Siedzę i myślę, czyli NPR

04.10.12, 17:58
Otóż, jak powszechnie wiadomo, jednym z powodów, dla których KK nie uznaje antykoncepcji, jest założenie, jakoby stały "dostęp" do żony powodował, że mąż traci dla niej szacunek. (A co ze stałym dostępem do męża, hę? On wszak może).

A kiedy ów dostęp nie jest stały? A otóż wtedy, kiedy para stara się nie mieć dzieci. Kiedy chce je mieć, może w zasadzie współżyć dowolnie.

Z tego wynika, iż:

- stały dostęp do żony powoduje utratę szacunku do tejże JEDYNIE u par unikających spłodzenia potomka

- sama chęć spłodzenia potomka unieważnia argument o szacunku do żony - zatem czy wtedy żona się nie liczy, czy też mąż szanuje ją mimo wszystko, dlaczego?

Ktoś ma inne pomysły?

Metresa
    • zbyfauch Re: Siedzę i myślę, czyli NPR 04.10.12, 18:40
      Mnie o tym nie wiadomo. Wiadomo mi natomiast, że akt płciowy ma służyć jedynie prokreacji, doznawana przy nim przyjemność jest dziełem Szatana. Prawdziwi katolicy zamykają oczy i uszy i wykonują minimalną ilość poruszeń potrzebną do "złożenia nasienia", po czym pełni wstydu pogrążają się w modlitwie, w niej dopiero znajdując ukojenie. Katoliczki w tym samym czasie planują jutrzejszy obiad i zaraz potem także wielbią Pana.
      • maria421 Re: Siedzę i myślę, czyli NPR 04.10.12, 19:01

        zbyfauch napisał:

        > Mnie o tym nie wiadomo. Wiadomo mi natomiast, że akt płciowy ma służyć jedynie
        > prokreacji, doznawana przy nim przyjemność jest dziełem Szatana. Prawdziwi kato
        > licy zamykają oczy i uszy i wykonują minimalną ilość poruszeń potrzebną do "zło
        > żenia nasienia", po czym pełni wstydu pogrążają się w modlitwie, w niej dopiero
        > znajdując ukojenie. Katoliczki w tym samym czasie planują jutrzejszy obiad i z
        > araz potem także wielbią Pana.

        A Ty skad takie bzdury wziales?
        • zbyfauch Re: Siedzę i myślę, czyli NPR 04.10.12, 19:41
          maria421 napisała:
          > A Ty skad takie bzdury wziales?

          Z literatury.
          • ja.nusz Re: Siedzę i myślę, czyli NPR 04.10.12, 21:37
            Tyż trochę na temat:

            https://echoimage.blox.pl/resource/Ogoszenia_parafialne_II1.jpg
            • kqsh Re: Siedzę i myślę, czyli NPR 05.10.12, 09:29
              ja.nusz napisał:

              > Tyż trochę na temat:

              Fajnie, że zamieściłeś to świństwo! Jestem tutaj od niedawna i nie wiem jeszcze kto jest kim, więc taki intelektualny striptease z Twojej strony bardzo mi pomoże w odpowiednim traktowaniu Twoich wpisów. Tak z ciekawości, te „ogłoszenia“ to z urbanowskiego NIE czy z Realisty?
              • zbyfauch Re: Siedzę i myślę, czyli NPR 05.10.12, 09:54
                kqsh napisał: (...)

                Z Tobą może być tu całkiem wesoło. :)
              • jureek Re: Siedzę i myślę, czyli NPR 06.10.12, 14:04
                kqsh napisał:

                > Fajnie, że zamieściłeś to świństwo! Jestem tutaj od niedawna i nie wiem jeszcze
                > kto jest kim,

                No to już wiadomo przynajmniej, kto jest ponurakiem :D
                Jura
          • maria421 Re: Siedzę i myślę, czyli NPR 04.10.12, 22:26
            zbyfauch napisał:


            > Z literatury.

            Co Ty za jakies zboczone rzeczy czytasz ? :)
          • maitresse.d.un.francais Re: Siedzę i myślę, czyli NPR 04.10.12, 23:15

            > Z literatury.

            A z którego wieku ta literatura?

            Napisane na niej było "Oficjalne stanowisko KK w roku 2012"?
          • kqsh Re: Siedzę i myślę, czyli NPR 05.10.12, 09:19
            zbyfauch napisał:

            > maria421 napisała:
            > > A Ty skad takie bzdury wziales?
            >
            > Z literatury.

            Czy ta literatura pochodzi z początków ubiegłego tysiąclecia, czy jest jeszcze wcześniejsza?
            I czemu pisząc o szatanie, używasz dużej litery? Jesteś jego czcicielem?

            A oto nieco „nowsza“ literatura w temacie. Gorąco polecam, bo uwagami, jakie wpisałeś powyżej, nieco się ośmieszasz.

        • maitresse.d.un.francais Re: Siedzę i myślę, czyli NPR 04.10.12, 23:11
          maria421 napisała:

          >
          > zbyfauch napisał:
          >
          > > Mnie o tym nie wiadomo.

          A to bardzo ciekawe, że nic ci nie wiadomo o prawdziwej nauce KK, natomiast głowę masz nabitą bzdurami na jego temat.
    • maria421 Re: Siedzę i myślę, czyli NPR 04.10.12, 19:00
      Skad to masz? Tzn. gdzie znalazlas takie stanowisko kosciola ze antykoncepcja czyli "staly dostep do zony" powoduje ze maz traci dla niej szacunek?

      • maitresse.d.un.francais Re: Siedzę i myślę, czyli NPR 04.10.12, 23:13
        maria421 napisała:

        > Skad to masz? Tzn. gdzie znalazlas takie stanowisko kosciola ze antykoncepcja c
        > zyli "staly dostep do zony" powoduje ze maz traci dla niej szacunek?
        >
        Nie pamiętam. Od dawna to wiem.

        Ale proszę cię bardzo, choćby tutaj. "Zło moralne antykoncepcji", drugi akapit.
        • maitresse.d.un.francais plus link :-PPP 04.10.12, 23:14
          www.trutowo.karmelici.pl/antykoncepcja.php
          • maria421 Re: plus link :-PPP 05.10.12, 07:44

            maitresse.d.un.francais napisała:

            > www.trutowo.karmelici.pl/antykoncepcja.php


            Pozostawie bez komentarza.

            No moze tylko jeden komentarz- metoda termiczna i kazda inna naturalna to tez antykoncepcja. Czy nie?
            • astra18 Re: plus link :-PPP 05.10.12, 19:05
              maria421 napisała:

              >
              > maitresse.d.un.francais napisała:
              >
              > > www.trutowo.karmelici.pl/antykoncepcja.php
              >
              >
              > Pozostawie bez komentarza.
              >
              > No moze tylko jeden komentarz- metoda termiczna i kazda inna naturalna to tez a
              > ntykoncepcja. Czy nie?

              No nie. Bo:

              "współżycie podejmowane w okresie naturalnej niepłodności nie wymaga żadnego działania przeciw poczęciu, czyli „anty-koncepcji"
              • maitresse.d.un.francais Re: plus link :-PPP 06.10.12, 18:26
                astra18 napisała:

                > maria421 napisała:
                >
                > >
                > > maitresse.d.un.francais napisała:
                > >
                > > > www.trutowo.karmelici.pl/antykoncepcja.php
                > >
                > >
                > > Pozostawie bez komentarza.
                > >
                > > No moze tylko jeden komentarz- metoda termiczna i kazda inna naturalna to
                > tez a
                > > ntykoncepcja. Czy nie?
                >
                > No nie. Bo:
                >
                > "współżycie podejmowane w okresie naturalnej niepłodności nie wymaga żadnego dz
                > iałania przeciw poczęciu, czyli „anty-koncepcji"

                Concepcio, po łacinie "poczęcie".

                Od określenia "Inmaculada Concepcion" (Niepokalane Poczęcie) pochodzą dwa popularne imiona hiszpańskie - Inmaculada i Concepcion.

                Każde działanie zapobiegające poczęciu (także szklanka wody zamiast oraz brak partnera) stanowi ANTYKONCEPCJĘ w rozumieniu biologicznym.

                To Kościół postarał się o negatywne konotacje słowa "antykoncepcja".
                • astra18 Re: plus link :-PPP 06.10.12, 18:48
                  maitresse.d.un.francais napisała:

                  "Każde działanie zapobiegające poczęciu (także szklanka wody zamiast oraz brak partnera) stanowi ANTYKONCEPCJĘ w rozumieniu biologicznym. "

                  Przyznaję: zatkało:) Brak partnera to działanie również zapobiegające poczęciu.:)
                  O ile efekt nie budzi wątpliwości to samo skojarzenie z "działaniem" zakrawa na kompletny absurd.

                  "To Kościół postarał się o negatywne konotacje słowa "antykoncepcja". "

                  A jaki miałby w tym cel?
                  • maitresse.d.un.francais Re: plus link :-PPP 06.10.12, 18:53

                    > Przyznaję: zatkało:) Brak partnera to działanie również zapobiegające poczęciu.
                    > :)
                    > O ile efekt nie budzi wątpliwości to samo skojarzenie z "działaniem" zakrawa na
                    > kompletny absurd.

                    Wiedziałam, że do czegoś się przyczepisz. Nie potrafiłabyś odpowiedzieć mi tak, żeby się nie czepić. To ponad twoje siły.

                    Zatem: brak partnera również daje skutki antykoncepcyjne. :-P I mam wrażenie, że wspomina o tym sam Kościół, mówiąc może niekoniecznie o braku partnera jako takiego, ale o braku współżycia jako antykoncepcji.
                    >
                    > "To Kościół postarał się o negatywne konotacje słowa "antykoncepcja". "
                    >
                    > A jaki miałby w tym cel?

                    Trafienie do wiernych ze swoim przekazem w danej kwestii.
                    • astra18 Re: plus link :-PPP 06.10.12, 19:14
                      maitresse.d.un.francais napisała:

                      "Wiedziałam, że do czegoś się przyczepisz. Nie potrafiłabyś odpowiedzieć mi tak, żeby się nie czepić. To ponad twoje siły. "

                      Nie czepiam się, tylko STARAM się być precyzyjna, a to, że ci tak wyszło to nie moja wina.
                      Nie oceniaj moich sił pochopnie, nie jest to zresztą przedmiotem dyskusji.

                      " I mam wrażenie, że wspomina o tym sam Kościół, mówiąc może niekoniecznie o braku partnera jako takiego, ale o braku współżycia jako antykoncepcji. "

                      Brak współżycia z powodu braku partnera rozumie się samo przez się a nie daje efekt antykoncepcyjny bo w zamiarze tego braku nie jest stosowanie antykoncepcji.

                      "To Kościół postarał się o negatywne konotacje słowa "antykoncepcja". "
                      >
                      > A jaki miałby w tym cel?

                      Trafienie do wiernych ze swoim przekazem w danej kwestii. "

                      A co na tym by zyskał? Konkretnie : co zyskał, że głosi aby nie stosować środków hormonalnych, chemicznych etc????
                      • maitresse.d.un.francais Re: plus link :-PPP 06.10.12, 19:26
                        astra18 napisała:

                        >
                        aaaa rozumiem

                        jakoś tak dziwnie starasz się być precyzyjna, że co chwila sugerujesz rozmówcy różne wady, grzechy i pomyłki, choćby językowe, jak już nie możesz znaleźć innych, no ale to widać taka twoja forma precyzji


                        > Brak współżycia z powodu braku partnera rozumie się samo przez się a nie daje e
                        > fekt antykoncepcyjny bo w zamiarze tego braku nie jest stosowanie antykoncepcji
                        > .
                        Ale brak współżycia nie jest jednoznaczny z brakiem partnera. Dlatego pisałam, że KK mówi nie o braku partnera, ale współżycia. Niewspółżycie z partnerem, którego się ma, już daje.


                        >
                        > "To Kościół postarał się o negatywne konotacje słowa "antykoncepcja". "
                        > >
                        > > A jaki miałby w tym cel?
                        >
                        > Trafienie do wiernych ze swoim przekazem w danej kwestii. "
                        >
                        > A co na tym by zyskał? Konkretnie : co zyskał, że głosi aby nie stosować środkó
                        > w hormonalnych, chemicznych etc????

                        Zaczynamy teraz rozmijać się, mówić o innych sprawach. Ty o środkach, ja o języku, jakim się o nich mówi.

                        Kościół postanowił, że słowo ANTYKONCEPCJA ma się kojarzyć ze środkami hormonalnymi/chemicznymi/mechanicznymi itd.

                        Zaś brak współżycia w dni płodne ma nosić nazwę NATURALNEGO PLANOWANIA RODZINY, mimo że również daje efekt anti-conceptio, czyli braku poczęcia.

                        I o UŻYWANYM SŁOWNICTWIE teraz piszę, a nie samym stanowisku KK.

                        • astra18 Re: plus link :-PPP 06.10.12, 19:39
                          "Zaś brak współżycia w dni płodne ma nosić nazwę NATURALNEGO PLANOWANIA RODZINY, mimo że również daje efekt anti-conceptio, czyli braku poczęcia. "

                          Chodzi o zachowania zgodnie z naturą, współżycie z użyciem środków-anty w dni, w które może dojść do poczęcia jest wbrew niej.

                          • maitresse.d.un.francais Re: plus link :-PPP 06.10.12, 19:43
                            astra18 napisała:

                            > "Zaś brak współżycia w dni płodne ma nosić nazwę NATURALNEGO PLANOWANIA RODZINY
                            > , mimo że również daje efekt anti-conceptio, czyli braku poczęcia. "
                            >
                            > Chodzi o zachowania zgodnie z naturą, współżycie z użyciem środków-anty w dni,
                            > w które może dojść do poczęcia jest wbrew niej.
                            >
                            Tak, wiem, o co chodzi. Ale teraz piszę o tym, co Kościół jak nazywa.

                            Można np. mówić "antykoncepcja naturalna" i "sztuczna" albo "zgodna z naturą" i "niezgodna z naturą". A KK wybrał określenia "antykoncepcja" i "naturalne planowanie rodziny".

                            Specjalnie dla Ciebie wyjaśniam, że NIE JEST TO krytyka KK, tylko refleksje językowe.
                            • astra18 Re: plus link :-PPP 06.10.12, 20:09
                              Nie wybrał, tylko nazwał rzeczy po imieniu, a to że ty i inni mają odmienny pogląd na tę sprawę wcale nie znaczy, że się myli.
                              To tak jak z językiem, w którym słowa określane jako kolokwialne nie są używane w prawidłowym słownictwie ( odnośnie "antykoncepcja naturalna" vs "naturalne planowanie rodziny", przy czym to katolicy świeccy używają takich określeń ).
                              • maitresse.d.un.francais Re: plus link :-PPP 06.10.12, 20:34
                                astra18 napisała:

                                > Nie wybrał, tylko nazwał rzeczy po imieniu

                                Wybacz, ale rzeczy nie mają imion. To my im je nadajemy.

                                Rozumiem, że gdyby KK używał nazw "antykoncepcja naturalna" i "antykoncepcja sztuczna", tobyś te właśnie nazwy uznała za nazywanie rzeczy po imieniu. :-P

                                Z łaciny "anti-conceptio" oznacza "zapobieganie poczęciu", nic więcej. Określenie to nie precyzuje, W JAKI SPOSÓB mu się zapobiega.

                                Tak, wiem, że wydaje Ci się, że uwzięłam się na Kościół. Możemy zatem także porozmawiać o języku mediów mainstreamowych, jeśli sobie życzysz.
                                • astra18 Re: plus link :-PPP 07.10.12, 05:38
                                  maitresse.d.un.francais napisała:

                                  "Wybacz, ale rzeczy nie mają imion. To my im je nadajemy. "

                                  I tak też napisałam.

                                  "Rozumiem, że gdyby KK używał nazw "antykoncepcja naturalna" i "antykoncepcja sztuczna", tobyś te właśnie nazwy uznała za nazywanie rzeczy po imieniu. :-P"

                                  Nie, nie rozumiesz, nie nazywałby tak z powodów o których ci pisałam.

                                  "Tak, wiem, że wydaje Ci się, że uwzięłam się na Kościół. Możemy zatem także porozmawiać o języku mediów mainstreamowych, jeśli sobie życzysz. "

                                  Niech nic ci się nie wydaje, możesz sobie uwziąć na co i kogo chcesz. A i argumenty z tego powodu mogą być tylko tobie znane.

                                  • maitresse.d.un.francais Re: plus link :-PPP 07.10.12, 18:52

                                    > "Tak, wiem, że wydaje Ci się, że uwzięłam się na Kościół. Możemy zatem także po
                                    > rozmawiać o języku mediów mainstreamowych, jeśli sobie życzysz. "
                                    >
                                    > Niech nic ci się nie wydaje, możesz sobie uwziąć na co i kogo chcesz.

                                    Ależ ja się nie uwzięłam.

                                    Zwyczajnie interesuje mnie socjolingwistyka. Dlatego podkreślam, że równie chętnie mogę podyskutować o języku KK, jak i mediów mainstreamowych.
                                    • maitresse.d.un.francais Re: plus link :-PPP 07.10.12, 18:52

                                      > > Niech nic ci się nie wydaje

                                      Masz jakieś kompetencje, żeby wydawać mi polecenia?
                                      • astra18 Re: plus link :-PPP 08.10.12, 06:00
                                        maitresse.d.un.francais napisała:

                                        >
                                        > > > Niech nic ci się nie wydaje
                                        >
                                        > Masz jakieś kompetencje, żeby wydawać mi polecenia?

                                        Żadnych, a nawet gdybym miała i tak by mi się nie chciało.
                                        I taki masz skutek wyrywania zdań z kontekstu.
                                        • maitresse.d.un.francais Re: plus link :-PPP 08.10.12, 16:20
                                          astra18 napisała:

                                          > maitresse.d.un.francais napisała:
                                          >
                                          > >
                                          > > > > Niech nic ci się nie wydaje
                                          > >
                                          > > Masz jakieś kompetencje, żeby wydawać mi polecenia?
                                          >
                                          > Żadnych, a nawet gdybym miała i tak by mi się nie chciało.
                                          > I taki masz skutek wyrywania zdań z kontekstu.

                                          W kontekście to brzmiało jak polecenie, zapewniam.

                                          Po prostu forma "niech" sugeruje wydawanie polecenia. Powie ci to każdy językoznawca z Miodkiem na czele, gdybyś znowu sobie uroiła, że to ja sobie osobiście coś ubrdałam.


                                          • ja.nusz Re: plus link :-PPP 08.10.12, 17:41
                                            maitresse.d.un.francais napisała:

                                            > Po prostu forma "niech" sugeruje wydawanie polecenia. Powie ci to każdy językoz
                                            > nawca z Miodkiem na czele, gdybyś znowu sobie uroiła, że to ja sobie osobiście
                                            > coś ubrdałam.

                                            Zanim zaczniesz mieszać pana profesora we własne nieuctwo, przyjmij do wiadomości (od nie językozawcy), że przy pomocy partykuły "niech" można również wyrazić prośbę lub życzenie.
                                            • maitresse.d.un.francais Re: plus link :-PPP 08.10.12, 20:09
                                              ja.nusz napisał:

                                              > maitresse.d.un.francais napisała:
                                              >
                                              > > Po prostu forma "niech" sugeruje wydawanie polecenia. Powie ci to każdy j
                                              >
                                              > Zanim zaczniesz mieszać pana profesora we własne nieuctwo

                                              O! Kolejny forumowicz typu "Wpis bez dowalenia bliźniemu to dzień stracony".

                                              Od nie językoznawcy? A od kogo mianowicie?
                                              • ja.nusz Re: plus link :-PPP 10.10.12, 08:30
                                                maitresse.d.un.francais napisała:

                                                > ja.nusz napisał:
                                                >
                                                > > maitresse.d.un.francais napisała:
                                                > >
                                                > > > Po prostu forma "niech" sugeruje wydawanie polecenia. Powie ci to k
                                                > ażdy j
                                                > >
                                                > > Zanim zaczniesz mieszać pana profesora we własne nieuctwo
                                                >
                                                > O! Kolejny forumowicz typu "Wpis bez dowalenia bliźniemu to dzień stracony".
                                                >
                                                > Od nie językoznawcy? A od kogo mianowicie?

                                                Do "przywalenia" raczyłaś się ustosunkować - do własnego nieuctwa już mniej....

                                                PS.
                                                Takie uwagi jak moja (nie ja pierwszy) są tylko konsekwencją twojego przemądrzalstwa - takim jak ty po prostu patrzy się dokładniej na paluchy.
    • maria421 Stare spiewki ludowe 04.10.12, 19:36
      czyli - my Polacy wcale nie jestesmy tacy pruderyjni jakby sie wydawalo :)

      www.youtube.com/watch?v=YyUGPRRB42A&feature=related
      • maitresse.d.un.francais Re: Stare spiewki ludowe 04.10.12, 23:16
        Przede wszystkim jak Pani, to nie ludowe.

        Poza tym nie zgadzam się z tezą tej piosenki.
    • kqsh Re: Siedzę i myślę, czyli NPR 05.10.12, 09:17
      maitresse.d.un.francais napisała:

      > Otóż, jak powszechnie wiadomo,

      Poszechnie wiadomo? Do mnie jakoś nie dotarło, a zagadnienie nauki KK i seksie we wszystkich jego aspektach, z racji bycia katolikiem, interesuje mnie od lat.

      jednym z powodów, dla których KK nie uznaje anty
      > koncepcji, jest założenie, jakoby stały "dostęp" do żony powodował, że mąż trac
      > i dla niej szacunek.

      O kurczę! Muszę szybko uświadomić żonę, że teoretycznie nie tylko nie powinienem jej już dawno szanować, ale wręcz nią pogardzać. Chyba mamy jakies poważne odchylenia, skoro po dziesiątkacj lat małżeństwa ciągle się pragniemy jak wariaci. ;)


      Tobie też polecam książkę o. Ksawerego „Seks jest boski“.

      Warto też posłuchać sobie wywiadu z autorem.
      • astra18 Re: Siedzę i myślę, czyli NPR 05.10.12, 15:23
        kqsh napisał:

        "O kurczę! Muszę szybko uświadomić żonę, że teoretycznie nie tylko nie powinienem jej już dawno szanować, ale wręcz nią pogardzać."

        Nie ma sensu przejmować się tym co niby ogólnie wiadomo, tudzież co gadają na mieście:)))
        • astra18 Re: Siedzę i myślę, czyli NPR 05.10.12, 15:25
          "ogólnie"

          Mała nieścisłość - oczywiście mialo być POWSZECHNIE.
        • maitresse.d.un.francais Przepraszam, na jakim mieście? 05.10.12, 15:48
          Sami nie wiecie, czego naucza Kościół wasz:

          www.srk.opoka.org.pl/srk/srk_pliki/dokumenty/art3.html
          www.trutowo.karmelici.pl/antykoncepcja.php
          www.milujciesie.org.pl/nr/rodzina/antykoncepcja_lekcewazone_zlo.html
          www.kosciol.pl/article.php?story=20040609175026135
          www.niedziela.pl/artykul_w_niedzieli.php?doc=ed200219&nr=47
          www.kbroszko.dominikanie.pl/min_t4_3.htm
          Czyżby nie były to strony katolickie?
          • astra18 Re: Przepraszam, na jakim mieście? 05.10.12, 18:07
            maitresse.d.un.francais napisała:

            > Sami nie wiecie, czego naucza Kościół wasz:
            >
            > www.srk.opoka.org.pl/srk/srk_pliki/dokumenty/art3.html
            > www.trutowo.karmelici.pl/antykoncepcja.php
            > www.milujciesie.org.pl/nr/rodzina/antykoncepcja_lekcewazone_zlo.html
            > www.kosciol.pl/article.php?story=20040609175026135
            > www.niedziela.pl/artykul_w_niedzieli.php?doc=ed200219&nr=47
            > www.kbroszko.dominikanie.pl/min_t4_3.htm
            > Czyżby nie były to strony katolickie?

            Twój zwrot "powszechnie wiadomo" w pierwszym poście sugeruje, że coś dzwoni tylko nie wiadomo w ktorym kościele, pewnie na dodatek w takim który cię strasznie mierzi.
            Poza tym tytuł wątku skojarzył mi się z pamietna bajką o pomysłowym Dobromirze i wywołał we mnie uczucie politowania.
            Twoja dyskusja niegdyś prowadzona ze mną na temat zwiazany z kościołem uświadomiła mi twoje tzw. "próby podjazdowe" ( zapytaj swojego proboszcza, czy o siostrzyczkach sprzatających w kościele chyba z nudów, bo odbierających prace naprawdę potrzebującym )nie mających na celu zdobycia wiedzy na dany temat.
            Nie mówiąc już o tym, że źle interpretujesz przekaz.
            Dlatego wątek traktuję lightowo, tak jak ty używając formy "dostępu" do żony.
            Dostęp to można mieć do internetu.
            Katolikiem się jest z wyboru, przestrzeganie zasad wytyczonych przez KK jest tego konsekwencją a ci katolicy - a bywają a jakże!- którzy "chodzą na skróty" mają to na swoim sumieniu. Odnosi się to również do wyznawców innych kościołów.
            Dlatego proponuję więcej szacunku do ludzi, którzy dokonali innych wyborów niż ty, i przestrzegają zasad, ktore starasz się ośmieszyć.









            • maria421 Re: Przepraszam, na jakim mieście? 05.10.12, 19:16
              Astro, a Ty nigdy nie masz problemow z przestrzeganiem zasad ustalonych przez Kosciol Katolicki?
              Ja do niektorych zasad (np. antykoncepcja wlasnie) mam bardzo duze zastrzezenia.
              • maitresse.d.un.francais Re: Przepraszam, na jakim mieście? 05.10.12, 21:08
                maria421 napisała:

                > Astro, a Ty nigdy nie masz problemow z przestrzeganiem zasad ustalonych przez K
                > osciol Katolicki?
                > Ja do niektorych zasad (np. antykoncepcja wlasnie) mam bardzo duze zastrzezenia

                Zaraz dostaniesz od Astry po głowie.
                > .
                • astra18 Re: Jasnowidztwo Metresy 06.10.12, 05:54
                  maitresse.d.un.francais napisała:

                  > maria421 napisała:
                  >
                  > > Astro, a Ty nigdy nie masz problemow z przestrzeganiem zasad ustalonych p
                  > rzez K
                  > > osciol Katolicki?
                  > > Ja do niektorych zasad (np. antykoncepcja wlasnie) mam bardzo duze zastrz
                  > ezenia
                  >
                  > Zaraz dostaniesz od Astry po głowie.

                  Nie śmiałabym na tym forum przejmować pałeczki z tak szacownych rączek Metresy - vide poprawna polszczyzna:)


                  > > .
                  • maitresse.d.un.francais Re: Jasnowidztwo Metresy 06.10.12, 18:13

                    > Nie śmiałabym na tym forum przejmować pałeczki z tak szacownych rączek Metresy
                    > - vide poprawna polszczyzna:)

                    Ojoj, ale gdybym tego nie napisała, to dałabyś Marii po głowie? A tak to nie możesz biedactwo, bo wyjdzie, że ta wstrętna Metresa miała rację?

                    Następnym razem uprzedzę Marię na maila. :-P

                    Ps. Tak, oczywiście, poprawianie błędów językowych jest porównywalne z dawaniem po głowie za wątpliwości w sprawach wiary.
                    • astra18 Re: Jasnowidztwo Metresy 06.10.12, 18:29
                      maitresse.d.un.francais napisała:

                      "Ojoj, ale gdybym tego nie napisała, to dałabyś Marii po głowie?"

                      Nie dałabym, przykro mi, że schładzam twoją głowę ze zbyt wybujałą wyobraźnią.

                      "Następnym razem uprzedzę Marię na maila."

                      Donosik? a fe:)
                      • maitresse.d.un.francais Nie wiedziałam, że można donosić o przyszłości 06.10.12, 18:47
                        Czy twierdzenie "Moim zdaniem Astra za wypowiedź X DA ci po głowie" jest donosikiem, skoro domniemane wydarzenie jeszcze nie nastąpiło?

                        To coś nowego. Myślałam, że donos może dotyczyć teraźniejszości lub przeszłości.
                        • astra18 Re: Nie wiedziałam, że można donosić o przyszłośc 06.10.12, 18:55
                          maitresse.d.un.francais napisała:

                          > Czy twierdzenie "Moim zdaniem Astra za wypowiedź X DA ci po głowie" jest donosi
                          > kiem, skoro domniemane wydarzenie jeszcze nie nastąpiło?
                          >
                          > To coś nowego. Myślałam, że donos może dotyczyć teraźniejszości lub przeszłości
                          > .

                          "Następnym razem uprzedzę Marię na maila."

                          Widocznie takowy został zaplanowany na wszelki wypadek:)
                          • maitresse.d.un.francais Re: Nie wiedziałam, że można donosić o przyszłośc 06.10.12, 19:00

                            >
                            > Widocznie takowy został zaplanowany na wszelki wypadek:)

                            O matko, ależ ty masz obsesje.

                            Tak, zaplanowałam sobie, że 12.03.2013 o godzinie 16.07 Maria napisze coś takiego, co moim zdaniem nie spodoba się Tobie, i wtedy machnę do niej DONOSIK, że za pół godzinki i 4 sekundy pojawi się Twój post, w którym - metaforycznie rzecz ujmując - dasz jej po głowie.

                            A tak naprawdę, zważywszy, że Wasze poglądy nie pokrywają się, ISTNIEJE WSZELKIE PRAWDOPODOBIEŃSTWO, że jeszcze nieraz Maria napisze coś, co Ci się nie spodoba.

                            A teraz proszę bardzo, doszukuj się tu donosików, skomplikowanych planów i spisków. Nie żałuj sobie.
                            • astra18 Re: Nie wiedziałam, że można donosić o przyszłośc 06.10.12, 19:21
                              maitresse.d.un.francais napisała:

                              "A tak naprawdę, zważywszy, że Wasze poglądy nie pokrywają się, ISTNIEJE WSZELKIE PRAWDOPODOBIEŃSTWO, że jeszcze nieraz Maria napisze coś, co Ci się nie spodoba."

                              Nie wątpię w to, bo gdyby wszyscy ludzie się ze sobą zgadzali w swoich poglądach byłoby nudno, sztuka polega jednak na tym aby różnić się pięknie.
                              I nie wątpię również, że mimo wszystko sen będę miec spokojny, pomimo tego, że Maria nie zgodzi się ze mną w jakiejś kwestii:)
                              • maitresse.d.un.francais Re: Nie wiedziałam, że można donosić o przyszłośc 06.10.12, 19:28

                                > Nie wątpię w to

                                Więc skoro nie wątpisz, mogę, znając Twoje poglądy, przewidzieć, czy zgodzisz się z Marią, czy nie.

                                Jak również sprawdzić swoją umiejętność rozgryzania bliźniego, sugerując Marii na maila, że się z nią nie zgodzisz.

                                I nie widzę tu podstaw do pisania o donosikach, planowaniu z góry itd.

                                A sen ważna rzecz.
                                • astra18 Re: Nie wiedziałam, że można donosić o przyszłośc 06.10.12, 19:45
                                  maitresse.d.un.francais napisała:

                                  "Jak również sprawdzić swoją umiejętność rozgryzania bliźniego, sugerując Marii na maila, że się z nią nie zgodzisz."

                                  Aaaa to taka rozrywka umysłowa zamiast krzyżówki....Ciekawe, czy Maria też bawi się w takie klocki:)

                                  "I nie widzę tu podstaw do pisania o donosikach, "

                                  Był emotikon z uśmiechem.
                                  • maitresse.d.un.francais Re: Nie wiedziałam, że można donosić o przyszłośc 06.10.12, 20:29

                                    > Aaaa to taka rozrywka umysłowa zamiast krzyżówki....

                                    A i owszem, psychologia jest nieporównanie bardziej interesująca niż wpisywanie słów w kratki.


                                    Ciekawe, czy Maria też bawi
                                    > się w takie klocki:)
                                    >
                                    > "I nie widzę tu podstaw do pisania o donosikach, "
                                    >
                                    > Był emotikon z uśmiechem.

                                    A wiesz, przy słowie "donosik" nawet emotikon niewiele pomaga.
                                    • astra18 Re: Nie wiedziałam, że można donosić o przyszłośc 07.10.12, 05:43
                                      "A wiesz, przy słowie "donosik" nawet emotikon niewiele pomaga. "

                                      No to ja tobie nic nie poradzę, widocznie tak masz.
                                      • maitresse.d.un.francais Re: Nie wiedziałam, że można donosić o przyszłośc 07.10.12, 18:54
                                        astra18 napisała:

                                        > "A wiesz, przy słowie "donosik" nawet emotikon niewiele pomaga. "
                                        >
                                        > No to ja tobie nic nie poradzę, widocznie tak masz.

                                        A ty widocznie tak masz, że lubisz węszyć donosiki i spiski, a zamiast przepraszać pisać o emotikonach.
                                        • astra18 Re: Nie wiedziałam, że można donosić o przyszłośc 08.10.12, 06:03
                                          "A ty widocznie tak masz, że lubisz węszyć donosiki i spiski, a zamiast przepraszać pisać o emotikonach"
                                          Widocznie nie mieścisz się w średniej krajowej, których takowe używają, a przepraszam wtedy kiedy jest za co.
                                          • maitresse.d.un.francais Re: Nie wiedziałam, że można donosić o przyszłośc 08.10.12, 16:18
                                            astra18 napisała:

                                            > "A ty widocznie tak masz, że lubisz węszyć donosiki i spiski, a zamiast przepra
                                            > szać pisać o emotikonach"
                                            > Widocznie nie mieścisz się w średniej krajowej, których takowe używają

                                            Pominęłaś zupełnie aspekt węszenia donosików i spisków, ciekawe dlaczego?

                                            A przejrzyj no moje posty, nie ma tam emotikonów? Nie dowidzisz widocznie.

                                            I nie chodzi o używanie emotiokonów, ale o sytuacje, w jakich się ich używa.
                                            • astra18 Re: Nie wiedziałam, że można donosić o przyszłośc 08.10.12, 17:23
                                              "Pominęłaś zupełnie aspekt węszenia donosików i spisków, ciekawe dlaczego?

                                              A przejrzyj no moje posty, nie ma tam emotikonów? Nie dowidzisz widocznie. "

                                              Skoro to takie ciekawe dla ciebie to pisz o swoich urojeniach dalej. Tylko kto to będzie czytać?
                                              • maitresse.d.un.francais Re: Nie wiedziałam, że można donosić o przyszłośc 08.10.12, 20:08

                                                >
                                                > Skoro to takie ciekawe dla ciebie to pisz o swoich urojeniach dalej. Tylko kto
                                                > to będzie czytać?

                                                Najwyraźniej ty, bo nie pomijasz ani jednego mojego posta.

                                                Znowu mnie oczerniasz, jakie to rzekome urojenia masz na myśli?

                                                Coś wspominałaś o katolikach świeckich, czyżby te twoje pełne miłości Boga i bliźniego posty wychodziły spod rąk odzianych w habit?
              • astra18 Re: Przepraszam, na jakim mieście? 06.10.12, 05:40
                maria421 napisała:

                > Astro, a Ty nigdy nie masz problemow z przestrzeganiem zasad ustalonych przez K
                > osciol Katolicki?
                > Ja do niektorych zasad (np. antykoncepcja wlasnie) mam bardzo duze zastrzezenia

                Staram się nie traktować tych zasad wybiórczo.
                > .
                • maria421 Re: Przepraszam, na jakim mieście? 06.10.12, 07:25
                  astra18 napisała:

                  > Staram się nie traktować tych zasad wybiórczo.

                  Ale masz przeciez jakies wlasne przemyslenia dotyczace stanowiska Kosciola Katolickiego wobec roznych kwestii. Ze wszystkimi sie zgadzasz?
                  • astra18 Re: Przepraszam, na jakim mieście? 06.10.12, 07:51
                    maria421 napisała:

                    > astra18 napisała:
                    >
                    > > Staram się nie traktować tych zasad wybiórczo.
                    >
                    > Ale masz przeciez jakies wlasne przemyslenia dotyczace stanowiska Kosciola Kato
                    > lickiego wobec roznych kwestii. Ze wszystkimi sie zgadzasz?

                    Przyjmuję z dobrodziejstwem inwentarza:)

                    P
                    • jureek Re: Przepraszam, na jakim mieście? 06.10.12, 14:11
                      astra18 napisała:

                      > Przyjmuję z dobrodziejstwem inwentarza:)

                      Także w sprawie kary śmierci?
                      Jura
                      • astra18 Re: Przepraszam, na jakim mieście? 06.10.12, 14:51
                        jureek napisał:

                        > astra18 napisała:
                        >
                        > > Przyjmuję z dobrodziejstwem inwentarza:)
                        >
                        > Także w sprawie kary śmierci?
                        > Jura

                        Mam się powtarzać?
                        • jureek Re: Przepraszam, na jakim mieście? 06.10.12, 15:15
                          astra18 napisała:

                          > Mam się powtarzać?

                          Pytam, żeby się upewnić co do Twojego stanowiska. Nie pamiętam, gdzie pisałaś o Twoim stosunku do kary śmierci, więc chciałem się dowiedzieć, jakie ono jest. Na tym między innymi polega rozmowa, że czasem rozmówca chce się upewnić, i wtedy nic takiego się chyba nie stanie, jeśli się powtórzysz.
                          Jura
                          • astra18 Re: Przepraszam, na jakim mieście? 06.10.12, 17:45
                            jureek napisał:

                            > astra18 napisała:
                            >
                            > > Mam się powtarzać?
                            >
                            > Pytam, żeby się upewnić co do Twojego stanowiska. Nie pamiętam, gdzie pisałaś o
                            > Twoim stosunku do kary śmierci, więc chciałem się dowiedzieć, jakie ono jest.
                            > Na tym między innymi polega rozmowa, że czasem rozmówca chce się upewnić, i wte
                            > dy nic takiego się chyba nie stanie, jeśli się powtórzysz.
                            > Jura

                            Rzeczywiście, nie możesz pamiętać bo takiej dyskusji między nami tu na forum nie było.
                            A moje pytanie było proste w przekazie, więc nie bardzo rozumiem sensu twojego wywodu na temat podstaw dialogu:)
                            • jureek Re: Przepraszam, na jakim mieście? 06.10.12, 17:54
                              astra18 napisała:

                              > Rzeczywiście, nie możesz pamiętać bo takiej dyskusji między nami tu na forum ni
                              > e było.
                              > A moje pytanie było proste w przekazie, więc nie bardzo rozumiem sensu twojego
                              > wywodu na temat podstaw dialogu:)

                              No i nadal nie wiem, jakie jest Twoje stanowisko w sprawie kary śmierci.
                              Co do sensu mojego wywodu, to może wyrażę to inaczej - chciałem przekazać, że korona z głowy by mi nie spadła, gdybym musiał się powtórzyć odpowiadając na jakieś Twoje ewentualne pytanie.
                              Jura
                              • astra18 Re: Przepraszam, na jakim mieście? 06.10.12, 17:57
                                jureek napisał:

                                > astra18 napisała:
                                >
                                > > Rzeczywiście, nie możesz pamiętać bo takiej dyskusji między nami tu na fo
                                > rum ni
                                > > e było.
                                > > A moje pytanie było proste w przekazie, więc nie bardzo rozumiem sensu tw
                                > ojego
                                > > wywodu na temat podstaw dialogu:)
                                >
                                > No i nadal nie wiem, jakie jest Twoje stanowisko w sprawie kary śmierci.
                                > Co do sensu mojego wywodu, to może wyrażę to inaczej - chciałem przekazać, że k
                                > orona z głowy by mi nie spadła, gdybym musiał się powtórzyć odpowiadając na jak
                                > ieś Twoje ewentualne pytanie.
                                > Jura

                                Proszę bardzo:)Jestem przeciwna karze śmierci.
                                • jureek Re: Przepraszam, na jakim mieście? 06.10.12, 18:45
                                  astra18 napisała:

                                  > Proszę bardzo:)Jestem przeciwna karze śmierci.

                                  Dziękuję. To tak jak ja.
                                  Jura
                              • maitresse.d.un.francais Re: Przepraszam, na jakim mieście? 06.10.12, 18:23
                                W jakimś stopniu wiem już, jakim katolikiem jest Astra.

                                Ciekawa jestem tylko jej wyglądu (chodzi mi o twarz i spojrzenie - oczy i twarz są zwierciadłem duszy) i wieku.

                                Specjalnie dla Astry dodaję, że powyższe NIE JEST złośliwością, podstępem, podpuchą ani też inną formą szkodzenia bliźniemu swemu. Ot, ciekawa jestem.
                • maitresse.d.un.francais Re: Przepraszam, na jakim mieście? 06.10.12, 18:19

                  >
                  > Staram się nie traktować tych zasad wybiórczo.
                  > > .

                  A to jest wątek o wybiórczym traktowaniu czy o przemyśleniach?

                  • astra18 Re: Przepraszam, na jakim mieście? 06.10.12, 18:31
                    maitresse.d.un.francais napisała:

                    >
                    > >
                    > > Staram się nie traktować tych zasad wybiórczo.
                    > > > .
                    >
                    > A to jest wątek o wybiórczym traktowaniu czy o przemyśleniach?

                    A to była odpowiedź na twój post czy Marii??
                    >
                    • maitresse.d.un.francais Re: Przepraszam, na jakim mieście? 06.10.12, 18:49

                      > > A to jest wątek o wybiórczym traktowaniu czy o przemyśleniach?
                      >
                      > A to była odpowiedź na twój post czy Marii??
                      > >
                      A w wątku nie jest tak, że każdy może się dopisać w dowolnym miejscu, niezależnie kto z kim wymienia poglądy?

                      Że jak odpowiadasz Marii, to ja nie mam prawa zapytać, co miałaś na myśli?
                      • astra18 Re: Przepraszam, na jakim mieście? 06.10.12, 18:59
                        maitresse.d.un.francais napisała:

                        >
                        > > > A to jest wątek o wybiórczym traktowaniu czy o przemyśleniach?
                        > >
                        > > A to była odpowiedź na twój post czy Marii??
                        > > >
                        > A w wątku nie jest tak, że każdy może się dopisać w dowolnym miejscu, niezależn
                        > ie kto z kim wymienia poglądy?
                        >
                        > Że jak odpowiadasz Marii, to ja nie mam prawa zapytać, co miałaś na myśli?

                        Odpowiedziałam Marii a twoje pytanie było wyrwane z kontekstu.
                        Co do dopisywania w dowolnym miejscu itd to jak najbardziej nie mam nic przeciw.
                        • maitresse.d.un.francais Re: Przepraszam, na jakim mieście? 06.10.12, 19:01

                          > Odpowiedziałam Marii a twoje pytanie było wyrwane z kontekstu.

                          No to co? Nie można było na nie odpowiedzieć? Koniecznie trzeba było mnie pouczyć, że rozmawiasz z Marią?
                          • astra18 Re: Przepraszam, na jakim mieście? 06.10.12, 19:27
                            maitresse.d.un.francais napisała:

                            >
                            > > Odpowiedziałam Marii a twoje pytanie było wyrwane z kontekstu.
                            >
                            > No to co? Nie można było na nie odpowiedzieć? Koniecznie trzeba było mnie poucz
                            > yć, że rozmawiasz z Marią?

                            Nie miałam takich zamiarów, ale skoro tak to odebrałaś to potraktuj to jako lekcję poglądową - nie czyń drugiemu co tobie niemiłe.
                            • maitresse.d.un.francais Re: Przepraszam, na jakim mieście? 06.10.12, 19:30

                              nie czyń drugiemu co tobie niemiłe.

                              Pouczasz mnie już po raz drugi, a jak dotąd nie odpowiedziałaś.

                              Poza tym nie wiem, dlaczego ma być mi niemiłe, że w wątku X forumowicz pyta mnie, o czym według mnie jest ten wątek. Bo to właśnie uczyniłam.




                              • astra18 Re: Przepraszam, na jakim mieście? 06.10.12, 19:50
                                maitresse.d.un.francais napisała:

                                >
                                > nie czyń drugiemu co tobie niemiłe.
                                >
                                > Pouczasz mnie już po raz drugi, a jak dotąd nie odpowiedziałaś.
                                >
                                > Poza tym nie wiem, dlaczego ma być mi niemiłe, że w wątku X forumowicz pyta mni
                                > e, o czym według mnie jest ten wątek. Bo to właśnie uczyniłam.

                                A ja ci po raz kolejny piszę, że nie miałam takich zamiarów,ale skoro tak to odczułaś to hipotetycznie wyobraź sobie, jak czują się inni, których pouczasz i poprawiasz w sprawie poprawnej polszczyzny.
                                >
                                >
                                >
                                >
                                • maitresse.d.un.francais Re: Przepraszam, na jakim mieście? 06.10.12, 20:37

                                  > A ja ci po raz kolejny piszę, że nie miałam takich zamiarów,ale skoro tak to od
                                  > czułaś to hipotetycznie wyobraź sobie, jak czują się inni, których pouczasz i p
                                  > oprawiasz w sprawie poprawnej polszczyzny.

                                  Nie muszę, bywam poprawiana, ale rzadko.

                                  Uznaję wówczas racje poprawiającego.
                                  • astra18 Re: Przepraszam, na jakim mieście? 07.10.12, 05:48
                                    maitresse.d.un.francais napisała:

                                    >
                                    > > A ja ci po raz kolejny piszę, że nie miałam takich zamiarów,ale skoro tak
                                    > to od
                                    > > czułaś to hipotetycznie wyobraź sobie, jak czują się inni, których poucza
                                    > sz i p
                                    > > oprawiasz w sprawie poprawnej polszczyzny.
                                    >
                                    > Nie muszę, bywam poprawiana, ale rzadko.
                                    >
                                    > Uznaję wówczas racje poprawiającego.

                                    Widocznie poprawiający mają rację.
                                    • maitresse.d.un.francais Re: Przepraszam, na jakim mieście? 07.10.12, 19:02

                                      > > Uznaję wówczas racje poprawiającego.
                                      >
                                      > Widocznie poprawiający mają rację.

                                      Widocznie potrafią ją uzasadnić albo powołać się na istotny autorytet.

                                      Rozumiem, że cały czas mowa wyłącznie o zasadach poprawnej polszczyzny?

                                      Bo w kwestiach wiary nieomylny jest jedynie papież. Raczej wątpię, że nim jesteś. :-PPP
                                      • ja.nusz Re: Przepraszam, na jakim mieście? 07.10.12, 20:31
                                        maitresse.d.un.francais napisała:

                                        > Bo w kwestiach wiary nieomylny jest jedynie papież.

                                        Omylny jak każdy śmiertelnik.
                                      • astra18 Re: Przepraszam, na jakim mieście? 08.10.12, 06:16
                                        maitresse.d.un.francais napisała:

                                        >
                                        > > > Uznaję wówczas racje poprawiającego.
                                        > >
                                        > > Widocznie poprawiający mają rację.
                                        >
                                        > Widocznie potrafią ją uzasadnić albo powołać się na istotny autorytet.
                                        >
                                        > Rozumiem, że cały czas mowa wyłącznie o zasadach poprawnej polszczyzny?
                                        >
                                        > Bo w kwestiach wiary nieomylny jest jedynie papież. Raczej wątpię, że nim jeste
                                        > ś. :-PPP

                                        Nie musisz nawet wątpić. Masz absolutną rację, że nim nie jestem, a jak chcesz to dodatkowo podkreslić wężykiem.
                                        • maitresse.d.un.francais Re: Przepraszam, na jakim mieście? 08.10.12, 16:16

                                          >
                                          > Nie musisz nawet wątpić. Masz absolutną rację

                                          Ludzie! Ludzie! W kominie zapisać! Astra przyznała komuś rację! Ale to się chyba więcej nie zdarzy, zważywszy okoliczności.


                                          , że nim nie jestem, a jak chcesz
                                          > to dodatkowo podkreslić wężykiem.

                                          Wężykiem to akurat nie ja podkreślam, tylko komp.

                                          A skoro nim nie jesteś, może pora przestać bez przerwy pouczać wszystko, co się rusza?
                            • maitresse.d.un.francais Re: Przepraszam, na jakim mieście? 06.10.12, 19:32

                              > > yć, że rozmawiasz z Marią?
                              >
                              > Nie miałam takich zamiarów, ale skoro tak to odebrałaś to potraktuj to jako lek
                              > cję poglądową - nie czyń drugiemu co tobie niemiłe.

                              Toteż jeśli ktoś się miesza w moją rozmowę z forumowiczem X, zadając pytanie, nie pouczam go, że ma się nie wtrącać, tylko odpowiadam. :-P
                              • astra18 Re: Przepraszam, na jakim mieście? 06.10.12, 19:54
                                maitresse.d.un.francais napisała:

                                >
                                > > > yć, że rozmawiasz z Marią?
                                > >
                                > > Nie miałam takich zamiarów, ale skoro tak to odebrałaś to potraktuj to ja
                                > ko lek
                                > > cję poglądową - nie czyń drugiemu co tobie niemiłe.
                                >
                                > Toteż jeśli ktoś się miesza w moją rozmowę z forumowiczem X, zadając pytanie, n
                                > ie pouczam go, że ma się nie wtrącać, tylko odpowiadam. :-P

                                Myślę, że Maria się nie pogniewa na mnie jak zacytuję jej slowa skierowane kiedyś do ciebie - wiercisz dziurę w brzuchu:)
                                Poza tym nie napisałam, że masz się nie wtrącać, to już twoja nadinterpretacja.
                                • maitresse.d.un.francais Re: Przepraszam, na jakim mieście? 06.10.12, 20:35

                                  > yś do ciebie - wiercisz dziurę w brzuchu:)

                                  Zazwyczaj to czynię, kiedy druga strona uparcie wykręca się od odpowiedzi na pytanie.

                                  Nie ma wykręcania, nie ma wiercenia. Jest wykręcanie się, jest wiercenie. Każda akcja wywołuje reakcję, jak głosi fizyka.
                                  • astra18 Re: Przepraszam, na jakim mieście? 07.10.12, 05:55
                                    maitresse.d.un.francais napisała:

                                    >
                                    > > yś do ciebie - wiercisz dziurę w brzuchu:)
                                    >
                                    > Zazwyczaj to czynię, kiedy druga strona uparcie wykręca się od odpowiedzi na py
                                    > tanie.
                                    >
                                    > Nie ma wykręcania, nie ma wiercenia. Jest wykręcanie się, jest wiercenie. Każda
                                    > akcja wywołuje reakcję, jak głosi fizyka.

                                    Zazwyczaj może stosujesz takie techniki, ale bywa i tak- jak w w/w wypadku-nie rozumiesz co się do ciebie pisze. Nawet sformułowania "nie miałam takiego zamiaru" są dla ciebie nieczytelne bo po prostu ty chcesz takich jakie ty sobie życzysz.
                                    I na tym kończy się dialog.
                                    • maitresse.d.un.francais Re: Przepraszam, na jakim mieście? 07.10.12, 18:58

                                      > Zazwyczaj może stosujesz takie techniki, ale bywa i tak- jak w w/w wypadku-nie
                                      > rozumiesz co się do ciebie pisze.

                                      Jak to dobrze zatem, że ty jesteś taka bystra, nieomylna i w dodatku wszechwiedząca i możesz nam uświadomić, że się stale mylimy i nic nie rozumiemy, prawda?



                                      Nawet sformułowania "nie miałam takiego zamia
                                      > ru" są dla ciebie nieczytelne

                                      Kłamstwo i oszczerstwo. Nie miałaś takiego zamiaru, OK. Niemniej COŚ chyba na temat tego wątku myślisz?

                                      Mój przekaz brzmiał "Tak, rozumiem, NIE MIAŁAŚ TAKIEGO ZAMIARU, ale jeśli pomyślisz nad tym wątkiem, to o czym on twoim zdaniem jest?"

                                      Nawet tego nie zrozumiałaś.
                                      • astra18 Re: Przepraszam, na jakim mieście? 08.10.12, 06:07
                                        "Mój przekaz brzmiał "Tak, rozumiem, NIE MIAŁAŚ TAKIEGO ZAMIARU, ale jeśli pomyślisz nad tym wątkiem, to o czym on twoim zdaniem jest?"

                                        Nawet tego nie zrozumiałaś. "

                                        Jakie masz kompetencje żeby oceniać mój stopień percepcji??????????

                                        Pasuje ci teraz?

                                  • maria421 Re: Przepraszam, na jakim mieście? 07.10.12, 09:03
                                    maitresse.d.un.francais napisała:

                                    > Zazwyczaj to czynię, kiedy druga strona uparcie wykręca się od odpowiedzi na py
                                    > tanie.

                                    Czyli kiedy druga strona nie daje odpowiedzi takiej, jakiej Ty oczekujesz :)

                                    • maitresse.d.un.francais Re: Przepraszam, na jakim mieście? 07.10.12, 19:00

                                      > Czyli kiedy druga strona nie daje odpowiedzi takiej, jakiej Ty oczekujesz :)
                                      >
                                      Ściśle biorąc Mario, Astra nie dała żadnej odpowiedzi. Ty zresztą zrobiłaś tak samo, kiedy uznałam Twoje racje i zmieniłam w związku z nimi formę mojego pytania.
                                      • astra18 Re: Przepraszam, na jakim mieście? 08.10.12, 06:10
                                        maitresse.d.un.francais napisała:

                                        >
                                        > > Czyli kiedy druga strona nie daje odpowiedzi takiej, jakiej Ty oczekujesz
                                        > :)
                                        > >
                                        > Ściśle biorąc Mario, Astra nie dała żadnej odpowiedzi. Ty zresztą zrobił
                                        > aś tak samo, kiedy uznałam Twoje racje i zmieniłam w związku z nimi formę mojeg
                                        > o pytania.

                                        Nie dała odpowiedzi takiej, jaka by cię satysfakcjonowała. Mówi ci to już druga osoba na forum, że yaki styl dialogu prowadzisz, może czas na wyciągnięcie wniosków?
                                        • maitresse.d.un.francais Czy ja cię zatrudniałam na etacie nauczycielki? 08.10.12, 16:14

                                          > Nie dała odpowiedzi takiej, jaka by cię satysfakcjonowała. Mówi ci to już druga
                                          > osoba na forum, że yaki styl dialogu prowadzisz, może czas na wyciągnięcie wni
                                          > osków?

                                          Tobie też różne osoby na forum różne rzeczy mówią. Wyciągasz z tego wnioski?

                                          A w ogóle - to czy ja cię zatrudniałam na etacie osobistej nauczycielki/wychowawczyni? Bo nie przypominam sobie. Chyba że pouczanie innych jest dla ciebie czymś tak odruchowym jak oddychanie, na co wiele wskazuje.
                                          • astra18 Re: Czy ja cię zatrudniałam na etacie nauczycielk 08.10.12, 17:15
                                            maitresse.d.un.francais napisała:

                                            >
                                            > > Nie dała odpowiedzi takiej, jaka by cię satysfakcjonowała. Mówi ci to już
                                            > druga
                                            > > osoba na forum, że yaki styl dialogu prowadzisz, może czas na wyciągnięc
                                            > ie wni
                                            > > osków?
                                            >
                                            > Tobie też różne osoby na forum różne rzeczy mówią. Wyciągasz z tego wnioski?
                                            >
                                            > A w ogóle - to czy ja cię zatrudniałam na etacie osobistej nauczycielki/wychowa
                                            > wczyni? Bo nie przypominam sobie. Chyba że pouczanie innych jest dla ciebie czy
                                            > mś tak odruchowym jak oddychanie, na co wiele wskazuje.

                                            Tako rzecze pouczająca Metresa. ŚMIECH ( specjalnie dla ciebie, bo nie czytasz emotikonów ).
                                            • maitresse.d.un.francais Re: Czy ja cię zatrudniałam na etacie nauczycielk 08.10.12, 20:11

                                              > Tako rzecze pouczająca Metresa.

                                              Rzecze, i co z tego?

                                              Moje wady nie wykluczają twoich.

            • zbyfauch Re: Przepraszam, na jakim mieście? 05.10.12, 19:33
              astra18 napisała:
              > Katolikiem się jest z wyboru (...)

              Hipokryzja ma różne oblicza, to jest dość jaskrawe, całość woła o pomstę do nieba. :)
              • zbyfauch Żydem też człowiek staje się 05.10.12, 19:37
                bez udziału własnej woli ale ze względu na mamusię, która niczemu nie winna, że ma w poprzek. ;)
                Natomiast katolikiem zostaje się w przeważającej większości w wyniku ordynarnej indoktrynacji od niemowlęctwa a kiedyś także w wyniku krwawej "ewangelizacji".
                • maria421 Re: Żydem też człowiek staje się 05.10.12, 19:47
                  zbyfauch napisał:

                  > bez udziału własnej woli ale ze względu na mamusię, która niczemu nie winna, że
                  > ma w poprzek. ;)
                  > Natomiast katolikiem zostaje się w przeważającej większości w wyniku ordynarnej
                  > indoktrynacji od niemowlęctwa a kiedyś także w wyniku krwawej "ewangelizacji".


                  Wypraszam sobie, mnie nikt ordynarnie nie indoktrynowal.

                  Katolikiem staje sie oczywiscie przez chrzest w kosciele katolickim.
                  W dojrzalym wieku mozna stac sie "katolikiem z wyboru" jezeli swiadomie uzna sie wlasny zwiazek i przynaleznosc do kosciola katolickiego.

                  P.S. Historia sie klania, Zbychu. W czasie "krwawej ewangelizacji" nie uzywano jeszcze pojecia "katolicyzm", to okreslenie zaczeto uzywac dopiero po Reformacji.

                  Poza tym to ewangelizacja odbywala sie glownie pokojowo, poprzez szerzenie Dobrej Nowiny przez misjonarzy, ktorzy czesto tracili zycie podczas misji.
                  • zbyfauch Re: Żydem też człowiek staje się 05.10.12, 19:56
                    maria421 napisała:
                    > Wypraszam sobie, mnie nikt ordynarnie nie indoktrynowal.

                    Widać zrobił to wyjątkowo chytrze, skoro tak stanowczo negujesz. :)

                    Tacy są najgorsi, jak Żmijewski (sic!), który w telewizorze podstępnie dorabia KK ludzką twarz. ;)
            • maitresse.d.un.francais Ach, zapomniałam, że Astra czyta w moich myślach 05.10.12, 21:07
              i wie, co mnie mierzi i co staram się ośmieszyć.

              Lepiej też wie, jakich zasad przestrzegam, a jakich nie.

              Nigdzie nie pisałam, że siostrzyczki sprzątają "pewnie z nudów". Lubisz wkładać w moje usta wiele rzeczy, których NIGDZIE NIE NAPISAŁAM.
              • astra18 Re: Ach, zapomniałam, że Astra czyta w moich myśl 06.10.12, 05:45
                maitresse.d.un.francais napisała:

                > i wie, co mnie mierzi i co staram się ośmieszyć.
                >
                > Lepiej też wie, jakich zasad przestrzegam, a jakich nie.
                >
                > Nigdzie nie pisałam, że siostrzyczki sprzątają "pewnie z nudów". Lubisz wkładać
                > w moje usta wiele rzeczy, których NIGDZIE NIE NAPISAŁAM.

                Ależ Metreso, to twój wątek, nie czyń mnie jego bohaterką, zbytek łaski:)
                • maitresse.d.un.francais Ależ nie widzę tu żadnego 06.10.12, 18:15

                  "czynienia bohaterką wątku".

                  Poza tym - jak to dobrze, Astro, że ty jesteś taką porządną, dobrą katoliczką, wierzącą w sposób właściwy, prawda? Zupełnie nie to, co ta grzeszna Metresa, która stoi tam z tyłu. ;-P
      • maitresse.d.un.francais ja tego nie wymyśliłam, tylko linkuję 05.10.12, 15:41

        > O kurczę! Muszę szybko uświadomić żonę

        Mój drogi, z szacunkiem dla małżonki, ale to, co wkleiłam nie jest mojego autorstwa, a autorstwa KK właśnie.

        Tutaj też, w okolicach odnośników 7 i 8.

        www.srk.opoka.org.pl/srk/srk_pliki/dokumenty/art3.html
        • kqsh Re: ja tego nie wymyśliłam, tylko linkuję 05.10.12, 16:27
          maitresse.d.un.francais napisała:

          >
          > > O kurczę! Muszę szybko uświadomić żonę
          >
          > Mój drogi, z szacunkiem dla małżonki, ale to, co wkleiłam nie jest mojego
          > ] autorstwa, a autorstwa KK właśnie.
          >
          > Tutaj też, w okolicach odnośników 7 i 8.
          >
          > www.srk.opoka.org.pl/srk/srk_pliki/dokumenty/art3.html

          Znam ten tekst i w ogóle stanowisko mojego Kościoła w sprawie antykoncepcji, ale nie mogę nigdzie odnaleźć Twojej „powszechnie znanej“ tezy, że „stały "dostęp" do żony powoduje, że mąż traci dla niej szacunek.” Zacytuj, proszę ten fragment.

          BTW, co to jest w ogóle „stały dostęp”? Dla mnie „dostępem” są codzienne (a więc właśnie „stałe”) czułości i pieszczoty, także takie na wskroś erotyczne, okazywane sobie wzajemnie, nawet wtedy, gdy nie kończą się obopólnym orgazmem. I nigdy ich nam z żoną za wiele, ba, one wzmacniają naszą wzajemną miłość. Czy smak i przyjemność pysznego ciastka bardziej doceni spaślak, obżerający się nim na codzień bez ograniczeń, czy ktoś, kto, dbając o linię, spożywa je od czasu do czasu, przy kawiarnianym stoliku, wraz z kawą i kieliszkiem wybornego likieru? No i odpowiedz mi, komu ono szybciej obrzydnie, o wyrzutach sumienia wynikających z obżarstwa nawet nie wspominając? Może coś takiego ma na myśli KK w swojej nauce o zabójczej roli antykoncepcji dla miłości małżonków?

          • annajustyna Re: ja tego nie wymyśliłam, tylko linkuję 05.10.12, 16:46
            KK przede wszytskim podkresla role godnosci i szacunku do drugiej osoby. No i kazdy ma swoj wlasny rozum...
            • maitresse.d.un.francais Re: ja tego nie wymyśliłam, tylko linkuję 05.10.12, 21:05
              annajustyna napisała:

              > KK przede wszytskim podkresla role godnosci i szacunku do drugiej osoby.

              Oj tak, do upadłego.
            • jureek Re: ja tego nie wymyśliłam, tylko linkuję 06.10.12, 14:19
              annajustyna napisała:

              > KK przede wszytskim podkresla role godnosci i szacunku do drugiej osoby.

              Który to szacunek wyraża się na przykład w mówieniu o innej osobie per spaślak.
              Jura
              • maitresse.d.un.francais Re: ja tego nie wymyśliłam, tylko linkuję 06.10.12, 18:15

                > Który to szacunek wyraża się na przykład w mówieniu o innej osobie per spaślak.
                > Jura

                Kto mówi o kim per spaślak?
          • maitresse.d.un.francais Re: ja tego nie wymyśliłam, tylko linkuję 05.10.12, 21:04
            Działanie antykoncepcyjne sprowadza kobietę do rzędu rzeczy, przedmiotu użycia, a mężczyznę zwalnia z odpowiedzialności.

            Przez "stały dostęp" miałam na myśli możliwość codziennego współżycia seksualnego. To właśnie umożliwia sztuczna antykoncepcja. I to wynikało z mojego postu.

            Codziennych pieszczot KK nie zabrania.
            • ja.nusz Re: ja tego nie wymyśliłam, tylko linkuję 05.10.12, 23:30
              Z wszystkiego co KK zabrania można się wyspowiadać i po herbacie - oczywiście trzeba żałować i obiecać poprawę.
              Wszyscy katolicy tak robią, a między jednym przyklęknięciem w konfesjonale a następnym, gwałcą żony, kradną, bluźnią, okaleczają, kłamią, itd, itp.
              Katolicyzm jest jest wyjątkowo wygodną religią dla wszelkiego gatunku kanalii i szumowin - nie oznacza to, że wśród przedstawicieli tego towarzystwa nie ma porządnych jednostek, że przewdstawię tu swoją skromną osobę jako przykład.
              • kqsh Twój „katolicyzm“, 06.10.12, 00:21
                „porządna jednostko“ tego „towarzystwa kanalii i szumowin“, zdążyłem pozanć w ciągu zaledwie trzech dni pobytu na tym forum. Doradzam porzucenie sprośnych lektur, patelni i lodów oraz jak najszybszą szczerą spowiedź. ;)

                ja.nusz napisał:

                > Katolicyzm jest jest wyjątkowo wygodną religią dla wszelkiego gatunku kanalii i
                > szumowin - nie oznacza to, że wśród przedstawicieli tego towarzystwa nie ma p
                > orządnych jednostek, że przewdstawię tu swoją skromną osobę jako przykład.
                • astra18 Re: Twój „katolicyzm“, 06.10.12, 06:01
                  kqsh napisała:

                  ", zdążyłem pozanć w ciągu zaledwie trzech dni pobytu na tym forum. Doradzam porzucenie sprośnych lektur,"

                  Czyli wejście miałeś "hardcorowe" i chleba i soli pożałowali:)

                  BTW - ale nick to masz.....niech mnie gwint ściśnie, jakieś zdrobnienie??????:)
                  • maria421 Re: Twój „katolicyzm“, 06.10.12, 07:30
                    Tylko prosze sie nie licytowac kto jest prawdziwym katolikiem a kto nie, czyj katolicyzm jest lepszy a czyj gorszy.

                    • maitresse.d.un.francais Re: Twój „katolicyzm“, 06.10.12, 18:18
                      maria421 napisała:

                      > Tylko prosze sie nie licytowac kto jest prawdziwym katolikiem a kto nie, czyj k
                      > atolicyzm jest lepszy a czyj gorszy.
                      >
                      Chciałabyś Mario. :-P

                      Ale że Janusz za katolika się uważa, i to dobrego, to i mnie zdziwiło.

                      "Na moją pogardę to trzeba sobie zasłużyć" - toż to żywcem z nauki KK! Wedle Janusza zapewne.
    • kqsh Re: Siedzę i myślę, czyli NPR 05.10.12, 11:11
      ja.nusz napisał:

      > Trochę luzu kotomatołku.

      Jaki to rodzaj matołka ten twój „kotomatołek“? Połączenie kota z matołkiem?
      A´propos luzu, nie mylisz go przypadkowo ze zwykłym chamstwem? Czy to aby nie to zbyt częste czytanie szmatławców tak cię intelektualnie „rozwija“?


      • ja.nusz Re: Siedzę i myślę, czyli NPR 05.10.12, 11:46
        Zbych miał rację - z tobą będzie tu jeszcze sporo uciechy.

        Popełniłem literówkę, ale sądziłem, że jako ssak o wyższej inteligencji, domyślisz się, że chodziło o katomatołka. Z gróry zaznaczam, że określenie to nie dotyczy wszystkich katolików.
        • kqsh Re: Siedzę i myślę, czyli NPR 05.10.12, 12:04
          ja.nusz napisał:

          > Zbych miał rację - z tobą będzie tu jeszcze sporo uciechy.

          Fajnie! Szczególnie, że dla apologetów homoseksualizmu uciecha to nielamze religia, prawda?

          >
          > Popełniłem literówkę, ale sądziłem, że jako ssak o wyższej inteligencji, domyśl
          > isz się, że chodziło o katomatołka. Z gróry zaznaczam, że określenie to
          > nie dotyczy wszystkich katolików.

          No popatrz, jedna skromiutka literka, a od razu czuję się lepiej! Kotomatołek wydawał mi się mocno podejrzany i nie bardzo wiedziałem jak zareagować. Natomiast katomatołek, to zupełnie coś innego! Ten tyluł rozpiera mnie dumą. Szczególnie w ustach tendującego w stronę prostackiego chamstwa, wielbiciela Urbana. Proszę cię, abyś odtąd cały czas mnie tak nazywał, bo jeszcze przez pomyłkę najdzie mnie kiedy ochota potraktowania twych bzdetów poważnie, a tak, zobaczę „katomatołka“ i już bedę wiedział jaki "intelektualista" się za danym wpisem kryje. ;)
          • zbyfauch Re: Siedzę i myślę, czyli NPR 05.10.12, 14:02
            kqsh napisał: (...)

            Myliłem się.
            Z Ciebie nie będzie pociechy.
            Masz tyle polotu, co pudło po juniorkach.
            A szkoda.
            • kqsh Re: Siedzę i myślę, czyli NPR 05.10.12, 14:58
              zbyfauch napisał:

              > kqsh napisał: (...)
              >
              > Myliłem się.
              > Z Ciebie nie będzie pociechy.
              > Masz tyle polotu, co pudło po juniorkach.
              > A szkoda.

              Mylić się, rzecz ludzka. Nie przejmuj się, jeszcze nie raz się w moim przypadku pomylisz, tym bardziej, że zupełnie z kumplem nie wyczuwacie, kiedy robię sobie z was jaja, wykorzystując wasze lapsusy i „mondrości“, a kiedy piszę poważnie. „Pudło po juniorkach“ sprzedałoby was ze trzy razy i ponownie kupiło, a wy byście się nawet nie zorientowali co się dzieje. Jeszcze nie raz wam to udowodnię, przyjaciele. ;)
              • zbyfauch Re: Siedzę i myślę, czyli NPR 05.10.12, 15:18
                kqsh napisał:
                > (...)Jeszcze nie raz wam to udowodnię, przyjaciele. ;)

                To ja zawczasu podwinę ogon, coby dalszej kompromitacji sobie oszczędzić.
                • kqsh Re: Siedzę i myślę, czyli NPR 05.10.12, 15:47
                  zbyfauch napisał:

                  > kqsh napisał:
                  > > (...)Jeszcze nie raz wam to udowodnię, przyjaciele. ;)
                  >
                  > To ja zawczasu podwinę ogon, coby dalszej kompromitacji sobie oszczędzić.
                  >

                  Chcesz uciec przed „pudłem po juniorkach“? No chyba, żeś jeden z juniorek i nie lubisz ciemości. ;)
                  • maitresse.d.un.francais Re: Siedzę i myślę, czyli NPR 05.10.12, 15:54

                    > >
                    >
                    > Chcesz uciec przed „pudłem po juniorkach“? No chyba, żeś jeden z ju
                    > niorek i nie lubisz ciemości. ;)

                    A ty jak już siedzisz na forum, to zajmij się linkami, które wkleiłam.

                    Czyżby nie były to strony katolickie, tylko, jako rzekła astra, "gadanie ludzi na mieście"?
                    • jureek Re: Siedzę i myślę, czyli NPR 06.10.12, 14:25
                      maitresse.d.un.francais napisała:

                      > A ty jak już siedzisz na forum, to zajmij się linkami, które wkleiłam.

                      Obawiam się, że się nie doczekasz, żeby się tym zajął.
                      Jura
                      • maitresse.d.un.francais Re: Siedzę i myślę, czyli NPR 06.10.12, 18:11
                        jureek napisał:

                        > maitresse.d.un.francais napisała:
                        >
                        > > A ty jak już siedzisz na forum, to zajmij się linkami, które wkleiłam.
                        >
                        > Obawiam się, że się nie doczekasz, żeby się tym zajął.
                        > Jura

                        Ależ już się zajął!

                        Wykręcił kota ogonem, tłumacząc, że nie ma tam nic o "codziennym dostępie do żony" (istotnie, nie tymi słowami) i pytając obłudnie, czy aby chodziło mi o codzienne CZUŁOŚCI.
    • annajustyna NPR - antyprzyklad 06.10.12, 17:53
      Pomijajac kwestie zycia ladnych pare lat w konkubinacie, ale tutaj mamy np. antyprzyklad stosowania NPR, bo zgodnie z nauka KK nalezy miec tyle dzieci, na ile nas stac (dyskusje o tzw. wpadkach sobie darujmy):
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,12621493,Pol_miliona_zlotych_zadoscuczynienia_za_wysterylizowanie.html
    • fan.club Ja też siedzę, ale nie myślę. 10.10.12, 07:15
      Mogę sobie na to pozwolić, bo sprawę dostępu ostatecznie reguluje sama małżonka.
      A co to jest NPR?
      • maria421 Re: Ja też siedzę, ale nie myślę. 10.10.12, 09:30
        fan.club napisał:

        > Mogę sobie na to pozwolić, bo sprawę dostępu ostatecznie reguluje sama małżonka

        I tak powinno byc! :-)

        > A co to jest NPR?

        Naturalne planowanie rodziny, jesli sie nie myle.
        • ja.nusz Re: Ja też siedzę, ale nie myślę. 10.10.12, 09:56
          Kwestia dostępu jest chyba jednach najczęściej regulowana wspólnie.
          • fan.club Zgadza się! 10.10.12, 10:57
            Dlatego wspomniałem o "ostatecznej" decyzji.
            • ja.nusz Re: Zgadza się! 10.10.12, 11:03
              fan.club napisał:

              > Dlatego wspomniałem o "ostatecznej" decyzji.

              No to jesteśmy w domu, a konkretnie w sypialni;)
Pełna wersja