Czy według oficjalnej nauki KK

20.10.12, 17:10
fantazje erotyczne są grzechem?
    • ja.nusz Re: Czy według oficjalnej nauki KK 20.10.12, 17:32
      maitresse.d.un.francais napisała:

      > fantazje erotyczne są grzechem?

      Jeżeli jako katolicka mężatka marzysz, żeby zostać zerżniętą przez murzyna z olbrzymim członkiem, to tak.
      Jeżeli podobne marzenie dotyczy katolickiego małżonka , to nie.

      Jasne? Czy może podać więcej przykładów?
      • zbyfauch Re: Czy według oficjalnej nauki KK 20.10.12, 18:11
        ja.nusz napisał:
        > Jeżeli podobne marzenie dotyczy katolickiego małżonka , to nie.

        Pod warunkiem zerżnięcia z poczęciem.
        Pobożna niewiasta marzy o poczęciu.
    • zawszekacperek Re: Czy według oficjalnej nauki KK 20.10.12, 18:24
      Zdecydowanie tak. Z wyjątkiem fantazji o ...niepokalanym poczęciu. :)

      Kacperek
    • maria421 Re: Czy według oficjalnej nauki KK 20.10.12, 18:31
      maitresse.d.un.francais napisała:

      > fantazje erotyczne są grzechem?

      Nic mi o tym nie wiadomo.

      Przypuszczam ze same fantazje etotyczne nie podpadaja pod IX przykazanie.
    • maria421 Przy okazji, pytanie: 20.10.12, 18:38
      czy gdybyscie wiedzieli ze Wasza zona/Wasz maz ma fantazje erotyczne dotyczace innej osoby niz Wy, to uznalibyscie to za zdrade?

      Czy mozna kogos zdradzac w myslach?
      • annajustyna Re: Przy okazji, pytanie: 20.10.12, 18:42
        Pewnie, ze mozna - vode: sasiadka (moj post ponizej) ;).
    • annajustyna Re: Czy według oficjalnej nauki KK 20.10.12, 18:41
      Na ten temat wypowiedzial sie swego czasu ks. Jacek Prusak, ktory jest takze seksterapeuta: otoz fantazje od czasu do czasu sa czyms normalnym, choc zarazem bezwstydnym (zaden grzech ciezki etc.,), ale jesli pojawia sie w nich np. regularnie sasiadka, to dobrze byloby sie zastanowic nad terapia malzenska ;).
      • maitresse.d.un.francais Re: Czy według oficjalnej nauki KK 20.10.12, 18:53
        Przepraszam, ale jakim cudem ksiądz może być seksterapeutą? Terapeuta ma obowiązek stosować się do zasad seksuologii, a nie KK, a te stoją w sprzeczności.

        "Normalnym, choć zarazem bezwstydnym" - tu widać właśnie przykład tej sprzeczności.

        Niemniej dziękuję forumce za wypowiedź.
        • annajustyna Re: Czy według oficjalnej nauki KK 20.10.12, 19:45
          Akurat ten jest.
          • maitresse.d.un.francais Re: Czy według oficjalnej nauki KK 20.10.12, 22:57
            annajustyna napisała:

            > Akurat ten jest.

            To widzę, że jest.

            I nie chodzi mi o to, że nie może fizycznie, ale że nie może być prawdziwym terapeutą.

            Moim zdaniem nie ma prawa, bo nawet nie próbuje być obiektywny.
      • maria421 Re: Czy według oficjalnej nauki KK 20.10.12, 18:53

        annajustyna napisała:

        > Na ten temat wypowiedzial sie swego czasu ks. Jacek Prusak, ktory jest takze se
        > ksterapeuta: otoz fantazje od czasu do czasu sa czyms normalnym, choc zarazem b
        > ezwstydnym (zaden grzech ciezki etc.,), ale jesli pojawia sie w nich np. regula
        > rnie sasiadka, to dobrze byloby sie zastanowic nad terapia malzenska ;).


        No to w koncu maz, dzielacy malzenskie loze z zona ale fantazjujacy erotycznie o sasiadce , te zone zdradza czy nie ?
        :)
        • maitresse.d.un.francais Re: Czy według oficjalnej nauki KK 20.10.12, 19:03

          >
          > No to w koncu maz, dzielacy malzenskie loze z zona ale fantazjujacy erotycznie
          > o sasiadce , te zone zdradza czy nie ?
          > :)

          Moim zdaniem ks. Prusak wykombinował sobie, że dyskurs psychologiczny cieszy się obecnie sporym zainteresowaniem, przebrał się niejako za psychologa i zamiast "grzech" mówi "problem/lęk/deficyt", ale cele i założenia księdza są te same - zniechęcić, obrzydzić.

          Zwłaszcza że w linkowanym niżej artykule raz przemawia językiem psychologii, a raz Kościoła, co dowodzi, że nie jest obiektywnym terapeutą, a tyerapeuta stronniczy jest GORSZY niż brak terapeuty.
        • annajustyna Re: Czy według oficjalnej nauki KK 20.10.12, 19:45
          W sumie chyba tak? ;). W koncu mysla tez sie grzeszy...
      • maitresse.d.un.francais Re: Czy według oficjalnej nauki KK 20.10.12, 18:56
        A tu dla odmiany inny ksiądz, w specyficznej kwestii:

        www.rozmawiamy.jezuici.pl/rozmawiamy/forum/109/n/2944
        • maria421 Re: Czy według oficjalnej nauki KK 20.10.12, 18:58
          maitresse.d.un.francais napisała:

          > A tu dla odmiany inny ksiądz, w specyficznej kwestii:
          >
          > www.rozmawiamy.jezuici.pl/rozmawiamy/forum/109/n/2944

          No wiec masz odpowiedz na Twoje pytanie.
          • maitresse.d.un.francais Re: Czy według oficjalnej nauki KK 20.10.12, 19:00

            >
            > No wiec masz odpowiedz na Twoje pytanie.

            No więc nie mam. Zalinkowany przykład jest specyficzny.
        • maitresse.d.un.francais Re: Czy według oficjalnej nauki KK 20.10.12, 19:00
          Tu ks. Prusak:

          kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,107880,4221790.html
          Czyli - nie są grzechem, ale są dowodem napięć, lęków, frustracji. Mam wrażenie, że ksiądz ukrył się za etykietką psychologa i piętnuje tak samo, tylko za pośrednictwem bardziej popularnego dyskursu. Chytre.
          • annajustyna Re: Czy według oficjalnej nauki KK 20.10.12, 19:46
            Tak samo jak masturbacja - nie jest grzechem, jesli jest zwiazana z lekami, frustracja, napiecia etc.
            • annajustyna Re: Czy według oficjalnej nauki KK 20.10.12, 19:48
              W kazdym razie nie jest grzechem ciezkim. I na logike jest dopuszczalna w malzenstwie, jesli sie o niej opowie drugiej polowce :P.
            • maria421 Re: Czy według oficjalnej nauki KK 20.10.12, 22:18
              annajustyna napisała:

              > Tak samo jak masturbacja - nie jest grzechem, jesli jest zwiazana z lekami, fru
              > stracja, napiecia etc.

              Wtedy nie jest grzechem, ale zaburzeniem nerwicowym :)
              • maitresse.d.un.francais Re: Czy według oficjalnej nauki KK 20.10.12, 22:59

                > Wtedy nie jest grzechem, ale zaburzeniem nerwicowym :)

                No właśnie. Akurat właśnie to, co w nauce KK jest grzechem, u księdza pseudoterapeuty okazuje się zaburzeniem.

                Chytre, mówię, i cwane. Czy ksiądz nie jest aby zakonnikiem jezuitą?
                • maitresse.d.un.francais aaaa! trafiłam! 21.10.12, 00:06
                  jezuita!
    • maria421 Wole Wieszcza 20.10.12, 19:12
      "Niech ślub ziemski innego darzy ręką twoją,
      Tylko wyznaj, że Bóg mi poślubił twą duszę."


      i to ze "serce nie sluga"....

      niz porady ksiezy w sprawach sercowo-erotycznych.

      Zdarza sie ze osoby zonate lub zamezne , nawet bedace w udanym zwiazku, zakochuja sie w kims innym. Zdarza sie ze osoby stanu wolnego zakochuja sie w kims kto jest w zwiazku malzenskim.

      To sa jak najbardziej ludzkie, piekne, glebokie uczucia, ktore po prostu sa i nie daja sie z serca wymazac. Takie uczucia nie moga byc grzechem!
      • maitresse.d.un.francais Re: Wole Wieszcza 20.10.12, 19:14
        Mario, ale mnie nie interesuje kwestia zakochiwania, a fantazji. Taka jestem okrutnie przyziemna. O głębokich uczuciach rozmawiam obecnie tylko na priva.
        • maria421 Re: Wole Wieszcza 20.10.12, 19:17
          maitresse.d.un.francais napisała:

          > Mario, ale mnie nie interesuje kwestia zakochiwania, a fantazji. Taka je
          > stem okrutnie przyziemna. O głębokich uczuciach rozmawiam obecnie tylko na priv
          > a.


          A czy jedno nie idzie w parze z drugim?
          Tzn. Czy jedno nie powinno isc w parze z drugim?
          • maitresse.d.un.francais Re: Wole Wieszcza 20.10.12, 19:42

            >
            >
            > A czy jedno nie idzie w parze z drugim?
            > Tzn. Czy jedno nie powinno isc w parze z drugim?

            Czy powinno, czy nie, bo różne są na ten temat poglądy (vide wiktoriańska Anglia na przykład...) mogę chyba omawiać jedno i drugie osobno?
    • annajustyna ja bym jeszcze rozroznila 20.10.12, 21:24
      miedzy taka hardkorowa fantazja a pokusa. Pokusa to jeszcze na pewno nie zdrada...
      • maria421 Re: ja bym jeszcze rozroznila 20.10.12, 22:09

        annajustyna napisała:

        > miedzy taka hardkorowa fantazja a pokusa. Pokusa to jeszcze na pewno nie zdrada
        > ...

        Pokusa jest wtedy jak ktos kogos kusi. Czyli jak sasiadka kusi obcego meza uwodzicielskim zachowaniem.
        Na skutek tego maz moze miec "hardkorowe wizje" z sasiadka w roli glownej :)
        • annajustyna Re: ja bym jeszcze rozroznila 20.10.12, 22:48
          Tyz prawda :P.
          • maitresse.d.un.francais Re: ja bym jeszcze rozroznila 20.10.12, 22:54
            annajustyna napisała:

            > Tyz prawda :P.

            E tam. Pokusa nie musi wynikać ze świadomego działania kuszącego. Ale jako taka nie jest grzechem, raczej wystawia nas na próbę.



            • maria421 Re: ja bym jeszcze rozroznila 21.10.12, 09:30
              maitresse.d.un.francais napisała:

              > E tam. Pokusa nie musi wynikać ze świadomego działania kuszącego. Ale jako taka
              > nie jest grzechem, raczej wystawia nas na próbę.

              Prawda. Pokusa nie musi wynikac ze swiadomego dzialania kuszacego. Jednakze pokusa odnosi sie do czegos zabronionego przez nakazy zewnetrzne lub wewnetrzne.
              Z dostosowania sie do nakazow wewnetrznych (np. oparcie sie pokusie zjedzenia czekolady w czasie diety odchudzajacej) mozna miec satysfakcje . Ale czy taka sama satysfakcje mozna miec z oparcia sie pokusie zjedzenia dania miesnego w piatek, czyli dostosowania sie do nakazow zewnetrznych?

              I jeszcze jedno- co jezeli pokusa czuje sie tak samo kuszona przez nas, jak my przez pokuse?
              Jezeli sami stajemy sie pokusa dla naszej pokusy?
              • maitresse.d.un.francais Re: ja bym jeszcze rozroznila 21.10.12, 16:42

                > I jeszcze jedno- co jezeli pokusa czuje sie tak samo kuszona przez nas, jak my
                > przez pokuse?
                > Jezeli sami stajemy sie pokusa dla naszej pokusy?

                To wtedy następuje synergia pokusowa i obie strony zazwyczaj lądują w łóżku.

                Bo rozumiem, że nie masz na myśli wypadku, kiedy mięsko czuje się przez nas kuszone w piątek. ;-)
                • maria421 Re: ja bym jeszcze rozroznila 21.10.12, 17:03
                  maitresse.d.un.francais napisała:

                  > To wtedy następuje synergia pokusowa i obie strony zazwyczaj lądują w łóżku.

                  Ale przeciez chociaz jedna ze stron moze sie oprzec.

                  Tu mi sie kojarzy scena z "Ojca chrzestnego" gdzie jedna taka opierala sie o drzwi :-)
                  • maitresse.d.un.francais Re: ja bym jeszcze rozroznila 21.10.12, 18:23
                    maria421 napisała:

                    > maitresse.d.un.francais napisała:
                    >
                    > > To wtedy następuje synergia pokusowa i obie strony zazwyczaj lądują w łóż
                    > ku.
                    >
                    > Ale przeciez chociaz jedna ze stron moze sie oprzec.
                    >
                    > Tu mi sie kojarzy scena z "Ojca chrzestnego" gdzie jedna taka opierala sie o dr
                    > zwi :-)

                    No właśnie. :-P
    • annajustyna Zamiast dyskutowac - na msze idzta! 21.10.12, 09:31
      ja nie ide - u nas jedna o 9:15, a mialam koszmarna noc (dziecko ma katar i budzilo sie chyba co 2 sekundy :().
      • ja.nusz Re: Zamiast dyskutowac - na msze idzta! 21.10.12, 10:15
        annajustyna napisała:

        > ja nie ide - u nas jedna o 9:15, a mialam koszmarna noc (dziecko ma katar i bud
        > zilo sie chyba co 2 sekundy :().

        Grzeszysz niewiasto - dziecinny katar to żadna wymówka. A jeżeli już grzeszysz, to przy okazji możesz sobie pofantazjować seksualnie - tak na całego:)

        • maria421 Re: Zamiast dyskutowac - na msze idzta! 21.10.12, 10:19
          U nas dopiero o 11.15. Oczywiscie ze ide.
        • annajustyna Re: Zamiast dyskutowac - na msze idzta! 21.10.12, 10:33
          Pofantazjowac seksualnie w duchu ostatniej encykliki "Deus caristas est" !
    • kqsh Re: Czy według oficjalnej nauki KK 21.10.12, 14:20
      maitresse.d.un.francais napisała:

      > fantazje erotyczne są grzechem?

      A może by tak po prostu sięgnąć do najbardziej miarodajnego źródła? Oto co mówi na ten temat Pismo Św.:

      "Nie będziesz pożądał żony swojego bliźniego" (Powtórzonego Prawa 5, 21a)

      Przykazanie dziewiąte nie mówi o „braniu”, jak rozumieją je niektórzy, ale samym tylko „pożądaniu”, które także jest grzechem, co jeszcze dosadniej potwierdza sam Jezus mówiąc:

      "Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa." (Mateusz 5, 28).

      Marzenia seksualne zawsze są zatem grzechem, bez względu na ich intensywność i częstotliwość. Czasem jest to grzech lekki, wynikający z czysto ludzkich ułomności, z pewnego wewnętrznego nieuporządkowania, a czasem ciężki, jeśli takie marzenia stają się obsesją, nałogiem, bo w niezwalczanym nałogu zawsze mamy do czynienia z nieustannym postępem intensywności – dawka „narkotyku” musi być sukcesywnie zwiększana, nawet dla osiągnięcia tego samego efektu.

      Bóg zna najlepiej możliwości każdego człowieka i w ocenie czynów na pewno wszystkie te indywidualne uwarunkowania uwzględni. Bóg wie ponadto, że osiągnięcie ideału jest na tym świecie niemożliwe, więc nie stawia człowieka wobec radykalnej alternatywy „albo – albo”, ale chce, abyśmy zrobili wszystko co w naszej mocy, aby zbliżyć się do ideału. Będziemy zatem sądzeni z naszych wysiłków, a nie z osiągniętych ostatecznych pozytywnych efektów.
      Ciekawy jest jeszcze jeden aspekt całego zagadnienia. Otóż postawione na początku wątku pytanie zmierza w kierunku kwestii, czy coś, co robię wolno mi robić, dokładnie, czy marzenia seksualne grzechem? Człowiek zwykle nie pyta, co mu robić nie wolno, co robić nie należy lub czego robić nie powinien, ale co wolno mu robić. Tym samym zdradza skłonność do poszerzania obszaru własnej wolności, ba, zwykle nawet najpierw coś robi, a potem zastanawia się, czy mu to było wolno. ;)

      Z czego się to bierze? Otóż potocznie stwierdzamy na ogół, że „mamy ciało“. Sugerujemy tym stwierdzeniem relację zależności posiadania, zachodzącą między „mną i moim ciałem“, a dokładniej sugierujemy, że to nasze własne Ja jest „właścicielem“ naszego ciała, że to my decydujemy o tym, jak ono się zachowuje. Tymczasem w wielu przypadkach, prawdziwsze byłoby zdanie: „ciało ma mnie“. Człowiek może stać się bowiem „niewolnikiem“ własnego ciała. I zwykle dopiero wtedy właśnie zaczyna stawiać sobie i nnym pytania w rodzaju „czy mi wolno“, a więc w fazie, w której już własnego ciała nie kontroluje. O potrzebie tej ustawicznej kontroli nad własnym ciałem (a więc także nad marzeniami seksualnymi) Jezus wspominał bardzo często, mówiąc np. o cudotwórczej sile wiary, czy korzystniejszym dla człowieka pozbywaniu się „członków“, które go gorszą.

      „Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła” (Marek 9,47-48)


      Jezusowi nie chodzi oczywiście tylko o oko fizyczne, ale także o to „oko wewnętrzne”, czyli właśnie o nieuporządkowane marzenia, pragnienia i myśli. Jezus nie namawia nas przy tym do samookaleczeń, ale przestrzega przed wejściem na drogę grzechu. Wewnętrzna zgoda na osłabienie woli ustawia człowieka na równi pochyłej, po której bardzo łatwo jest stoczyć się ku złu. W innym miejscu Jezus powie:

      "Światłem ciała jest oko. Jeśli więc twoje oko jest zdrowe, cale twoje ciało będzie w świetle. Lecz jeśli twoje oko jest chore, całe twoje ciało będzie w ciemności" (Mateusz 6, 22)

      Także ten cytat odnosi się również do „oka wewnętrznego“.

      "I mówił dalej: «Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym». " (Marek 7,20 -23).

      Może więc, zamiast zastanawiać się co nam katolikom „wolno”, trzeba by zastanowić się co – zgodnie z nauką Jezusa – czynić należy. Kościół Katolicki daje swoim świadomym członkom odpowiednie, bardzo skuteczne instrumenty dla coraz lepszego opanowywania własnych skłonności. Kwestię ich ewentualnego wykorzystania każdy powinien rozstrzygnąć sam.

      Wszystko to co powyżej napisałem, nie dotyczy oczywiście ludzi obciążonych różnego rodzaju nerwicami i innymi, niemożliwymi do opanowania przyrodzonymi skłonnościami. Często źródła fantazji seksualnych i niemożność opanowania „marzeń” leżą w wadliwym wychowaniu i o tym oczywiście wie także Pan Bóg.

      • maria421 Re: Czy według oficjalnej nauki KK 21.10.12, 15:03
        Jurku Lotaku, wiedzialam ze wrocisz:)

        Ciesze sie.
        • maitresse.d.un.francais To jest Lotak? 21.10.12, 16:44
          Masz pewność? Moim zdaniem to nie jest on.

          • maria421 Re: To jest Lotak? 21.10.12, 16:59

            maitresse.d.un.francais napisała:

            > Masz pewność? Moim zdaniem to nie jest on.
            >

            Znasz kogos innego o takich samych pogladach , znajacego sie na Pismie sw. i potrafiacego w ten sposob pisac?

            I do tego znajacego dobrze niemiecki?

            • maitresse.d.un.francais Re: To jest Lotak? 21.10.12, 18:28

              > Znasz kogos innego o takich samych pogladach

              To Lotak też postrzega człowieka jako grzesznika, którego należy/który powinien się 60 sekund na minutę kontrolować?

              Przykre. I smutne.
      • maitresse.d.un.francais Kolega jest ewangelikiem? 21.10.12, 16:46
        Bo z tysiąc razy słyszałam, jak to nie można opierać się samemu na Piśmie, a należy słuchać egzegezy KK.

        No i przypuszczam, że niezliczeni Ojcowie Kościoła też mieli tu coś do powiedzenia.

        • annajustyna Re: Kolega jest ewangelikiem? 21.10.12, 18:25
          A o prymacie sumienia w KK slyszalas?
          • maitresse.d.un.francais Re: Kolega jest ewangelikiem? 21.10.12, 18:32
            annajustyna napisała:

            > A o prymacie sumienia w KK slyszalas?

            Nad czym?

            Ale to sumienie ma być właściwie ukształtowane*, a skąd ja mam wiedzieć, czy moje jest właściwie?

            *czytaj: człowiek ma myśleć to, co głosi KK
            • annajustyna Re: Kolega jest ewangelikiem? 21.10.12, 18:55
              Troche zaufania do siebie samej...
              • maitresse.d.un.francais Re: Kolega jest ewangelikiem? 21.10.12, 19:26
                annajustyna napisała:

                > Troche zaufania do siebie samej...

                Kiedyś je miałam, ale różni księża oraz co bardziej religijni przedstawiciele laikatu wytłumaczyli mi od tamtej pory, że "moje sumienie jest źle ukształtowane" oraz "moja wiara jeszcze nie dojrzała".

                Znam jednego fajnego księdza, który wierzy w wiernych. Ale to jest pastor ewangelicki. :-PPP
                • maitresse.d.un.francais Re: Kolega jest ewangelikiem? 21.10.12, 19:29
                  maitresse.d.un.francais napisała:

                  > annajustyna napisała:
                  >
                  > > Troche zaufania do siebie samej...
                  >
                  > Kiedyś je miałam, ale różni księża oraz co bardziej religijni przedstawiciele l
                  > aikatu wytłumaczyli mi od tamtej pory, że "moje sumienie jest źle ukształtowane
                  > " oraz "moja wiara jeszcze nie dojrzała".
                  >

                  To ironia była. Jak człowieka współwyznawcy i księża podbudują, to nie daj Panie Boże. ;-)

                  W ten sposób tworzy się ludzi, którzy z każdym kichnięciem latają do proboszcza pytać, czy aby nie zgrzeszyli. Pytanie, czy robi się to świadomie.
              • maria421 Re: Kolega jest ewangelikiem? 21.10.12, 19:42
                annajustyna napisała:

                > Troche zaufania do siebie samej...

                ... a takze do Boga, bo wierze ze czyjes fantazje erotyczne to jest ostatnia sprawa jaka go interesuje.
      • maria421 Re: Czy według oficjalnej nauki KK 21.10.12, 18:44
        kqsh napisał:


        > "Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z n
        > ią cudzołóstwa." (Mateusz 5, 28).


        Tu jest mowa o cudzolostwie, czyli o patrzeniu na kobiete bedaca zona innego mezczyzny, a nie na kobiete stanu wolnego.

        > Marzenia seksualne zawsze są zatem grzechem, bez względu na ich intensyw
        > ność i częstotliwość. Czasem jest to grzech lekki, wynikający z czysto ludzkich
        > ułomności, z pewnego wewnętrznego nieuporządkowania, a czasem ciężki, jeśli ta
        > kie marzenia stają się obsesją, nałogiem, bo w niezwalczanym nałogu zawsze mam
        > y do czynienia z nieustannym postępem intensywności – dawka „narkot
        > yku” musi być sukcesywnie zwiększana, nawet dla osiągnięcia tego samego e
        > fektu.

        Byles kiedys zakochany? Jezeli tak, to chyba myslales o Twojej wybrance od rana do wieczora? Byla pierwsza mysla jaka miales po przebudzeniu i ostania jaka miales przed zasnieciem. I nie myslales chyba tylko o zaletach jej charakteru, ale rowniez o jej urodzie, o jej ciele ktorego chciales dotykac, calowac.... A to juz jest erotyka.... Takie mysli juz sa fantazjami erotycznymi!
        Chcesz powiedziec ze milosc to grzech?
        • kqsh Re: Czy według oficjalnej nauki KK 22.10.12, 10:38
          maria421 napisała:

          > "Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z n
          > ią cudzołóstwa." (Mateusz 5, 28).

          > Tu jest mowa o cudzolostwie, czyli o patrzeniu na kobiete bedaca zona innego mezczyzny, a > nie na kobiete stanu wolnego.

          „Cudzołóstwo” to zlepek dwóch słów „cudze” i „łoże”. W myśl nauki Kościoła „łoże” przestaje być „cudze” po zawarciu sakramentu małżeństwa, wszelkie inne „łoża” są zawsze „cudze”, o czym wspomina nawet autorytatywne źródło wiedzy pana prezydenta Komorowskiego, czyli Wikipedia.


          > Byles kiedys zakochany? Jezeli tak, to chyba myslales o Twojej wybrance od rana do
          > wieczora? Byla pierwsza mysla jaka miales po przebudzeniu i ostania jaka miales przed
          > zasnieciem. I nie myslales chyba tylko o zaletach jej charakteru, ale rowniez o jej urodzie,
          > o jej ciele ktorego chciales dotykac, calowac.... A to juz jest erotyka.... Takie mysli juz sa
          > fantazjami erotycznymi!
          > Chcesz powiedziec ze milosc to grzech?

          Nie, miłość kochanków nie jest grzechem, jest czyms na wskroś boskim, jest formą miłości, która najbardziej przypomina miłość Boga do człowieka. Również budzące się w nich pożądanie cielesne nie tylko nie jest grzechem, ale jest czymś nieodzownym w realizacji planów pozostania ze sobą „aż do śmierci”. Erotyka, to także dar Boga, nie należy o tym zapominać.

          Ale co ciekawe, wbrew wszechobecnej pornograficznej propagancie, przykładom z współczesnej ociekającej seksem literatury i filmów, nawet dzisiejsi, na wskroś "uświadomieni", autentycznie i żarliwie zakochani w sobie młodzi ludzie, stosunki płciowe przed ślubem, wcale nie stawiają na pierwszym planie. W okresie zauroczenia, intensywnego zakochania zwykle w zupełności wystarcza bliskość i różnego rodzaju „niewinne” pieszczoty, które wcale nie muszą kończyć się w „cudzym łóżku”. To, że przeważnie się jednak kończą, nie wynika więc wcale z istoty stanu tzw. „zakochania się”, ale raczej z przyswojonych wcześniej wzorców zachowania. Żeby to sprawdzić, wystarczyłoby zapytać autentycznie w sobie zakochanych młodych ludzi czego teoretycznie pragnęliby bardziej: bycia z sobą bez spania ze sobą, przynajmniej aż do ślubu, czy bycia ze sobą całkowicie, ale z perspektywą rychłego rozstania. 99 % zakochanych wobec takiej alternatywy opowiedziałoby się za pierwszą opcją. Gdyby erotyka była na pierwszym miejscu, za mąż wychodziłyby tylko seksbomby i apollosi, a my, oceniając znajome pary, nie zastanawialibyśmy się tak często nad tym, co on/on tak właściwie w tym/tej tam „widzi”? Każdy z nas mógłby wskazać dziesiątki par, w których jeden z partnerów lub nawet oboje, nie mają żadnych erotycznie atrakcyjnych cech wyglądu, a jednak pary te do szaleństwa są w sobie zakochane.

          A tak w ogóle, to napisałem przecież w moim tekście, że marzenia czy fantazje erotyczne bywają różne i że nikt z nas nie jest od nich wolny, a także, że nie wszystkie kwalifikują się od razu do pójścia za nie do piekła.



          • kqsh Korekta. 22.10.12, 10:43
            co on/on tak właściwie w tym/tej tam „widzi”?

            Miało być oczywiście „co ona/on tak właściwie w tym/tej „widzi”!
            Jestem daleki od propagowania miłości homoseksualistów.

            ;)
          • maria421 Re: Czy według oficjalnej nauki KK 22.10.12, 11:36
            kqsh napisał:


            > Nie, miłość kochanków nie jest grzechem, jest czyms na wskroś boskim, jest form
            > ą miłości, która najbardziej przypomina miłość Boga do człowieka. Również budzą
            > ce się w nich pożądanie cielesne nie tylko nie jest grzechem, ale jest czymś ni
            > eodzownym w realizacji planów pozostania ze sobą „aż do śmierci”. E
            > rotyka, to także dar Boga, nie należy o tym zapominać.

            To co wyzej napisales stoi w sprzecznosci z tym co napisales wczoraj, a mianowicie :

            Marzenia seksualne zawsze są zatem grzechem, bez względu na ich intensyw ność i częstotliwość.

            Ale cieszy mnie, ze myslisz jak czlowiek z krwi i kosci :)

            To, że przeważnie się jednak kończą, nie wynika
            > więc wcale z istoty stanu tzw. „zakochania się”, ale raczej z przys
            > wojonych wcześniej wzorców zachowania. Żeby to sprawdzić, wystarczyłoby zapytać
            > autentycznie w sobie zakochanych młodych ludzi czego teoretycznie pragn
            > ęliby bardziej: bycia z sobą bez spania ze sobą, przynajmniej aż do ślubu, czy
            > bycia ze sobą całkowicie, ale z perspektywą rychłego rozstania. 99 % zakochanyc
            > h wobec takiej alternatywy opowiedziałoby się za pierwszą opcją. Gdyby erotyka
            > była na pierwszym miejscu, za mąż wychodziłyby tylko seksbomby i apollosi, a my
            > , oceniając znajome pary, nie zastanawialibyśmy się tak często nad tym, co on/o
            > n tak właściwie w tym/tej tam „widzi”? Każdy z nas mógłby wskazać d
            > ziesiątki par, w których jeden z partnerów lub nawet oboje, nie mają żadnych er
            > otycznie atrakcyjnych cech wyglądu, a jednak pary te do szaleństwa są w sobie z
            > akochane.

            Dlaczego stawiasz sprawe "albo-albo"? Wiekszosc mlodych zakochanych dzisiaj nie czeka z rozpoczeciem pozycia seksualnego do slubu i fakt czy rozpoczna to wspozycie przed czy po slubie wcale nie wplywa na jakosc ich malzenstwa.
            Prawdziwa milosc miedzy mezczyzna i kobieta jest calkowita tylko wtedy kiedy angazuje tak serce, jak i zmysly. Owszem, mozna kochac kogos, nawet byc z nim w udanym zwiazku malzenskim bez erotyki. Ale to nie jest nigdy to samo co pelne spelnienie duszy i ciala.

            > A tak w ogóle, to napisałem przecież w moim tekście, że marzenia czy fantazje e
            > rotyczne bywają różne i że nikt z nas nie jest od nich wolny, a także, że nie w
            > szystkie kwalifikują się od razu do pójścia za nie do piekła.
            >
            No ale napisales tez, co ponownie cytuje :

            "Marzenia seksualne zawsze są zatem grzechem, bez względu na ich intensywność i częstotliwość."

            • kqsh Re: Czy według oficjalnej nauki KK 22.10.12, 12:19
              maria421 napisała:

              > To co wyzej napisales stoi w sprzecznosci z tym co napisales wczoraj, a mianow
              > icie :
              >
              > Marzenia seksualne zawsze są zatem grzechem, bez względu na ich intensyw noś
              > ć i częstotliwość.

              >
              > Ale cieszy mnie, ze myslisz jak czlowiek z krwi i kosci :)

              To jest w ogóle mało precyzyjne, niedobre sformułowanie, byłem po prostu za bardzo zafiksowany na tym „cudzołóstwie“, tym bardziej, że jak przypuszczam, Autorka wątku nie miała na myśli idealistycznej miłości pary zakochanych, czy wręcz pary małżonków, ale fantazje seksualne dotyczące „obcych“ sobie, nie związanych ze sobą uczuciem miłości ludzi. W każdym razie ja tak to zrozumiałem.

              Ale fakt, powinienen był to dokładniej określić, napisać, jakie marzenia są zawsze grzechem, a chodziło mi o marzenia cudzołóżne, dotyczące obcych sobie osób, bo każdy przecież wie, że chociażby marzenia seksualne dotyczące własnego współmałżonka grzechem oczywiście nie są.

              > Dlaczego stawiasz sprawe "albo-albo"? Wiekszosc mlodych zakochanych dzisiaj ni
              > e czeka z rozpoczeciem pozycia seksualnego do slubu i fakt czy rozpoczna to wsp
              > ozycie przed czy po slubie wcale nie wplywa na jakosc ich malzenstwa.

              Wcale tego nie sugeruję. Piszę tylko, że seks nie jest w fazie zakochania najważniejszy, a fakt że – powiem szerzej i szczerzej – większość z nas nie czekała do ślubu, wcale temu twierdzeniu nie przeczy.

              > Prawdziwa milosc miedzy mezczyzna i kobieta jest calkowita tylko wtedy kiedy an
              > gazuje tak serce, jak i zmysly. Owszem, mozna kochac kogos, nawet byc z nim w u
              > danym zwiazku malzenskim bez erotyki. Ale to nie jest nigdy to samo co pelne sp
              > elnienie duszy i ciala.

              Pełna zgoda. Tego na pewno chce również Pan Bóg.
              • zawszekacperek Re: No to Kacperek zdurniał już dokumentnie 22.10.12, 12:42
                W wątku Kacperka Kolega napisał:
                My katolicy uznajemy Boga za autentycznego i absolutnego Suwerena, który włada Wszechświatem i ma dla stworzonego przez siebie człowieka wiele nieoczekiwanych niespodzianek. Nic nie dzieje się bez Jego woli, ani ewentualny rychły koniec naszej cywilizacji, ani ewentualne „zasiedlanie” innych planet.
                Kacperkowi chodzi właśnie o to podkreślone: Nic nie dzieje się bez Jego woli,...
                Jak się ma to do Twoich pokrętnych wyjaśnień? Jeżeli wszystko dzieje się z Jego woli, to jak fantazje erotyczne mogą być grzechem?
                Czy Kolega przypadkiem nie strzelił sobie samobója? Gdzie u Kolegi logika, gdzie sens?

                Kacperek
                • maria421 Re: No to Kacperek zdurniał już dokumentnie 22.10.12, 12:55
                  zawszekacperek napisał:

                  perkowi chodzi właśnie o to podkreślone: Nic nie dzieje się bez Jego woli
                  >
                  ,...
                  > Jak się ma to do Twoich pokrętnych wyjaśnień? Jeżeli wszystko dzieje się z Jego
                  > woli, to jak fantazje erotyczne mogą być grzechem?
                  > Czy Kolega przypadkiem nie strzelił sobie samobója? Gdzie u Kolegi logika, gdzi
                  > e sens?
                  >

                  Kolega pewnie Kacperkow sa to wyjasni, ja tylko dodam od siebie ze skoro Bog dal nam rozum i wolna wole, to mysl nie moze byc grzechem!
                  Grzechem moze byc dopiero realizacja mysli, czyli swiadomy wybor zlego.

                  Uchowaj nas Boze przed wszystkimi ktorzy chcieliby nasze mysli kontrolowac odczlowieczajac nas jak u Orwella.

                  Die Gedanken sind frei!
                  • zawszekacperek Re: Łomatko! 22.10.12, 13:11
                    Gorszysz Kacperka! :):):)
                    Ponieważ zgodnie z przekonaniem Kolegi kqsh na każde pytanie jest odpowiedź, Kacperek zapyta Ciebie niewinnie:) : Dlaczego w "pewnych kręgach" mówi się o grzeszeniu "myślą, mową i uczynkiem" ?

                    Kacperek
                    P.S. Czy przypadkiem KK nie dąży do kontrolowania myśli wiernych, skoro wydumał taką formułę?

                    maria421 napisała:

                    > Kolega pewnie Kacperkow sa to wyjasni, ja tylko dodam od siebie ze skoro Bog da
                    > l nam rozum i wolna wole, to mysl nie moze byc grzechem!
                    > Grzechem moze byc dopiero realizacja mysli, czyli swiadomy wybor zlego.
                    • maria421 Re: Łomatko! 22.10.12, 13:23
                      zawszekacperek napisał:

                      > Gorszysz Kacperka! :):):)
                      > Ponieważ zgodnie z przekonaniem Kolegi kqsh na każde pytanie jest odpowi
                      > edź, Kacperek zapyta Ciebie niewinnie:) : Dlaczego w "pewnych kręgach" mówi się
                      > o grzeszeniu "myślą, mową i uczynkiem" ?
                      >
                      > Kacperek
                      > P.S. Czy przypadkiem KK nie dąży do kontrolowania myśli wiernych, skoro wydumał
                      > taką formułę?
                      >

                      "mysla, mowa, uczynkiem i zaniedbaniem"

                      To mozna interpretowac jako kontrole mysli, ale to nie musi byc kontrola mysli.
                      Dla mnie nienawisc, zlosc, chec zemsty wobec konkretnych ludzi to sa "grzeszne mysli" (psycholog moze by je nazwal "destruktywnymi myslami") ktorych lepiej sie pozbyc.

                      Erotyka, ktora dla mnie laczy sie z czuloscia, z dawaniem komus uczucia , z pewnoscia nie zalicza sie do "destruktywnych" ("grzesznych") mysli.
                      • maitresse.d.un.francais Psycholog by je nazwał negatywnymi emocjami 22.10.12, 20:52
                        i tyle.
                • kqsh Re: No to Kacperek zdurniał już dokumentnie 22.10.12, 14:13
                  zawszekacperek napisał:

                  > W wątku Kacperka Kolega napisał:

                  > Kacperkowi chodzi właśnie o to podkreślone: Nic nie dzieje się bez Jego woli
                  >
                  ,...
                  > Jak się ma to do Twoich pokrętnych wyjaśnień? Jeżeli wszystko dzieje się z Jego
                  > woli, to jak fantazje erotyczne mogą być grzechem?
                  > Czy Kolega przypadkiem nie strzelił sobie samobója? Gdzie u Kolegi logika, gdzi
                  > e sens?

                  Wyobraż sobie, że jesteś ojcem, który chce nauczyć własne dzieciaki porządku. Mówi im: "dość mam układania po was rozrzuconych rzeczy, od zaraz nie obchodzi mnie, czy utrzymujecie porządek w waszym pokoju czy nie. Sami się przekonacie, do jakiego chaosu to doprowadzi i czy będzie wam wygodniej żyć w takim bałaganie, w którym się zupełnie pogubicie." Przychodzisz do pokoju następnego dnia i dalej widzisz bałagan. Konsekwentnie odwracasz się na pięcie i wychodzisz.

                  Pytanie: Czy bałagan w pokoju nie „dzieje się“ przypadkiem z Twojej własnej woli? Chociaż go nie spowodowałeś, chociaż jest ci on wstrętny, to jednak z przyczyn wychowawczych się nań godzisz.

                  Grzech „wymyślił“ poprzez swój bunt i pychę upadły anioł i „zaraził“ nim człowieka.
                  Powtarzam raz jeszcze: Bóg z tym nie ma nic wspólnego, a jednak istnienie grzechu z jakichś przyczyn dopuszcza. Jak ten ojciec „tolerujący“ bałagan w dziecinnym pokoju.
                  • zawszekacperek Re: Nu intieriesno :) 22.10.12, 15:18
                    Interesująca teza. Wychowywanie poprzez grzech. Czy nie jest to przypadkiem pokrętna "jezuicka" logika? Jakie Kolega wystawia świadectwo Swojemu Stwórcy? Pierwsza para dzieci Pana Boga była bardzo poukładana. W Raju był idealny porządek. Ojciec nie musiał napominać swoich dzieci ani ich dyscyplinować. Bałaganu narobiły dzieci dopiero kiedy Ojciec zaniedbał na chwilę obowiązków rodzicielskich. :) W Twoim nietrafionym przykładzie z jednym mogę się tylko zgodzić, a mianowicie : Odwrócił się i wyszedł. Czy tak robi dobry ojciec? (Pamiętaj! Na każde pytanie jest odpowiedź. :)) W odpowiedziach wyjaśnienia oparte na słowach "z jakichś przyczyn" nie zadowalają Kacperka, gdyż klasyfikuje je jako zwykłą spekulację.

                    Kacperek
                    P.S.
                    A tak na marginesie. Dlaczego Bóg nie ukarał Szatana, za to, że wyprowadził jego ukochane dzieci na manowce?
                    Wiem, kolejne pytanie rozpoczynające się od dlaczego? (No, ale na każde pytanie jest odpowiedź.:)
                    ----

                    a href="t0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRRbVVFsflAiqHjMOs5ih-3VgBfZGtn-uq2gNjKaXGjxhT_yOlwOw" target="_blank">t0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRRbVVFsflAiqHjMOs5ih-3VgBfZGtn-uq2gNjKaXGjxhT_yOlwOw</a>
                    • kqsh No dobra. 22.10.12, 19:03
                      Dość tej intelektualnej uczty, bo zbytnie obżarstwo jeszcze Ci zaszkodzi. ;) Nie mam ochoty na dyskusję z bredniami, które wydobywasz z siebie, nazywając je autorytatywnie „moją“ wiarą w Boga. Układasz sobie jakąś karykaturę katolicyzmu godną pierwszoklasisty, imputujesz mi ją nachalnie jako rzekomo „moją“, a następnie walisz w tą karykaturę własnym ateistycznym kijem baseballowym. Przecież nie będę Cię uczył teologicznego elementarza. Doinformuj się, przestań pajacować i wyżywać się nad stworzoną przez siebie samego śmieszną karykaturą Boga, to może pogadamy. Z facetem, który w żywe oczęta kłamie, udając zainteresowanego tylko po to, aby dokopać, który zniekształca i wyśmiewa moje świętości, który całkiem poważnie chce mnie wciągnąć w dyskusję o realnym Adamie i realnej Ewie, nie mam zamiaru rozmawiać.

                      O klejnotach rzucanych przed przyszłe kotlety schabowe zapewne słyszałeś, co?

                      Teraz rozumiem, dlaczego Zawszekacperka tak denerwuje współczesna teologia! Jakżesz byłoby to cudownie, gdyby ci ciemni katole pozostali przy dosłownej interpretacji Pisma Św.! Zawszekacperki miałyby ułatwione zadanie. Wyciągnęłoby się np. takiego Adama, przechadzającego się pod pachą po Raju z postrzelonym z lekka dziadkiem i dalejże w doktrynerów! Niech się tłumaczą! Ale nie! Oni wynaleźli „interpretację“! Oni doszli do wniosku, że natchniony starożytny pisarz nie spisywał swoich opowieści dla Zawszekacperków, którzy już wkrótce „zasiedlą“ nowe planety, ale dla takich jak on prostaczków. I że natchnioną Mądrość Pisma Św. ciągle na nowo trzeba odkrywać... Co za wredni manipulatorzy!

                      ;)

                      Serwuuuuusik! ;)
                      • maria421 Re: No dobra. 22.10.12, 19:34
                        Jurku, wybacz, ale zbyt latwo kapitulujesz.

                        Twoje tezy czesto sa nie dosc jasno wylozone, sam je czasami rewidujesz (np. raz piszesz ze fantazje erotyczne sa zawsze grzechem, co potem prostujesz), nie mozesz wiec oczekiwac ze ktos bedzie je przyjmowal jak Amen w pacierzu , ze nie bedzie zadawal pytan.

                        Kacperek jest kpiarzem, ale nie jest zadnym wojujacym ateista ani antyklerykalem. Czasem, jak w tym przypadku, wydaje mi sie ze zaslaniasz sie domniemana antyklerykalnoscia rozmowcy po to , zeby sie wycofac z rozmowy.
                        • kqsh Re: No dobra. 23.10.12, 06:32
                          Nie wiem coprawda o co szanownej Admince chodzi z tym Jurkiem, ale z pozycji, jaką zajmuje powyższy wpis domniemywam, że to do mnie.

                          Tak, masz rację, wycofuje się z rozmowy z kpiarzem na tematy, które dla mnie są zbyt ważne, aby wystawiać je na błazeńskie szyderstwa. Niech będzie, że przegrałem konfrontację, a pytania błazna są dla mnie rzeczywiście zbyt trudne. Nie mam szans, tym bardziej, że zwykle stawiam fałszywe tezy, z których się następnie wycofuje pustosłowiem.

                          Cierpi na tym profil tego forum, który w dość krótkim czasie udało mi się nieźle poznać.

                          I to byłoby na tyle.

                          ;)
                          • maria421 Re: No dobra. 23.10.12, 09:27
                            kqsh napisał:

                            > Nie wiem coprawda o co szanownej Admince chodzi z tym Jurkiem, ale z pozycji, j
                            > aką zajmuje powyższy wpis domniemywam, że to do mnie.

                            No juz sie nie ukrywaj :-))) Jestes zbyt rozpoznawalny. I , jak powiedzialam, ciesze sie ze wrociles.

                            > Cierpi na tym profil tego forum, który w dość krótkim czasie udało mi się nieźl
                            > e poznać.

                            W jaki sposob cierpi? Tutaj kazdemu wolno mowic to co mysli, jezeli tylko potrafi w miare kulturalnie to wyrazic. Jezeli nie potrafi, to ida nozyce w ruch, o czym np. Janusz i Kacperek juz sie przekonali.
                      • zawszekacperek Re: No dobra. 22.10.12, 20:46
                        kqsh napisał:

                        > Dość tej intelektualnej uczty, bo zbytnie obżarstwo jeszcze Ci zaszkodzi. ;)
                        Nie znasz Kacperka. Kacperek to prawdziwy Gargantua.:)
                        [...]. Układasz sobie jakąś karykaturę> katolicyzmu godną pierwszoklasisty, imputujesz mi ją nachalnie jako rzekomo > 222;moją“, a następnie walisz w tą karykaturę własnym ateistycznym kijem > baseballowym.
                        A broń Cię Panie Boże! Kacperek nie układa żadnej karykatury katolicyzmu i nie imputuje Ci, że jest to "twoja". Kacperek zadaje Tobie tylko pytania, na które wg Ciebie zawsze jest odpowiedź. Oczywiście nieważne, czy ta odpowiedź satysfakcjonuje interlokutora, bo to jest wg Ciebie drugorzędne. :)

                        Przecież nie będę Cię uczył teologicznego elementarza.
                        Kacperek zna ten elementarz doskonale. Nosi on tytuł:Dogmaty (praca zbiorowa, pod red.aktualnie panującego Papieża) Doinformuj się, przestań pajacować i wyżywać się nad stworzoną przez siebie samego śmiesz
                        > ną karykaturą Boga, to może pogadamy.
                        Veto! Kacperek absolutnie nie pajacuje, nie wyżywa i nie stworzył "śmiesznej karykatury Boga." Z facetem, który w żywe oczęta kłamie, ud
                        > ając zainteresowanego tylko po to, aby dokopać, który zniekształca i wyśmiewa m
                        > oje świętości, który całkiem poważnie chce mnie wciągnąć w dyskusję o realnym A
                        > damie i realnej Ewie, nie mam zamiaru rozmawiać.
                        A to to już inseminacja :) grubymi nićmi szyta. Kacperek nigdy nie kopał, nie kopie i nie będzie kopał bliźnich. I na litość Boską niech Kolega nie robi z siebie nadąsanej panienki. Nie godzi się mężczyźnie strzelać focha.:)
                        >
                        > O klejnotach rzucanych przed przyszłe kotlety schabowe zapewne słyszałeś, co?
                        Owszem słyszałem. Podobno Komisja Europejska ma w tym względzie wydać jakąś nową dyrektywę:)
                        >
                        > Teraz rozumiem, dlaczego Zawszekacperka tak denerwuje współczesna teologia! Jak
                        > żesz byłoby to cudownie, gdyby ci ciemni katole pozostali przy dosłownej interp
                        > retacji Pisma Św.!
                        Kacperka nic nie denerwuje. Kacperek jest spokojny jak ...puls nieboszczyka. No może Kacperka trochę denerwuje to, że inne odłamy chrześcijańskie trochę inaczej interpretują Pismo św. niż bogobojni "katole". Cholerni obskuranci i niewdzięcznicy.:) Te inne wyznania chrześcijańskie ofkors!

                        Zawszekacperki miałyby ułatwione zadanie. Wyciągnęłoby się n
                        > p. takiego Adama, przechadzającego się pod pachą po Raju z postrzelonym z lekka
                        > dziadkiem i dalejże w doktrynerów! Niech się tłumaczą! Ale nie! Oni wynaleźli
                        > „interpretację“! Oni doszli do wniosku, że natchniony starożytny pi
                        > sarz nie spisywał swoich opowieści dla Zawszekacperków, którzy już wkrótce R
                        > 22;zasiedlą“ nowe planety, ale dla takich jak on prostaczków. I że natchn
                        > ioną Mądrość Pisma Św. ciągle na nowo trzeba odkrywać... Co za wredni manipulat
                        > orzy!
                        Cie choroba - jak mawiał sołtys Kierdziołek. "I że natchnioną mądrość Pisma św. trzeba na nowo odkrywać. " Czyżby starsze odkrycia tej mądrości się zdezawuowały (albo o zgrozo były niekompletne, a może częściowo lub w całości fałszywe), że potrzebny jest update?:)
                        >
                        > ;)
                        >
                        > Serwuuuuusik! ;)

                        No to pa.:)
              • maria421 Re: Czy według oficjalnej nauki KK 22.10.12, 12:47
                kgsh napisał:

                le mało precyzyjne, niedobre sformułowanie, byłem po prostu za bar
                > dzo zafiksowany na tym „cudzołóstwie“, tym bardziej, że jak przypus
                > zczam, Autorka wątku nie miała na myśli idealistycznej miłości pary zakochanych
                > , czy wręcz pary małżonków, ale fantazje seksualne dotyczące „obcych̶
                > 0; sobie, nie związanych ze sobą uczuciem miłości ludzi. W każdym razie ja tak
                > to zrozumiałem.

                Moze mezczyzni fantazjuja erotycznie dla samych tylko doznan erotycznych. Kobiety na ogol lacza fantazje erotyczne z wyzszym uczuciem.

                > Ale fakt, powinienen był to dokładniej określić, napisać, jakie marzenia
                > są zawsze grzechem, a chodziło mi o marzenia cudzołóżne, dotyczą
                > ce obcych sobie osób, bo każdy przecież wie, że chociażby marzenia seksualne do
                > tyczące własnego współmałżonka grzechem oczywiście nie są.

                No ale skoro powiedziales ze cudzolostwo dotyczy wszystkich ludzi ktorzy nie sa ze soba zwiazani wezlem malzenstwa, to znaczy ze marzenia erotyczne z narzeczona w roli glownej sa grzechem, a przestaja byc grzechem dopiero w momencie slubu?

                Tak mam to rozumiec?

                • kqsh Re: Czy według oficjalnej nauki KK 22.10.12, 14:27
                  maria421 napisała:

                  > No ale skoro powiedziales ze cudzolostwo dotyczy wszystkich ludzi ktorzy nie sa
                  > ze soba zwiazani wezlem malzenstwa, to znaczy ze marzenia erotyczne z narzeczo
                  > na w roli glownej sa grzechem, a przestaja byc grzechem dopiero w momencie slub
                  > u?
                  >
                  > Tak mam to rozumiec?
                  >

                  Chyba tak, chociaż dokładniej i bardziej autorytatywnie wypowiedziałby się chyba jakiś specalizujący się w tych sprawach duszpasterz i to dokładnym rozpoznaniu każdego przypadku z osobna.

                  Powtarzam raz jeszcze, grzechy cudołóstwa bywają różne, o różnym nasilieniu. To, o czym Ty piszesz, jest najłagodniejszą, moim zdaniem, formą, a być może Pan Bóg widzi to jeszcze „tolerancyjniej“ niż Kościół czy my, bo tylko On wie tak naprawdę co dzieje się we wnętrzu każdego człowieka.

Pełna wersja