maria421
24.09.12, 09:34
Ostatnio bronilam wolnosci satyrykow do prowokacji poprzez wszystkie instrumenty jakie posiada satyra i przy tym pozostaje.
Kiedy jednak czytam o dziennikarskiej prowokacji wobec gdanskiego sedziego, czy o prowokacji dziennikarza geja ktory umawial sie z ksiezmi (dzisiejsza GW donosi) tylko po to, zeby z tych spotkan zrobic dziennikarska sensacje, to czuje ze mi sie zoladek przewraca.