diabollo
24.11.11, 07:43
Rozmowa z wilkami
Cezary Michalski
Ponieważ słabi prawicowi chłopcy zakochali się w wyimaginowanej krzepie ONR-owców, Wszechpolaków i patriotycznych kiboli, a ich mroczny przedmiot pożądania wpadł w szał na widok pomnika Romana Dmowskiego przy Placu na Rozdrożu i zaczął tam bić przechodniów, dziennikarzy i podpalać wozy transmisyjne mediów uważanych przez siebie za „obce” – zatem „Krytyka Polityczna” powinna być zdelegalizowana, zatem powinno się jej odebrać dotacje wydawnicze i usunąć ją z lokalu przy Nowym Świecie. Ten sylogizm, który wydaje mi się zbudowany nader niepoprawnie, staje się z dnia na dzień coraz większą oczywistością dla Piotra Zaremby, Piotra Semki, Rafała Ziemkiewicza, Pawła Lisickiego, Tomasza Terlikowskiego, Jana Pospieszalskiego, „kaczystów”, „ziobrystów” i PjN-owców.
No dobrze, tylko udaję, że nie wiem, czemu tak się dzieje. W sumie odpowiedź jest prosta. W „marszu niepodległości” szedł najtwardszy rdzeń prawicowego elektoratu. Nieco miększy rdzeń kibicował twardszemu przed telewizorami, ekranami komputerów i czytając „Rzeczpospolitą”. Jeśli chce się w polityce prawicowej przeżyć, choćby po nieuchronnym odejściu Kaczyńskiego, trzeba się prawicowemu elektoratowi podlizać, przemilczeć jego uprzedzenia i przemoc, wskazać winnego na lewicy. Trzeba to robić w imię politycznego i rynkowego przetrwania, obojętnie, czy jest się „kaczystą”, „ziobrystą”, PjN-owcem czy dziennikarzem prawicowych portali i gazet.
Rynek wymusza lojalność, prawicowy rynek wymusza lojalność prawicową, tak samo zresztą jak lewicową lojalność wymusza rynek lewicowy, a liberalną liberalny. O jakości każdego rynku wiele jednak mówią granice krytyki, margines wątpliwości, na jakie dany rynek pozwala ludziom, których utrzymuje. Po 11 listopada mogę powiedzieć z pełną odpowiedzialnością – prawicowy rynek pozwala na wyjątkowo niewielką swobodę. Ja mam na portalu KP swobodę większą niż Piotr Zaremba na portalu wpolityce.pl, gdzie pod swomi szybko zarzuconymi próbami bezstronności mógł sobie przeczytać wpis patriotycznej młodzieży, wychowanej jednak nie przez niego, ale przez Ziemkiewicza: „Posmródź nam tu jeszcze trochę, parchaty kmiocie, a potem udaj się na forum gazeta.pl – czyli tam, gdzie przeważnie pisujesz”. Zarembę takie wpisy (innych zresztą pod jego próbami bezstronności nie było) zdyscyplinowały do tego stopnia, że teraz atakuje już wyłącznie Krytykę Polityczną. I to jest moje prywatne zwycięstwo, potwierdzające słuszność mojego wyboru. To że ja w KP mam nieporównanie więcej intelektualnej i politycznej swobody, niż Zaremba „wśród swoich”.
Znałem Grzegorza Górnego, kiedy zaczynał budować „Frondę”, razem zresztą jeszcze z Rafałem Smoczyńskim, którego jednak po drodze zagryzł, przyrządził i zjadł. I poznałem Sławomira Sierakowskiego, kiedy dopiero zaczynał budować KP. Górny na swojej mięsnej diecie wyrósł na fanatycznego dogmatyka i za pomocą swego medium stado innych fanatycznych dogmatyków wychował. Dziś on i jego wychowankowie potrafią się jedynie domagać odebrania Krytyce Politycznej państwowych dotacji na pismo i książki, mimo że swoje pismo i swoje książki także dzięki państwowym dotacjom zawsze wydawali (polski Kościół bowiem w stosunku do „pisma poświęconego” nader był oszczędny). Atakują jednak KP, bo sami mają problemy z własnym sumieniem, z własną duszą, z własną wiarą, bo nie wiadomo w co ona jest, czy w Boga, czy w Cthulhu i jego upierścienionych proroków. Tymczasem Sierakowski po dziesięciu latach pracy zebrał wokół siebie całkiem sporą grupę młodych inteligentów, którzy książki nie tylko wydają, ale i czytają, a do kastetu, pałki i gazu jest im o wiele dalej niż Ziemkiewiczowi. W sumie na portalu KP najbrutalniejszy jestem ja (dlatego ze wszystkich ekologów i anarchistów najbardziej lubię Likwidatora), ale mnie przecież wychowała polska prawica, a ja przez jakiś czas wychowywałem ją, zatem świetnie się znamy.
Piotr Zaremba doskonale wie, w jak głębokiej znajduje się dupie. Doskonale wiedzą to także Piotr Semka, Michał Karnowski, Paweł Lisicki, Rafał Ziemkiewicz, Robert Mazurek i inni. I właśnie dlatego, że wiedzą, tylko powiedzieć głośno na swoim prawicowym rynku nie mogą, zamiast zająć się własnym sumieniem zaczęli wyć na KP w jednym zdyscyplinowanym wilczym chórze. Może to wycie zagłuszy prawdę dla nich nieprzyjemną. Że zaangażowali się w wyniszczającą, nie znającą żadnego umiaru wojnę dwóch prawic – pisowskiej i platformerskiej. Jedni zaangażowali się w tę wojnę z entuzjazmem, inni dlatego, że obie prawice nie biorą jeńców i nie rozumieją pojęcia neutralności, obie nie szanują spokoju świątyń ani bezstronności mediów publicznych czy prywatnych. Właśnie dlatego, że ta prawda – o dzisiejszym stanie polskiej prawicy, która samych prawicowców uczyniła gośćmi kompletnie patologicznymi – jest nie do zniesienia dla Zaremby, Semki, Ziemkiewicza, Mazurka, Lisickiego… Dlatego wszyscy oni odreagowują się dzisiaj na Krytyce Politycznej, która nic im złego nigdy nie zrobiła, bo nie była Kaczyńskim, Niesiołowskim, Wildsteinem, Urbańskim, Farfałem czy Braunem. To nie Sierakowski was zatrudniał, a potem zwalniał, nie on dawał wam medialne okienka albo je odbierał. Robili to wasi polityczni przywódcy, waszych dwóch prawic.
Wszystko, co się z wami dzisiaj dzieje, to zatem wasza zasługa. I tylko wstyd mi za was, że tak łatwo przychodzi wam dzisiaj wyżywać się na Krytyce Politycznej, kiedy na Niesiołowskiego, a nawet na Tomasza Wróblewskiego rączki macie za krótkie.
Drodzy prawicowi chłopcy, gdybym przemawiał do waszego poczucia sprawiedliwości, uznania prawa powszechnego, ani byście tych argumentów nie zrozumieli, ani byście ich nie wzięli do siebie. Zatem kończę jedynym argumentem, który zrozumiecie, wiem w dodatku – ale to już moje ryzyko – że ten jeden argument wyjątkowo was wkurzy. Nie tylko nie daliście sobie rady z Niesiołowskim, Kaczyńskim, Tomaszem Wróblewskim. Także na to, by zniszczyć Krytykę Polityczną, jesteście za słabi.
www.krytykapolityczna.pl/CezaryMichalski/Rozmowazwilkami/menuid-291.html