyzywaniem sie".

                                        > Wtrącanie się do cudzej rozmowy też o dobrym wychowaniu nie świadczy. Co innego
                                        > , gdyby ta kasjerka zamiast obsługiwać klientkę ucinała sobie pogaduszki z kole
                                        > żanką. To byłoby naganne, ale jeżeli na boku rozmawiała sobie z koleżanką po po
                                        > lsku, to klientce nic do tego.

                                        Jezeli siedzi przy kasie, to jak moze rozmawiac "na boku"?

                                        > Niedaleko mojej firmy jest piekarnia, w której sprzedaje Czeszka. Zawsze, gdy i
                                        > dę tam coś kupić na śniadanie, rozmawiam ze sprzedawczynią po czesku (korzystam
                                        > z okazji, żeby nie zapomnieć języka). Nie zdarzyło się jeszcze, żeby ktoś z cz
                                        > ekających w kolejce zwrócił nam uwagę. Gdyby to zrobił, to zaoferowałbym mu prz
                                        > etłumaczenie na niemiecki, o czym mówiłem ze sprzedawczynią, skoro tak bardzo i
                                        > nteresuje go podsłuchiwanie cudzych rozmów.

                                        Co innego rozmowa klienta ze sprzedawczynia, co innego rozmowa jednej kasjerki z druga kasjerka w czasie pracy.

                                        > Co do lubiących bardzo pouczać i zwracać uwagę, to przypomniało mi się niedawne
                                        > zdarzenie:
                                        > Jadę sobie rowerem przez jakieś osiedle domków jednorodzinnych, prawą stroną dr
                                        > ogi, nie środkiem pasa, lecz prawidłowo przy krawędzi jezdni. Dojeżdża do mnie
                                        > jakiś dziadek golfem, ale zamiast wyprzedzić, jedzie równolegle do mnie, otwier
                                        > a prawe okno i zaczyna mi opowiadać, że po lewej stronie drogi jest ścieżka row
                                        > erowa. Grzecznie dziadkowi podziękowałem i powiedziałem, że na pewno z tej ście
                                        > żki skorzystam, gdy będę wracał.
                                        > Jura

                                        No i widzisz, jak Ci sie przydalo pouczenie?
                                        • jureek Re: Niemcy lamia prawa czlowieka 04.11.11, 14:42
                                          maria421 napisała:

                                          > jureek napisał:
                                          >
                                          >
                                          > > Nie miałem na myśli Ackermana, tylko jego następcę Anshu Jain.
                                          >
                                          > Jak juz przed chwila pisalam, pomyliles Deutsche Bank z Deutsche Bundesbank.

                                          To Ackermann, którego Ty przecież wyciągnęłaś, był w Deutsche Bundesbank? Cały czas pisałem o Deutsche Bank.

                                          > Sam wiesz ze sprawnosc jezykowa zalezy od cwiczenia, od poslugiwanie sie tym je
                                          > zykiem, wiec oczywiscie ze im wiecej sie dzieci posluguja niemieckim, tym lepie
                                          > j nim wladaja.

                                          Wcale to nie jest takie oczywiste. Mówiąc dużo po niemiecki z osobami, które same nie mają zbyt dobrze opanowanego tego języka, przyswaja się także błędy.
                                          Kolega z klasy mojego syna więcej posługiwał się językiem niemieckim, niż mój syn, bo u niego w domu mówiono tylko po niemiecku, a u nas mówiło się po polsku. Gdy mój syn odezwie się po niemiecku, nikt nie zauważy, że jest imigrantem, gdy jego kolega odezwie się po niemiecku, od razu słychać, że przyjechał z Kazachstanu.

                                          > I co? Zostal Ci kompleks na cale zycie, czy tez nauczyles sie polskiego literac
                                          > kiego?

                                          Oczywiście, że nauczyłem się polskiego, chociaż tych durnych zakazów rozmawiania po śląsku nie przestrzegałem. Pozostało tylko przykre wspomnienie, że my, którzy rozmawiamy po śląsku, jesteśmy kimś gorszym od tych, którzy także w domu rozmawiają czysto po polsku. Tak nam to dawano odczuć i tak jako dziecko to odbierałem.

                                          > > Ludożerstwa też w Niemczech nie ma (z małymi wyjątkami), a wiem, że jest
                                          > złem.
                                          >
                                          > Porownujesz przymus asymilacji do ludozerstwa? :)

                                          Niczego nie porównuję, pokazuję tylko na przykładzie, że niekoniecznie trzeba się z czymś spotykać na co dzień, żeby uznać to za zło.

                                          > Nie uwazam zeby zwrocenie uwagi bylo od razu "wyzywaniem sie".

                                          Ale stawianiem się w pozycji tego lepszego, który może zwracać drugiemu uwagę.

                                          > Jezeli siedzi przy kasie, to jak moze rozmawiac "na boku"?

                                          Normalnie. Nikogo nie obsługuje, przychodzi do niej koleżanka np. rozmienić pieniądze i zamieniają przy tym kilka słów.
                                          Natomiast, jeśli sytuacja była taka, że rozmawiała sobie z koleżanką w trakcie obsługiwania klienta, to było to naganne niezależnie od języka, w którym rozmawiały.
                                          Ale wyobrażam sobie doskonale ten ton - "hier ist Deutschland, hier wird deutsch gesprochen".

                                          > Co innego rozmowa klienta ze sprzedawczynia, co innego rozmowa jednej kasjerki
                                          > z druga kasjerka w czasie pracy.

                                          W jednym i drugim przypadku treść tej rozmowy nie powinna interesować klienta.

                                          > > Co do lubiących bardzo pouczać i zwracać uwagę, to przypomniało mi się ni
                                          > edawne
                                          > > zdarzenie:
                                          > > Jadę sobie rowerem przez jakieś osiedle domków jednorodzinnych, prawą str
                                          > oną dr
                                          > > ogi, nie środkiem pasa, lecz prawidłowo przy krawędzi jezdni. Dojeżdża do
                                          > mnie
                                          > > jakiś dziadek golfem, ale zamiast wyprzedzić, jedzie równolegle do mnie,
                                          > otwier
                                          > > a prawe okno i zaczyna mi opowiadać, że po lewej stronie drogi jest ścież
                                          > ka row
                                          > > erowa. Grzecznie dziadkowi podziękowałem i powiedziałem, że na pewno z te
                                          > j ście
                                          > > żki skorzystam, gdy będę wracał.
                                          > > Jura
                                          >
                                          > No i widzisz, jak Ci sie przydalo pouczenie?

                                          Do czego niby mi się przydało?
                                          Jura
                                          • maria421 Re: Niemcy lamia prawa czlowieka 04.11.11, 16:32
                                            jureek napisał:


                                            > To Ackermann, którego Ty przecież wyciągnęłaś, był w Deutsche Bundesbank? Cały
                                            > czas pisałem o Deutsche Bank.

                                            To co Cie tak bulwersuje kto jest szefem Deutsche Bank, czy Szwajcar czy ... nie wiem jakie obywatelstwo ma jego nastepca.

                                            > Wcale to nie jest takie oczywiste. Mówiąc dużo po niemiecki z osobami, które sa
                                            > me nie mają zbyt dobrze opanowanego tego języka, przyswaja się także błędy.
                                            > Kolega z klasy mojego syna więcej posługiwał się językiem niemieckim, niż mój s
                                            > yn, bo u niego w domu mówiono tylko po niemiecku, a u nas mówiło się po polsku.
                                            > Gdy mój syn odezwie się po niemiecku, nikt nie zauważy, że jest imigrantem, gd
                                            > y jego kolega odezwie się po niemiecku, od razu słychać, że przyjechał z Kazach
                                            > stanu.

                                            Oczywiste jest ze czeste uzywanie jezyka przyspiesza proces nauki, prawda jest tez ze srodowisko ma wplyw na to czy mowisz jezykiem poprawnym czy slangiem, ale to jest zupelnie inna kwestia.

                                            > Oczywiście, że nauczyłem się polskiego, chociaż tych durnych zakazów rozmawiani
                                            > a po śląsku nie przestrzegałem. Pozostało tylko przykre wspomnienie, że my, któ
                                            > rzy rozmawiamy po śląsku, jesteśmy kimś gorszym od tych, którzy także w domu ro
                                            > zmawiają czysto po polsku. Tak nam to dawano odczuć i tak jako dziecko to odbie
                                            > rałem.

                                            Wspolczuje trudnego dziecinstwa ;)

                                            > Niczego nie porównuję, pokazuję tylko na przykładzie, że niekoniecznie trzeba s
                                            > ię z czymś spotykać na co dzień, żeby uznać to za zło.

                                            Tylko ze kanibalizm naprawde jest mozliwy , natomiast wymuszanie asymilacji nie jest mozliwe, jest niewykonalne.

                                            > Ale stawianiem się w pozycji tego lepszego, który może zwracać drugiemu uwagę.

                                            Klient jest klientem, a personel personelem. Jezeli ta polska kasjerka pojdzie cos kupic do innego sklepu to tez bedzie klientka ktora "placi, zada i wymaga".

                                            > Normalnie. Nikogo nie obsługuje, przychodzi do niej koleżanka np. rozmienić pie
                                            > niądze i zamieniają przy tym kilka słów.
                                            > Natomiast, jeśli sytuacja była taka, że rozmawiała sobie z koleżanką w trakcie
                                            > obsługiwania klienta, to było to naganne niezależnie od języka, w którym rozmaw
                                            > iały.

                                            Jzeli to nie przeszkadza w pracy ( w przeciaganiu towarow przez scanner), to mnie nie przeszkadza ze jedna do drugiej cos powie.

                                            > Ale wyobrażam sobie doskonale ten ton - "hier ist Deutschland, hier wird deutsc
                                            > h gesprochen".

                                            No widzisz, Ty sobie juz od razu wyobrazasz ton.....

                                            > Co innego rozmowa klienta ze sprzedawczynia, co innego rozmowa jednej kas
                                            > jerki
                                            > > z druga kasjerka w czasie pracy.
                                            > W jednym i drugim przypadku treść tej rozmowy nie powinna interesować klienta.
                                            >
                                            Wybacz, ale jezeli kasjerka scannuje moje produkty i ja slysze to, co ona mowi, to mam sobie uszy zatkac???

                                            > Do czego niby mi się przydało?
                                            > Jura

                                            Ze jak jest sciezka rowerowa to sie z niej korzysta, a nie jest sie zakala dla kierowcow.
                                            • jureek Re: Niemcy lamia prawa czlowieka 04.11.11, 18:17
                                              maria421 napisała:

                                              > Wspolczuje trudnego dziecinstwa ;)

                                              Nie masz czego współczuć, bo ogólnie dzieciństwo miałem udane.
                                              Poza tym, biorąc pod uwagę to, co wcześniej pisałaś, nie bardzo wierzę w szczerość Twojego współczucia.

                                              > Tylko ze kanibalizm naprawde jest mozliwy , natomiast wymuszanie asymilacji nie
                                              > jest mozliwe, jest niewykonalne.

                                              Ale próby takiego wymuszania są jak najbardziej możliwe.

                                              > Klient jest klientem, a personel personelem. Jezeli ta polska kasjerka pojdzie
                                              > cos kupic do innego sklepu to tez bedzie klientka ktora "placi, zada i wymaga".

                                              I bardzo często tak jest. Żałosne jest to zgrywanie się na wielką panią.

                                              > Wybacz, ale jezeli kasjerka scannuje moje produkty i ja slysze to, co ona mowi,
                                              > to mam sobie uszy zatkac???

                                              Nie wymagam zatykania uszu, ale można się przynajmniej wstrzymać z pretensjami, że nie rozumiesz, co ktoś mówi, jeśli nie do Ciebie mówi.

                                              > > Do czego niby mi się przydało?

                                              > Ze jak jest sciezka rowerowa to sie z niej korzysta, a nie jest sie zakala dla
                                              > kierowcow.

                                              Nie obraź się znowu, ale jesteś w tym przypadku dokładnie taka, jak ten dziadek. Nie masz pojęcia o przepisach, ale do pouczania pierwsza.
                                              I jeszcze ta terminologia. Niby dlaczego rowerzysta ma być zakałą dla kierowców?
                                              Jura
                                              • maria421 Re: Niemcy lamia prawa czlowieka 04.11.11, 20:03
                                                jureek napisał:


                                                > I bardzo często tak jest. Żałosne jest to zgrywanie się na wielką panią.

                                                Jasne. Jak wymaga to sie "zgrywa na wielka pania", a powinna byc grzeczna i potulna.


                                                > Nie wymagam zatykania uszu, ale można się przynajmniej wstrzymać z pretensjami,
                                                > że nie rozumiesz, co ktoś mówi, jeśli nie do Ciebie mówi.

                                                Mozne tez sie wstrzymac z mowieniem w jezyku jakiego obslugiwany klient nie rozumie, Tak nakazywalyby grzecznosc.

                                                > Nie obraź się znowu, ale jesteś w tym przypadku dokładnie taka, jak ten dziadek
                                                > . Nie masz pojęcia o przepisach,

                                                Przepisy sa tekie, ze rowerzysci powinni korzystac ze sciezki rowerowej jezeli sie takowa znajduje.

                                                ale do pouczania pierwsza.
                                                > I jeszcze ta terminologia. Niby dlaczego rowerzysta ma być zakałą dla kierowców
                                                > ?

                                                Rowerzysta jadacy jezdnia jest zakala dla kierowcy bo porusza sie wolniej niz 50 km/h i musi byc wyprzedzany .

                                                • jureek Re: Niemcy lamia prawa czlowieka 04.11.11, 20:34
                                                  maria421 napisała:

                                                  > Jasne. Jak wymaga to sie "zgrywa na wielka pania", a powinna byc grzeczna i pot
                                                  > ulna.

                                                  Grzeczna - tak, potulna - nie, wymagać - tak, pouczać - nie.

                                                  > Mozne tez sie wstrzymac z mowieniem w jezyku jakiego obslugiwany klient nie roz
                                                  > umie, Tak nakazywalyby grzecznosc.

                                                  Przecież klient nie musi tego rozumieć, bo nie do niego mówi.

                                                  > Przepisy sa tekie, ze rowerzysci powinni korzystac ze sciezki rowerowej jezeli
                                                  > sie takowa znajduje.

                                                  Doucz się, a potem pouczaj. Dziadek nie miał racji, jeżeli uważał, że nie mam prawa jechać po jezdni.

                                                  > Rowerzysta jadacy jezdnia jest zakala dla kierowcy bo porusza sie wolniej niz 5
                                                  > 0 km/h i musi byc wyprzedzany .

                                                  A to ciekawe. Czyli jeśli ktoś jedzie wolniej, niż Maria chciałaby jechać, to jest dla Marii zakałą, bo Maria ma większe prawo do drogi, niż ten ktoś wolniejszy.
                                                  Jura
                                                  • maria421 Re: Niemcy lamia prawa czlowieka 04.11.11, 20:47
                                                    jureek napisał:


                                                    > Grzeczna - tak, potulna - nie, wymagać - tak, pouczać - nie.

                                                    Wiec mkze wymagac aby personel w jej obecnosci mowil jezykiem jaki ona rozumie.

                                                    > Przecież klient nie musi tego rozumieć, bo nie do niego mówi.

                                                    Jureek, czy ja Cie mam zasad grzecznosci uczyc?

                                                    > Doucz się, a potem pouczaj. Dziadek nie miał racji, jeżeli uważał, że nie mam p
                                                    > rawa jechać po jezdni.

                                                    To po kie licho ta sciezka tam byla?

                                                    > A to ciekawe. Czyli jeśli ktoś jedzie wolniej, niż Maria chciałaby jechać, to j
                                                    > est dla Marii zakałą, bo Maria ma większe prawo do drogi, niż ten ktoś wolniejs
                                                    > zy.
                                                    > Jura

                                                    Nie jedzie wolniej niz Maria chcialaby jechac, lecz jedzie wolniej niz samochody w normalnym ruchu w miescie. Kazdy pojazd jadacy wolniej, rowerzysta czy ciagnik, moze tamowac ruch jezeli nie ma mozliwosci wyprzedzenia go.
                                                  • jureek Re: Niemcy lamia prawa czlowieka 04.11.11, 20:55
                                                    maria421 napisała:

                                                    > Jureek, czy ja Cie mam zasad grzecznosci uczyc?

                                                    Lepiej nie. Bo wiesz, najlepsza nauka to dobry przykład.

                                                    > To po kie licho ta sciezka tam byla?

                                                    Przecież napisałem, co odpowiedziałem dziadkowi. Ta ścieżka była dla rowerzystów jadących w przeciwnym kierunku.
                                                    Dziwi mnie tylko, że dopiero teraz o to zapytałaś, a nie wcześniej zanim wydałaś opinię, że dziadek słusznie mnie pouczył. Podobno nie lubisz wydawać pochopnych opinii.

                                                    > Nie jedzie wolniej niz Maria chcialaby jechac, lecz jedzie wolniej niz samochod
                                                    > y w normalnym ruchu w miescie. Kazdy pojazd jadacy wolniej, rowerzysta czy ciag
                                                    > nik, moze tamowac ruch jezeli nie ma mozliwosci wyprzedzenia go.

                                                    I dlatego, że jedzie wolniej niż normalny ruch w mieście, można nazwać go zakałą. I Maria chciałaby uczyć grzeczności.
                                                    Jura
                                                  • maria421 Re: Niemcy lamia prawa czlowieka 04.11.11, 21:01
                                                    jureek napisał:


                                                    > Lepiej nie. Bo wiesz, najlepsza nauka to dobry przykład.

                                                    Jak sie kiedys spotkamy to zareczam ze przy Tobie po angielsku nie bede rozmawiac :)

                                                    > Przecież napisałem, co odpowiedziałem dziadkowi. Ta ścieżka była dla rowerzystó
                                                    > w jadących w przeciwnym kierunku.
                                                    > Dziwi mnie tylko, że dopiero teraz o to zapytałaś, a nie wcześniej zanim wydała
                                                    > ś opinię, że dziadek słusznie mnie pouczył. Podobno nie lubisz wydawać pochopny
                                                    > ch opinii.

                                                    A dlaczego wczesniej tego nie napisales?
                                                    >
                                                    > I dlatego, że jedzie wolniej niż normalny ruch w mieście, można nazwać go zakał
                                                    > ą. I Maria chciałaby uczyć grzeczności.
                                                    > Jura

                                                    O mamma mia! Taki rowerzysta nawet nie slyszy jak ja go za kierownica "zakala" nazwe.
                                                  • jureek Re: Niemcy lamia prawa czlowieka 04.11.11, 21:05
                                                    maria421 napisała:

                                                    > > Przecież napisałem, co odpowiedziałem dziadkowi. Ta ścieżka była dla rowe
                                                    > rzystó
                                                    > > w jadących w przeciwnym kierunku.
                                                    > > Dziwi mnie tylko, że dopiero teraz o to zapytałaś, a nie wcześniej zanim
                                                    > wydała
                                                    > > ś opinię, że dziadek słusznie mnie pouczył. Podobno nie lubisz wydawać po
                                                    > chopny
                                                    > > ch opinii.
                                                    >
                                                    > A dlaczego wczesniej tego nie napisales?

                                                    Przecież napisałem, że ścieżka była po lewej stronie i że grzecznie dziadkowi odpowiedziałem, że skorzystam z tej ścieżki, gdy będę wracał.
                                                    Jura
          • wkkr Wymaganie znajomości niemieckiego w 04.11.11, 11:32
            Niemczech to przymusowa asymilacja?
            Bzdura.
            Tak samo ja Polacy na Litwie powinni znać litewski, Niemcy na Opolszczyźnie polski tak Turcy w Niemczech powinni znać niemiecki.
            • jureek Re: Wymaganie znajomości niemieckiego w 04.11.11, 11:45
              wkkr napisał:

              > Niemczech to przymusowa asymilacja?

              Wymaganie znajomości języka, to nie jest przymusowa asymilacja.
              Jednak przy mianowaniu nowego szefa Deutsche Bank brak znajomości niemieckiego jakoś nie przeszkadzał. Wyobrażasz sobie prezesa NBP nie mówiącego po polsku?

              > Tak samo ja Polacy na Litwie powinni znać litewski, Niemcy na Opolszczyźnie pol
              > ski tak Turcy w Niemczech powinni znać niemiecki.

              To jest tak zwana oczywista oczywistość. Ale jak widać nie dla wszystkich.
              Jura
              • maria421 Re: Wymaganie znajomości niemieckiego w 04.11.11, 13:30
                jureek napisał:


                > Wymaganie znajomości języka, to nie jest przymusowa asymilacja.
                > Jednak przy mianowaniu nowego szefa Deutsche Bank brak znajomości niemieckiego
                > jakoś nie przeszkadzał. Wyobrażasz sobie prezesa NBP nie mówiącego po polsku?

                O czym Ty mowisz? Odpowiednikiem NBP w Niemczech jest Deutsche Bundesbank i jego szefem jest Jens Weidmann.
                Deutsche Bank to jest bank jak kazdy inny, nie jest bankiem narodowym tylko dlatego ze ma "deutsche" w nazwie.
                • jureek Re: Wymaganie znajomości niemieckiego w 04.11.11, 14:59
                  maria421 napisała:

                  > O czym Ty mowisz? Odpowiednikiem NBP w Niemczech jest Deutsche Bundesbank i jeg
                  > o szefem jest Jens Weidmann.

                  Masz rację. Lepiej pasowałoby porównanie np. do PKO.
                  Jura
                  • wkkr W prywatnym banku 04.11.11, 20:37
                    właściciel może na szefa zatrudnić sobie kogo chce i może z nim porozmawiać się w dowolny wybrany przez siebie sposób - nawet przy pomocy tam tamów.
                    • jureek Re: W prywatnym banku 04.11.11, 21:02
                      wkkr napisał:

                      > właściciel może na szefa zatrudnić sobie kogo chce i może z nim porozmawiać się
                      > w dowolny wybrany przez siebie sposób - nawet przy pomocy tam tamów.

                      No więc tak samo w prywatnym sklepie właściciel sklepu ma coś do powiedzenia, w jakim języku będą się między sobą porozumiewać jego pracownicy, a nie klientka tego sklepu.
                      Jura

                      P.S. Ten nowo zatrudniony prezes Deutsche Bank będzie mieszkał w Niemczech. Jeszcze dzisiaj pisałeś, że Turcy mieszkający w Niemczech mają znać język niemiecki. Rozumiem, że ponieważ pan Anshu Jain nie jest Turkiem, to ten wymóg go nie dotyczy.

                      • wkkr Jeśli zatrudni sobie tłumacza n/t 04.11.11, 21:13
                        • jureek Re: Jeśli zatrudni sobie tłumacza n/t 04.11.11, 21:26
                          A tłumacz w czynie społecznym nie może być? Musi być tylko zatrudniony?
                          Jura
                      • maria421 Re: W prywatnym banku 04.11.11, 22:05
                        jureek napisał:


                        > No więc tak samo w prywatnym sklepie właściciel sklepu ma coś do powiedzenia, w
                        > jakim języku będą się między sobą porozumiewać jego pracownicy, a nie klientka
                        > tego sklepu.
                        > Jura

                        Jasne, wlasciciel sklepu powinien w takiej sytuacji zwrocic uwage klientce , a nie personelowi ;)

                        > P.S. Ten nowo zatrudniony prezes Deutsche Bank będzie mieszkał w Niemczech. Jes
                        > zcze dzisiaj pisałeś, że Turcy mieszkający w Niemczech mają znać język niemieck
                        > i. Rozumiem, że ponieważ pan Anshu Jain nie jest Turkiem, to ten wymóg go nie d
                        > otyczy.

                        Jureek wybacz, glupstwa piszesz.

                        Najpierw mylisz Deutsche Bank z Bundesbankiem i sie oburzasz ze szef Deutsche Bank nie mowi po niemiecku. I co z tego ze nie mowi, skoro wszyscy bankierzy, jego najblizsi wspolpracownicy mowia po angielsku bo angielski jest miedzynarodowym jezykiem businessu?
                        Nie boj sie, gdyby ten pan kandydowal na stanowisko prostego urzednika w Deutsche Bank , czyli kogos kto ma bezposredni kontakt z klientami, to musialby znac niemiecki.
                        • jureek Re: W prywatnym banku 04.11.11, 23:24
                          maria421 napisała:

                          > Nie boj sie, gdyby ten pan kandydowal na stanowisko prostego urzednika w Deutsc
                          > he Bank , czyli kogos kto ma bezposredni kontakt z klientami, to musialby znac
                          > niemiecki.

                          Co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości. Gdyby kandydował na stanowisko sprzątaczki, też musiałby znać język.
                          Zauważ tylko, że ten pan w związku z pracą będzie w Niemczech mieszkał. Jak ma się integrować bez znajomości języka?
                          Po prostu są równi i równiejsi.
                          Jura
                          • maria421 Re: W prywatnym banku 05.11.11, 09:54
                            jureek napisał:

                            > Co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości. Gdyby kandydował na stanowisko sp
                            > rzątaczki, też musiałby znać język.
                            > Zauważ tylko, że ten pan w związku z pracą będzie w Niemczech mieszkał. Jak ma
                            > się integrować bez znajomości języka?
                            > Po prostu są równi i równiejsi.
                            > Jura

                            Jureek, znow glupoty gadasz. Ten pan bedzie mieszkal w Niemczech czasowo, tak jak czasowo przebywaja w Niemczech dyplomaci czy managerowie roznych innych firm miedzynarodowych. Gdyby na szefa Deutsche Bank wzieto Turka , tez by nie musial znac niemieckiego, ale musialby znac angielski.
    • maria421 Post Diabolla 05.11.11, 09:50
      zostal usuniety za wulgaryzmy.
Pełna wersja