Na dwor czy na pole?

27.12.11, 15:41
krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,10875121,Regionalizmy_w_odwrocie__Wola_dwor_od_pola.html
czyli porozmawiajmy o dialektach i regionalizmach.

Przyznam ze uwielbiam dialekty , choc sama zadnym nie mowie. Lubie sluchac jak ktos uzywa dialektu jako swojego jezyka, wtedy jest to autentyczne i nie do podrobienia.
Natomiast nie lubie wtracania zwrotow regionalnych do literackiego jezyka. Nie lubie jak ktos, kto nie mowi dialektem uzywa regionalizmow typu "na pole", czy -jak w Poznaniu "czeba nadusic" zamiast "trzeba nacisnac", bo dlaczego mam sie domyslac co to znaczy?

A Wy? Macie jakies ulubione dialekty? Potraficie sie nimi poslugiwac?
    • jureek Re: Na dwor czy na pole? 27.12.11, 16:17
      Jo godóm po ślónsku i sie tego nie wstydza.
      Jura (po naszymu Jorguś)
      • maria421 Re: Na dwor czy na pole? 27.12.11, 16:34
        jureek napisał:

        > Jo godóm po ślónsku i sie tego nie wstydza.
        > Jura (po naszymu Jorguś)

        Fajnie, to znaczy ze godosz w trzech jezykach :)
        • jureek Re: Na dwor czy na pole? 27.12.11, 16:57
          maria421 napisała:

          > Fajnie, to znaczy ze godosz w trzech jezykach :)

          Nie w trzech, ino w śtyrech. jako Ślónzok godom po ślónsku, po polsku, po czesku i po niymiecku.
          Jura
    • a000000 Re: Na dwor czy na pole? 27.12.11, 16:28
      idę na dwór.

      Nie znam żadnego dialektu. Moja rodzina należy do tych, co to ją wichry wojen od korzeni oderwały. Została rozproszona, za czym się kryje wędrowny tryb życia. Co oznacza, że jedynym językiem porozumiewania się pozostał język literacki.

      Kraków - Drohobycz - Lwów - Opole - Gdynia - Warszawa...... to są miejsca urodzenia kolejnych męskich potomków... przed Krakowem chyba obecne rzeszowskie, ale brak dokumentów, bo to już czasy powstania styczniowego. Jak więc widać - nawet nie wiem, gdzie nasze korzenie...
      • maria421 Re: Na dwor czy na pole? 27.12.11, 16:38
        Ja sie urodzilam w Lodzi, ktora nie ma zadnego wlasnego dialektu, pewnie dlatego ze jej mieszkancy przybyli z roznych stron Polski i sie przemieszali. Sa (byly) takie regionalizmy jak "cus" i "ktus" (cos i ktos) albo "do tramwaju wsiadla kontrol", ale wlasciwie mieszkanca Lodzi bardzo trudno zidentyfikowac po mowie tak jak Poznaniaka czy Warszawiaka.
        • ja.nusz Re: Na dwor czy na pole? 27.12.11, 17:17
          Nie wszystkie miasta czy regiony mają swoje dialekty.
          Język polski ma w porównaniu np. z j.niemieckim niewiele dialektów, a to co niektórzy nazywają dialektem jest zwykłą gwarą regionalną.
          Łódź jest chyba mniej wymieszana niż np. Wrocław czy Gdańsk - w tych miastach nastąpiła prawie całkowita wymiana ludności a Łódó miało po wojnie jak by nie było ok 300.000 mieszkańców. Jeżeli nie słychaś nic typowo łódzkiego, to może znaczyć, że region ten uchodzi za centralę poprawnej polszczyzny - tak jak jak Hannover w Niemczech odnośnie j.niemieckiego.
          Z polskich gwar i dialektów lubię wszystko z południa a nie trawię gwary warsiawskij i poldlaskiego zaciągania. Wileńskie zaciąganie jest za to przepiękne.
          W Niemczech lubię słuchać Plattdetusch i bayrisch - pomimo, że nie wszystko rozumiem. Saksoński i hesski przyprawiają mnie o gęsią skórę.

          PS.
          A na dialekt śląski (nie język) ma dwiewersje - polską i niemiecką:

          pl.wikipedia.org/wiki/Dialekt_%C5%9Bl%C4%85ski_j%C4%99zyka_niemieckiego
          • jureek Re: Na dwor czy na pole? 27.12.11, 17:29
            ja.nusz napisał:

            > A na dialekt śląski (nie język) ma dwiewersje - polską i niemiecką:
            >
            > pl.wikipedia.org/wiki/Dialekt_%C5%9Bl%C4%85ski_j%C4%99zyka_niemieckiego

            Znam dwie starsze panie mówiące niemieckim dialektem śląskim, ale przyznam, że gorzej rozumiem ten dialekt niż saksoński.
            Saksoński dialekt słychać, gdy mówi moja mama, ale ona do 17 roku życia wychowywała się w okolicach Halle.
            Na saksy na Śląsku (szczególnie w tej części z najgorszymi glebami) jeździło się "od zawsze". Takie prowadzenie dwóch domów, jakie ja teraz praktykuję, praktykowali już moi dziadkowie - od wiosny do jesieni obrabiali ten kawałek lichego pola na Śląsku, a na zimę jeździli do pracy do cegielni koło Halle. Potem jedni ściągali drugich i w końcu tak samo, jak teraz Wiesbaden opanowane jest przez sprzątaczki i opiekunki z Kraśnika Lubelskiego, tak przed wojną okolice Halle i Lipska opanowane były przez robotników z powiatu oleskiego.
            Jura
          • maria421 Re: Na dwor czy na pole? 27.12.11, 17:59
            Nie lubisz warsiawskiej gwary? Ja uwielbiam:

            www.youtube.com/watch?v=lrc9HjpsBqM&feature=related
            A heski jest bardzo rozny, we Frankfurcie mowia inaczej niz u nas.
            • jureek Re: Na dwor czy na pole? 27.12.11, 18:08
              maria421 napisała:

              > A heski jest bardzo rozny, we Frankfurcie mowia inaczej niz u nas.

              U Was to mówią językiem literackim przecież.
              Jura
              • maria421 Re: Na dwor czy na pole? 27.12.11, 18:59
                jureek napisał:


                > U Was to mówią językiem literackim przecież.
                > Jura

                Nie wszyscy :)
    • maitresse.d.un.francais górą baca! 28.12.11, 18:02
      słyszałam kiedyś bacę mówiącego w ten sposób, że nie rozumiało się ani słowa ;-)

      • a000000 Re: górą baca! 28.12.11, 19:03
        maitresse.d.un.francais napisała:

        > słyszałam kiedyś bacę

        a ja kiedyś jechałam pociągiem w jednym przedziale z Kaszubami.... grali w karty.... cały czas gadali.... nic nie zrozumiałam.
        • wkkr Kaszubski to jest odrebny język 29.12.11, 13:50
          zaliczany razem z polskim do grupy lechickiej języków zachodniosłowiańskich.
        • wkkr Z Kaszubami to jest taki patent, że 29.12.11, 13:52
          uważają się za Polaków i cześć narodu polskiego ale polski nie jest ich mową ojczystą.
          • a000000 Re: Z Kaszubami to jest taki patent, że 29.12.11, 14:58
            wkkr napisał:

            > uważają się za Polaków i cześć narodu polskiego

            bo SĄ Polakami i tworzą Naród Polski. Językiem polskim posługują się z większą biegłością niż językiem kaszubskim, który swą "ojczystość" wywodzi z historii....

            Znam córkę Niemki i Ukraińca, której językiem ojczystym jest język polski.... nie zna ani niemieckiego ani ukraińskiego.
    • astra18 Re: Na dwor czy na pole? 28.12.11, 18:12
      Na Ślasku słowo"zaś" używa się jako "znowu".
      I choć od wielu lat tam nie mieszkam zdarza mi się tak właśnie wtrącić:)

      Astra
      • jureek Re: Na dwor czy na pole? 28.12.11, 19:15
        astra18 napisała:

        > Na Ślasku słowo"zaś" używa się jako "znowu".

        A "ino" znaczy "tylko".
        Przypomniał mi się dialog, jak matka Ślązaczka chciała synka nauczyć literackiej polszczyzny.
        - Synek, nie godo sie ino.
        - Ino jak, muter?
        - Ino tylko.
        • a000000 Re: Na dwor czy na pole? 29.12.11, 13:02
          jak już o Śląsku gadamy:

          Próba orkiestry dętej na Górnym Śląsku.

          Dyrygent pyta:

          - Zymbalisten fertig?

          - Fertig!

          - Puzonen fertig?

          - Ja, naturlich!

          - Trompette fertig?

          - Fertig, fertig!

          - Also! Eins, zwei, drei:

          i rozlega się melodia:

          " Boże, coś Polskę..."
          • jureek Re: Na dwor czy na pole? 29.12.11, 13:11
            a000000 napisała:

            > jak już o Śląsku gadamy:

            Kto ty jesteś?
            Polak mały.
            Jaki znak twój?
            Orzeł biały.
            Imię, nazwisko?
            Günther Müller
    • fan.club Nonienoooo... Na placu oczywiście! 29.12.11, 13:37
Pełna wersja