Kwestia mody i manier?

25.04.12, 09:21
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114884,11608367.html
Proponuje kontynuowac dyskusje tutaj zeby dalej nie skrecac watku Zbycha.
    • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 11:14
      Przenosze ostatni wpis Jurka z watku Zbycha "Wojna"

      maria421 napisała:

      > Tomczak mowi o projekcie prawa w Polsce, nie we Francji.

      Twoje pytanie brzmiało:
      Slyszales kiedys o zapotrzebowaniu spolecznym na "heteroseksualne zwiazki partnerskie"?
      Napisałem więc o tym, o czym słyszałem.
      Nie sądzę, żeby różnice kulturowe między Polska a Francją były aż tak wielkie, że w Francji takie związki cieszyłyby się dużą popularnością, a w Polsce nie byłoby na nie żadnego zapotrzebowania. Nie wiadomo mi o jakichś badaniach zapotrzebowania społecznego na takie związki w Polsce, znam jednak z autopsji pojedyncze przykłady par, które nie chcą brać ślubu, ale takim papierkiem byłyby zainteresowane.

      > > Związki homoseksualne są nielegalne?
      >
      > Nie moga byc legalizowane.

      Czyli mają pozostać nielegalne, tak?
      Jura

      I odpowiadam :

      1.) Jureek, czy we Francji zanim wprowadzono zwiazki partnerskie dla osob heteroseksualnych bylo takie zapotrzebowanie? Slyszales o tym zeby pary hetero zglaszaly takie zapotrzebowanie do francuskiego parlamentu czy tez manifestowaly je publicznie? Czy tez wprowadzono te mozliwosc bez zadnego konkretnego zapotrzebowania spolecznego i dopiero potem pary hetero zaczely legalizowac konkubinat czy tez zawierac zwiazki parnterskie bez zawierania malzenstwa?

      2.) Myslalam ze rozumiesz roznice miedzy "zwiazek niezalegalizowany " a " zwiazek nielegalny", ale skoro nie rozumiesz to tlumacze ze poniewaz prawo nie zabrania homoselsualistom mieszkac ze soba, to nie ma nic nielegalnego w tym, ze razem mieszkaja wiec ich zwiazek nie jest nielegalny, jest tylko niezalegalizowany bo do zalegalizowania zwiazku potrzebne jest prawo ktore te zwiazki legalizuje.
    • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 12:18
      Heteroseksualne pary żyjące w tzw. związkach nieformalnych i domagające się identycznych praw z jakich korzystają małżeństwa jest oczywiście kompletną bzdurą, bo mogą ich nabyć za pomocą dwóch podpisów. Jeżeli chcieliby już jako małżonkowie ograniczyć sobie wzajemnie jakieś prawa, to mogą sporządzić notarialnie np. umowę majątkową.
      A to prawdziwe, rzeczywiste życie rodzinne i tak nie różni się absolutnie niczym jedno od drugiego - czy to z czy bez aktu ślubu - piszę to na podstawie prawie trzydziestoletniego osobistego doświadczenia.
      Twierdzenie, że ze zwiąkami bez aktu ślubu generalnie coś nie jest bezdennym debilizmem.
      • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 12:40
        ja.nusz napisał:

        > Heteroseksualne pary żyjące w tzw. związkach nieformalnych i domagające się ide
        > ntycznych praw z jakich korzystają małżeństwa jest oczywiście kompletną bzdurą,
        > bo mogą ich nabyć za pomocą dwóch podpisów. Jeżeli chcieliby już jako małżonko
        > wie ograniczyć sobie wzajemnie jakieś prawa, to mogą sporządzić notarialnie np
        > . umowę majątkową.

        Dlatego heteroseksualne pary nie domagaja sie zadnych "zwiazkow partnerskich" dla siebie. Gadanie o "zwiazkach partnerskich hetero i homoseksualnych" jest mydleniem oczu, bo chodzi tylko o legalizacje zwiazkow homoseksualnych.
        Jezeli prawo umozliwia "zwiazki partnerskie" dla par hetero, to oczywiscie sa pary ktore z tej formy korzystaja.

        > A to prawdziwe, rzeczywiste życie rodzinne i tak nie różni się absolutnie niczy
        > m jedno od drugiego - czy to z czy bez aktu ślubu - piszę to na podstawie praw
        > ie trzydziestoletniego osobistego doświadczenia.
        > Twierdzenie, że ze zwiąkami bez aktu ślubu generalnie coś nie jest bezdennym de
        > bilizmem.

        Znam jedna pare zyjaca juz ponad 20 lat bez slubu, bardzo sie szanuja i stanowia lepszy zwiazek niz niejedno malzenstwo sakramentalne.
        Ale, slowo daje, nie rozumiem co im stoi na przszkodzie zeby wreszcie , po tylu latach wziac slub.
        • jureek Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 12:44
          maria421 napisała:

          > Ale, slowo daje, nie rozumiem co im stoi na przszkodzie zeby wreszcie , po tylu
          > latach wziac slub.

          A musisz to wiedzieć, co im przeszkadza? Ich sprawa i tyle.
          Jura
          • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 12:58
            jureek napisał:

            > A musisz to wiedzieć, co im przeszkadza? Ich sprawa i tyle.
            > Jura


            Gdybym "musiala wiedziec" to bym ich spytala i bym wiedziala.
            • jureek Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 13:07
              maria421 napisała:

              > Gdybym "musiala wiedziec" to bym ich spytala i bym wiedziala.

              Jeśli zachcieliby Ci odpowiedzieć. A pytanie, co im stoi na przeszkodzie do zawarcia małżeństwa, jak widać nie jest Ci obojętne, skoro nawet dzielisz się nim publicznie na forum.
              Jura
              • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 13:12
                jureek napisał:

                > Jeśli zachcieliby Ci odpowiedzieć. A pytanie, co im stoi na przeszkodzie do zaw
                > arcia małżeństwa, jak widać nie jest Ci obojętne, skoro nawet dzielisz się nim
                > publicznie na forum.
                > Jura

                To cos zlego? Powinnam sie tego wstydzic?
                • jureek Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 13:28
                  maria421 napisała:

                  > To cos zlego? Powinnam sie tego wstydzic?

                  Z takimi pytaniami to do spowiednika, czy rabina, a nie do mnie, bo nie jestem ani jednym, ani drugim.
                  Jura
                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 14:19
                    jureek napisał:

                    > Z takimi pytaniami to do spowiednika, czy rabina, a nie do mnie, bo nie jestem
                    > ani jednym, ani drugim.
                    > Jura

                    A w jakim celu komentujesz to co napisalam, tzn. ze nie rozumiem dlaczego oni nie biora slubu?
                    • jureek Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 14:30
                      maria421 napisała:

                      > A w jakim celu komentujesz to co napisalam, tzn. ze nie rozumiem dlaczego oni n
                      > ie biora slubu?

                      W takim celu, żeby wyrazić, że uważam to za ich sprawę i że mnie to nie interesuje.
                      Jura
                      • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 14:33
                        jureek napisał:

                        > W takim celu, żeby wyrazić, że uważam to za ich sprawę i że mnie to nie interes
                        > uje.
                        > Jura

                        Jureek, zauwaz ze ja pisze o moich znajomych, dla Ciebie oni sa zupelnie nieznanymi ludzmi :)
                        Wyczuwasz roznice?
                        • jureek Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 14:47
                          maria421 napisała:

                          > Jureek, zauwaz ze ja pisze o moich znajomych, dla Ciebie oni sa zupelnie niezna
                          > nymi ludzmi :)
                          > Wyczuwasz roznice?

                          A ja piszę, że nie interesują mnie te ich przyczyny, dlaczego nie biorą ślubu, nie dlatego, że ich nie znam, lecz dlatego, że mnie to w ogóle nie interesuje, nawet gdyby byli moimi znajomymi.
                          Jura
                          • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 14:50
                            jureek napisał:

                            > A ja piszę, że nie interesują mnie te ich przyczyny, dlaczego nie biorą ślubu,
                            > nie dlatego, że ich nie znam, lecz dlatego, że mnie to w ogóle nie interesuje,
                            > nawet gdyby byli moimi znajomymi.
                            > Jura

                            Upierasz sie przy slowie "interesuje", a ja tylko napisalam ze nie rozumiem.
                            Poza tym, musisz byc bardzo obojetnym czlowiekeim jezeli nie interesuja Cie znajomi.
                            • jureek Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 15:11
                              maria421 napisała:

                              > Poza tym, musisz byc bardzo obojetnym czlowiekeim jezeli nie interesuja Cie zna
                              > jomi.

                              Masz rację, jestem bardzo obojętny. Nie interesuje mnie nawet w jakich pozycjach robią te rzeczy. A to dobrze, czy źle, że jestem taki obojętny? Mam się tego wstydzić?
                              Jura
                              • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 16:02
                                jureek napisał:

                                > Masz rację, jestem bardzo obojętny. Nie interesuje mnie nawet w jakich pozycjac
                                > h robią te rzeczy.

                                Redukujesz zwiazek tylko do "tych rzeczy"?

                                A to dobrze, czy źle, że jestem taki obojętny? Mam się tego
                                > wstydzić?
                                > Jura

                                Od obojetnosci jest krotka droga do znieczulicy :)
                                • jureek Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 16:47
                                  maria421 napisała:

                                  > Redukujesz zwiazek tylko do "tych rzeczy"?

                                  Skądże. Ani nie redukuję związku do "tych rzeczy", ani do jego formalnego statusu.

                                  > A to dobrze, czy źle, że jestem taki obojętny? Mam się tego
                                  > > wstydzić?

                                  > Od obojetnosci jest krotka droga do znieczulicy :)

                                  Wezmę to sobie do serca. Chociaż wątpię, czy mógłbym im jakoś pomóc doradzając na przykład inną pozycję.
                                  Jura
                                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 16:52
                                    jureek napisał:

                                    > maria421 napisała:

                                    > Skądże. Ani nie redukuję związku do "tych rzeczy", ani do jego formalnego statu
                                    > su.

                                    No to chociaz w tym sie zgadzamy.

                                    > Wezmę to sobie do serca. Chociaż wątpię, czy mógłbym im jakoś pomóc doradzając
                                    > na przykład inną pozycję.
                                    > Jura

                                    O jakiej pozycji mowisz ? :)
              • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 13:47
                jureek napisał:

                A pytanie, co im stoi na przeszkodzie do zaw
                > arcia małżeństwa, jak widać nie jest Ci obojętne, skoro nawet dzielisz się nim
                > publicznie na forum.


                ojojoj, a w Hameryce to murzynów biją....

                jureek, nie manipuluj.

                Maria stwierdza, że NIE ROZUMIE, a nie, że jest ciekawa. Nawet zapodaje, że gdyby była ciekawa, to by zapytała - tryb warunkowy.

                Pokaż, gdzie Maria zadaje pytanie o przeszkody? no i komu?

                Jeśli chcesz wiedzieć, to ja chętnie usłyszałabym odpowiedź na takie pytanie - aby się zorientować w kierunkach zmian mentalnych społeczeństwa.

                Sto lat temu związek bez ślubu był nie do pomyślenia.
                Dziś życie na kocią łapę jest modne.

                Co wpłynęło na zmianę?

                • jureek Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 14:29
                  a000000 napisała:

                  > jureek, nie manipuluj.
                  >
                  > Maria stwierdza, że NIE ROZUMIE, a nie, że jest ciekawa.

                  Skoro już tak dzielimy włos na czworo, to chciałbym zauważyć, że nie napisałem, że Maria jest ciekawa, leczy tylko "nie jest to jej obojętne"

                  > Pokaż, gdzie Maria zadaje pytanie o przeszkody? no i komu?

                  Nie zadaje pytania, pisze, że nie rozumie, czemu nie biorą ślubu, zinterpretowałem to jako pytanie zadawane sobie, może była to nadinterpretacja z mojej strony.

                  > Jeśli chcesz wiedzieć, to ja chętnie usłyszałabym odpowiedź na takie pytanie -
                  > aby się zorientować w kierunkach zmian mentalnych społeczeństwa.

                  W takich celach poznawczych lepiej może jednak pytać anonimowo i osoby spoza kregu znajomych, żeby nie było to poczytane za wścibstwo.

                  > Sto lat temu związek bez ślubu był nie do pomyślenia.
                  > Dziś życie na kocią łapę jest modne.

                  Nie będę ukrywał, że nie podoba mi się określenie "życie na kocią łapę", ma ono w sobie coś pejoratywnego, a można to samo przecież wyrazić neutralnie, bez wartościowania.
                  A czy jest modne? Bo ja wiem. Jest dużo powszechniejsze niż kiedyś, ale nie czuję się niemodnym tylko dlatego, że żyję w małżeństwie.

                  > Co wpłynęło na zmianę?

                  To temat na poważne badanie.
                  Jura
                • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 14:45
                  a000000 napisała:

                  > Sto lat temu związek bez ślubu był nie do pomyślenia.
                  > Dziś życie na kocią łapę jest modne.
                  >
                  > Co wpłynęło na zmianę?

                  Rewolucja obyczajowa i emancypacja kobiet.

                  W pokoleniu 30-40 latkow nie znam w Niemczech pary ktora nie mieszkala razem przed slubem.
                  Co innego jednak jest zamieszkac ze soba jezeli sie juz ma powazne zamiary zawarcia zwiazku malzenskiego, a co innego to modne zamieszkiwanie ze soba "na probe".
                  Znam dwie dziewczyny ktore tak zamieszkaly, latka mijaja, one chcialyby slubu, a facet sie nie deklaruje bo mu tak wygodnie...
                  • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 16:00
                    maria421 napisała:

                    > Znam dwie dziewczyny ktore tak zamieszkaly, latka mijaja, one chcialyby slubu,
                    > a facet sie nie deklaruje bo mu tak wygodnie...

                    ja znam przypadek, gdy on nawet się oświadczył, chciał się żenić.... ona chciała najpierw "na próbę".... urodziło się dziecko.... on poznał ją bliżej, są razem, ale on już ślubu nie weźmie - zbyt dobrze ją poznał. Daleko do zmiany na "nowszy model"???? Ona zostaje na lodzie, dziecko na łasce śladowych alimentów.

                    > Rewolucja obyczajowa i emancypacja kobiet.

                    Rewolucję obyczajową wprowadzają na siłę tacy Blumsztajnowie wmawiając wokół socjotechnicznie (nazywa się to inżynieria społeczna), że kocia łapa czy akceptacja zboczeń to kwestia mody i manier. Każdy młody raczej woli należeć do tej "lepsiejszej" części społeczeństwa.... i bezkrytycznie powtarza za panem Sewerynem głupoty.

                    Co do emancypacji kobiet. Tu mam zagwozdkę. Sądzę, że wynikła z powolnego zaniku cech męskich u facetów (skarlenie męskie) , którzy przez wieki za cel i punkt honoru stawiali sobie utrzymanie rodziny na znośnym poziomie.... a od niedawna interesuje ich wyłącznie własna wygoda. Kobiety nie miały innego wyjścia jak się wyemancypować.

                    Interesującym byłoby poznać mechanizm karlenia rodzaju męskiego.

                    ACHTUNG!!! nie mówię o obecnych, tylko ogólnie, o rodzaju. To tak gdyby któremu przyszło do głowy okazać męskość i ugryźć.

                    • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 16:21
                      a000000 napisała:

                      > Co do emancypacji kobiet. Tu mam zagwozdkę. Sądzę, że wynikła z powolnego zanik
                      > u cech męskich u facetów (skarlenie męskie) , którzy przez wieki za cel i punkt
                      > honoru stawiali sobie utrzymanie rodziny na znośnym poziomie.... a od niedawna
                      > interesuje ich wyłącznie własna wygoda. Kobiety nie miały innego wyjścia jak
                      > się wyemancypować.

                      Ja sadze ze skarlenie meskie bylo raczej konsekwencja emancypacji kobiet.

                      Z ta emancypacja to ja mam wlasciwie problem. Moi rodzice oboje pracowali, mama rzadzila domowym funduszem , to ona planowala, decydowala, oczywiscie pytala tate o jego zdanie, ale on i tak zawsze sie zgadzal. Tata potrafil podstawowe rzeczy ugotowac i pomagal w kuchni. Ja i moj brat mielismy takie same prawa , no moze ja troche wieksze z tej racji ze jestem mlodsza.
                      Czy moja mama byla wyemancypowana?
                      Moze nie, bo nie miala potrzeb samorealizacji, nie miala potrzeb miec wolnych wieczorow dla siebie i spedzac ich w kawiarni z kolezankami, nie czula sie wiecznie niedowartosciowana z tego powodu ze to tata wiecej zarabial.
                      A moze jednak tak, bo byla pewna siebie i wlasnej roli.
                      • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 16:58
                        maria421 napisała:

                        > Ja sadze ze skarlenie meskie bylo raczej konsekwencja emancypacji kobiet.

                        ale emancypacja była koniecznością wynikłą ze zmian w męskiej mentalności. Dawno temu mąż porzucając kobietę z dziećmi narażał się na ostracyzm środowiska, z pracy go wyrzucano za posiadanie kochanki. Faceci się z tym liczyli..... zdrady nie były tak liczne i powszechne... Gdy przestano penalizować cudzołóstwo, gdy panowie zaczęli sobie bezkarnie i bez konsekwencji, za to w glorii "macho", zmienić kobiety na coraz to nowszy model.... te musiały zacząć na siebie zarabiać. I tak się zaczęła emancypacja. Kobiety poznały swoją wartość i sięgnęły po równouprawnienie.
                        Kto wyrzucił cudzołóstwo z kodeksu karnego???? Otóż lewacy i ateiści! To oni są winni temu, że dzisiejsza kobieta pracuje na kilku etatach, a sprytny facet (lub inny chłopobab) jej wmawia, że ma być szczęśliwa bo się "realizuje". O!
                        Jednocześnie faceci sami sobie zrobili koło pióra, bo spadli z piedestału i dla większości wyemancypowanych dam stali się "dawcami spermy". Tylko.


                        • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 17:29
                          I tak przedstawicielka ultrakonserwatywnej pseudochadecji wytłumaczyła nam emancypację.
                          Muszę zapytać moją konkubinę co o tym sądzi - ale dopiero jak wróci z fabryki.
                        • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 17:56
                          a000000 napisała:

                          > ale emancypacja była koniecznością wynikłą ze zmian w męskiej mentalności. Dawn
                          > o temu mąż porzucając kobietę z dziećmi narażał się na ostracyzm środowiska, z
                          > pracy go wyrzucano za posiadanie kochanki. Faceci się z tym liczyli..... zdra
                          > dy nie były tak liczne i powszechne... Gdy przestano penalizować cudzołóstwo, g
                          > dy panowie zaczęli sobie bezkarnie i bez konsekwencji, za to w glorii "macho",
                          > zmienić kobiety na coraz to nowszy model.... te musiały zacząć na siebie zarabi
                          > ać. I tak się zaczęła emancypacja. Kobiety poznały swoją wartość i sięgnęły po
                          > równouprawnienie.
                          > Kto wyrzucił cudzołóstwo z kodeksu karnego???? Otóż lewacy i ateiści! To oni są
                          > winni temu, że dzisiejsza kobieta pracuje na kilku etatach, a sprytny facet (l
                          > ub inny chłopobab) jej wmawia, że ma być szczęśliwa bo się "realizuje". O!
                          > Jednocześnie faceci sami sobie zrobili koło pióra, bo spadli z piedestału i dla
                          > większości wyemancypowanych dam stali się "dawcami spermy". Tylko.
                          >
                          Azerko, emencypacja kobiet (marsze sufrazystek) zaczela sie o wiele, wiele wczesniej zanim usunieto z kodeksow karnych kary za cudzolostwo.
                          To wlasnie emancypacja doprowadzila do depenalizacji cudzolostwa. I bardzo dobrze!
                          Kobiety buntowaly sie przeciw temu, ze posiadanie kochanki czy wizyty w burdelach byly dozwolone mezczyznom, a tylko kobeity karano za cudzolostwo.
            • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 13:23
              maria421 napisała:

              > Gdybym "musiala wiedziec" to bym ich spytala i bym wiedziala.

              Mogę ci odpowiedzieć w imieniu tej pary, którą znasz - nic nie stoi na przeszkodzie - ot po prostu nie widzimy wspólnie najmniejszej potrzeby legalizowania naszego związku - jest nam dobrze jak jest. Nie korzystamy z niektórych przywilejów przysługujących małżeństwom, ale z drugiej strony w niejednym punkcie państwo może nam skoczyć.

              Jeżeli zaś chodzi o homoseksualistów, to uważam, że niemieckie rozwiązanie (Eingetragene Partnerschaft) za wystarczające. Prędzej czy później w Polsce będzie coś podobnego - i bardzo dobrze.

              "In Deutschland ist die Eingetragene Partnerschaft die gesetzlich geregelte und durch Eintragung bei einer staatlichen Stelle begründete Form des Zusammenlebens eines Paares, die neben der Ehe besteht und die nur gleichgeschlechtlichen Paaren eine rechtliche Absicherung ihrer Beziehung ermöglicht. In Deutschland wurde dies im Lebenspartnerschaftsgesetz beschlossen. Die rechtlichen Wirkungen sind teilweise unterschiedlich zur Ehe, wie etwa im Verfassungsrecht, im Einkommensteuerrecht und in der berufsständischen Versorgung. Das Paar darf gemeinschaftlich mit Ausnahme der Stiefkindadoption keine fremden Kinder adoptieren. Dies kann nur eine einzelne Person tun."
              • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 13:49
                ja.nusz napisał:

                >ale z drugiej strony w niejednym punkcie państwo może nam skoczyć.

                możesz te punkty wymienić?
                • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 14:01
                  a000000 napisała:

                  > ja.nusz napisał:
                  >
                  > >ale z drugiej strony w niejednym punkcie państwo może nam skoczyć.
                  >
                  > możesz te punkty wymienić?

                  Podam ci jeden przykład, bo to jest klasyk zdarzający się bardzo często.

                  Mąż prowadzi warsztat samochodowy, z którgo działalności czteroosobowa rodzina nieźle żyje.
                  Zona prowadzi dom i z interesem nie ma nic wspólnego.
                  Któregoś pięknego dnia mąż schodzi niespodziewanie z tego świata i żona dziedziczy po nim wszystko - np. włącznie z sześciocyfrowymi długami w urzędzie skarbowym.
                  W związku nieformalnym skarbona może "wdowie" nagwizdać.

                  Nie odbieraj tego przypadkiem jako postulatu przeciwko instytucji małżeństwa - to jest jedynie odpowiedź na twoje pytanie.
                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 14:21
                    ja.nusz napisał:

                    > Mąż prowadzi warsztat samochodowy, z którgo działalności czteroosobowa rodzina
                    > nieźle żyje.
                    > Zona prowadzi dom i z interesem nie ma nic wspólnego.
                    > Któregoś pięknego dnia mąż schodzi niespodziewanie z tego świata i żona dziedzi
                    > czy po nim wszystko - np. włącznie z sześciocyfrowymi długami w urzędzie skarbo
                    > wym.
                    > W związku nieformalnym skarbona może "wdowie" nagwizdać.
                    >
                    > Nie odbieraj tego przypadkiem jako postulatu przeciwko instytucji małżeństwa -
                    > to jest jedynie odpowiedź na twoje pytanie.

                    Moze tez byc tak, ze mezczyzna nagle umierajac zostawia dobrze prosperujacy zaklad i jego partnerka nie ma prawa do spadku.
                    • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 14:41
                      maria421 napisała:

                      > Moze tez byc tak, ze mezczyzna nagle umierajac zostawia dobrze prosperujacy zak
                      > lad i jego partnerka nie ma prawa do spadku.

                      Pewnie, że może tak być. Możliwych wariantów jest znacznie więcej.
                      Chciałem tylko zwrócić uwagę, że każdy rodzaj związku ma swoje plusy i minusy.
                      Nie mam najmniejszego zamiaru gloryfikować jekiejś wersji, ani potępiać innej - każdy robi jak chce.
                      Faktem jest, że ok. 40% osób podpisujących akt małżeństwa nie wiedzą nawet, że będą nakręcać koniunkturę u specjalizujących się w rozwodach prawników.
                      Tak więc zarówno zawieranie jak i rozwodzenie małżeństw ma ważny aspekt społeczno-gospodarczy.:)
                      • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 14:48
                        ja.nusz napisał:

                        > Pewnie, że może tak być. Możliwych wariantów jest znacznie więcej.
                        > Chciałem tylko zwrócić uwagę, że każdy rodzaj związku ma swoje plusy i minusy.
                        > Nie mam najmniejszego zamiaru gloryfikować jekiejś wersji, ani potępiać innej -
                        > każdy robi jak chce.
                        > Faktem jest, że ok. 40% osób podpisujących akt małżeństwa nie wiedzą nawet, że
                        > będą nakręcać koniunkturę u specjalizujących się w rozwodach prawników.
                        > Tak więc zarówno zawieranie jak i rozwodzenie małżeństw ma ważny aspekt społecz
                        > no-gospodarczy.:)

                        Jestem daleka od potepiania par zyjacych ze soba bez slubu i bez zamiaru wziecia slubu.

                        Uwazam jednak ze malzenstwo ma wiecej zalet , daje wiecej zabezpieczen niz luzny zwiazek, szczegolnie jezeli jest to pierwszy zwiazek mlodych ludzi.
                  • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 14:54
                    ja.nusz napisał:

                    > Nie odbieraj tego przypadkiem jako postulatu przeciwko instytucji małżeństwa -
                    > to jest jedynie odpowiedź na twoje pytanie.

                    ależ skąd, nie odbieram. Jednakowoż pozwolę sobie na polemikę.

                    Otóż.

                    Niemałżonka pozostaje bez majątku i bez długów. Na lodzie.

                    Małżonka - wiedząc o zadłużeniu przewyższającym spadek - odrzuca spadek przed sądem i pozostaje jak niemałżonka.

                    Różnic nie widać.

                    Gdy długów nie ma - różnice są ZASADNICZE.
                    Małżonka pozostaje z majątkiem, niemałżonka nadal na lodzie.

                    A teraz DZIECI. Brak ślubu rodziców przed niczym ich nie chroni. Muszą odrzucić spadek, albo spłacać długi.

                    Skarbona niewdowie nagwiżdże... ale niewdowa ma dzieci... i tu już licho, co nie?

                    No to słucham dalej: jakie są PLUSY związku nieformalnego. W którym miejscu państwo może skoczyć? W którym miejscu państwo się czepia związków formalnych?

                    O tym, że unikanie spłaty długów jest zwykłym złodziejstwem, a unikanie realizacji zobowiązań jest świństwem już nie wspomnę.



                    • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 15:48
                      a000000 napisała:

                      > ja.nusz napisał:
                      >
                      > > Nie odbieraj tego przypadkiem jako postulatu przeciwko instytucji małżeńs
                      > twa -
                      > > to jest jedynie odpowiedź na twoje pytanie.
                      >
                      > ależ skąd, nie odbieram. Jednakowoż pozwolę sobie na polemikę.

                      Chyba jednak odbierasz, bo twoja polemika idzie w takim kierunku, że ja stawiam związek nieformalny ponad małżeństwem - oczywista bzdura.

                      Już Marii odpowiedzaiłam, że wariantów po zejściu męża czy parntera może być znacznie więcej.

                      > Gdy długów nie ma - różnice są ZASADNICZE.
                      > Małżonka pozostaje z majątkiem, niemałżonka nadal na lodzie..

                      A słyszałaś o czymś takim jak testament?

                      > Małżonka - wiedząc o zadłużeniu przewyższającym spadek - odrzuca spadek przed s
                      > ądem i pozostaje jak niemałżonka.

                      Nie uwzdlędniasz długów jako późniejszej niespodzianki po sądowym stwierdzeniu nabycia spadku. I nawet klauzula "z dobrodziejstwem inwentarza" przed taką ewentualną niespodzianką nie chroni.

                      > A teraz DZIECI. Brak ślubu rodziców przed niczym ich nie chroni. Muszą odrzuci
                      > ć spadek, albo spłacać długi.

                      To dotyczy zarówno dzieci ślubnych jak i nieślubnych.

                      • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 16:11
                        ja.nusz napisał:

                        > A słyszałaś o czymś takim jak testament?

                        a słyszałeś o czymś takim jak podatek od spadkobierców niespokrewnionych? Ten argument podnoszą homo, gdy się im mówi, że przecież mogą sporządzić testament.

                        > Nie uwzdlędniasz długów jako późniejszej niespodzianki po sądowym stwierdzeniu
                        > nabycia spadku. I nawet klauzula "z dobrodziejstwem inwentarza" przed taką ewen
                        > tualną niespodzianką nie chroni.

                        Klauzula "z dobrodziejstwem inwentarza" chroni wówczas gdy spadkobierca dla ochrony własnego interesu doprowadza do sądowego SPISU dóbr dziedziczonych (nie wiem, pewnie powinien wystąpić na piśmie) - gdyż ewentualne późniejsze roszczenia osób trzecich są realizowane do wysokości tego spadku. Jeśli spisu nie ma - jak udowodnić, że odziedziczyło się mniej? Z ZUS na ten przykład nie wygrasz.

                        > To dotyczy zarówno dzieci ślubnych jak i nieślubnych.

                        dlatego napisałam, że BRAK ślubu nie chroni dzieci przed długami ojca.
                      • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 16:31
                        ja.nusz napisał:

                        > A słyszałaś o czymś takim jak testament?

                        Homoseksualisci tez sie moga zabezpieczyc testamentem, tyle ze, jak i konkubiny, musza placic wiekszy podatek.

                        I jeszcze jedno- nie ma obowiazku przyjmowania spadku zapisanego w testamencie, mozna sie go zrzec.
              • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 14:39
                Janusz, mne nic do tego kto z kim mieszka i kto po kim dziedziczy.

                Ja sie sprzeciwiam zrownaniu praw zwiazkow parterskich homoseksualnych z prawami jakie maja malzenstwa. Sprzeciwiam sie na przyklad wyplacaniu wdowiej renty po zmarlym partnerze pozostalemu partnerowi.
                Wdowia renta byla zabezpieczeniem zony i dzieci w razie smierci ojca. To bylo zabezpieczenie rodziny, to bylo zabezpieczenie zony ktora czesto rezygnowala z wlasnej kariery zeby wychowac dzieci.

                Co maja zwiazki homoseksualne do tego???

                • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 14:58
                  maria421 napisała:

                  > Ja sie sprzeciwiam zrownaniu praw zwiazkow parterskich homoseksualnych z prawam
                  > i jakie maja malzenstwa. Sprzeciwiam sie na przyklad wyplacaniu wdowiej renty p
                  > o zmarlym partnerze pozostalemu partnerowi.
                  > Wdowia renta byla zabezpieczeniem zony i dzieci w razie smierci ojca. To bylo z
                  > abezpieczenie rodziny, to bylo zabezpieczenie zony ktora czesto rezygnowala z w
                  > lasnej kariery zeby wychowac dzieci.

                  > Co maja zwiazki homoseksualne do tego???

                  Zyczę polskim homos, żeby wprowadzili w stosunkudo nich podobne rozwiązanie jak w Niemczech.
                  Niemieckie prawo nie zrównało w 100%-ach bynajmniej praw rejestrowanych związków partnerskich z prawami małeństw.
                  W kwesti renty po zmarłym partnerze jednak zrównali i uważam to za niezwyle wzniosły akt humanitaryzmu.
                  Twoje pytanie "co maja zwiazki homoseksualne do tego???" - zalatuje niestety szowinizmem, który nie może być NICZYM usprawiedliwiony.
                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 16:10
                    ja.nusz napisał:

                    > W kwesti renty po zmarłym partnerze jednak zrównali i uważam to za niezwyle wzn
                    > iosły akt humanitaryzmu.

                    Nie naduzywaj slowa "humanitaryzm".
                    Kazdy z partnerow homo w zwiazku moze sam na siebie pracowac i sam swoja wlasna rente i emeryture wypracowac. Poniewaz taki zwiazek nie daje panstwu nowych obywateli, to nie rozumiem z jakiego powodu panstwo mialoby wyplacac jednemu z nich rente po zmarlym partnerze.

                    > Twoje pytanie "co maja zwiazki homoseksualne do tego???" - zalatuje niestety s
                    > zowinizmem, który nie może być NICZYM usprawiedliwiony.

                    Janusz, nie zachowuj sie jak policjant politycznej poprawnosci :)
                    • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 16:20
                      maria421 napisała:

                      > Kazdy z partnerow homo w zwiazku moze sam na siebie pracowac i sam swoja wlasna
                      > rente i emeryture wypracowac. Poniewaz taki zwiazek nie daje panstwu nowych ob
                      > ywateli, to nie rozumiem z jakiego powodu panstwo mialoby wyplacac jednemu z ni
                      > ch rente po zmarlym partnerze.

                      A co z bezdzietną wdową ? Ukarać, bo się nie rozmnożyła?

                      > Janusz, nie zachowuj sie jak policjant politycznej poprawnosci :)

                      Widzę szowinizm, to mówię szowinizm - co to ma z poprawnością czy z niepoprawnością?
                      • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 16:26
                        ja.nusz napisał:

                        > A co z bezdzietną wdową ? Ukarać, bo się nie rozmnożyła?

                        Kobieta sama sie nie rozmnaza, do tego potrzebny jest mezczyzna.

                        > Widzę szowinizm, to mówię szowinizm - co to ma z poprawnością czy z niepoprawno
                        > ścią?

                        Z polityczna poprawnoscia to ma wspolnego, ze kazda krytyke uznaje sie za szowinizm, rasizm, homofobie itp.

                    • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 17:26
                      maria421 napisała:

                      > Poniewaz taki zwiazek nie daje panstwu nowych obywateli, to nie rozumiem z jakiego powodu panstwo mialoby wyplacac jednemu z nich rente po zmarlym partnerze.

                      To bądź konsekwentna i żądaj tego samego dla bezdzietnej wdowy.
                      • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 17:58
                        ja.nusz napisał:

                        > To bądź konsekwentna i żądaj tego samego dla bezdzietnej wdowy.


                        Chcesz karac kobiete ktora i tak juz los pokaral bezplodnoscia?
                        • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 18:07
                          maria421 napisała:

                          > ja.nusz napisał:
                          >
                          > > To bądź konsekwentna i żądaj tego samego dla bezdzietnej wdowy.
                          >
                          >
                          > Chcesz karac kobiete ktora i tak juz los pokaral bezplodnoscia?

                          Ty osobiście użyłaś niemożność rozmnożenia się jako koronny argument do pozbawienia renty po zmarłym partnerze.
                          Ja jestem za tym, żeby homoseksualiści otrzymywali rentę po zmarłym partnerze, bo poza spłodzeniem potomstwa mogą dla społeczeństwa przynieść nie mniej niż małżeństwa.
                          W Niemczech już tak jest i bardzo dobrze - w Polsce też tak będzie - oby jak najszybciej.


                          • jureek Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 18:10
                            ja.nusz napisał:

                            > Ty osobiście użyłaś niemożność rozmnożenia się jako koronny argument do pozbawi
                            > enia renty po zmarłym partnerze.
                            > Ja jestem za tym, żeby homoseksualiści otrzymywali rentę po zmarłym partnerze,
                            > bo poza spłodzeniem potomstwa mogą dla społeczeństwa przynieść nie mniej niż ma
                            > łżeństwa.
                            > W Niemczech już tak jest i bardzo dobrze - w Polsce też tak będzie - oby jak na
                            > jszybciej.

                            Inna sprawa to to, że tę emeryturę po zmarłym partnerze czy partnerce traktuje się jak jakąś łaskę, tymczasem płaciło się na nią składki.
                            Jura
                            • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 19:00
                              jureek napisał:

                              > Inna sprawa to to, że tę emeryturę po zmarłym partnerze czy partnerce traktuje
                              > się jak jakąś łaskę, tymczasem płaciło się na nią składki.
                              > Jura

                              Skladki na emeryture sa automatycznie odciagane z pensji i nie mozna ich uniknac.
                            • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 19:15
                              jureek napisał:

                              > Inna sprawa to to, że tę emeryturę po zmarłym partnerze czy partnerce traktuje
                              > się jak jakąś łaskę, tymczasem płaciło się na nią składki.

                              niestety, nie wszystkie elementy podlegają dziedziczeniu. Jeśli wdowa nie ma odpowiedniego wieku lub nie wychowuje małoletnich dzieci - też renty po mężu nie dostanie. Czyli młodsza i bezdzietna musi iść do pracy. Do tej pory ten wiek zaporowy wynosił bodajże 50 lat, słyszałam że nowa ustawa ma mówić o 60 latach. Czyli niepracująca z powodu wychowywania dzieci żona, mająca 55 lat i dzieci już dorosłe - będzie musiała szukać sobie pracy.
                          • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 18:58
                            ja.nusz napisał:

                            > Ty osobiście użyłaś niemożność rozmnożenia się jako koronny argument do pozbawi
                            > enia renty po zmarłym partnerze.
                            > Ja jestem za tym, żeby homoseksualiści otrzymywali rentę po zmarłym partnerze,
                            > bo poza spłodzeniem potomstwa mogą dla społeczeństwa przynieść nie mniej niż ma
                            > łżeństwa.

                            Janusz, tu nie chodzi o to co kto moze indywidualnie dac spoleczenstwu, tu chodzi o to co moze PARA dac spoleczenstwu.
                            Para malzenska moze dac spoleczenstwu nowych obywateli , para homo tego nie moze dac z racji tego ze jest homo.

                            > W Niemczech już tak jest i bardzo dobrze - w Polsce też tak będzie - oby jak na
                            > jszybciej.

                            Oby nigdy!
                            • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 20:30
                              maria421 napisała:

                              > ja.nusz napisał:
                              >
                              > > Ty osobiście użyłaś niemożność rozmnożenia się jako koronny argument do p
                              > ozbawi
                              > > enia renty po zmarłym partnerze.
                              > > Ja jestem za tym, żeby homoseksualiści otrzymywali rentę po zmarłym partn
                              > erze,
                              > > bo poza spłodzeniem potomstwa mogą dla społeczeństwa przynieść nie mniej
                              > niż ma
                              > > łżeństwa.
                              >
                              > Janusz, tu nie chodzi o to co kto moze indywidualnie dac spoleczenstwu, tu chod
                              > zi o to co moze PARA dac spoleczenstwu.
                              > Para malzenska moze dac spoleczenstwu nowych obywateli , para homo tego nie moz
                              > e dac z racji tego ze jest homo.
                              >
                              > > W Niemczech już tak jest i bardzo dobrze - w Polsce też tak będzie - oby
                              > jak na
                              > > jszybciej.
                              >
                              > Oby nigdy!

                              Gdybym nie znał twojego podejścia do homeseksualistów z innych dyskusji, to może dałbym się nabrać na tę twoją dawaną troskę o produkcję nowych obywateli.
                              Wiem niestety dobrze, że uważasz homeseksualizm za wysoce niemoraly a związki jednopłciowe po prostu za obrzydliwe - i do tego dokładasz jeszcze coś, co tak na prawdę ci zwisa - troskę o demografię.
                              Cały twój światopogląd odnośnie homoseksualistów uważam więc za szowinistyczny i zalatujący hipokryzją. Uwierz m iproszę - chciałbym się mylić - ale wiem że się nie mylę.
                              A doszukiwanie się w związkach homo szkodliwości społecznej jest poprostu chytem poniżej pasa.
                              • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 20:46
                                ja.nusz napisał:

                                > Gdybym nie znał twojego podejścia do homeseksualistów z innych dyskusji, to moż
                                > e dałbym się nabrać na tę twoją dawaną troskę o produkcję nowych obywateli.

                                no przestań!!! przecież my rozmawiamy o zasadności dawania przez PAŃSTWO przywilejów pewnym parom!!! To państwu chodzi o obywateli - stąd przywileje. Ani ja ani Maria nie jesteśmy władne obdarzać kogokolwiek ustawowymi przywilejami! Zaś państwo czyni to wobec grup, które dla państwa mają szczególne znaczenie. A jakie znaczenie dla państwa mają homoseksualiści? Znaczenie mają nowi obywatele, bo wówczas państwo zachowuje ciągłość.

                                > Wiem niestety dobrze, że uważasz homeseksualizm za wysoce niemoraly a związki j
                                > ednopłciowe po prostu za obrzydliwe -

                                JA TEŻ!!!

                                > i do tego dokładasz jeszcze coś, co tak n
                                > a prawdę ci zwisa - troskę o demografię.

                                nie twórz bytów wirtualnych, bo brzytwa Ockhama coś utnie.
                                tłumaczenie powyższego: nie zmyślaj.

                                >A doszukiwanie się w związkach homo szkodliwości społecznej jest poprostu chyte
                                > m poniżej pasa.

                                oczywiście, że są szkodliwe społecznie!!! Sankcjonowanie niemoralności i zboczeń to psucie tkanki społecznej. Degrengolada.

                                Nie jestem za jakimkolwiek dyskryminowaniem homoseksualistów (to na wypadek oskarżenia o szowinizm i skrajny moheryzm) , ale zdecydowanie sprzeciwiam się nadawaniu tym ludziom małżeńskich przywilejów.

                                • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 21:23
                                  a000000 napisała:

                                  oczywiście, że są szkodliwe społecznie!!! Sankcjonowanie niemoralności i zboczeń to psucie tkanki społecznej. Degrengolada.

                                  Gratuluję - podobną retoryką Goebbels dyskredytował Zydów - Brawo!

                                  Nie jestem za jakimkolwiek dyskryminowaniem homoseksualistów

                                  Poza tym, że nazywasz ich zboczeńcami, że uważasz ich związki za degrengoladę, to nie jasteś za jakimkolwiek dyskryminowaniem.

                                  Przypomina mi to twierdzenie z gatunku: "nie nawidzę rasizmu i czarnuchów w tramwaju".
                                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 21:32
                                    ja.nusz napisał:

                                    > Gratuluję - podobną retoryką Goebbels dyskredytował Zydów - Brawo!

                                    I .... luuuuups Nazikeule w Azerke !

                                    > Poza tym, że nazywasz ich zboczeńcami, że uważasz ich związki za degrengoladę,
                                    > to nie jasteś za jakimkolwiek dyskryminowaniem.

                                    Zwariowales???
                                    Dyskryminowaniem byloby odmawianie im praw konstytucyjnych!
                                    Prawo do zakladania zwiazku jednoplciowego do tych praw nie nalezy.

                                    > Przypomina mi to twierdzenie z gatunku: "nie nawidzę rasizmu i czarnuchów w tra
                                    > mwaju".

                                    Kazdy czegos/kogos nienawidzi, Ty tez.....
                                    • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 21:59
                                      maria421 napisała:

                                      > ja.nusz napisał:
                                      >
                                      > > Gratuluję - podobną retoryką Goebbels dyskredytował Zydów - Brawo!
                                      >
                                      > I .... luuuuups Nazikeule w Azerke !

                                      Nazywaj to jak chcesz (Bismarck wyrażał się podobnie o Polakach jak Goebbels o Zydach) - a Azerka użyła takiej goebbelsowskiej retoryki - mam ją pochwalić za krasomówstwo?
                                      Jeżeli tobie się podoba, to proszę bardzo.
                                      >
                                      > > Poza tym, że nazywasz ich zboczeńcami, że uważasz ich związki za degrengo
                                      > ladę,
                                      > > to nie jasteś za jakimkolwiek dyskryminowaniem.
                                      >
                                      > Zwariowales???
                                      > Dyskryminowaniem byloby odmawianie im praw konstytucyjnych!
                                      > Prawo do zakladania zwiazku jednoplciowego do tych praw nie nalezy.

                                      Nie dosłyszałem jeszcze tego argumentu, który choć trochę zachwiałby sensem zezwalania na takie związki.

                                      • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 22:21
                                        ja.nusz napisał:

                                        >mam ją pochwalić za krasomówstwo?

                                        nie zaszkodziło by. Zwłaszcza, że przesadzasz.

                                        > Nie dosłyszałem jeszcze tego argumentu, który choć trochę zachwiałby sensem zez
                                        > walania na takie związki.

                                        A kto potrzebuje ZEZWOLENIA na założenie wolnego związku????
                                        Ale już sankcjonowanie takiego związku, a szczególnie nadawanie mu przywilejów należnych małżeństwom jest szkodliwe społecznie. Chociażby dlatego, że te przywileje uszczuplają dochody budżetowe, a taka para w zamian nie daje państwu NIC. Sądzisz, że państwo powinno obdarzać przywilejami za samo spanie w jednym łóżku?
                                      • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 09:37
                                        ja.nusz napisał:


                                        > Nazywaj to jak chcesz (Bismarck wyrażał się podobnie o Polakach jak Goebbels o
                                        > Zydach) - a Azerka użyła takiej goebbelsowskiej retoryki - mam ją pochwalić za
                                        > krasomówstwo?
                                        > Jeżeli tobie się podoba, to proszę bardz

                                        Janusz, wysil sie na inne argumenty niz na walenie kogos Nazikeule po glowie.

                                        > Nie dosłyszałem jeszcze tego argumentu, który choć trochę zachwiałby sensem zez
                                        > walania na takie związki.

                                        Raczej nie doczytales, bo argument przedstawilam juz wczoraj , ale nie raczyles go skomentowac.
                                        • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 09:50
                                          maria421 napisała:

                                          > ja.nusz napisał:
                                          >
                                          >
                                          > > Nazywaj to jak chcesz (Bismarck wyrażał się podobnie o Polakach jak Goebb
                                          > els o
                                          > > Zydach) - a Azerka użyła takiej goebbelsowskiej retoryki - mam ją pochwal
                                          > ić za
                                          > > krasomówstwo?
                                          > > Jeżeli tobie się podoba, to proszę bardz
                                          >
                                          > Janusz, wysil sie na inne argumenty niz na walenie kogos Nazikeule po glowie.

                                          Wysilałem się cały dzień, a dwie katarynki powtarzyły, że jak nie produkują nowych obywateli, to gówno im się należy.
                                          Potem jeszcze przeczytałem, że związki homoseksualne to jest degrengolada i psucie tkanki społecznej. Gorzej niż z wiejskiej ambony.


                                          > > Nie dosłyszałem jeszcze tego argumentu, który choć trochę zachwiałby sens
                                          > em zez
                                          > > walania na takie związki.
                                          >
                                          > Raczej nie doczytales, bo argument przedstawilam juz wczoraj , ale nie raczyles
                                          > go skomentowac.

                                          Patrz wyżej: katarynka
                                          • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 10:05
                                            ja.nusz napisał:

                                            > Wysilałem się cały dzień, a dwie katarynki powtarzyły, że jak nie produkują now
                                            > ych obywateli, to gówno im się należy.

                                            Masz klopoty z rozumieniem slowa pisanego?

                                            Nie dlatego ze nie produkuja, lecz dlatego ze z natury rzeczy pary homoseksualne nie sa w stanie "wyprodukowac" nowych obywateli.
                                            Dotarlo wreszcie???

                                            > Potem jeszcze przeczytałem, że związki homoseksualne to jest degrengolada i psu
                                            > cie tkanki społecznej. Gorzej niż z wiejskiej ambony.

                                            Homoseksualizm byl na liscie zaburzen seksualnych (jak pedofilia, fetyszyzm itp.) do roku 1973, kiedy to Amerykanskie Towarzystwo Psychoanalityczne w drodze glosowania skreslilo homoseksualizm z tej listy. Podobno przewaga jednego glosu.
                                            Reszte zrobila propaganda uznajaca homoseksualizm za "normalna" orientacje seksualna, a przeciwnikow i chocby tych ktorzy probuja leczyc homoseksualizm za homofobow.
                                            Na tej fali zaczela sie spirala zadan organizacji GLBT a rezultatem tego jest prawo zezwalajace na adopcje dzieci przez pary homo w niektorych krajach i zastapienie slowa "ojciec" i "matka" slowami "rodzic A" i rodzic B"
                                            Na szczescie jeszcze nie w Niemczech i jeszcze nie w Polsce, ale moze to tylko kwestia czasu...
                                            • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 10:20
                                              maria421 napisała:

                                              > ja.nusz napisał:
                                              >
                                              > > Wysilałem się cały dzień, a dwie katarynki powtarzyły, że jak nie produku
                                              > ją now
                                              > > ych obywateli, to gówno im się należy.
                                              >
                                              > Masz klopoty z rozumieniem slowa pisanego?
                                              >
                                              > Nie dlatego ze nie produkuja, lecz dlatego ze z natury rzeczy pary homoseksualn
                                              > e nie sa w stanie "wyprodukowac" nowych obywateli.
                                              > Dotarlo wreszcie???

                                              A co to za różnica? - taki sam ciemnogród.
                                              • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 10:31
                                                ja.nusz napisał:

                                                > A co to za różnica? - taki sam ciemnogród.

                                                Jasne. Kto dzis ma odwage mowic prosta prawde ze dwoch facetow czy dwie kobiety nie sa w stanie splodzic dziecka jest przez "postepowcow" nazywany ciemnogrodem...

                                                Swiat na glowie staje.
                                                • jureek Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 10:53
                                                  maria421 napisała:

                                                  > Jasne. Kto dzis ma odwage mowic prosta prawde ze dwoch facetow czy dwie kobiety
                                                  > nie sa w stanie splodzic dziecka jest przez "postepowcow" nazywany ciemnogrode
                                                  > m...

                                                  Projekt ustawy o związkach partnerskich stwierdza, że pary jednopłciowe są w stanie spłodzić dziecko? W którym miejscu?
                                                  Jura
                                                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 10:57
                                                    jureek napisał:

                                                    > Projekt ustawy o związkach partnerskich stwierdza, że pary jednopłciowe są w st
                                                    > anie spłodzić dziecko? W którym miejscu?
                                                    > Jura

                                                    W zadnym.
                                                    Tym bardziej- dlaczego zwiazki homo mialyby korzystac z praw przyslugujacych malzenstwom?
                                                  • jureek Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 11:09
                                                    maria421 napisała:

                                                    > W zadnym.
                                                    > Tym bardziej- dlaczego zwiazki homo mialyby korzystac z praw przyslugujacych m
                                                    > alzenstwom?

                                                    Nie wszystkich praw. Z niektórych praw. A dlatego, że nie ma przeciwwskazań, żeby z nich nie korzystali.
                                                    Jura
                                                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 11:20
                                                    jureek napisał:

                                                    > Nie wszystkich praw. Z niektórych praw. A dlatego, że nie ma przeciwwskazań, że
                                                    > by z nich nie korzystali.
                                                    > Jura

                                                    Z jakich, Twoim zdaniem, powinni wiec korzystac, a z jakich nie?
                                  • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 22:13
                                    ja.nusz napisał:

                                    > Gratuluję - podobną retoryką Goebbels dyskredytował Zydów - Brawo!

                                    a figulec z makulcem! Goebbels dyskredytował istnienie Żydów jako osobników o gorszym materiale genetycznym!!!
                                    Mnie istnienie homoseksualistów ani ziębi ani grzeje..... co do ich materiału genetycznego - prawdopodobnie jest doskonałej jakości - są to ludzie zazwyczaj inteligentni i wykształceni - szkoda że dzieci nie mają - wszak homoseksualizm nie jest wadą genetycznie dziedziczoną.

                                    > Poza tym, że nazywasz ich zboczeńcami, że uważasz ich związki za degrengoladę,
                                    > to nie jasteś za jakimkolwiek dyskryminowaniem.

                                    A czy Ty wiesz co oznacza słowo "dyskryminacja"??? chyba nie wiesz, sądząc po Twych wypowiedziach. I zaznaczam, że nie jest to brak akceptacji.

                              • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 21:13
                                ja.nusz napisał:

                                > Gdybym nie znał twojego podejścia do homeseksualistów z innych dyskusji, to moż
                                > e dałbym się nabrać na tę twoją dawaną troskę o produkcję nowych obywateli.
                                > Wiem niestety dobrze, że uważasz homeseksualizm za wysoce niemoraly a związki j
                                > ednopłciowe po prostu za obrzydliwe - i do tego dokładasz jeszcze coś, co tak n
                                > a prawdę ci zwisa - troskę o demografię.
                                > Cały twój światopogląd odnośnie homoseksualistów uważam więc za szowinistyczny
                                > i zalatujący hipokryzją. Uwierz m iproszę - chciałbym się mylić - ale wiem że s
                                > ię nie mylę.
                                > A doszukiwanie się w związkach homo szkodliwości społecznej jest poprostu chyte
                                > m poniżej pasa.

                                Janusz, trzymaj sie tematu, bo z braku argumentow zaczynasz mowic o czyms, o czym wcale tu nie bylo mowy.

                                Napisalam ze wszystko mi jedno czy homoseksualisci ze soba razem mieszkaja czy nie. Dodam tez ze wszystko mi jedno co oni ze soba, za obopolna zgoda, w lozku robia.

                                Jezeli jednak chodzi o zrownanie praw PAR homoseksualnych z PARAMI malzenskimi, to podaj mi jedna przyczyna dla ktorej zwiazek dwoch facetow ktory z przyczyn naturalnych nigdy nie bedzie w stanie zalozyc rodziny ma miec takie sama prawa jak malzenstwo czyli zwiazek kobiety i mezczyzny ktory jest zalazkiem rodziny, czyli podstawowej komorki spolecznej.

                                Prosze o argumenty a nie o wymachiwanie szowinizmem itp. czyli czyms co na mnie i tak wrazenia nie robi.
                                • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 21:31
                                  maria421 napisała:

                                  > Janusz, trzymaj sie tematu, bo z braku argumentow zaczynasz mowic o czyms, o cz
                                  > ym wcale tu nie bylo mowy.
                                  >
                                  > Napisalam ze wszystko mi jedno czy homoseksualisci ze soba razem mieszkaja czy
                                  > nie. Dodam tez ze wszystko mi jedno co oni ze soba, za obopolna zgoda, w lozku
                                  > robia.
                                  >
                                  > Jezeli jednak chodzi o zrownanie praw PAR homoseksualnych z PARAMI malzenskimi,
                                  > to podaj mi jedna przyczyna dla ktorej zwiazek dwoch facetow ktory z przyczyn
                                  > naturalnych nigdy nie bedzie w stanie zalozyc rodziny ma miec takie sama prawa
                                  > jak malzenstwo czyli zwiazek kobiety i mezczyzny ktory jest zalazkiem rodziny,
                                  > czyli podstawowej komorki spolecznej.
                                  >
                                  > Prosze o argumenty a nie o wymachiwanie szowinizmem itp. czyli czyms co na mnie
                                  > i tak wrazenia nie robi.

                                  Ty nie masz nic przeciwko związkom homoseksualnym, pod warunkiem, że zostaną wykluczeni z posiadania jakichkolwiek praw partnerskich. Odmawiasz im elemntarnych praw przysługujących każdemu człowiekowi, niezależnie od orientacjiseksualnek.
                                  Nie chodzi tu wcale o całkowite zrównanie praw związków homo z prawami jakie mają małżeństwa - chodzi tylko o niektóre prawa.
                                  Przytocz proszę jeden sensowny argument, który przemawia przeciwko takiemu rozwiązaniu jakie obowiązuje w Niemczech. O kopulacji celem reprodukcji już wspominałaś - to nie nie jest argument, to jest dziecinada - w dosłownym tego słowa znaczeniu.




                                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 21:42
                                    ja.nusz napisał:

                                    > Ty nie masz nic przeciwko związkom homoseksualnym, pod warunkiem, że zostaną wy
                                    > kluczeni z posiadania jakichkolwiek praw partnerskich. Odmawiasz im elemntarnyc
                                    > h praw przysługujących każdemu człowiekowi, niezależnie od orientacjiseksualnek

                                    Janusz, nie odmawiam im zadnych elementarnych praw, zastanow sie nad slowami jakich uzywasz.
                                    Odmawiam PAROM homoseksualnym praw przyslugujacym PAROM malzenskim.
                                    Potrafisz zrozumiec roznice miedzy prawami indywidualnymi a prawami par???

                                    > Nie chodzi tu wcale o całkowite zrównanie praw związków homo z prawami jakie ma
                                    > ją małżeństwa - chodzi tylko o niektóre prawa.

                                    Przeciez jestes za wyplacaniem wdowich rent rowniez homo-partnerom.

                                    > Przytocz proszę jeden sensowny argument, który przemawia przeciwko takie
                                    > mu rozwiązaniu jakie obowiązuje w Niemczech. O kopulacji celem reprodukcji już
                                    > wspominałaś - to nie nie jest argument, to jest dziecinada - w dosłownym tego s
                                    > łowa znaczeniu.

                                    Rozumiem ze nie potrafisz odpowiedziec na moje pytanie dlatego odpowiadasz pytaniem. Czyli sam nie wiesz dlaczego prawa PAR homo mialyby byc takie jak prawa PAR hetero.

                                    Nie pisalam nigdzie o kopulacji celem produkcji. Manipulujesz i przekrecasz bo sam nie wiesz dlaczego PARY homo, ktore z natury nie moga zalozyc rodziny maja miec prawa PAR hetero, czyli malzenstw stanowiacych zalazek rodziny.
                                    • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 22:12
                                      maria421 napisała:
                                      >
                                      > Janusz, nie odmawiam im zadnych elementarnych praw, zastanow sie nad slowami ja
                                      > kich uzywasz.
                                      > Odmawiam PAROM homoseksualnym praw przyslugujacym PAROM malzenskim.
                                      > Potrafisz zrozumiec roznice miedzy prawami indywidualnymi a prawami par???

                                      Odmawiasz im jakichkolwiek praw partnerskich zapisanych ustawowo - ja uważam takie podejście za wyjątkowo niechrześcijańskie - wiem, że poradzisz sobie z tym osądem - masz w końcu do wyboru dwie moralnoćci.
                                      >
                                      > > Nie chodzi tu wcale o całkowite zrównanie praw związków homo z prawami ja
                                      > kie ma
                                      > > ją małżeństwa - chodzi tylko o niektóre prawa.
                                      >
                                      > Przeciez jestes za wyplacaniem wdowich rent rowniez homo-partnerom.

                                      przyznanie renty po zmarłym partnerze oznacza całkowite zrównanie praw?
                                      >
                                      > Rozumiem ze nie potrafisz odpowiedziec na moje pytanie dlatego odpowiadasz pyta
                                      > niem. Czyli sam nie wiesz dlaczego prawa PAR homo mialyby byc takie jak prawa P
                                      > AR hetero.
                                      Prawo do spadku, prawo do szczegółowej informacji od lekarza w przypadku choroby, prawo do wyrażenia zgody (lub nie) na pobranie organów celem ratowania innego życia, prawo do alimentów dla partnera w przypadku rozwiązania związku, prawo do przyjmowania nazwiska partnera - to kilka przykładów. I powiedz mi na Boga dlaczego parom żyjącym w zalegalizowanym związku homoseksualnym mianoby odmawiać tych praw?
                                      Wstręt przed pedałami tu jako argument nie wystarczy.
                                      >
                                      > Nie pisalam nigdzie o kopulacji celem produkcji. Manipulujesz i przekrecasz bo
                                      > sam nie wiesz dlaczego PARY homo, ktore z natury nie moga zalozyc rodziny maja
                                      > miec prawa PAR hetero, czyli malzenstw stanowiacych zalazek rodziny.

                                      Jak nie pisałaćś jeśli pisałaś: brak potomstwa, brak prawa do renty po zmarłym partnerze, bo nie wyprodukował nowych obywateli.
                                      • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 22:43
                                        ja.nusz napisał:

                                        > Odmawiasz im jakichkolwiek praw partnerskich zapisanych ustawowo

                                        to znaczy? co to są PRAWA PARTNERSKIE? i to jeszcze w ustawie zapisane?

                                        >prawo do szczegółowej informacji od lekarza w przypadku choroby,

                                        i znowu mącenie wody....

                                        gdy byłam w szpitalu - PISEMNIE musiałam upoważnić rodzonego męża!!! nic się nie działo z automatu, że jak mąż to lekarz mu wszystko opowiada!!! Czyli nie istnieje żadne PRAWO do informacji z tytułu zawartego związku.
                                        A gdy samotna koleżanka znajomka była w szpitalu - upoważniła tego kolegę - zero bliższych stosunków - po prostu na miejscu nie miała nikogo bardziej zaufanego.


                                        >prawo do alimentów dla partnera w przypadku rozwiązania związku,

                                        a niby KTO miałby te alimenty ustalać? w jaki sposób związek jest rozwiązywany?

                                        I powiedz mi na Boga
                                        > dlaczego parom żyjącym w zalegalizowanym związku homoseksualnym mianoby odmawia
                                        > ć tych praw?

                                        na którego Boga się powołujesz? czy na tego, dla którego stosunek homoseksualny jest obrzydliwością a dopuszczający się takowego winni są śmierci?

                                        A z puntu świeckiego - przyznanie praw to nadanie przywilejów... Dlaczego państwo ma nadawać przywileje komuś, kto nie podejmuje się żadnych obowiązków wobec tegoż państwa?
                                        W imię czego jednopłciowa para która ze sobą obcuje seksualnie ma mieć przywileje, a gdy ja zamieszkam na starość z koleżanką bez seksualnych dywagacji tylko aby sobie ułatwić życie (samotność, opłaty, opieka w razie choroby...), to jesteśmy traktowane jak dwie osoby obce, pomimo, że gospodarstwo jest wspólne????


                                        • jureek Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 09:18
                                          a000000 napisała:

                                          > W imię czego jednopłciowa para która ze sobą obcuje seksualnie ma mieć przywile
                                          > je, a gdy ja zamieszkam na starość z koleżanką bez seksualnych dywagacji tylko
                                          > aby sobie ułatwić życie (samotność, opłaty, opieka w razie choroby...), to jest
                                          > eśmy traktowane jak dwie osoby obce, pomimo, że gospodarstwo jest wspólne????

                                          Przytoczyłaś właśnie argument ZA wprowadzeniem możliwości rejestracji związków partnerskich innych niż małżeństwo.
                                          Gdyby bowiem taka ustawa istniała, to przecież mogłybyście spokojnie z koleżanką zarejestrować taki związek i już nie byłybyście traktowane przez prawo jak dwie osoby zupełnie sobie obce. Przecież urzędnik przed zarejestrowaniem takiego związku ani nie pyta, ani nie sprawdza, czy partnerzy śpią ze sobą. Czemu ludziom się wszystko z seksem kojarzy, dziwne.
                                          Jura
                                      • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 09:53
                                        ja.nusz napisał:

                                        > Odmawiasz im jakichkolwiek praw partnerskich zapisanych ustawowo

                                        O jakiej ustawie w jakim kraju mowisz?
                                        Jezeli mowisz o ustawie zasadniczej , czyli o Konstytucji RP czy o Grundgesetz, to tam nie ma ani slowa o zwiazkach partnerskich jednoplciowych.

                                        - ja uw
                                        > ażam takie podejście za wyjątkowo niechrześcijańskie - wiem, że poradzisz sobie
                                        > z tym osądem - masz w końcu do wyboru dwie moralnoćci.

                                        Wytlumacz mi co jest niechrzescijanskiego w tym, ze sie sprzeciwiam zeby panstwo zrownalo prawa malzenstw z prawami zwiazkow jednoplciowych.

                                        > przyznanie renty po zmarłym partnerze oznacza całkowite zrównanie praw?

                                        Pozostaje jeszcze tylko adopcja dzieci. Tez jestes za tym zeby pary homo mogly adoptowac dzieci i kazdy sprzeciw uwazasz za niechrzescijanski lub za goebbelsowska propagande?

                                        > Prawo do spadku,

                                        mozna sporzadzic testament

                                        prawo do szczegółowej informacji od lekarza w przypadku chorob
                                        > y,

                                        mozna zalatwic notarialnie

                                        >prawo do wyrażenia zgody (lub nie) na pobranie organów celem ratowania inneg
                                        > o życia,

                                        Mozna zalatwic notarialnie

                                        >prawo do alimentów dla partnera w przypadku rozwiązania związku,

                                        Z jakiej racji partner homo ma miec prawo do alimentow skoro ogranicza sie prawo zony do alimentow ? Zony, ktora czesto poswiecila wlasna kariere dla wychowania dzieci?

                                        > prawo
                                        > do przyjmowania nazwiska partnera - to kilka przykładów.

                                        Przyjmowanie nazwiska partnera bierze sie z tego, zeby cala rodzina- ojciec , matka i dzieci mialy jednakowe nazwisko. Pary homo nie zakladaja rodzin, wiec im to niepotrzebne.

                                        > I powiedz mi na Boga
                                        > dlaczego parom żyjącym w zalegalizowanym związku homoseksualnym mianoby odmawia
                                        > ć tych praw?

                                        Jak juz mowilam, czesc tych praw mozna zalatwic notarialnie.

                                        > Wstręt przed pedałami tu jako argument nie wystarczy.

                                        Tu nie chodzi o wstret lecz o to, zeby zaznaczyc ze para homo to nie jest i nigdy nie bedzie to samo co malzenstwo.

                                        > Jak nie pisałaćś jeśli pisałaś: brak potomstwa, brak prawa do renty po zmarłym
                                        > partnerze, bo nie wyprodukował nowych obywateli.

                                        Znow manipulujesz- nie dlatego ze "nie wyprodukowal nowych obywateli" lecz dlatego ze para homo z natury nie jest w stanie spelnic funkcji takiej jak para hetero.
                                        • jureek Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 10:04
                                          maria421 napisała:

                                          > Jak juz mowilam, czesc tych praw mozna zalatwic notarialnie.

                                          No więc jaki problem w tym, żeby dla uproszczenia, zamiast latać z każdą z tych pojedynczych spraw do notariusza, załatwić to za jednym zamachem poprzez zarejestrowanie związku partnerskiego? To sprawa czysto techniczna i moim zdaniem niepotrzebnie ideologizowana (z obu stron).
                                          Jura
                                          • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 10:08
                                            jureek napisał:

                                            > No więc jaki problem w tym, żeby dla uproszczenia, zamiast latać z każdą z tych
                                            > pojedynczych spraw do notariusza, załatwić to za jednym zamachem poprzez zarej
                                            > estrowanie związku partnerskiego? To sprawa czysto techniczna i moim zdaniem ni
                                            > epotrzebnie ideologizowana (z obu stron).

                                            Wszytskie te sprawy mozna zalatwic razem, nie pojedynczo u notariusza. Co za roznica isc do notariusza czy do USC?
                                            • jureek Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 10:24
                                              maria421 napisała:

                                              > Wszytskie te sprawy mozna zalatwic razem, nie pojedynczo u notariusza. Co za ro
                                              > znica isc do notariusza czy do USC?

                                              Skoro to żadna różnica, więc dlaczego nie do USC? Reprezentujesz lobby notariuszów?
                                              Jura
                                              • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 10:32
                                                jureek napisał:

                                                > Skoro to żadna różnica, więc dlaczego nie do USC? Reprezentujesz lobby notarius
                                                > zów?
                                                > Jura

                                                A Ty urzednikow USC?
                                        • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 10:17
                                          maria421 napisała:

                                          > ja.nusz napisał:
                                          >
                                          > > Odmawiasz im jakichkolwiek praw partnerskich zapisanych ustawowo
                                          >
                                          > O jakiej ustawie w jakim kraju mowisz?
                                          > Jezeli mowisz o ustawie zasadniczej , czyli o Konstytucji RP czy o Grundgesetz,
                                          > to tam nie ma ani slowa o zwiazkach partnerskich jednoplciowych.

                                          Piszę o sytuacji jak jest w Niemczech w kontekście tego, że Polska jest na bardzo dobrej drodze wprowadzić coś podobnego.
                                          W Niemczech istnieje instytucja "Eingetragene Partnerschaft" i homoseksualiści korzystają z niej - włącznie z ministrem Westerwelle.
                                          Nikt nigdy nie chciał aby instytucja ta była równorzędna z małżeństwem.
                                          Jest ustawa i nie trzeba latać ze wszystkim po notariuszach, jak ty to wspaniałomyślnie proponujesz.

                                          W taki sposób można pozbyć się miana cimnogrodu.


                                          • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 10:37
                                            ja.nusz napisał:

                                            > Piszę o sytuacji jak jest w Niemczech w kontekście tego, że Polska jest na bard
                                            > zo dobrej drodze wprowadzić coś podobnego.
                                            > W Niemczech istnieje instytucja "Eingetragene Partnerschaft" i homoseksualiści
                                            > korzystają z niej - włącznie z ministrem Westerwelle.
                                            > Nikt nigdy nie chciał aby instytucja ta była równorzędna z małżeństwem.

                                            Jestes niepoinformowany.
                                            pl.wikipedia.org/wiki/Ma%C5%82%C5%BCe%C5%84stwo_os%C3%B3b_tej_samej_p%C5%82ci_w_Norwegii
                                            To tylko jeden przyklad.

                                            > Jest ustawa i nie trzeba latać ze wszystkim po notariuszach, jak ty to wspaniał
                                            > omyślnie proponujesz.
                                            >
                                            > W taki sposób możn
                                            > a pozbyć się miana cimnogrodu.


                                            Mnie nie zalezy na tym, jak mnie "postepowy" Janusz nazwie.
                                            Fak pozostaje faktem- facet nie moze miec meza, kobieta nie moze miec zony, dwoch facetow nie splodzi dziecka, dwie kobiety tez nie.
                                            Jezeli mowienie tak podstawowych rzeczy to ciemnogrod, to znaczy ze "postepowcow" zaslepila ideologia.
                                            >
                                            • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 10:45
                                              A po kiego wywlekasz Norwegię, kiedy dla ciebie nawet niemiecki ustawa "Lebenspartnerschaftsgesetz" jest wystarczająco obrzydliwa.

                                              > Mnie nie zalezy na tym, jak mnie "postepowy" Janusz nazwie.
                                              > Fak pozostaje faktem- facet nie moze miec meza, kobieta nie moze miec zony, dw
                                              > och facetow nie splodzi dziecka, dwie kobiety tez nie.
                                              > Jezeli mowienie tak podstawowych rzeczy to ciemnogrod, to znaczy ze "postepowco
                                              > w" zaslepila ideologia.

                                              To że facet z facetem nie mogą nic spłodzić wie każde dziecko.
                                              Ciemnogrodem jest odmawianie tym ludziom prawa do ustawowo uregulowanego partnerstwa.
                                              Twoją całą argumentację w tej kwestii można bardzo zgrabnie posumaować: NIE bo NIE.

                                              • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 10:53
                                                ja.nusz napisał:

                                                > A po kiego wywlekasz Norwegię, kiedy dla ciebie nawet niemiecki ustawa "Lebensp
                                                > artnerschaftsgesetz" jest wystarczająco obrzydliwa.

                                                Bo twierdziles ze "nikt" nie chce zrownania praw zwiazkow homo z malzenstwami.
                                                Zobaczysz ze niemieccy homo tez na tym co maja nie poprzestana.

                                                > To że facet z facetem nie mogą nic spłodzić wie każde dziecko.
                                                > Ciemnogrodem jest odmawianie tym ludziom prawa do ustawowo uregulowanego partne
                                                > rstwa.

                                                Problem w tym, ze dasz diablu palec, a on cie za reke chwyci. Zgodzisz sie na legalizacje zwiazkow homo, to beda zadac zrownania praw tych zwiazkow z prawami malzenstw.

                                                > Twoją całą argumentację w tej kwestii można bardzo zgrabnie posumaować: NIE bo
                                                > NIE.

                                                Ja chociaz przedstawilam argument- poniewaz para homo z natury nie moze byc reprodukcyjna, to nie mozna jej traktowac jak pary hetero.
                                                Ty nie przedstawiles ZADNEGO argumentu za, zaczales tylko wymachiwac Nazikeule , ciemnogrodem i podobnymi "argumentami".
                                                • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 12:39
                                                  maria421 napisała:

                                                  > Bo twierdziles ze "nikt" nie chce zrownania praw zwiazkow homo z malzenstwami.
                                                  > Zobaczysz ze niemieccy homo tez na tym co maja nie poprzestana.

                                                  Pisząc "nikt" ograniczałem się do Polski i Niemiec, bo wydawało mi się, że tych krajów dotyczy dyskusja.
                                                  Nie mam pojęcia jak jest to uregulowane np. w Burkina Faso, ale jeżeli cię to interesuje, to spróbuję się dowiedzieć.
                                                  Wiem natomiast dobrze, że jedyna demokracja na Bliskim Wschodzie jest w tym względzie bardzo liberalna i bez problemu wydaje certyfikaty związkom homo.

                                                  > Problem w tym, ze dasz diablu palec, a on cie za reke chwyci. Zgodzisz sie na l
                                                  > egalizacje zwiazkow homo, to beda zadac zrownania praw tych zwiazkow z prawami
                                                  > malzenstw.

                                                  To już jest sfera kryształowej kuli - z tego mogę się jedynie pośmiać.

                                                  > Ja chociaz przedstawilam argument- poniewaz para homo z natury nie moze byc rep
                                                  > rodukcyjna, to nie mozna jej traktowac jak pary hetero.

                                                  "Argument", który powtarzałaś do znudzenia - nic poza tym.
                                                  Ten "argument" w odniesieniu do ustawy o związkach partnerskich jest bezwartościowy.

                                                  > Ty nie przedstawiles ZADNEGO argumentu za, zaczales tylko wymachiwac Nazikeule
                                                  > , ciemnogrodem i podobnymi "argumentami".

                                                  Całą listę argumentów ci wymieniłem, ale ty zaproponowałaś tylko wizyty u notariusza.
                                                  Pojęcie Nazikeule odnosi się do bezpotstawnych zarzutów - retoryka Azery była na wskroś goebbelsowska, więc zarzut Nazikeule jest bez podstawny.


                                                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 12:54
                                                    ja.nusz napisał:

                                                    > Pisząc "nikt" ograniczałem się do Polski i Niemiec, bo wydawało mi się, że tych
                                                    > krajów dotyczy dyskusja.

                                                    Dyskusja dotyczy problemu, nie tylko tego jak jest on tu czy tam regulowany.

                                                    > Nie mam pojęcia jak jest to uregulowane np. w Burkina Faso, ale jeżeli cię to i
                                                    > nteresuje, to spróbuję się dowiedzieć.
                                                    > Wiem natomiast dobrze, że jedyna demokracja na Bliskim Wschodzie jest w tym wzg
                                                    > lędzie bardzo liberalna i bez problemu wydaje certyfikaty związkom homo.

                                                    Czyli, skoro nawet w Izraelu wydaja certyfikaty parom homo, to w Polsce tez nalezy?

                                                    > To już jest sfera kryształowej kuli - z tego mogę się jedynie pośmiać.

                                                    Jeszcze jakies 30 lat temu prawdopodobnie smialbys sie z tego, ze dzisiaj w niektorych krajach pary homo moga dzieci adoptowac.

                                                    > "Argument", który powtarzałaś do znudzenia - nic poza tym.
                                                    > Ten "argument" w odniesieniu do ustawy o związkach partnerskich jest bezwartośc
                                                    > iowy.

                                                    Dlaczego?

                                                    > Całą listę argumentów ci wymieniłem, ale ty zaproponowałaś tylko wizyty u notar
                                                    > iusza.

                                                    Zadnych argumentow poza zalamywaniem rak nad ciemnogrodem i wymachiowania Nazikeule nie przedstawiles.

                                                    > Pojęcie Nazikeule odnosi się do bezpotstawnych zarzutów - retoryka Azery była n
                                                    > a wskroś goebbelsowska, więc zarzut Nazikeule jest bez podstawny.

                                                    Goebbels mowil ze klamstwo wieloktotnie powtorzone staje sie prawda. To mozna zastosowac do Twojego powtarzania ze kto nie popiera zwiazkow homo ten jest ciemnogrodem.

                                                  • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 13:27
                                                    maria421 napisała:


                                                    > Dyskusja dotyczy problemu, nie tylko tego jak jest on tu czy tam regulowany.

                                                    Dyskusja musi się na czymś opierać, dlatego cały czas podawałem przykład Niemiec jako światłe rozwiązanie problemu.
                                                    >
                                                    > > Nie mam pojęcia jak jest to uregulowane np. w Burkina Faso, ale jeżeli ci
                                                    > ę to i
                                                    > > nteresuje, to spróbuję się dowiedzieć.
                                                    > > Wiem natomiast dobrze, że jedyna demokracja na Bliskim Wschodzie jest w t
                                                    > ym wzg
                                                    > > lędzie bardzo liberalna i bez problemu wydaje certyfikaty związkom homo.
                                                    >
                                                    > Czyli, skoro nawet w Izraelu wydaja certyfikaty parom homo, to w Polsce tez nal
                                                    > ezy?

                                                    To już jest twój wniosek. A w Polsce należy wprowadzić dlatego, bo Polska jest cywilizowanym krajem.
                                                    >
                                                    > > To już jest sfera kryształowej kuli - z tego mogę się jedynie pośmiać.
                                                    >
                                                    > Jeszcze jakies 30 lat temu prawdopodobnie smialbys sie z tego, ze dzisiaj w nie
                                                    > ktorych krajach pary homo moga dzieci adoptowac.

                                                    A to jest kryształowa kula wstecz.
                                                    >
                                                    > > "Argument", który powtarzałaś do znudzenia - nic poza tym.
                                                    > > Ten "argument" w odniesieniu do ustawy o związkach partnerskich jest bezw
                                                    > artośc
                                                    > > iowy.
                                                    >
                                                    > Dlaczego?

                                                    Dlatego, że, jak ty to zootechnicznie nazywasz, poza niemożnością reprodukcji, pary homoseksualne mogą mieć dokładnie taki sam wkład dla społeczeństw jak pary hetero.
                                                    >
                                                    > > Całą listę argumentów ci wymieniłem, ale ty zaproponowałaś tylko wizyty u
                                                    > notar
                                                    > > iusza.
                                                    >
                                                    > Zadnych argumentow poza zalamywaniem rak nad ciemnogrodem i wymachiowania Nazik
                                                    > eule nie przedstawiles.

                                                    Slepa jesteś? Wymieniłem ci kilka praw zawartych w ustawie o związkach partnerski, któr NIKOMU w niczym nie mogą przszkadzać. Podsuwałem ci kilka razy pod nos cały tekst niemieckiej ustawy, ale jakoś nie wypowiedziałać się co ci się w niej nie podoba.
                                                    Nie będę ukrywał, że odbieram twoje podejście do tematu, jako wyraz ideologii kościoła, która narzuca wzdryganie się przed seksuałnością homoseksualistów - i to jest dla mnie ciemnogód pierwszej wody.

                                                    >
                                                    > > Pojęcie Nazikeule odnosi się do bezpotstawnych zarzutów - retoryka Azery
                                                    > była n
                                                    > > a wskroś goebbelsowska, więc zarzut Nazikeule jest bez podstawny.
                                                    >
                                                    > Goebbels mowil ze klamstwo wieloktotnie powtorzone staje sie prawda. To mozna z
                                                    > astosowac do Twojego powtarzania ze kto nie popiera zwiazkow homo ten jest ciem
                                                    > nogrodem.

                                                    A gdzie ja kłamałem?
                                                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 13:40
                                                    ja.nusz napisał:
                                                    >
                                                    > Dyskusja musi się na czymś opierać, dlatego cały czas podawałem przykład Niemie
                                                    > c jako światłe rozwiązanie problemu.

                                                    Rozumiem wiec ze za swiatle rozwiazanie problemu uwazasz wyplacanie rent wdowich partnerom homo, ale nie adopcje dzieci.
                                                    Jezeli jednak zadania adopcji dzieci przez pary homo w Niemczech stana sie bardziej glosne, to je poprzesz ?

                                                    > To już jest twój wniosek. A w Polsce należy wprowadzić dlatego, bo Polska jest
                                                    > cywilizowanym krajem.

                                                    Od kiedy to cywilizacja zalezy od legalizacji zwiazkow homo?

                                                    > A to jest kryształowa kula wstecz.

                                                    Ty sie lepiej wypowiedz na temat adopcji dzieci przez pary homo. Nie masz jeszcze zdania i czekasz w ktora strone wiatr zawieje zeby moc sie za nim obrocic?

                                                    > Dlatego, że, jak ty to zootechnicznie nazywasz, poza niemożnością reprodukcji,
                                                    > pary homoseksualne mogą mieć dokładnie taki sam wkład dla społeczeństw jak pary
                                                    > hetero.

                                                    BZDURA!
                                                    PARA homo nie moze spoleczenstwu dac nowych obywateli wiec nie moze miec "dokladnie takiego samego wkladu" jak PARA hetero!

                                                    > Slepa jesteś? Wymieniłem ci kilka praw zawartych w ustawie o związkach partners
                                                    > ki, któr NIKOMU w niczym nie mogą przszkadzać. Podsuwałem ci kilka razy pod nos
                                                    > cały tekst niemieckiej ustawy, ale jakoś nie wypowiedziałać się co ci się w ni
                                                    > ej nie podoba.

                                                    To sobie moge sama znalezsc, ale Twoich argumentow dlaczego tak ma byc narazie nie znalazlam.

                                                    > Nie będę ukrywał, że odbieram twoje podejście do tematu, jako wyraz ideologii k
                                                    > ościoła, która narzuca wzdryganie się przed seksuałnością homoseksualistów - i
                                                    > to jest dla mnie ciemnogód pierwszej wody.

                                                    Zebys Ty wiedzial jak bardzo mi jest obojetne czy mnie ktos nazwie ciemnogrodem czy nie :))))

                                                    > > Goebbels mowil ze klamstwo wieloktotnie powtorzone staje sie prawda. To m
                                                    > ozna z
                                                    > > astosowac do Twojego powtarzania ze kto nie popiera zwiazkow homo ten jes
                                                    > t ciem
                                                    > > nogrodem.
                                                    >
                                                    > A gdzie ja kłamałem?

                                                    Na przyklad w tym watku mowiac ze PARA homo moze dac panstwu dokladnie to samo co PARA hetero.
                                                  • jureek Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 13:44
                                                    maria421 napisała:

                                                    > Na przyklad w tym watku mowiac ze PARA homo moze dac panstwu dokladnie to samo
                                                    > co PARA hetero.

                                                    Tak to jest, jak się cytuje obcinając to, co niewygodne. Przecież Janusz dodał zastrzeżenie "poza niemożnością reprodukcji". Nie zauważyłaś?
                                                    Jura
                                                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 13:51
                                                    jureek napisał:

                                                    > Tak to jest, jak się cytuje obcinając to, co niewygodne. Przecież Janusz dodał
                                                    > zastrzeżenie "poza niemożnością reprodukcji". Nie zauważyłaś?
                                                    > Jura

                                                    Para hetero nie tylko plodzi ale i WYCHOWUJE dzieci. Do wyychowania dzieci najlepiej nadaje sie ojciec i matka, mezczyzna i kobieta a nie para homo.
                                                  • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 14:51
                                                    jureek napisał:

                                                    Przecież Janusz dodał
                                                    > zastrzeżenie "poza niemożnością reprodukcji". Nie zauważyłaś?

                                                    i jest to całe sedno problemu. Bo państwu zależy wyłącznie na reprodukcji i wyłącznie z powodu pojawiania się NOWYCH obywateli którzy zapewniają ciągłość funkcjonowania państwa - małżeństwa otrzymały przywileje. MAŁŻEŃSTWA, które w swym założeniu rodzą i wychowują. I są za to wychowanie odpowiedzialne.
                                                    Inne rodzaje powiązań między obywatelami państwa raczej nie obchodzą... kto z kim śpi i dlaczego... państwo daje przywileje W ZAMIAN. Wolne związki nakierowane na realizację własnych osób i wygodę, szczególnie związki par jednopłciowych, państwu nie dają NIC. ZERO. NUL. Z jakiej paki mają otrzymać przywileje? bo co?

                                                  • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 14:20
                                                    maria421 napisała:

                                                    > To sobie moge sama znalezsc, ale Twoich argumentow dlaczego tak ma byc narazie
                                                    > nie znalazlam.

                                                    Już kilkaktornie pisałem, że POZA niemożnością spłodzenia potomstwa,
                                                    pary homoseksualne mogą mieć dokładnie taki sam wkład dla społeczeństw jak pary
                                                    hetero
                                                    - i to są moje argumenty, których ty od wczoraj nie możesz dostrzec.
                                                    Z twojej argumentacji możnaby natomiast wywnioskować, że jedynym sensownym wkładem człowieka dla społeczeństwa jest rozmnożyć się jak trzoda chlewna i nic poza tym.
                                                  • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 15:03
                                                    ja.nusz napisał:

                                                    > pary homoseksualne mogą mieć dokładnie taki sam wkład dla społeczeństw jak pary
                                                    > hetero

                                                    jeśli OPRÓCZ prokreacji, to nie DOKŁADNIE TAKI SAM. To właśnie ze względu na prokreację i wychowywanie nowych pokoleń - małżeństwa mają przywileje. Pozostałe aspekty są takie same - z tych powodów przywilejów niet! Każdy obywatel jest równy niezależnie od jego orientacji seksualnej. Państwo nie daje przywilejów z tytułu bycia profesorem czy aktorem - tu gratyfikacje reguluje rynek, bez wtrącania w to seksualności - która ma się nijak do "INNYCH dziedzin życia" w których to homoseksualiści notują wkład w społeczeństwo.

                                                    Jedyne co różni małżeństwo od pary jednopłciowej to prokreacja właśnie. I dlatego pary jednopłciowe nie mogą otrzymać przywilejów nienależnych.
                                                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 16:16
                                                    ja.nusz napisał:

                                                    > Już kilkaktornie pisałem, że POZA niemożnością spłodzenia potomstwa,
                                                    > pary homoseksualne mogą mieć dokładnie taki sam wkład dla społeczeństw jak pary
                                                    > hetero
                                                    - i to są moje argumenty, których ty od wczoraj nie możesz dostrzec.
                                                    > Z twojej argumentacji możnaby natomiast wywnioskować, że jedynym sensown
                                                    > ym wkładem człowieka dla społeczeństwa jest rozmnożyć się jak trzoda chlewna i
                                                    > nic poza tym.

                                                    Janusz, kilkakrotnie piszesz i nie zauwazasz wlasnego bledu myslowego ze para homo nie moze dac panstwu nic wiecej niz kazdy z homoseksualistow indywidualnie. To, czy homo sa solo, czy w zwiazkach formalnych czy nie formalnych nic nie zmienia w ich mozliwosciach wkladu dla panstwa.
                                                    W malzenstwie tez kazdy z malzonkow ma swoj indywidualny wklad na rzecz panstwa, ale oprocz tego maja tez wspolny wklad jakim jest splodzenie potomstwa i wychowanie go.

                                                    Twoje porownanie przyrostu naturalnego spoleczenstwa do trzody chlewnej uwazam za naglupsze co do tej pory napisales.
                                                  • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 16:52
                                                    maria421 napisała:


                                                    > Janusz, kilkakrotnie piszesz i nie zauwazasz wlasnego bledu myslowego ze para h
                                                    > omo nie moze dac panstwu nic wiecej niz kazdy z homoseksualistow indywidualnie.
                                                    > To, czy homo sa solo, czy w zwiazkach formalnych czy nie formalnych nic nie zm
                                                    > ienia w ich mozliwosciach wkladu dla panstwa.
                                                    > W malzenstwie tez kazdy z malzonkow ma swoj indywidualny wklad na rzecz panstwa
                                                    > , ale oprocz tego maja tez wspolny wklad jakim jest splodzenie potomstwa i wych
                                                    > owanie go.
                                                    >
                                                    > Twoje porownanie przyrostu naturalnego spoleczenstwa do trzody chlewnej uwazam
                                                    > za naglupsze co do tej pory napisales.

                                                    Co to jest za chora filozofia psia mać? Jaki błąd myślowy?

                                                    Ludzie jednej płci chcą w prawnie uregulowany sposób żyć ze sobą, tobie się to nie podoba
                                                    i ze względu na niemożność spłodzenia potomstwa odmawiasz im tego prawa - po prostu chore.
                                                    Takie stanowisko na szczęście w większości cywilizowanych krajów przestaje się liczyć i zdrowy rozsądek zwycięża nad ciemnogrodem.

                                                    PS.
                                                    To nie ja używałem tu zootechniczej terminologii odnośnie rozmażania ludzi - dopasowałem jedną moją wypowiedź do twojej retoryki.



                                                  • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 17:12
                                                    ja.nusz napisał:


                                                    > Ludzie jednej płci chcą w prawnie uregulowany sposób żyć ze sobą,

                                                    co to znaczy?
                                                  • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 17:23
                                                    a000000 napisała:

                                                    > ja.nusz napisał:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Ludzie jednej płci chcą w prawnie uregulowany sposób żyć ze sobą,
                                                    >
                                                    > co to znaczy?

                                                    Znaczy dokładnie to co napisałem - to jest po polsku, a ten język masz chyba jako tako opanowany.
                                                  • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 17:46
                                                    ja.nusz napisał:


                                                    > Znaczy dokładnie to co napisałem

                                                    to znaczy? na czym polega prawnie uregulowany sposób życia ZE SOBĄ dwóch ludzi w związku?
                                                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 17:57
                                                    ja.nusz napisał:

                                                    > Ludzie jednej płci chcą w prawnie uregulowany sposób żyć ze sobą, tobie się to
                                                    > nie podoba
                                                    > i ze względu na niemożność spłodzenia potomstwa odmawiasz im tego prawa - po pr
                                                    > ostu chore.
                                                    > Takie stanowisko na szczęście w większości cywilizowanych krajów przestaje się
                                                    > liczyć i zdrowy rozsądek zwycięża nad ciemnogrodem.

                                                    Janusz, moze zamiast rzucac ciemnogrodem na lewo i prawo zaczalbyc w koncu myslec?

                                                    Malzenstwa dostaja od panstwa przywileje prawne za to co daja panstwu- czyli nowych obywateli.
                                                    Pary homo z natury rzeczy nie sa w stanie dac panstwu samego, ale zadaja od panstwa takich samych przywilejow jakie maja malzenstwa. Te przywileje wyrazaja sie najczesciej w formie finansowej- chocby wlasnie rent wdowich czy tez mniejszego podatku od spadku po zmarlym malzonku.

                                                    Takie same przywileje za nierowne swiadczenia uznajesz za oznake cywilizacji, a sprzeciw za ciemnogrod?

                                                    > PS.
                                                    > To nie ja używałem tu zootechniczej terminologii odnośnie rozmażania ludzi - do
                                                    > pasowałem jedną moją wypowiedź do twojej retoryki.

                                                    Ty lepiej dopasuj zdolnosc czytania ...

                                                  • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 19:19
                                                    maria421 napisała:

                                                    > ja.nusz napisał:
                                                    > > To nie ja używałem tu zootechniczej terminologii odnośnie rozmażania ludz
                                                    > i - do
                                                    > > pasowałem jedną moją wypowiedź do twojej retoryki.

                                                    maria421 napisała:

                                                    > Ty lepiej dopasuj zdolnosc czytania ...
                                                    >

                                                    A tu są słowa osobiście wystukane przez ciebie - mam nadzieję, że masz w miarę dopasowaną zdolność czytania:

                                                    ".....poniewaz para homo z natury nie moze byc reprodukcyjna, to nie mozna jej traktowac jak pary hetero."

                                                    czytaj: należy ją traktować jak bydło.

                                                    A tu dla ułatwienia jeszcze definicja słowa "reprodukcja" w kontekście rozmnażania:

                                                    «rozmnażanie zwierząt i roślin w celach hodowlanych»

                                                    ------------------------------------------------------------------

                                                    > Malzenstwa dostaja od panstwa przywileje prawne za to co daja panstwu- czyli no
                                                    > wych obywateli.
                                                    > Pary homo z natury rzeczy nie sa w stanie dac panstwu samego, ale zadaja od pan
                                                    > stwa takich samych przywilejow jakie maja malzenstwa. Te przywileje wyrazaja si
                                                    > e najczesciej w formie finansowej- chocby wlasnie rent wdowich czy tez mniejsze
                                                    > go podatku od spadku po zmarlym malzonku.

                                                    I uważam za absolutnie normalne, jeżeli wymienione wyżej przywileje zostaną przyznane zarejestrowanym związkom partnerskim. Nie ma żadnego sensownego argumentu, na podstawie którego należałoby im ich odmawiać - ten z "reprodukcją" możesz sobie darować.

                                                    Reprodutor = renta

                                                    https://www.hodowcaroku.pl/upload/obraz_strony/99_m.jpg


                                                    Non-reproduktor = nix renta

                                                    https://file1.npage.de/005354/98/bilder/schwul.jpg


                                                  • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 19:24
                                                    ja.nusz napisał:

                                                    > ".....poniewaz para homo z natury nie moze byc reprodukcyjna, to nie mozna jej
                                                    > traktowac jak pary hetero."
                                                    >
                                                    > czytaj: należy ją traktować jak bydło.

                                                    nadzwyczaj dziwne masz skojarzenia.

                                                    Oczywiście, że pary homo nie można traktować jak parę hetero, z powodów oczywistych.
                                                    Hetero może utworzyć RODZINĘ, homo nie może.

                                                  • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 19:27
                                                    a000000 napisała:

                                                    > ja.nusz napisał:
                                                    >
                                                    > > ".....poniewaz para homo z natury nie moze byc reprodukcyjna, to nie mozn
                                                    > a jej
                                                    > > traktowac jak pary hetero."
                                                    > >
                                                    > > czytaj: należy ją traktować jak bydło.
                                                    >
                                                    > nadzwyczaj dziwne masz skojarzenia.
                                                    >
                                                    > Oczywiście, że pary homo nie można traktować jak parę hetero, z powodów oczywis
                                                    > tych.
                                                    > Hetero może utworzyć RODZINĘ, homo nie może.

                                                    Następna ślepa? Komentarz odnosił się do zootechnicznego traktowania ludzi - nie przeze mnie bynajmniej.
                                                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 19:56
                                                    ja.nusz napisał:

                                                    > Następna ślepa? Komentarz odnosił się do zootechnicznego traktowania ludzi - ni
                                                    > e przeze mnie bynajmniej.

                                                    Janusz, juz zupelnie odleciales...

                                                    Wszystko z braku jakichkolwiek argumentow na pytanie dlaczego para homo, ktora z natury rzeczy nie moze dac panstwu tego co moze dac para hetero, ma miec takie same przywileje jak rodziny.
                                                  • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 20:21
                                                    maria421 napisała:

                                                    > Janusz, juz zupelnie odleciales..

                                                    Tu można ewentualnie odlecieć z powodu ogromu ciemnogrodu.
                                                    Bronisz tym pedałom tych praw jakby to była nie wiem jaka świętość.
                                                    Normalne prawa, które można podciągnąć pod zwykłe prawa obywatelskie.
                                                    Nawt wśród wysokich władz kościoła katolickiego są głosy liberałniejsze od tej ciemnoty, którą ty tutaj próbujesz wciskać.

                                                    Od zaraz zaczynam się gorąco modlić o dopuszczenie pedałów i lesbijek do ślubu kościelnego.

                                                    > Wszystko z braku jakichkolwiek argumentow na pytanie dlaczego para homo, ktora
                                                    > z natury rzeczy nie moze dac panstwu tego co moze dac para hetero, ma miec taki
                                                    > e same przywileje jak rodziny.

                                                    Zasypałem cie już argumentami, ale ty wolisz dalej łgać - wg goebbelsowskiej zasady,którą sama wspomniałaś.

                                                  • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 21:21
                                                    ja.nusz napisał:

                                                    > Normalne prawa, które można podciągnąć pod zwykłe prawa obywatelskie.

                                                    PODCIĄGNĄĆ. Prawo nie zna takiego pojęcia.
                                                    Problem w tym, że przywileje nadane małżeństwom to nie są prawa obywatelskie.

                                                    tu masz w tabelce wymienione prawa obywatelskie.

                                                    www.wos.org.pl/panstwo-prawa.html
                                                    oczywiście, nie muszę przypominać że homoseksualiści cieszą się wszelkimi prawami obywatelskimi.

                                                  • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 21:22
                                                    ja.nusz napisał:

                                                    > Od zaraz zaczynam się gorąco modlić o dopuszczenie pedałów i lesbijek do ślubu
                                                    > kościelnego.

                                                    chyba nie masz pojęcia o zasadach panujących w kościele katolickim.
                                                  • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 21:49
                                                    a000000 napisała:

                                                    > ja.nusz napisał:
                                                    >
                                                    > > Od zaraz zaczynam się gorąco modlić o dopuszczenie pedałów i lesbijek do
                                                    > ślubu
                                                    > > kościelnego.
                                                    >
                                                    > chyba nie masz pojęcia o zasadach panujących w kościele katolickim.

                                                    Niestety mam, co nie znaczy, że muszę się ze wszystkimi zasadami ślepo zgadzać.
                                                    Nawet kościół katolicki pozwala ze sobą dyskutować na kontrowersyjne tematy - gorzej jest z jego szeregowymi owieczkami, które często chcą być bardziej papieskie od papieża.
                                                  • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 22:21
                                                    ja.nusz napisał:

                                                    > Niestety mam, co nie znaczy, że muszę się ze wszystkimi zasadami ślepo zgadzać.

                                                    oczywiście, tylko są pewne prawdy zwane dogmatami a także pewniki doktrynalne, które są nienaruszalne. Jak Dekalog - który trzeba by było zrelatywizować aby uznać śluby jednopłciowe. A z Biblii pewne teksty wykreślić.
                                                    Raczej niemożliwe. Papież jest strażnikiem pieczęci na Ewangelii.



                                                    >
                                                    > Nawet kościół katolicki pozwala ze sobą dyskutować na kontrowersyjne tematy \

                                                    ależ oczywiście! tylko nie spodziewaj się, że z powodu takich dyskusji kościół zmieni Ewangelię.
                                                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 27.04.12, 08:22
                                                    ja.nusz napisał:

                                                    > Tu można ewentualnie odlecieć z powodu ogromu ciemnogrodu.
                                                    > Bronisz tym pedałom tych praw jakby to była nie wiem jaka świętość.
                                                    > Normalne prawa, które można podciągnąć pod zwykłe prawa obywatelskie.
                                                    > Nawt wśród wysokich władz kościoła katolickiego są głosy liberałniejsze od tej
                                                    > ciemnoty, którą ty tutaj próbujesz wciskać.

                                                    Tu naprawde mozna sie zalamac z powodu ciemnoty, czyli zerowego pojecia czym sa prawa obywatelskie.
                                                    Nikt nie odmawia homoseksualistom zadnych praw obywatelskich, my tu mowimy o prawie PAR, ZWIAZKOW.
                                                    Jezeli nie potrafisz odroznic jednego od drugiego, to lepiej najpierw odrob lekcje z wychowania obywatelskiego.

                                                    > Zasypałem cie już argumentami, ale ty wolisz dalej łgać - wg goebbelsowskiej za
                                                    > sady,którą sama wspomniałaś.

                                                    Janusz, Tobie brak podstawowej wiedzy na temat praw obywatelskich. Tego braku nie nadrobisz wymachiwaniem Nazikeule, ciemnogrodem itp sztuczkami.
                                                  • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 27.04.12, 09:40
                                                    Mario, nie wskakuj od razu na orbitę, bo dostaniesz zawrotów głowy.
                                                    Próbowałem niewinnie naciągać, podciągać jedne prawa pod drugich i rzeczywiście nie da się tego tak łatwo zrobić. Ale nawet jeżeli byłbym ostatnim głąbem z praw wszelkich - co to zmienia w istocie rzeczy? NIC!!!
                                                    Moje osobiste zdanie na temat przyznawania parom homoseksualnym praw przysługujących małżeństwom jest takie jakie jest , czyli niezmiennie za. Zanim znów wskoczysz na orbitę dodam - nie wszystkich.
                                                    I tu dotarliśmy do tematu, który już raz poruszyłaś: dzieci.
                                                    Jedyne co ci na ten tema jednak przaszło do głowy to były jakieś wiatry i chorągiewki.
                                                    Mogę cię pocieszyć jak na razie wiatry odchodzą regularnie a chorągiewka pracuje bez zarzutu.
                                                    Sam tematu dzieci do tej pory nie poruszałem, bo jest to kwestia nieco poważniejsza niż renty po zmarłym pedale, czy niższy podatek od spadku - prawa, które wg ciebie powinny być zarezerwowane wyłącznie dla reproduktorów.
                                                    Większość krajów, które mają ustawy o związkach partnerskich nie rozszerzyła ich na adopcję dzieci. W niektórych krajach jest to możliwe i z tego co wiem nie ma do tej pory żadnych negatywnych sygnałów odnośnie rozwoju dzieci.
                                                    Jest to jednak proces, który jest nie do powstrzymania i za ileś tam lat będzie to normalką, że homoseksualiści będą adoptować dzieci.
                                                    Kiedy pierwsze dzieci wyrastające w takich rodzinach dorosną i wypowiedzą się same, będziemy znacznie mądrzejsi.

                                                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 27.04.12, 11:04
                                                    Janusz, z naszej dyskusji wynika ze poparcie dla legalizacji zwiazkow jednoplciowych jest wlasciwie kwestia mody i manier.
                                                    Ja i Azerka sprzeciwiamy sie przyznawaniu parom jednoplciowym praw przynaleznych malzenstwom, co Ty nazywasz "ciemnogrodem". Czyli, my nie nadazamy za moda. Za ideologiczna moda wedlug ktorej od kilku sezonow nosi sie przekonania ze homoseksualizm jest normalna orientacja seksualna, tak samo dobra jak i heteroseksualizm, wobec tego nie powinno byc roznic miedzy malzenstwami a parami homo.

                                                    Wybacz, ale ja nie mam zamiaru slepo pedzic za moda tylko po to zeby byc na fali. Nie jestem konformistka, mam wlasne przekonania i wszystko mi jedno czy sa one zgodne z aktualna moda czy nie.

                                                    Rozumiem ze narazie nie masz zdania odnosnie adopcji dzieci przez pary homo. Czekasz w ktorym kierunku pojdzie moda?
                                                    Piszesz :
                                                    "Kiedy pierwsze dzieci wyrastające w takich rodzinach dorosną i wypowiedzą się same, będziemy znacznie mądrzejsi".

                                                    Czyli uwazasz, ze na dzieciach mozna sobie poeksperymentowac? W imie czego?????
                                                    W imie mody wedlug ktorej kazdy kto tego nie popiera jest "ciemnogrodem"? Boisz sie zeby Cie nie nazwano "Ciemnogrodem"?
                                                  • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 27.04.12, 11:42
                                                    maria421 napisała:

                                                    > Janusz, z naszej dyskusji wynika ze poparcie dla legalizacji zwiazkow jednoplci
                                                    > owych jest wlasciwie kwestia mody i manier.

                                                    Jeżeli Maria stwierdzi, że to jest kwestia mody i manier to jeszcze bardzo długo nie oznacza, że to kwestia mody i manier.
                                                    Dla mnie jest to nazwyklejszy rozwój cywilizowanych społeczeństw.
                                                    Przyznawanie parom homoseksualnym praw zbliżonych (nie identycznych!) do praw małżeńskich jest stosowane w wielu krajach i nigdzie nie wynikło z tego powodu NIC negatywnego - no może poza wrzaskiem ciemnogrodu, ale ten jest na szczęście wrzeszczącą mniejszością.


                                                    > Ja i Azerka sprzeciwiamy sie przyznawaniu parom jednoplciowym praw przynaleznyc
                                                    > h malzenstwom, co Ty nazywasz "ciemnogrodem". Czyli, my nie nadazamy za moda. Z
                                                    > a ideologiczna moda wedlug ktorej od kilku sezonow nosi sie przekonania ze homo
                                                    > seksualizm jest normalna orientacja seksualna, tak samo dobra jak i heteroseksu
                                                    > alizm, wobec tego nie powinno byc roznic miedzy malzenstwami a parami homo.
                                                    >
                                                    > Wybacz, ale ja nie mam zamiaru slepo pedzic za moda tylko po to zeby byc na fal
                                                    > i. Nie jestem konformistka, mam wlasne przekonania i wszystko mi jedno czy sa o
                                                    > ne zgodne z aktualna moda czy nie.
                                                    >
                                                    > Rozumiem ze narazie nie masz zdania odnosnie adopcji dzieci przez pary homo. Cz
                                                    > ekasz w ktorym kierunku pojdzie moda?
                                                    > Piszesz :
                                                    > "Kiedy pierwsze dzieci wyrastające w takich rodzinach dorosną i wypowiedzą s
                                                    > ię same, będziemy znacznie mądrzejsi
                                                    ".
                                                    >
                                                    > Czyli uwazasz, ze na dzieciach mozna sobie poeksperymentowac? W imie czego?????
                                                    > W imie mody wedlug ktorej kazdy kto tego nie popiera jest "ciemnogrodem"? Boisz
                                                    > sie zeby Cie nie nazwano "Ciemnogrodem"?
                                                  • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 27.04.12, 12:01
                                                    maria421 napisała:

                                                    > Wybacz, ale ja nie mam zamiaru slepo pedzic za moda tylko po to zeby byc na fal
                                                    > i. Nie jestem konformistka, mam wlasne przekonania i wszystko mi jedno czy sa o
                                                    > ne zgodne z aktualna moda czy nie.

                                                    Nic nie muszę wybaczać, bo nie oczekuję od ciebie abyś za czymkolwiek pędziła.

                                                    > Rozumiem ze narazie nie masz zdania odnosnie adopcji dzieci przez pary homo. Cz
                                                    > ekasz w ktorym kierunku pojdzie moda?

                                                    G...rozumiesz - mam na ten temat bardzo sprecyzowane zdanie tzn jestem za, ale na bardzo rygorystycznych warunkach.

                                                    > Piszesz :
                                                    > "Kiedy pierwsze dzieci wyrastające w takich rodzinach dorosną i wypowiedzą s
                                                    > ię same, będziemy znacznie mądrzejsi
                                                    ".

                                                    Piszę, no i?



                                                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 27.04.12, 12:18
                                                    Janusz, Ty sobie z duma nos te ideologiczna mode na bycie "postepowcem" skoro daje Ci ona pewnosc wynikajaca z przynaleznosci do trendu i poczucie wyzszosci nad "ciemnogrodem", ale od eksperymentow na dzieciach - WARA!

                                                    Kazde dziecko ma biologicznego ojca i biologiczna matke. Rodzice adopcyjni sa po to, zeby zastapic biologicznego ojca i biologiczna matke w wychowaniu dzieci.
                                                    Dwoch facetow czy dwie kobiety nie spelniaja tych warunkow.

                                                    Poza tym- w Europie jest wiecej par malzenskich chetnych zaadoptowac dziecko niz dzieci do adopcji, chocby z tego powodu nie powinno sie nawet mowic o adopcji dzieci przez pary homo.
                                                    Ale , niestety. Tam gdzie adopcja przez pary homo jest mozliwa, tam przyznanie dziecka malzenstwu jest natychmiast uznawana za dyskryminowanie par homo.
                                                    Wszystko dzieki tak modnym i postepowym ludziom, walczacym z "ciemnogrodem" jak Ty....

                                                  • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 27.04.12, 12:42
                                                    maria421 napisała:

                                                    > Janusz, Ty sobie z duma nos te ideologiczna mode na bycie "postepowcem" skoro d
                                                    > aje Ci ona pewnosc wynikajaca z przynaleznosci do trendu i poczucie wyzszosci n
                                                    > ad "ciemnogrodem", ale od eksperymentow na dzieciach - WARA!

                                                    Ja nic nie muszę nosić, ja nigdzie nie nie muszę przynależeć, bo to nie ma NIC a NIC wspólnego z jakąś modą czy trendem.
                                                    Ma to tylko związek ze zdrowym rozsądkiem i cywilizacją.
                                                    Jeżeli chodzi o adopcję, to jestem za, na bardzo obostrzonych warunkach i w ostatniej kolejności - nawet jak będziesz jeszcze głośniej krzyczała WARA!!!

                                                    > Kazde dziecko ma biologicznego ojca i biologiczna matke. Rodzice adopcyjni sa p
                                                    > o to, zeby zastapic biologicznego ojca i biologiczna matke w wychowaniu dzieci.
                                                    > Dwoch facetow czy dwie kobiety nie spelniaja tych warunkow.

                                                    Tu możnaby bardzo długo dyskutować - fizycznie oczywiście nie, duchowo w niektórych przypadkach na pewno o niebo lepiej.

                                                    > Poza tym- w Europie jest wiecej par malzenskich chetnych zaadoptowac dziecko n
                                                    > iz dzieci do adopcji, chocby z tego powodu nie powinno sie nawet mowic o adopcj
                                                    > i dzieci przez pary homo.

                                                    Nawet jeżeli tak jest, to nie uda ci się założyć kagańca tym, którzy chcą o tym mówić.
                                                    A dwie kobiety nawet nie muszą myśleć o adopcji - mogą poprosić kolegę pedała o przysługę.


                                                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 27.04.12, 13:11
                                                    ja.nusz napisał:

                                                    > Ja nic nie muszę nosić, ja nigdzie nie nie muszę przynależeć, bo to nie ma NIC
                                                    > a NIC wspólnego z jakąś modą czy trendem.
                                                    > Ma to tylko związek ze zdrowym rozsądkiem i cywilizacją.

                                                    Janusz, znow zaczynasz uzywac terminow, ktorych nie rozumiesz. Poniewaz cywilizacja to poziom rozwoju spoleczenstwa, a podstawowa komorka spoleczna jest rodzina a nie para gejow, to PARY gejowskie nie maja nic z cywilizacja wspolnego.
                                                    Napisalam PARY, zeby bylo jasne ze nie dotyczy to indywidualnego wkladu gejow w rozwoj nauki czy kultury.

                                                    Przyznawanie par gejowskim ktore z natury nie sa w stanie stworzyc rodziny przywilejow przyslugujacym malzenstwom i rodzinom nie ma nic wspolnego ze zdrowym rozsadkiem.
                                                    Zgoda na adopcje dzieci przez pary homo jest WBREW zdrowemu rozsadkowi.

                                                    > Jeżeli chodzi o adopcję, to jestem za, na bardzo obostrzonych warunkach i w ost
                                                    > atniej kolejności - nawet jak będziesz jeszcze głośniej krzyczała WARA!!!

                                                    Jakie "obostrzone warunki" masz na mysli?

                                                    > Tu możnaby bardzo długo dyskutować - fizycznie oczywiście nie, duchowo w niektó
                                                    > rych przypadkach na pewno o niebo lepiej.

                                                    Sprawdziles to???? Czy tez idealizujesz zakladajac ze patologia moze wystepowac tylko wsrod herero, a homo to sa sami wyksztalceni i wrazliwi ludzie?

                                                    > Nawet jeżeli tak jest, to nie uda ci się założyć kagańca tym, którzy chcą o tym
                                                    > mówić.

                                                    Skarbie, to TY zakladasz kaganiec w posteci "ciemnogrodu"...

                                                    > A dwie kobiety nawet nie muszą myśleć o adopcji - mogą poprosić kolegę pedała o
                                                    > przysługę.

                                                    Wtedy dziecko ma naturalnego ojca i naturalna matke i na kochanke matki moze najwyzej "ciocia" mowic.
                                                    Dziecko MA PRAWO wiedziec kto jest jej ojcem i matka.
                                                  • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 27.04.12, 13:54
                                                    maria421 napisała:
                                                    >
                                                    > Janusz, znow zaczynasz uzywac terminow, ktorych nie rozumiesz. Poniewaz cywiliz
                                                    > acja to poziom rozwoju spoleczenstwa, a podstawowa komorka spoleczna jest rodzi
                                                    > na a nie para gejow, to PARY gejowskie nie maja nic z cywilizacja wspolnego.

                                                    To tobie się tak wydaje, bo odpowiada to twoim przekonaniom. Twoje przekonania nie są jednak na szczęście aktem prawnym.
                                                    Homoseksualne pary wychowujące dzieci adoptowane lub rodzone dzieci swoich partnerów są rodziną - czy tobie się to podoba czy nie.

                                                    > Przyznawanie par gejowskim ktore z natury nie sa w stanie stworzyc rodziny przy
                                                    > wilejow przyslugujacym malzenstwom i rodzinom nie ma nic wspolnego ze zdrowym r
                                                    > ozsadkiem.
                                                    > Zgoda na adopcje dzieci przez pary homo jest WBREW zdrowemu rozsadkowi.

                                                    Twierdzi Maria - ja twierdzę inaczej

                                                    > Sprawdziles to???? Czy tez idealizujesz zakladajac ze patologia moze wystepowac
                                                    > tylko wsrod herero, a homo to sa sami wyksztalceni i wrazliwi ludzie?

                                                    Odpowiadasz na pytania, których NIKT nie zadał i komentujesz tezy, których NIKT nie postawił.
                                                    Gwarancji, na to że dziecku będzie w dobrze w rodzinie adopcyjnej nie ma żadnej - ani w hetero ani w homo.

                                                    > Jakie "obostrzone warunki" masz na mysli?

                                                    Wszystkie te same, które dotyczą par hetero, z nieco intensywniejszą kontrolą poszczególnych kryteriów - taka adopcja ma jednak charakter niecodzienny, nie widzę w nie jednak nic zdrożnego.
                                                    Homoseksualizm sam w sobie nie jest w stanie skrzywić charakteru wychowywanego dziecka.



                                                  • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 27.04.12, 15:20
                                                    ja.nusz napisał:

                                                    > Homoseksualizm sam w sobie nie jest w stanie skrzywić charakteru wychowywanego
                                                    > dziecka.

                                                    powiadasz? to Ci powiem, że nawet gdy opiekun jest rodzonym ojcem - wychowanie bez matki jest w stanie skrzywić charakter. Dlatego jestem całkowicie przeciwna adopcji przez homo, jeśli chodzi o lesby, to już nieco mniej.
                                                  • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 27.04.12, 15:29
                                                    a000000 napisała:

                                                    > ja.nusz napisał:
                                                    >
                                                    > > Homoseksualizm sam w sobie nie jest w stanie skrzywić charakteru wychowyw
                                                    > anego
                                                    > > dziecka.
                                                    >
                                                    > powiadasz? to Ci powiem, że nawet gdy opiekun jest rodzonym ojcem - wychowanie
                                                    > bez matki jest w stanie skrzywić charakter. Dlatego jestem całkowicie przeciwn
                                                    > a adopcji przez homo, jeśli chodzi o lesby, to już nieco mniej.

                                                    Powiadam. A jeżeli jesteś w stanie w jakikolwiek sposób udowodnić, że jest inaczej, to nie krępuj się.
                                                  • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 27.04.12, 16:12
                                                    ja.nusz napisał:

                                                    A jeżeli jesteś w stanie w jakikolwiek sposób udowodnić, że jest inac
                                                    > zej, to nie krępuj się.

                                                    dziecko w procesie wychowania ma otrzymać obydwa wzorce zachowań - męski i żeński. I wzór relacji między płciowej. Czyli to co się tak bardzo lewakom nie podoba, a co jest absolutnie konieczne do wychowania: tradycyjny, uwarunkowany biologicznie podział ról.
                                                    Gdy są dwa tatusie - obraz zostaje wypaczony.
                                                    To powie każdy rozsądny psycholog.

                                                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 27.04.12, 16:47
                                                    ja.nusz napisał:
                                                    >
                                                    > To tobie się tak wydaje, bo odpowiada to twoim przekonaniom. Twoje przekonania
                                                    > nie są jednak na szczęście aktem prawnym.
                                                    > Homoseksualne pary wychowujące dzieci adoptowane lub rodzone dzieci swoich par
                                                    > tnerów są rodziną - czy tobie się to podoba czy nie.

                                                    Janusz, znow musze Cie odeslac do definicji slowa "rodzina", ale nie tego zmanipulowanego na ideologiczne potrzeby pojecia "rodzina"....
                                                    Jezeli lesbijka czy gej wychowuje wlasne dziecko ze swa partnerka/partnerem, to partnerka/partner matki/ojca nie bedzie dla dziecka nigdy rodzina!!!!! Jakbys nie manipulowal, tego sie nie da ani przyszyc, ani przylatac.

                                                    > Twierdzi Maria - ja twierdzę inaczej

                                                    Znaczy ze w pedzie za moda pozegnales sie ze zdrowym rozsadkiem.

                                                    > Odpowiadasz na pytania, których NIKT nie zadał i komentujesz tezy, których NIKT
                                                    > nie postawił.
                                                    > Gwarancji, na to że dziecku będzie w dobrze w rodzinie adopcyjnej nie ma żadnej
                                                    > - ani w hetero ani w homo.

                                                    Gdybys mial przyznac dziecko do adopcji to komu byc przyznal- malzenstwu czy parze jednoplciowej? Zalozmy ze wszyscy kandydaci maja jednakowe wyksztalcenie i warunki materialne.

                                                    > Wszystkie te same, które dotyczą par hetero, z nieco intensywniejszą kontrolą p
                                                    > oszczególnych kryteriów - taka adopcja ma jednak charakter niecodzienny, nie wi
                                                    > dzę w nie jednak nic zdrożnego.

                                                    Prosze o odpowiedz na pytanie ktore wyzej zadalam.

                                                    > Homoseksualizm sam w sobie nie jest w stanie skrzywić charakteru wychowywanego
                                                    > dziecka.
                                                    >
                                                    Skad wiesz???
                                                    A nawet jezeli nie jest w stanie skrzywic, to dlaczego odmawiac dziecku wychowania przez adopcyjnego ojca i matke???

                                                    >
                                                  • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 27.04.12, 19:51
                                                    maria421 napisała:

                                                    > Janusz, znow musze Cie odeslac do definicji slowa "rodzina", ale nie tego zmani
                                                    > pulowanego na ideologiczne potrzeby pojecia "rodzina"....
                                                    > Jezeli lesbijka czy gej wychowuje wlasne dziecko ze swa partnerka/partnerem, to
                                                    > partnerka/partner matki/ojca nie bedzie dla dziecka nigdy rodzina!!!!! Jakbys
                                                    > nie manipulowal, tego sie nie da ani przyszyc, ani przylatac.

                                                    Nie musisz mnie donikąd odsyłać - znam tę definicję tak samo dobrze jak ty.
                                                    Ponieważ świat nie stoi w miejscu, definicja ta została rozszerzona o rodziny alternatywne, których jest na tyle dużo na tym bożym świecie, że nie trzeba dla nich wymyślać jakiejś terminologii zastępczej.
                                                    Te sztywne zapisy w konstytucjach są zwykłym archaizmem - rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. I właśnie dlatego coraz więcej cywilizowanych krajów stara się poukładać to zagadnienie odpowienimi ustawami - jednym wychodzi to lepiej innym gorzej innym na razie wcale.
                                                    Dlatego Mario nic tu nie trzeba manipulować - rzeczawistość mówi sama za siebie.
                                                    Internet jest pełen przykładów definicji rodzin altrnatywnych - nie bądę nic przytaxzał w trosce o twoje zszarpane nerwy.
                                                    >
                                                    > > Twierdzi Maria - ja twierdzę inaczej
                                                    >
                                                    > Znaczy ze w pedzie za moda pozegnales sie ze zdrowym rozsadkiem.

                                                    Twierdzi Maria nadal - no i?
                                                    >
                                                    >
                                                    > Gdybys mial przyznac dziecko do adopcji to komu byc przyznal- malzenstwu czy pa
                                                    > rze jednoplciowej? Zalozmy ze wszyscy kandydaci maja jednakowe wyksztalcenie i
                                                    > warunki materialne.

                                                    I te dwa kryteria dla ciebie wystarczają aby zdecydować? Najwaraźniej tak?
                                                    Dla mnie to za mało. Ale załóżmy, że wszystkie inne kryteria byłyby równie pozytywne, to przyznałbym tym, których uznałbym za sympatyczniejszych - i od razu powiem, że nie mogę zagwarantować, że byłaby to para hetero. Gdyby nawet stopień sympatii był równy, chyba rzuciłbym po kryjomu monetą.
                                                    >
                                                    > Prosze o odpowiedz na pytanie ktore wyzej zadalam.
                                                    >
                                                    > > Homoseksualizm sam w sobie nie jest w stanie skrzywić charakteru wychowyw
                                                    > anego
                                                    > > dziecka.
                                                    > >
                                                    > Skad wiesz???
                                                    > A nawet jezeli nie jest w stanie skrzywic, to dlaczego odmawiac dziecku wychowa
                                                    > nia przez adopcyjnego ojca i matke???

                                                    Nikt nikou nie chce niczego odmawiać, a ja na pewno już nie - uważam, że każdy przypadek powinien być rozpatrywany indywidualnie, ale na pewno nie w takiej formie do jakiej ty mnie zmusiłaś - pomimo tego odpowiedziałem ci na tę zagrywkę.
                                                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 27.04.12, 20:42
                                                    ja.nusz napisał:

                                                    > Nie musisz mnie donikąd odsyłać - znam tę definicję tak samo dobrze jak ty.
                                                    > Ponieważ świat nie stoi w miejscu, definicja ta została rozszerzona o rodziny a
                                                    > lternatywne, których jest na tyle dużo na tym bożym świecie, że nie trzeba dla
                                                    > nich wymyślać jakiejś terminologii zastępczej.
                                                    > Te sztywne zapisy w konstytucjach są zwykłym archaizmem - rzeczywistość wygląda
                                                    > zupełnie inaczej. I właśnie dlatego coraz więcej cywilizowanych krajów stara s
                                                    > ię poukładać to zagadnienie odpowienimi ustawami - jednym wychodzi to lepiej in
                                                    > nym gorzej innym na razie wcale.
                                                    > Dlatego Mario nic tu nie trzeba manipulować - rzeczawistość mówi sama za siebie

                                                    Drogi Januszu, swiat w miejscu nie stoi, ale pewne definicje pozostaja niezmienne. Czlowiek jest czlowiekiem, kobieta kobieta, mezczyzna mezczyzna , rodzina rodzina.
                                                    Od poczatku swiata rzeczywistosc sie nie zmienila- do zalozenia rodziny potrzebny jest ojciec i matka a nie dwoch ojcow i dwie matki, i jakbys tej rzeczywistosc nie zaklinal, tego faktu nie zmienisz.
                                                    Opowiadanie o "alternatywnych" czy "rozszerzonych" modelach rodziny jest naginaniem rzeczywistosci do ideologicznych potrzeb. Jest falszowaniem rzeczywistosci!

                                                    > Internet jest pełen przykładów definicji rodzin altrnatywnych - nie bądę nic pr
                                                    > zytaxzał w trosce o twoje zszarpane nerwy.

                                                    Jeszcze nie tak dawno komune uwazano za rodzine, na szczescie ten model juz odszedl do lamusa .

                                                    > Twierdzi Maria nadal - no i?

                                                    ... no i chcialaby dowodu ze sie myli :-))

                                                    > I te dwa kryteria dla ciebie wystarczają aby zdecydować? Najwaraźniej tak?
                                                    > Dla mnie to za mało. Ale załóżmy, że wszystkie inne kryteria byłyby równie pozy
                                                    > tywne, to przyznałbym tym, których uznałbym za sympatyczniejszych - i od razu p
                                                    > owiem, że nie mogę zagwarantować, że byłaby to para hetero. Gdyby nawet stopień
                                                    > sympatii był równy, chyba rzuciłbym po kryjomu monetą.

                                                    Janusz, ja moge tylko po cichu miec nadzieje, ze Ty sie uparles ze sie bedziesz konsekwentnie ze mna nie zgadzal a w duchu myslisz i tak cos innego.
                                                    Nie mozliwe zebys naprawde myslal to co piszesz...

                                                    > Nikt nikou nie chce niczego odmawiać, a ja na pewno już nie - uważam, że każdy
                                                    > przypadek powinien być rozpatrywany indywidualnie, ale na pewno nie w takiej fo
                                                    > rmie do jakiej ty mnie zmusiłaś - pomimo tego odpowiedziałem ci na tę zagrywkę.

                                                    A ja nadal mam nadzieje za tak daleko jeszcze nie odleciales, tylko sie ze mna droczysz.
                                                  • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 28.04.12, 08:56
                                                    maria421 napisała:

                                                    > A ja nadal mam nadzieje za tak daleko jeszcze nie odleciales, tylko sie ze mna
                                                    > droczysz.

                                                    Powyższe zdanie skałoniło mnie do tego, aby uznać dyskusję za zakończoną.
                                                    Moim zdaniem już wszystko zostało powiedziane - a może nawet więcej.

                                                    I pamiętaj, nadzieja umiera ostatnia, a lubić można się nawet pomimo tak drastycznych różnic w poglądach na niektóre tematy. I to by było na tyle.
                                                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 28.04.12, 09:16
                                                    ja.nusz napisał:

                                                    > Powyższe zdanie skałoniło mnie do tego, aby uznać dyskusję za zakończoną.
                                                    > Moim zdaniem już wszystko zostało powiedziane - a może nawet więcej.
                                                    >
                                                    > I pamiętaj, nadzieja umiera ostatnia, a lubić można się nawet pomimo tak drasty
                                                    > cznych różnic w poglądach na niektóre tematy. I to by było na tyle.

                                                    Januszu, pamietaj ze dopiero wtedy jak facet z facetem albo kobieta z kobieta dzieci beda plodzic, wtedy dopiero bedzie mozna mowic o parach jednoplciowych z dzieckiem jako rodzinie.
                                                    Zanim to jednak nastapi, nie falszujmy rzeczywistosci.
                                                  • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 28.04.12, 09:40
                                                    Ja już swoje powiedziałem.
                                                  • koelscher Re: Kwestia mody i manier? 28.04.12, 10:43
                                                    Pamietajecie, ze macie sie roznic PIEKNIE! Oder, um es mal mit Jandl zu sagen: Unsere Ansichten gehen als Freunde auseinander...
                                                    :-)
                                                    k-r
                                                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 28.04.12, 11:27
                                                    koelscher napisał:

                                                    > Pamietajecie, ze macie sie roznic PIEKNIE! Oder, um es mal mit Jandl zu sagen:
                                                    > Unsere Ansichten gehen als Freunde auseinander...
                                                    > :-)
                                                    > k-r

                                                    Czyli- let´s agree to disagree :)
                                                  • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 27.04.12, 13:12
                                                    ja.nusz napisał:

                                                    mogą poprosić kolegę pedała o
                                                    > przysługę.

                                                    i to zmieni całkowicie sytuację. Jedna z pań będzie MATKĄ BIOLOGICZNĄ. Nawet u nas biologiczne matki wychowują własne dzieci w związkach lesbijskich.

                                                    Rozmawiamy o adopcji.

                                                    , duchowo w niektó
                                                    > rych przypadkach na pewno o niebo lepiej.

                                                    zapewne, adopcyjny ojciec homoseksualny będzie lepszy niż biologiczny ojciec - pijak i awanturnik który bije i molestuje. No ale jak dotychczas - jest więcej oczekujących par hetero niż dzieci do adopcji. nie ma konieczności szukania opiekunów pośród "innych związków".

                                                  • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 27.04.12, 13:33
                                                    a000000 napisała:

                                                    > ja.nusz napisał:
                                                    >
                                                    > mogą poprosić kolegę pedała o
                                                    > > przysługę.
                                                    >
                                                    > i to zmieni całkowicie sytuację. Jedna z pań będzie MATKĄ BIOLOGICZNĄ. Nawet u
                                                    > nas biologiczne matki wychowują własne dzieci w związkach lesbijskich.

                                                    No to pora zdecydować się o ci chodzi. O to kto dziecko spłodził, czy o to kto je będzie wychowywał?
                                                    Wydawało mi się, że larum było o to, że homoseksualiści nie mogą zastąpić ojca i matki.
                                                    Jedna z pań będzie matką biologoczną a druga z pań będzie drugą mamusią - adopcja jest w takim przypadku po prostu zbądna. Matka podaje w urzędzie "ojciec nieznany" i wychowuje dziecko ze swoją partnerką. Czy może proponujesz, żeby znajomy pedał dołączył na trzeciego - w końcu biologiczny ojciec.
                                                    W takim konkretnym przypadku, kiedy te dwie lesby żyją w związku nie zarejestrowanym, to biologiczna matka korzysta z przywilejów samotnie wychowującej matki, pomimo, że nie wychowuje sama. Ustawa powoduje, że taki związek może stać się rodziną - nieco inną niż tą, do której jesteśmy przyzwyczajeni, ale rodziną.

                                                    > nie ma konieczności szukania opiekunów pośród "innych związków".

                                                    Sugerujesz, że urzędnicy biegają po ulicach i nagabują homoseksualistów do adopcji?
                                                    Wź zimny prysznic kobito.
                                                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 27.04.12, 13:49
                                                    ja.nusz napisał:

                                                    > No to pora zdecydować się o ci chodzi. O to kto dziecko spłodził, czy o to kto
                                                    > je będzie wychowywał?

                                                    O to chodzi ze rodzice adopcyjni maja zastapic rodzicow biologicznych w wychowaniu dzieci.

                                                    > Wydawało mi się, że larum było o to, że homoseksualiści nie mogą zastąpić ojca
                                                    > i matki.

                                                    Nie moga, bo w parze nie stanowia zastepstwa dla ojca i matki.

                                                    > Jedna z pań będzie matką biologoczną a druga z pań będzie drugą mamusią - adop
                                                    > cja jest w takim przypadku po prostu zbądna. Matka podaje w urzędzie "ojciec ni
                                                    > eznany" i wychowuje dziecko ze swoją partnerką. Czy może proponujesz, żeby znaj
                                                    > omy pedał dołączył na trzeciego - w końcu biologiczny ojciec.
                                                    > W takim konkretnym przypadku, kiedy te dwie lesby żyją w związku nie zarejestro
                                                    > wanym, to biologiczna matka korzysta z przywilejów samotnie wychowującej matki,
                                                    > pomimo, że nie wychowuje sama. Ustawa powoduje, że taki związek może stać się
                                                    > rodziną - nieco inną niż tą, do której jesteśmy przyzwyczajeni, ale rodziną.

                                                    Janusz, co Ty kombinujesz? Dlaczego lesbijka ktora wie z kim splodzila dziecko mialaby podawac "ojciec nieznany" ??? I kogo by miala zastapic dziecku jej kochanka?

                                                    Taki zwiazek NIGDY nie bedzie rodzina!!

                                                    > Sugerujesz, że urzędnicy biegają po ulicach i nagabują homoseksualistów do adop
                                                    > cji?
                                                    > Wź zimny prysznic kobito.

                                                    Sam wez prysznic , choc nie wiem czy Ci pomoze w przejrzeniu na oczy.
                                                  • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 27.04.12, 14:11
                                                    maria421 napisała:

                                                    > Nie moga, bo w parze nie stanowia zastepstwa dla ojca i matki.

                                                    A kogo niby zastępują? Siostrę i brata? Szwagra i szwagierkę? Oczywiście, że zastępują ojca i matkę. Nie oznacza to, że muszą ojca i matkę udawać - mają po prostu wychowywać dziecko.
                                                    >

                                                    > Janusz, co Ty kombinujesz? Dlaczego lesbijka ktora wie z kim splodzila dziecko
                                                    > mialaby podawac "ojciec nieznany" ??? I kogo by miala zastapic dziecku jej koch
                                                    > anka?

                                                    Może dlatego, żeby nie obciążać ewntualnymi alimentami kolegi pedła, który wyświadczył przysługę?
                                                    >
                                                    > Taki zwiazek NIGDY nie bedzie rodzina!!

                                                    Nie musisz używać czasu przyszłego - taki związek JEST rodziną.
                                                    Oczywiście wolno ci mieć odmienne zdanie, wolno ci tupać, ale czy to coś zmieni?


                                                    > > Sugerujesz, że urzędnicy biegają po ulicach i nagabują homoseksualistów d
                                                    > o adop
                                                    > > cji?
                                                    > > Wź zimny prysznic kobito.
                                                    >
                                                    > Sam wez prysznic , choc nie wiem czy Ci pomoze w przejrzeniu na oczy.

                                                    A co, nie sugerowała?
                                                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 27.04.12, 16:57
                                                    ja.nusz napisał:


                                                    > A kogo niby zastępują? Siostrę i brata? Szwagra i szwagierkę? Oczywiście, że za
                                                    > stępują ojca i matkę. Nie oznacza to, że muszą ojca i matkę udawać - mają po pr
                                                    > ostu wychowywać dziecko.


                                                    Jeden facet gej zastepuje ojca. A kto zastepuje matke???
                                                    Rodzice adopcyjni nie musza udawac ojca i matki, oni musza BYC ojcem i matka.

                                                    > Może dlatego, żeby nie obciążać ewntualnymi alimentami kolegi pedła, który wyśw
                                                    > iadczył przysługę?

                                                    Ach taaak? To plodzenie dzieci jest "wyswiadczaniem uslug"??? Platne te uslugi czy bezplatne? Prawa dziecka do poznania ojca sie nie licza, licza sie tylko egoistyczne, egocentryczne zyczenia lesbijek.

                                                    > Nie musisz używać czasu przyszłego - taki związek JEST rodziną.
                                                    > Oczywiście wolno ci mieć odmienne zdanie, wolno ci tupać, ale czy to coś zmieni
                                                    > ?

                                                    Janusz, jezeli ja powiem ze Ty jestes kosmita, to Ty sie przez to kosmita nie staniesz.
                                                    Podobnie z "rodzinami" w zwiazkach homo.
                                                  • koelscher Re: Kwestia mody i manier? 27.04.12, 18:21





                                                    Nie bardzo kumam, o co sie przez 200 postow tluczeta?
                                                    Wg. Comte (jeden z tworcow socjologii) rodzina to najwazniejsza (podstawowa) grupa, na ktorej opiera sie cale spoleczenstwo.
                                                    Konstytucje europejskie, w tym kostytucja RP, zdaja sie te formule jak najbardziej na tej wlasnie formule bazawac, mowi sie w nich bowiem o malzenstwie, jako zwiazku kobiety i mezczyzny, ktory z kolei wkomponowany jest w rodzine. Z jednym i drugim powiazana sa atrybuty macierzynstwa i rozicielstwa. Wydawac by sie zatem moglo, ze wszystko jest jasne, czyz nie?
                                                    k-r
                                                  • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 27.04.12, 18:33
                                                    koelscher napisał:

                                                    > Nie bardzo kumam, o co sie przez 200 postow tluczeta?

                                                    o to, aby niektórzy zeszli na ziemię i świat zobaczyli takim, jakim jest. A nie takim jakim go pokazują lewaki i inne popaprańce.

                                                    Dla mnie wszystko jasne... ale czy dla innych?
                                                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 27.04.12, 18:58
                                                    koelscher napisał:


                                                    > Nie bardzo kumam, o co sie przez 200 postow tluczeta?
                                                    > Wg. Comte (jeden z tworcow socjologii) rodzina to najwazniejsza (podstawowa) gr
                                                    > upa, na ktorej opiera sie cale spoleczenstwo.
                                                    > Konstytucje europejskie, w tym kostytucja RP, zdaja sie te formule jak najbardz
                                                    > iej na tej wlasnie formule bazawac, mowi sie w nich bowiem o malzenstwie, jako
                                                    > zwiazku kobiety i mezczyzny, ktory z kolei wkomponowany jest w rodzine. Z jedny
                                                    > m i drugim powiazana sa atrybuty macierzynstwa i rozicielstwa. Wydawac by sie z
                                                    > atem moglo, ze wszystko jest jasne, czyz nie?
                                                    > k-r
                                                    >
                                                    Dla mnie jest to jasne jak slonce, ale sprobuj to Januszowi wytlumaczyc.
                                                  • koelscher Re: Kwestia mody i manier? 27.04.12, 19:12
                                                    A niby on niekumaty jest?
                                                    k-r

                                                    maria421 napisała:

                                                    > koelscher napisał:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Nie bardzo kumam, o co sie przez 200 postow tluczeta?
                                                    > > Wg. Comte (jeden z tworcow socjologii) rodzina to najwazniejsza (podstawo
                                                    > wa) gr
                                                    > > upa, na ktorej opiera sie cale spoleczenstwo.
                                                    > > Konstytucje europejskie, w tym kostytucja RP, zdaja sie te formule jak na
                                                    > jbardz
                                                    > > iej na tej wlasnie formule bazawac, mowi sie w nich bowiem o malzenstwie,
                                                    > jako
                                                    > > zwiazku kobiety i mezczyzny, ktory z kolei wkomponowany jest w rodzine. Z
                                                    > jedny
                                                    > > m i drugim powiazana sa atrybuty macierzynstwa i rozicielstwa. Wydawac by
                                                    > sie z
                                                    > > atem moglo, ze wszystko jest jasne, czyz nie?
                                                    > > k-r
                                                    > >
                                                    > Dla mnie jest to jasne jak slonce, ale sprobuj to Januszowi wytlumaczyc.
                                                  • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 27.04.12, 15:15
                                                    ja.nusz napisał:

                                                    > No to pora zdecydować się o ci chodzi. O to kto dziecko spłodził, czy o to kto
                                                    > je będzie wychowywał?

                                                    ten który jest rodzicem wychowuje, że tak powiem, z mocy natury.
                                                    Jeśli jest to akurat homo, to jest ojcem/matką BIOLOGICZNĄ.

                                                    Ale nie można CUDZEGO dziecka dać obcym homoseksualistom, podczas gdy kolejka par hetero jest długa. A w Anglii tak zrobiono z obawy przed oskarżeniami homoseksualistów o homofobię. Był przypadek, gdy RODZONA babcia dziecka nie dostała, bo starała się o nie para homo.

                                                    > Wydawało mi się, że larum było o to, że homoseksualiści nie mogą zastąpić ojca
                                                    > i matki.

                                                    tak, nie mogą ZASTĄPIĆ. Jeśli nimi są, to nikogo nie zastępują.

                                                    to biologiczna matka korzysta z przywilejów samotnie wychowującej matki,
                                                    > pomimo, że nie wychowuje sama.

                                                    to zależy w którym kraju. Są kraje, gdy "samotny" oznacza że nikt nie pomaga w wychowaniu, a są kraje, że gdy siostra czy babcia pomagają - matka już samotnie nie wychowuje.

                                                    Ustawa powoduje, że taki związek może stać się
                                                    > rodziną

                                                    przepraszam bardzo, ale związek jednopłciowy rodziną nie będzie nigdy.

                                                    > Sugerujesz, że urzędnicy biegają po ulicach i nagabują homoseksualistów do adop
                                                    > cji?
                                                    > Wź zimny prysznic kobito.

                                                    zanim niegrzecznie się odezwiesz - zgłąb temat. To homoseksualiści się dobijają o dzieci!!!!
                                                    Po co? aby uzyskać status MAŁŻEŃSTWA i zrównać się z hetero. Wówczas już nikt nie będzie mógł o nich powiedzieć: zboczeńcy.
                                                    A fraza "szukać opiekunów" oznacza, że pary homo znajdują się na liście chętnych na równych prawach z hetero.
                                                    Gdy biuro szuka opiekunów dla sieroty - czy to oznacza że urzędas biega po mieście z transparentem????
                                                    Dziwny jesteś. Chyba daleko odleciałeś od rozumienia języka ojczystego.

                                                  • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 27.04.12, 15:39
                                                    W Niemczech był niedawno przypadek śmierci dziewczynki, która została oddana do rodziny zastępczej (nie adopcja), gdzie oboje rodziców zastępczych są ćpunami na odwyku metadonem - dziecko zażyło przez pomyłkę zamiennik heroiny i teraz jest w niebie.
                                                    Zeby było śmieszniej, to urząd zabrał dziecko rodzicom narkomanom i przekazał je w ręce takich samych - rodzice zastępczy kasują w takim przypadku ok. 1000 euro miesięcznie od państwa.

                                                    Takich przypadków było więcej.

                                                    A ty chcesz na przykładzie jednego patologicznego zdarzenia w śrdowisku homo gdzieś w Anglii zdyskredytować całą grupę społeczną.

                                                    Idąc za twoją logiką trzeba by przyznać rację idiotom, którzy twierdzą, że wszyscy Polacy to złodzieje i brudasy.

                                                    Już pisałem wcześniej: oddając dziecko do obcego domu nie ma żadnej gwarancji, że wszystko będzie OK - orientacja seksualna rodziców zastępczych nie ma tu nic do rzeczy.
                                                  • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 27.04.12, 16:18
                                                    ja.nusz napisał:

                                                    > W Niemczech był niedawno przypadek śmierci dziewczynki,

                                                    dwie patologie i bezmyślność urzędasów.

                                                    > A ty chcesz na przykładzie jednego patologicznego zdarzenia w śrdowisku homo gd
                                                    > zieś w Anglii zdyskredytować całą grupę społeczną.

                                                    gdyby to był jeden przypadek (choć molestowanych dzieci była cała gromadka) to nie byłoby tak źle. Wiesz, że odsetek pedofili pośród homo jest o 50% większy niż u hetero? Nie zapominaj, że w związku hetero jest kobieta, która rzadko przejawia skłonności pedofilne i która reaguje i broni (chyba że patologia).... w związku homo nie ma hamulca.

                                                    oddając dziecko do obcego domu nie ma żadnej gwarancji,
                                                    > że wszystko będzie OK

                                                    tu się zgadzam. Gwarancji nie ma. Ale jest prawdopodobieństwo.
                                                  • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 27.04.12, 12:35
                                                    ja.nusz napisał:

                                                    > Kiedy pierwsze dzieci wyrastające w takich rodzinach dorosną i wypowiedzą się s
                                                    > ame, będziemy znacznie mądrzejsi.

                                                    nie trzeba czekać, aż dorosną.... Na innym forum omawialiśmy sytuację w Anglii (Maria pewnie pamięta) , gdy para homo adoptowała KILKORO dzieci.... pomimo że "chodziły słuchy" że źle się tam dzieje, biuro adopcyjne dało im następne dzieci w obawie przed oskarżeniem o homofobię.
                                                    Afera wybuchła, szybko pod dywan zamieciona, gdy się okazało, że dzieci były przez tatusiów molestowane.

                                                    Dziecko wychowuje się również w drodze obserwacji i przykładu.... jaki przykład żony i matki przekaże pedał? Jaki wzór ojca przekaże lesba?

                                                    Tam gdzie chodzi o dobro dzieci - jestem homofobką, i jestem z tego dumna. Ani ciemnogród ani nazikule mi w tym nie przeszkodzą.

                                                    WARA od dzieci.
                                                  • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 21:15
                                                    ja.nusz napisał:

                                                    >Komentarz odnosił się do zootechnicznego traktowania ludzi

                                                    nie nadążam. Wprawdzie ktoś tu wkleił piękne zdjęcie prosiaka rodzaju męskiego, ale co to ma do ludzi?

                                                    REPRODUKCJA to nie tylko chów zwierząt. To również:

                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Reprodukcja_%28demografia%29
                                                  • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 21:36
                                                    Nie udawaj głupka, wybrałaś tęwersję"reprodukcji", która ci pasowała - szkoda, że nie dodałaś, że "reprodukcja" to również kopia oryginału w dowolnej skali.
                                                  • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 22:09
                                                    ja.nusz napisał:

                                                    > Nie udawaj głupka,

                                                    wybrałam wersję odnoszącą się do LUDZI. Więc to nie ja głupa palę.
                                            • jureek Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 10:52
                                              maria421 napisała:

                                              > Fak pozostaje faktem- facet nie moze miec meza, kobieta nie moze miec zony, dw
                                              > och facetow nie splodzi dziecka, dwie kobiety tez nie.

                                              Wprowadzenie instytucji zarejestrowanych związków partnerskich podważa w jakiś sposób te fakty?
                                              Jura
                                              • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 11:01
                                                jureek napisał:

                                                > Wprowadzenie instytucji zarejestrowanych związków partnerskich podważa w jakiś
                                                > sposób te fakty?
                                                > Jura

                                                Jest pierwszym krokiem do tego co juz sie dzieje w innych krajach gdzie pary homo moga adoptowac dzieci i slowo "ojciec" i "matka" zastepuje sie slowami "rodzic A" i "rodzic B".
                                                • jureek Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 11:14
                                                  maria421 napisała:

                                                  > Jest pierwszym krokiem do tego co juz sie dzieje w innych krajach gdzie pary ho
                                                  > mo moga adoptowac dzieci i slowo "ojciec" i "matka" zastepuje sie slowami "rodz
                                                  > ic A" i "rodzic B".

                                                  Na takiej zasadzie gdybania można wszystko podważyć. Można na przykład uznać, że niewprowadzanie związków partnerskich to pierwszy krok do wprowadzenia szariatu.
                                                  Zresztą nawet w tym wątku Azerka coś wspominała o bożym nakazie karania śmiercią za stosunki homoseksualne.
                                                  Jura
                                                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 11:27
                                                    jureek napisał:

                                                    > Na takiej zasadzie gdybania można wszystko podważyć. Można na przykład uznać, ż
                                                    > e niewprowadzanie związków partnerskich to pierwszy krok do wprowadzenia szaria
                                                    > tu.

                                                    To nie jest zadne gdybanie, to juz jest, w niektorych krajach rzeczywistosc.

                                                    www.opoka.org.pl/aktualnosci/news.php?s=opoka&id=16746
                                                    > Zresztą nawet w tym wątku Azerka coś wspominała o bożym nakazie karania śmierci
                                                    > ą za stosunki homoseksualne.
                                                    > Jura

                                                    Bo Janusz zarzucil ze sprzeciwianie sie legalizacji zwiazkow homo jest niechrzescijanskie.
                                                    Jestes katolikiem to wiesz, ze Kosciol nie chce nikogo karac za homoseksualizm.
                                                  • jureek Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 11:38
                                                    maria421 napisała:

                                                    > To nie jest zadne gdybanie, to juz jest, w niektorych krajach rzeczywistosc.

                                                    No, niestety tak. Mam jednak nadzieję, że szariat w Europie nie stanie się obowiązującym prawem.
                                                    Jura
                                                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 11:41
                                                    jureek napisał:

                                                    > maria421 napisała:
                                                    >
                                                    > > To nie jest zadne gdybanie, to juz jest, w niektorych krajach rzeczywisto
                                                    > sc.
                                                    >
                                                    > No, niestety tak. Mam jednak nadzieję, że szariat w Europie nie stanie się obow
                                                    > iązującym prawem.
                                                    > Jura

                                                    Bez sensu.
                                                  • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 12:48
                                                    maria421 napisała:

                                                    > Bo Janusz zarzucil ze sprzeciwianie sie legalizacji zwiazkow homo jest niechrze
                                                    > scijanskie.

                                                    Zarzucił i zarzuca nadal.
                                                    Jednocześnie życzę wszystkim polskim pedałom i lesbjikom z mojego szczerego chrześcijańskiego serca, aby rząd RP ustanowił prawo po ich myśli - tak im dopomóż Bóg.
                                                  • jureek Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 12:54
                                                    ja.nusz napisał:

                                                    > Jednocześnie życzę wszystkim polskim pedałom i lesbjikom z mojego szczerego chr
                                                    > ześcijańskiego serca, aby rząd RP ustanowił prawo po ich myśli - tak im dopomóż
                                                    > Bóg.

                                                    Tak jest! Szariatowi mówię NIE!
                                                    Jura
                                                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 12:58
                                                    jureek napisał:

                                                    > Tak jest! Szariatowi mówię NIE!
                                                    > Jura

                                                    Jureek, widze ze robisz postepy :)

                                                    P. S. Jako katolik nie modlisz sie o to zeby homoseksualisci nie grzeszyli?
                                                  • jureek Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 13:35
                                                    maria421 napisała:

                                                    > Jureek, widze ze robisz postepy :)

                                                    Kiedyś chwaliłem szariat? Czego to się człowiek o sobie nie dowie.

                                                    > P. S. Jako katolik nie modlisz sie o to zeby homoseksualisci nie grzeszyli?

                                                    Nie wyróżniam jakoś specjalnie w modlitwach homoseksualistów. Grzech to grzech. Grzeszą homo i grzeszą hetero.
                                                    Nie wiem tylko, jaki ma to związek z tym wątkiem. Jak homo są w zarejestrowanym związku to grzeszą, a jak są w niezarejestrowanym to wtedy nie grzeszą?
                                                    Jura
                                                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 13:43
                                                    jureek napisał:

                                                    > Kiedyś chwaliłem szariat? Czego to się człowiek o sobie nie dowie.

                                                    Nie chwaliles szariatu, ale nie zauwazasz islamizacji.
                                                    Kto islam sieje- ten szariat zbiera.
                                                    Nie chcesz szariatu, mie mozesz popierac islamu.

                                                    > Nie wyróżniam jakoś specjalnie w modlitwach homoseksualistów. Grzech to grzech.
                                                    > Grzeszą homo i grzeszą hetero.

                                                    Stosunek hetero sam sobie nie jst grzechem stosúnek homo nim jest.

                                                    > Nie wiem tylko, jaki ma to związek z tym wątkiem. Jak homo są w zarejestrowanym
                                                    > związku to grzeszą, a jak są w niezarejestrowanym to wtedy nie grzeszą?
                                                    > Jura

                                                    To Janusz zaczal o tym ze to niechrzescijanskie zeby sie sprzeciwiac zwiazkom homo.
                                                  • jureek Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 13:48
                                                    maria421 napisała:

                                                    > To Janusz zaczal o tym ze to niechrzescijanskie zeby sie sprzeciwiac zwiazkom h
                                                    > omo.

                                                    I znowu manipulacyjka. Nie chodzi o popieranie czy nie popieranie związków homo, ale o to, czy pary jednopłciowe mogą rejestrować swoje związki. Tu nie chodzi o ciupcianie, tu chodzi o sytuację prawną. Do ciupciania rejestracja nie jest potrzebna.
                                                    Jura
                                                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 13:53
                                                    jureek napisał:

                                                    > I znowu manipulacyjka. Nie chodzi o popieranie czy nie popieranie związków homo
                                                    > , ale o to, czy pary jednopłciowe mogą rejestrować swoje związki. Tu nie chodzi
                                                    > o ciupcianie, tu chodzi o sytuację prawną. Do ciupciania rejestracja nie jest
                                                    > potrzebna.
                                                    > Jura

                                                    Twoja manipulacyjka, bo nikt tu nie mowil o tym zeby rozwalac nieformalne pary homo.
                                                    Ile razy pisalam ze nic mi do tego kto z kim mieszka???
                                                    Wiec jezeli pisze o "zwiazkach homo", to chyba jasne ze pisze o ich legalizacji, bo zreszta o tym jest temat watku.
                                                  • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 15:16
                                                    maria421 napisała:

                                                    > Nie chcesz szariatu, mie mozesz popierac islamu.

                                                    bo to jest podobne sytuacji, gdy kto popiera katolicyzm, ale bez Dekalogu. Tak jak nie można być katolikiem odrzucając Dekalog, tak i nie można być muzułmaninem odrzucając szarię.
                                                    Te sprawy są elementami jednej całości.
                                                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 12:57
                                                    ja.nusz napisał:


                                                    > Zarzucił i zarzuca nadal.

                                                    No wlasnie. Twoja taktyka to zarzucanie bez zadnej argumentacji. Ty myslisz ze jak bedziesz zarzucal komus goebbelsowska propagande i ciemnogrod, to bedzie znaczylo ze masz racje.

                                                    > Jednocześnie życzę wszystkim polskim pedałom i lesbjikom z mojego szczerego chr
                                                    > ześcijańskiego serca, aby rząd RP ustanowił prawo po ich myśli - tak im dopomóż
                                                    > Bóg.

                                                    Gdybys Ty byl chrzescijaninem to bys sie o nich modlil zeby nie grzeszyli.
                                                  • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 13:32
                                                    maria421 napisała:

                                                    > ja.nusz napisał:>

                                                    Zarzucił i zarzuca nadal.
                                                    >
                                                    > No wlasnie. Twoja taktyka to zarzucanie bez zadnej argumentacji. Ty myslisz ze
                                                    > jak bedziesz zarzucal komus goebbelsowska propagande i ciemnogrod, to bedzie zn
                                                    > aczylo ze masz racje.

                                                    Jak taktyka? Podałem ci na tacy przykład retoryki, której użyła azera, a ty nadal bredzisz, że bezpotstawnie ją nazwałem goebbelsowską. Nie mam racji, bo chcę ją mieć, tylko ją mam, bo wynika to jasno i wyraźnie z retoryki typu "psucie tkanki społecznej i degrengolada" - kumasz?
                                                    >
                                                    > > Jednocześnie życzę wszystkim polskim pedałom i lesbjikom z mojego szczere
                                                    > go chr
                                                    > > ześcijańskiego serca, aby rząd RP ustanowił prawo po ich myśli - tak im d
                                                    > opomóż
                                                    > > Bóg.
                                                    >
                                                    > Gdybys Ty byl chrzescijaninem to bys sie o nich modlil zeby nie grzeszyli.

                                                    Jestem katolikiem i będę się modlił gorąco o mniej ciemnogrodu.
                                                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 13:49
                                                    ja.nusz napisał:

                                                    > Jak taktyka? Podałem ci na tacy przykład retoryki, której użyła azera, a ty nad
                                                    > al bredzisz, że bezpotstawnie ją nazwałem goebbelsowską. Nie mam racji, bo chcę
                                                    > ją mieć, tylko ją mam, bo wynika to jasno i wyraźnie z retoryki typu "psucie t
                                                    > kanki społecznej i degrengolada" - kumasz?

                                                    To bylo bezpodstawne i bezsensowne. To byla typowa taktyka jaka sie zamyka usta przeciwnikom. Nie zgadzasz sie na zwiazki homo? To jestes niebezpieczna jak Goebbels bo on homoseksualistow do Iswiecimia wysylal.
                                                    Idiotyczne.

                                                    > Jestem katolikiem i będę się modlił gorąco o mniej ciemnogrodu.

                                                    Janusz, sam jestes ciemnogrodem uznajacym sie za oswieconego :)
                                                  • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 14:40
                                                    maria421 napisała:

                                                    > To bylo bezpodstawne i bezsensowne. To byla typowa taktyka jaka sie zamyka usta
                                                    > przeciwnikom. Nie zgadzasz sie na zwiazki homo? To jestes niebezpieczna jak Go
                                                    > ebbels bo on homoseksualistow do Iswiecimia wysylal.
                                                    > Idiotyczne.

                                                    Poraz trzeci:
                                                    jako goebbelsowski oceniłem dobór konktertnego słownictwa jako rzekomych argumentów i nie zamierzałem nikomu zamknąć ust - wręcz przciwnie, chciałem dyskusję podkręcić. Nie będę milczał, kiedy ktoś używa goebbelsowskiej retoryki.

                                                    > > Jestem katolikiem i będę się modlił gorąco o mniej ciemnogrodu.
                                                    >
                                                    > Janusz, sam jestes ciemnogrodem uznajacym sie za oswieconego :)

                                                    Ja nie uważam się za oświeconego, kieruję się jedynie zdrowym rozsądkiem a ciemnogród próbuje mi w tym przeszkadzać.
                                                  • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 15:13
                                                    ja.nusz napisał:

                                                    >Nie będę milczał, kiedy ktoś używa goebbelsowskiej retoryki.

                                                    Nie kłam. NIGDY nie powiedziałam, że homoseksualistów/Żydów należy wyeliminować ze społeczeństwa. Właściwie to powinnam Cię pozwać przed sąd. Bo kolportujesz o mnie straszne kłamstwa.

                                                    > Jestem katolikiem i będę się modlił gorąco o mniej ciemnogrodu.

                                                    skoro uważasz się za katolika, to z jakiego powodu optujesz za legalizacją par jednopłciowych? Przecież takie współżycie to grzech śmiertelny. Każdy związek bez ślubu kościelnego jest traktowany jako cudzołożny, do tego zboczony seks jest opisany w Biblii jako "obrzydliwy Bogu" za który dopuszczający się go winni są śmierci.

                                                    Katolik ma obowiązek szanować OSOBĘ, ale grzech potępiać. To nie jest kwestia mody i manier tylko ZASAD.



                                                  • jureek Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 15:24
                                                    a000000 napisała:

                                                    > skoro uważasz się za katolika, to z jakiego powodu optujesz za legalizacją par
                                                    > jednopłciowych? Przecież takie współżycie to grzech śmiertelny. Każdy związek b
                                                    > ez ślubu kościelnego jest traktowany jako cudzołożny, do tego zboczony seks jes
                                                    > t opisany w Biblii jako "obrzydliwy Bogu" za który dopuszczający się go winni s
                                                    > ą śmierci.

                                                    Pytanie jeszcze, co to takiego ten zboczony seks. Pozycja inna niż misjonarska już kwalifikuje się do kary śmierci? Interpretujesz Biblię tak dosłownie jak muzułmanie Koran?

                                                    > Katolik ma obowiązek szanować OSOBĘ, ale grzech potępiać. To nie jest kwestia m
                                                    > ody i manier tylko ZASAD.

                                                    Jeżeli tylko mieszkają ze sobą, to nie jest to grzech. Grzechem jest współżycie. A współżycie nie ma nic wspólnego z tym, czy związek jest zarejestrowany, czy nie. Do łóżka im nie zaglądam.
                                                    Jura
                                                  • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 15:36
                                                    jureek napisał:

                                                    >Interpretujesz Biblię tak dosłownie jak muzułmanie Koran?

                                                    po pierwsze primo - muzułmanie Koranu nie interpretują - stosują go LITERALNIE. Interpretacja jest niedozwolona.

                                                    po drugie primo - akurat o homoseksualizmie biblijny tekst jest tak zrozumiałby i oczywisty, że nie podlega interpretacji.

                                                    (13) Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, sami tę śmierć na siebie ściągnęli.

                                                    (Ks. Kapłańska 20:13, Biblia Tysiąclecia)

                                                    Nie zapominajmy również o Sodomie i Gomorze, które to zostały zniszczone z powodu homoseksualnej rozpusty.

                                                  • jureek Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 16:15
                                                    a000000 napisała:

                                                    > po pierwsze primo - muzułmanie Koranu nie interpretują - stosują go LITERALNIE.
                                                    > Interpretacja jest niedozwolona.

                                                    Oj, żebyś wiedziała, ilu dyskusji na temat tego, jak należy rozumieć jakiś fragment Koranu, nasłuchałem się, gdy czasami w przerwie obiadowej czekam, aż będzie gotowy lahmacun. Cieszyłbym się, gdyby chrześcijanie tak żywo dyskutowali o tekstach z Biblii.

                                                    > po drugie primo - akurat o homoseksualizmie biblijny tekst jest tak zrozumiałby
                                                    > i oczywisty, że nie podlega interpretacji.
                                                    >
                                                    > (13) Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, pop
                                                    > ełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, sami tę śmierć na siebie ściągn
                                                    > ęli.
                                                    >
                                                    > (Ks. Kapłańska 20:13, Biblia Tysiąclecia)

                                                    Jeśli bez interpretacji, to znaczy, że lesbijek fragment ten nie dotyczy :)
                                                    Jura
                                                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 16:26
                                                    jureek napisał:
                                                    >
                                                    > Oj, żebyś wiedziała, ilu dyskusji na temat tego, jak należy rozumieć jakiś frag
                                                    > ment Koranu, nasłuchałem się, gdy czasami w przerwie obiadowej czekam, aż będzi
                                                    > e gotowy lahmacun. Cieszyłbym się, gdyby chrześcijanie tak żywo dyskutowali o t
                                                    > ekstach z Biblii.

                                                    Mialam zapytac nad jakimi surami dyskutuja tak ci Twoi znajomi muzulmanie w przerwie obiadowej i czy jest to moze sura o biciu zon, ale moze lepiej powiem to co naprawde mysle, czyli - Jureek, nie bujaj.
                                                  • jureek Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 16:32
                                                    maria421 napisała:

                                                    > Mialam zapytac nad jakimi surami dyskutuja tak ci Twoi znajomi muzulmanie w prz
                                                    > erwie obiadowej i czy jest to moze sura o biciu zon, ale moze lepiej powiem to
                                                    > co naprawde mysle, czyli - Jureek, nie bujaj.

                                                    O biciu żon nie było. To były jakieś stosunki pokrewieństwa, kto był czyim wujkiem, czy coś takiego. O jakiejś Ajszy też dyskutowali. Mam koło pracy 3 kebaby, chodzę do tych brodatych, bo akurat lahmacun robią najlepszy.
                                                    Jura


                                                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 16:39
                                                    jureek napisał:

                                                    > O biciu żon nie było. To były jakieś stosunki pokrewieństwa, kto był czyim wujk
                                                    > iem, czy coś takiego. O jakiejś Ajszy też dyskutowali. Mam koło pracy 3 kebaby,
                                                    > chodzę do tych brodatych, bo akurat lahmacun robią najlepszy.
                                                    > Jura

                                                    Napisales ze dyskutowli o Koranie przeciez :)
                                                  • jureek Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 17:03
                                                    maria421 napisała:

                                                    > Napisales ze dyskutowli o Koranie przeciez :)

                                                    No bo przerzucali się jakimiś cytatami z Koranu. Ta Ajsza to też z Koranu jakaś była.
                                                    I te wujki - niewujki też w Koranie opisane były.
                                                    Jura
                                                  • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 17:09
                                                    jureek napisał:

                                                    Ta Ajsza to też z Koranu jakaś
                                                    > była.

                                                    Aisza. Żona Mahometa. Poślubił ją gdy miała 6 lat (słownie: sześć), a małżeństwo skonsumował, gdy miała lat dziewięć. Łaskawe panisko, co nie?
                                                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 18:01
                                                    a000000 napisała:

                                                    > Aisza. Żona Mahometa. Poślubił ją gdy miała 6 lat (słownie: sześć), a małżeństw
                                                    > o skonsumował, gdy miała lat dziewięć. Łaskawe panisko, co nie?

                                                    Ale to wiemy z hadysow, nie z Koranu.
                                                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 18:00
                                                    jureek napisał:


                                                    > No bo przerzucali się jakimiś cytatami z Koranu. Ta Ajsza to też z Koranu jakaś
                                                    > była.

                                                    W Koranie nie ma slowa o Aishy.

                                                    > I te wujki - niewujki też w Koranie opisane były.
                                                    > Jura

                                                    Cos slyszales ze dzwonia ale nie wiesz w ktorym kosciela, a juz mowisz ze chcialbys zeby chrzescijanie tak o Biblii dyskutowali jak muzulmanie w przerwie obiadowej o Koranie :)
                                                  • jureek Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 18:24
                                                    maria421 napisała:

                                                    > Cos slyszales ze dzwonia ale nie wiesz w ktorym kosciela, a juz mowisz ze chcia
                                                    > lbys zeby chrzescijanie tak o Biblii dyskutowali jak muzulmanie w przerwie obia
                                                    > dowej o Koranie :)

                                                    Przecież mówię, że się nie znam na Koranie. W każdym bądź razie rozmawiali o sprawach religijnych, a nie o wczorajszej imprezie, czy o tym, kto jakie autko se kupił.
                                                    Jura
                                                  • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 18:57
                                                    jureek napisał:

                                                    W każdym bądź razie rozmawiali o sp
                                                    > rawach religijnych,

                                                    takie rozmowy w pracy to reguła? czy to była rzecz incydentalna? O czym innym muzułmanie nie rozmawiają? W jakim języku?

                                                    Ja też słyszałam rozmowę na tematy religijne.... niejedną. To nie jest żaden dziwoląg, że ludzie o religiach mówią.

                                                  • jureek Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 19:25
                                                    a000000 napisała:

                                                    > takie rozmowy w pracy to reguła? czy to była rzecz incydentalna? O czym innym
                                                    > muzułmanie nie rozmawiają? W jakim języku?

                                                    To nie było w pracy, tylko w kebabowni. Rozmawiali po niemiecku.

                                                    > Ja też słyszałam rozmowę na tematy religijne.... niejedną. To nie jest żaden dz
                                                    > iwoląg, że ludzie o religiach mówią.

                                                    Takich sytuacji, że nieznani sobie ludzie spierają sie na temat jakichś cytatów biblijnych,
                                                    nie widziałem jeszcze.
                                                    Jura
                                                  • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 21:11
                                                    jureek napisał:

                                                    > Takich sytuacji, że nieznani sobie ludzie spierają sie

                                                    no wiesz, ja sobie nawet mogę wyobrazić że z powodu różnic interpretacyjnych któregoś wersu biblijnego nieznani sobie moher i świadek jehowy natrzaskają sobie po twarzach.
                                                    To wszystko zależy od stopnia fanatyzmu. Muzułmanie to fanatycy, więc nie dziw, że w stołówce rozmawiają o swoich dogmatach.

                                                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 19:03
                                                    jureek napisał:


                                                    > Przecież mówię, że się nie znam na Koranie. W każdym bądź razie rozmawiali o sp
                                                    > rawach religijnych, a nie o wczorajszej imprezie, czy o tym, kto jakie autko se
                                                    > kupił.
                                                    > Jura

                                                    Napisales tak :

                                                    "Oj, żebyś wiedziała, ilu dyskusji na temat tego, jak należy rozumieć jakiś fragment Koranu, nasłuchałem się, gdy czasami w przerwie obiadowej czekam, aż będzie gotowy lahmacun. Cieszyłbym się, gdyby chrześcijanie tak żywo dyskutowali o tekstach z Biblii. "

                                                    I od razu wiedzialam ze bujasz :)
                                                  • jureek Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 19:23
                                                    maria421 napisała:

                                                    > Napisales tak :
                                                    >
                                                    > "Oj, żebyś wiedziała, ilu dyskusji na temat tego, jak należy rozumieć jakiś
                                                    > fragment Koranu, nasłuchałem się, gdy czasami w przerwie obiadowej czekam, aż b
                                                    > ędzie gotowy lahmacun. Cieszyłbym się, gdyby chrześcijanie tak żywo dyskutowali
                                                    > o tekstach z Biblii. "

                                                    >
                                                    > I od razu wiedzialam ze bujasz :)

                                                    To znaczy, w czym bujam? Że ci brodacze z kebabowni, do której chodzę czasami, nie rozmawiają o Koranie? To przyjedź i się przekonaj sama.
                                                    Jura
                                                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 19:59
                                                    jureek napisał:

                                                    > To znaczy, w czym bujam? Że ci brodacze z kebabowni, do której chodzę czasami,
                                                    > nie rozmawiają o Koranie? To przyjedź i się przekonaj sama.
                                                    > Jura


                                                    Najpierw postawiles za przyklad muzulmanow ktorzy w przerwach obiadowych dyskutuja o interpretacji Koranu, pozniej szybko przyznales ze wlasciwie to nie wiesz o czym dyskutuja...

                                                  • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 17:07
                                                    jureek napisał:

                                                    > Oj, żebyś wiedziała, ilu dyskusji na temat tego, jak należy rozumieć jakiś frag
                                                    > ment Koranu, nasłuchałem się,

                                                    a i tak w piątek imam poda do wierzenia jeden z dogmatów. Koranu nie wolno ani tłumaczyć, ani samemu interpretować. Interpretacje są w sunnie i hadisach.

                                                    > Jeśli bez interpretacji, to znaczy, że lesbijek fragment ten nie dotyczy

                                                    wówczas, gdy to prawo było ludowi objawiane - kobiety były własnością, którą się handlowało. Były niczym. Większość Tory mówi tylko o panach.... panie to był pośledni gatunek człowieka.
                                                    Nawet do dziś ortodoksyjny Żyd ma 813 powinności wobec Boga, żydówka tylko 3.
                                                    Gdyby tak się dokładnie przyjrzeć bardzo patriarchalnej Torze - to lesbijki podpadają pod cudzołożenie, ale onanistki? Grzech Onana to jest marnowanie nasienia.

                                                    Ewangelia wprowadziła równość wobec Boga - takie same prawa i obowiązki. I grzechy.

                                                    Swoją drogą - gdyby tak za czasów Mojżesza jakiś prorok powiedział, że kobieta jest równa mężczyźnie - to chyba by go na stosie spalili za bluźnierstwo.

                                                  • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 17:20
                                                    Nam jako 14 latkom ksiądz wykładał, że z onanizmu wogóle nie trzeba się spowiadać, jeżeli nie myślało się przy tym o niczym brzydkim.
                                                    A ciemnogród głosił, że od tego można oślepnąć - i tak mu pozostało do dziś - temu ciemnogrodu.

                                                  • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 17:42
                                                    ja.nusz napisał:

                                                    > A ciemnogród głosił, że od tego można oślepnąć - i tak mu pozostało do dziś

                                                    eeee.... to było w średniowieczu.... dzisiejszy ciemnogród już tak nie uważa...
                                                  • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 15:38
                                                    jureek napisał:

                                                    >A współżycie nie ma nic wspólnego z tym, czy związek jest zarejestrowany, czy nie.

                                                    oczywiście. Dlatego homo mogą sobie współżyć a kim chcą, byle zgodnie z prawem. To PO CO im rejestracja związku?
                                                  • jureek Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 16:09
                                                    a000000 napisała:

                                                    > oczywiście. Dlatego homo mogą sobie współżyć a kim chcą, byle zgodnie z prawem.
                                                    > To PO CO im rejestracja związku?

                                                    Już Ci tłumaczono, że chodzi o kwestie tego, żeby wobec prawa osoba, która jest im bliska, nie była traktowana jako osoba obca. To nie ma nic wspólnego ze współżyciem. Nie wiem po co w ogóle takie obrzydlistwa wprowadzasz do tego wątku.
                                                    Jura
                                                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 16:22
                                                    jureek napisał:


                                                    > Już Ci tłumaczono, że chodzi o kwestie tego, żeby wobec prawa osoba, która jest
                                                    > im bliska, nie była traktowana jako osoba obca. To nie ma nic wspólnego ze wsp
                                                    > ółżyciem. Nie wiem po co w ogóle takie obrzydlistwa wprowadzasz do tego wątku.
                                                    > Jura

                                                    Jasne. Homoseksualizm nie ma nic wspolnego z seksem. Nic a nic. :)
                                                  • jureek Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 16:36
                                                    maria421 napisała:

                                                    > Jasne. Homoseksualizm nie ma nic wspolnego z seksem. Nic a nic. :)

                                                    To nie jest wątek o homoseksualizmie jako takim, lecz o rejestracji związków partnerskich. Pokaż mi w którym miejscu niemiecka ustawa lub polski projekt ustawy reguluje jakieś sprawy seksualne. W tych ustawach regulowane są inne aspekty związków, a nie seksualne. Taki związek mogą zarejestrować osoby, które nie współżyją ze sobą. To nie jest żaden warunek.
                                                    Jura
                                                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 16:41
                                                    jureek napisał:

                                                    > To nie jest wątek o homoseksualizmie jako takim, lecz o rejestracji związków pa
                                                    > rtnerskich. Pokaż mi w którym miejscu niemiecka ustawa lub polski projekt ustaw
                                                    > y reguluje jakieś sprawy seksualne. W tych ustawach regulowane są inne aspekty
                                                    > związków, a nie seksualne. Taki związek mogą zarejestrować osoby, które nie wsp
                                                    > ółżyją ze sobą. To nie jest żaden warunek.
                                                    > Jura

                                                    Jureek, osoby ktore chca zawrzec jednoplciowy zwiazek partnerski to nie sa osoby obojetne sobie seksualnie!
                                                  • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 17:02
                                                    Podetnkę poraz dziesiąty pod nos:

                                                    Das Gesetz über die Eingetragene Lebenspartnerschaft, kurz Lebenspartnerschaftsgesetz (LPartG), ermöglicht zwei Menschen gleichen Geschlechts in der Bundesrepublik Deutschland die Begründung einer Lebenspartnerschaft. Hierbei ist die sexuelle Orientierung der Personen unerheblich
                                                  • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 17:10
                                                    ja.nusz napisał:

                                                    > Podetnkę poraz dziesiąty pod nos:

                                                    jeśli podtykasz MNIE, to po polsku. Nie znam niemieckiego.
                                                  • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 17:21
                                                    Twoja sojuszniczka od katyrynki ci przetłumaczy.
                                                  • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 17:43
                                                    ja.nusz napisał:

                                                    > Twoja sojuszniczka od katyrynki ci przetłumaczy.

                                                    a co? masz władzę jej nakazać? Nie odlatujesz zbytnio, a?
                                                  • jureek Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 17:22
                                                    a000000 napisała:

                                                    > jeśli podtykasz MNIE, to po polsku. Nie znam niemieckiego.

                                                    Poświęcę się i przetłumaczę:

                                                    "Das Gesetz über die Eingetragene Lebenspartnerschaft, kurz Lebenspartnerschaftsgesetz (LPartG), ermöglicht zwei Menschen gleichen Geschlechts in der Bundesrepublik Deutschland die Begründung einer Lebenspartnerschaft. Hierbei ist die sexuelle Orientierung der Personen unerheblich"

                                                    Ustawa o rejestrowanych związkach partnerskich umożliwia dwom osobom tej samej płci założenie w RFN związku partnerskiego. Bez znaczenia jest przy tym orientacja seksualna tych osób.
                                                  • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 17:45
                                                    jureek napisał:


                                                    > Poświęcę się i przetłumaczę:

                                                    dzięki.

                                                    Znasz jakieś założone urzędowo związki partnerskie bez konotacji płciowej?
                                                    Jak taka uroczystość wygląda?
                                                  • jureek Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 18:22
                                                    a000000 napisała:

                                                    > Znasz jakieś założone urzędowo związki partnerskie bez konotacji płciowej?

                                                    A niby skąd mam wiedzieć, czy te związki mają konotację płciową, czy nie? Mam ich pytać "przepraszam bardzo, a panowie (lub panie) współżyją ze sobą płciowo?" Ja już z tego wyrosłem, ostatni raz zadawałem takie pytania w dobrej wierze moim nauczycielkom, gdy byłem w szóstej klasie podstawówki. Na wakacjach daleki kuzyn z miasta uświadomił mnie w tych sprawach i żeby sprawdzić, czy nie bujał, z całą powagą pytałem nauczycielki w szkole "przepraszam, czy miała już pani stosunek płciowy?". Panie się czerwieniły, w końcu chyba poskarżyły się dyrektorowi, bo ten wezwał mnie i wytłumaczył, że takich pytań obcym osobom się nie zadaje.

                                                    > Jak taka uroczystość wygląda?

                                                    Nie wiem. Uwierz mi, że mało mnie to obchodzi, czy tylko podpisują wspólnie jakis papierek, czy nakładają sobie obrączki - ich sprawa, mi przez to nie ubędzie.
                                                    Jura
                                                  • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 18:54
                                                    jureek napisał:

                                                    > A niby skąd mam wiedzieć, czy te związki mają konotację płciową,

                                                    Znaczy się - nie znasz.

                                                    Jeśli to są związki inne niż płciowe, to po co obrączka oznaczająca małżonków?

                                                    Mnie by jednak interesowało, co popieram. A Ty tak w ciemno....?

                                                  • jureek Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 19:21
                                                    a000000 napisała:

                                                    > Znaczy się - nie znasz.

                                                    To jest bez prawnego znaczenia, jak zacytował Janusz w przetłumaczonym przeze mnie tekście, więc po co mam to wiedzieć, czy sypiają ze sobą czy nie?

                                                    > Jeśli to są związki inne niż płciowe, to po co obrączka oznaczająca małżonków?

                                                    W przypadku białego małżeństwa nie ma obrączki? To ciekawe, nie wiedziałem, że obrączka oznacza współżycie płciowe.

                                                    > Mnie by jednak interesowało, co popieram. A Ty tak w ciemno....?

                                                    Nie w ciemno, ale to, o co pytasz, jest dla mnie nieistotne. To tylko oprawa, ona nie jest regulowana ustawą, tak jak żadna ustawa nie nakazuje pannie młodej mieć welonu na głowie i nie nakazuje obrączek.
                                                    Jura
                                                  • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 21:06
                                                    jureek napisał:

                                                    To tylko oprawa, o
                                                    > na nie jest regulowana ustawą,

                                                    zaraz zaraz.... istnieje urzędowy TEKST przysięgi małżeńskiej (w kościele to reguluje kodeks kanoniczny) , są określone OKOLICZNOŚCI zawarcia związku konieczne aby takowy był ważny...
                                                    jeśli się kto POMYLI w tekście i nie sprostuje - związek nie jest zawarty, jeśli nie spełni się WYMOGÓW - związek nie jest zawarty... czyli to wszytko nie nie jest tylko OPRAWA.

                                                    Więc pytam o formalne warunki zawarcia związku partnerskiego.

                                                  • jureek Re: Kwestia mody i manier? 27.04.12, 11:18
                                                    a000000 napisała:

                                                    > zaraz zaraz.... istnieje urzędowy TEKST przysięgi małżeńskiej (w kościele to re
                                                    > guluje kodeks kanoniczny) , są określone OKOLICZNOŚCI zawarcia związku konieczn
                                                    > e aby takowy był ważny...
                                                    > jeśli się kto POMYLI w tekście i nie sprostuje - związek nie jest zawarty, jeśl
                                                    > i nie spełni się WYMOGÓW - związek nie jest zawarty... czyli to wszytko nie nie
                                                    > jest tylko OPRAWA.

                                                    Teraz piszesz o urzędowym tekście przysięgi małżeńskiej, ale najpierw pytałaś o obrączkę i to obrączkę nazwałem nieistotną oprawą, dlatego pytam, czy brak obrączki może spowodować, że związek nie jest zawarty?

                                                    > Więc pytam o formalne warunki zawarcia związku partnerskiego.

                                                    Partnerzy muszą być pełnoletni, tej samej płci, nie mogą pozostawać w związku małżeńskim lub innym związku partnerskim, nie mogą być spokrewnieni.
                                                    Nie ma warunku, by współżyli ze sobą seksualnie.
                                                    Jura
                                                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 27.04.12, 11:28
                                                    jureek napisał:

                                                    > Partnerzy muszą być pełnoletni, tej samej płci, nie mogą pozostawać w związku m
                                                    > ałżeńskim lub innym związku partnerskim, nie mogą być spokrewnieni.
                                                    > Nie ma warunku, by współżyli ze sobą seksualnie.
                                                    > Jura

                                                    Przy zawarciu malzenstwa tez nie ma warunku wspolzycia seksualnego , ale brak wspolzycia seksualnego moze byc powodem do rozwodu.

                                                    Wyobrazasz sobie co by bylo gdyby taki warunek istnial? :-)
                                                  • jureek Re: Kwestia mody i manier? 27.04.12, 11:55
                                                    maria421 napisała:

                                                    > Przy zawarciu malzenstwa tez nie ma warunku wspolzycia seksualnego , ale brak w
                                                    > spolzycia seksualnego moze byc powodem do rozwodu.

                                                    W przypadku związków partnerskich nie ma rozwodów, więc nie ma powodu, żeby się podniecać, czy partnerzy w tym zwiazku współżyją ze sobą, czy nie. Ich sprawa, nie moja.

                                                    > Wyobrazasz sobie co by bylo gdyby taki warunek istnial? :-)

                                                    Nie wyobrażam sobie, bo nie wyobrażam sobie w ogóle, jak można taki warunek sprawdzać. Dlatego właśnie cały czas podkreślam, że rejestracja związków partnerskich akurat z aspektem seksualnym (tak chętnie podnoszonym przez Azerkę) niewiele ma wspólnego, ta rejestracja reguluje inne aspekty związku bliskich sobie ludzi.
                                                    Jura

                                                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 27.04.12, 12:09
                                                    jureek napisał:

                                                    > W przypadku związków partnerskich nie ma rozwodów, więc nie ma powodu, żeby się
                                                    > podniecać, czy partnerzy w tym zwiazku współżyją ze sobą, czy nie. Ich sprawa,
                                                    > nie moja.

                                                    Jezeli pojdziemy w kierunku absolutnego zrownania praw zwiazkow jednoplciowych z prawami malzenstw, to i rozwiazanie tych zwiazkow bedzie jednakowe.

                                                    > Nie wyobrażam sobie, bo nie wyobrażam sobie w ogóle, jak można taki warunek spr
                                                    > awdzać. Dlatego właśnie cały czas podkreślam, że rejestracja związków partnersk
                                                    > ich akurat z aspektem seksualnym (tak chętnie podnoszonym przez Azerkę) niewiel
                                                    > e ma wspólnego, ta rejestracja reguluje inne aspekty związku bliskich sobie lu
                                                    > dzi.
                                                    > Jura

                                                    Jureek, oczywiscie ze prawo nie jest w stanie regulowac pozycia seksualnego ludzi, ale przeciez w zwiazki malzenskie czy w zwiazki jednoplciowe lacza sie ludzie ktorzy wspolzycie plciowe uwaza za czesc zwiazku.
                                                    No chyba ze pobiera sie dwoje staruszkow.
                                                  • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 27.04.12, 12:29
                                                    jureek napisał:

                                                    >nie mogą być spokrewnieni.

                                                    A DLACZEGO???? skoro sprawy seksu są nieistotne? Dlaczego nie mogę założyć związku partnerskiego z siostrą, celem wspólnego rozliczenia podatku na przykład... czy innych ulg przynależnych związkom...

                                                    jaki sens ma klauzula spokrewnienia? Dwa spokrewnione pedały też? przecież zakaz kazirodztwa spowodowany jest ochroną zdrowotną potomstwa, wyłącznie. Dwie baby czy dwóch facetów dzieci nie ma...

                                                    jaki sens ma klauzula tej samej płci? To para hetero nie może wstąpić w związek partnerski??? DYSKRYMINACJA!!!


                                                    Przypominam, że jeśli małżeństwo jest nieskonsumowane - jest to przyczynek do orzeczenia o nieważności. Tak zwane "białe małżeństwa" to lipa wiatrem podszyta. W średniowieczu opowiadanie o tym przydawało splendoru, ale co robili po ciemku - jeden Pan Bóg wie... sądzę, że to co należy. Natura nie jest do pokonania. No, chyba że się nienawidzili....ale to inna bajka.

                                                  • jureek Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 17:06
                                                    maria421 napisała:

                                                    > Jureek, osoby ktore chca zawrzec jednoplciowy zwiazek partnerski to nie sa osob
                                                    > y obojetne sobie seksualnie!

                                                    Skąd wiesz? Niektórzy są w takim wieku, że nie podejrzewam ich o aktywność seksualną. ten aspekt nie jest regulowany tymi ustawami, więc nie wiem, po co w ogóle dyskutujemy o takich niesmacznych sprawach.
                                                    Jura
                                                  • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 26.04.12, 16:55
                                                    jureek napisał:

                                                    że chodzi o kwestie tego, żeby wobec prawa osoba, która jest
                                                    > im bliska, nie była traktowana jako osoba obca.

                                                    nasze prawo zna pojęcie osoby bliskiej, osoby spokrewnionej, osoby powinowatej.... wątpię, czy da się rozszerzyć to pojęcie o osoby obce mieszkające razem, gdyż zbyt dużo majątku by odpłynęło od skarbu państwa czy spółdzielni. Wystarczy, że jestem samotna, mam dom, wprowadzam koleżankę.... i ona po mnie dziedziczy. Zamiast skarb państwa.

                  • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 16:14
                    ja.nusz napisał:

                    > W kwesti renty po zmarłym partnerze jednak zrównali i uważam to za niezwyle wzn
                    > iosły akt humanitaryzmu.

                    szczyt lewackiej głupoty! Renta po zmarłym mężu była przyznawana dlatego, iż żona nie miała własnych dochodów bo.... wychowywała dzieci!!!! A co wychowują panowie pederaści?
                    • ja.nusz Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 16:22
                      a000000 napisała:

                      > szczyt lewackiej głupoty! Renta po zmarłym mężu była przyznawana dlatego, iż ż
                      > ona nie miała własnych dochodów bo.... wychowywała dzieci!!!! A co wychowują
                      > panowie pederaści?

                      Klepiesz za Marią jak papuga w ZOO.
                      Tobie też zadam pytanie o problem bezdzietnych wdów - zostają na lodzie?
                      • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 16:28
                        ja.nusz napisał:

                        > Tobie też zadam pytanie o problem bezdzietnych wdów - zostają na lodzie?

                        Nie zostaja na lodzie, bo podlegaja prawu przynaleznemu MALZENSTWOM.

                        Malzenstwo zas to zwiazek kobiety i mezczyzny a nie kobiety i kobiety czy mezczyzny i mezczyzny.
                      • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 16:42
                        ja.nusz napisał:

                        > Tobie też zadam pytanie o problem bezdzietnych wdów - zostają na lodzie?

                        mają własne emerytury, bo całe życie pracowały. Nie MUSIAŁY rezygnować z pracy dla wychowania dzieci. Ale bezdzietnych wdów jest niewiele, państwo nie przewidziało dla nich innej ustawy. Dlatego bezdzietne małżeństwa też się załapały na przywileje. Nad tym można by pomyśleć.


                        • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 16:50
                          a000000 napisała:

                          > mają własne emerytury, bo całe życie pracowały. Nie MUSIAŁY rezygnować z pracy
                          > dla wychowania dzieci. Ale bezdzietnych wdów jest niewiele, państwo nie przewid
                          > ziało dla nich innej ustawy. Dlatego bezdzietne małżeństwa też się załapały na
                          > przywileje. Nad tym można by pomyśleć.

                          Przypuszczam ze wiekszosc malzenstw nie wybiera bezdzietnosci, wiec nie mozna karac wdowy za to, ze nie mogla miec dzieci.
                          • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 17:05
                            maria421 napisała:

                            > Przypuszczam ze wiekszosc malzenstw nie wybiera bezdzietnosci, wiec nie mozna k
                            > arac wdowy za to, ze nie mogla miec dzieci.

                            owszem, ale to dotyczy dzisiejszych wdów, często stareńkich. Czy młode dziewczyny wolą rodzić i wychowywać, czy się "realizować" zawodowo? W moim otoczeniu wszystkie urodzone dzieci mają matki po trzydziestce.... A i są takie 40-latki, które całą młodość łykały prochy, bo najpierw mieszkanie, samochód, lepszy samochód, wycieczki..... a potem wariactwo, in vitro, sztuczne zapłodnienia.... bo pobrane hormony zdążyły już organizm przeprogramować.

                            Uważam, że sytuacja by się zmieniła, gdyby przywileje były przypisane wyłącznie do dzieci.
                            Ale POWAŻNE przywileje, nie mącenie wody.

                          • jureek Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 17:27
                            maria421 napisała:

                            > Przypuszczam ze wiekszosc malzenstw nie wybiera bezdzietnosci, wiec nie mozna k
                            > arac wdowy za to, ze nie mogla miec dzieci.

                            A bycie homoseksualistą to kwestia wyboru?
                            Jura
                            • a000000 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 17:35
                              jureek napisał:


                              > A bycie homoseksualistą to kwestia wyboru?

                              ponoć są przypadki "homoseksualizmu nabytego".

                              Ale nie o to chodzi. Chodzi o to, że przywileje ma małżeństwo - ponieważ przynajmniej hipotetycznie przysparza nowych obywateli i bierze na siebie OBOWIĄZEK ich wychowania.
                              Małżeństwo PRZYSIĘGA przed godłem/ołtarzem, że jest świadome praw i obowiązków. Wolny związek żadnych obowiązków nie obiecuje. Chce mieć tylko prawa.

                            • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 17:59
                              jureek napisał:

                              > A bycie homoseksualistą to kwestia wyboru?
                              > Jura

                              Przyczyny homoseksualizmu nie sa zbadane. Mozliwe ze czesc homoseksualistow jest homoseksualistami z wyboru.
                              • jureek Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 18:05
                                maria421 napisała:

                                > Przyczyny homoseksualizmu nie sa zbadane. Mozliwe ze czesc homoseksualistow jes
                                > t homoseksualistami z wyboru.

                                Tymczasem w przypadku bezdzietnych małżeństw jest rzeczą pewną, a nie tylko możliwą, że część z nich nie ma dzieci z wyboru.
                                Jura
                                • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 19:02
                                  jureek napisał:


                                  > Tymczasem w przypadku bezdzietnych małżeństw jest rzeczą pewną, a nie tylko moż
                                  > liwą, że część z nich nie ma dzieci z wyboru.
                                  > Jura

                                  Uwazasz ze w razie smierci malzonka powinno sie dociekac czy para byla bezdzietna z wyboru zanim sie wyplaci wdowia rente?
                                  • jureek Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 19:18
                                    maria421 napisała:

                                    > Uwazasz ze w razie smierci malzonka powinno sie dociekac czy para byla bezdziet
                                    > na z wyboru zanim sie wyplaci wdowia rente?

                                    Nie, nie uważam tak.
                                    Jura
                • jureek Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 15:13
                  Jak rozumiem, jesteś też przeciw temu, żeby mąż, który przeżyje żonę, pobierał emeryturę po niej.
                  Jura
                  • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 16:05
                    jureek napisał:

                    > Jak rozumiem, jesteś też przeciw temu, żeby mąż, który przeżyje żonę, pobierał
                    > emeryturę po niej.
                    > Jura

                    Zle rozumiesz. I , niestety, to juz po raz drugi w tym watku :)
                    • jureek Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 16:49
                      maria421 napisała:

                      > jureek napisał:
                      >
                      > > Jak rozumiem, jesteś też przeciw temu, żeby mąż, który przeżyje żonę, pob
                      > ierał
                      > > emeryturę po niej.
                      > > Jura
                      >
                      > Zle rozumiesz. I , niestety, to juz po raz drugi w tym watku :)

                      A jeśli ten mąż nie poświęcał kariery dla wychowania dzieci, to niby za co mu się ta emerytura należy?
                      Jura
                      • maria421 Re: Kwestia mody i manier? 25.04.12, 16:54
                        jureek napisał:

                        > A jeśli ten mąż nie poświęcał kariery dla wychowania dzieci, to niby za co mu s
                        > ię ta emerytura należy?
                        > Jura

                        Chocby za to, ze splodzil nowych obywateli.
                        Nie wiem zreszta jaki procent mezczyzn dostaje renty po zmarlej malzonce, mysle ze jest to bardzo znikomy procent.
                        • maria421 Poprawka 25.04.12, 16:56
                          maria421 napisała:

                          > Chocby za to, ze splodzil i wychowal nowych obywateli.
                          > Nie wiem zreszta jaki procent mezczyzn dostaje renty po zmarlej malzonce, mysle
                          > ze jest to bardzo znikomy procent.
    • maria421 Sprawa jest prosta 25.04.12, 19:29
      Jezeli pary homoseksualne domagaja sie od panstwa takich samych praw jakie przysluguja parom malzenskim, to musza panstwu zaoferowac to samo co daja panstwu pary malzenskie, czyli plodzenie i wychowanie nowych obywateli.

      Poniewaz para homo nie jest w stanie zaoferowac panstwu tego samego co daje panstwu para malzenska, dlatego parze homo nie naleza sie od panstwa takie same prawa jakie maja pary malzenskie.
      • jureek Re: Sprawa jest prosta 25.04.12, 19:35
        Sorry, ale ja moich dzieci nie wychowuję dla państwa i emerytury też od państwa brać nie będę, tylko ją sobie sam wypracowałem i płaciłem na nią składki.
        Nieprawdą jest też, że tzw. "eingetragene Partnerschaften" mają takie same prawa jak małżeństwa.
        "Die rechtlichen Wirkungen sind teilweise unterschiedlich zur Ehe, wie etwa im Verfassungsrecht, im Einkommensteuerrecht und in der berufsständischen Versorgung."
        • koelscher Re: Sprawa jest prosta 25.04.12, 19:42
          Skladki, najmilszy, placiles na emerytury innych...
          :-)
          k-r

          jureek napisał:

          tylko ją sobie sam wypracowałem i płaciłem na nią składki.
        • maria421 Re: Sprawa jest prosta 25.04.12, 19:44
          jureek napisał:

          > Sorry, ale ja moich dzieci nie wychowuję dla państwa i emerytury też od państwa
          > brać nie będę, tylko ją sobie sam wypracowałem i płaciłem na nią składki.

          Ja tez mojej corki nie wychowuje dla panstwa, ale i tak panstwo ma z naszych dzieci nowych obywateli ktorzy beda pracowali na korzysc tego panstwa.
          Twoje skladki emerytalne ida na obecnych emerytow, na Twoja emeryture beda placic Twoje dzieci.

          > Nieprawdą jest też, że tzw. "eingetragene Partnerschaften" mają takie same praw
          > a jak małżeństwa.
          > "Die rechtlichen Wirkungen sind teilweise unterschiedlich zur Ehe, wie etwa im
          > Verfassungsrecht, im Einkommensteuerrecht und in der berufsständischen Versorgu
          > ng."

          W Niemczech jeszcze nie maja (nie moga dzieci adoptowac) ale w innych krajach juz maja. I dazenie jest takie zeby zrownac prawa par ktore w swym zalozeniu sa nierowne.
    • maria421 Falszowanie rzeczywistosci 26.04.12, 10:28
      Zaczelo sie od tego, ze w 1973 r APA wykreslila homosekualizm z listy zaburzen seksualnych. Podobno glosowanie przewazyl jeden glos.

      Od tamtej pory homoseksualizm jest "normalna orientacja seksualna", a ci , ktorzy maja watpliwosci sa "homofobami".

      Na tym jednak zadania organizacji GLBT sie nie skonczyly, ten punkt byl poczatkiem nowych zadan, czyli legalizacji zwiazkow homoseksualnych i zrownania praw PAR jednoplciowych z malzenstwami, lacznie z prawem do adopcji dzieci.

      W rezultacie slyszymy i czytamy okreslenia "Elton John z malzonkiem" czy "dziecko Eltona i Davida" , slyszymy o formularzach gdzie slowo "ojciec" i "matka" zostaja zastapione slowami "rodzic A" i "rodzic B" i nikt sie nie podniesie i nie wrzasnie "czy wyscie wszyscy oszaleli? Facet nie moze miec malzonka! Dwoch facetow nie moze miec dziecka! Dziecko nie ma rodzica A i B tylko matke i ojca! I ma do tego prawo!"

      Propaganda sieje falsz ktoremu ludzie bezmyslnie sie poddaja.
Pełna wersja