To i ja się pochwalę, a co!

10.07.12, 22:09
Po skrzynkach pocztowych nie buszowałem, ale udał mi się świetnie dżem z mirabelek.
Jura
    • maitresse.d.un.francais Re: To i ja się pochwalę, a co! 10.07.12, 22:10
      O kurde, wyrazy zazdrości! Podziel się przepisem.
      • jureek Re: To i ja się pochwalę, a co! 10.07.12, 22:30
        maitresse.d.un.francais napisała:

        > O kurde, wyrazy zazdrości! Podziel się przepisem.

        Wczoraj w drodze z pracy nazbierałem dobre 2 kg mirabelek. Za dużo, żeby zjeść, zanim je szlag nie trafi. Poszukałem więc w internecie przepisu na dżem i zaryzykowałem. Najpierw wrzuciłem całe mirabelki do garnka. Gdy popękały tak, że można było uwolnić pestki przetarłem je przez durszlak, przetartą masę bez pestek odmierzyłem szklankami i dodałem tyle szklanek cukru ile było szklanek przecieru. Na wolnym ogniu gotowałem to jeszcze z godzinę.
        A teraz chlebek z dżemem - palce lizać, jak mawiał dziadek Jacek Poszepszyński :)
        Jura
        • ja.nusz Re: To i ja się pochwalę, a co! 10.07.12, 23:07
          Przy produkcji konfitur i innych powideł można dodać mały kawałek laski wanilii - aly tylko tyle, żeby nie zdominowała ona aromatu owoców.
          Osobiście jestem nałogowym pożeraczem przetworów malinowych - ale to raczej zimą - teraz są pyszne, ogromne, aromatczne świeże prosto z krzaka - osobiście zebrane (7 eurasów/kg).
          • koelscher Re: To i ja się pochwalę, a co! 10.07.12, 23:18
            Tez mi sie zagniezdzily przy zachodniej wiezyczce, ale wielkich kilogramow z tego raczej nie bedzie... :-)
            k-r

            ja.nusz napisał:

            > Osobiście jestem nałogowym pożeraczem przetworów malinowych - ale to raczej zim
            > ą - teraz są pyszne, ogromne, aromatczne świeże prosto z krzaka - osobiście zeb
            > rane (7 eurasów/kg).
        • maitresse.d.un.francais Re: To i ja się pochwalę, a co! 10.07.12, 23:13
          A jak pasteryzowałeś?
          • jureek Re: To i ja się pochwalę, a co! 10.07.12, 23:21
            maitresse.d.un.francais napisała:

            > A jak pasteryzowałeś?

            Gorący dżem wlałem do słoików, mocno zakręciłem i odwróciłem dnem do góry. Podpatrzyłem, że żona tak robi.
            Jura
            • astra18 Re: To i ja się pochwalę, a co! 11.07.12, 06:55
              jureek napisał:

              > maitresse.d.un.francais napisała:
              >
              > > A jak pasteryzowałeś?
              >
              > Gorący dżem wlałem do słoików, mocno zakręciłem i odwróciłem dnem do góry. Podp
              > atrzyłem, że żona tak robi.
              > Jura

              To krótkotrwała pasteryzacja, chyba, że zamiar zjedzenia wszystkich słoików ogarniesz w miesiąc:)
              • maitresse.d.un.francais Re: To i ja się pochwalę, a co! 11.07.12, 17:34
                astra18 napisała:

                > jureek napisał:
                >
                > > maitresse.d.un.francais napisała:
                > >
                > > > A jak pasteryzowałeś?
                > >
                > > Gorący dżem wlałem do słoików, mocno zakręciłem i odwróciłem dnem do góry
                > . Podp
                > > atrzyłem, że żona tak robi.
                > > Jura
                >
                > To krótkotrwała pasteryzacja

                No właśnie, u mnie we wszystkich przepisach jest gotowanie tych słoików w 90 stopniach i to mi się wydaje najtrudniejsze.
      • zawszekacperek Re: To i ja się pochwalę, a co! 10.07.12, 22:30
        Jura kituje. Dżem zrobiła jego czcigodna małżonka i ona ma tylko prawa autorskie na przepis.
        Z Jury to normalny pirat kulinarny. Nie wierz mu.:):):)
        Kacperek
        P.S.
        Kacperek też kwituje wyczyny kulinarne Kacperkowej słowami: Zrobiłem/ Upiekłem/ Ugotowałem .... :):):)
        • jureek Re: To i ja się pochwalę, a co! 10.07.12, 22:37
          zawszekacperek napisał:

          > Jura kituje. Dżem zrobiła jego czcigodna małżonka i ona ma tylko prawa autorski
          > e na przepis.
          > Z Jury to normalny pirat kulinarny. Nie wierz mu.:):):)

          Pudło! Żona w Polsce, pewnie walczy z papierówkami, bo gdy ostatnio byłem, to widziałem, że bardzo w tym roku obrodziły. Wtedy nie były jeszcze dojrzałe, ale teraz już pewnie są. Dzisiaj po drodze z pracy też trafiłem na "augustki", jak się je na Śląsku nazywa.
          Jura
    • ja.nusz Re: To i ja się pochwalę, a co! 10.07.12, 22:24
      A Mirabellenmädchen asystowała?

      https://polpix.sueddeutsche.com/polopoly_fs/1.426593.1274124332!/image/image.jpg_gen/derivatives/560x315/image.jpg
      • jureek Re: To i ja się pochwalę, a co! 10.07.12, 22:34
        ja.nusz napisał:

        > A Mirabellenmädchen asystowała?

        Nie, aktualnie jestem słomianym wdowcem.
        Jura
      • koelscher Re: To i ja się pochwalę, a co! 10.07.12, 22:34
        Das Parfum?
        k-r

        ja.nusz napisał:

        > A Mirabellenmädchen asystowała?
        >
        > https://polpix.sueddeutsche.com/polopoly_fs/1.426593.1274124332!/image/imag
> e.jpg_gen/derivatives/560x315/image.jpg
        • ja.nusz Re: To i ja się pochwalę, a co! 10.07.12, 23:02
          koelscher napisał:

          > Das Parfum?
          > k-r
          >

          A no Pachnidło.
    • maria421 Re: To i ja się pochwalę, a co! 10.07.12, 22:37
      Jureek, gratuluje Twojej malzonce takiego meza :)

      Wyobrazam sobie ze dzem musi byc doskonaly, prawie taki jak dzem z wegierek mojej s.p. Mamy...
      Mam jeszcze jeden sloik takiego dziemu w piwnicy, ale trzymam go jak relikwie i chyba nie otworze....
      • jureek Re: To i ja się pochwalę, a co! 10.07.12, 22:38
        maria421 napisała:

        > Jureek, gratuluje Twojej malzonce takiego meza :)

        Eeee tam, dla siebie robię, bo lubię (jeść)
        Jura
        • maria421 Re: To i ja się pochwalę, a co! 10.07.12, 22:42
          jureek napisał:


          > Eeee tam, dla siebie robię, bo lubię (jeść)
          > Jura

          Ale malzonka chociaz moze byc spokojna ze pod jej nieobecnosc dobrze sobie radzisz.
          • koelscher Re: To i ja się pochwalę, a co! 10.07.12, 22:50
            Takie wlasnie powinny byc troski malzonki!!!
            :-)
            k-r
            maria421 napisała:

            > Ale malzonka chociaz moze byc spokojna ze pod jej nieobecnosc dobrze sobie radz
            > isz.
            • zawszekacperek Re: To i ja się pochwalę, a co! 10.07.12, 23:05
              koelscher, gratuluję sygnaturki. :):):)
              Na prawdę świetna! Zazdroszczę ci miszczowskiej analizy profilu a.-j. No, ale Kacperek nie ma trzech doktoratów...

              Kacperek
              P.S.
              Rubaszny masz ten czerep koelscher... :)

              t0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRRbVVFsflAiqHjMOs5ih-3VgBfZGtn-uq2gNjKaXGjxhT_yOlwOw
              • koelscher Re: To i ja się pochwalę, a co! 10.07.12, 23:10
                Jeszcze mnie, q..a, zaczniesz doceniac, moj ty charakterologiczny zgnilku...
                k-r

                zawszekacperek napisał:

                > koelscher, gratuluję sygnaturki. :):):)
                > Na prawdę świetna! Zazdroszczę ci miszczowskiej analizy profilu a.-j. No
                > , ale Kacperek nie ma trzech doktoratów...
                >
                > Kacperek
                > P.S.
                > Rubaszny masz ten czerep koelscher... :)
                >
                > t0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRRbVVFsflAiqHjMOs5ih-3VgBfZGtn-uq2gNjKaXGjxhT_yOlwOw
                • zawszekacperek Re: To i ja się pochwalę, a co! 11.07.12, 09:08
                  koelscher, dla Kacperka jesteś bezcenny.:):):)
                  Jednak trzymaj się lepiej tematu wątku i napisz jakie dżemy serwuje tobie Klara.:)
                  Kacperek

                  koelscher napisał:

                  > Jeszcze mnie, q..a, zaczniesz doceniac, moj ty charakterologiczny zgnilku...
                  > k-r
                  >
                  > zawszekacperek napisał:
                  >
                  > > koelscher, gratuluję sygnaturki. :):):)
                  > > Na prawdę świetna! Zazdroszczę ci miszczowskiej analizy profilu a.
                  > -j. No
                  > > , ale Kacperek nie ma trzech doktoratów...
                  > >
                  > > Kacperek
                  > > P.S.
                  > > Rubaszny masz ten czerep koelscher... :)
                  > >
                  > > t0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRRbVVFsflAiqHjMOs5ih-3VgBfZGtn-uq2gNjKaXGjxhT_yOlwOw
                  >
                  >
                  • annajustyna Re: To i ja się pochwalę, a co! 11.07.12, 13:46
                    Ty mu nie gratuluj, Ty usiadz i zaplacz: Taka krotka ;) sygnaturka i taki wstretny brak przecinka!!! Trzy doktoraty widac nie pomoga...
      • a000000 Re: To i ja się pochwalę, a co! 10.07.12, 22:53
        maria421 napisała:

        > Wyobrazam sobie ze dzem musi byc doskonaly, prawie taki jak dzem z wegierek moj
        > ej s.p. Mamy...

        z węgierek robi się powidła.

        U nas jeszcze nie ma mirabelek, ani żadnych innych śliwek. Mirabelkowego nie lubię. Jest kwaśno-słodki.

        Przetwory owocowe w słoikach zbyt długo nie mogą przebywać, zaczynają zachodzić procesy chemiczne, bo cukier wprawdzie jest konserwantem, ale nie na wieczność....... więc otwórz i zjedz. No, chyba że ów słoik z zawartością stanie się rodzinną pamiątką.... ale wówczas napisz na nim: nie jeść, może zaszkodzić!!

        • astra18 Re: To i ja się pochwalę, a co! 11.07.12, 06:53
          a000000 napisała:

          "Przetwory owocowe w słoikach zbyt długo nie mogą przebywać, zaczynają zachodzić procesy chemiczne, bo cukier wprawdzie jest konserwantem, ale nie na wieczność....... więc otwórz i zjedz. No, chyba że ów słoik z zawartością stanie się rodzinną pamiątką.... ale wówczas napisz na nim: nie jeść, możke zaszkodzić!!"

          Pasteryzacja Jurka była niedokończona - te słoiki do góry dnem powinien załadować do dużego gara z wodą i trochę pogotować. Moje dżemy - tzn handemade by husband:)) - tak wytrzymały więcej niż rok i żyjemy:)
          • maria421 Re: To i ja się pochwalę, a co! 11.07.12, 10:36
            astra18 napisała:

            > Pasteryzacja Jurka była niedokończona - te słoiki do góry dnem powinien załadow
            > ać do dużego gara z wodą i trochę pogotować. Moje dżemy - tzn handemade by husb
            > and:)) - tak wytrzymały więcej niż rok i żyjemy:)

            Hermetycznie przetrzymywane powidla zachowuja trwalosc przez kilkanascie lat.
            • a000000 Re: To i ja się pochwalę, a co! 11.07.12, 12:02
              maria421 napisała:

              > Hermetycznie przetrzymywane powidla zachowuja trwalosc przez kilkanascie lat.

              powidła - tak.... ale to z powodu innego procesu technologicznego niż dżemy.
          • a000000 Re: To i ja się pochwalę, a co! 11.07.12, 11:54
            astra18 napisała:

            Moje dżemy - tzn handemade by husb
            > and:)) - tak wytrzymały więcej niż rok i żyjemy

            ja jadłam pięcioletnie i żyję... ale wyczuwałam już zmianę smaku i zapachu. Więc ryzykowałam poważnie.
        • maria421 Re: To i ja się pochwalę, a co! 11.07.12, 10:32
          a000000 napisała:

          > z węgierek robi się powidła.

          Oczywiscie.
          >
          > Przetwory owocowe w słoikach zbyt długo nie mogą przebywać, zaczynają zachodzić
          > procesy chemiczne, bo cukier wprawdzie jest konserwantem, ale nie na wieczność
          > ....... więc otwórz i zjedz. No, chyba że ów słoik z zawartością stanie się rod
          > zinną pamiątką.... ale wówczas napisz na nim: nie jeść, może zaszkodzić!!
          >
          Azerko, kazdy sloik mojej Mamy ma etykietke z rokiem produkcji, ostatnie etykietki sa z roku 2007...
    • jureek Re: To i ja się pochwalę, a co! 10.07.12, 23:10
      Przy okazji zagadka. Kto wie, jak nazywają się mirabelki po śląsku?
      Jura
    • zbyfauch Re: To i ja się pochwalę, a co! 11.07.12, 00:44
      Dżem kojarzy mi się z największą biedą. Chudy twaróg takoż.
      • jureek Re: To i ja się pochwalę, a co! 11.07.12, 00:58
        zbyfauch napisał:

        > Dżem kojarzy mi się z największą biedą. Chudy twaróg takoż.

        No to dla pełności obrazu dodam, że te mirabelki w parku narwałem. Fachowo to się nazywa, że "Mundraub" (fajne słówko, "rabunek gębą", nie?) popełniłem. A w ogóle to, podoba mi się to, że tu w Niemczech tyle owocowych drzew w parkach się sadzi.
        Jura
        • zbyfauch Re: To i ja się pochwalę, a co! 11.07.12, 09:35
          Dla ścisłości, razowy chleb z twarogiem i dżemem to moja trauma z dzieciństwa. :)
          • ja.nusz Re: To i ja się pochwalę, a co! 11.07.12, 09:55
            A codzienna pasta j jaj na koloniach letnich? Pamiętam ten smrodek do dzisiaj.
            Myślałem, że to przeminęło z wiatrem, ale kilka lat temu, spędzając krótki urlop w Sopocie w Wojskowym Domu Wypoczynkowym (WDW) poczułem ten fetor sprzed lat dolatujący z "restauracji" i postanowiłem stołować się na mieście.
            WDW jest godny polecenia, ale tylko apartamenty w "Rusałce" - poniemiecka willa na terenie ośrodka - 2 m od plaży.
            • maria421 Re: To i ja się pochwalę, a co! 11.07.12, 10:42
              Dla mnie trauma z dziecinstwa jest zupa mleczna.
              Ja sie chyba w ogole bez mleka wychowalam. Tzn. swiezego mleka, bo kwasne bardzo lubilam.
              Moi rodzice nigdy we mnie nie wmuszali czegos, co mi nie smakowalo, ale kiedys na koloniach probowano we mnie taka mleczna zupe wmusic, na szczescie ktos mnie z tej opresji wybawil.
              Do dzisiaj zapach podgrzanego mleka zle mi sie kojarzy.
              • a000000 Re: To i ja się pochwalę, a co! 11.07.12, 12:01
                maria421 napisała:

                > Dla mnie trauma z dziecinstwa jest zupa mleczna.

                nie znoszę mleka do dziś...

                dla mnie jeszcze widok trzęsącego się jajka sadzonego był nie do przyjęcia.

                A z powodu trzy-zimowej kuracji tranem (takim śmierdziuchem, jak to ongiś bywało) - do dziś nie cierpię ryb.

                A tak w ogóle to byłam jestem i chyba pozostanę grymasem. Ostatnio wmawiam sobie, trzeba przyznać że dość skutecznie, że słodycze są niesmaczne... już potrafię spojrzeć na ladę w ciastkarni z niechęcią...



                • maria421 Re: To i ja się pochwalę, a co! 11.07.12, 12:07
                  a000000 napisała:

                  > A z powodu trzy-zimowej kuracji tranem (takim śmierdziuchem, jak to ongiś bywał
                  > o) - do dziś nie cierpię ryb.

                  Tranem mojego brata kurowano, ja sie nie dalam :)
                  Ryby uwielbiam.

                  > A tak w ogóle to byłam jestem i chyba pozostanę grymasem. Ostatnio wmawiam sobi
                  > e, trzeba przyznać że dość skutecznie, że słodycze są niesmaczne... już potrafi
                  > ę spojrzeć na ladę w ciastkarni z niechęcią...

                  Z zadowoleniem stwierdzam ze zadne slodycze mnie nie kusza. Owszem, nie pgardze dobrym kawalkiem ciasta, szczegolnie w Polsce, ale na codzien nie potrzebuje zadnych slodyczy, za czekolada nie przepadam. Moze dlatego ze jem duzo owocow.
                  • astra18 Re: To i ja się pochwalę, a co! 11.07.12, 12:51
                    Móżdżek:((((((((Na dodatek na śniadanie......Horror!!!!!!
                    Weekendy spędzane u mojej babci, na szczęście jednorazowy zamiar zaserwowania mi tego "przysmaku" spalił na panewce i więcej babcia nie podejmowała tego tematu, niestety kompromis musiał być - babcia z dziadkiem raczyli się tym świństwem w mojej obecności:))))
                    • maria421 Re: To i ja się pochwalę, a co! 11.07.12, 13:57
                      astra18 napisała:

                      > Móżdżek:((((((((Na dodatek na śniadanie......Horror!!!!!!

                      Nigdy nie jadlam mozdzku, ale kolejnym po zupie mlecznej horrorem byla dla mnie czernina.

                      • ja.nusz Re: To i ja się pochwalę, a co! 11.07.12, 14:08
                        Czerniny nigdy nie miałem w ustach - już sam wygląd mnie odstraszał. Móżdżku też nie próbowałem. Za to jestem pasjonatem mleka pod każdą postacią i (Maria się wzdrygnie) z wielką przyjemnością wspominam zupy mleczne z dzieciństwa - ulubioną była wskubana bułka maślana do gorącego mleka z porządnym kawałkiem masła w środku.
                        I to nie wszystko - uwielbiam korzuch na mleku.
                        Właściwie powinenem sobie kupić krowę - zużycie mleka (oczywiście pełnotłustego - BIO) wynosi u nas ponad 20 litrów miesięcznie - do tego dochodzą maślanka, jogurty, kefiry.
                        Czasem stawiam sobie mleko na "zsiadłe" - ponieważ jednak nie ma w nim odpowiednich kultur, dolewam nieco kefiru i po 2 dniach jest gotowe - ziemniaki z omastą, koperkiem i zimne kwaśne mleko - już mi ślina leci.
                • astra18 Re: To i ja się pochwalę, a co! 11.07.12, 13:04
                  a000000 napisała:

                  "A z powodu trzy-zimowej kuracji tranem (takim śmierdziuchem, jak to ongiś bywało) - do dziś nie cierpię ryb. "


                  Mmmmmmmmm....rybki, rybki......uwielbiam, te przyrządzone przeze mnie albo delektowanie się ich smakiem w Borkowie za Żukowem, polecam:)
                  • ja.nusz Re: To i ja się pochwalę, a co! 11.07.12, 13:22
                    Kuchnia to pomieszczenie, w którym spędzam chyba najwiącej czasu.
                    Mogę się pochwalić, że chyba robię lepsze cacyki niż każdy Grek - ale to nie aż tak wielka sztuka.
                    Lubię czasem skopiować coś wykwintnego od kucharzy telewizyjnych.
                    Muszle św.Jakuba na waniliowym szpinaku i z masłem winnym (czerwone wino) wg Alfonsa Schuhbcka są tak genialne, że mógłbym je jeść codziennie.

                    PS.
                    A Hecz Rybacka w Borowie jest rzeczywiście godna polecenia - wystrój wieśniacki, ale ryba pyszna.
                    Ryba na szybko: "Bar Przystań" w Sopocie - przy samej plaży. Dają tam po zamówieniu takie śmieszne bączki, które wibrowaniem informują, że można oderbać koryto. High Tech - a kiedyś mieli papierowe talerze i plastykowe sztućce.
                    • astra18 Re: To i ja się pochwalę, a co! 11.07.12, 13:26
                      ja.nusz napisał:

                      > Kuchnia to pomieszczenie, w którym spędzam chyba najwiącej czasu.
                      > Mogę się pochwalić, że chyba robię lepsze cacyki niż każdy Grek - ale to nie aż
                      > tak wielka sztuka.
                      > Lubię czasem skopiować coś wykwintnego od kucharzy telewizyjnych.
                      > Muszle św.Jakuba na waniliowym szpinaku i z masłem winnym (czerwone wino) wg A
                      > lfonsa Schuhbcka są tak genialne, że mógłbym je jeść codziennie.
                      >
                      > PS.
                      > A Hecz Rybacka w Borowie jest rzeczywiście godna polecenia - wystrój wieśniacki
                      > , ale ryba pyszna.
                      > Ryba na szybko: "Bar Przystań" w Sopocie - przy samej plaży. Dają tam po zamów
                      > ieniu takie śmieszne bączki, które wibrowaniem informują, że można oderbać kory
                      > to. High Tech - a kiedyś mieli papierowe talerze i plastykowe sztućce.

                      Miałam na myśli "Remusa" - wystrój wypisz wymaluj z PRL - u ale rybki cymes.
                      Checz zeszła na psy, niestety.
                    • maria421 Re: To i ja się pochwalę, a co! 11.07.12, 13:51
                      ja.nusz napisał:

                      > Kuchnia to pomieszczenie, w którym spędzam chyba najwiącej czasu.
                      > Mogę się pochwalić, że chyba robię lepsze cacyki niż każdy Grek - ale to nie aż
                      > tak wielka sztuka.
                      > Lubię czasem skopiować coś wykwintnego od kucharzy telewizyjnych.
                      > Muszle św.Jakuba na waniliowym szpinaku i z masłem winnym (czerwone wino) wg A
                      > lfonsa Schuhbcka są tak genialne, że mógłbym je jeść codziennie.
                      >

                      No to mi zaimponowales!
                      • ja.nusz Re: To i ja się pochwalę, a co! 11.07.12, 13:57
                        Jest trochę roboty, ale na jej końcu czeka wyjątkowa nagroda.
                        • maria421 Re: To i ja się pochwalę, a co! 11.07.12, 14:51
                          ja.nusz napisał:

                          > Jest trochę roboty, ale na jej końc
                          > u czeka wyjątkowa nagroda.


                          Dzieki.

                          Ja robie Jacobsmuscheln zapiekane w piecu, wyglada to tak:

                          https://www.adivi.biz/Immagini/Medie/Capesante%20gratinate.jpg.ashx
    • maria421 Jureek 11.07.12, 12:49
      pochwal sie co jeszcze potrafisz gotowac.
      • jureek Re: Jureek 11.07.12, 13:27
        maria421 napisała:

        > pochwal sie co jeszcze potrafisz gotowac.

        Wszystko potrafię. Co lato jestem słomianym wdowcem i nie umieram z głodu. I nie jest to żarcie z paczek. Za bardzo lubię jeść, żebym się jakimiś daniami mikrofalowymi truł. W ostatnią niedzielę był rosół z kury z "eilaufem" (nie wiem, jak to się po polsku nazywa), a na drugie gulasz, kluski śląskie i młoda kapusta. Samych sposobów przyrządzania kapusty znam prawie tuzin.
        Pamiętam, że gdy byłem oddelegowany na kilka miesięcy do pracy w Kolonii (do domu jeździłem tylko na weekendy), to Niemcom bardzo smakowała moja zupa ogórkowa.
        Dzisiaj będzie kaszanka, ziemniaki i buraczki.
        Jura
        • annajustyna Re: Jureek 11.07.12, 13:47
          Jura, czemu Ty za rogiem nie mieszkasz?
        • maria421 Re: Jureek 11.07.12, 13:55

          > Wszystko potrafię. Co lato jestem słomianym wdowcem i nie umieram z głodu. I ni
          > e jest to żarcie z paczek. Za bardzo lubię jeść, żebym się jakimiś daniami mikr
          > ofalowymi truł. W ostatnią niedzielę był rosół z kury z "eilaufem" (nie wiem, j
          > ak to się po polsku nazywa),

          lane kluski sie nazywa. Chyba

          a na drugie gulasz, kluski śląskie i młoda kapusta
          > . Samych sposobów przyrządzania kapusty znam prawie tuzin.
          > Pamiętam, że gdy byłem oddelegowany na kilka miesięcy do pracy w Kolonii (do do
          > mu jeździłem tylko na weekendy), to Niemcom bardzo smakowała moja zupa ogórkowa

          To dla samego siebie, czy masz tez dzieci w domu?

          Ja dla samej siebie nigdy nie robie obiadow z 2 dan.

          > Dzisiaj będzie kaszanka, ziemniaki i buraczki.
          > Jura


          Kaszanke skad bierzesz?
          • jureek Re: Jureek 11.07.12, 14:11
            maria421 napisała:

            > lane kluski sie nazywa. Chyba

            Ano tak właśnie. Nie lubię rosołów z makaronem, wolę z lanymi kluskami właśnie, albo z grysikiem.

            > To dla samego siebie, czy masz tez dzieci w domu?

            Tylko córka została, ale ma teraz egzaminy jedne za drugimi, więc jeśli raz na tydzień chociaż pranie zrobi, to już dobrze. Na kuchnię nie ma czasu.

            > Ja dla samej siebie nigdy nie robie obiadow z 2 dan.

            W tygodniu też nie, ale w niedzielę muszą być, jak już nie 3, to chociaż 2 dania. I obowiązkowo kompot. Nawet, gdy jestem całkiem sam.

            > Kaszanke skad bierzesz?

            Stąd:
            www.gollys.de/
            • annajustyna Re: Jureek 11.07.12, 14:37
              Szkoda, ze Kölschera nie ma, zaraz by napisal, ze tak naprawde to firma Golly jest filia jego Paschy czy podobne bzdety ;).
              • ja.nusz Re: Jureek 11.07.12, 15:11
                annajustyna napisała:

                > Szkoda, ze Kölschera nie ma, zaraz by napisal, ze tak naprawde to firma Golly j
                > est filia jego Paschy czy podobne bzdety ;).

                Tak ci się tylko wydaje, że go tu nie ma - on cały czas unosi się nad forum i gdyby mu pozwolono, to by napisał, że Klara znów przypaliła chateaubrianda.
                • jureek Re: Jureek 11.07.12, 15:15
                  ja.nusz napisał:

                  > Tak ci się tylko wydaje, że go tu nie ma - on cały czas unosi się nad forum

                  Cały czas to nie. Jego pracodawca nie jest tak tolerancyjny, jak mój. Szychta, to szychta, a nie forumowanie.
                  Jura
                • annajustyna Re: Jureek 11.07.12, 15:31
                  Widac jestem uwsteczniona, bo Klary nie kojarze...Zatrzymalam sie na etapie Zygiego!
                  • ja.nusz Re: Jureek 11.07.12, 17:20
                    annajustyna napisała:

                    > Widac jestem uwsteczniona, bo Klary nie kojarze...Zatrzymalam sie na etapie Zyg
                    > iego!

                    A no jesteś - Klarę poznaliśmy kiedyś przy okazji, jak Koelscher musiał przerwać pisanie ..."bo właśnie Klara zjawiła się z posiłkiem" - niestety nie zdradził co mu zaserwowano.
                    Poza tym nie wiadomo, czy Klara tylko serwuje, czy też pichci. No i teraz już się nie dowiemy z banicji pisać nie dają.
                    • annajustyna Re: Jureek 11.07.12, 17:50
                      Moze trzeba jakis forum specjalnie dla Jeckiego utworzyc? Saure Gurke keidys stworzyl Ring, ale ktos podkapowal i zablokowala Agora :(.
                      • maria421 Re: Jureek 11.07.12, 17:58
                        annajustyna napisała:

                        > Moze trzeba jakis forum specjalnie dla Jeckiego utworzyc? Saure Gurke keidys st
                        > worzyl Ring, ale ktos podkapowal i zablokowala Agora :(.

                        Niech sobie sam forum zalozy. Nic nie stoi na przeszkodzie,
                        • ja.nusz Re: Jureek 11.07.12, 18:45
                          Wyczuwam, że trochę żałujesz tego kopniaka. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że przywrócenie go do łask bez jego szurnięcia nóżką jest niestety wykluczone. On by wtedy uwierzył, że wszyscy rzeczwiście się go boją.
                          W sumie szkoda, ale cóż, sam sobie zgotował ten los - mówię to jako ten, który sam nie raz był jedną nogą za burtą - choć z zupełnie innych powodów...;)
                          • maria421 Re: Jureek 11.07.12, 19:14
                            ja.nusz napisał:

                            > Wyczuwam, że trochę żałujesz tego kopniaka.

                            Zalowalabym gdybym nie podjela tej decyzji.
            • maria421 Re: Jureek 11.07.12, 14:53
              jureek napisał:

              > Stąd:
              > www.gollys.de/

              Dobrze wiedziec.
          • astra18 Re: Jureek 11.07.12, 14:49
            maria421 napisała:

            "lane kluski sie nazywa. Chyba "

            Chyba bardziej "lane ciasto" po dziecięcemu nazywane przeze mnie "ajlajfem":)

            A produkty na małosolne ogórki u was są?
            • jureek Re: Jureek 11.07.12, 15:19
              astra18 napisała:

              > A produkty na małosolne ogórki u was są?

              Wszystkie oprócz ogórków :)
              Nie wiem, czy tu kupowane ogórki się do tego nadają, mam w Polsce w ogródku własne ogórki, więc z nich robię małosolne, nigdy nie kupowałem ogórków do kiszenia.
              Jura
              • maria421 Re: Jureek 11.07.12, 16:05
                jureek napisał:

                > Wszystkie oprócz ogórków :)
                > Nie wiem, czy tu kupowane ogórki się do tego nadają, mam w Polsce w ogródku wła
                > sne ogórki, więc z nich robię małosolne, nigdy nie kupowałem ogórków do kiszeni
                > a.
                > Jura

                Feldgurken sie nadaja. Podobno.
                • ja.nusz Re: Jureek 11.07.12, 17:11
                  maria421 napisała:

                  > Feldgurken sie nadaja. Podobno.

                  Mam niedleko siebie takie ogrodnictwo, gdzie można samemu zbierać Einlegegurken, ale dopiero gdzieś za 2 tygodnie - są już przez ze mnie sprawdzeni i ich ogórasy nnie muszą się wstydzić polskich - a koper, chrzan i inne mają też na miejscu - no to trzeba będzie powolutku coś zmrozić ;)

        • astra18 Re: Jureek 11.07.12, 14:52
          jureek napisał:

          "kluski śląskie "

          Typowe tarte czy "gumyklyizy"?
          • jureek Re: Jureek 11.07.12, 15:11
            astra18 napisała:

            > Typowe tarte czy "gumyklyizy"?

            Kluski śląskie można robić na wiele sposobów. Tartych dawno już nie jadłem, u nas w domu te tarte, w kolorze szarym, jadało się w tygodniu, a w niedzielę, były białe, takie jak i teraz w ostatnią niedzielę zrobiłem. Najpierw trzeba dobrze umyć ręce. Trzeba przegnieść ugotowane ziemniaki przez praskę, ugniecione w misce podzielić na cztery części, jedną część wybrać na górę i wypełnić mąką ziemniaczaną (to jest sposób na właściwe proporcje bez ważenia), dodać sól i jajko (na kluski bez jajka mówiliśmy "cygańskie"), wygnieść masę i formować kluski. Wrzucić na wrzącą wodę, ale pilnować, żeby się nie rozgotowały, one mają tylko dochodzić w wodzie o temperaturze zbliżonej do wrzątku, ale nie bulgoczącej.
            Jura
            • astra18 Re: Jureek 11.07.12, 15:18
              jureek napisał:

              > astra18 napisała:
              >
              > > Typowe tarte czy "gumyklyizy"?
              >
              > Kluski śląskie można robić na wiele sposobów. Tartych dawno już nie jadłem, u n
              > as w domu te tarte, w kolorze szarym, jadało się w tygodniu, a w niedzielę, był
              > y białe, takie jak i teraz w ostatnią niedzielę zrobiłem. Najpierw trzeba dobrz
              > e umyć ręce. Trzeba przegnieść ugotowane ziemniaki przez praskę, ugniecione w m
              > isce podzielić na cztery części, jedną część wybrać na górę i wypełnić mąką zie
              > mniaczaną (to jest sposób na właściwe proporcje bez ważenia), dodać sól i jajko
              > (na kluski bez jajka mówiliśmy "cygańskie"), wygnieść masę i formować kluski.
              > Wrzucić na wrzącą wodę, ale pilnować, żeby się nie rozgotowały, one mają tylko
              > dochodzić w wodzie o temperaturze zbliżonej do wrzątku, ale nie bulgoczącej.
              > Jura

              Hm, u mnie w domu jadało się te tarte właśnie w niedzielę, bo zazwyczaj były rolady, a do rolad wyłącznie tarte, jak to na Górnym Śląsku.
              Przepis na gumyklyizy w/w znany.
              • jureek Re: Jureek 11.07.12, 15:27
                astra18 napisała:

                > Hm, u mnie w domu jadało się te tarte właśnie w niedzielę, bo zazwyczaj były ro
                > lady, a do rolad wyłącznie tarte, jak to na Górnym Śląsku.
                > Przepis na gumyklyizy w/w znany.

                I na samym Górnym Śląsku są różnice regionalne. Ożeniłem się tylko 35 km od mojego miejsca urodzenia, tu Górny Śląsk (okolice Olesna) i tam Górny Śląsk (okolice Opola), a zwyczaje, choćby wigilijne już były inne.
                Pamiętam, że nie przez cały rok były w niedzielę kluski. Gdy były młode kartofle, nie robiło się klusek. Czasem były też w niedzielę dla odmiany kotlety, wtedy też zamiast klusek były ziemniaki. Natomiast zupełnie nieznane na Śląsku były buraczki. Pamiętam, że w naszym domu pojawiły się na stole dopiero, gdy chodziłem do liceum. Spróbowałem ich na szkolnej stołówce i tak przez stołówkę weszły do domowej kuchni.
                Jura

    • jureek Re: 2 pytania 14.07.12, 14:00
      Gotować lubię, ale jeszcze nigdy nie piekłem ciasta, a naszła mnie właśnie ochota na babkę piaskową. Znalazłem przepisy, ale 2 rzeczy w tych przepisach są dla mnie niejasne. Pomożecie?
      Pytanie nr 1: Co to znaczy, utrzeć 4 jajka z cukrem? Utrzeć tak jak na kogel-mogel? Ale na kogel-mogel to tylko żółtka ucierałem. Więc do tej babki też tylko żółtka utrzeć, czy utrzeć całe jajka, razem z białkiem?
      Pytanie nr 2: W przepisie jest, żeby nagrzać piekarnik do 180 stopni. Nie wiem tylko, czy ten wentylator, którego używam, gdy np. piekę bułki, ma być włączony, czy nie.
      Jura
      • maria421 Re: 2 pytania 14.07.12, 15:42
        jureek napisał:

        > Gotować lubię, ale jeszcze nigdy nie piekłem ciasta, a naszła mnie właśnie ocho
        > ta na babkę piaskową. Znalazłem przepisy, ale 2 rzeczy w tych przepisach są dla
        > mnie niejasne. Pomożecie?

        Pomozemy!

        > Pytanie nr 1: Co to znaczy, utrzeć 4 jajka z cukrem? Utrzeć tak jak na kogel-mo
        > gel? Ale na kogel-mogel to tylko żółtka ucierałem. Więc do tej babki też tylko
        > żółtka utrzeć, czy utrzeć całe jajka, razem z białkiem?

        Na wszelki wypadek utrzyj same zoltka z cukrem i osobno ubij piane z bialek. Nigdy nie zaszkodzi, babka bedzie przez to bardziej puszysta.

        > Pytanie nr 2: W przepisie jest, żeby nagrzać piekarnik do 180 stopni. Nie wiem
        > tylko, czy ten wentylator, którego używam, gdy np. piekę bułki, ma być włączony
        > , czy nie.
        > Jura

        Ja zwasze wstawiam ciasto do nagrzanego na 180 stopni pieca, z wiatrakiem.

        po mniej wiecej 2/3 przewidzianego czasu pieczenia zobacz jak wyglada wierzch babki i ewentualnie przykryj ja folia aluminiowa, niech sie dalej pod nia piecze. w ten sposob wierzch sie nie przypali i nie wysuszy.

        Napisz jak Ci poszlo. Powodzenia!
        • astra18 Re: 2 pytania 14.07.12, 17:27
          maria421 napisala:

          "Na wszelki wypadek utrzyj same zoltka z cukrem i osobno ubij piane z bialek. Nigdy nie zaszkodzi, babka bedzie przez to bardziej puszysta. "

          W wersji "dla leniwych" ubija się całe jaja z cukrem:)
          Żeby tylko Jurek wpadł na to, że białko ubite, dodawane do masy jajecznej musi być wymieszane delikatnie łyżką.
          Chyba, że "po ptakach":)))

          Przed jutrzejszą imprezą zrobiłam 2 rodzaje ciast, czego nie lubię robić, przynajmniej wyrobiłam normę na rok:)
          Jeszcze jutro obiadek...ufffff...cóż za poświęcenie...

          Astra
          • annajustyna Re: 2 pytania 14.07.12, 18:06
            Aysmy dzisiaj na obiad do IKEI pojechali, tez tak mozna, a co :P.
            • jureek Re: 2 pytania 14.07.12, 19:11
              annajustyna napisała:

              > Aysmy dzisiaj na obiad do IKEI pojechali, tez tak mozna, a co :P.

              Dobry pomysł. W IKEI jedzenie jest całkiem, całkiem.
              Jura

              • annajustyna Re: 2 pytania 14.07.12, 22:41
                Niestety, nie najadlam sie - nie docenilam mojego dziecka, ktore wyjadlo mi pol porcji, mimo iz bylo juz po swoim obiedzie...
          • jureek Re: 2 pytania 14.07.12, 19:09
            astra18 napisała:

            > W wersji "dla leniwych" ubija się całe jaja z cukrem:)
            > Żeby tylko Jurek wpadł na to, że białko ubite, dodawane do masy jajecznej musi
            > być wymieszane delikatnie łyżką.
            > Chyba, że "po ptakach":)))

            Ano, po ptokach. Zaryzykowałem z wersją dla leniwych właśnie dlatego, że w znanym mi przepisie nie było nic o tym, co zrobić z tym ubitym białkiem. Ryzyko się opłaciło, babka udała się. Już ostygła, próbowałem, nie jest gorsza od tej pieczonej przez żonę lub dzieci (ten mój najmłodszy "biochemik" też lubi piec ciasta).

            > Przed jutrzejszą imprezą zrobiłam 2 rodzaje ciast, czego nie lubię robić, przyn
            > ajmniej wyrobiłam normę na rok:)
            > Jeszcze jutro obiadek...ufffff...cóż za poświęcenie...

            Poświęcenie? Toż to sama przyjemność. Jutro będą kurze udka, ale zrobione tak, jak pamiętam to z dzieciństwa, czyli nie na rożnie, nie w piekarniku, tylko po prostu najpierw przysmażone na patelni, a potem podduszone, żeby było z czego zrobić sos (taki beszamelo-podobny). Do tego kluski (na tarte się jeszcze nie skuszę, bo z młodych ziemniaków nie udają się) i surówka z białej kapusty (trafiłem dzisiaj w ruskim sklepie, gdzie kwas chlebowy kupuję, na takie płaskie główki, ta kapusta jest bardziej krucha od tej z okrągłymi główkami i fajnie na surówkę się nadaje). Zauważyłem też, że marchewka aktualnie jest tańsza od ziemniaków, kupiłem kilo i będę musiał w tygodniu coś wymyślić do tej marchewki. Chyba zrobię mielone i do tego tylko marchewka z groszkiem, bez ziemniaków.
            Jura
            • maria421 Re: 2 pytania 14.07.12, 19:32
              JUreek, zrob zupe marchewkowa z imbirem.

              Ugotuj na bulionie pokrojona marchew (mniej wiecej jedna duza na osobe) i troche pokrojonego swiezego imbiru, dodaj smietane (Rama do zup), dopraw do smaku czym chcesz (slodka papryka, cumin itp sie nadaje), wszystko razem zmiksuj blenderem (albo przetrzyj na sitku), rzuc na to kawaleczki podsmazonej szynki schwarzwaldskiej, serano albo parmenskiej, albo ostatecznie bekonu.

              Babki gratuluje!
            • annajustyna Re: 2 pytania 14.07.12, 22:42
              Marchewka i groszek pasuja tez do jajka sadzonego...
            • astra18 Re: 2 pytania 15.07.12, 07:42
              jureek napisał:

              "Poświęcenie? Toż to sama przyjemność. Jutro będą kurze udka, ale zrobione tak, jak pamiętam to z dzieciństwa, czyli nie na rożnie, nie w piekarniku, tylko po prostu najpierw przysmażone na patelni, a potem podduszone, żeby było z czego zrobić sos (taki beszamelo-podobny). Do tego kluski (na tarte się jeszcze nie skuszę, bo z młodych ziemniaków nie udają się) i surówka z białej kapusty (trafiłem dzisiaj w ruskim sklepie, gdzie kwas chlebowy kupuję, na takie płaskie główki, ta kapusta jest bardziej krucha od tej z okrągłymi główkami i fajnie na surówkę się nadaje). Zauważyłem też, że marchewka aktualnie jest tańsza od ziemniaków, kupiłem kilo i będę musiał w tygodniu coś wymyślić do tej marchewki. Chyba zrobię mielone i do tego tylko marchewka z groszkiem, bez ziemniaków.
              Jura"

              Jestem pod wrażeniem - toż to czysta poezja:)
              Moje gotowanie, choć "pod przymusem" jest nawet niezłe, ale nie dostarcza mi tyle przyjemności jak tobie.
              Skoro zahaczyłeś o jadłospis na niedzielę, no to niech będzie: rosół z kury, z niewielkim dodatkiem wołowiny (MĄŻ SIĘ UPARŁ, ja wolę bez ), makaron ( stoczyłam z nim walkę i wyszłam z niej zwycięsko - nie dałam się namówić na żadne makarony domowe, trzy dni suszenia, 5 godzi krojenia ), proste kotlety schabowe ( ze względu na upodobanie naszego gościa ), udziec z indyka z sosem kurkowym, do tego mix sałat + młoda fasolka szparagowa.
              2 rodzaje ciast - tak sobie wizualnie mi wyszły, dziecko twierdzi, że smaczne.
              W serniku na zimno pół galaretki zjechało w dół - a myślałam, że dobrze ścięta - więc zobaczymy jaki efekt będzie z tego:)

              Miłej niedzieli:)

              Astra
    • jureek Jabłoń pięknie obrodziła 22.07.12, 00:31
      fotoforum.gazeta.pl/photo/4/gf/gj/k7sc/4rIrldIRNayEienevA.jpg
      Na papierówki mówiło się u nas "augustki", mamy jeszcze lipiec, a moje "augustki" już w większości dojrzałe.
      Pozdrawiam forum z krótkiego wypadu do Polski
      Jura
      • jureek Re: Jabłoń pięknie obrodziła (poprawiony link) 22.07.12, 00:34
        fotoforum.gazeta.pl/photo/4/gf/gj/k7sc/4rIrldIRNayEienevB.jpg
        • maria421 Re: Jabłoń pięknie obrodziła (poprawiony link) 22.07.12, 09:47
          Papierowki to byly pierwsze jablka ktore dojrzewaly, bardzo je lubilam. Lubilam tez kosztele.
          Dziwne ze w Niemczech nie ma ani jednego, ani drugiego gatunku.

          Pozdrowienia na Slask!
          • jureek Re: Jabłoń pięknie obrodziła (poprawiony link) 26.07.12, 09:24
            maria421 napisała:

            > Dziwne ze w Niemczech nie ma ani jednego, ani drugiego gatunku.

            Owszem, są. Trzeba się tylko trochę rozejrzeć po okolicy. Gdybyś była kiedyś w okolicach Frankfurtu, to podaję Ci współrzędne jednej jabłoni z papierówkami:
            50.037719,8.434557

            > Pozdrowienia na Slask!

            Dziękuję i wzajemnie, już wróciłem do pracy
            Jura
            • ja.nusz Re: Jabłoń pięknie obrodziła (poprawiony link) 26.07.12, 09:37
              jureek napisał:

              >
              > Dziękuję i wzajemnie, już wróciłem do pracy
              > Jura

              No to wreszcie możesz odpocząć:)
Pełna wersja