Ja rozumiem, że katolicka...

18.08.12, 18:04
... i że pro life, ale jakim cudem feministka??? Z której strony?

www.luteranie.net/index.php?option=18&action=articles_show&art_id=7
    • a000000 Re: Ja rozumiem, że katolicka... 18.08.12, 18:24
      feminizm to ruch walczący o równouprawnienie kobiet. Feministka katolicka też widzi niesprawiedliwość, patriarchalny system opresyjny wobec kobiet, podporządkowanie reala facetom. I jej się to nie podoba. LEWICOWE feministki też z tym walczą, ale używają innych środków walki niż feministki prawicowe.

      Ja jestem prawicową feministką. Sądzę, że Maria też poglądami jest bliska temu określeniu.
      • maitresse.d.un.francais Re: Ja rozumiem, że katolicka... 18.08.12, 18:29
        a000000 napisała:

        > feminizm to ruch walczący o równouprawnienie kobiet. Feministka katolicka też w
        > idzi niesprawiedliwość, patriarchalny system opresyjny wobec kobiet, podporządk
        > owanie reala facetom. I jej się to nie podoba. LEWICOWE feministki też z tym wa
        > lczą, ale używają innych środków walki niż feministki prawicowe.
        >
        > Ja jestem prawicową feministką.

        Ale za rzadko to wyrażasz na forum. :-P


        Sądzę, że Maria też poglądami jest bliska temu
        > określeniu.

        No dobrze, ale Joanna Najfeld? Ja nie protestuję przeciw określeniu katolicka feministka jako takiemu, tylko za nic się nie mogę tego feminizmu u Najfeld dopatrzeć.
        • ja.nusz Re: Ja rozumiem, że katolicka... 18.08.12, 19:02
          maitresse.d.un.francais napisała
          >
          > No dobrze, ale Joanna Najfeld? Ja nie protestuję przeciw określeniu katolick
          > a feministka
          jako takiemu, tylko za nic się nie mogę tego feminizmu u Najfe
          > ld dopatrzeć.

          Takiej składni chyba nie używają nawet nieco za Nowym Targiem.
          • maitresse.d.un.francais Re: Ja rozumiem, że katolicka... 18.08.12, 19:15

            >
            > Takiej składni chyba nie używają nawet nieco za Nowym Targiem.

            Niezwykle błyskotliwa myśl językoznawcza. Jakieś podstawy...?

      • maria421 Re: Ja rozumiem, że katolicka... 19.08.12, 10:04
        a000000 napisała:

        > Ja jestem prawicową feministką. Sądzę, że Maria też poglądami jest bliska temu
        > określeniu.

        Ja nie wiem czy jestem feministka, czy nie, nie wiem czy uznawanie ze nie ma alternatywy dla konstytucyjnie gwarantowanej rownosci plci to juz feminizm czy jeszcze nie.

        Ja sie wychowalam w rodzinie w ktorej rodzice oboje pracowali (Mama po odchowaniu mnie do wieku szkoly podstawowej) , w ktorej nie bylo podzialow na role meska i zenska. Tata potrafil robic rzeczy meskie typu naprawa zelazka, ale potrafil tez placki kartoflane upiec, natomiast Mama twarda reka zarzadzala rodzinnymi finansami.
        Moj brat nie mial zadnych przywilejow z racji bycia chlopakiem, ja nie mialam zadnych przywilejow z racji bycia dziewczyna.

        I podobnie bylo chyba we wszystkich rodzinach ktore znalam i ktore znam. Absolutna rownosc plci.

        Moje malzenstwo tez sie opieralo na zasadzie rownosci plci, ale z zachowaniem naturalnych roznic plci i ich roli. Dla mojego Meza bylo rzecza najnormalniejsza na swiecie ze to on pracuje na rodzine kiedy ja zajmuje sie malym dzieckiem, dla mnie bylo to rzecza najnormalniejsza na swiecie ze skoro on utrzymuje dom, to prace domowe sa moim obowiazkiem.
        Zadne z nas nie ograniczalo wolnosci drugiego, kazde z nas moglo miec wlasne wyjscia - on na mecz z kolegami, ja na plotki z kolezankami.

        Feminizm? Konserwatywny, prawicowy feminizm? Czy zwykla normalna normalnosc?
        • ja.nusz Re: Ja rozumiem, że katolicka... 19.08.12, 10:21
          Najnormalniejsza normalność - wszystko co kończy się na ...izm jest podejrzane i śmierdzi ekstremą.
        • a000000 Re: Ja rozumiem, że katolicka... 19.08.12, 12:40
          maria421 napisała:

          > Feminizm? Konserwatywny, prawicowy feminizm? Czy zwykla normalna normalnosc?

          MOIM zdaniem - zwykła normalna normalność. Ale lewicowcy mają inne i cały czas mącą w ludzkich umysłach.
          Z czasem, gdy lewica umocniła się w sile, poglądy ekstremistyczne zaczęły być głoszone coraz powszechniej... młodzi dają temu posłuch.... zaczynają żyć wedle "nowoczesności"... Jest to zagrożenie dla naszej cywilizacji.
          Skoro mamy coraz więcej osób o poglądach nowoczesno-lewicowych ( a wiadomo, że w obecnym świecie większość jest postrzegana jako normalność) dla podkreślenia odrębności od nowoczesnego nurtu - można przyjąć, że ci dawni normalni to wkrótce będzie prawicowy feminizm. Dla mnie jedyny zgodny z NATURĄ pogląd.

          • maitresse.d.un.francais Tu masz Azerko 19.08.12, 16:45
            całą kupę - według ciebie - przebrzydłych, nienormalnych lewaków: Tuaeregowie, Na, po części Huroni i Irokezi.

            pl.wikipedia.org/wiki/Matriarchat
            • a000000 Re: Tu masz Azerko 19.08.12, 21:12
              maitresse.d.un.francais napisała:

              > całą kupę - według ciebie - przebrzydłych, nienormalnych lewaków:

              hehehe, ani oni przebrzydli, ani lewacy, ani to matriarchat... który prawdopodobnie nigdy nie istniał. Bo trudno systemy plemienno - rodzinne nazwać matriarchatem w sensie przeciwnym do patriarchatu, gdzie facet jest panem i władcą.



              • maitresse.d.un.francais Re: Tu masz Azerko 20.08.12, 01:08
                Bo trudno systemy plemienno - rodzinne nazwać matriarch
                > atem w sensie przeciwnym do patriarchatu, gdzie facet jest panem i władcą.

                A niby dlaczego, hę?

                "Patriarchat" oznacza tyle co "najpierw ojciec". Są to wszystkie systemy, w których nazwisko/dobra dziedziczy się po tatusiu, w których chłop może więcej niż baba, w których baba przeprowadza się do chłopa.

                Nie musi to być, moja droga, nasz średniowieczny system feudalny, XIX-wieczny kapitalizm ani obecne cholerawico.
    • maitresse.d.un.francais Re: Ja rozumiem, że katolicka... 18.08.12, 18:35
      jako że nikt nie wie, zniecierpliwiłam się i sama wyszukałam.

      Otóż chodzi, drogie dzieci, o sprzeciw wobec aborcji.

      Z wywiadu z J.N.:

      "Feminizm pro-life to w zasadzie takie masło maślane. To niby oczywiste, że jak ktoś działa dla dobra kobiet, to zwalcza aborcję - najgorszą formę gwałtu, do którego kobieta jest przymuszana. Pierwsze feministki były zdecydowanie pro-life. Mówiły otwarcie, że aborcja niszczy kobietę, że jest opresją, jakiej doświadczamy ze strony mężczyzn. Do dziś wśród zwolenników i wykonawców aborcji dominują mężczyźni. Sprzeciw wobec aborcji to naturalna prokobieca postawa. Feministyczna, w pierwotnym znaczeniu tego słowa. Konserwatywny feminizm wraca do tych korzeni."

      No i dalej stały motyw Kościoła, czyli "pierwotna idea była nasza, ale nam ją wstrętni lewacy ukradli"

      "Agresywne ruchy lewicowe "ukradły" feminizm i uzurpują sobie wyłączność na bycie głosem kobiet(...)".

      Reszta patriarchatu może sobie spokojnie być.
      • a000000 Re: Ja rozumiem, że katolicka... 18.08.12, 18:56
        > "Agresywne ruchy lewicowe "ukradły" feminizm i uzurpują sobie wyłączność na byc
        > ie głosem kobiet(...)".

        PRAWDA!!! a ja sobie nie życzę, aby jakaś Szczuka mówiła dyrdymały w moim imieniu. Uważam, że to o co ona walczy - niszczy kobiety - istoty BIOLOGICZNIE uwarunkowane wcale nie do tego, co lewicowy feminizm propaguje. A z biologią jeszcze nikt nie wygrał.... i dlatego mamy szereg sfrustrowanych chłopobab, które same się oszukują i wmawiają, że są czymś lepszym niż inni. A już na pewno są lepsiejsze niż faceci. I w ten sposób one wcale nie propagują równouprawnienia, tylko przeginają w drugą stronę.
        • maitresse.d.un.francais Re: Ja rozumiem, że katolicka... 18.08.12, 19:19
          a000000 napisała:

          > > "Agresywne ruchy lewicowe "ukradły" feminizm i uzurpują sobie wyłączność
          > na byc
          > > ie głosem kobiet(...)".
          >
          > PRAWDA!!! a ja sobie nie życzę, aby jakaś Szczuka mówiła dyrdymały w moim imie
          > niu.

          Ależ proszę cię uprzejmie! Tyle że chytry argument "MYŚMY wymyślili X pierwsi, a wredne lewaki nam go ukradły/zniekształciły" jest stałym argumentem stosowanym przez Kościół odnośnie wielu idei. Że niby bez Kościoła panowałaby ogólna ruja, porubstwo oraz lewactwo. Tudzież chaos.

          Sugestia taka jest nadużyciem niezależnie od tego, co mówi Szczuka. Przed KK występowała na naszych ziemiach wiara słowiańska i jakoś nie zauważyłam, aby propagowała ona chaos, rozprzężenie i ogólną demoralizację.
          • a000000 Re: Ja rozumiem, że katolicka... 18.08.12, 19:40
            maitresse.d.un.francais napisała:

            Tyle że chytry argument "MYŚMY wymyślili X pierwsi,
            > a wredne lewaki nam go ukradły

            a widzisz!!! kościół ma już 2000 lat, biorąc pod uwagę, że jest żydowską sektą i wyrósł na judaizmie i jego zasadach - można mu dołożyć jakieś kolejne 3 tys.... a tu już sięgamy czasów, gdy o lewakach nikt nawet nie śnił.... a "uczeni w piśmie" już kombinowali różne zasady.... niektóre znacznie genialniejsze, niż to co nam lewactwo proponuje.

            >Że niby bez Kościoła panowałaby ogólna ruj
            > a, porubstwo oraz lewactwo. Tudzież chaos.

            no... co by nie powiedzieć, Dekalogu lewactwo raczej nie wymyśliło.

            • maitresse.d.un.francais Re: Ja rozumiem, że katolicka... 18.08.12, 21:55
              a000000 napisała:

              > maitresse.d.un.francais napisała:
              >
              > Tyle że chytry argument "MYŚMY wymyślili X pierwsi,
              > > a wredne lewaki nam go ukradły
              >
              > a widzisz!!! kościół ma już 2000 lat

              Azerko, czy ty widzisz, co ja piszę?

              Kościół to może i ma 2000 lat, ale na ziemiach polskich dopiero tysiąc.

              A ja pisałam o wierzeniach słowiańskich.


              > no... co by nie powiedzieć, Dekalogu lewactwo raczej nie wymyśliło.
              >

              Bo oczywiście Dekalog jest jedyną możliwą formą ujęcia zasad moralnych? Wszystkie inne religie i wierzenia to według ciebie "lewactwo", czy jak?

              Poza tym, o ile wiem, uczeni w Piśmie nie zajmowali się prawami człowieka, a tym bardziej feminizmem.

              Przypominam ci też, że Jezus z Nazaretu się z nimi zdrowo kłócił i wcale nie zawsze zgadzał.
              • a000000 Re: Ja rozumiem, że katolicka... 19.08.12, 13:13
                maitresse.d.un.francais napisała:

                > Azerko, czy ty widzisz, co ja piszę?

                toż , kurna, mam jeszcze oczy i czytać potrafię!!! Nawet się "pochyliłam" nad tymi Słowianami.... no bo skoro feminizm, który powstał bynajmniej nie na słowiańskich ziemiach, to skąd Słowianie? Ale rozgrzebywanie tej osobliwości jest tak bardzo nie na temat, że skupiłam się na innych aspektach sprawy.

                > Bo oczywiście Dekalog jest jedyną możliwą formą ujęcia zasad moralnych?

                moim zdaniem - najpełniejszą formą, przynoszącą największy pożytek człowiekowi.

                > Wszystk
                > ie inne religie i wierzenia to według ciebie "lewactwo", czy jak?

                no, kurna... nakopię do rzyci, jak dopadnę... tak długo mnie znasz i takie wąty przedstawiasz?

                > Poza tym, o ile wiem, uczeni w Piśmie nie zajmowali się prawami człowieka, a ty
                > m bardziej feminizmem.

                feminizm do nowożytne czasy... a Uczeni w Piśmie zajmowali się moralnością, oj, zajmowali....
                Stosunek do bliźniego (czyli kobiet do mężczyzn i odwrotnie) należy do dziedziny moralności, gdyż ciemiężenie bliźniego jest wielkim grzechem. Nikt nie ma prawa panoszyć się nad innym, nie ma prawa dyskryminować, nie ma prawa nim rozporządzać.... Bóg dał KAŻDEMU wolną wolę, aby sam stanowił o sobie i wybierał. dał też nakaz: Miłuj bliźniego swego jak siebie samego. Ta prawda przez wiele wieków nie była na rękę Uczonym w Piśmie, nawet przez jakiś czas byli głusi na głos Pierwszego Feministy - Jezusa z Nazaretu, który twierdził, że przed Bogiem wszyscy są równi.... ( o sprawach ziemskich nie mówił, gdyż nie po to odzywał się do ludzi aby im życie urządzać... dał zasady, ramy - a człowiek miał wybierać)

                No a Prawa Człowieka były zawsze zależne od EPOKI której dotyczyły.... uczeni w piśmie zawsze się nimi zajmowali.... tyle, że tamte Prawa tak się różnią od naszych, jak tamte czasy od współczesności. Co jest oczywistą oczywistością. Weź np prawo mojżeszowe.... oprócz Dekalogu - Mojżesz przedstawił również wiele praw dotyczących społeczności - ichniejsze prawa człowieka - które w człowieku dzisiejszym (z wyłączeniem ortodoksów) budzą co najmniej zdziwienie.

                Pierwszy feminizm, który powstał na przełomie XIX i XX wieku, był próbą wyzwolenia się kobiet spod okrutnej władzy patriarchalnej... ale ten obecny, lewicowy feminizm to jakaś paranoja, przegięcie.
                Nie dąży do naturalnego stanu rzeczy w którym wszyscy są wolni, tylko narzuca lewicowe poglądy zabarwione poczuciem wyższości kobiety nad mężczyzną. To do niczego dobrego nie doprowadzi. Te kobiety zapomniały o uwarunkowaniach biologicznych, czyli o woli Stwórcy.... no ale jeśli Stwórca w ICH świecie nie istnieje, to mamy co mamy....

                Jezus kłócił się z niektórymi z Uczonych w Piśmie, którym również był sam, bo wypaczali nauki płynące z Tory. Jako dwunastolatek nauczał kapłanów, którzy się dziwili, skąd u niego taka znajomość Pisma.

                • maria421 Re: Ja rozumiem, że katolicka... 19.08.12, 13:53
                  a000000 napisała:

                  > Nie dąży do naturalnego stanu rzeczy w którym wszyscy są wolni, tylko narzuca l
                  > ewicowe poglądy zabarwione poczuciem wyższości kobiety nad mężczyzną. To do nic
                  > zego dobrego nie doprowadzi. Te kobiety zapomniały o uwarunkowaniach biologiczn
                  > ych, czyli o woli Stwórcy.... no ale jeśli Stwórca w ICH świecie nie istnieje,
                  > to mamy co mamy....

                  Najgorszym efektem feminizmu jest to, ze faceci babieja.
                  • a000000 Re: Ja rozumiem, że katolicka... 19.08.12, 14:04
                    maria421 napisała:

                    > Najgorszym efektem feminizmu jest to, ze faceci babieja.

                    owszem, i to jest przerażające. Gdzie ci mężczyźni? orły, herosy, sokoły....
                    • jureek Re: Ja rozumiem, że katolicka... 19.08.12, 14:24
                      a000000 napisała:

                      > Gdzie ci mężczyźni? orły, herosy, sokoły....

                      Jeden Ci nie wystarczy?
                      Jura
                      • a000000 Re: Ja rozumiem, że katolicka... 19.08.12, 14:32
                        jureek napisał:


                        > Jeden Ci nie wystarczy?

                        wprawdzie wyjątek regułę potwierdza, ale jedna jaskółka wiosny nie czyni.

                  • jureek Re: Ja rozumiem, że katolicka... 19.08.12, 14:23
                    maria421 napisała:

                    > Najgorszym efektem feminizmu jest to, ze faceci babieja.

                    Możesz bliżej określić, o co Ci chodzi z tym babieniem? Że tak ochoczo na wojenki nie ciągną? To chyba dobrze.
                    Jura
                    • maitresse.d.un.francais Re: Ja rozumiem, że katolicka... 19.08.12, 16:01
                      jureek napisał:

                      > maria421 napisała:
                      >
                      > > Najgorszym efektem feminizmu jest to, ze faceci babieja.
                      >
                      > Możesz bliżej określić, o co Ci chodzi z tym babieniem? Że tak ochoczo na wojen
                      > ki nie ciągną?

                      Nie leją się po mordach, nie uważają kobiety za sprzęt domowy?
                  • maitresse.d.un.francais A co to jest zbabiały facet? 19.08.12, 15:59
                    Bo jeśli oznacza to faceta mającego takie cechy kobiece jak empatia i samokrytycyzm, to ja jestem jak najbardziej za!
                    • maria421 Re: A co to jest zbabiały facet? 19.08.12, 16:11
                      Odpowiadam Jurkowi i Kochanicy-

                      Zbabialy facet to jest facet ktory zapominal ze jest facetem:)
                      • maitresse.d.un.francais Re: A co to jest zbabiały facet? 19.08.12, 16:39
                        maria421 napisała:

                        > Odpowiadam Jurkowi i Kochanicy-
                        >
                        > Zbabialy facet to jest facet ktory zapominal ze jest facetem:)

                        To jest ignotum per ignotum.

                        Proszę podać mi cechy determinujące owo mityczne "bycie facetem".
                        • maria421 Re: A co to jest zbabiały facet? 19.08.12, 19:27
                          maitresse.d.un.francais napisała:

                          > Proszę podać mi cechy determinujące owo mityczne "bycie facetem".

                          Byc facetem oznacza np. zdolnosc podejmowania decyzji i brania za nia odpowiedzialnosci, opiekunczosc wobec kobiety i wobec rodziny ktora sie zalozylo, zdolnosc rezygnacji z wlasnych zachcianek , ale tez gotowosc do poswiecenia sie dla sprawy.
                          Facet oczywiscie ma prawo plakac, ale nie powinien sie mazac, uzalac nad soba i oczekiwac ze zona zastapi mu mamusie.
                          Byc facetem wyklucza bycie zakochanym w sobie narcyzem, mazgajem , mieczakiem.
                          • a000000 Re: A co to jest zbabiały facet? 19.08.12, 21:14
                            maria421 napisała:

                            > Byc facetem oznacza np.

                            no. Można uznać, że takie jest moje zdanie.
                            • maitresse.d.un.francais Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 01:06
                              a000000 napisała:

                              > maria421 napisała:
                              >
                              > > Byc facetem oznacza np.
                              >
                              > no. Można uznać, że takie jest moje zdanie.

                              Dobra, to do Ciebie jest też moja odpowiedź do Marii.
                          • maitresse.d.un.francais Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 01:05

                            > Byc facetem oznacza np. zdolnosc podejmowania decyzji i brania za nia odpowiedz
                            > ialnosci, opiekunczosc wobec kobiety i wobec rodziny ktora sie zalozylo, zdolno
                            > sc rezygnacji z wlasnych zachcianek , ale tez gotowosc do poswiecenia sie dla s
                            > prawy.
                            > Facet oczywiscie ma prawo plakac, ale nie powinien sie mazac, uzalac nad soba i
                            > oczekiwac ze zona zastapi mu mamusie.
                            > Byc facetem wyklucza bycie zakochanym w sobie narcyzem, mazgajem , mieczakiem.

                            I uważasz, że przed erą feminizmu takowych nie było? Taaaa... a kiedy był ten Wiek Złoty?
                            • maria421 Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 08:11
                              maitresse.d.un.francais napisała:

                              > I uważasz, że przed erą feminizmu takowych nie było? Taaaa... a kiedy był ten
                              > Wiek Złoty?

                              Pewnie byli, ale nie w takiej ilosci jak teraz. I nie byli lansowani jak teraz.

                              Dawniej ojciec uczyl syna meskich zajec, do ktorych nalezalo zdobycie zywnosci dla rodziny i obrona tejze przed kazdym niebezpieczenstwem. Mezczyzna szedl na lowy, a kobieta pilnowala ogniska domowego.
                              Feminizm doprowadzil do tego, ze mezczyzni czesto czuja sie niepotrzebni, wiec staja sie wygodniccy ...
                              • maitresse.d.un.francais Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 14:32

                                >
                                > Dawniej ojciec uczyl syna meskich zajec, do ktorych nalezalo zdobycie zywnosci
                                > dla rodziny i obrona tejze przed kazdym niebezpieczenstwem. Mezczyzna szedl na
                                > lowy, a kobieta pilnowala ogniska domowego.

                                Akurat. Mity. Arystokratki ognisko domowe pozostawiały służbie, chłopki zasuwały w polu (chłopi tak samo, nie szli na żadne łowy), handlarki i inne dawne kobiety biznesu zajmowały się swoją pracą. Żony majstrów zarządzały czeladnikami.

                                Mieszczki w XIX w., owszem, tkwiły w domu, ale dlatego, że musiały, taką rolę im narzucono.


                                > Feminizm doprowadzil do tego, ze mezczyzni czesto czuja sie niepotrzebni, wiec
                                > staja sie wygodniccy ...
                                • maria421 Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 14:40
                                  maitresse.d.un.francais napisała:

                                  > Akurat. Mity. Arystokratki ognisko domowe pozostawiały służbie, chłopki zasuwał
                                  > y w polu (chłopi tak samo, nie szli na żadne łowy), handlarki i inne dawne kobi
                                  > ety biznesu zajmowały się swoją pracą. Żony majstrów zarządzały czeladnikami.
                                  >
                                  > Mieszczki w XIX w., owszem, tkwiły w domu, ale dlatego, że musiały, taką rolę i
                                  > m narzucono.

                                  Kochanico, kto jak kto ale Ty nie powinnas miec trudnosci w zrozumieniu sensu meskiego "pojscia na lowy" i kobieceko "pilnowania domowego ogniska".

                                  Jasne ze dzis od mezczyzny nikt nie wymaga zeby szedl na lowy i przytargal do domu dzika na i kuropatwy na spozycie. Wystarczy ze zapewni rodzinie srodki do zycia.
                                  • maitresse.d.un.francais Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 15:22

                                    > Kochanico, kto jak kto ale Ty nie powinnas miec trudnosci w zrozumieniu sensu m
                                    > eskiego "pojscia na lowy" i kobieceko "pilnowania domowego ogniska".

                                    No więc zapewniam, że prawie żadna grupa kobiet nie zajmowała się wyłącznie pilnowaniem domowego ogniska. Zaś słynne niepracujące żony z domków jednorodzinnych USA lat 50., które właśnie to - i wyłącznie to - robiły, cierpiały w ogromnej większości na depresję, poczucie pustki, wpadały w alkoholizm itp.

                                    Tak przy sposobności, owo domowe ognisko przejęliśmy od Rzymian, u których OBOJE RODZICE byli KAPŁANAMI NA UŻYTEK DOMOWY (czyli mieli prawo odprawiać domowe obrzędy religijne). Mężczyzna więc - vir - był kapłanem domowego ogniska aż miło.

                                    • maria421 Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 16:08
                                      Czy ja mowie ze kobiety zajmowaly sie wylacznie pielegnowaniem domowego ogniska?

                                      Ja mowie ze to byla ich rola w klasycznym podziale rol.

                                      Ciekawi mnie tez skad wiesz ze :

                                      "słynne niepracujące żony z domków jednorodzinny h USA lat 50., które właśnie to - i wyłącznie to - robiły, cierpiały w ogromnej większości na depresję, poczucie pustki, wpadały w alkoholizm itp."
                                      • maitresse.d.un.francais Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 16:15
                                        maria421 napisała:

                                        > Czy ja mowie ze kobiety zajmowaly sie wylacznie pielegnowaniem domowego
                                        > ogniska?

                                        Tak jakoś przeciwstawiasz owe role, jakbyś sugerowała, że tak było.
                                        >
                                        > Ja mowie ze to byla ich rola w klasycznym podziale rol.

                                        Ta, jasne. A jeśli mowa o słynnym mamucie - ówże mamut i inne upolowane zwierzątka stanowiły 30% diety człowieka pierwotnego. 70% zaś - efekty zbieractwa, którym zajmowały się kobiety.
                                        >
                                        > Ciekawi mnie tez skad wiesz ze :
                                        >
                                        > "słynne niepracujące żony z domków jednorodzinny h USA lat 50., które właśni
                                        > e to - i wyłącznie to - robiły, cierpiały w ogromnej większości na depresję, p
                                        > oczucie pustki, wpadały w alkoholizm itp."


                                        Mario, nie jestem w stanie pamiętać skąd wiem wszystko, co wiem. Niemniej już gdzieś linkowałam źródło wiedzy o owych kobietach. Postaram się znaleźć.

                                        A twoim zdaniem były to zachwycone, spełnione kobiety?
                                        • maitresse.d.un.francais Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 16:27
                                          forum.gazeta.pl/forum/w,16,135413068,135436390,Re_Feminizm_kontra_antyfeminizm.html
                                        • maria421 Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 16:36
                                          maitresse.d.un.francais napisała:

                                          > Mario, nie jestem w stanie pamiętać skąd wiem wszystko, co wiem. Niemniej już g
                                          > dzieś linkowałam źródło wiedzy o owych kobietach. Postaram się znaleźć.
                                          >
                                          > A twoim zdaniem były to zachwycone, spełnione kobiety?

                                          Z wlasnego doswiadczenia moge Ci powiedziec, ze ja, kobieta ktora uwazala ze nie po to studia konczyla zeby w domu siedziec, czulam sie bardzo spelniona kiedy przez 4 lata zajmowalam sie tylko dzieckiem i domem. Zadna praca by mnie tak nie spelnila jak macierzynstwo.
                                          • maitresse.d.un.francais Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 16:40

                                            >
                                            > Z wlasnego doswiadczenia moge Ci powiedziec, ze ja, kobieta ktora uwazala ze ni
                                            > e po to studia konczyla zeby w domu siedziec, czulam sie bardzo spelniona kiedy
                                            > przez 4 lata zajmowalam sie tylko dzieckiem i domem. Zadna praca by mnie tak n
                                            > ie spelnila jak macierzynstwo.

                                            No to cię była jedna sztuka i chodziło o 4 lata, a nie o całe życie.
                                            • maitresse.d.un.francais Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 16:40
                                              Może byś się odniosła do linka, który wkleiłam?
                                              • maria421 Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 17:00

                                                maitresse.d.un.francais napisała:

                                                > Może byś się odniosła do linka, który wkleiłam?

                                                Coz, kiedy ktos chce zajrzec do kieliszka albo siegnac po prochy, to zawsze znajdzie usprawiedliwienie.

                                                • maitresse.d.un.francais Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 17:09

                                                  > Coz, kiedy ktos chce zajrzec do kieliszka albo siegnac po prochy, to zawsze zna
                                                  > jdzie usprawiedliwienie.
                                                  >
                                                  Aha, rozumiem. I one tak zbiorowo chciały?

                                                  A te, które nie sięgały po środki, ale cierpiały na depresję albo poczucie pustki, to też rozumiem chciały na to cierpieć?

                                                  Jeśli obecnie wzrasta liczba nerwic, to też dlatego, że ludzie tak chcą?

                                                  To ja też chcę być nerwicowa, tak?
                                                  • maria421 Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 17:15
                                                    maitresse.d.un.francais napisała:

                                                    > Aha, rozumiem. I one tak zbiorowo chciały?
                                                    >
                                                    > A te, które nie sięgały po środki, ale cierpiały na depresję albo poczucie pust
                                                    > ki, to też rozumiem chciały na to cierpieć?
                                                    >
                                                    > Jeśli obecnie wzrasta liczba nerwic, to też dlatego, że ludzie tak chcą?
                                                    >
                                                    > To ja też chcę być nerwicowa, tak?

                                                    Kochanico, za bardzo sie przejmujesz jednym cytatem.

                                                    Niedawno w Spieglu byl doskonaly wywiad z jednym chyba 80-letnim amarykanskim psychiatra, ktory mowil ze wiele zaburzen nerwicowych czy psychicznych to sa zaburzenia wydumane przez psychiatrow wraz z przemyslem farmaceutycznym. Do takich nalezy glownie hiperaktywnosc dziecieca, ktora zupelnie niepotrzebnie leczy sie farmakologicznie tylko po to, zeby dziecko bylo unormowane i nie sprawialo klopotow.
                                                  • maitresse.d.un.francais Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 17:18
                                                    Do takich
                                                    > nalezy glownie hiperaktywnosc dziecieca

                                                    A poza tym jakie?

                                                    Poza tym nie zmieniaj tematu. Nie chodzi o dzieci, tylko o dorosłych, i nie o hiperaktywność, tylko o depresje i nerwice.

                                                  • maria421 Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 17:24
                                                    maitresse.d.un.francais napisała:

                                                    > A poza tym jakie?
                                                    Nie pamietam dokladnie.

                                                    > Poza tym nie zmieniaj tematu. Nie chodzi o dzieci, tylko o dorosłych, i nie o h
                                                    > iperaktywność, tylko o depresje i nerwice.

                                                    Depresja depresji nie jest rowna. Te endogenne oczywiscie nalezy leczyc, natomiast sytuacyjne (zaloba itd) naleza do zycia i bardziej od prochow potrzebne jest wspierajace otoczenie.

                                                    Nerwice tez sa rozne. Ow psychiatra wcale nie mowil ze nie nalezy leczyc czy pomagac , tylko ze nalezy tez przestac dazyc do ciaglego dobrego samopoczucia , do ciaglej wydajnosci na wysokim poziomie za pomoca tabletek.
                                                  • maitresse.d.un.francais Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 17:30
                                                    Ow psychiatra wcale nie mowil ze nie nalezy leczyc czy po
                                                    > magac , tylko ze nalezy tez przestac dazyc do ciaglego dobrego samopoczucia , d
                                                    > o ciaglej wydajnosci na wysokim poziomie za pomoca tabletek.

                                                    Zdaje się, że ciągłego wyszczerzu i wydajności na wysokim poziomie wymagają obecnie pracodawcy? Mnie nie przeszkadza, że ktoś jest smutniejszy, ale obecnie uważa się, że taka osoba "psuje atmosferę w pracy". I może jej nie dostać/z niej wylecieć.

                                                    Może należałoby zmienić znacznie więcej niż nastawienie psychiatrów?

                                                    A to, że żałobę się przechodzi etc. to ja wiem i bez ciebie.
                                                  • maitresse.d.un.francais Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 17:32
                                                    maria421 napisała:

                                                    > maitresse.d.un.francais napisała:
                                                    >
                                                    > > A poza tym jakie?
                                                    > Nie pamietam dokladnie.
                                                    >
                                                    To sprawdź, jak byś mogła.

                                                    > > Poza tym nie zmieniaj tematu. Nie chodzi o dzieci, tylko o dorosłych, i n
                                                    > ie o h
                                                    > > iperaktywność, tylko o depresje i nerwice.
                                                    >
                                                    > Depresja depresji nie jest rowna.

                                                    Eeee... Bringe die Eule nach Athen nicht, znaczy nie ucz księdza pacierza.
                                                • jureek Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 17:13
                                                  maria421 napisała:

                                                  > Coz, kiedy ktos chce zajrzec do kieliszka albo siegnac po prochy, to zawsze zna
                                                  > jdzie usprawiedliwienie.

                                                  Jakie są Twoje usprawiedliwienia, gdy sięgasz po kieliszek?
                                                  Jura
                                                  • maitresse.d.un.francais Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 17:15

                                                    > Jakie są Twoje usprawiedliwienia, gdy sięgasz po kieliszek?
                                                    > Jura

                                                    Jurku, jestem Twoją fanką! Zakładam się, że odpowiedź będzie traktowała o różnicy pomiędzy nałogiem a piciem okazjonalnym.

                                                    A czy uzależnienie od kompa też się liczy, czy tylko kieliszek/prochy?

                                                    Czy prochy liczą się, jeśli są przepisane przez lekarza przeciw np. depresji?
                                                  • maria421 Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 17:18
                                                    jureek napisał:

                                                    > Jakie są Twoje usprawiedliwienia, gdy sięgasz po kieliszek?
                                                    > Jura

                                                    He he he :)

                                                    Zeby siegnac po kieliszek (wina) potrzebuje:

                                                    a) towarzystwa
                                                    b) dobrego jedzenia
                                                  • maitresse.d.un.francais Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 17:18
                                                    A nie jesteś aby uzależniona od kompa?
                                                  • maria421 Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 17:58

                                                    maitresse.d.un.francais napisała:

                                                    > A nie jesteś aby uzależniona od kompa?

                                                    Nie, bo nie mam objawow abstynencji kiedy nie ma mnie w domu.
                                                  • astra18 Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 18:08
                                                    maria421 napisała:

                                                    >
                                                    > maitresse.d.un.francais napisała:
                                                    >
                                                    > > A nie jesteś aby uzależniona od kompa?
                                                    >
                                                    > Nie, bo nie mam objawow abstynencji kiedy nie ma mnie w domu.

                                                    Ale jak już kupisz tego ajpada to o abstynencji może nie być mowy:)
                                                  • maria421 Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 19:08
                                                    astra18 napisała:

                                                    > Ale jak już kupisz tego ajpada to o abstynencji może nie być mowy:)

                                                    Raczej jednak nie kupie :)
                                                  • jureek Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 17:20
                                                    maria421 napisała:

                                                    > Zeby siegnac po kieliszek (wina) potrzebuje:
                                                    >
                                                    > a) towarzystwa
                                                    > b) dobrego jedzenia

                                                    Czyli usprawiedliwienia nie potrzebujesz? Kto w takim razie potrzebuje usprawiedliwień?
                                                    Jura
                                                  • maria421 Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 17:46
                                                    jureek napisał:

                                                    > Czyli usprawiedliwienia nie potrzebujesz? Kto w takim razie potrzebuje usprawie
                                                    > dliwień?
                                                    > Jura

                                                    Ten kto "pije bo musi" :)
                                                    Ja nie musze.
                                                  • jureek Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 18:07
                                                    maria421 napisała:

                                                    > Ten kto "pije bo musi" :)

                                                    Poprzednio pisałaś "kiedy ktos chce zajrzec do kieliszka (...), to zawsze znajdzie usprawiedliwienie". Teraz okazuje się, że to nie o chęć, tylko o mus chodzi.

                                                    > Ja nie musze.

                                                    Każdy, kto nie musi, powinien za to Bogu dziękować (jeśli w niego wierzy).
                                                    Jura

                                                    P.S. Jak mam interpretować uśmieszek w Twojej odpowiedzi?



                                                  • maria421 Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 19:10
                                                    jureek napisał:

                                                    isałaś "kiedy ktos chce zajrzec do kieliszka (...), to zawsz
                                                    > e znajdzie usprawiedliwienie". Teraz okazuje się, że to nie o chęć, tylko o mus
                                                    > chodzi.

                                                    Ujelam w cudzyslow.

                                                    > P.S. Jak mam interpretować uśmieszek w Twojej odpowiedzi?
                                                    >

                                                    Pamietasz Skaldow "Spiewam bo musze" ?
                                                    Za moich czasow w Polsce zmieniano to na "pije bo musze".
                                                    Stad usmieszek.
                                                  • astra18 Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 17:30
                                                    maria421 napisala:

                                                    "Zeby siegnac po kieliszek (wina) potrzebuje:

                                                    a) towarzystwa
                                                    b) dobrego jedzenia "

                                                    A ja nie:))))
                                                  • maria421 Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 17:50
                                                    astra18 napisała:

                                                    > A ja nie:))))

                                                    Przyznam ze dzisiaj siegnelam po kieliszek z innej potrzeby. Przez ten upal cisnienie zjechalo mi na 105/48 wiec poratowalam sie koniakiem.
                                                    Nie powiem zeby to dobre bylo :)
                                                  • astra18 Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 17:53
                                                    maria421 napisała:

                                                    > astra18 napisała:
                                                    >
                                                    > > A ja nie:))))
                                                    >
                                                    > Przyznam ze dzisiaj siegnelam po kieliszek z innej potrzeby. Przez ten upal cis
                                                    > nienie zjechalo mi na 105/48 wiec poratowalam sie koniakiem.
                                                    > Nie powiem zeby to dobre bylo :)

                                                    Zawsze jakaś potrzeba jest:)
                                                    Na zdrowie!:)
                                            • maria421 Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 16:59
                                              maitresse.d.un.francais napisała:


                                              > No to cię była jedna sztuka i chodziło o 4 lata, a nie o całe życie.

                                              Moze jakby byly dwie-trzy sztuki i wiecej lat tez bym sie czula spelniona?

                                              Dlaczego, do licha, kobietom sie wmawia ze tylko kariera zawodowa moze byc ich spelnieniem?
                                              • maitresse.d.un.francais Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 17:13
                                                maria421 napisała:

                                                > maitresse.d.un.francais napisała:
                                                >
                                                >
                                                > > No to cię była jedna sztuka i chodziło o 4 lata, a nie o całe życie.
                                                >
                                                > Moze jakby byly dwie-trzy sztuki i wiecej lat tez bym sie czula spelniona?

                                                Ta, pewnie. A jakby ciocia miała wąsy, toby może był wujek.
                                                >
                                                > Dlaczego, do licha, kobietom sie wmawia ze tylko kariera zawodowa moze byc ich
                                                > spelnieniem?

                                                A kto wmawia? Ja tylko zwalczam następujące tezy:

                                                1. Kiedyś istniał wiek złoty, w którym WSZYSTKIE kobiety jak jedna niewiasta czule pochylały się nad kołyskami i to im wystarczało.

                                                2. A w tymże wieku złotym mężczyźni byli prawdziwi i szlachetni.

                                                3. Jeśli kobieta cierpi z powodu ograniczenia jej do domu, to sama jest sobie winna. Broń Panie Boże, żeby wpadła w nałóg - wtedy jest winna podwójnie: niebyciu szczęśliwą i byciu nałogowcem.

                                                4. KAŻDEJ kobiecie wystarcza rola domowa.
                                                • jureek Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 17:18
                                                  maitresse.d.un.francais napisała:

                                                  > 2. A w tymże wieku złotym mężczyźni byli prawdziwi i szlachetni.

                                                  I do tego romantyczni. Tylko jakoś zapominano, jak ci "romantycy" zabawiali się chłopskimi córkami.
                                                  Jura
                                                  • maitresse.d.un.francais Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 17:20
                                                    jureek napisał:

                                                    > maitresse.d.un.francais napisała:
                                                    >
                                                    > > 2. A w tymże wieku złotym mężczyźni byli prawdziwi i szlachetni.
                                                    >
                                                    > I do tego romantyczni. Tylko jakoś zapominano, jak ci "romantycy" zabawiali się
                                                    > chłopskimi córkami.
                                                    > Jura

                                                    Ten, jak mu tam, od powrotu do natury. Rousseau. A Mickiewicz miał sześcioro dzieci nieślubnych. Ciekawe, co one sądziły o wielbieniu Maryli.
                                                • maria421 Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 17:19
                                                  Ja natomiast zwalczam teze ze kobieta musi sie realizowac i moze to robic tylko poprzez kariere zawodowa.
                                                  • maitresse.d.un.francais Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 17:23
                                                    maria421 napisała:

                                                    > Ja natomiast zwalczam teze ze kobieta musi sie realizowac i moze to robic tylko
                                                    > poprzez kariere zawodowa.

                                                    A nie musi? Realizować to się musi nawet kot i pies, bawiąc się z drugim psem albo goniąc za psicą.

                                                    Nie, nie tylko, dlaczego? Ale z tego powodu nie należy potępiać i wyśmiewać głęboko cierpiących pań domu z lat 50.
                                                  • maria421 Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 17:47
                                                    maitresse.d.un.francais napisała:

                                                    > A nie musi? Realizować to się musi nawet kot i pies, bawiąc się z drugim psem a
                                                    > lbo goniąc za psicą.

                                                    Moze ale nie musi.

                                                    > Nie, nie tylko, dlaczego? Ale z tego powodu nie należy potępiać i wyśmiewać głę
                                                    > boko cierpiących pań domu z lat 50.

                                                    Za bardzo sobie bierzesz do serca pare zdan z jakiejs tam ksiazki.
                                                  • maitresse.d.un.francais Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 21:57

                                                    >
                                                    >
                                                    > Za bardzo sobie bierzesz do serca pare zdan z jakiejs tam ksiazki.

                                                    A, rozumiem. Bo to Maria decyduje, co jest autorywnym źródłem wiedzy, a co "jakąś tam książką".

                                                    A do serca to ja sobie biorę twój bezduszny komentarz, jakoby tak je niemożliwie piliło do alkoholizmu, że skorzystały z pierwszej okazji.
                                                  • maria421 Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 22:23
                                                    maitresse.d.un.francais napisała:

                                                    > A, rozumiem. Bo to Maria decyduje, co jest autorywnym źródłem wiedzy, a co "jak
                                                    > ąś tam książką".

                                                    Zdaje sie ze to Ty zdecydowalas ze musi byc to autorytatywne zrodlo wiedzy :)

                                                    > A do serca to ja sobie biorę twój bezduszny komentarz, jakoby tak je niemożliwi
                                                    > e piliło do alkoholizmu, że skorzystały z pierwszej okazji.

                                                    Chyba jednak nie zrozumialas.
                                                  • maitresse.d.un.francais Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 22:29

                                                    > Zdaje sie ze to Ty zdecydowalas ze musi byc to autorytatywne zrodlo wiedzy :)

                                                    A według Ciebie które są autorytatywne, to może w nich czegoś poszukamy?
                                                    >
                                                    > > A do serca to ja sobie biorę twój bezduszny komentarz, jakoby tak je niem
                                                    > ożliwi
                                                    > > e piliło do alkoholizmu, że skorzystały z pierwszej okazji.
                                                    >
                                                    > Chyba jednak nie zrozumialas.

                                                    Nie byłoby źle, w takim razie nie byłabyś bezduszna. Jeśli źle zrozumiałam, wyjaśnij mi proszę, co miałaś na myśli, pisząc

                                                    - o alkoholizmie i uzależnieniu od prochów coś w rodzaju "jak kogoś ciągnie, to każdy powód dobry"

                                                    - o depresji i poczuciu pustki - że większość zaburzeń psychicznych/emocjonalnych jest niejako wmówiona przez team psychiatrzy & firmy farmaceutyczne

                                                    Byłabym wdzięczna.
                                                  • maria421 Re: A co to jest zbabiały facet? 21.08.12, 08:37
                                                    maitresse.d.un.francais napisała:

                                                    > A według Ciebie które są autorytatywne, to może w nich czegoś poszukamy?

                                                    Nie wiem, nie jestem psychiatra.

                                                    > Nie byłoby źle, w takim razie nie byłabyś bezduszna. Jeśli źle zrozumiałam, wyj
                                                    > aśnij mi proszę, co miałaś na myśli, pisząc
                                                    >
                                                    > - o alkoholizmie i uzależnieniu od prochów coś w rodzaju "jak kogoś ciągnie, to
                                                    > każdy powód dobry"
                                                    > - o depresji i poczuciu pustki - że większość zaburzeń psychicznych/emocjonalny
                                                    > ch jest niejako wmówiona przez team psychiatrzy & firmy farmaceutyczne

                                                    Kochanico, cokolwiek bym z mojego punktu widzenia laika napisala, nic Cie nie zadowoli, bo Ty masz swoja wlasna opinie na ten temat, wiec po co pytasz?

                                                    Wierz mi, ze w moim zyciu mialam wiele sytuacji ktore moglyby sie stac idealnym powodem do tego zebym popadla w alkoholizm lub uzaleznila sie od prochow. Ale, dzieki Bogu, nic takiego sie nie stalo.

                                                    Po naglej smierci Meza i niedlugo po niej nastepujacym wyjezdzie corki na studia za granice, czyli zostawszy sama jak ten palec w obcym kraju, z daleka od rodziny, mialam idealny powod do tego zeby popasc w depresje i tkwic w niej do tej pory. Ale, dalam sobie sama rade. Bez prochow, bez kieliszka.

                                                    Wiec, prosze Cie, nie pisz mi o mojej bezdusznosci, bo to mnie obraza.
                                                  • jureek Re: A co to jest zbabiały facet? 21.08.12, 09:08
                                                    maria421 napisała:

                                                    > Po naglej smierci Meza i niedlugo po niej nastepujacym wyjezdzie corki na studi
                                                    > a za granice, czyli zostawszy sama jak ten palec w obcym kraju, z daleka od rod
                                                    > ziny, mialam idealny powod do tego zeby popasc w depresje i tkwic w niej do tej
                                                    > pory. Ale, dalam sobie sama rade. Bez prochow, bez kieliszka.

                                                    Jeśli Ty dałaś radę, to nie znaczy jeszcze, że każdy da radę. A jeśli ktoś nie da rady, to nie upoważnia Cię do patrzenia na niego z góry, bo Ty dałaś rady.
                                                    A właśnie takim tonem wyższości pisałaś o tych kobietach, które popadły w alkoholizm, czy depresję.
                                                    Tobie dzięki Bogu się udało, komuś innemu mogło się nie udać.

                                                    > Wiec, prosze Cie, nie pisz mi o mojej bezdusznosci, bo to mnie obraza.

                                                    Nie tylko Metresa odebrała Twoje pisanie o tych kobietach jako bezduszność. Ja też tak to odebrałem. Więc może zamiast obrażać się zastanowiłabyś się, co takiego było w Twojej wypowiedzi, że ludzie odbierali ją jako wyraz bezduszności.
                                                    Jura
                                                  • maria421 Re: A co to jest zbabiały facet? 21.08.12, 09:41
                                                    jureek napisał:

                                                    > Jeśli Ty dałaś radę, to nie znaczy jeszcze, że każdy da radę. A jeśli ktoś nie
                                                    > da rady, to nie upoważnia Cię do patrzenia na niego z góry, bo Ty dałaś rady.
                                                    > A właśnie takim tonem wyższości pisałaś o tych kobietach, które popadły w alkoh
                                                    > olizm, czy depresję.
                                                    > Tobie dzięki Bogu się udało, komuś innemu mogło się nie udać.

                                                    Z gory to ja moge patrzec na jednostke, nie na cala grupe kobiet o ktorej nic nie wiem. Nie jestem w stanie ani patrzec z gory, ani potepiac zbiorowosci kobiet ktorej nie znam, o ktorej nic nie wiem, ani tez nad ta zbiorowoscia sie uzalac.

                                                    > Nie tylko Metresa odebrała Twoje pisanie o tych kobietach jako bezduszność. Ja
                                                    > też tak to odebrałem. Więc może zamiast obrażać się zastanowiłabyś się, co taki
                                                    > ego było w Twojej wypowiedzi, że ludzie odbierali ją jako wyraz bezduszności.
                                                    > Jura

                                                    A ja odebralam Twoja wypowiedz jako wyraz bezdusznosci wobec mnie.
                                                  • jureek Re: A co to jest zbabiały facet? 21.08.12, 10:06
                                                    maria421 napisała:

                                                    > A ja odebralam Twoja wypowiedz jako wyraz bezdusznosci wobec mnie.

                                                    Tak? A co w niej było bezdusznego?
                                                    Jura
                                                  • maria421 Re: A co to jest zbabiały facet? 21.08.12, 11:43
                                                    jureek napisał:

                                                    > Tak? A co w niej było bezdusznego?
                                                    > Jura

                                                    Podejscie do sprawy. Uznawanie ze wspolczucie nalezy sie tym biedakom ktorzy sie uzaleznili od prochow, popadli w depresje lub w alkoholizm, natomiast tym, ktorzy sobie sami dali rade nie ma co wspolczuc, bo.... przeciez dali sobie rade.
                                                  • jureek Re: A co to jest zbabiały facet? 21.08.12, 12:39
                                                    maria421 napisała:

                                                    > Podejscie do sprawy. Uznawanie ze wspolczucie nalezy sie tym biedakom ktorzy si
                                                    > e uzaleznili od prochow, popadli w depresje lub w alkoholizm, natomiast tym, kt
                                                    > orzy sobie sami dali rade nie ma co wspolczuc, bo.... przeciez dali sobie rade.

                                                    A gdzie Ty coś takiego wyczytałaś, że uważam, że nie ma co współczuć ludziom, których dotknęło nieszczęście i dali sobie radę? Czy jedno wyklucza drugie? Czy jeśli razi mnie brak empatii w stosunku do ludzi, którzy są chorzy, to oznacza to, że zdrowym, lecz dotkniętym nieszczęściem współczucie już się nie należy? Żeby należycie docenić to, że miałaś ciężko, muszę z lekceważeniem wyrażać się o tych wszystkich, którym się nie udało?
                                                    Jura
                                                  • maria421 Re: A co to jest zbabiały facet? 21.08.12, 13:10

                                                    > A gdzie Ty coś takiego wyczytałaś, że uważam, że nie ma co współczuć ludziom, k
                                                    > tórych dotknęło nieszczęście i dali sobie radę? Czy jedno wyklucza drugie? Czy
                                                    > jeśli razi mnie brak empatii w stosunku do ludzi, którzy są chorzy, to oznacza
                                                    > to, że zdrowym, lecz dotkniętym nieszczęściem współczucie już się nie należy? Ż
                                                    > eby należycie docenić to, że miałaś ciężko, muszę z lekceważeniem wyrażać się o
                                                    > tych wszystkich, którym się nie udało?
                                                    > Jura

                                                    Wyczytalam to w tym, co napisales, tym bardziej ze pisales do osoby ktora chocby wirtualnie, ale znasz, w przeciwnosci do jakiejs tam nieokreslonej zbiorowosci amerykanskich zdesperowanych zon domowych.
                                                  • jureek Re: A co to jest zbabiały facet? 21.08.12, 13:43
                                                    maria421 napisała:

                                                    > Wyczytalam to w tym, co napisales,

                                                    W takim razie wyczytałaś rzeczy, których nie napisałem.
                                                    Jura
                                                  • maria421 Re: A co to jest zbabiały facet? 21.08.12, 16:01
                                                    jureek napisał:

                                                    > W takim razie wyczytałaś rzeczy, których nie napisałem.
                                                    > Jura

                                                    Podobnie jak Ty i Kochanica.
                                                  • maitresse.d.un.francais Mario, sama sugerujesz 21.08.12, 17:53
                                                    że Ty sobie poradziłaś - więc dlaczego inni sobie nie poradzili?

                                                    Ergo: inni w analogicznej sytuacji też mają sobie poradzić.

                                                    Ergo: ci, którzy sobie wtedy nie radzą, to mięczaki i urodzeni alkoholicy ("jak kogoś ciągnie do kieliszka, to każda okazja dobra").
                                                  • maitresse.d.un.francais Re: Mario, sama sugerujesz 21.08.12, 17:55
                                                    Poza tym, rozumiem, że skoro cierpię na nerwicę, to jestem wedle Marii mięczakiem?
                                                  • a000000 Re: Mario, sama sugerujesz 21.08.12, 18:16
                                                    maitresse.d.un.francais napisała:

                                                    > Poza tym, rozumiem, że skoro cierpię na nerwicę, to jestem wedle Marii mięczaki
                                                    > em?

                                                    źle rozumiesz. Mieszasz dwa porządki. Nerwica to choroba. A mięczak to charakter.
                                                  • maitresse.d.un.francais Re: Mario, sama sugerujesz 21.08.12, 18:20

                                                    > źle rozumiesz. Mieszasz dwa porządki. Nerwica to choroba. A mięczak to charakte
                                                    > r.

                                                    To był sarkazm, moja droga.
                                                  • a000000 Re: Mario, sama sugerujesz 21.08.12, 18:33
                                                    maitresse.d.un.francais napisała:

                                                    > To był sarkazm, moja droga.

                                                    aha. To w takim razie obok zdania brakuje jakiegoś ludzika z minką. Bo wyobraź sobie, że istnieją na tym świecie ludzie, którzy cechy charakteru mieszają z chorobą. Nie na darmo w psychiatrii, aby nazwać schorzenie - najpierw robi się profil psychologiczny.

                                                    A co do mieszania cech i chorób..... gadają ludzie: ale leń!!! a nikomu nie przyjdzie do głowy, że nie... nie leń bynajmniej, tylko chory na niedoczynną tarczycę!!! Ale łatka przypięta.

                                                  • maitresse.d.un.francais Re: Mario, sama sugerujesz 21.08.12, 18:46

                                                    >
                                                    > aha. To w takim razie obok zdania brakuje jakiegoś ludzika z minką.

                                                    Nie znam emotikonu "sarkazm". Jest? Chętnie przyswoję.


                                                    Bo wyobraź
                                                    > sobie, że istnieją na tym świecie ludzie, którzy cechy charakteru mieszają z ch
                                                    > orobą. Nie na darmo w psychiatrii, aby nazwać schorzenie - najpierw robi się pr
                                                    > ofil psychologiczny.

                                                    Mnie chodzi o podejście "nie bądź fanaberyjny i leniwy, weź się w garść" do depresyjnego. Albo do cukrzyka bez leków - oddech ma wtedy charakterystyczny zapach, delikwent mdleje, ergo kto? - PIJAK.
                                                  • a000000 Re: Mario, sama sugerujesz 21.08.12, 19:33
                                                    maitresse.d.un.francais napisała:

                                                    > Mnie chodzi o podejście "nie bądź fanaberyjny i leniwy, weź się w garść" do dep
                                                    > resyjnego.

                                                    to jest bardzo trudne do wykonania, tyle że psychologia powiada, że chcieć to móc. I chory powinien się przemóc i brać w garść.... gdyż jest to warunek konieczny do funkcjonowania.
                                                    Wiem, że gdy sił brak - należy się wesprzeć prochami... ale nie wolno się poddawać! Gdy się poddasz - przegrałaś. Człowiek musi walczyć z oporem materii. Nie sądź, że niedepresyjni mają łatwo... też mają miliony wątpliwości, trudów, oporów, załamań.... ale upaść może każdy. Zachorować może każdy. Tylko trzeba się podnosić!!!! Pomimo tego, że boli i że sił brak. To tak jest, że jeśli chory sam się w garść nie weźmie (choć troszkę, choć ciutek.....) to nikt za niego tego nie zrobi.
                                                    Przerobiłam to na własnej skórze. Gdybym wówczas się poddała - pewnie bym dziś jak ta lilia wysoko, tak głęboko leżała....

                                                    Albo do cukrzyka bez leków - oddech ma wtedy charakterystyczny zapac
                                                    > h, delikwent mdleje, ergo kto? - PIJAK.

                                                    owszem, tak to jest. I to jest straszne. Ludzie każdego leżącego etykietują - pijak. W ten sposób zdrowie stracił znajomy. Dostał ataku padaczki i leżał na trawie kilka godzin. Przeziębił nerki na fest. a ludzie obojętnie go mijali.
                                                    Cukrzyk ma faktycznie dziwny dech. Koleżanka nie miała pojęcia, że jest chora... a ja ją ścigałam, że pali papierochy... przysięgała, że nie.... nie wierzyłam jej.... ale wówczas nie znałam objawów cukrzycy.... nigdy się z nią wcześniej nie spotkałam. Teraz wiem.

                                                  • maria421 Re: Mario, sama sugerujesz 21.08.12, 19:08
                                                    maitresse.d.un.francais napisała:

                                                    > Poza tym, rozumiem, że skoro cierpię na nerwicę, to jestem wedle Marii mięczaki
                                                    > em?

                                                    O Matko Boska! Wez-ze przestan wszystko brac jako atak na Twoja osobe!
                                                  • a000000 Re: Mario, sama sugerujesz 21.08.12, 18:15
                                                    maitresse.d.un.francais napisała:

                                                    >"jak kogoś ciągnie do kieliszka, to każda okazja dobra"

                                                    wtrącę się poza tematem: oczywiście, że tak.... dla alkoholika każda okazja dobra... i żadnej nie przepuści.
                                                    nie masz co Metreso w tym względzie nękać Marii - bo to nie jest o Tobie, a tylko o strasznych realiach ludzi uzależnionych.


                                                    > że Ty sobie poradziłaś - więc dlaczego inni sobie nie poradzili?

                                                    ja tego tak nie odebrałam.... Maria opowiedziała nam pewien smutny epizod ze swojego życia. A że się nie uzależniła - to zawdzięcza swojemu metabolizmowi i genom, które nie mają predyspozycji uzależnieniowej. Bo to nie jest tak, że człowiek CHCE się uzależnić.... jeden człowiek wypije całe morze i NIC! a inny wypije browarka i już załatwiony na resztę życia. Japońcy kiedyś coś tam badali, że to związane również z grupą krwi. No i im wcześniej młody organizm spotka się z alkoholem - tym częściej występuje uzależnienie.
                                                    Ja, na ten przykład, nie mam szans na uzależnienie alkoholowe. Raz w życiu, młodzieńką aczkolwiek pełnoletnią będąc - wypiłam "pińdziestkę" jarzębiaka... tak byłam chora, że do dziś gdy powącham wódkę czy koniak - to mi niedobrze. Łyka szampana czy okolicznościowego winka nie omijam - ale mocnych alkoholi nie toleruję.
                                                    Tak samo nie uzależnię się od tytoniu, gdyż jeszcze gorzej reaguję na ten "zapach" niż na alkohol. I nie jest to kwestia mojej silnej woli czy przemyśleń.... to mój organizm te używki odrzuca, z automatu i podświadomie. Musi - coś być tu genetycznego, gdyż tak miała moja Mama, tak ma mój brat i tak ma mój syn....

                                                    A mięczaki to tacy, którzy zamiast napalić w piecu, siedzą w kącie i płaczą, że im zimno. O!

                                                  • maitresse.d.un.francais Re: Mario, sama sugerujesz 21.08.12, 18:22
                                                    a000000 napisała:

                                                    > maitresse.d.un.francais napisała:
                                                    >
                                                    > >"jak kogoś ciągnie do kieliszka, to każda okazja dobra"
                                                    >
                                                    > wtrącę się poza tematem: oczywiście, że tak.... dla alkoholika każda okazja dob
                                                    > ra... i żadnej nie przepuści.

                                                    Ale nie chodziło o bycie alkoholikiem, tylko o przejście od zdrowia do uzależnienia.


                                                    > nie masz co Metreso w tym względzie nękać Marii - bo to nie jest o Tobie, a tyl
                                                    > ko o strasznych realiach ludzi uzależnionych.

                                                    Uhm... O innych zaburzeniach też Maria się wypowiadała.
                                                    >
                                                    >
                                                    > > że Ty sobie poradziłaś - więc dlaczego inni sobie nie poradzili?
                                                  • a000000 Re: Mario, sama sugerujesz 21.08.12, 18:36
                                                    maitresse.d.un.francais napisała:

                                                    > Ale nie chodziło o bycie alkoholikiem, tylko o przejście od zdrowia do uzależni
                                                    > enia.

                                                    to jest proces niezwykle tajemniczy. Japońcy wiążą to z grupą krwi, z wczesnym dostępem do używek.... musi coś być również w genach, bo jeden powącha i już go ciągnie, a innego odrzuca... Gdyby medycyna wiedziała co powoduje uzależnienie - łatwiej byłoby z nim walczyć.

                                                  • ja.nusz Re: Mario, sama sugerujesz 21.08.12, 18:26
                                                    a000000 napisała:

                                                    > Bo to nie jest tak, że człowek CHCE się uzależnić.... jeden człowiek wypije całe morze i NIC! a > inny wypije browarka i już załatwiony na resztę życia. Japońcy kiedyś coś tam badali, że to >związane również z grupą krwi.

                                                    Geny i grupa krwi - a kolor skóry nie?

                                                    Dawono nie słyszałem podobnego debilizmu.

                                                  • maria421 Re: Mario, sama sugerujesz 21.08.12, 19:06
                                                    maitresse.d.un.francais napisała:

                                                    > że Ty sobie poradziłaś - więc dlaczego inni sobie nie poradzili?
                                                    >
                                                    > Ergo: inni w analogicznej sytuacji też mają sobie poradzić.
                                                    >
                                                    > Ergo: ci, którzy sobie wtedy nie radzą, to mięczaki i urodzeni alkoholicy ("jak
                                                    > kogoś ciągnie do kieliszka, to każda okazja dobra").


                                                    Kochanico, Ty naprawde chcesz generalnie rozgrzeszac wszystkich alkoholikow i prochomanow nawet ich nie znajac?

                                                  • jureek Re: Mario, sama sugerujesz 21.08.12, 19:20
                                                    maria421 napisała:

                                                    > Kochanico, Ty naprawde chcesz generalnie rozgrzeszac wszystkich alkoholikow i p
                                                    > rochomanow nawet ich nie znajac?

                                                    A co tu ma rozgrzeszenie do rzeczy? Teraz mieszasz właśnie dwa porządki - moralny i medyczny. Przecież alkoholizm to choroba, z czego tu można rozgrzeszać? Z tego, że jest się chorym?
                                                    Jura
                                                  • maria421 Re: Mario, sama sugerujesz 21.08.12, 19:30
                                                    jureek napisał:

                                                    > A co tu ma rozgrzeszenie do rzeczy? Teraz mieszasz właśnie dwa porządki - moral
                                                    > ny i medyczny. Przecież alkoholizm to choroba, z czego tu można rozgrzeszać? Z
                                                    > tego, że jest się chorym?
                                                    > Jura

                                                    Nikt sie nie rodzi z choroba alkoholowa, ani nikt sie nie staje alkoholikiem po wypiciu kropli zoladkowych czy kieliszka wodki.
                                                    To jest choroba ktora czlowiek sam (lub przy pomocy srodowiska) wywoluje. Owszem, zgadzam sie z tym ze jedni sa bardziej do tej choroby predysponowani niz inni.
                                                  • maitresse.d.un.francais A dlaczego właściwie operujemy wielkimi 21.08.12, 23:44
                                                    kwantyfikatorami?
                                                    >
                                                    > Kochanico, Ty naprawde chcesz generalnie rozgrzeszac wszystkich alkoholikow i p
                                                    > rochomanow nawet ich nie znajac?

                                                    Ja nie chcę rozgrzeszać wszystkich, ja tylko walczę z TEZĄ/ZAŁOŻENIEM/UPRZEDZENIEM, że KAŻDY alkoholik/prochoman/depresyjny to mięczak.
                                                  • ja.nusz Re: A dlaczego właściwie operujemy wielkimi 21.08.12, 23:58
                                                    maitresse.d.un.francais napisała:

                                                    > Ja nie chcę rozgrzeszać wszystkich, ja tylko walczę z TEZĄ/ZAŁOŻENIEM/UPRZEDZEN
                                                    > IEM, że KAŻDY alkoholik/prochoman/depresyjny to mięczak.

                                                    A kto (poza tobą) o tym tu pisał?
                                                  • maitresse.d.un.francais Re: A dlaczego właściwie operujemy wielkimi 22.08.12, 00:09

                                                    > A kto o tym tu pisał?

                                                    Maria.
                                                  • maria421 Re: A dlaczego właściwie operujemy wielkimi 22.08.12, 07:56

                                                    maitresse.d.un.francais napisała:

                                                    >
                                                    > > A kto o tym tu pisał?
                                                    >
                                                    > Maria.

                                                    Cytat prosze.
                                                  • maria421 Re: A dlaczego właściwie operujemy wielkimi 22.08.12, 07:55
                                                    maitresse.d.un.francais napisała:

                                                    > Ja nie chcę rozgrzeszać wszystkich, ja tylko walczę z TEZĄ/ZAŁOŻENIEM/UPRZEDZEN
                                                    > IEM, że KAŻDY alkoholik/prochoman/depresyjny to mięczak.

                                                    W niewlasciwym miejscu walczysz, bo tu NIKT takiej tezy nie postawil.
                                                  • maitresse.d.un.francais Podstawą wiedzy psychologicznej 21.08.12, 17:51
                                                    jak również psychiatrycznej jest fakt, że LUDZIE SĄ RÓŻNI.

                                                    Maria poradziła sobie w sytuacji X - inna osoba NIE PORADZIŁABY SOBIE.

                                                    Mało tego, inna osoba załamałaby się z powodów ZDAWAŁOBY SIĘ znacznie bardziej błahych.

                                                    To jednak NIE DAJE Marii prawa do wnioskowania, że skoro ona coś może, to inni mają obowiązek również to móc, inaczej są śmiechu wartymi mięczakami.

                                                  • maitresse.d.un.francais Czy mamy z Jurkiem 21.08.12, 18:05
                                                    zapewnić, że nie lekceważymy problemów i przeżyć Marii?

                                                    I czy wtedy Maria zgodzi się łaskawie uznać depresyjnych za równych sobie ludzi?

                                                    Czy Maria musi myśleć binarnie: albo współczujemy depresyjnym - albo jej? (a nie obu grupom)?
                                                  • ja.nusz Re: Czy mamy z Jurkiem 21.08.12, 18:13
                                                    maitresse.d.un.francais napisała:

                                                    > Czy Maria musi myśleć binarnie: albo współczujemy depresyjnym - albo jej? (a ni
                                                    > e obu grupom)?

                                                    Maria jszcze raczej nie rozmnożyła się przez pączkowanie, żeby nazywać ją grupą.
                                                    Poza tym uważam, że przytaczając własny przykład, problematykę naświetliła na tyle jasno, że zarzuty jak ten powyższy są delikatnie mówiąc czepialsko-infantylne.
                                                  • maitresse.d.un.francais Re: Czy mamy z Jurkiem 21.08.12, 18:23
                                                    ja.nusz napisał:

                                                    > maitresse.d.un.francais napisała:
                                                    >
                                                    > > Czy Maria musi myśleć binarnie: albo współczujemy depresyjnym - albo jej?
                                                    > (a ni
                                                    > > e obu grupom)?
                                                    >
                                                    > Maria jszcze raczej nie rozmnożyła się przez pączkowanie, żeby nazywać ją grupą

                                                    I kto tu się czepia? Widać przecież, co miałam na myśli.

                                                  • a000000 Re: Czy mamy z Jurkiem 21.08.12, 18:28
                                                    maitresse.d.un.francais napisała:


                                                    > Czy Maria musi myśleć binarnie: albo współczujemy depresyjnym - albo jej?

                                                    a gdzieś Ty, kobieto nieszczęsna, takie bzdury wyczytała? Gdzie tak Maria choćby zasugerowała?

                                                    Wiesz Kochanico - gdy tak czytam oskarżenia przeciwko Marii, to przypomina mi to atak "postępowców" na pisiorów i mohery. Że nie powiedział? nie szkodzi.... na pewno pomyślał...
                                                    nie pomyślał? to na pewno pomyśli... Znam Marię już wiele lat i te zarzuty zupełnie mi do niej nie pasują.

                                                  • maitresse.d.un.francais Re: Czy mamy z Jurkiem 21.08.12, 18:43
                                                    a000000 napisała:

                                                    > maitresse.d.un.francais napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Czy Maria musi myśleć binarnie: albo współczujemy depresyjnym - albo jej?
                                                    >
                                                    > a gdzieś Ty, kobieto nieszczęsna, takie bzdury wyczytała? Gdzie tak Maria choćb
                                                    > y zasugerowała?

                                                    Zasugerowała, i to dość, rzekłabym, niedwuznacznie:

                                                    [ maria421 napisała:

                                                    > A ja odebralam Twoja wypowiedz jako wyraz bezdusznosci wobec mnie.

                                                    Tak? A co w niej było bezdusznego?
                                                    Jura
                                                    Re: A co to jest zbabiały facet?
                                                    maria421 21.08.12, 11:43 Odpowiedz
                                                    jureek napisał:

                                                    > Tak? A co w niej było bezdusznego?
                                                    > Jura

                                                    Podejscie do sprawy. Uznawanie ze wspolczucie nalezy sie tym biedakom ktorzy sie uzaleznili od prochow, popadli w depresje lub w alkoholizm, natomiast tym, ktorzy sobie sami dali rade nie ma co wspolczuc, bo.... przeciez dali sobie rade.]

                                                    Poprzednio jest o tym, że Maria w ciężkiej sytuacji życiowej dała sobie radę.
                                                  • a000000 Re: Czy mamy z Jurkiem 21.08.12, 19:15
                                                    maitresse.d.un.francais napisała:

                                                    > Poprzednio jest o tym, że Maria w ciężkiej sytuacji życiowej dała sobie radę.

                                                    i chwała jej za to! jednakowoż ani przez moment nie napisała, że ci którzy sobie nie poradzili to mięczaki.
                                                    Sądzisz, że Maria nie wie, że jedni sobie radzą a inni nie? Wyciągasz wnioski zbyt daleko idące.
                                                    Współczucie (i ewentualna pomoc czy wsparcie) należne doświadczonemu przez los i poradzenie sobie z czymś samodzielnie - to dwie różne sprawy.


                                                    > Podejscie do sprawy. Uznawanie ze wspolczucie nalezy sie tym biedakom ktorzy si
                                                    > e uzaleznili od prochow, popadli w depresje lub w alkoholizm, natomiast tym, kt
                                                    > orzy sobie sami dali rade nie ma co wspolczuc, bo.... przeciez dali sobie rade.

                                                    to jest odpowiedź Marii do Jureeka. I owszem, Jureek potraktował ją bezdusznie. Bo uznał, że skoro sobie poradziła, to znaczy, że sprawa zamknięta. A tymczasem poradzenie sobie nie oznacza, że dusza jest wyleczona. Że sobie poradziła - to pięknie.... ale co jej w duszy gra - tego nikt z nas się nie dowie.... bo i po co wystawiać się na zjadliwość?

                                                    Kochanico - każdy z nas ma coś, co go szczególnie boli, z czym sobie nie radzi, co by najchętniej w mysią dziurę schował.... każdego z nas coś gryzie... i takie dywagacje na temat kogo gryzie bardziej nie mają sensu, gdyż każdy człowiek jest INNY.

                                                    > Poprzednio jest o tym, że Maria w ciężkiej sytuacji życiowej dała sobie radę.

                                                    ale poprzednio Maria nie wiedziała jaka będzie reakcja Jureeka. Ja, na przykład, odebrałam jej słowa zupełnie inaczej niż Jureek.... może dlatego, że nie wyobrażam sobie że ludziom cierpiącym z jakiegokolwiek powodu nie należy się pomoc i współczucie.

                                                    Choroba depresyjna jest czymś zupełnie innym niż żałoba po stracie męża. Tego się nie daje porównać. Dlatego przyrównanie czy wnioski wydają mi się bez sensu.
                                                  • jureek Re: Czy mamy z Jurkiem 21.08.12, 19:24
                                                    a000000 napisała:

                                                    > Bo uznał, że skoro sobie poradziła, to znaczy, że sprawa zamknięta.

                                                    Nie zmyślaj z łaski swojej, dobrze? Niczego takiego nie napisałem. Pozwól, że przypomnę Twoje własne słowa:
                                                    "przypomina mi to atak "postępowców" na pisiorów i mohery. Że nie powiedział? nie szkodzi.... na pewno pomyślał...
                                                    nie pomyślał? to na pewno pomyśli..."
                                                    Jura
                                                  • maria421 Re: Czy mamy z Jurkiem 21.08.12, 19:16
                                                    maitresse.d.un.francais napisała:

                                                    > zapewnić, że nie lekceważymy problemów i przeżyć Marii?
                                                    >
                                                    > I czy wtedy Maria zgodzi się łaskawie uznać depresyjnych za równych sobie ludzi
                                                    > ?
                                                    >
                                                    > Czy Maria musi myśleć binarnie: albo współczujemy depresyjnym - albo jej? (a ni
                                                    > e obu grupom)?


                                                    Nic nie macie.
                                                    Tylko ze mnie taka tania empatia wobec "amerykanskich zon domowych z lat 50-tych" po prostu nie przekonuje.
                                                  • jureek Re: Czy mamy z Jurkiem 21.08.12, 19:27
                                                    maria421 napisała:

                                                    > Tylko ze mnie taka tania empatia wobec "amerykanskich zon domowych z lat 50-tyc
                                                    > h" po prostu nie przekonuje.

                                                    Nie musi Cię przekonywać, nie musisz jej odczuwać, wystarczy, żebyś nie obrażała tych, którzy taką empatię jednak odczuwają (chciażby jak powyżej nazywając ją tanią) i nie kpiła z osób chorych.
                                                    Jura
                                                  • maria421 Re: Czy mamy z Jurkiem 21.08.12, 19:32
                                                    jureek napisał:

                                                    > Nie musi Cię przekonywać, nie musisz jej odczuwać, wystarczy, żebyś nie obrażał
                                                    > a tych, którzy taką empatię jednak odczuwają (chciażby jak powyżej nazywając ją
                                                    > tanią) i nie kpiła z osób chorych.
                                                    > Jura

                                                    Naprawde odczuwasz empatie do amerykanskich zon domowych z lat 50-tych???

                                                    A poza tym prosze o cytat w ktorym ja kpie z osob chorych.
                                                  • a000000 Re: Czy mamy z Jurkiem 21.08.12, 19:36
                                                    maria421 napisała:


                                                    > Naprawde odczuwasz empatie do amerykanskich zon domowych z lat 50-tych???

                                                    coś mi z tymi żonami nie pasuje. Moja babcia była taką "amerykańską żoną", miała wiele znajomych, koleżanek, kuzynek.... nic nie słyszałam, aby która w depresję popadła, z powodu ......braku pracy zawodowej!

                                                  • maria421 Re: Czy mamy z Jurkiem 21.08.12, 19:38
                                                    a000000 napisała:

                                                    > coś mi z tymi żonami nie pasuje. Moja babcia była taką "amerykańską żoną", miał
                                                    > a wiele znajomych, koleżanek, kuzynek.... nic nie słyszałam, aby która w depres
                                                    > ję popadła, z powodu ......braku pracy zawodowej!

                                                    Azerko, ilez to rzeczy da sie "naukowo" wyjasnic! Nawet wyzszosc ekonomii socjalizmu nad ekonomia kapitalizmu :)

                                                  • a000000 Re: Czy mamy z Jurkiem 21.08.12, 20:08
                                                    maria421 napisała:

                                                    > Azerko, ilez to rzeczy da sie "naukowo" wyjasnic! Nawet wyzszosc ekonomii socja
                                                    > lizmu nad ekonomia kapitalizmu

                                                    a wiem, wiem.... nawet było mi dane egzamin w tym temacie zdawać....pan profesor był wiele wyrozumiały i łagodny. Wyraźnie miał zdanie odrębne. Ale przedmiot był obowiązkowy. Każdy musiał przez to przebrnąć. Tak jak i przez szkolenie wojskowe.

                                                  • maitresse.d.un.francais To jak już się uchachałyście 22.08.12, 00:10
                                                    jaka to psychiatria jest nienaukowa i osłania mięczaków, radzę zajrzeć do poczty. Obie macie tego samego maila.
                                                  • maria421 Re: To jak już się uchachałyście 22.08.12, 07:58
                                                    maitresse.d.un.francais napisała:

                                                    > jaka to psychiatria jest nienaukowa i osłania mięczaków, radzę zajrzeć do poczt
                                                    > y. Obie macie tego samego maila.

                                                    Znow wyciagasz niewlasciwe wnioski.
                                                    Nigdzie nie deprecjonowalam psychiatrii jako takiej.
                                                  • maitresse.d.un.francais Mario, a czemu ci tak strasznie zależy na tym 21.08.12, 23:52
                                                    żeby wyśmiewać te żony? I książkę, którą cytuję?

                                                    Tudzież osoby depresyjne/nerwicowe EN MASSE, czyli, po polsku mówiąc, wszystkie co do jednej?

                                                    I osądzać moją empatię?

                                                    Czy ja też jako nerwicowa jestem śmieszna, bo "ty sobie poradziłaś?
                                                  • maria421 Re: Mario, a czemu ci tak strasznie zależy na tym 22.08.12, 08:03
                                                    maitresse.d.un.francais napisała:

                                                    > żeby wyśmiewać te żony? I książkę, którą cytuję?

                                                    Przeciez ja ich nie wysmiewam tylko mowie szczerze ze nie jestem w stanie czuc empatii do calej zbiorowosci kobiet z lat 50-tych (!) na podstawie jednego zdania z jednej ksiazki ktorej nie czytalam, a ktora (po tym zdaniu) podejrzewam o to ze jest w stylu "Mezczyzni sa z Marsa, kobiety z Venus".

                                                    > Tudzież osoby depresyjne/nerwicowe EN MASSE, czyli, po polsku mówiąc, wszystkie
                                                    > co do jednej?

                                                    Nie wmawiaj mi czegos, czego nie napisalam.

                                                    > I osądzać moją empatię?

                                                    Nie zalezy mi na ocenianiu Twojej empatii, po prostu wyrazilam wlasna opinie.

                                                    > Czy ja też jako nerwicowa jestem śmieszna, bo "ty sobie poradziłaś?

                                                    Kochanico, nie znam Cie w realu, wiec nie moge nic o Tobie powiedziec.
                                                  • maitresse.d.un.francais Re: Mario, a czemu ci tak strasznie zależy na tym 22.08.12, 16:49
                                                    maria421 napisała:

                                                    > maitresse.d.un.francais napisała:
                                                    >
                                                    > > żeby wyśmiewać te żony? I książkę, którą cytuję?
                                                    >
                                                    > Przeciez ja ich nie wysmiewam

                                                    Te uwagi o osobach, które wykorzystują pierwszą okazję, żeby się uzależnić od picia, i które wmawiają sobie depresję, to taka miła refleksja była, tak?
                                                  • maria421 Re: Mario, a czemu ci tak strasznie zależy na tym 22.08.12, 17:04
                                                    maitresse.d.un.francais napisała:


                                                    > Te uwagi o osobach, które wykorzystują pierwszą okazję, żeby się uzależnić od p
                                                    > icia, i które wmawiają sobie depresję, to taka miła refleksja była, tak?

                                                    Nazwij jak chcesz, ja nie mam juz sily tlumaczyc czegos, czego Ty nie chcesz zrozumiec.
                                                  • maitresse.d.un.francais Re: Mario, a czemu ci tak strasznie zależy na tym 22.08.12, 17:41

                                                    >
                                                    > Nazwij jak chcesz

                                                    Wolałabym odpowiedź na pytanie. Czy była to kpina, czy nie, a jeśli nie kpina, to co?
                                                  • maria421 Re: Mario, a czemu ci tak strasznie zależy na tym 22.08.12, 17:48
                                                    maitresse.d.un.francais napisała:

                                                    > Wolałabym odpowiedź na pytanie. Czy była to kpina, czy nie, a jeśli nie kpina,
                                                    > to co?

                                                    a ja bym wolala zebys juz przestala mi dziure w brzuchu wiercic.
                                                  • maitresse.d.un.francais Re: Mario, a czemu ci tak strasznie zależy na tym 22.08.12, 21:42

                                                    > a ja bym wolala zebys juz przestala mi dziure w brzuchu wiercic.

                                                    Cóż, nie wierciłabym ci, gdybyś mi była od razu odpowiedziała, prawda?

                                                    Pytam ileś razy, ty się wykręcasz, a następnie oznajmiasz, że wiercę ci dziurę w brzuchu.
                                                  • maria421 Re: Mario, a czemu ci tak strasznie zależy na tym 22.08.12, 22:27
                                                    maitresse.d.un.francais napisała:

                                                    > Cóż, nie wierciłabym ci, gdybyś mi była od razu odpowiedziała, prawda?
                                                    >
                                                    > Pytam ileś razy, ty się wykręcasz, a następnie oznajmiasz, że wiercę ci dziurę
                                                    > w brzuchu.

                                                    Od rana czekam na cytat :

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,103528,138280603,138352077,Re_A_dlaczego_wlasciwie_operujemy_wielkimi.html
                                                    Ty nie odpowiadasz, tylko dalej wiercisz dziure w brzuchu.
                                                  • maitresse.d.un.francais Re: Mario, a czemu ci tak strasznie zależy na tym 22.08.12, 22:46

                                                    >
                                                    > Od rana czekam na cytat.

                                                    A czy po uzyskaniu odpowiedzi Ty odpowiesz na moje pytanie?
                                                  • maria421 Re: Mario, a czemu ci tak strasznie zależy na tym 22.08.12, 23:04
                                                    maitresse.d.un.francais napisała:

                                                    >
                                                    > >
                                                    > > Od rana czekam na cytat.
                                                    >
                                                    > A czy po uzyskaniu odpowiedzi Ty odpowiesz na moje pytanie?

                                                    No widzisz- nie dajesz cytatu i dalej dreczysz pytaniami.
                                                  • maitresse.d.un.francais Re: Mario, a czemu ci tak strasznie zależy na tym 22.08.12, 23:08

                                                    >
                                                    > No widzisz- nie dajesz cytatu i dalej dreczysz pytaniami.

                                                    Ponieważ obawiam się, że ja uczciwie odpowiem, a ty nadal będziesz się wykręcać i opowiadać o "dręczeniu".
                                                  • maria421 Re: Mario, a czemu ci tak strasznie zależy na tym 23.08.12, 08:30
                                                    maitresse.d.un.francais napisała:

                                                    > Ponieważ obawiam się, że ja uczciwie odpowiem, a ty nadal będziesz się wykręcać
                                                    > i opowiadać o "dręczeniu".

                                                    Ja nie prosze o odpowiedz, tylko o zacytowanie mojej wypowiedzi, a Ty sie wykrecasz bo cytatu na potwierdzenie tego co mi zarzucasz nie mozesz znalezc.
                                                    Wiec zamiast przyznac ze sie zagalopowalas i postawilas mi niesluszne zarzuty, wolisz zameczac mnie pytaniami bez konca.
                                                  • maitresse.d.un.francais Wasze babcie to, wasze ciocie śmo 21.08.12, 23:50
                                                    a000000 napisała:

                                                    > maria421 napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Naprawde odczuwasz empatie do amerykanskich zon domowych z lat 50-tych???
                                                    >
                                                    > coś mi z tymi żonami nie pasuje. Moja babcia była taką "amerykańską żoną", miał
                                                    > a wiele znajomych, koleżanek, kuzynek.... nic nie słyszałam, aby która w depres
                                                    > ję popadła, z powodu ......braku pracy zawodowej!

                                                    Sam brak pracy daje różne efekty ZALEŻNIE od innych czynników.

                                                    Twoja babcia, Azerko, nie żyła niewątpliwie w Stanach. Ergo od owych żon musiało ją różnić wiele czynników.
                                                  • a000000 Re: Wasze babcie to, wasze ciocie śmo 22.08.12, 12:06
                                                    maitresse.d.un.francais napisała:


                                                    > Twoja babcia, Azerko, nie żyła niewątpliwie w Stanach.

                                                    o ile wiem, New York City, Brooklyn, Warren str. To jest na pewno w Stanach. Nigdy jej na oczy nie widziałam.


                                                    > Sam brak pracy daje różne efekty ZALEŻNIE od innych czynników.

                                                    a owszem. Tu się zgadzam.
                                                  • maitresse.d.un.francais Re: Wasze babcie to, wasze ciocie śmo 22.08.12, 16:48
                                                    a000000 napisała:

                                                    > maitresse.d.un.francais napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Twoja babcia, Azerko, nie żyła niewątpliwie w Stanach.
                                                    >
                                                    > o ile wiem, New York City, Brooklyn, Warren str. To jest na pewno w Stanach. N
                                                    > igdy jej na oczy nie widziałam.

                                                    Hyhy, a na to nie wpadłam. :-P

                                                  • maitresse.d.un.francais A dlaczego tania? 21.08.12, 23:47
                                                    Czy każda empatia wobec alkoholika/narkomana/depresyjnego jest tania?

                                                    Jakim prawem osądzasz moją empatię?
                                                  • maria421 Re: A dlaczego tania? 22.08.12, 08:05
                                                    maitresse.d.un.francais napisała:

                                                    > Czy każda empatia wobec alkoholika/narkomana/depresyjnego jest tania?

                                                    Kto napisal ze "kazda" empatia wobec alkoholika/narkomana/depresyjnego jest tania?

                                                    > Jakim prawem osądzasz moją empatię?

                                                    Takim samym jakim Ty oceniasz to, co ja pisze.
                                                  • maitresse.d.un.francais Ja oceniam Twoje teksty 22.08.12, 16:50
                                                    a poza tym nie napisałaś, dlaczego tania.
                                                  • maria421 Re: Ja oceniam Twoje teksty 22.08.12, 17:05

                                                    maitresse.d.un.francais napisała:

                                                    > a poza tym nie napisałaś, dlaczego tania.

                                                    Bo nic nie kosztuje.
                                                  • jureek Re: Ja oceniam Twoje teksty 22.08.12, 18:05
                                                    maria421 napisała:

                                                    > > a poza tym nie napisałaś, dlaczego tania.
                                                    >
                                                    > Bo nic nie kosztuje.

                                                    No to darmowa, a nie tania.
                                                    Jura
                                                  • maria421 Re: Podstawą wiedzy psychologicznej 21.08.12, 19:13
                                                    maitresse.d.un.francais napisała:

                                                    > jak również psychiatrycznej jest fakt, że LUDZIE SĄ RÓŻNI.
                                                    >
                                                    > Maria poradziła sobie w sytuacji X - inna osoba NIE PORADZIŁABY SOBIE.
                                                    >
                                                    > Mało tego, inna osoba załamałaby się z powodów ZDAWAŁOBY SIĘ znacznie bardziej
                                                    > błahych.
                                                    >
                                                    > To jednak NIE DAJE Marii prawa do wnioskowania, że skoro ona coś może, to inni
                                                    > mają obowiązek również to móc, inaczej są śmiechu wartymi mięczakami.
                                                    >
                                                    Kochanico, a nie wydaje Ci sie ze zanim zaczniesz generalnie rozgrzeszac wszystkich alkoholikow i prochomanow powinnas zapoznac sie z kazdym przypadkiem zeby stwierdzic CO wlasciwie bylo przyczyna popadniecia w nalog???
                                                    Sorry, ale ja takiej latwizny jak "amerykanskie zony domowe popadaly w depresje i uzaleznienia bo nie mogly sie realizowac", nie kupuje, bo to mi zalatuje jakas tania psychologia typu "Mezczyzni sa z Marsa a kobiety z Venus".
                                                  • maitresse.d.un.francais A ja rozgrzeszam generalnie? 21.08.12, 23:53
                                                    Nic mi o tym nie wiadomo.

                                                    Ja tylko walczę z uprzedzeniami.

                                                    Zdumiewa mnie, Mario, że osoba z Twojego pokolenia myśli tak beznadziejnie binarnie.
                                                  • maitresse.d.un.francais "Kto nie wyśmiewa depresyjnych,ten ich rozgrzesza" 22.08.12, 00:00
                                                    Można wiedzieć Mario, skąd wytrzasnęłaś to kuriozalne założenie?

                                                    Ja tylko chcę, żeby ich nie wyśmiewać i nie stosować zasady "ja mogłem, inni też mogą". Tylko tyle i aż tyle.

                                                    Kopernik dokonał wielkiego odkrycia. Czy Ty jakiegoś dokonałaś? A czemu nie, skoro on mógł?

                                                    Bill Gates zbudował imperium finansowe. Czy Ty masz podobne? A czemu nie, wszak Bill Gates mógł?

                                                    Czy kot szczeka? Nie? Ale dlaczego, przecież pies może i chętnie to czyni?


                                                    I proszę mi nie wypisywać, że Gates i Kopernik byli wyjątkami. Właśnie na tym polega kłopot z nerwicami/depresjami, że NIEKTÓRZY - powtarzam NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY

                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY
                                                    NIEKTÓRZY, NIE WSZYSCY

                                                    (Czy już dotarło, że nie wszyscy, czy mam jeszcze trochę popowtarzać?)

                                                    - zaburzeni emocjonalnie nie potrafią pokonać swojej choroby, jest to dla nich takie samo wyzwanie jakim dla Ciebie byłoby stworzenie imperium komputerowego.

                                                    I - zanim klikniesz, żeby mi PO RAZ KOLEJNY napisać, jakie moje poglądy są śmieszne i jak wszystkich rozgrzeszam - zajrzyj do poczty. Chociaż do pewnych wniosków mogłaś już sama dojść.
                                                  • ja.nusz Re: "Kto nie wyśmiewa depresyjnych,ten ich rozgrz 22.08.12, 07:37
                                                    maitresse.d.un.francais napisała:

                                                    > - zaburzeni emocjonalnie nie potrafią pokonać swojej choroby.....

                                                    Aż tyle samokrytyki nie oczekiwałem - szacun!!
                                                  • maitresse.d.un.francais Re: "Kto nie wyśmiewa depresyjnych,ten ich rozgrz 22.08.12, 16:52
                                                    ja.nusz napisał:

                                                    > maitresse.d.un.francais napisała:
                                                    >
                                                    > > - zaburzeni emocjonalnie nie potrafią pokonać swojej choroby.....
                                                    >
                                                    > Aż

                                                    To ma być taka przezabawna uwaga o moim pisaniu na forum?

                                                    Głąb jesteś. I prostak.
                                                  • maria421 Re: "Kto nie wyśmiewa depresyjnych,ten ich rozgrz 22.08.12, 08:10
                                                    Kochanico, to nie ja wytrzasnelam takie zalozenie.

                                                    To Ty mi przypisujesz, wmawiasz ze jestem sloniem i zadasz zebym udowodnila ze nim nie jestem.
                                                  • maria421 Re: A ja rozgrzeszam generalnie? 22.08.12, 08:08
                                                    wypowiedzi.maitresse.d.un.francais napisała:

                                                    > Nic mi o tym nie wiadomo.
                                                    >
                                                    > Ja tylko walczę z uprzedzeniami.
                                                    >
                                                    > Zdumiewa mnie, Mario, że osoba z Twojego pokolenia myśli tak beznadziejnie bina
                                                    > rnie.

                                                    Mnie zdumiewa, ze osoba ktora moglaby byc moja corka, nie potrafi zrozumiec prostych
                                                    wypowiedzi i zada zebym udowodnila ze nie jestem sloniem.
                                • a000000 Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 17:23
                                  maitresse.d.un.francais napisała:

                                  >Mity. Arystokratki ognisko domowe pozostawiały służbie,

                                  ajajaj... tu nie o fizyczne ognisko chodzi.... Ognisko Domowe to klimat panujący w rodzinie o który zazwyczaj dba kobieta. Służba jest od wykonywania poleceń.
                                  • maitresse.d.un.francais Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 17:25

                                    > ajajaj... tu nie o fizyczne ognisko chodzi.... Ognisko Domowe to klimat panując
                                    > y w rodzinie o który zazwyczaj dba kobieta. Służba jest od wykonywania poleceń.

                                    I te arystokratki tak dbały o to ognisko, goniąc z balu na bal? I te wykończone chłopki, mieszając kaszę w garze?
                                    • maitresse.d.un.francais Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 17:25
                                      Dobra. Zostawiam was chwilowo, bo muszę wyjść.
                                      • astra18 Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 17:47
                                        maitresse.d.un.francais napisała:

                                        > Dobra. Zostawiam was chwilowo, bo muszę wyjść.

                                        No,to towarzystwo odetchnie i przygotuje się pilnie do dalszego odpytywania:)))
                                    • a000000 Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 17:44
                                      maitresse.d.un.francais napisała:


                                      > I te arystokratki tak dbały o to ognisko, goniąc z balu na bal?

                                      jedne goniły, inne nie. Zresztą balowanie to był niejako obowiązek rodziców posiadających córki na wydaniu. Innych towarzyskich spotkań nie znano. Dziś jest kino, filharmonia, KFC.....i wiele innych. Kiedyś był tylko bal. Lub herbatka u cioci Kloci.... ale tam kawalerów nie było.

                                      I te wykończone
                                      > chłopki, mieszając kaszę w garze?

                                      los chłopek i biednych mieszczek był nie do pozazdroszczenia. Tak był podły - że służba we dworze była nobilitacją. A i te biedne też miały swoje "ognisko domowe" o które musiały dbać - inaczej pan mąż je do tego przymuszał siłą.

                                      Zresztą - jak już ten kij w mrowisko włożyłam , tak nim trochę pokręcę.... :-P dziś, w wieku XXI, gdy feministki latają po ulicach z hasłami - dbałość o ognisko domowe do kobiet należy.
                                      Mało! Jest to bardzo ważne zadanie żony - jeśli poważnie traktuje swój związek. Faceta takie zadanie przerasta. Nie wie o co chodzi. Taka już ich natura.

                                      • maitresse.d.un.francais Re: A co to jest zbabiały facet? 20.08.12, 21:58
                                        aha, czyli facet to taki niepełnosprawny emocjonalnie stwór, według ciebie?
Pełna wersja