jureek
29.01.12, 10:12
lublin.gazeta.pl/lublin/1,48724,11047022,_Ucisz_miche____protest_przeciw_halasowi_na_deptaku.html
Tutaj jakoś ustawodawca cicho siedzi. Ochronę zwykłych ludzi ma gdzieś.
W Opolu właściciel restauracji mieszczącej się w strefie ścisłej ochrony konserwatorskiej wywiesił sobie samowolnie baner reklamujący jakieś kurczaki i szpecący tzw. opolską Wenecję. Naprzeciwko są siedziby urzędów, urzędnicy odpowiedzialni za ochronę zabytków codziennie oglądali tę samowolkę, ale gdzie by tam któremuś chciało się interweniować. Trzeba było dopiero interwencji organizacji ekologów, żeby zwrócili uwagę właścicielowi restauracji. Tylko, że ze zwrócenia uwagi właściciel i tak sobie nic nie robił. Baner wisiał sobie jeszcze prawie miesiąc i nie było siły, żeby go zdjąć. Dopiero przedwczoraj baner wreszcie zniknął. No ale właściciel mógł sobie pozwolić na takie jawne lekceważenie prawa, bo to przecież młody Wójcik, syn właściciela Sindbada.
W Karpaczu Gołębiewski wybudował hotel niezgodnie z zatwierdzonym projektem. I co? I nic. Hotel sobie stoi, właściciel kpi z prawa i przyjmuje gości.
Kuźwa, czy my w jakimś bantustanie żyjemy?
Jura
P.S. Dla znających niemiecki polecam Manifest Akustyczny Androscha:
www.einschaltverweigerung.de/das-akustische-manifest/