Spotkanie na szczycie

12.05.12, 11:35
Osioł Kaczyński wzywa barana Tomaszewskiego na dywanik.
Za to, że nie chce kibicować Polakom podczas ME zostanie skazany przez komisję etyki na dożywotnie członkoswtwo w pisuarze.
    • maria421 Re: Spotkanie na szczycie 12.05.12, 12:17
      W tym przypadku popieram Kaczynskiego.
      • ja.nusz Re: Spotkanie na szczycie 12.05.12, 15:07
        Nigdy nie popierałem i nigdy nie będę popierał żadnego z Kaczyńskich.
        Ich debilizm ma rozmiary międzynarodowe - Tomaszewski to idiota lokalny.
        • maria421 Re: Spotkanie na szczycie 12.05.12, 15:28
          ja.nusz napisał:

          > Nigdy nie popierałem i nigdy nie będę popierał żadnego z Kaczyńskich.
          > Ich debilizm ma rozmiary międzynarodowe - Tomaszewski to idiota lokalny.

          Czyli- jezeli Kaczynski kiedys poprze np. legalizacje zwiazkow jednoplciowych, to Ty tez go wtedy nie poprzesz ? :-)
          • ja.nusz Re: Spotkanie na szczycie 12.05.12, 16:27
            maria421 napisała:

            > Czyli- jezeli Kaczynski kiedys poprze np. legalizacje zwiazkow jednoplciowych,
            > to Ty tez go wtedy nie poprzesz ? :-)

            Niepotrzebnie próbujesz komplkować sprawę, która jest właściwie dziecinnie prosta.
            Mogę poprzeć zagadnienie, pomysł, propozycję i jeżeli Kaczor bądzie przypadkiem podobnego zadania, to nie oznacza, że popieram jego.
            Sam pomysł stawiania Tomaszewskiego przed komisją etyki jest już debilizmem samym w sobie - Tomaszewskiego należy postawić przed komisją lekarską, składającą się z samych psychiatrów.
            • maria421 Re: Spotkanie na szczycie 12.05.12, 17:07
              ja.nusz napisał:

              > Niepotrzebnie próbujesz komplkować sprawę, która jest właściwie dziecinnie pros
              > ta.
              > Mogę poprzeć zagadnienie, pomysł, propozycję i jeżeli Kaczor bądzie przypadkiem
              > podobnego zadania, to nie oznacza, że popieram jego.

              A jezeli to Kaczynski bedzie autorem takiego pomyslu?

              > Sam pomysł stawiania Tomaszewskiego przed komisją etyki jest już debilizmem sam
              > ym w sobie - Tomaszewskiego należy postawić przed komisją lekarską, składającą
              > się z samych psychiatrów.

              Faktycznie, po takich wyznaniach (jeszcze jako bylego pilkarza, nie polityka) trudno go madrym nazwac :

              "Niczego nie żałuję. Ani nieudanych małżeństw, ani przegranych meczów, ani innych rozczarowań, których trochę w życiu miałem. Może tylko trochę szkoda, że w dzieciństwie karmiony byłem smalczykiem i boczusiem. Tak, tak. Pochodziłem z raczej biednej rodziny i takie miałem menu. Oczywiście wielu innych miało jeszcze gorzej. Tylko że po tym smalczyku i boczusiu odkładała mi się tkanka tłuszczowa, której przez całą karierę nie udało się całkowicie zlikwidować, mimo że już tego nie jadłem. Teraz też nie jestem szczupły. A popatrzcie na takiego Franza Beckenbauera. Od razu widać, że w dzieciństwie jadł co innego niż ja - opowiada o swojej największej życiowej porażce."

              Nie wiem co w dziecinstwie jadl Beckenbauer, moze go tez w Bawarii speckiem i smalczykiem karmiono, ale najprawdopodobniej po zakonczeniu kariery nie przestal trenowac, nie zaczal sie obzerac i opijac. Tomaszewski nich nie zrzuca winy na to jak go w dziecinstwie karmiono, tylko na to jak sobie dogadzal "bo go bylo stac".
              • maria421 Link 12.05.12, 17:08
                pilka-nozna.przegladsportowy.pl/Pilka-nozna/Skoro-jest-cyrk-to-musi-byc-klaun-,artykul,40844,1,279.html
            • a000000 Re: Spotkanie na szczycie 12.05.12, 18:18
              ja.nusz napisał:

              Tomaszewskiego należy postawić przed komisją lekarską, składającą
              > się z samych psychiatrów.

              włączyłabym jednego neurologa (bo może to objawy jakiejś choroby neurologicznej) i kilku psychologów. Na wypadek, gdyby zobaczyli szansę na rekonwalescencję.

              Gdy ten pan mówi - robi mi się głupio. Jest mi go żal, bo wyraźnie nie radzi sobie z rzeczywistością.

Pełna wersja