maitresse.d.un.francais
04.10.12, 17:58
Otóż, jak powszechnie wiadomo, jednym z powodów, dla których KK nie uznaje antykoncepcji, jest założenie, jakoby stały "dostęp" do żony powodował, że mąż traci dla niej szacunek. (A co ze stałym dostępem do męża, hę? On wszak może).
A kiedy ów dostęp nie jest stały? A otóż wtedy, kiedy para stara się nie mieć dzieci. Kiedy chce je mieć, może w zasadzie współżyć dowolnie.
Z tego wynika, iż:
- stały dostęp do żony powoduje utratę szacunku do tejże JEDYNIE u par unikających spłodzenia potomka
- sama chęć spłodzenia potomka unieważnia argument o szacunku do żony - zatem czy wtedy żona się nie liczy, czy też mąż szanuje ją mimo wszystko, dlaczego?
Ktoś ma inne pomysły?
Metresa