koelscher 28.05.12, 19:58 Nie przegapic! W zadnym wypadku! :-) www.cineman.de/movie/2012/Amour/trailer.html k-r Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
maria421 Re: Veni, vidi, "Amour" vicit! 29.05.12, 09:18 Nie przegapie. Kto wie, moze to ostatnia rola Jan-Louis Trintignan... Odpowiedz Link
koelscher Re: Veni, vidi, "Amour" vicit! 29.05.12, 17:25 Obys nie miala racji... Kiedy juz obejrzysz, przypomnij sobie koniecznie www.dailymotion.com/video/x8bhld_le-chat-1971-gabin-signoret-simenon_shortfilms jako "Gegenentwurf" z 1971 - niesamowite! :-) k-r maria421 napisała: > Nie przegapie. > > Kto wie, moze to ostatnia rola Jan-Louis Trintignan... Odpowiedz Link
maria421 Re: Veni, vidi, "Amour" vicit! 29.05.12, 18:01 Nigdy nie przepadalam za Gabinem, Signoret byla piekna kobieta ktory sie, niestety, bardzo szybko i bardzo brzydko zestarzala. Odpowiedz Link
koelscher Re: Veni, vidi, "Amour" vicit! 29.05.12, 18:36 No to sie piknie roznimy. Gabin i Signoret to dla mnie - w porownaniu z niektorymi dzisiejszym "gwiazdami" para aktorskich geniuszy... k-r maria421 napisała: > Nigdy nie przepadalam za Gabinem, Signoret byla piekna kobieta ktory sie, nies > tety, bardzo szybko i bardzo brzydko zestarzala. Odpowiedz Link
maria421 Re: Veni, vidi, "Amour" vicit! 29.05.12, 19:13 koelscher napisał: > No to sie piknie roznimy. Gabin i Signoret to dla mnie - w porownaniu z niektor > ymi dzisiejszym "gwiazdami" para aktorskich geniuszy... > k-r Porownaj ich do im wspolczesnych. Mnie ekspresyjny i pelen temperamentu Anthony Quinn bardziej odpowiadal niz zimny Jean Gabin. Odpowiedz Link
koelscher Re: Veni, vidi, "Amour" vicit! 29.05.12, 21:47 Coz, Gabin rzeczywiscie nie potrzebowal wielu srodkow ekspresji... Czasem wystarczylo, ze lekko podniosl lewa brew... :-) k-r maria421 napisała: > koelscher napisał: > > > No to sie piknie roznimy. Gabin i Signoret to dla mnie - w porownaniu z n > iektor > > ymi dzisiejszym "gwiazdami" para aktorskich geniuszy... > > k-r > > Porownaj ich do im wspolczesnych. > Mnie ekspresyjny i pelen temperamentu Anthony Quinn bardziej odpowiadal niz zim > ny Jean Gabin. Odpowiedz Link
zbyfauch Re: Veni, vidi, "Amour" vicit! 29.05.12, 22:12 koelscher napisał: > Coz, Gabin rzeczywiscie nie potrzebowal wielu srodkow ekspresji... Czasem wysta > rczylo, ze lekko podniosl lewa brew... :-) Bo już za braci Lumiere był starym dziadem (nieco pomadowanym do późniejszych filmów, a la niby gangster w Algierze), który z wysiłkiem podnosił starczą brew, bo na nic więcej nie miał siły. A Gabina widziałem w wielu filmach. W żadnym nie zrobił na mnie większego wrażenia. Odpowiedz Link
zbyfauch Re: Veni, vidi, "Amour" vicit! 29.05.12, 22:17 Najsilniejszą osobowością z francuskich aktorów był dla mnie ten bokser, Lino Ventura. Bynajmniej nie dlatego, że bokser. :) Odpowiedz Link
zbyfauch Re: Veni, vidi, "Amour" vicit! 29.05.12, 22:19 Trintignan, owszem...a widzieliście "Killing Zoe"? Odpowiedz Link
maria421 Re: Veni, vidi, "Amour" vicit! 29.05.12, 22:22 zbyfauch napisał: > Trintignan, owszem...a widzieliście "Killing Zoe"? Nie. Odpowiedz Link
zbyfauch Re: Veni, vidi, "Amour" vicit! 29.05.12, 22:28 maria421 napisała: > Nie. www.filmweb.pl/film/Napad-1994-6745 Nie jest to film francuski, niemniej dzieje się we Francji i jest jednym z najbrutalniejszych, które widziałem. I na dodatek niezłym. :) Odpowiedz Link
maria421 Re: Veni, vidi, "Amour" vicit! 29.05.12, 22:30 zbyfauch napisał: > www.filmweb.pl/film/Napad-1994-6745 > Nie jest to film francuski, niemniej dzieje się we Francji i jest jednym z najb > rutalniejszych, które widziałem. > I na dodatek niezłym. :) Nie lubie brutalnych filmow. Odpowiedz Link
zbyfauch Re: Veni, vidi, "Amour" vicit! 29.05.12, 22:35 maria421 napisała: > Nie lubie brutalnych filmow. Ale ten, oprócz brutalności ( w końcu firmuje go Tarantino), ma dużo więcej do zaoferowania. Przede wszystkim atmosferę, która wtłacza w fotel od początku, potem wiele innych wątków, scen, tekstów i doskonałe aktorstwo. Polecam. Odpowiedz Link
maria421 Re: Veni, vidi, "Amour" vicit! 29.05.12, 22:40 zbyfauch napisał: > Ale ten, oprócz brutalności ( w końcu firmuje go Tarantino), ma dużo więcej do > zaoferowania. > Przede wszystkim atmosferę, która wtłacza w fotel od początku, potem wiele inny > ch wątków, scen, tekstów i doskonałe aktorstwo. Polecam. Nie lubie Tarantino. Do tej pory nie moge przezuc obejrzanego niedawno w TV "Ingloroius Basterds". Owszem, genialne aktorstwo (Waltz lepszy od Pitta), ale ten film mnie po prostu drazni. Odpowiedz Link
zbyfauch Re: Veni, vidi, "Amour" vicit! 29.05.12, 22:42 maria421 napisała: > (...) Do tej pory nie moge przezuc obejrzanego niedawno w TV "In > gloroius Basterds" Ja do tego filmu podchodziłem dwa razy. Zmogłem do połowy. Wyłączyłem. Odpowiedz Link
koelscher Re: Veni, vidi, "Amour" vicit! 29.05.12, 22:39 Wybacz, ale linkujesz do kompletnego gowna. Abstrahujac oczywiscie od "de gustibus non disputandum"... k-r zbyfauch napisał: > maria421 napisała: > > Nie. > > www.filmweb.pl/film/Napad-1994-6745 > Nie jest to film francuski, niemniej dzieje się we Francji i jest jednym z najb > rutalniejszych, które widziałem. > I na dodatek niezłym. :) Odpowiedz Link
maria421 Re: Veni, vidi, "Amour" vicit! 29.05.12, 22:41 koelscher napisał: > Wybacz, ale linkujesz do kompletnego gowna. Abstrahujac oczywiscie od "de gusti > bus non disputandum"... > k-r Nie potrafisz tego w bardziej cywilizowany sposob powiedziec? Odpowiedz Link
zbyfauch Re: Veni, vidi, "Amour" vicit! 29.05.12, 22:46 maria421 napisała: > Nie potrafisz tego w bardziej cywilizowany sposob powiedziec? Nie przesadzaj, w końcu sztuka (nawet jeśli różnimy się w ocenie, co nią w ogóle jest), jest jedną z niewielu dziedzin wartych emocjonalnego podejścia. :) Odpowiedz Link
koelscher Re: Veni, vidi, "Amour" vicit! 29.05.12, 22:49 Nie linkujesz do - jakkolwiek rozumianej - "sztuki", lecz do prymitywnej stronki, na ktorej tlum ignorantow przerzuca sie swoimi "recenzjami". k-r zbyfauch napisał: > Nie przesadzaj, w końcu sztuka (nawet jeśli różnimy się w ocenie, co nią w ogól > e jest), jest jedną z niewielu dziedzin wartych emocjonalnego podejścia. :) Odpowiedz Link
zbyfauch Re: Veni, vidi, "Amour" vicit! 29.05.12, 22:54 koelscher napisał: > Nie linkujesz do - jakkolwiek rozumianej - "sztuki", lecz do prymitywnej stronk > i, na ktorej tlum ignorantow przerzuca sie swoimi "recenzjami". Czepiasz się. Przecież chciałem tylko mniej więcej wyjaśnić, o którym filmie piszę. Znajdź lepszy odnośnik zamiast złośliwie kontestować Odpowiedz Link
koelscher Re: Veni, vidi, "Amour" vicit! 29.05.12, 22:58 Masz racje. Twoja ambicja nie bylo linkowanie do sztuki. k-r zbyfauch napisał: > koelscher napisał: > > Nie linkujesz do - jakkolwiek rozumianej - "sztuki", lecz do prymitywnej > stronk > > i, na ktorej tlum ignorantow przerzuca sie swoimi "recenzjami". > > Czepiasz się. > Przecież chciałem tylko mniej więcej wyjaśnić, o którym filmie piszę. Znajdź le > pszy odnośnik zamiast złośliwie kontestować > Odpowiedz Link
zbyfauch Re: Veni, vidi, "Amour" vicit! 29.05.12, 23:01 Tu masz link do sztuki, i to jakiej! :) Odpowiedz Link
koelscher Re: Veni, vidi, "Amour" vicit! 29.05.12, 23:06 Powieje Ci nuda: De gustibus non disputandum... :-) k-r zbyfauch napisał: > Tu masz link do sztuki, i to jakie > j! :) Odpowiedz Link
koelscher Re: Veni, vidi, "Amour" vicit! 29.05.12, 23:20 PS Link do SZTUKI masz tu: www.youtube.com/watch?v=7xHzVtTCZF0 Zwroc uwage zwlaszcza na "stargego dziada" (rok produkcji 1971!), pozbawionego, wg. Ciebie, ekspresji... k-r koelscher napisał: > Powieje Ci nuda: > De gustibus non disputandum... > :-) > k-r > > zbyfauch napisał: > > > Tu masz link do sztuki, i to > jakie > > j! :) > > Odpowiedz Link
koelscher Re: Veni, vidi, "Amour" vicit! 29.05.12, 23:59 Na zakonczenie tej wznioslej dyskusji pozwole sobie umiescic tu piekny cytacik: "La vie, l'amour, l'argent, les amis et les roses On ne sait jamais le bruit ni la couleur des choses C'est tout c'que j'sais ! Mais ça, j'le SAIS!" Jesli ktos chcialby posluchac, voila: www.youtube.com/watch?v=YDuld41PCV8 :-) k-r koelscher napisał: > PS > Link do SZTUKI masz tu: > www.youtube.com/watch?v=7xHzVtTCZF0 > Zwroc uwage zwlaszcza na "stargego dziada" (rok produkcji 1971!), pozbawionego, > wg. Ciebie, ekspresji... > k-r > > > koelscher napisał: > > > Powieje Ci nuda: > > De gustibus non disputandum... > > :-) > > k-r > > > > zbyfauch napisał: > > > > > Tu masz link do sztuki > , i to > > jakie > > > j! :) > > > > > > Odpowiedz Link
koelscher Re: Veni, vidi, "Amour" vicit! 29.05.12, 22:46 Co jest "niecywilizowanego" w nazywaniu rzeczy po imieniu? k-r maria421 napisała: > koelscher napisał: > > > Wybacz, ale linkujesz do kompletnego gowna. Abstrahujac oczywiscie od "de > gusti > > bus non disputandum"... > > k-r > > Nie potrafisz tego w bardziej cywilizowany sposob powiedziec? Odpowiedz Link
maria421 Re: Veni, vidi, "Amour" vicit! 29.05.12, 22:49 koelscher napisał: > Co jest "niecywilizowanego" w nazywaniu rzeczy po imieniu? > > k-r subiektywny wybor imion. Odpowiedz Link
zbyfauch Re: Veni, vidi, "Amour" vicit! 29.05.12, 22:51 koelscher napisał: > Co jest "niecywilizowanego" w nazywaniu rzeczy po imieniu? Cudzysłowem utuliłeś niewłaściwe słowo. Imię powinieneś. Odpowiedz Link
maria421 Re: Veni, vidi, "Amour" vicit! 29.05.12, 22:21 zbyfauch napisał: > Najsilniejszą osobowością z francuskich aktorów był dla mnie ten bokser, Lino V > entura. Bynajmniej nie dlatego, że bokser. :) O tak! Odpowiedz Link
koelscher Re: Veni, vidi, "Amour" vicit! 29.05.12, 22:35 Pomijajac fakt, ze Ventura nie byl Francuzem, podobnie, jak nie byl bokserem: De gustibus non disputandum. Notabene: Gabin byl legenda i instytucja juz wtedy, gdy o Venturze jeszcze nikt nie slysza, choc roznica wieku wynosila tylko ok. 15 lat (kto chce, niech zajrzy do Wiki). Ventura od poczatku poruszal sie sciezka, wydeptana przez Gabina; mial mu zreszta niemalo do zawdzieczenia. k-r zbyfauch napisał: > Najsilniejszą osobowością z francuskich aktorów był dla mnie ten bokser, Lino V > entura. Bynajmniej nie dlatego, że bokser. :) Odpowiedz Link
zbyfauch Re: Veni, vidi, "Amour" vicit! 29.05.12, 22:40 koelscher napisał: > Pomijajac fakt, ze Ventura nie byl Francuzem, podobnie, jak nie byl bokserem: (...) Rzeczywiście. I niechby nawet szedł śladami, był tysiąc razy bardzie przekonujący, autentyczny, w swojej agresji, niż greckoteatralny dziadzio Gabin. Odpowiedz Link
koelscher Re: Veni, vidi, "Amour" vicit! 29.05.12, 22:53 Qua inquam: de gustibus non diskutandum... k-r zbyfauch napisał: > I niechby nawet szedł śladami, był tysiąc razy bardzie przekonujący, autentyczn > y, w swojej agresji, niż greckoteatralny dziadzio Gabin. Odpowiedz Link
maria421 Re: Veni, vidi, "Amour" vicit! 29.05.12, 22:43 koelscher napisał: > Pomijajac fakt, ze Ventura nie byl Francuzem, podobnie, jak nie byl bokserem: > De gustibus non disputandum. I co z tego ze byl Wlochem kiedy byl jedna z czlowoych figur francuskiego, nie wloskiego kina? > Notabene: Gabin byl legenda i instytucja juz wtedy, gdy o Venturze jeszcze nikt > nie slysza, choc roznica wieku wynosila tylko ok. 15 lat (kto chce, niech zajr > zy do Wiki). Ventura od poczatku poruszal sie sciezka, wydeptana przez Gabina; > mial mu zreszta niemalo do zawdzieczenia. Nie zapominaj ze w czasach Gabina ta sciezka byla baardzo szeroka ... Latwo brylowac tam, gdzie konkurencji brak. Odpowiedz Link