"Zebys ty cudze dzieci uczyl!"

22.02.12, 10:39
wyborcza.pl/1,75478,11200927,Zeby_nauczyciel_nie_bal_sie_ucznia.html
Sami doprowadzilismy do takiej sytuacji dajac wszelkie prawa dzieciom a zadnych praw nauczycielom, sami doprowadzilismy do tego ze zawod nauczyciela stracil caly swoj prestiz.
Najwyzszy czas odkrecic trend.
    • astra18 Re: "Zebys ty cudze dzieci uczyl!" 22.02.12, 10:52
      Problem tkwi w braku proporcji.
      Takie zachowania uczniów jak te opisane w artykule są na porządku dziennym ale i też skandaliczne zachowania nauczycieli również, i nie chodzi tu o wyjątki potwierdzające regułę.
      Gdybym opisała sytuację, która przydarzyła się mojej córce w szkole pewnie byś nie uwierzyła.
      Tzw.karta nauczyciela uczyniła wielue z nich świętymi krowami, których żadna siła nie ruszy i nie pociągnie do odpowiedzialności.

      Astra
    • jureek Re: uczyłem... 22.02.12, 11:56
      ... ale krótko, bo ledwo zacząłem pracę w szkole, to już zaczął się stan wojenny i dostałem Berufsverbot.
      Było to w każdym bądź razie pouczające doświadczenie. Mogłem zobaczyć z drugiej strony, że nauczyciele specjalnie się do pracy nie przykładali. Podstawa moim zdaniem, to indywidualne podejście (a pamiętam, jak inni nauczyciele wywoływali do odpowiedzi po numerze w dzienniku, uczeń nie jest numerem, lecz osobą) i kontakt z rodzicami. Nawet jeżeli rodzicom było do szkoły za daleko, to mi nie było za daleko, żeby do nich przyjść.
      Jura
      • ja.nusz Re: uczyłem... 22.02.12, 12:33
        Uważam, że nauczyciele zmienili się na przestrzeni lat niewiele - jest to jedna z bardziej leniwych grup zawodowych - nie obrażając tej garstki naprwadę zaangażowanych.
        Struktura nauczanych zmieniła się jednak berdzo - w Polsce jednak znaczie mniej niż np. w Niemczech. I stąd biorą się problemy związane z przemocą w stosunku do ciała pedagogicznego.
        Znaczny przyrost rodzin patologicznych i spowodowany tym frust niektórych młodych ludzi wywołuje agresję, którą wyładowują na psychicznie mniej odpornych belfrach.
        W Niemczech dochodzi niemożność lub niechęć do intergrowania się ze strony dzieci z rodzin imigrantów - jednym więcej jednych mniej.
        Kary cielesne w szkołach są zabronione, ale w niektórych przypadkach rozumiem, kiedy ręka swędzi.


        • maria421 Re: uczyłem... 22.02.12, 12:42
          Janusz, problemem sa nie tylko uczniowie ze srodowisk patologicznych, ale takze dzieci antyautorytarnych rodzicow z pokolenia '68 . Rodzice ktorzy uwazaja swe dziecko za pepek swiata przed ktorym maja pasc na twarz wszystkie autorytety. Rodzice , ktorzy uwazaja ze nauczyciel ma wlac wiedze do glowy dziecka, a jezeli tego nie zrobi, to jest to tylko wina nauczyciela.
          • ja.nusz Re: uczyłem... 22.02.12, 13:03
            Pokolenie '68 to już raczej dziadkowie niż rodzice.

            A "ambitnych" rodziców, o których piszesz można spotkać w każdej grupie społecznej.

          • jureek Re: uczyłem... 22.02.12, 13:07
            maria421 napisała:

            > Janusz, problemem sa nie tylko uczniowie ze srodowisk patologicznych, ale takze
            > dzieci antyautorytarnych rodzicow z pokolenia '68 . Rodzice ktorzy uwazaja sw
            > e dziecko za pepek swiata przed ktorym maja pasc na twarz wszystkie autorytety.
            > Rodzice , ktorzy uwazaja ze nauczyciel ma wlac wiedze do glowy dziecka, a jeze
            > li tego nie zrobi, to jest to tylko wina nauczyciela.

            Mam inne obserwacje z zebrań rodzicielskich. Najbardziej roszczeniowymi rodzicami wcale nie byli ci antyautorytarni, lecz przeważnie ci autorytarni - managerowie, byznesmeni przyzwyczajeni do rządzenia. Szlag mnie trafiał, gdy tak wymądrzali się, jak nauczyciel powinien uczyć. Czułem się na zebraniu rodziców, jakbym był na jakimś meetingu w pracy. Miałem dodatkowo to nieszczęście, że córka trafiła do klasy uważanej za elitarną (cała klasa stanowiła orkiestrę), więc musiałem się z takimi ważniakami na zebraniach rodzicielskich użerać.
            Jura
            • maria421 Re: uczyłem... 22.02.12, 13:29
              jureek napisał:


              > Mam inne obserwacje z zebrań rodzicielskich. Najbardziej roszczeniowymi rodzica
              > mi wcale nie byli ci antyautorytarni, lecz przeważnie ci autorytarni - managero
              > wie, byznesmeni przyzwyczajeni do rządzenia. Szlag mnie trafiał, gdy tak wymądr
              > zali się, jak nauczyciel powinien uczyć. Czułem się na zebraniu rodziców, jakby
              > m był na jakimś meetingu w pracy. Miałem dodatkowo to nieszczęście, że córka tr
              > afiła do klasy uważanej za elitarną (cała klasa stanowiła orkiestrę), więc musi
              > ałem się z takimi ważniakami na zebraniach rodzicielskich użerać.
              > Jura

              Ale tacy managerowie tez moga byc antyautorytarni jezeli chodzi o wychowanie dziecka.
              Tez moga uwazac ze nauczyciel musi sie wykazac skutecznoscia nauczynia, a ich dziecko nie musi nic.
              • jureek Re: uczyłem... 22.02.12, 13:35
                maria421 napisała:

                > Ale tacy managerowie tez moga byc antyautorytarni jezeli chodzi o wychowanie dz
                > iecka.
                > Tez moga uwazac ze nauczyciel musi sie wykazac skutecznoscia nauczynia, a ich d
                > ziecko nie musi nic.

                Właśnie tak to wyglądało. Nie jest to jednak postawa antyautorytarna w sensie ogólnym, jak Ty ją łączysz z pokoleniem 68. To po prostu najzwyklejszy egoizm, a nie żadne ideologie.
                Jura
                • maria421 Re: uczyłem... 22.02.12, 13:44
                  jureek napisał:


                  > Właśnie tak to wyglądało. Nie jest to jednak postawa antyautorytarna w sensie o
                  > gólnym, jak Ty ją łączysz z pokoleniem 68. To po prostu najzwyklejszy egoizm, a
                  > nie żadne ideologie.
                  > Jura

                  Ja nie mowie o postawie anarchicznej wobec systemu, tylko o antyautorytarnym wychowaniu dzieci.
                  • jureek Re: uczyłem... 22.02.12, 14:03
                    maria421 napisała:

                    > Ja nie mowie o postawie anarchicznej wobec systemu, tylko o antyautorytarnym wy
                    > chowaniu dzieci.

                    Ale łączyłaś to z pokoleniem 68, podczas gdy ci "moi" rodzice byli jak najdalsi od tego, co uważa się za cechy charakterystyczne tego pokolenia.
                    Jura
                    • maria421 Re: uczyłem... 22.02.12, 14:34
                      jureek napisał:


                      > Ale łączyłaś to z pokoleniem 68, podczas gdy ci "moi" rodzice byli jak najdalsi
                      > od tego, co uważa się za cechy charakterystyczne tego pokolenia.
                      > Jura

                      Rezultatem "pokolenia '68" czyli rocznikow ktore w roku 68 dokonywaly rewolty obyczajowej w Europie Zachodniej jest. mi.inn. bezsterssowe, antyautorytarne wychowanie dzieci, uznawanie ze dzieci sa "malymi doroslymi" , ze nie powinno sie im niczego zabraniac ani niczego nakazywac bo dzieci same powinny sie uczyc decydowac o sobie.
                      Ten efekt wychowania pokutuje do dzis tak wsrod rodzicow jak i wsrod nauczycieli. Tak rodzice jak i nauczyciele robia z siebie kumpli dla wlasnych dzieci czy uczniow, sami sie pozbawiaja wlasnego autorytetu i podwazaja autorytet innych.

                      Ojciec manager w firmie nie musi wcale oznaczac ojca dbajacego o wlasny autorytet wobec wlasnych dzieci.
                      • jureek Re: uczyłem... 22.02.12, 14:46
                        Ci roszczeniowi rodzice wcale nie chcieli, żeby nauczyciele byli kumplami dla ich dzieci. Nie odnosiłem też wrażenia, żeby oni sami byli dla tych dzieci kumplami. Oni swoje dzieci traktowali jak podwładnych, którym w zarządzanym przez rodziców projekcie wyznaczono zadanie nauczenia się tego i tego, a nauczycielom wyznaczono zadanie nauczenia tego ich dzieci. To jest układ biznesowy, a nie kumpelski.
                        Jura
                        • maria421 Re: uczyłem... 22.02.12, 14:53
                          jureek napisał:

                          > Ci roszczeniowi rodzice wcale nie chcieli, żeby nauczyciele byli kumplami dla i
                          > ch dzieci. Nie odnosiłem też wrażenia, żeby oni sami byli dla tych dzieci kumpl
                          > ami. Oni swoje dzieci traktowali jak podwładnych, którym w zarządzanym przez ro
                          > dziców projekcie wyznaczono zadanie nauczenia się tego i tego, a nauczycielom w
                          > yznaczono zadanie nauczenia tego ich dzieci. To jest układ biznesowy, a nie kum
                          > pelski.
                          > Jura

                          Jureek, nie mozesz wiedziec jak ci rodzice naprawde traktowali wlasne dzieci, tego sie na wywiadowce nie mozna dowiedziec.
                          Antyautorytarny ojciec nie bedzie chcial zeby nauczyciel byl kumplem dla jego dziecka, bedzie chcial zeby jego dziecko nie uznawalo autorytetu nauczyciela. Taki ojciec bedzie ten autorytet podwazal chocby poprzez buntowanie dziecka zeby nie odrabialo lekcji zadanych za kare.
                          • jureek Re: uczyłem... 22.02.12, 15:10
                            maria421 napisała:

                            > Jureek, nie mozesz wiedziec jak ci rodzice naprawde traktowali wlasne dzieci, t
                            > ego sie na wywiadowce nie mozna dowiedziec.

                            Dlatego napisałem, że odnoszę takie wrażenie. Jeśli ja nie mogę tego wiedzieć, to skąd Ty wiesz, że traktują swoje dzieci po kumpelsku?
                            Jura
                            • maria421 Re: uczyłem... 22.02.12, 16:05
                              jureek napisał:


                              > Dlatego napisałem, że odnoszę takie wrażenie. Jeśli ja nie mogę tego wiedzieć,
                              > to skąd Ty wiesz, że traktują swoje dzieci po kumpelsku?
                              > Jura

                              Z obserwacji.
                              • jureek Re: uczyłem... 22.02.12, 16:26
                                maria421 napisała:

                                > Z obserwacji.

                                Aha, czyli tylko Ty potrafisz obserwować, ja już nie.
                                Jura
                                • maria421 Re: uczyłem... 22.02.12, 17:02
                                  jureek napisał:

                                  > Aha, czyli tylko Ty potrafisz obserwować, ja już nie.
                                  > Jura

                                  Ty pisales o konkretnym przypadku zaobserwowanym w konkretnej sytuacji, ja wyciagam wnioski ogolne.
                                  • jureek Re: uczyłem... 22.02.12, 18:42
                                    maria421 napisała:

                                    > Ty pisales o konkretnym przypadku zaobserwowanym w konkretnej sytuacji, ja wyci
                                    > agam wnioski ogolne.

                                    Ale wyciągasz te wnioski na podstawie obserwacji konkretnych przypadków, prawda?
                                    Czy może najpierw masz wniosek ogólny, a dopiero potem obserwacje dobierane pod katem tego, czy pasują do tego ogólnego wniosku, czy nie?
                                    Jura
                                    • maria421 Re: uczyłem... 22.02.12, 19:06
                                      jureek napisał:

                                      > Ale wyciągasz te wnioski na podstawie obserwacji konkretnych przypadków, prawda
                                      > ?

                                      Jureek, ja pisalam OGOLNIE, czyli na podstawie calosci obserwacji zdobytych przez wszystkie lata.
                                      Ty pisales o konkretnej klasie , konkretnych wywiadowkach, konkretnych managerach i biznesmanach i konkretnym nauczycielu.

                                      > Czy może najpierw masz wniosek ogólny, a dopiero potem obserwacje dobierane pod
                                      > katem tego, czy pasują do tego ogólnego wniosku, czy nie?
                                      > Jura

                                      Oczywiscie ze jest tak, jak sobie to na moj temat wyobrazasz. Inaczej byc nie moze ;)
                                      • jureek Re: uczyłem... 22.02.12, 19:13
                                        maria421 napisała:

                                        > Jureek, ja pisalam OGOLNIE, czyli na podstawie calosci obserwacji zdobytych pr
                                        > zez wszystkie lata.

                                        Czyli pisałaś ogólnie, ale na podstawie konkretnych obserwacji. OK, Twoje obserwacje się liczą i na ich podstawie możesz wyciągać wnioski (i to nawet ogólne), a ja na podstawie moich informacji nie mogę wyciągnąć wniosku, czy ktoś podchodzi do swoich dzieci po kumpelsku, czy nie.

                                        > Oczywiscie ze jest tak, jak sobie to na moj temat wyobrazasz. Inaczej byc nie m
                                        > oze ;)

                                        Znak zapytania umknął Twojej uwadze?
                                        Jura
                                        • maria421 Re: uczyłem... 22.02.12, 19:19
                                          jureek napisał:


                                          > Czyli pisałaś ogólnie, ale na podstawie konkretnych obserwacji. OK, Twoje obser
                                          > wacje się liczą i na ich podstawie możesz wyciągać wnioski (i to nawet ogólne),
                                          > a ja na podstawie moich informacji nie mogę wyciągnąć wniosku, czy ktoś podcho
                                          > dzi do swoich dzieci po kumpelsku, czy nie.

                                          Wyciaglelam OGOLNA opinie na podstawie OGOLNYCH doswiadczen.

                                          Ale Ty wyciagnales opinie o stosunku konkretnych osob do ich dzieci na podstawie sytuacji w ktorej dzieci nie bylo, bo na wywiadowki przychodza tylko rodzice .
                                          • jureek Re: uczyłem... 22.02.12, 19:28
                                            maria421 napisała:

                                            > Wyciaglelam OGOLNA opinie na podstawie OGOLNYCH doswiadczen.

                                            Jestem bardzo ciekawy, jak wyglądają ogólne doświadczenia bez konkretów.

                                            > Ale Ty wyciagnales opinie o stosunku konkretnych osob do ich dzieci na podstawi
                                            > e sytuacji w ktorej dzieci nie bylo, bo na wywiadowki przychodza tylko rodzice

                                            A skąd Ty możesz wiedzieć, co i jak mówili ci rodzice na zebraniach rodzicielskich o swoich dzieciach? Dlaczego wykluczasz to, że mogłem też znać ich dzieci chociażby z opowiadań moich dzieci, albo z ich udziału w imprezach urodzinowych, czy innych?
                                            Jura
                                            • maria421 Re: uczyłem... 22.02.12, 19:33
                                              jureek napisał:


                                              > Jestem bardzo ciekawy, jak wyglądają ogólne doświadczenia bez konkretów.

                                              Ogolna opinia jest wypadkowa wszystkich doswiadczen.

                                              > A skąd Ty możesz wiedzieć, co i jak mówili ci rodzice na zebraniach rodzicielsk
                                              > ich o swoich dzieciach? Dlaczego wykluczasz to, że mogłem też znać ich dzieci c
                                              > hociażby z opowiadań moich dzieci, albo z ich udziału w imprezach urodzinowych,
                                              > czy innych?
                                              > Jura

                                              Napisales o wywiadowce. W czasie wywiadowki nie mogles zaobserwowac relacji tych "managerow i biznesmanow" z ich dziecmi.
                                              • jureek Re: uczyłem... 23.02.12, 11:47
                                                maria421 napisała:

                                                > Napisales o wywiadowce. W czasie wywiadowki nie mogles zaobserwowac relacji ty
                                                > ch "managerow i biznesmanow" z ich dziecmi.

                                                Nigdzie nie pisałem, że znam ich tylko z zebrań rodziców. To już sobie sama dośpiewałaś, żeby tylko zdyskredytować obserwacje nie pasujące do Twojej tezy.
                                                Jura
                                                • maria421 Re: uczyłem... 23.02.12, 11:50
                                                  jureek napisał:


                                                  >
                                                  > Nigdzie nie pisałem, że znam ich tylko z zebrań rodziców. To już sobie s
                                                  > ama dośpiewałaś, żeby tylko zdyskredytować obserwacje nie pasujące do Twojej te
                                                  > zy.
                                                  > Jura

                                                  Nigdzie tez nie napisales ze znasz ich z innych okazji niz wywiadowka. Wiec nie miej pretensji do mnie ze wyciagam wnioski na podstawie tego co napisales.
                                                  • jureek Re: uczyłem... 23.02.12, 13:50
                                                    maria421 napisała:

                                                    > Nigdzie tez nie napisales ze znasz ich z innych okazji niz wywiadowka. Wiec nie
                                                    > miej pretensji do mnie ze wyciagam wnioski na podstawie tego co napisales.

                                                    Nie napisałem też nigdzie, że nie są pedałami. I to oczywiście uprawnia Cię do wyciągnięcia wniosku, że są nimi.
                                                    Jura
                                                  • maria421 Re: uczyłem... 23.02.12, 16:05
                                                    jureek napisał:

                                                    > Nie napisałem też nigdzie, że nie są pedałami. I to oczywiście uprawnia Cię do
                                                    > wyciągnięcia wniosku, że są nimi.
                                                    > Jura


                                                    Wyciagam wnioski tylko na podstawie tego co piszesz, wiec nie rozumiem dlaczego masz o to pretensje.
                                                  • jureek Re: uczyłem... 23.02.12, 16:17
                                                    maria421 napisała:

                                                    > Wyciagam wnioski tylko na podstawie tego co piszesz, wiec nie rozumiem dlaczego
                                                    > masz o to pretensje.

                                                    No więc tłumaczę, że źle wyciągasz te wnioski. Z tego, że napisałem o wywiadówce nie wynika bowiem wcale, że tylko z wywiadówki ich znam, tak samo, jak z tego, że nie napisałem, że byli pedałami, nie wynika wcale, że nimi byli.
                                                    Jura


                                                  • maria421 Re: uczyłem... 23.02.12, 16:25
                                                    jureek napisał:

                                                    > No więc tłumaczę, że źle wyciągasz te wnioski. Z tego, że napisałem o wywiadówc
                                                    > e nie wynika bowiem wcale, że tylko z wywiadówki ich znam, tak samo, jak
                                                    > z tego, że nie napisałem, że byli pedałami, nie wynika wcale, że nimi byli.
                                                    > Jura
                                                    >

                                                    Trzeba bylo od razu, po mojej pierwszej odpowiedzi na Twoj post sprostowac ze znasz tych "managerow i biznesmenow" nie tylko z wywiadowek.

                                                  • maria421 Re: uczyłem... 23.02.12, 16:31
                                                    Jureek, przypomne fragment naszej wczorajszej rozmowy :

                                                    maria421 napisała:

                                                    > Jureek, nie mozesz wiedziec jak ci rodzice naprawde traktowali wlasne dzieci, t
                                                    > ego sie na wywiadowce nie mozna dowiedziec.

                                                    Dlatego napisałem, że odnoszę takie wrażenie. Jeśli ja nie mogę tego wiedzieć, to skąd Ty wiesz, że traktują swoje dzieci po kumpelsku?
                                                    Jura


                                                    Dzisiaj chcesz mi wmowic ze z tego wcale nie wynika ze tylko z wywiadowki ich znasz.....
                                                  • jureek Re: uczyłem... 23.02.12, 16:55
                                                    maria421 napisała:

                                                    > Jureek, przypomne fragment naszej wczorajszej rozmowy :
                                                    >
                                                    > maria421 napisała:
                                                    >
                                                    > > Jureek, nie mozesz wiedziec jak ci rodzice naprawde traktowali wlasne dzi
                                                    > eci, t
                                                    > > ego sie na wywiadowce nie mozna dowiedziec.
                                                    >
                                                    > Dlatego napisałem, że odnoszę takie wrażenie. Jeśli ja nie mogę tego wiedzieć,
                                                    > to skąd Ty wiesz, że traktują swoje dzieci po kumpelsku?
                                                    > Jura

                                                    >
                                                    > Dzisiaj chcesz mi wmowic ze z tego wcale nie wynika ze tylko z wywiadowki ich z
                                                    > nasz.....

                                                    A wynika? Moim zdaniem nie wynika. Treścią mojego zdania była tylko ironia, że Ty możesz coś zaobserwować, a ja nie.
                                                    Jeżeli dziecko chodzi 9 lat do jednej szkoły, to jest wiele innych okazji poza wywiadówkami, żeby poznać choć część jego kolegów i niektórych rodziców także.
                                                    Nie możesz po prostu przyjąć do wiadomości, że ci roszczeniowi rodzice, których znałem, nie traktowali swoich dzieci po kumpelsku, tylko szukać dziury w całym?
                                                    Jura
                                                  • maria421 Re: uczyłem... 23.02.12, 17:52
                                                    Jureek, jezeli ktos tu szuka dziury w calym to Ty.
                                                  • jureek Re: uczyłem... 23.02.12, 18:01
                                                    maria421 napisała:

                                                    > Jureek, jezeli ktos tu szuka dziury w calym to Ty.

                                                    Ja nie kwestionuję tego, że roszczeniowi rodzice, których Ty znasz, są jednocześnie antyautorytarni.
                                                    To Ty kwestionujesz to, że roszczeniowi rodzice, których ja znam, antyautorytarni nie są.
                                                    Jura
                                                  • maria421 Re: uczyłem... 23.02.12, 18:06
                                                    jureek napisał:

                                                    Ja nie kwestionuję tego, że roszczeniowi rodzice, których Ty znasz, są jednocze
                                                    > śnie antyautorytarni.
                                                    > To Ty kwestionujesz to, że roszczeniowi rodzice, których ja znam, antyautorytar
                                                    > ni nie są.
                                                    > Jura

                                                    Jureek, ja tylko poddalam w watpliwosc to, ze w czasie wywiadowki mozna cokolwiek wywnioskowac na temat relacji rodzicow z dzieckiem , co Ty najpierw potwierdziles piszac ze tak Ci sie wydaje. I na tym mozna byloby skonczyc gdybys nie zaczal sie czepiac, szukac dziury w calym i walkowac ten temat juz drugi dzien.

                          • ja.nusz Re: uczyłem... 22.02.12, 15:19
                            Oczywiście nie brakowało i nie brakuje takich nawiedzonych, którzy w jakiś taki pogięty sposób próbują wychowywać swoje pociechy. W skali globalnej są to jednak odosobnione przypadki, z których można się raczej pośmiać albo traktować ich z politowaniem.
                            Tacy nie namawiali jednak raczej do tego, żeby sprawić belfrowi lanie.
                            A środowisko nauczycielskie jako całość uchodzi w Niemczech i tak za ultralewackie.
                            • maria421 Re: uczyłem... 22.02.12, 16:08
                              ja.nusz napisał:

                              > Oczywiście nie brakowało i nie brakuje takich nawiedzonych, którzy w jakiś taki
                              > pogięty sposób próbują wychowywać swoje pociechy. W skali globalnej są to jed
                              > nak odosobnione przypadki, z których można się raczej pośmiać albo traktować ic
                              > h z politowaniem.

                              Ja uwazam ze w Niemczech takie antyautorytarne , bezstressowe wychowanie bylo przez wiele lat linia przewodnia, dopiero od kilku lat zaczyna sie zawracac trend i mowic ze dzieci potrzebuja scile okreslonych granic.

                              > Tacy nie namawiali jednak raczej do tego, żeby sprawić belfrowi lanie.

                              Nie trzeba namawiac do sprawienia lania, wystraczy nie nauczyc szacunku do innych.

                              > A środowisko nauczycielskie jako całość uchodzi w Niemczech i tak za ultralewac
                              > kie.

                              Z tym sie zgadzam.
                              • ja.nusz Re: uczyłem... 22.02.12, 17:05
                                maria421 napisała:

                                > Ja uwazam ze w Niemczech takie antyautorytarne , bezstressowe wychowanie bylo p
                                > rzez wiele lat linia przewodnia, dopiero od kilku lat zaczyna sie zawracac tren
                                > d i mowic ze dzieci potrzebuja scile okreslonych granic.

                                Dla nas, którzy przyjechali z Polski zetknięcie z niemieckim szkolnictwem było szokiem, bo było dla nas takie inne. Podobnie było z wymiarem sprawiedliwości.
                                Wszystko wydawało się nam zbyt łagodne, bo byliśmy przyzwyczajeni do systemu, opierającego się na zamordyzmie. I po części zostało to nam do dziś - jest to oczywiście wrażenie częściowo słuszne.
                                Pisze jako "my" ale mówię oczywiście za siebie.

                                > > A środowisko nauczycielskie jako całość uchodzi w Niemczech i tak za ultr
                                > alewac
                                > > kie.
                                >
                                > Z tym sie zgadzam.

                                Zgadzasz się, że uchodzi czy, że jest?
                                • maria421 Re: uczyłem... 22.02.12, 18:04
                                  ja.nusz napisał:

                                  > Dla nas, którzy przyjechali z Polski zetknięcie z niemieckim szkolnictwem było
                                  > szokiem, bo było dla nas takie inne. Podobnie było z wymiarem sprawiedliwości.
                                  > Wszystko wydawało się nam zbyt łagodne, bo byliśmy przyzwyczajeni do systemu, o
                                  > pierającego się na zamordyzmie. I po części zostało to nam do dziś - jest to oc
                                  > zywiście wrażenie częściowo słuszne.
                                  > Pisze jako "my" ale mówię oczywiście za siebie.

                                  Zamordyzm byl w panstwie, w szkolach byla dyscypilina. Przynajmniej ja tak pamietam moje liceum, panowala tam dyscyplina ale tez ped do nauki . Nie wiem czy to zasluga nauczycieli czy rodzicow byla, ale to calkiem dobrze funkcjonowalo.
                                  W rodzinie tez byla dyscyplina, nie do pomyslenia bylo odezwac sie do ojca czy matki tak jak dzisiaj sie to slyszy.
                                  • jureek Re: uczyłem... 22.02.12, 18:38
                                    maria421 napisała:

                                    > W rodzinie tez byla dyscyplina, nie do pomyslenia bylo odezwac sie do ojca czy
                                    > matki tak jak dzisiaj sie to slyszy.

                                    Już w starożytnej Grecji narzekano na młodzież, jaka to jest niewychowana, bo w czasach młodości narzekających jakieś tam zachowania były nie do pomyślenia.
                                    Tymczasem podczas przygotowań do bierzmowania moich dzieci mogłem bliżej poznać ich kolegów i na tej podstawie stwierdzam, że pogłoski o wyjątkowym rozwydrzeniu i niezdyscyplinowaniu dzisiejszej młodzieży są mocno przesadzone.
                                    Jura
                                    • maria421 Re: uczyłem... 22.02.12, 19:09
                                      jureek napisał:

                                      > Już w starożytnej Grecji narzekano na młodzież, jaka to jest niewychowana, bo w
                                      > czasach młodości narzekających jakieś tam zachowania były nie do pomyślenia.
                                      > Tymczasem podczas przygotowań do bierzmowania moich dzieci mogłem bliżej poznać
                                      > ich kolegów i na tej podstawie stwierdzam, że pogłoski o wyjątkowym rozwydrzen
                                      > iu i niezdyscyplinowaniu dzisiejszej młodzieży są mocno przesadzone.
                                      > Jura

                                      Nie sadzisz ze fakt ze te dzieci przygotowywaly sie do bierzmowania moze byc wytlumaczeniem tego ze nie sa rozwydrzone?
            • ja.nusz Re: uczyłem... 22.02.12, 13:57
              Przykłady zachowań w relacjach uczeń-nauczyciel, nauczyciel-rodzice-nauczyciel można mnożyć i nie da się koniecznie zawuważyć jakiegoś reprezentatywnego zachowania.
              Mój syn np. chdził do klasy z latoroślą właściciela niemałej sieci domów handlowych - ot taki multimilioner. Ojciec przychodził regularnie na zebrania, angażował się mało, przeważnie siedział wyluzowany i czekał aż wszystko się skończy. W tym czasie wychowawca klasy zużywał małe wiaderko wazeliny, aby dogodzić milionerowi, którego syn niekoniecznie należał do najlepszych w klasie.
        • jureek Re: uczyłem... 22.02.12, 12:52
          Generalnie lepiej oceniam pracę nauczycieli w Niemczech niż w Polsce. Trafiłem tylko na jednego patentowego lenia, reszta była nawet ponadprzeciętnie zaangażowana. Może to niepełny obraz i w innych szkołach jest inaczej. Nie wiem.
          Jura
          • maria421 Re: uczyłem... 22.02.12, 13:02
            jureek napisał:

            > Generalnie lepiej oceniam pracę nauczycieli w Niemczech niż w Polsce. Trafiłem
            > tylko na jednego patentowego lenia, reszta była nawet ponadprzeciętnie zaangażo
            > wana. Może to niepełny obraz i w innych szkołach jest inaczej. Nie wiem.
            > Jura

            A co z niemieckimi rodzicami?

            Zdarzenie z podstawowki mojej corki. Wrocila ze szkoly do domu, na pytanie czy ma duzo lekcji do odrobienia powiedziala ze tylko z religii bo pastor zadal calej klasie zadanie domowe, za kare bo byli niegrzeczni. Tak ona jak i my przeszlismy nad tym do porzadku dziennego.

            Tego samego dnia wieczorem bylam na zebraniu rodzicow w sprawie organizacji pozegnania podstawowki, a tam wielkie uniesienie wsrod rodzicow jak ten glupi pastor mogl calej klasie zadac lekcje zamiast ustalic kto jest winny, oraz stanowcze deklaracje "moje dziecko tego nie bedzie robic" i ze na pastora trzeba sie dyrektorowi szkoly poskarzyc.


            • jureek Re: uczyłem... 22.02.12, 13:14
              maria421 napisała:

              > Tego samego dnia wieczorem bylam na zebraniu rodzicow w sprawie organizacji poz
              > egnania podstawowki, a tam wielkie uniesienie wsrod rodzicow jak ten glupi past
              > or mogl calej klasie zadac lekcje zamiast ustalic kto jest winny, oraz stanowcz
              > e deklaracje "moje dziecko tego nie bedzie robic" i ze na pastora trzeba sie d
              > yrektorowi szkoly poskarzyc.

              Oj, niestety, też przeżywałem takie przedstawienia.
              Ale bywały też momenty bardzo satysfakcjonujące, gdy nauczyciel potrafił się przeciwstawić tym ważniakom. Córka miała takiego świetnego nauczyciela z łaciny. Wychowawca zaprosił go na zebranie rodziców, bo wielu rodziców skarżyło się na jego styl prowadzenia lekcji. Od razu mi się gościu spodobał - widać było, że przyszedł przygotowany i do tego był niesamowicie spokojny, co jeszcze bardziej wyprowadzało z równowagi tych rodziców, którzy chcieliby mu dyktować, jak ma uczyć.
              Jura
      • maria421 Re: uczyłem... 22.02.12, 12:53
        Jureek, kontakt z rodzicami jest bardzo wazne, jezeli rodzice sa chetni do kooperacji.

        Kiedy ja chodzilam do wyzszych klas szkoly podstawowej, nauczyciele na pierwsze zwiady do domow nieobecnych uczniow posylali najpierw innych uczniow. Wychowawczyni brala nas na strone i mowila "ty chyba mieszkasz blisko Grazynki, czy moglabys pojsc do niej do domu i zobaczyc czy jest chora?" No i raz poszlam do Grazynki, po szkole, czyli gdzies w godzinach obiadu. Zapukalam do drzwi, uslyszalam "prosze", weszlam. Zobaczylam mame Grazynki w poscieli z jakims panem, chyba ich obudzilam pukaniem. Grazynka byly w kuchni z mlodszym rodzenstwem i nie wiem ktora z nas , ja czy ona, bylysmy wtedy bardziej zawstydzone.



        • jureek Re: uczyłem... 22.02.12, 13:00
          maria421 napisała:

          > Jureek, kontakt z rodzicami jest bardzo wazne, jezeli rodzice sa chetni do koop
          > eracji.

          Myślę, że nawet jak nie są chętni, to tym bardziej trzeba tego kontaktu próbować.
          Jura
          • maria421 Re: uczyłem... 22.02.12, 13:05
            jureek napisał:

            > Myślę, że nawet jak nie są chętni, to tym bardziej trzeba tego kontaktu próbowa
            > ć.
            > Jura

            Oczywiscie ze trzeba probowac, bo inaczej nigdy sie dowiemy czy chca wspolpracowac.
            Ale jak rozmawiac z rodzicami nie znajacymi niemieckiego?
            • jureek Re: uczyłem... 22.02.12, 13:16
              maria421 napisała:

              > Oczywiscie ze trzeba probowac, bo inaczej nigdy sie dowiemy czy chca wspolpraco
              > wac.
              > Ale jak rozmawiac z rodzicami nie znajacymi niemieckiego?

              A choćby przez tłumacza. Niech będzie to nawet dziecko.
              Jura
              • maria421 Re: uczyłem... 22.02.12, 13:31
                jureek napisał:


                > A choćby przez tłumacza. Niech będzie to nawet dziecko.
                > Jura

                Czyli sam uczen ma tlumaczyc miedzy nauczycielem a rodzicami?
                Watpie w skutecznosc takich rozmow.
                • jureek Re: uczyłem... 22.02.12, 13:38
                  maria421 napisała:

                  > Czyli sam uczen ma tlumaczyc miedzy nauczycielem a rodzicami?
                  > Watpie w skutecznosc takich rozmow.

                  Nie ma, a może, jeśli inaczej się nie da.
                  A jeśli chodzi o skuteczność, to wszystko zależy od tego, jaki skutek chce się osiągnąć.
                  Jura
                  • maria421 Re: uczyłem... 22.02.12, 13:47
                    jureek napisał:

                    > Nie ma, a może, jeśli inaczej się nie da.
                    > A jeśli chodzi o skuteczność, to wszystko zależy od tego, jaki skutek chce się
                    > osiągnąć.
                    > Jura

                    Skutek, czyli rezultat jaki chce sie osiagnac to swiadectwo ukonczenia szkoly.
                    Co zrobic jednak z rodzinami ktorym na tym nie zalezy bo uwazaja ze po co komu szkola jezeli jest Harz IV, albo po co komu szkola jezeli kuzyn czy wujek w warzywniaku zatrudni albo po co corce szkola jak i tak za maz wyjdzie.
                    • koelscher Re: uczyłem... 22.02.12, 17:43
                      Szukam od poczatku do konca i
                      od konca do poczatku... I nic!!!
                      -Nie znajduje metreski na watku... :-(((
                      Do czwarku poczekam wiec, no,
                      moze nawet do piatku...

                      k-r




                      maria421 napisała:

                      > jureek napisał:
                      >
                      > > Nie ma, a może, jeśli inaczej się nie da.
                      > > A jeśli chodzi o skuteczność, to wszystko zależy od tego, jaki skutek chc
                      > e się
                      > > osiągnąć.
                      > > Jura
                      >
                      > Skutek, czyli rezultat jaki chce sie osiagnac to swiadectwo ukonczenia szkoly.
                      > Co zrobic jednak z rodzinami ktorym na tym nie zalezy bo uwazaja ze po co komu
                      > szkola jezeli jest Harz IV, albo po co komu szkola jezeli kuzyn czy wujek w war
                      > zywniaku zatrudni albo po co corce szkola jak i tak za maz wyjdzie.
                    • maitresse.d.un.francais co to jest Harz IV? 22.02.12, 18:14
                      • koelscher Re: co to jest Harz IV? 22.02.12, 18:31
                        W niemieckich warunkach polowych - zapomoga
                        dla bezrobotnych krawcowych.
                        Te, ktore wzorkow nie chca szyc, martwia sie same
                        - z czego zyc... :-)
                        k-r

                        maitresse.d.un.francais napisała:

                        >
                      • jureek Re: co to jest Harz IV? 22.02.12, 18:32
                        Harz IV to takie połączenie zasiłku dla bezrobotnych z zasiłkiem socjalnym.
                        Nazwa wzięła się od nazwiska tego, który to wymyślił.
                        Jura
                    • jureek Re: uczyłem... 22.02.12, 18:39
                      maria421 napisała:

                      > Skutek, czyli rezultat jaki chce sie osiagnac to swiadectwo ukonczenia szkoly.
                      > Co zrobic jednak z rodzinami ktorym na tym nie zalezy bo uwazaja ze po co komu
                      > szkola jezeli jest Harz IV, albo po co komu szkola jezeli kuzyn czy wujek w war
                      > zywniaku zatrudni albo po co corce szkola jak i tak za maz wyjdzie.

                      Czyli rozumiem, że gdyby nauczyciel poszedł do rodziców z innym tłumaczem, a nie z samym uczniem, to skutek ten łatwiej by mu było osiągnąć?
                      Jura
                      • koelscher Re: uczyłem... 22.02.12, 19:01
                        Ciekawym, z czego to wnosisz, bo w przytoczonym kawalku nie widze nijakich podstaw do wyciagania takiego wniosku.
                        k-r

                        podobnych jureek napisał:

                        > maria421 napisała:
                        >
                        > > Skutek, czyli rezultat jaki chce sie osiagnac to swiadectwo ukonczenia sz
                        > koly.
                        > > Co zrobic jednak z rodzinami ktorym na tym nie zalezy bo uwazaja ze po co
                        > komu
                        > > szkola jezeli jest Harz IV, albo po co komu szkola jezeli kuzyn czy wujek
                        > w war
                        > > zywniaku zatrudni albo po co corce szkola jak i tak za maz wyjdzie.
                        >
                        > Czyli rozumiem, że gdyby nauczyciel poszedł do rodziców z innym tłumaczem, a ni
                        > e z samym uczniem, to skutek ten łatwiej by mu było osiągnąć?
                        > Jura
                        • jureek Re: uczyłem... 22.02.12, 19:15
                          koelscher napisał:

                          > Ciekawym, z czego to wnosisz, bo w przytoczonym kawalku nie widze nijakich pods
                          > taw do wyciagania takiego wniosku.

                          Ustaw sobie wreszcie drzewko i będziesz mógł lepiej śledzić przebieg dyskusji.
                          Specjalnie dla Ciebie małe streszczenie:
                          Napisałem, że nauczyciele powinni starać się docierać do rodziców, nawet gdyby w przypadku rodziców nie znających niemieckiego tłumaczem miał być sam uczeń.
                          Na to Maria napisała, że wątpi w skuteczność takich rozmów, w których tłumaczem byłby uczeń.
                          Na to ja spytałem, co rozumie pod pojęciem skuteczność.
                          Maria odpowiedziała, że uzyskanie świadectwa ukończenia szkoły.
                          I w tym kontekście padło moje pytanie.
                          Teraz jasne?
                          Jura
                      • maria421 Re: uczyłem... 22.02.12, 19:08
                        jureek napisał:


                        > Czyli rozumiem, że gdyby nauczyciel poszedł do rodziców z innym tłumaczem, a ni
                        > e z samym uczniem, to skutek ten łatwiej by mu było osiągnąć?
                        > Jura

                        Zakladam ze postronny tlumacz bylby w tej sytuacji lepszym tlumaczem niz dziecko ktore moze do tej pory ukrywalo swe wystepki przed rodzicami.
                        • koelscher Re: uczyłem... 22.02.12, 19:29
                          Zabrac bachora niepismiennym allahom i tyle!!! :-) (najlepiej do Salem)

                          maria421 napisała:

                          > jureek napisał:
                          >
                          >
                          > > Czyli rozumiem, że gdyby nauczyciel poszedł do rodziców z innym tłumaczem
                          > , a ni
                          > > e z samym uczniem, to skutek ten łatwiej by mu było osiągnąć?
                          > > Jura
                          >
                          > Zakladam ze postronny tlumacz bylby w tej sytuacji lepszym tlumaczem niz dzieck
                          > o ktore moze do tej pory ukrywalo swe wystepki przed rodzicami.
                          • ja.nusz Re: uczyłem... 23.02.12, 11:41
                            koelscher napisał:

                            > Zabrac bachora niepismiennym allahom i tyle!!! :-) (najlepiej do Salem)

                            A takie rozwiązanie to byłoby socjalne, liberalne, chrześcijańskie czy może jednak rasistowskie?
                            • maria421 Re: uczyłem... 23.02.12, 11:48
                              ja.nusz napisał:

                              > A takie rozwiązanie to byłoby socjalne, liberalne, chrześcijańskie czy może jed
                              > nak rasistowskie?

                              Byloby GLUPIE.
                            • koelscher Re: uczyłem... 23.02.12, 21:13
                              Jak najbardziej chrzescijanskie. K. katolicki jest kosciolem misyjnym, tzn. im wiecej allahow przekabaci sie na chrzescijanstwo, tym lepiej. Salem bylby wiec na pewno pomocny.
                              Na marginesie: Uwazam za powazny problem, ze nigdzie nie ma mowy o czekajacych w raju chrzescijanskim dziewicach. Gdyby tak bylo, latwiej mozna by allahow przekabacac...
                              k-r

                              ja.nusz napisał:

                              > koelscher napisał:
                              >
                              > > Zabrac bachora niepismiennym allahom i tyle!!! :-) (najlepiej do Salem)
                              >
                              > A takie rozwiązanie to byłoby socjalne, liberalne, chrześcijańskie czy może jed
                              > nak rasistowskie?
Pełna wersja